Piotr92blog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(13)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy PiotrKukla2.bikestats.pl

linki

Wpisy archiwalne w kategorii

Szosa

Dystans całkowity:183822.50 km (w terenie 620.00 km; 0.34%)
Czas w ruchu:6780:57
Średnia prędkość:26.88 km/h
Maksymalna prędkość:750.00 km/h
Suma podjazdów:2044434 m
Maks. tętno maksymalne:205 (179 %)
Maks. tętno średnie:198 (101 %)
Suma kalorii:3844166 kcal
Liczba aktywności:2695
Średnio na aktywność:68.21 km i 2h 32m
Więcej statystyk

Road Trophy 2018 Etap 2

Sobota, 11 sierpnia 2018 Kategoria 50-100, Szosa, w grupie, Wyścig
Km: 71.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:25 km/h: 29.38
Pr. maks.: 77.00 Temperatura: 17.0°C HRmax: 182182 ( 93%) HRavg 160( 82%)
Kalorie: 1564kcal Podjazdy: 1550m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Po dotarciu na kwaterę bardzo szybki serwis koła. Kolega Adam poratował mnie oponą i pomógł mi w wymianie dętki i opony. Zdążyłem na szybko zmienić ciuchy, zabrać potrzebne rzeczy i trzeba było jechać na start drugiego etapu. Nie byłem wcale zregenerowany i czułem, że będzie ciężko. Rozgrzewka była także w trybie ekspresowym, chcąc coś nadrobić do rywali musiałem ustawić się z przodu.
Ustawiłem się w pierwszym rzędzie, sporo zawodników jak zwykle przyjechało na ostatnią chwile i ustawiło z przodu. Był taki ścisk, że nie mogłem się ruszyć ani o centymetr. Dopiero gdy wszyscy ruszyli to mogłem się wpiąć, sprawiło to tyle problemów, że byłem bliski upadku a za mną słyszałem niecenzuralne słowa. Ruszyłem dopiero po wjeździe na drogę już ze stratą. Tempo nie było zbyt spokojne a do tego przepychanki i traciłem kolejne pozycje. Gwoździem do trumny było zwężenie na około kilometr od startu. Tam zostałem przyblokowany i byłem praktycznie na końcu peletonu. Wystarczył kilometr by stracić bardzo dobrą pozycję startową, ciężko jest wyeliminować lęk po kilku kraksach. Nadrobić też nie miałem jak, przed pierwszą stromizną oczywiście spowolnienie i już zrobiła się dziura. Noga nie podawała najlepiej i męczyłem się strasznie by dojechać do ogona peletonu. Podjazd na przełęcz Koniakowską też poszedł mi słabo, na zjeździe nie poszalałem i na drugi podjazd wjechałem już z ogromnymi stratami. Na szczęście na tym podjeździe zaczęła noga podawać i zacząłem przesuwać się do przodu. Jechałem cały czas mocno i stopniowo doganialiśmy kolejnych zawodników. Uformowała się około 10 osobowa grupka w której jechaliśmy przez większą część etapu. Grupa może liczna ale chętnych do współpracy było może 6 osób. To wystarczyło aby jechać dobrym tempem ale trochę denerwowało. Z przodu nie było nikogo widać i pozostało mocno pracować aby nikt nas nie dogonił. Przed Jaworzynką już grupa stopniała o jedną osobę. Na podjeździe miałem delikatny kryzys ale szybko minął i wróciłem na czoło i do wjazdu na główną drogę dyktowałem mocne tempo. Po wjeździe do Czech grupa trochę się rozleniwiła i wyglądało to tak, że praktycznie sam dyktowałem tempo aż do Mostów. Tam mocniejsze tempo podyktowała dwójka zawodników i spłynąłem na tył grupy. Do bufetu było przeważnie w dół wiec tempo było szybkie. Na bufecie zwolnienie i po raz kolejny wyjechałem na przód grupy. Dosyć trudny podjazd w lesie poszedł całkiem dobrze, we dwóch podyktowaliśmy takie tempo, że grupa się rozciągła a po zjeździe już było nas mniej. Dojechał do nas zawodnik który z nami wcześniej nie jechał i tempo wzrosło. Na dojeździe do Hyrczawy grupa zaczęła się dzielić, udało się zespawać a mocna jazda spowodowała, że zaczęliśmy doganiać kolejną grupkę. Trzech zawodników przeskoczyło a po wjeździe do Polski połączyliśmy się w jedną grupę. Na zjeździe zacząłem tracić i podjazd do centrum Istebnej zacząłem z kilkusekundową startą. Szybko nadrobiłem i w połowie podjazdu zacząłem przesuwać się do przodu. Tempo szło mocne i się podzieliliśmy. Na szczycie podjazdu byłem jako 2, na wypłaszczeniu nie dałem rady jechać tak mocno jak na stromym podjeździe i znowu zostałem lekko z tyłu. Po skręcie na metę miałem około 10 sekund do kilku zawodników. Byłem pewny, że meta jest na samym szczycie i nie jechałem na maksimum możliwości. Jak się okazało meta jest niżej i praktycznie bez żadnych zysków i start do poprzedzających mnie w generalce zawodników przejechałem przez matę.
Awansowałem o jedno oczko w kategorii a w OPEN o prawie 50 miejsc. Pomijając fakt, że nie byłem dobrze przygotowany do tego etapu oraz słabą dyspozycje na początku to mogę być zadowolony. Dyspozycja na trasie pozwalała na jazdę z czołówką. Patrząc na dane z licznika to był to jeden z lepszych wyścigów jakie pojechałem w tym sezonie. Defekt z pierwszego etapu pośrednio wpłynął na drugi i pozostaje niewielki niedosyt po pierwszym dniu rywalizacji.

