Piotr92blog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(13)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy PiotrKukla2.bikestats.pl

linki

Wpisy archiwalne w kategorii

Szosa

Dystans całkowity:187286.50 km (w terenie 620.00 km; 0.33%)
Czas w ruchu:6907:58
Średnia prędkość:26.88 km/h
Maksymalna prędkość:750.00 km/h
Suma podjazdów:2094254 m
Maks. tętno maksymalne:205 (179 %)
Maks. tętno średnie:198 (101 %)
Suma kalorii:3940603 kcal
Liczba aktywności:2748
Średnio na aktywność:68.15 km i 2h 32m
Więcej statystyk

Trening 4

Niedziela, 3 marca 2019 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Zima, Zima2019, b'Twin 2019, Trening 2019
Km: 82.00 Km teren: 0.00 Czas: 03:09 km/h: 26.03
Pr. maks.: 56.00 Temperatura: 7.0°C HRmax: 154154 ( 78%) HRavg 139( 71%)
Kalorie: 1465kcal Podjazdy: 410m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Po wczorajszym teście FTP niezbyt dobrze się zregenerowałem. Warunki do jazdy na zewnątrz były znośne, pochmurno i wietrznie. Dobrałem odpowiedni zestaw ciuchów oraz po raz drugi skorzystałem ze szkieł fotochromowych. Wyjechałem dosyć późno bo przed 14 na treningowym rowerze. Nie planowałem konkretnej trasy, chciałem jeździć przez 3 godziny w równym tempie. Warunki dyktował wiatr. Od początku nie jechało mi się najlepiej i wiedziałem, ze będzie ciężko. Po kilku kilometrach gdy skręciłem w bardziej boczne drogi to dużym problemem był stan nawierzchni. W wielu miejscach pojawiły się dziury które stanowiły mniejszy lub większy problem. Dziurawych dróg było sporo. Wybrałem taki teren gdzie ten wiatr nie był tak odczuwalny i to nie był najlepszy pomysł bo jadąc w otwartym terenie i w tym kierunku jechałbym z wiatrem w plecy. Za Drogomyślem pojawił się nawet odcinek kostki brukowej, krótki i nieprzyjemny bo mocniejszy podmuch wiatru prawie mnie zmiótł z drogi. Później wjechałem na dwupasmówkę i pognałem nią w stronę Zbytkowa, następnie zjechałem na ścieżkę rowerową. Jadąca za mną dwójka kolarzy nie wpadła na ten pomysł a stojący przy drodze znak zakazywał jazdy po szosie. Gdy byłem w połowie ścieżki rowerowej to minął mnie radiowóz policyjny i załączył koguty. Po wjeździe do Pawłowic już stał z dwójką kolarzy w zatoczce autobusowej. Ja skręciłem w prawo w kierunku Strumienia i od tego momentu już głownie walczyłem z wiatrem. Dostosowałem prędkość do warunków i było dobrze. Cały czas regularnie jadłem i dzięki temu nie miałem problemów energetycznych. Za Strumieniem zauważyłem coś dziwnego z rowerem, byłem pewny, że złapałem gumę. Na szczęście to była tylko cała masa drobnych kamyczków które powbijały się w oponę, wyczyściłem oponę i na chwile odsapnąłem. Później skręciłem w mało znane mi drogi. Ich stan był dużo lepszy niż drogi którymi wcześniej jechałem. Przez kilka kilometrów nie minął mnie żaden samochód i mogłem skupić się na jeździe. Później trafił się odcinek z dużą ilością zakrętów, poćwiczyłem szybkie wchodzenie w zakręty i szło to całkiem dobrze. Gdy jechałem na bardziej osłoniętym od wietrze odcinku to byłem w stanie jechać szybciej i generować wyższą moc przy niższym tętnie. Schody zaczęły się w Landeku gdy skręciłem na Skoczów to czekał mnie długi fragment pod wiatr. Teren był praktycznie odkryty i wiatr skutecznie spowalniał. Jechałem dosyć mocno a przemieszczałem się powoli do przodu. Pod koniec gdy pojawiły się podjazdy to wiatr już nie był tak odczuwalny. Dojeżdżając do Bielska znowu jechałem z bardziej sprzyjającym wiatrem. Zaczynało się robić chłodniej a jakość powietrza na peryferiach Bielska też nie była najlepsza. Dobrze, że miałem blisko do domu. Ostatnie 7 minut przejechałem już całkiem na luzie. Nie byłem do końca wypoczęty i był to dopiero 5 wyjazd w tym roku. Biorąc to pod uwagę to było całkiem okej.




