Wpisy archiwalne w kategorii
Samotnie
| Dystans całkowity: | 175754.50 km (w terenie 3302.00 km; 1.88%) |
| Czas w ruchu: | 6556:08 |
| Średnia prędkość: | 26.42 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 750.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 2024461 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 205 (179 %) |
| Maks. tętno średnie: | 198 (101 %) |
| Suma kalorii: | 3763302 kcal |
| Liczba aktywności: | 2724 |
| Średnio na aktywność: | 64.52 km i 2h 26m |
| Więcej statystyk | |
Dzień przygód
Środa, 22 czerwca 2011 Kategoria 100-200, Samotnie, Szosa, w grupie
| Km: | 180.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 06:11 | km/h: | 29.11 |
| Pr. maks.: | 63.00 | Temperatura: | 23.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 2669kcal | Podjazdy: | 830m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bielsko-Czechowice-Goczałkowice-Pszczyna-Jankowice-Studzienice-Kobiór-Wyry-Mikołów-Katowice-trening:Katowice-Mikołów-Łaziska Górne-Wyry(kapeć)-Mikołów-Katowice i powrót:Katowice-Mikołów-Wyry-Kobiór-Piasek-Pszczyna-Goczałkowice-Zabrzeg-Ligota-Międzyrzecze Górne-Bielsko(2 kapcie)
Wyjechałem dopiero o 15:20. Przez Bielsko jechało się ciężko, w jednym miejscu prawie wpadłem pod samochód który wymuszał na wszystkich pierwszeństwo. W Bielsku przyłączył się do mnie kolega i razem jechaliśmy w kierunku Katowic, wybrałem trasę bocznymi drogami i może było trochę dalej, jednak kolega nigdy nie jechał dwupasmówką i trochę się bał. Odcinek z Jankowic do Kobiora to po prostu tragedia. Jakoś daliśmy radę, tempo do Kobiora nie przekraczało 28km/h. Całą drogę kropiło. Za Kobiórem kolega zawrócił a ja przyspieszyłem i jechałem swoim tempem i średnia w Katowicach to 29km/h. Na miejscu zbiórki byłem o 17:50. Ruszyliśmy w składzie 27 osób o 18:05. Tempo z początku było spokojne, przed Mikołowem z peletonu zrobiły się grupki, najmocniejsza pojechała przodem a resztę złapały światła w Mikołowie. W Mikołowie koło kościoła czekaliśmy na osoby które robiły pętle. Za Mikołowem zaczęły się górki i zaraz znalazłem się w przodzie. niestety w Wyrach złapałem panę i musiałem zmieniać dętkę a grupa pojechała, kolega zaczekał ze mną i dał mi dętkę bo miałem tylko łatki. Po naprawie pojechaliśmy do Katowic, jakoś tak wyszło że trafiliśmy mimo że trzy razy źle skręciłem. O 20:05 byliśmy na mecie. Średnia po 50km wyszła prawie 30km/h. O 20:15 ruszyłem w powrotną drogę. Przed Mikołowem stanąłem na stacji po wodę. Uzupełniłem bidony, załączyłem tylną lampkę i w drogę. Do piasku jechałem cały czas 35km/h. W Piasku załączyłem przednią lampkę i jechałem do domu przez Zaporę w Goczałkowicach. Na zaporze bylem o 22:00. Przez Ligotę był problem przejechać, ciemno, dziury i rozpędzone samochody oślepiające strasznie. W Wapienicy 2km od domu wpadłem w wielką dziurę i złapałem dwa kapcie naraz i rozwaliłem tylną lampkę i wypadł guzik z licznika. Okazało się że, łożyska w sterach są uszkodzone. Ostatnie 2km przeszedłem spacerkiem. Sporo przygód było. W domu byłem o 23:10 a potem zaczęło lać. Za tydzień może znowu się wybiorę na tą ustawkę.
