Piotr92blog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(13)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy PiotrKukla2.bikestats.pl

linki

Wpisy archiwalne w kategorii

Samotnie

Dystans całkowity:179051.50 km (w terenie 3302.00 km; 1.84%)
Czas w ruchu:6676:44
Średnia prędkość:26.44 km/h
Maksymalna prędkość:750.00 km/h
Suma podjazdów:2071211 m
Maks. tętno maksymalne:205 (179 %)
Maks. tętno średnie:198 (101 %)
Suma kalorii:3854739 kcal
Liczba aktywności:2775
Średnio na aktywność:64.52 km i 2h 26m
Więcej statystyk

Trening 28

Środa, 13 kwietnia 2022 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, teren, Trening 2022
Km: 19.00 Km teren: 13.00 Czas: 01:00 km/h: 19.00
Pr. maks.: 44.00 Temperatura: 18.0°C HRmax: 168168 ( 86%) HRavg 129( 66%)
Kalorie: 547kcal Podjazdy: 310m Sprzęt: Evo 2 Aktywność: Jazda na rowerze
Fajny, techniczny i dosyć szybki trening w terenie. Na trasie znalazły się trudne technicznie ale i błotne odcinki, na początek 200 metrów dosyć głębokiego błota z którym sobie poradziłem, następnie przejazd przez potok, zwykle przejeżdżałem go znajdująca się obok kładką a raczej przechodziłem przez nią a tym razem przejechałem na wprost, później szybki fragment szutru, nieco asfaltu i dwa techniczne single gdzie czułem się dosyć pewnie, później drugi potok i dłuższy odcinek asfaltu. Gdy znowu wjechałem w las i pojawiło się wyższe nachylenie zaczynało brakować mocy, z drogi zjechałem w las i do pokonania miałem odcinek z wieloma korzeniami, znowu udało się to przejechać bez zsiadania z roweru ale raz się zawahałem. Jeszcze było mi mało i dołożyłem dwa kolejne terenowe odcinki, połączone asfaltami. Najpierw zaskoczyła mnie nowa, twarda i równa nawierzchnia pod Borowiną w Jaworzu, dużo lepiej się nią jechało niż dziurawym asfaltem kawałek dalej. Po wjeździe w teren przepaliłem nieco nogę na podjeździe i puściłem hamulce na zjeździe, pojawiła się jednak blokada i za dużo kontroli w mojej jeździe. Później zrobiłem krótki postój przez który nie byłem w stanie pokonać trudnej technicznie sekcji. Dobrze za to poradziłem sobie z błotnym podjazdem i szybkim zjazdem ze stoku Cybernioka i nieco gorzej na nierównym trakcie wzdłuż rzeki w Wapienicy. Po godzinie byłem spowrotem. Na początek sezonu MTB taka trasa okazała się idealna, podobnej długości do pokonania będę miał za niespełna 2 tygodnie w Rybniku.

Trening 27

Wtorek, 12 kwietnia 2022 Kategoria 50-100, Cube '22, Samotnie, Szosa, Trening 2022
Km: 66.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:36 km/h: 25.38
Pr. maks.: 66.00 Temperatura: 14.0°C HRmax: 168168 ( 86%) HRavg 136( 69%)
Kalorie: 1721kcal Podjazdy: 1370m Sprzęt: Litening C:62 Pro Aktywność: Jazda na rowerze
Plan na ten dzień zakładał spokojny trening. Nie miałem dokładnego planu na trasę czy nawet założeń treningowych, na początek jednak postanowiłem jechać na Przegibek a później się zobaczy. Nie chciało mi się jechać bocznymi dróżkami więc pojechałem główną szosą z wykorzystaniem ścieżek rowerowych, nie był to zły ruch bo szybciej byłem w Straconce. Podjazd na Przegibek kosztował mnie sporo wysiłku ale w dobrym tempie wkulałem się na przełęcz. Na zjeździe skupiłem się na technice i pod tym względem było dobrze, już w Międzybrodziu musiałem hamować i wtedy stwierdziłem, że jadę dalej, w grę wchodziło katowanie Przegibka w celu ćwiczenia techniki zjazdu ale jakoś mi przeszło. Walka z wiatrem na drugiej części zjazdu nie była niczym przyjemnym, podobnie jak stanie w korku na wahadle w Międzybrodziu, jazda tym odcinkiem w tym momencie mija się z celem, starta czasu na wahadle i jazda dziurawą drogą wśród samochodów nie jest dla mnie niczym przyjemnym więc następnym razem kilka razy się zastanowię nim po raz kolejny tam pojadę. Kolejną szybką decyzję podjąłem w Czernichowie i odbiłem na Górę Żar. Podjazd prawie 30 minutowy był straszną męczarnią, zwykle na tym podjeździe walczę z kryzysami ale ten był wyjątkowo uciążliwy. Nie mogłem uspokoić tętna, przy wolnej i wydawało się spokojnej jeździe tętno dochodziło do 4 strefy. Na szczycie sporo ludzi więc niedługo tam zabawiłem i ruszyłem w powrotną drogę a czas już mnie zaczynał gonić. Na zjeździe znowu dwa razy musiałem mocno hamować, raz z prawie 60 do 0, w końcówce jednak powetowałem sobie i pozwoliłem na bardziej odważną jazdę. Powrót już dosyć szybki, znowu przez miasto, noga jakby nieco lepsza niż na początku ale płuca dalej nie pracują a nogi wciąż bolą, mocy brakuje ale to tylko pokłosie problemów z układem oddechowym.