Miasto 17

Piątek, 10 sierpnia 2018 Kategoria 50-100, blisko domu, Samotnie, Szosa
Km: 92.00 Km teren: 0.00 Czas: km/h:
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: 1830kcal Podjazdy: 1250m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze

TDP Bielsko-Biała

Środa, 8 sierpnia 2018 Kategoria Samotnie, Szosa
Km: 15.00 Km teren: 0.00 Czas: 00:40 km/h: 22.50
Pr. maks.: 55.00 Temperatura: 28.0°C HRmax: 152152 ( 77%) HRavg 115( 58%)
Kalorie: 258kcal Podjazdy: 240m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze

Trening 81

Wtorek, 7 sierpnia 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2018, w grupie
Km: 87.00 Km teren: 0.00 Czas: 03:07 km/h: 27.91
Pr. maks.: 68.00 Temperatura: 28.0°C HRmax: 169169 ( 86%) HRavg 136( 69%)
Kalorie: 1639kcal Podjazdy: 770m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Ostatni trening przed Road Trophy połączony z kibicowaniem kolarzom walczącym w Tour de Pologne. Wyjechałem z domu o 12.25 i w Skoczowie dołączyłem do Jas-Kółek. Zebrało się nas 5 osób i tak bocznymi drogami dojechaliśmy do Ustronia. W Skoczowie do jazdy przygotowywał się Grześ ale nie czekaliśmy na niego. Po wjeździe na dwupasmówkę zaczęliśmy jechać po zmianach i dopóki Otfin nie złapał gumy to dobrze to wyglądało. Później zaczęły się zrywy i zaczęło się dzielić, ja trzymałem się swoich założeń, czyli równej jazdy bez szarpania i momentami odstawałem od reszty. Na skrzyżowaniu niebezpieczna sytuacja, zatrzymanie się było możliwe, ale po co hamować i zatrzymywać się na czerwonym świetle, może się uda przejechać. Na szczęście bezpiecznie udało się przejechać i dalej już bez przygód. Tempo momentami było mocne, niepotrzebnie bo czasu było sporo a nie wszyscy są tak mocni i mogłoby się to skończyć źle. W Wiśle już utrudnienia, na szczęście udało się przejechać i zatrzymać w sklepie. Po uzupełnieniu bidonów pozostało dojechanie do Zameczka. Jechaliśmy już spokojniej i przed podjazdem pod Zaporę się rozdzieliliśmy. Podjazd na Zameczek wjechałem spokojnie, na szczycie czekali już Staszek i Robert i po przekroczeniu premii górskiej stanęliśmy kawałek niżej. Ludzi powoli przybywało, udało się pozyskać gadżety Tauron a czas szybko leciał. Tempo nadjeżdżających kolarzy nie było przesadnie mocne i można było chwile dłużej podziwiać rozciągnięty Peleton. Sytuacja zmieniała się dynamicznie i podczas drugiego przejazdu przez Premie Górską peleton już był nieźle przerzedzony. Jak tylko przejechała główna Grupa to od razu wszyscy ruszyli a z tyłu jeszcze jechali zawodnicy. Dopiero radiowóz z zieloną flagą zamykał wyścig. Sporo kolarzy musiało zwalniać by przejechać, my też za szybko ruszyliśmy, ale za nami były tylko 3 pojedyncze osoby i miały dosyć dużo miejsca by nas minąć. Nagrodą za oczekiwanie był zjazd do Wisły. Bardzo dobrze zjechałem, parę osób mi przeszkodziło w jeszcze lepszym zjeździe. Za rondem zjechaliśmy się i przez zatłoczoną Wisłę i Ustroń dojechaliśmy pod sklep. Po uzupełnieniu zapasów wody i dojeździe do Skoczowa rozdzieliliśmy się. W dosyć spokojnym tempie dojechałem do domu. Noga dużo lepsza niż w weekend.