Wyjechałem dopiero o 15:20. Przez Bielsko jechało się ciężko, w jednym miejscu prawie wpadłem pod samochód który wymuszał na wszystkich pierwszeństwo. W Bielsku przyłączył się do mnie kolega i razem jechaliśmy w kierunku Katowic, wybrałem trasę bocznymi drogami i może było trochę dalej, jednak kolega nigdy nie jechał dwupasmówką i trochę się bał. Odcinek z Jankowic do Kobiora to po prostu tragedia. Jakoś daliśmy radę, tempo do Kobiora nie przekraczało 28km/h. Całą drogę kropiło. Za Kobiórem kolega zawrócił a ja przyspieszyłem i jechałem swoim tempem i średnia w Katowicach to 29km/h. Na miejscu zbiórki byłem o 17:50. Ruszyliśmy w składzie 27 osób o 18:05. Tempo z początku było spokojne, przed Mikołowem z peletonu zrobiły się grupki, najmocniejsza pojechała przodem a resztę złapały światła w Mikołowie. W Mikołowie koło kościoła czekaliśmy na osoby które robiły pętle. Za Mikołowem zaczęły się górki i zaraz znalazłem się w przodzie. niestety w Wyrach złapałem panę i musiałem zmieniać dętkę a grupa pojechała, kolega zaczekał ze mną i dał mi dętkę bo miałem tylko łatki. Po naprawie pojechaliśmy do Katowic, jakoś tak wyszło że trafiliśmy mimo że trzy razy źle skręciłem. O 20:05 byliśmy na mecie. Średnia po 50km wyszła prawie 30km/h. O 20:15 ruszyłem w powrotną drogę. Przed Mikołowem stanąłem na stacji po wodę. Uzupełniłem bidony, załączyłem tylną lampkę i w drogę. Do piasku jechałem cały czas 35km/h. W Piasku załączyłem przednią lampkę i jechałem do domu przez Zaporę w Goczałkowicach. Na zaporze bylem o 22:00. Przez Ligotę był problem przejechać, ciemno, dziury i rozpędzone samochody oślepiające strasznie. W Wapienicy 2km od domu wpadłem w wielką dziurę i złapałem dwa kapcie naraz i rozwaliłem tylną lampkę i wypadł guzik z licznika. Okazało się że, łożyska w sterach są uszkodzone. Ostatnie 2km przeszedłem spacerkiem. Sporo przygód było. W domu byłem o 23:10 a potem zaczęło lać. Za tydzień może znowu się wybiorę na tą ustawkę.
Kubalonkax2
Niedziela, 19 czerwca 2011 Kategoria 100-200, Samotnie, Szosa, w grupie
| Km: | 100.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:31 | km/h: | 28.44 |
| Pr. maks.: | 63.00 | Temperatura: | 18.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 1596kcal | Podjazdy: | 1030m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bielsko-Jasienica-Grodziec-Skoczów-Harbutowice-Ustroń-Wisła-Przełęcz Kubalonka-Stecówka-Czarna Wisełka-Zameczek-Przełęcz Kubalonka-Wisła-Ustroń-Skoczów-Grodziec-Jasienica-Bielsko
Rano dostałem SMS od kolegi, że wyjazd na Żar jest odwołany z powodu pogody i o 8:30, wziąłem się i pojechałem. Nie miałem jakiś specjalnych planów i po drodze uznałem że pojadę na Kubalonkę bo dawno tam nie bylem i pojechałem. Początkowo jechało się ciężko, na Kubalonce byłem po 10minutach i 53sekundach podjazdu. Pojechałem jeszcze na Stecówkę i zjechałem w dół do Doliny Czarnej Wisełki i zatrzymałem się, wyciągnąłem telefon i zauważyłem połączenie od kolegi. Oddzwaniam a kolega nie odbiera. Zjechałem do Wisły i wspiąłem się na Kubalonkę koło Zameczku, strasznie dużo żwirku na drodze. Pierwszy raz w życiu jechałem ten podjazd na 39x23 i dałem radę. Podjazd zajął mi 9minut i 40 sekund. Na Kubalonce odbieram telefon od kolegi że wyjazd na Żar doszedł do skutku i koledzy będą za godzinę w Bielsku. Odmówiłem propozycji bo nie miałem szans się wyrobić. Średnia z Kubalonki do domu to 35km/h, kawałek przejechałem z grupką która potem odbiła na Równicę. Jestem zadowolony z jazdy.