Rozjazd 1

Czwartek, 28 lutego 2019 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, Szosa, b'Twin 2019
Km: 20.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:00 km/h: 20.00
Pr. maks.: 38.00 Temperatura: 10.0°C HRmax: 128128 ( 65%) HRavg 108( 55%)
Kalorie: 270kcal Podjazdy: 140m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Pierwszy popołudniowy wyjazd. To co działo się na drogach to jest dramat. Samochodów cała masa, wszystkie większe skrzyżowania zablokowane a do tego swoje dokładał wiatr. Nie czułem przyjemności z jazdy ale nie żałowałem, że pojechałem bo na kolejną okazje być może trzeba będzie długo czekać. Sama jazda to nic ciekawego, starałem się cały czas utrzymywać w pierwszej strefie i poza krótkimi momentami w strefie 2 udało się spokojnie przejechać dosyć dziwną i spontaniczną trasę. Akumulatory naładowane, pora teraz na testy i dłuższe treningi.



Trening 3

Wtorek, 19 lutego 2019 Kategoria 0-50, blisko domu, Szosa, Zima, Zima2019, b'Twin 2019, Samotnie, Trening 2019
Km: 25.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:00 km/h: 25.00
Pr. maks.: 59.00 Temperatura: 11.0°C HRmax: 155155 ( 79%) HRavg 135( 69%)
Kalorie: 528kcal Podjazdy: 300m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Druga cześć treningu to trzeci w tym roku trening rowerowy. Nie różnił się on zbytnio od dwóch poprzednich. Warunki temperaturowe były zbliżone do weekendowych a podczas treningu dużą role odgrywał wiatr. Nie zmieniłem zbytnio ubioru, jedynie rękawiczki były cieńsze niż ostatnim razem. Zaplanowałem trasę tak aby w końcówce było jak najmniej walki z wiatrem. Oznaczało to dużo bardziej pagórkowatą trasę i przewyższenie wyszło takie jak ostatnio na dwa razy dłuższej trasie. Jechało się całkiem dobrze, próbowałem wszystkie podjazdy jechać spokojnie i tylko kilka razy zdarzyło się, że jechałem powyżej 3 strefy mocy. Nie pilnowałem kadencji i niektóre podjazdy jechałem twardo a kilka odcinków z kadencją około 100. Godzinny trening zaliczony. Pomimo lekkiego zmęczenia po siłowni nie miałem żadnych problemów na trasie. Jak na razie moje treningi wyglądają książkowo, sugerując się tętnem, spędzam ponad 80 % czasu w 2 strefie, do 3 wchodzę tylko na podjazdach a do 1 spadam na zjazdach i na samym początku i końcu treningu. Moc zachowuje się trochę inaczej, zdecydowaną większość czasu jeżdżę w pierwszych 3 strefach. Krótkie fragmenty w wyższych strefach są skutkiem np. mocniejszego ruszania ze skrzyżowania lub kilku mocnych depnięć przy zmianie przełożeń lub nachylenia. Mam nadzieje, z w miarę wiosenna pogoda się utrzyma i większość treningów będzie można robić na zewnątrz.