Rozjazd 7

Poniedziałek, 11 kwietnia 2022 Kategoria 0-50, blisko domu, Regeneracja, Samotnie
Km: 25.00 Km teren: 7.00 Czas: 01:22 km/h: 18.29
Pr. maks.: 38.00 Temperatura: 10.0°C HRmax: HRavg
Kalorie: 632kcal Podjazdy: 270m Sprzęt: Evo 2 Aktywność: Jazda na rowerze
Po weekendzie nastąpiła poprawa pogody wiec wyskoczyłem na krótką rundkę. Do przetestowania miałem nową kasetę i łańcuch w rowerze MTB, stara kaseta była jeszcze dobra ale na stromych podjazdach brakowało mi kilku ząbków z tylu więc w miejsce kasety 11-46 wylądowała 11-51. Nowy łańcuch musiałem przedłużyć bo nie obsługiwał ostatniej koronki. Przerzutka po korekcie ustawienia obsługuje bez problemu wszystkie koronki na kasecie. Jadąc już na rowerze MTB przejechałem kilka technicznych odcinków, na kilku z nich dotychczas schodziłem z roweru a tym razem wszystkie przejechałem w siodle. W najbliższym czasie zamierzam jeszcze wymienić sztycę na opuszczaną a jak wciągnę się bardziej w MTB to koła na lepsze z systemem bezdętkowym. Sukcesywnie odkładam też pieniądze na nowy rower szosowy. Z Di2 coraz więcej problemów więc czas pomyśleć nad nowym osprzętem a wymiana osprzętu w tym rowerze jest nieopłacalna bo w grę wchodzi już tylko wersja na hamulce tarczowe a to wymaga wymiany nie tylko hamulców ale również klamkomanetek, ramy i kół a problemy stwarzają przerzutki więc duży wydatek i łatwiej stworzyć nowy rower niż modyfikować stary.

Trening 26

Niedziela, 10 kwietnia 2022 Kategoria 50-100, Cube '22, Samotnie, Szosa, Trening 2022
Km: 94.00 Km teren: 0.00 Czas: 03:35 km/h: 26.23
Pr. maks.: 55.00 Temperatura: 7.0°C HRmax: HRavg
Kalorie: 2045kcal Podjazdy: 900m Sprzęt: Litening C:62 Pro Aktywność: Jazda na rowerze
Z powodu fatalnej pogody i złego samopoczucia zrezygnowałem ze startu w pierwszym etapie Rury na Kocierz. Trasa i formuła drugiego były bardziej dla mnie sprzyjające wiec nie odmówiłem sobie okazji na spróbowanie sił w mojej koronnej konkurencji czyli jeździe indywidualnej na czas pod górę. Wiedziałem, że nie mogę po sobie spodziewać się fajerwerków, warunki pogodowe to zupełnie nie moja bajka, problemy mięśniowo-stawowe dalej towarzyszyły mi na starcie więc walczyłem przede wszystkim z własnymi słabościami.
Po czasówce miałem więcej czasu i mogłem czekać nawet na dekorację ale gdy stwierdziłem, że ciekawie zapowiada się końcówka wyścigu Amstel Gold Race gdzie w czołówce aktywnie jechał Michał Kwiatkowski miałem motywację aby wrócić do domu przed finiszem. Zebrałem się więc szybko, w telefonie ustawiłem powiadomienia i dlatego na bieżąco na liczniku obserwowałem przebieg wyścigu. Po zjeździe gdzie jeszcze wiało w plecy zaczęły się schody, ciężko było złapać odpowiedni rytm. Czujnik tętna rozładował się już podczas rozgrzewki więc sugerowałem się tylko wskazaniami mocy. Warunki były trudne, cały czas wiał zimny wiatr w twarz więc cały czas musiałem się kontrolować. Nie szukałem już najbardziej optymalnej trasy tylko wróciłem najszybszą drogą, zaskoczony byłem, że z Kocierza do domu wyszło niecałe 40 kilometrów. Przy remontach w Międzybrodziu jedyną sensowną opcją będzie dojazd do Targanic przez Czaniec lub ewentualnie Bukowiec i Wielką Puszczę. W domu finisz wyścigu był bardzo emocjonujący. Powrót Kwiato na szczyt ucieszył mnie bardzo bo byłem jedną z osób które sądziły, że Michał w Klasykach będzie już walczył jedynie o miejsca w TOP 10. Dzięki temu, że wygrał stał się dla mnie inspiracją, że mimo problemów zdrowotnych da się wrócić na szczyt.