Rano dostałem SMS od kolegi, że wyjazd na Żar jest odwołany z powodu pogody i o 8:30, wziąłem się i pojechałem. Nie miałem jakiś specjalnych planów i po drodze uznałem że pojadę na Kubalonkę bo dawno tam nie bylem i pojechałem. Początkowo jechało się ciężko, na Kubalonce byłem po 10minutach i 53sekundach podjazdu. Pojechałem jeszcze na Stecówkę i zjechałem w dół do Doliny Czarnej Wisełki i zatrzymałem się, wyciągnąłem telefon i zauważyłem połączenie od kolegi. Oddzwaniam a kolega nie odbiera. Zjechałem do Wisły i wspiąłem się na Kubalonkę koło Zameczku, strasznie dużo żwirku na drodze. Pierwszy raz w życiu jechałem ten podjazd na 39x23 i dałem radę. Podjazd zajął mi 9minut i 40 sekund. Na Kubalonce odbieram telefon od kolegi że wyjazd na Żar doszedł do skutku i koledzy będą za godzinę w Bielsku. Odmówiłem propozycji bo nie miałem szans się wyrobić. Średnia z Kubalonki do domu to 35km/h, kawałek przejechałem z grupką która potem odbiła na Równicę. Jestem zadowolony z jazdy.

Czarna Wisełka© Piotr92
Kolejna porażka
Sobota, 18 czerwca 2011 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa
| Km: | 65.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:20 | km/h: | 27.86 |
| Pr. maks.: | 50.00 | Temperatura: | 20.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 996kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bielsko-Bystra-Buczkowice-Godziszka-Lipowa-Leśna-Żywiec-Pietrzykowice-Łodygowice-Wilkowice-Bystra-Bielsko
W planach był wyjazd z rana i pętla 190km przez Słowację, ale jak zawsze nie wyszło i mogłem jechać dopiero po 14:30. Ruszyłem, pogoda była od początku do dupy. Zapowiadali deszcz, jechało się dobrze, w Żywcu koło Browaru zawróciłem i wracałem, przed Wilkowicami zaczęło padać, potem pojawił się grad wielkości kurzych jaj, padało około minuty, jechałem ale samochody udaremniły mi szybką jazdę i trochę zmokłem. W Bielsku już nie padało ale przed domem znowu zaczęło i musiałem dać sobie spokój z dalszą jazdą, po chwili przestało ale już mi się nie chciało. Jutro w planach jazda w grupie.
W planach był wyjazd z rana i pętla 190km przez Słowację, ale jak zawsze nie wyszło i mogłem jechać dopiero po 14:30. Ruszyłem, pogoda była od początku do dupy. Zapowiadali deszcz, jechało się dobrze, w Żywcu koło Browaru zawróciłem i wracałem, przed Wilkowicami zaczęło padać, potem pojawił się grad wielkości kurzych jaj, padało około minuty, jechałem ale samochody udaremniły mi szybką jazdę i trochę zmokłem. W Bielsku już nie padało ale przed domem znowu zaczęło i musiałem dać sobie spokój z dalszą jazdą, po chwili przestało ale już mi się nie chciało. Jutro w planach jazda w grupie.
Niezbyt udany trening
Czwartek, 16 czerwca 2011 Kategoria 100-200, Samotnie, Szosa, w grupie
| Km: | 109.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:45 | km/h: | 29.07 |
| Pr. maks.: | 68.00 | Temperatura: | 24.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 1616kcal | Podjazdy: | 870m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bielsko-Mazańcowice-Międzyrzecze-Rudzica-Roztropice-Pierściec-Iłownica-Landek-Chybie-Mnich-Drogomyśl-Ochaby-Skoczów-Harbutowice-Ustroń-Wisła-Tokarnia-Ustroń Dobka-Tokarnia-Ustroń Dobka-Ustroń-Skoczów-Grodziec-Jasienica-Bielsko
Wyjechałem po 16:00, nie wiedziałem dokąd jechać, po głowie chodziły mi Mysłowice ale zostawię to na przyszły tydzień. Pojechałem najpierw na Mazańcowice a potem skierowałem się na Rudzicę, zamknięto most w Landeku i musiałem objeżdżać i nadrobiłem kilka kilometrów. W Chybiu odbiłem na Drogomyśl i potem w kierunku Wisły. W Ochabach dołączył kolega z Pszczyny i razem jechaliśmy do ustronia gdzie kolega zawrócił a ja pojechałem dalej, zaczęło padać, dojechałem aż do Wisły, tam telefon do Mirka. Myślałem że wrócę przez Salmopol ale jedna nie i pojechałem na Tokarnię, od początku bruku jechałem dokładnie 9minut, podjazd fajny, trochę żwiru jest i jest trochę niebezpiecznie, potem zjechałem i wjechałem jeszcze raz, na końcu drugiego zjazdu strzeliła mi dętka, obręcz była strasznie gorąca i pewnie dlatego. Podjazd od tej strony jest krótszy ale bardziej wymagający i bardziej stromy: 0:06:12. Założyłem drugą dętkę i okazało się że jest dziurawa, trzymała tylko 1,5bara i tak dojechałem do domu, bardzo ostrożnie i spokojnie.