Trening 2

Niedziela, 17 lutego 2019 Kategoria Samotnie, Szosa, Zima, Zima2019, 50-100, b'Twin 2019, Trening 2019
Km: 64.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:21 km/h: 27.23
Pr. maks.: 54.00 Temperatura: 9.0°C HRmax: 158158 ( 81%) HRavg 137( 70%)
Kalorie: 1112kcal Podjazdy: 350m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Drugi rowerowy trening w tym roku zaliczony. Jechało się lepiej niż wczoraj, warunki były podobne a na drogach mniej samochodów i więcej rowerzystów.
Wyjechałem już po 9 i było 8 stopni. Nie zmieniłem nic w ubiorze, wziąłem dokładnie tę samą ilość picia ale więcej jedzenia i zamierzałem jeść w określonych odstępach czasowych. Na drogach było bardzo spokojnie, na pierwszych kilku skrzyżowaniach nie musiałem się zatrzymywać. Testowałem dzisiaj nowe okulary EKOI Persoevo2. Nie miałem dotąd styczności ze szkłami fotochromowymi i byłem ciekawy czy rzeczywiście są przeznaczone do jazdy w każdych warunkach. Dzisiaj było cały czas słonecznie i niewiele mogłem stwierdzić. Widoczność cały czas bardzo dobra. Chciałem nieco wydłużyć czas aktywności i obrałem tradycyjną pętlę wokół Jeziora Goczałkowickiego. Po wjeździe na główną drogę zauważyłem ze jadę pod lekki wiatr, nie przeszkadzało mi to bardzo, z ominięciem kilku dziur też nie było problemu. Już pierwsze kilka kilometrów jazdy zapowiadało, ze może być lepiej jak wczoraj. Po skręcie w kierunku Strumienia pojawiło się trochę samochodów ale nie przeszkodziło to w szybkim pokonaniu odcinka do skrzyżowania z ekspresówką. Mały problem był na kolejnym skrzyżowaniu i musiałem się zatrzymać. Kolejne kilometry również poszły dobrze. Schody zaczęły się w Rudzicy gdzie pojawiły się dwa podjazdy. Udało się przejechać je spokojnie i później czekało mnie wiele kilometrów bez większych trudności. Po zjeździe do Landeka trochę mocniej zaczęło wiać i odcinek do Chybia trochę mi się dłużył. Tam trafiłem na zamknięty przejazd kolejowy i czekał mnie krótki postój. Wykorzystałem to na małe przepakowanie kieszonek i dopiero ruszyłem dalej ale nie na długo. Drugi przejazd też był zamknięty i o ile się nie mylę przejeżdżał ten sam pociąg co wcześniej. Później szybko ruszyłem i bez żadnych przeszkód dotarłem do Strumienia. Tam zorientowałem się, ze licznik nie działa jak powinien. Włączyłem licznik w tym samym miejscu a na liczniku było ponad kilometr mniej niż zwykle w tym miejscu. Poszperałem w ustawieniach i zauważyłem, że obwód koła jaki mam wpisany jest za niski i skorygowałem ten błąd. Później już odległości się zgadzały. Odcinek od Strumienia do Pszczyny jechałem cały czas z wiatrem utrzymując się w 2 strefie. Jechało się bardzo przyjemnie, kilku kolarzy minąłem ale wszyscy jechali w przeciwnym kierunku. Po skręcie w kierunku Goczałkowic wjechałem na ścieżkę rowerową. Jest to jedna z niewielu ścieżek na których da się jechać w miarę szybko i bezpiecznie. W pewnym momencie spotkała mnie dosyć groźna sytuacja, wyprzedzałem grupkę rowerzystów i zbyt późno zorientowałem się, ze dojeżdżam do skrzyżowania. Na tym skrzyżowaniu z bocznej drogi wyjechał samochód i mało brakowało abym się z nim zderzył. Skończyło się na strachu, wina była po obu stronach, ja jechałem zbyt szybko i nieostrożnie a kierowca wjechał na skrzyżowanie nie upewniając się czy może. Do końca ścieżki jechałem już bardzo ostrożnie. Jakoś tak z rozpędu dojechałem do wjazdu na zaporę i zobaczyłem przed sobą tłum ludzi. Nie chciało mis się już wracać i wjechałem w tłum. Nie było tak źle jak się z początku wydawało, tylko dwa razy musiałem zwolnić a na odcinku pojawiły się dwie duże luki pomiędzy skupiskami pieszych. Za zaporą już zaczęła się walka z wiatrem. Zachowałem dużo sił i nie było tak źle jak wczoraj. W Zabrzegu trafiłem na zator samochodowy spowodowany przez hurtowy wyjazd z parkingu przy Kościele. Później prawie bez samochodów dojechałem do Ligoty i Mazańcowic. Ostatnie 10 kilometrów było najtrudniejsze. Kilka podjazdów i ogólnie teren idący do góry nie były dużą przeszkodą. Dostosowałem tempo do ukształtowania terenu. Zrobiło się ciepło ale ubiór był idealny do warunków. Po zjeździe do Bielska spotkała mnie jeszcze jedna niebezpieczna sytuacja na rondzie. Później skręciłem w mniej uczęszczaną drogę na której pojawiło się trochę dziur. Przy małym ruchu udało się je ominąć i dojechać do bardzo dobrej nawierzchni. Później już zluzowałem i pojechałem zobaczyć jak wygląda sytuacja na nowo wybudowanym a jeszcze nie oddanym do użytku węźle drogowym łączącym ul. Międzyrzecką z Cieszyńską. Wykończenie tej drogi jeszcze jest w lesie. Kilka tygodni jeszcze potrzeba aby ta droga mogła zostać oddana do użytku. Później już skierowałem się w kierunku domu a ostatnie 5 minut pojechałem już zupełnie na luzie w 1 strefie. Bardzo dobry trening zaliczony. Po wczorajszej jeździe miałem mieszane uczucia a po dzisiejszej już mogę powiedzieć, że powrót do formy pozwalającej na start w zawodach jest tylko kwestią czasu. Czasu którego mam jeszcze bardzo dużo i nie zamierzam go zmarnować. Kilkutygodniowej przerwy nie da się nadrobić w krótkim czasie.