Rura na Kocierz 2022

Niedziela, 10 kwietnia 2022 Kategoria 0-50, Cube '22, Samotnie, Szosa, Zawody 2022
Km: 11.00 Km teren: 0.00 Czas: 00:25 km/h: 26.40
Pr. maks.: 38.00 Temperatura: 4.0°C HRmax: HRavg
Kalorie: 485kcal Podjazdy: 360m Sprzęt: Litening C:62 Pro Aktywność: Jazda na rowerze
Pierwszy start sezonu 2022 okazał się dla mnie totalnym niewypałem. Zanotowałem falstart jakiego nie spodziewałem się nawet w najgorszych snach. Moje ponad 10 letnie doświadczenie nie zaprocentowało i popełniłem masę błędów. Przez ostatnie lata świetnie sobie radziłem w jeździe indywidualnej na czas więc trasa Rury na Kocierz powinna mi odpowiadać, ale sobie z nią nie poradziłem.

Przyczyny słabej dyspozycji to przede wszystkim problemy zdrowotne oraz temperatura. Już sam fakt, że będąc naubierany i cały czas jeżdżąc nie byłem w stanie się rozgrzać i mimo jazdy w grubych ciuchach marzłem. Ostatnie dni przed startem były walką z bólem mięśni i stawów i ogólnym osłabieniem co miało swój udział w słabej jeździe. Już na płaskim straciłem do najlepszych 2 minuty i miałem problemy by utrzymać 300 Wat a jeszcze tydzień wcześniej byłem w stanie utrzymać 330 Wat przez 30 minut.

Podjazd na Widokową to już prawdziwy dramat i seria nieszczęść, najpierw wypadł mi drogi telefon z kieszeni i nawet nagroda za zwycięstwo nie miała dla mnie takiej wartości więc się zatrzymałem by go podnieść z drogi, następnie musiałem minąć się z samochodem a po żałosnej walce ze ścianą i brakiem przełożeń przytkało mnie na tyle, że stanąłem i cudem uniknąłem gleby, byłem już tak zrezygnowany, że nie chciało mi się nawet szybko iść pod górę, gdy się tylko dało a organizm przyjął już nieco tlenu siadłem na rower i dojechałem do mety. To nie jest normalne aby taki zawodnik jak ja nie poradził sobie z podjazdem. Mogę powiedzieć, że była to jedna z moich najgorszych czasówek w życiu, przytrafiła się akurat na początek sezonu, przy pierwszych zawodach w poważnej kategorii wiekowej.