Trening 80

Niedziela, 5 sierpnia 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2018
Km: 53.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:56 km/h: 27.41
Pr. maks.: 57.00 Temperatura: 26.0°C HRmax: 153153 ( 78%) HRavg 123( 63%)
Kalorie: 820kcal Podjazdy: 480m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
O tym dniu szybko chciałbym zapomnieć. Mocy kompletnie nie było i nawet jazda na lepszym rowerze nie należała do przyjemności. Męczyłem się bardzo i nawet około 50 kilometrowa trasa bez większych podjazdów dała mi ostro w kość. Po 35 kilometrach zatrzymałem się w wodopoju i dalej szło już nieco lepiej ale dyspozycja była daleka od oczekiwanej.



Trening 79

Sobota, 4 sierpnia 2018 Kategoria 100-200, Samotnie, Szosa, Trening 2018
Km: 129.00 Km teren: 0.00 Czas: 05:08 km/h: 25.13
Pr. maks.: 65.00 Temperatura: 24.0°C HRmax: 177177 ( 90%) HRavg 137( 70%)
Kalorie: 2383kcal Podjazdy: 2270m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Plan na sobotni trening urodził się w piątek wieczorem. Nie miałem wcześniej możliwości objechać tras tegorocznego Road Trophy i dopiero na tydzień przed etapówką się udało. Nie byłem zbyt przygotowany, nie zdążyłem przygotować startowego roweru oraz wgrać tracka z trasą do licznika i w paru momentach miałem problem z orientacją.
Nie bardzo miałem ochotę na trasę 170-180 km i dlatego skorzystałem z usług PKP i wystartowałem z Milówki. Nie byłem świadom zmiany trasy etapu 2 i na dzień dobry zafundowałem sobie trudny odcinek z płytami. Już pierwszy podjazd pod wiaduktem poszedł słabo i wiedziałem, że będę się strasznie męczył. Płyty ledwo przepchałem na przełożeniu 39x32. Dalej było trochę lżej i jakoś się wtoczyłem na górę. Nie miałem za bardzo czasu na odpoczynek bo już po około kilometrze czekał mnie kolejny stromy podjazd. Poszło już nieco łatwiej ale te początkowe 7 kilometrów z przewyższeniem 300 metrów dało mi trochę popalić. Na szczęście ruch samochodowy był zerowy i na odcinku wzdłuż drogi ekspresowej nie musiałem używać hamulców. Po skręcie w kierunku Jaworzynki droga nieco zanieczyszczona przez leśników, w oddali słychać było piły. Noga nie podawała jak powinna a zbliżałem się do pierwszego zupełnie nie znanego mi fragmentu etapu 3. Zatrzymałem się przed skrętem w właściwą drogę i się upewniłem, że dobrze jadę. Początkowo był zjazd a później zrobiło się stromo, krótki stromy podjazd dał mi się we znaki i znowu nie wiedziałem gdzie jechać. Gdybym się nie zatrzymał i upewnił, że pomyliłem drogi to dojechałbym do Koniakowa. Droga była dosyć wąska ale z dobrą nawierzchnią, jeszcze raz się pomyliłem by wreszcie dojechać do głównej drogi. Jestem trochę zaskoczony tym odcinkiem, jest sporo krótkich ścianek które za drugim razem już będą bardzo odczuwalne. Zrobiło się już cieplej i musiałem więcej pić. Kolejny trudny podjazd czekał na mnie w