Trening 1

Sobota, 16 lutego 2019 Kategoria Zima2019, Zima, Szosa, Samotnie, 50-100, b'Twin 2019, Trening 2019
Km: 51.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:58 km/h: 25.93
Pr. maks.: 54.00 Temperatura: 9.0°C HRmax: 160160 ( 82%) HRavg 136( 69%)
Kalorie: 957kcal Podjazdy: 310m Aktywność: Jazda na rowerze
Pierwszy od prawie 4 miesięcy trening rowerowy. Sprzęt który na stałe jest wpięty w trenażer był jedynym na którym mogłem dzisiaj jechać. Rower który wykorzystywałem do jazdy zimą poszedł już na zasłużoną emeryturę a sprzęt wyścigowy wczoraj pojechał do serwisu i za 10 dni ma być gotowy do jazdy. Przeprowadziłem podstawowe zabiegi jak: wyczyszczenie i nasmarowanie napędu, przesmarowanie linek, wypolerowanie ramy i kół, dopompowanie powietrza do opon i sprawdzenie ewentualnych luzów na łożyskach i tak przygotowany rower musiał wystarczyć. Jednym z dylematów jakie miałem przed wyjazdem to ubiór. Ostatecznie wybrałem jesienne długie spodnie, potówkę, kurtkę zimową, cieplejsze rękawice, bandanę, chustę buff, kask z nakładką, jedną parę skarpet i letnie ochraniacze na buty. Wyjeżdżając w takim zestawie ubrań czułem się bardzo komfortowo. Jedynie spodnie okazały się trochę ciasne, moja budowa ciała trochę się zmieniła od zeszłego roku a przez większą cześć sezonu nie używałem tych spodni. Zabrałem odpowiednią ilość jedzenia i jeden bidon o pojemności 700 ml z dobrym sokiem. Ustaliłem odpowiednią trasę i w drogę. Warunki do jazdy były bardzo dobre, jeden z lepszych pogodowo dni w tym roku. Ani mocno nie wiało, nie było zimno, nie padało a normy stężenia pyłów były tylko nieznacznie przekroczone. Gdybym dzisiaj wybrał trenażer to mógłbym tego później żałować. Wybrałem niezbyt dobrą godzinę bo na drogach był spory ruch samochodowy, oczy musiałem mieć dookoła głowy i już w czasie pierwszych minut jazdy spotkały mnie dwie bardzo niebezpieczne sytuacje, podczas jednej z nich musiałem hamować gwałtownie a kierowca który to spowodował nawet nie spojrzał w moją stronę, przeciął mój tor jazdy a w dodatku rozmawiał przez telefon. Miałem ochotę skręcić za nim na stację i coś mu powiedzieć ale zrezygnowałem z tego. Gdy skręciłem w boczną drogę to pojawił się przede mną zawalidroga i znowu musiałem uważać, nie byłem pewny czy nie wykona jakiegoś gwałtownego i niebezpiecznego manewru. Takich sytuacji było później jeszcze kilkanaście ale zdążyłem się to tego przyzwyczaić. Po kilku treningach nie będę już na to zwracał uwagi a wyrobione w poprzednich latach nawyki wrócą. Początek trasy był pagórkowaty, niby prowadził cały czas lekko w dół ale pojawiały się hopki. Najpierw dwie krótkie pokonane prawie z marszu a dwa trudniejsze podjazdy w Jasienicy już dały o sobie znać. Przy sporym wachlarzu przełożeń byłem w stanie dobrać takie przełożenie aby nie przepychać i nie znajdować się w 6 strefie. Stromy odcinek spowodował, że fragment jednego z podjazdów pokonałem w 5 strefie. Tętno też wyraźnie poszło do góry, nie jest to niczym nowym, co roku przy pierwszych wyjazdach wygląda