Zawsze staram się szukać pozytywów więc i tym razem taki znalazłem, udało się rozpocząć sezon najwcześniej od 2016 roku i w końcu wystartować w zawodach bo 2 wcześniejsze starty z powodów zdrowotnych postanowiłem odpuścić. Jak tylko zdrowie i czas pozwolą na treningi to będą kolejne starty w zawodach. Na razie mam inne priorytety a męczarnia na rowerze zamiast czerpania z tego przyjemności mija się dla mnie z celem. Z czysto statystycznego punktu widzenia, liczby z czasówki prezentują się następująco:
Dystans: 10,7 km
Czas: 0:25:44 ( 40 sekund postoju i jakieś 50 sekund z buta )
Moc: 300 Wat ( 4,63 W/kg )
Wynik : 21/80 Open 11/23 M30 ( normalny poziom to TOP 10 Open )

Trening 25

Środa, 6 kwietnia 2022 Kategoria 0-50, blisko domu, Cube '22, Ćwiczenia, Samotnie, Szosa, Trening 2022
Km: 43.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:40 km/h: 25.80
Pr. maks.: 71.00 Temperatura: 7.0°C HRmax: 185185 ( 94%) HRavg 136( 69%)
Kalorie: 1107kcal Podjazdy: 890m Sprzęt: Litening C:62 Pro Aktywność: Jazda na rowerze
Po dniu przerwy gdy nie miałem ani czasu ani głowy do tego by nawet spojrzeć na rower ruszyłem na mocniejszy trening na podjeździe pod Przegibek. Jechało się całkiem nieźle ale ogólnie czułem się zmęczony, przede wszystkim tą zmienną pogodą która tym razem pozwoliła założyć nieco lżejszy strój. Jadąc spokojnie przez Bielsko dwa razy byłem bliski zderzenia z samochodem, za każdym razem jechałem drogą z pierwszeństwem a kierowca nie zachował ostrożności. Na szczęście zachowałem zimną krew i za każdym razem udało mi się zmniejszać prędkość. Rozgrzałem się odpowiednio ale przy mocniejszej jeździe czułem jak brakuje mi tlenu. Nie przejmowałem się tym zbytnio bo taki stan towarzyszy mi już dłuższy czas i da się z tym trenować. Pierwszy podjazd na Przegibek, z wiatrem zacząłem zbyt mocno, przez 3 minuty starałem się ustabilizować kadencję i oddech ale nie wyszło to zupełnie, po sprincie jaki nastąpił po 3 minutach mocnej jazdy już bliżej było do stabilizacji kadencji ale wciąż nie wyglądało to jak należy, podjazd znowu okazał się za krótki i trzeci z planowanych sprintów rozpocząłem już po 2 minutach równej jazdy. Byłem nieco zmęczony tym podjazdem i zapomniałem o tym by przyjąć dawkę węglowodanów i dopiero po kilku minutach zjazdu kapnąłem się i nadrobiłem zaległości. Było już na to za późno co odbiło się zadyszką na początku drugiego podjazdu, czułem się znacznie gorzej i tylko siłą woli dojechałem w założonym tempie do przełęczy. Miałem problem ze stabilizacją i doborem obciążenia więc podjazdy wyszły za mocne. Płuca nie pozwalają obecnie na więcej a nogi coraz częściej idą z nimi w parze. Pora zacząć coś robić w kierunku poprawy wydolności układu oddechowego zanim będzie na to za późno. Po mocnych podjazdach już spokojnym tempem wróciłem do domu. Robiło się chłodniej więc nie traciłem czasu na dodatkowe postoje. Trening udało się zaliczyć i to jest zjawisko jak najbardziej pozytywne. Napęd po raz pierwszy od jakiegoś czasu działał płynnie a bateria od Di2 trzyma na razie bez dziwnych spadków energii. Muszę popracować nad wydolnością bo podczas zawodów nie będzie miejsca na żadne kalkulacje.

