Wpisy archiwalne w kategorii
Szosa
Dystans całkowity: | 176758.50 km (w terenie 619.00 km; 0.35%) |
Czas w ruchu: | 6527:23 |
Średnia prędkość: | 26.84 km/h |
Maksymalna prędkość: | 750.00 km/h |
Suma podjazdów: | 1954597 m |
Maks. tętno maksymalne: | 205 (179 %) |
Maks. tętno średnie: | 198 (101 %) |
Suma kalorii: | 3659879 kcal |
Liczba aktywności: | 2604 |
Średnio na aktywność: | 67.88 km i 2h 31m |
Więcej statystyk |
Trening 21
Wtorek, 13 marca 2018 Kategoria 100-200, Samotnie, Szosa, Trening 2018
Km: | 170.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 06:02 | km/h: | 28.18 |
Pr. maks.: | 58.00 | Temperatura: | 12.0°C | HRmax: | 168168 ( 86%) | HRavg | 139( 71%) |
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | 930m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Zdecydowanie najlepszy trening w tym roku, trasa wymyślona na szybko, bardzo ciekawa. Miałem do wykorzystania zaległy dzień urlopu i korzystając z dosyć dobrej pogody postanowiłem przeznaczyć go na dłuższą jazdę. Wyjechałem o 8:30 na około 5 i pół godziny jazdy, trening mógł być zarówno skrócony jak i wydłużony. Na trasie rządził wiatr i to z nim musiałem się dzisiaj zmierzyć. Kierunek obrałem taki by wracając wiatr nie przeszkadzał, wiązało się to z ciągłą walką z żywiołem przez ponad 60 kilometrów. Trasę wgrałem do licznika i nie zwróciłem większej uwagi na drogi jakimi mam jechać. Początek był pagórkowaty i złapanie jakiegoś rytmu było trudne, kilka podjazdów poszło nieźle a na zjazdach nie mogłem się zbytnio rozpędzić, skupiłem się na kadencji przy podjazdach i wyglądało to obiecująco. Pierwszy postój za Marklowicami, krótki na wyjęcie kanapki i dalsza jazda. Pierwsza przygoda to zamknięty most w Detmarowicach i musiałem szukać objazdu, wkopałem się nieco bo pojechałem drogą która na mapie wyglądała na lepszą i okazała się terenowa. Było tego około 300 metrów i znalazłem się na właściwej drodze. Ufając nawigacji musiałem przejechać przez Bohumin, całe miasto pokonałem ścieżkami rowerowymi. Chałupki minąłem szybko i drogą znaną z zeszłorocznej wyprawy na Pradziada znowu wjechałem do Czech. Po kilku kilometrach skręciłem w prawo na Hat i mogłem na chwilę odpocząć od wiatru. Fajna droga, kilka hopek i w końcu długi zjazd. Po wjeździe do Polski bardzo niebezpieczna sytuacja, pomyliłem się i zasygnalizowałem skręt w prawo, kierowca jadący z lewej strony ruszył, ja pojechałem prosto i ledwo zdążyłem przejechać, mogłem tam skręcić bo ta droga też prowadziła do Krzyżanowic. Skończyło się na strachu. Nagrodą za dotychczasowe siłowanie z wiatrem był zjazd do Krzyżanowic. Prawie 50 km/h na liczniku bez wysiłku. Trochę się zagapiłem i omyłkowo skręciłem w prawo, licznik dał sygnał, że źle jadę, nawrót wcale nie był taki łatwy, sporo pojazdów było na drodze i trochę trwało zanim ruszyłem we właściwym kierunku. W bidonach zrobiło już się pusto, miałem jedną butelkę wody w kieszeni i po skręcie na drogę wzdłuż Odry zatrzymałem się. Jeden bidon był pełny i zacząłem już myśleć o jakiejś wizycie w sklepie. Przez kilka kilometrów jechałem z bocznym wiatrem, były krótkie odcinki gdzie bardziej pomagał, ale też takie gdzie hamował. Cały czas jechałem za nawigacją i jakoś mnie prowadziło bocznymi dróżkami. W Olzie stanąłem w sklepie po wodę i trochę jedzenia. Dalej jechałem bokami, praktycznie bez aut. Pojawił się trudniejszy podjazd i chcąc zrzucić na najmniejszą tarczę, spadł łańcuch, chcąc, czy nie, musiałem się zatrzymać. Byłem trochę zdziwiony, bardzo ciekawe tereny odwiedziłem, nigdy tam nie byłem, w sumie jest to trochę daleko od miejsca mojego zamieszkania. Dobre się skończyło i musiałem wrócić na główną drogę, pojawił się nawet znak zakazu dla rowerów, nie wiem czemu, w pobliżu była autostrada a wjeżdżało się na nią przez