to podobnie. Nie ma na to innej recepty jak trening, kilka tygodni regularnych treningów i już powinno być lepiej. Po pokonaniu dwóch krótkich podjazdów czekał mnie długi zjazd do Międzyrzecza gdzie na jednym z zakrętów było mokro. Nie miałem błotników i wyhamowałem prawie do zera by nie zachlapać ciuchów i dalej jechało się już przyjemniej, z wiatrem. Przez pewien czas szukałem optymalnego przełożenia i nie jechałem równym tempem. Dopiero po skręcie na Bronów złapałem dobry rytm i nawet walka z wiatrem nie była taka straszna. Zaskoczeniem był wyremontowany odcinek drogi w Bronowie, w zeszłym roku była tam bardzo nierówna nawierzchnia z kilkoma wyrwami a jazda była bardzo nieprzyjemna. Skorzystałem nawet na moment z chodnika który miał nawierzchnię taką jak na większości ścieżek rowerowych. Za Bronowem skończyło się dobre i przez kilkaset metrów musiałem zmagać się z wyrwami i łatami w drodze. Na moment wjechałem na główną drogę w kierunku Strumienia ale szybo z niej zjechałem w boczną drogę do Zabrzega. Dosyć dobra nawierzchnia i mały ruch, bardzo przyjemnie się jechało. Przed Zabrzegiem minąłem się z jedynym spotkanym na trasie kolarzem, pomimo mijanki w dosyć newralgicznym momencie byłem w stanie odpowiedzieć na pozdrowienie. Wiatr w tej okolicy wiał trochę mocniej z południowego zachodu i przez kilka kolejnych kilometrów jechałem z wiatrem. Cały czas trzymałem satysfakcjonujące tempo i moc. Małym utrudnieniem był zamknięty przejazd kolejowy, przepchałem się do przodu i dzięki temu nie musiałem czekać aż wszyscy ruszą i zanim ruszyli i do mnie dojechali to zdążyłem skręcić w prawo w boczną drogę. Dobrze znaną drogą dojechałem do Ligoty. Od tego momentu jechałem pod wiatr. Nic nie zapowiadało utraty sił. Regularnie uzupełniałem zapasy energii i nawadniałem się a sił wystarczyło zaledwie na 40 kilometrów i 90 minut jazdy. Nie była to typowa bomba ale jechało się zdecydowanie gorzej, wpływ na to miało także ukształtowanie terenu, droga prawie cały czas prowadziła do góry a na trasie były dwa wymagające podjazdy. Zrobiło się cieplej i było mi trochę za ciepło, to też miało jakiś wpływ na słabszą końcówkę. Nie jest jednak źle bo podobne problemy miałem przy pierwszych jazdach w poprzednich latach. Różnica jest taka, że zwykle miało to miejsce w grudniu a w lutym byłem już solidnie rozjeżdżony i trening 2 godzinny nie był żadnym problemem.
Jestem bardzo zadowolony z dzisiejszej jazdy. Nie było gorzej niż się spodziewałem a moja jazda po płaskim wygląda nieźle, podjazdy idą jak to na początku roku bardzo topornie. Potrzeba tylko czasu aby wszystko zaczęło wyglądać coraz lepiej. Teraz trzeba skupić się na regeneracji i jutro powtórka. Wprowadzę kilka zmian, m.in. skoryguję czas pomiędzy kolejnymi dawkami jedzenia i być może zmienię coś w ubiorze aby podczas powrotu było tak samo komfortowo jak przy wyjeździe. Najważniejsze, że mój organizm nie zaprotestował i kolejne jazdy mogą stać się faktem. To była ważniejsza sprawa niż sprawdzenie formy czy zrobienie treningu.