Wyjechałem po 16:00, nie wiedziałem dokąd jechać, po głowie chodziły mi Mysłowice ale zostawię to na przyszły tydzień. Pojechałem najpierw na Mazańcowice a potem skierowałem się na Rudzicę, zamknięto most w Landeku i musiałem objeżdżać i nadrobiłem kilka kilometrów. W Chybiu odbiłem na Drogomyśl i potem w kierunku Wisły. W Ochabach dołączył kolega z Pszczyny i razem jechaliśmy do ustronia gdzie kolega zawrócił a ja pojechałem dalej, zaczęło padać, dojechałem aż do Wisły, tam telefon do Mirka. Myślałem że wrócę przez Salmopol ale jedna nie i pojechałem na Tokarnię, od początku bruku jechałem dokładnie 9minut, podjazd fajny, trochę żwiru jest i jest trochę niebezpiecznie, potem zjechałem i wjechałem jeszcze raz, na końcu drugiego zjazdu strzeliła mi dętka, obręcz była strasznie gorąca i pewnie dlatego. Podjazd od tej strony jest krótszy ale bardziej wymagający i bardziej stromy: 0:06:12. Założyłem drugą dętkę i okazało się że jest dziurawa, trzymała tylko 1,5bara i tak dojechałem do domu, bardzo ostrożnie i spokojnie.

Towarzysz© Piotr92
Krótko, szybko, awaryjnie
Środa, 15 czerwca 2011 Kategoria 0-50, avg>30km\h, Samotnie, Szosa
| Km: | 44.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:21 | km/h: | 32.59 |
| Pr. maks.: | 68.00 | Temperatura: | 22.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 696kcal | Podjazdy: | 230m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bielsko-Jasienica-Grodziec-Skoczów-Harbutowice-Bładnice-Ustroń-Skoczów-Grodziec-Jasienica-Bielsko
Wyjechałem o 17:45, jechało się fajnie, chciałem zrobić interwały i za bardzo mi to nie wyszło, przed Skoczowem złapałem panę, musiałem zmienić dętkę. Z planów zrobienia około 60km zrezygnowałem i pojechałem do Nierodzimia i z powrotem. Ostatnie 17km zrobiłem w 29minut i 12 sekund(trening przed czasówką w Sieroszewicach). Pogoda dobra, lekki wiatr, zachmurzenie ale nie padało.
Wyjechałem o 17:45, jechało się fajnie, chciałem zrobić interwały i za bardzo mi to nie wyszło, przed Skoczowem złapałem panę, musiałem zmienić dętkę. Z planów zrobienia około 60km zrezygnowałem i pojechałem do Nierodzimia i z powrotem. Ostatnie 17km zrobiłem w 29minut i 12 sekund(trening przed czasówką w Sieroszewicach). Pogoda dobra, lekki wiatr, zachmurzenie ale nie padało.