Trening 24

Poniedziałek, 4 kwietnia 2022 Kategoria 50-100, Cube '22, Samotnie, Szosa, Tlen, Trening 2022
Km: 61.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:10 km/h: 28.15
Pr. maks.: 67.00 Temperatura: 5.0°C HRmax: HRavg
Kalorie: 1668kcal Podjazdy: 830m Sprzęt: Litening C:62 Pro Aktywność: Jazda na rowerze
Krótki trening po pracy, w obliczu braku czasu i kapryśnie pogody to wszystko na co mogłem sobie pozwolić. Po weekendzie gdy mało kręciłem nie jechało mi się zbyt dobrze już od samego początku. Już na starcie walczyłem z kalibracją pomiaru mocy. W końcu się udało i mogłem ruszyć w dróg, było już dosyć późno i musiałem się liczyć z tym , że mogę wrócić po ciemku. Przez pierwsze 30 kilometrów walczyłem z dokuczliwym i zimnym wiatrem, trzymałem się odpowiednich Watów i nawet udawało się jechać równo cały czas. Postanowiłem minąć takie miasta jak Skoczów czy Ustroń więc liczyłem się z tym, że muszę jechać główną drogą, ruch nie był na tyle duży, że bezpiecznie dało się jechać. Po zjeździe z Wiślanki na Goleszów nie umiałem złapać rytmu a raczej odezwały się moje problemy z układem oddechowym i robiłem wszystko aby nie złapać zadyszki, wiązało się to z tym, że momentami strasznie się wlekłem ale jakoś udało się dojechać do Cieszyna gdzie zadzwonił telefon. Był na tyle ważny, że musiałem go odebrać. Po postoju ciężko było ruszyć i nawet wiatr w plecy nie pomagał na tyle aby nadrobić stracony czas. Parłem już najkrótszą drogą do domu, sprawnie pokonałem wszystkie podjazdy i Skoczów a później znowu zaczęły się schody. Spadek temperatury miał wyraźny wpływ na moją dyspozycję, jechało się coraz ciężej. Mimo to w Jaworzu dołożyłem dwa podjazdy w tym jeden wymagający. Ostatnie ciężkie dni mają duży wpływ na dyspozycję na rowerze, już jeździło się naprawdę przyjemnie by znowu złapać zadyszkę. Bez sprawnego układu oddechowego nie da się czerpać przyjemności z jazdy bo każdy mocniejszy podjazd wywołuje szybkie zakwaszenie mięśni, im zimniej tym szybciej się tak dzieje. Mimo tego, że jestem w najlepszym wieku dla uprawiania sportu problemy zdrowotne odbierają mi wszelkie szanse na wykorzystanie możliwości jakie rzeczywiście posiadam. W tym roku jest to bardziej denerwujące bo solidnie przepracowałem zimę i jestem mocniejszy niż zazwyczaj o tej porze roku.

Rozjazd 6

Czwartek, 31 marca 2022 Kategoria 0-50, B"twin '22, Regeneracja, Samotnie, Szosa
Km: 26.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:04 km/h: 24.38
Pr. maks.: 58.00 Temperatura: 4.0°C HRmax: 158158 ( 81%) HRavg 111( 56%)
Kalorie: 683kcal Podjazdy: 330m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Pogoda uległa pogorszeniu więc w rowerze treningowym wylądowały błotniki i ruszyłem na krótką przejażdżkę po okolicy. Jechało się ciężko w tych warunkach a żeby było ciekawie to tym razem czujnik tętna miał słabą baterię co wiązało się z tym, że pokazywał stałe wartości mimo tego, że na podjazdach jechałem mocniej a na zjazdach odpuszczałem. Po dniach w których temperatura przekraczała 10 stopni podczas jazdy, dobre kilka stopni mniej było bardzo nieprzyjemne. Po godzinnej przejażdżce i pętli po najbliższej okolicy, na mokrych drogach i przy lekkim deszczu byłem tak wyziębnięty, że w domu wszedłem pod ciepły koc. Coś niedobrego się ze mną dzieje, kiedyś lepiej znosiłem niskie temperatury a teraz poniżej 5 stopni mój organizm nie funkcjonuje jak trzeba i dopiero przy 15 wskakuję na właściwe obroty. Staram się z tym walczyć ale na razie nic z tego nie wychodzi.