Koniec Sezonu

Sobota, 20 października 2018 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, Szosa
Km: 14.00 Km teren: 0.00 Czas: 00:37 km/h: 22.70
Pr. maks.: 48.00 Temperatura: 7.0°C HRmax: HRavg
Kalorie: 227kcal Podjazdy: 140m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Ostatni, krótki wyjazd w tym roku. Po kilku minutach zaczęło padać i po małej rundzie przez Jasienicę i Jaworze wróciłem do domu. Jak zwykle w ostatnim czasie nie miałem czasu na dłuższy wyjazd i mogłem wyjechać dopiero przed 14, po chwili przyszło załamanie pogody i już w deszczu wróciłem do domu. Szkoda, że tak kończę ten sezon, sezon pełny wzlotów i upadków. Muszę na spokojnie wszystko przeanalizować i wprowadzić sporo zmian. Na razie czeka mnie długa, częściowo przymusowa przerwa i będę miał masę czasu na analizę.

Roztrenowanie 11

Piątek, 19 października 2018 Kategoria 0-50, Samotnie, Szosa
Km: 45.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:39 km/h: 27.27
Pr. maks.: 63.00 Temperatura: 8.0°C HRmax: 165165 ( 84%) HRavg 128( 65%)
Kalorie: 732kcal Podjazdy: 490m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Ostatni dłuższy wyjazd w tym roku. Najgorsza pogoda od kilku dni, bardzo duża mgła i poniżej 10 stopni na termometrze. Widząc prognozę na weekend zdecydowałem, że takie warunki nie są jeszcze takie złe i pojechałem. Początkowo szło bardzo ciężko, z czasem trochę lepiej. Po dojeździe do Ustronia sprawdziłem jedną drogę, na mapie wyglądało to dużo lepiej niż w rzeczywistości. Początkowo dobra nawierzchnia zamieniła się w teren, po 200 metrach w terenie dojechałem do skrzyżowania i zawróciłem. Bałem się zjechać i sprowadziłem rower, była straszna mgła, nic nie było widać, nawet drutu kolczatego ukrytego w krzakach, rozdarłem sobie nogawkę spodni i kolano, trochę krwawiło ale mogłem jechać dalej. W tych warunkach wolałem unikać głównych dróg więc jechałem bocznymi drogami do Skoczowa. Później jechało się już lepiej i nawet brukowany podjazd był całkiem przyjemny. Znowu nie miałem zbyt dużej ilości czasu i szybko musiałem wracać. Szkoda, że ten sezon się już kończy. W ostatnich latach nie miałem zbyt dobrych końcówek sezonu, w tym roku moja forma jest lepsza. Chciałem zakończyć ten sezon jakąś fajną trasą, ale się nie udało.




Roztrenowanie 10

Środa, 17 października 2018 Kategoria 0-50, Samotnie, Szosa
Km: 44.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:41 km/h: 26.14
Pr. maks.: 60.00 Temperatura: 13.0°C HRmax: 157157 ( 80%) HRavg 122( 62%)
Kalorie: 679kcal Podjazdy: 460m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Kolejna krótka jazda, tym razem w nieco gorszych warunkach. Przez większość trasy drogi były mokre a momentami była lekka mgła. Pojechałem w rzadko odwiedzane rejony. Przejazd przez miasto całkiem sprawny, dalej trochę utrudnień ale nie straciłem na tym czasu. Na drodze w kierunku Żywca bardzo znikomy ruch. Nawet nie spodziewałem się, że tak mało samochodów będzie na drogach, zwykle w tym rejonie był spory ruch i dlatego omijałem go szerokim łukiem. W drugiej części trasy wiatr pomagał i powrót do Bielska był szybki. Na koniec dołożyłem kilka krótkich podjazdów, nie miałem czasu na więcej.