Kiczorze. Dobrze znany mi z zeszłorocznego Road Trophy krótki podjazd dał mi nieźle w kość. Jak nie ma siły to tak to musi wyglądać. Jakoś się wtoczyłem na szczyt i szybko zjechałem w stronę Soli. Po zjeździe zaczęło się trochę lepiej jechać ale do dobrej jazdy sporo brakowało. Długi, nudny odcinek do granicy ciągnął mi się niemiłosiernie. Na Słowacji miła niespodzianka, nowa nawierzchnia na odcinku kilku kilometrów i bardzo przyjemna jazda. Dobre skończyło się za rozwidleniem na Oszczadnice i musiałem uważać na dziury których nie było jakoś szczególnie dużo ale były zauważalne. Po wjeździe na główną drogę zacząłem wypatrywać skrętu w nową drogę do Jaworzynki. Trochę się zagalopowałem, nie mogłem trafić w właściwą drogę i ominąłem fragment nieznanej mi trasy. Po wjeździe do Polski od razu stanąłem w sklepie. Później miałem pewien problem przez który o mało nie skończyłem swojej jazdy. Na szczęście szybko się z tym uporałem i mogłem jechać dalej. Na kolejnym podjeździe narzuciłem sobie trochę mocniejsze tempo. W Jaworzynce trochę więcej ludzi i samochodów, im bliżej Czech tym lepiej. W Czechach też wyremontowana droga, nie musiałem uważać na dziury na zjeździe do Bukowca. Do Polski wjechałem boczną drogą i zacząłem jechać wzdłuż Olzy. Nie dojechałem do Istebnej tylko po drodze skręciłem w lewo na nieznany mi podjazd na Bystre. Początek dosyć wymagający a dalej niemal płasko, podjazd ciągnie się ponad 5 kilometrów, po drodze małe utrudnienia przez wycinkę drzew. Podjazd kończy się nagle, dalej już tylko MTB. Zjazd w dół pomijając tą wycinkę drzew całkiem przyjemny. W Istebnej stanąłem po wodę i jedzenie i ruszyłem na Olecki, planowałem Pietraszonke ale remont drogi na Zaolzie skutecznie mnie zniechęcił. Początek jechałem spokojniej a w końcówkę już prawie na maksa. Nie był to dobry wjazd ale mogło być gorzej. Dojeżdżając na Kubalonkę wpadłem na niezbyt dobry pomysł, powrót przez Salmopol. Na zjeździe przez Zameczek spotkałem Marcina a dalej zostałem skutecznie przyblokowany przez samochód. Udało mi się go wyprzedzić na końcu zjazdu i bez utrudnień dotrzeć do Malinki. Podjazd na Salmopol poszedł słabo, upał, zmęczenie i dystans zrobiły swoje. Jakoś się wtoczyłem na górę i zacząłem zjazd. Nawierzchnia dalej pozostawia wiele do życzenia i nie poszalałem. Zostałem wyprzedzony przez Adriana Brzózkę i nawet nie próbowałem jechać na jego kole. Zjazd przez Szczyrk powolny, nie wpadłem na pomysł by jechać jeszcze Orle Gniazdo. Do Bielska szybko dojechałem i od razu wjechałem na ścieżkę rowerową, jadący przede mną kolarz zwlekał do momentu aż pojawił się radiowóz. Skręciłem w drogę prowadząca do kąpieliska i to nie był dobry pomysł. Cała droga zastawiona przez samochody a kolejka do wejścia sięgała prawie 100 metrów. Przez miasto przejechałem bez problemów i na koniec zafundowałem sobie jeszcze postój w wodopoju.