Trening 23

Wtorek, 29 marca 2022 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2022
Km: 53.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:04 km/h: 25.65
Pr. maks.: 69.00 Temperatura: 13.0°C HRmax: 158158 ( 81%) HRavg 127( 65%)
Kalorie: 1393kcal Podjazdy: 1000m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Po raz pierwszy w tym roku wyjechałem na treningowej szosie – Triban 5. Rower ma już swoje lata a dalej dzielnie służy, zimą do treningów na trenażerze a w sezonie do dojazdów w rożne miejsca i zadań specjalnych a takim okazała się awaria Di2 w podstawowym dla mnie sprzęcie. Jakoś nie zauważyłem gorszej pracy roweru czy tego, żeby mi się jechało ciężej. Motywacją do jazdy była dobra kawa serwowana w Międzybrodziu więc tam się wybrałem. Remonty wzdłuż jezior skutecznie demotywują do robienia pętli przez Kobiernice czy Tresną więc idealnym wyborem jest zaliczenie Przegibka z dwóch stron. Warunki na drodze całkiem niezłe ale ten wiatr wiejący z zachodu, robiący robotę na dojeździe do Przegibka, podjeździe na przełęcz czy zjeździe a skutecznie utrudniający jazdę na powrocie. Dzięki warunkom wietrznym szybko dostałem się do Międzybrodzia, kawa smakowała jak zwykle wyśmienicie, w połączeniu z dobrą drożdżówką dała energię na powrotną walkę z wiatrem. Podjazd poszedł całkiem nieźle a zjazd sobie odpuściłem, wracając zaliczyłem jeszcze dwa podjazdy aby nabić przewyższenia. Wciąż brakowało mi do 1000 metrów w pionie więc postanowiłem dokręcić. Niestety nie przewidziałem jednego, że może zacząć padać, stało się to jakiś kilometr przed domem, jechałem bardzo szybko aby nie zmoknąć, przy samym domu przestało padać więc pojechałem dokręcić do kilometra w pionie i przy okazji pozbyć się zapieku który powstał w momencie gdy śpieszyłem się do domu. Jazda na rowerze treningowym, mimo tego, że oporniejsza była całkiem przyjemna. Nie przyjmowałem do siebie myśli, że ta jazda może być ostatnią przed zapowiadanym atakiem zimy. Postanowiłem więc zweryfikować swój plan treningowy i przystąpić do pierwszego od 10 miesięcy pełnego testu mocy, sam jestem ciekaw wyników bo z jednej strony, jestem mocny a z drugiej, moje płuca mnie strasznie ograniczają i nie pozwalają na zbyt mocną jazdę w dłuższym czasie.