Roztrenowanie 9

Wtorek, 16 października 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa
Km: 51.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:57 km/h: 26.15
Pr. maks.: 56.00 Temperatura: 16.0°C HRmax: 157157 ( 80%) HRavg 125( 64%)
Kalorie: 802kcal Podjazdy: 510m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Trzeci, ostatni tydzień roztrenowania zbiegł się z kolejnym ciężkim tygodniem w pracy. Jedną z niewielu rzeczy która zmotywowała mnie do jazdy była bardzo dobra pogoda. Nawet bardzo silny wiatr nie zniechęcił mnie do jednej z ostatnich jazd w tym roku. Do Brennej walczyłem z silnym wiatrem i było ciężko, boczne drogi były mocno zanieczyszczone żwirem co potęgowało tylko trudność trasy. Od Brennej wiatr pomagał, były to idealne warunki dla zbieraczy „KoMów”. Później sprawdziłem jeszcze jedną z nieznanych dróg i znalazłem ciekawy podjazd. Gdybym miał więcej czasu to chętnie wydłużyłbym jazdę.



Roztrenowanie 8

Niedziela, 14 października 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa
Km: 91.00 Km teren: 0.00 Czas: 03:16 km/h: 27.86
Pr. maks.: 55.00 Temperatura: 17.0°C HRmax: 162162 ( 83%) HRavg 129( 66%)
Kalorie: 1390kcal Podjazdy: 570m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Żal było marnować kolejny dzień bardzo pięknej pogody i po 9 wyjechałem na kolejną trasę. Nie wiedziałem gdzie jechać, czy w góry czy w płaskie rejony. Po pierwszym podjeździe już wiedziałem, że w górach będę się tylko męczył i skierowałem się na Goczałkowice. Po drodze cała masa remontów i zamkniętych dróg. Jak wydostałem się z miasta to już szło lepiej. Po przejeździe przez zatłoczoną Zaporę w Goczałkowicach kolejna przygoda. Po wjeździe do Pszczyny zjechałem ze ścieżki rowerowej, już nie miałem obowiązku nią jechać bo była po przeciwnej stronie i dodatkowo jechałem dosyć szybko ale to nie wystarczyło. W Pszczynie byłem bliski zderzenia czołowego z jadącym z naprzeciwka samochodem, kierowca wyprzedzał samochód na podwójnej linii ciągłej jadąc szybciej niż dozwolone 50 km/h, dodatkowo jechał bez włączonych świateł i trąbił na mnie jakbym to ja był wszystkiemu winien. Trochę mnie to zdemotywowało do dalszej jazdy i w pewnym momencie pomyliłem drogi, pojechałem inną niż chciałem ale szybko trafiłem na właściwą drogę i dotarłem do Piasku. Dawno nie odwiedzałem tych terenów i miałem okazję przypomnieć sobie trasę przez Studzienice. Ruch na drogach był ogromny i nawet na bocznych drogach musiałem bardzo uważać, kilka razy musiałem sprawdzać na mapie czy dobrze jadę. Poznałem kilka nowych dróg w okolicy Miedźnej i odwiedziłem dobrze znane boczne dróżki w Jawiszowicach. Powrót do domu był głównie ze sprzyjającym wiatrem i szybko się jechało. Kolejne boczne drogi w okolicy Kaniowa były zupełnie puste. Większy ruch już przy dojeździe do Bielska i w samym mieście. Prawdziwy sajgon był w okolicy Zapory i tam pełno samochodów a na ścieżce rowerowej taki ruch, że zdecydowałem się jechać drogą. Ostatnie kilometry już na zupełnym luzie. Mam nadzieję, że taka pogoda utrzyma się jeszcze przez tydzień i uda się zakończyć sezon kolejną fajną trasą.





kategorie bloga

Moje rowery

TCR Advanced 2 2021 15170 km
Zimówka 9414 km
Litening C:62 Pro 18889 km
Triban 5 54529 km
Astra Chorus 2022 17496 km
Evo 2 10004 km
Hercules 13228 km
Ital Bike 9476 km
Trek 17743 km
Agree GTC SL 21960 km
Cross Peleton 44114 km
Scott 9850 km

szukaj

archiwum