Nowy Targ i Zakopane
Wtorek, 14 czerwca 2011 Kategoria 200-300, Samotnie, Szosa
| Km: | 277.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 09:57 | km/h: | 27.84 |
| Pr. maks.: | 63.00 | Temperatura: | 20.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 4499kcal | Podjazdy: | 2430m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bielsko-Bystra-Wilkowice-Łodygowice-Żywiec-Łękawica-Gilowice-Ślemień-Kocoń-Las-Kurów-Stryszawa-Sucha Beskidzka-Maków Podhalański-Białka-Juszczyn-Osielec-Bystra-Jordanów-Naprawa-Skomielna Biała-Chabówka-Rdzawka-Klikuszowa-Nowy Targ-Szaflary-Biały Dunajec-Poronin-Zakopane-Kościelisko-Witów-Chochołów-Sucha Hora(SK)-Liesek-Trstena-Tvrdosin-Namestowo-Rabca-Orawska Polhora-Przełęcz Glinne-Korbielów-Jeleśnia-Świnna-Żywiec-Pietrzykowice-Kalna-Godziszka-Buczkowice-Bystra-Bielsko
Miałem do załatwienia jedną sprawę w Nowym Targu i zamiast kombinować z dojazdem pojechałem rowerem. Wyjechałem dokładnie o 6:00. Było zimno, ok.13 stopni. Początek był bardzo kiepski, w Bystrej miałem średnią 22km/h i zastanawiałem się czy jechać dalej czy zawrócić. Pojechałem dalej i z każdym kilometrem jechało się lepiej. W Żywcu trafiłem na ruch wahadłowy i kiedy jechałem przed samochodami strasznie wolno to zjechałem by przepuścić pojazdy. Dalej jechało się już dobrze. Do Suchej dojechałem o 8:30, tam trochę postałem bo nie dało się przejechać i ruszyłem w kierunku Rabki. Droga cały czas pnie się w gorę, miejscami nachylenie osiąga 6-7%, jedzie się fajnie bo przecież ja kocham podjazdy. W Skomielnej Białej stoję około 10 minut by wjechać na Zakopiankę. Jazda Zakopianką była w miarę przyjemna, jest pobocze, miejscami go nie ma, ale wtedy jest szersza jezdnia i ruch był umiarkowany, głównie autokary wycieczkowe. Pierwszy postój robię na końcu podjazdu po 104km, potem cały czas zjazdem dojeżdżam do Nowego targu, załatwiam co mam załatwić i ruszam na Zakopane. Musiałem się zatrzymać za potrzebą i jadę dalej. Trochę się rozczarowałem bo było niemal cały czas płasko aż do Zakopanego. Na Krupówkach jestem około 11:30. Odpoczywam i obserwuję tłumy ludzi jakie poruszają się po Krupówkach i potem jadę na przejażdżkę po mieście, byłem pod Wielką Krokwią i pod cmentarzem zasłużonych. Przed powrotem kupuję jeszcze loda i jadę. Droga do Chochołowa jest fajna, cały czas ciągnę około 40km/h. W Witowie uzupełniam bidony i jadę dalej, przed granicą znowu luzuje mi się manetka i muszę się zatrzymać, naprawiam usterkę, załatwiam potrzebę i ruszam przez Słowację w kierunku Namestowa. Ostatni widok na Tatry i jazda, podobał mi się 12% podjazd za Suchą Horą. Droga wzdłuż jeziora Orawskiego jest prawie płaska, niestety po drodze jest ruch wahadłowy i znowu trzeba stać. Objeżdżam prawie całe jezioro i jadę w kierunku Korbielowa, podjazd pod Glinne wydał się banalny, cały czas cisnąłem 25-30km/h. Końcówka trochę stromsza i jechałem 20km/h. Na granicy postój, jem kanapkę, załatwiam potrzebę i zjazd. Pod sklepem uzupełniam bidony i jadę do domu. Wróciłem przed 18:00. Mogłem jechać jeszcze dalej, nic mnie nie boli i czuję się jakbym wogole dzisiaj nigdzie nie jechał. Trasa planowana już dawno, w końcu została zrealizowana.

Zdjęcia:
https://picasaweb.google.com/109557030304982368360/Zakopane?authkey=Gv1sRgCLns1umtzM-TOA
#lat=49.4074&lng=19.60236&zoom=9&type=2
Miałem do załatwienia jedną sprawę w Nowym Targu i zamiast kombinować z dojazdem pojechałem rowerem. Wyjechałem dokładnie o 6:00. Było zimno, ok.13 stopni. Początek był bardzo kiepski, w Bystrej miałem średnią 22km/h i zastanawiałem się czy jechać dalej czy zawrócić. Pojechałem dalej i z każdym kilometrem jechało się lepiej. W Żywcu trafiłem na ruch wahadłowy i kiedy jechałem przed samochodami strasznie wolno to zjechałem by przepuścić pojazdy. Dalej jechało się już dobrze. Do Suchej dojechałem o 8:30, tam trochę postałem bo nie dało się przejechać i ruszyłem w kierunku Rabki. Droga cały czas pnie się w gorę, miejscami nachylenie osiąga 6-7%, jedzie się fajnie bo przecież ja kocham podjazdy. W Skomielnej Białej stoję około 10 minut by wjechać na