Trening 22

Poniedziałek, 28 marca 2022 Kategoria 100-200, Cube '22, Samotnie, Szosa, Trening 2022
Km: 100.00 Km teren: 0.00 Czas: 03:51 km/h: 25.97
Pr. maks.: 72.00 Temperatura: 10.0°C HRmax: 186186 ( 95%) HRavg 141( 72%)
Kalorie: 2551kcal Podjazdy: 2040m Sprzęt: Litening C:62 Pro Aktywność: Jazda na rowerze
Co drugi poniedziałek mam możliwość zaliczyć dłuższy trening więc zdecydowałem się wykorzystać sprzyjające okoliczności. Przed jazdą naładowałem baterię Di2 ale coś mnie zaniepokoiło, bateria ładowała się prawie 4 godziny a zwykle trwało to maksymalnie 120 minut. Zmieniłem też łańcuch na taki który przy próbnych przejażdżkach nie przeskakiwał. Gdy rower był gotowy do jazdy zacząłem kombinować z trasą, miałem kilka opcji do wyboru – objazd Rury na Kocierz, runda przez rozkopany Beskid Mały czy kilka wersji pętli w Beskidzie Śląskim. Postanowiłem odbić sobie te lata gdy przez Wisłę nie dało się normalnie przejechać i zaliczyłem moją tradycyjną pętlę przez Salmopol i Zameczek z przystawką w postaci Orlego Gniazda i Równicą na deser. Przed jazdą jeszcze kilka dylematów ubraniowych oraz konieczność sięgnięcia po rezerwowy licznik, bo Garmina nie naładowałem. Już od wyjazdu z domu zauważyłem, że rower nie działa jak należy, łańcuch sobie ładnie przeskakiwał w okolicy miejsca zamontowania spinki i tak niemal przy każdym zetknięciu z górnym kółkiem przerzutki. Starałem się jechać lekko aby stwierdzić czy da się normalnie jechać z tym przeskakującym łańcuchem. Cały czas walczyłem z jakimiś przeciwnościami, najpierw przejazd przez Bielsko gdzie kilka razy musiałem hamować i traciłem czas na skrzyżowaniach. Później już walka z wiatrem, postanowiłem minąć ścieżkę rowerową w Bystrej i równoległą drogą dotarłem do Mesznej. W Buczkowicach zdecydowałem, że jadę najpierw na Orle Gniazdo ale bez Podmagury. Już po zjeździe z głównej pojawił się znak informujący o tym, ze droga nie nadaje się do ruchu pojazdów. Po 300 metrach już wiedziałem dlaczego, w poprzednim roku był asfalt z wieloma dziurami a obecnie są dziury z plamami asfaltu, nie wiem jakim cudem wpadłem tylko w 2 dziury, bałem się o koła które miały przejść test w górach. Jadąc na tyle aby płuca dawały radę, slalomem miedzy dziurami, z przeskakującym łańcuchem wjechałem w czasie ledwie 40 sekund gorszym od najlepszego, uzyskanego w dużo lepszych warunkach. Zjazd po lepszej drodze był wolny bo samochodowy skutecznie mnie blokowały. Po zjeździe znalazłem rozwiązanie dla przeskakującego łańcucha, jadąc na 52x28 lub 25 dało się normalnie jechać, ale pod wiatr i w górę wiązało się to z niską kadencją. Chwilę się tak męczyłem ale stwierdziłem, że dla kolan i mięśni lepsza jest wyższa kadencja i starty mocy na przeskakującym łańcuchu. Podjazd na Salmopol znowu jechałem z rezerwą, sporo pod wiatr a znowu czas wyszedł bardzo dobry jak na marzec i jako jeden z 10 moich najlepszych. Niestety moje płuca obecnie nie pozwalają nie więcej a w nogach są jeszcze rezerwy. Zjazd z kolei był słaby, wolny i zimny ale jakoś przetrwałem. Po zjeździe postój, rozebranie kurtki i kolejny podjazd – Zameczek. Po tym jak na Salmopol pojawił się nowy asfalt, chociaż po zimie nie wygląda już jak nowy to Zameczek to istna tragedia, sporo dziur i samochodów. które nie pozwalają ich mijać. Tutaj też największe katusze związane z napędem i płucami. Znowu nie byłem zbytnio zadowolony z podjazdu, na więcej mnie nie stać a czas całkiem dobry. W końcu pojawiła się okazja aby sprawdzić koła na zjeździe, momentami było szybko, dobrze technicznie ale też momenty w których musiałem hamować. Warunki na drodze robiły swoje i obecnie ciężko jest puścić rower w dół i skupić się tylko na optymalnym pokonywaniu zakrętów czy patelni. W Wiśle było mi zimno mimo wielu warstw ale widząc trzech kolarzy w krótkim rękawie czy spodenkach stwierdziłem, ze chyba ze mną jest faktycznie coś nie tak, skoro na 4 kolarzy tylko ja byłem naubierany, termometr chyba mi też zaniża bo pokazywał 10 stopni. Planowałem jechać prosto do domu ale jadąc przez Ustroń odruchowo odbiłem w lewo na Równicę. Zdjąłem kurtkę i ruszyłem aby zaliczyć tylko podjazd. Z wiatrem szybko pokonałem pierwszy kilometr, z niedziałającym napędem nawet Równica nie była tak przyjemna jak zwykle, jechałem na granicy możliwości płuc i dopiero jakieś 1500 metrów przed szczytem zauważyłem, że jadę na dobry czas. Nie miałem za bardzo z czego już dołożyć więc cisnąłem podobnym tempem, jakiś kilometr przed szczytem musiałem zwolnić przez prace drogowe, tego co tam straciłem zabrakło aby złamać 17 minut. Nie miałem już czasu więc szybko się ubrałem, zjechałem do Zawodzia i dokładając kilka pagórków ruszyłem w kierunku Bielska. Nie planowałem postoju w sklepie ale brakło mi wody wiec w Brennej zatrzymałem się w sklepie. Pierwszy raz od dana nie założyłem nic na twarz, czułem się co najmniej dziwnie ale pewnie szybko człowiek przywyknie do nowej rzeczywistości. Wracając do domu udało się zyskać nieco czasu, wiatr który rano utrudniał jazdę teraz pomagał. Mimo tego, że sporo rzeczy odbierało przyjemność z jazdy jestem zadowolony, zaliczyłem konkretny trening, w ubiegłym roku takich było jak na lekarstwo a w tym już w marcu jestem w stanie tak skutecznie walczyć z podjazdami a maksymalnego poziomu jeszcze nie udało się uzyskać więc może być pod każdym względem tylko lepiej. Koła zdały kolejny test i podsumowując wszystko jednym zdaniem, są najlepsze jakich kiedykolwiek używałem. Po jeździe stan baterii w Di2 wskazywał 30 % więc coś jest na rzeczy.

kategorie bloga

Moje rowery

TCR Advanced 2 2021 15170 km
Zimówka 9414 km
Litening C:62 Pro 18889 km
Triban 5 54529 km
Astra Chorus 2022 17496 km
Evo 2 10004 km
Hercules 13228 km
Ital Bike 9476 km
Trek 17743 km
Agree GTC SL 21960 km
Cross Peleton 44114 km
Scott 9850 km

szukaj

archiwum