Trening 78

Czwartek, 2 sierpnia 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2018
Km: 87.00 Km teren: 0.00 Czas: 03:24 km/h: 25.59
Pr. maks.: 65.00 Temperatura: 27.0°C HRmax: 185185 ( 94%) HRavg 140( 71%)
Kalorie: 1571kcal Podjazdy: 1310m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Po spokojniejszej środzie chciałem pojeździć trochę w tempie wyścigowym. Wyjechałem najwcześniej jak mogłem i po 16 już jechałem przez Jaworze. Na początek spokojnym tempem, później zacząłem od kilkusekundowych zrywów i 30 sekundowego sprintu. Planowałem kilka mocnych akcentów. Na początek pętla z krętym zjazdem i stromym podjazdem. Zacząłem nietypowo, od zjazdu i początkowo jechałem mocno, do momentu dojechania do samochodu. Musiałem odpuścić i dopiero po zjeździe ruszyłem mocno, do podjazdu jechałem dosyć równo, na podjeździe wrzuciłem dosyć twarde przełożenie i jechałem ile mogłem. Moje tempo nie było zadowalające ale po podjeździe byłem zajechany a czekał mnie jeszcze kilometr łatwiejszego terenu i tam też starałem się utrzymać wysokie tempo. Na koniec pętli finisz, z niego zadowolony być nie mogę. Po spokojniejszym odcinku zrobiłem kolejny akcent wyścigowy. Tym razem dwa podjazdy i zjazdy, na początek zjazd, rozpędziłem się strasznie i ledwo wyrobiłem zakręt w lewo. Mocny interwałowy odcinek dał mi się we znaki, na przemian, podjazd, wypłaszczenie, krótki zjazd i kolejna wspinaczka. Pod koniec jechałem już naprawdę mocno i na zjeździe lekko odpuściłem. Czułem w nogach te dwie tempówki i nie planowałem już trzeciego tak długiego fragmentu. Przez Bielowicko przejechałem nieznanym mi fragmentem i czekał na mnie krótki ale stromy podjazd w Łazach. Nachylenie dochodziło do 20% na odcinku kilkuset metrów, końcówka jest już dużo łatwiejsza. Powoli brakowało już wody i jedzenia ale nie zatrzymałem się jeszcze w sklepie. Na podjeździe w kierunku Łazów znów jechałem mocniej, zacząłem zbyt wcześnie i przez skrzyżowanie musiałem odpuścić i dzięki temu przez te 2 minuty nie jechałem tak mocno jak chciałem. Po kolejnym dłuższym fragmencie spokojnej jazdy kolejne 2 minuty jechałem mocno, tym razem wyszło lepiej i spokojnie mogłem zatrzymać się w sklepie. Po uzupełnieniu zapasów zaliczyłem jeszcze jeden nowy dla mnie podjazd w Jaworzu i kilka mocnych akcentów na innych podjazdach i po powrocie do domu czułem trochę nogi. Najważniejsze, że nie złapałem bomby jak w ostatnich dniach.




Trening 77

Środa, 1 sierpnia 2018 Kategoria 0-50, Samotnie, Szosa, Trening 2018
Km: 49.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:04 km/h: 23.71
Pr. maks.: 50.00 Temperatura: 26.0°C HRmax: 154154 ( 78%) HRavg 123( 63%)
Kalorie: 777kcal Podjazdy: 460m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Po wtorkowym ciężkim treningu nie miałem sił na kolejny ciężki trening. Myślałem, że pojadę kawałek z TwomarkSport i w tym celu wyjechałem wcześniej by trochę rozkręcić nogę. Krążyłem po okolicy i podjąłem decyzje o odpuszczeniu jazdy z Twomark. Jeździłem najpierw po Jaworzu a później zwiedzałem Biery i okolice „Dziewiarza”. Sprawdziłem praktycznie każdą uliczkę asfaltową i przy okazji poćwiczyłem jazdę na zmiennej kadencji oraz poruszanie się po wąskich, krętych uliczkach co może się przydać na którymś z wyścigów. Pomimo dosyć spokojnej jazdy znowu pod koniec łapałem już bombę, nie wiem czym jest to spowodowane ale ostatnimi czasy zdarzają mi się takie dni, że mam problemy na dłuższych dystansach.