Zakopiankę. Jazda Zakopianką była w miarę przyjemna, jest pobocze, miejscami go nie ma, ale wtedy jest szersza jezdnia i ruch był umiarkowany, głównie autokary wycieczkowe. Pierwszy postój robię na końcu podjazdu po 104km, potem cały czas zjazdem dojeżdżam do Nowego targu, załatwiam co mam załatwić i ruszam na Zakopane. Musiałem się zatrzymać za potrzebą i jadę dalej. Trochę się rozczarowałem bo było niemal cały czas płasko aż do Zakopanego. Na Krupówkach jestem około 11:30. Odpoczywam i obserwuję tłumy ludzi jakie poruszają się po Krupówkach i potem jadę na przejażdżkę po mieście, byłem pod Wielką Krokwią i pod cmentarzem zasłużonych. Przed powrotem kupuję jeszcze loda i jadę. Droga do Chochołowa jest fajna, cały czas ciągnę około 40km/h. W Witowie uzupełniam bidony i jadę dalej, przed granicą znowu luzuje mi się manetka i muszę się zatrzymać, naprawiam usterkę, załatwiam potrzebę i ruszam przez Słowację w kierunku Namestowa. Ostatni widok na Tatry i jazda, podobał mi się 12% podjazd za Suchą Horą. Droga wzdłuż jeziora Orawskiego jest prawie płaska, niestety po drodze jest ruch wahadłowy i znowu trzeba stać. Objeżdżam prawie całe jezioro i jadę w kierunku Korbielowa, podjazd pod Glinne wydał się banalny, cały czas cisnąłem 25-30km/h. Końcówka trochę stromsza i jechałem 20km/h. Na granicy postój, jem kanapkę, załatwiam potrzebę i zjazd. Pod sklepem uzupełniam bidony i jadę do domu. Wróciłem przed 18:00. Mogłem jechać jeszcze dalej, nic mnie nie boli i czuję się jakbym wogole dzisiaj nigdzie nie jechał. Trasa planowana już dawno, w końcu została zrealizowana.

Wielka Krokiew© Piotr92
Zdjęcia:
https://picasaweb.google.com/109557030304982368360/Zakopane?authkey=Gv1sRgCLns1umtzM-TOA
#lat=49.4074&lng=19.60236&zoom=9&type=2
Spokojna jazda
Poniedziałek, 13 czerwca 2011 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa
| Km: | 85.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:55 | km/h: | 29.14 |
| Pr. maks.: | 63.00 | Temperatura: | 21.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 1227kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bielsko-Jasienica-Rudzica-Międzyrzecze-Ligota-Zabrzeg-Goczałkowice-Pszczyna-Radostowice-Kobielice-Suszec-Kryry-Mizerów-Wisła Wielka-Strumień-Chybie-Rudzica-Jasienica-Bielsko
Po Tychach i Bielsku
Niedziela, 12 czerwca 2011 Kategoria Samotnie, Szosa
| Km: | 16.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:46 | km/h: | 20.87 |
| Pr. maks.: | 52.00 | Temperatura: | 15.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 232kcal | Podjazdy: | 40m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Rozjazd po Parczewie
Niedziela, 12 czerwca 2011 Kategoria 0-50, Samotnie, Szosa
| Km: | 35.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:13 | km/h: | 28.77 |
| Pr. maks.: | 61.00 | Temperatura: | 22.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 501kcal | Podjazdy: | 280m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bielsko-Jasienica-Grodziec-Wieszczęta-Roztropice-Rudzica-Jasienica-Jaworze
Pojechałem się trochę poruszać, jechało się całkiem dobrze, znowu ten wiaterek towarzyszył mi całą drogę.
Pojechałem się trochę poruszać, jechało się całkiem dobrze, znowu ten wiaterek towarzyszył mi całą drogę.
Rundka
Środa, 8 czerwca 2011 Kategoria 0-50, Samotnie, Szosa, avg>30km\h
| Km: | 31.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:00 | km/h: | 31.00 |
| Pr. maks.: | 61.00 | Temperatura: | 26.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 466kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bielsko-Jasienica-Rudzica-Roztropice-Wieszczęta-Bielowicko-Grodziec-Jasienica-Bielsko
Szybka rundka wieczorem. Miała być czasówka ale kiedy samochód zajechał mi drogę i zatrzymał się na środku jezdni musiałem się zatrzymać i ruszać od nowa i odpuściłem. strasznie ciepło było, jechało się całkiem dobrze.
Szybka rundka wieczorem. Miała być czasówka ale kiedy samochód zajechał mi drogę i zatrzymał się na środku jezdni musiałem się zatrzymać i ruszać od nowa i odpuściłem. strasznie ciepło było, jechało się całkiem dobrze.