Trening 76

Wtorek, 31 lipca 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2018
Km: 86.00 Km teren: 0.00 Czas: 03:19 km/h: 25.93
Pr. maks.: 63.00 Temperatura: 23.0°C HRmax: 186186 ( 95%) HRavg 139( 71%)
Kalorie: 1556kcal Podjazdy: 1350m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Po niezbyt udanym weekendzie startowym przyszła kolej na ostatnie mocniejsze treningi przed etapówką Road Trophy. Forma jest niezła, najważniejszy jest odpoczynek i na tym skupie się w ostatnim tygodniu poprzedzającym trzydniowe zmagania w okolicy Istebnej. Miałem zamiar zrobić dwie 20 minutowe tempówki w okolicy progu FTP. W tym celu pojechałem w kierunku Równicy. Jadąc bocznymi drogami trafiłem na wypadek samochodowy i małe utrudnienia. Było bardzo ciepło a nawet upalnie i wody w bidonach ubywało. Przepchałem się przez Ustroń i dotarłem do Jaszowca. Zacząłem mocno i trzymałem tempo cały czas, założoną moc udało mi się utrzymać do samego końca właściwego podjazdu a dalej zaczęły się schody, jeszcze 2 minuty wysiłku mnie czekały a sporo ludzi samochodów i rowerzystów nie ułatwiały zadania. Dopiero ostatnie 40 sekund wysiłku było na tyle mocne, że wynik wyszedł tylko nieco niższy niż założony. Po wolnym zjeździe w dół drugi akcent zacząłem jeszcze przed skrzyżowaniem, nie byłem w stanie jechać na tyle mocno jak powinienem i nawet dobra jazda na podjeździe i mocna końcówka nie sprawiły, że wynik wyszedł dobry. Zbyt mała moc wyszła na tym powtórzeniu i nie mogę być z tego zadowolonym. Na przyszłość przed takim treningiem musze być bardziej wypoczęty i przede wszystkim zmienić podjazd. Przy moim poziomie wytrenowania, ponad 6 kilometrowy odcinek o nachyleniu ponad 5% jest zbyt krótki by jechać przez 20 minut ze zbliżoną mocą. Po szybszym zjeździe pojechałem sprawdzić dawno nie zaliczony podjazd na Poniwiec. Nie jechałem tam na czas i moje tempo było słabe, podjazd fajny ze stromą końcówką. Na szczycie miernik mocy przestał działać, może już wcześniej nie działał właściwie i wyniki 20 minutowe nie wyszły dokładne. Po zjeździe musiałem odwiedzić bufet i uzupełnić bidony. Pomimo ciągłego nawadniania i jedzenia złapałem bombę i ostatnie około 10 kilometrów było walką o przetrwanie.





Rozgrzewki i Rozjazdy

Niedziela, 29 lipca 2018 Kategoria 0-50, Samotnie, Szosa, w grupie
Km: 48.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:50 km/h: 26.18
Pr. maks.: 60.00 Temperatura: 27.0°C HRmax: HRavg
Kalorie: 950kcal Podjazdy: 200m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze

kategorie bloga

Moje rowery

TCR Advanced 2 2021 14036 km
Zimówka 9414 km
Litening C:62 Pro 18889 km
Triban 5 54529 km
Astra Chorus 2022 16398 km
Evo 2 9995 km
Hercules 13228 km
Ital Bike 9476 km
Trek 17743 km
Agree GTC SL 21960 km
Cross Peleton 44114 km
Scott 9850 km

szukaj

archiwum