rondo. Jechałem dosyć szybko i po przejechaniu ronda kierowałem się już na Godów, drogą wzdłuż granicy dojechałem aż do Jastrzębia. Przed wjazdem do miasta spotkałem jakiegoś kolarza i wspólnie dojechaliśmy do Bzia. Obrałem kierunek Strumień, na otwartych terenach z wiatrem w plecy mogłem się konkretnie rozpędzić. Po przejechaniu przez Wiślankę podjąłem decyzję o wydłużeniu jazdy. Czułem się bardzo dobrze i miałem dobry zapas czasowy w odniesieniu do tego co planowałem. Odcinek wzdłuż jeziora był szybki, pomimo wiatru który był bardziej boczny niż pomagający. Widząc mały zator na drodze w kierunku Goczałkowic pojechałem prosto i boczną drogą dojechałem do właściwej trasy. Kawałek walczyłem z wiatrem i miałem wrażenie, że wiał mocniej niż wcześniej. Odcinek do zapory tradycyjnie pokonałem ścieżką rowerową. Na zaporze nawet mało ludzi i szybko przejechałem, zrobiło się chłodniej, strasznie zimny wiatr szalał nad zbiornikiem, może to przez resztki lodu zalegające na powierzchni wody. Dalej jakby trochę cieplej, szacując w głowie czas jaki mi pozostał by dojechać do domu, stwierdziłem, że chcąc zaliczyć 6 godzinną jazdę muszę jeszcze coś dołożyć. Skręciłem na Bronów i tam wiatr wiał chyba jeszcze silniej. Jazda powyżej 25 km/h była raczej niemożliwa. Znalazłem ciekawą drogę i postanowiłem ją sprawdzić. Oczywiście się pomyliłem i skręciłem za wcześnie. Po trafieniu na właściwy szlak stwierdziłem, że nawierzchnia jest znośna i dojechałem tą drogą do Międzyrzecza. Następnie boczną drogą z podjazdem do Mazańcowic, znowu na początku podjazdu problemy z łańcuchem. Jakoś się tak złożyło, że od tego momentu do domu było cały czas pod wiatr. Jakby było mało przygód to na wjeździe do miasta gigantyczny korek, jakoś go minąłem i boczną, częściowo terenową drogą wydostałem się z zakorkowanej okolicy. Ostatni kilometr już na zupełnym luzie. Super jazda i dyspozycja, żadnego kryzysu i przy umiejętnym zaplanowaniu czasowym i żywieniowym, 7 czy 8 godzinna jazda nie byłaby problemem. Patrząc na prognozy na najbliższe dni to ten trening to był super pomysł. Nawet przy braku pogody na jazdę i konieczności skorzystania z trenażera, zrobienie objętości podobnej do zeszłotygodniowej nie będzie dużym problemem. Dopóki pogoda jest dobra to jest nadzieja, że niekorzystne prognozy się nie sprawdzą.





Trening 20
Niedziela, 11 marca 2018 Kategoria w grupie, Trening 2018, Szosa, Samotnie, 50-100
Km: | 98.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:23 | km/h: | 28.97 |
Pr. maks.: | 57.00 | Temperatura: | 14.0°C | HRmax: | 166166 ( 85%) | HRavg | 134( 68%) |
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | 450m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Mogłem wyjechać dopiero po 10 i nie miałem specjalnego planu na trasę. Zapowiadali całkiem wiosenną temperaturę, jednak wolałem ubrać się cieplej niż wskazywał termometr. Zamontowałem miernik mocy, z jednym czujnikiem niby kalibracja udana a wartości jakieś niskie. Chodziło mi o kadencję, moc miała drugorzędne znaczenie. Spodziewałem się większego ruchu pieszych i rowerzystów w często obleganych miejscach, z tego powodu też minąłem zaporę w Goczałkowicach. Za Czechowicami minąłem grupkę kolarzy ze Skoczowa. Na deptaku w Centrum Goczałkowic nie było wcale lepiej i musiałem bardzo uważać. Po przejechaniu dwupasmówki było już lepiej. Jechałem przed siebie i za Miedźną minąłem sporą około 20 osobową grupę kolarzy z Tychów, jechali dosyć szybko i nawet nie myślałem by do nich dołączyć. Kawałek dalej spotkałem dwóch Andrzejów i zawróciłem. Tempo jakim jechaliśmy było zbliżone do mojego i czas szybko leciał. Po 15 kilometrach wspólnej jazdy odłączyłem się i pojechałem na Wolę. Znowu przypomniałem sobie kilka dawno nie odwiedzanych dróg i obrałem kierunek Wilamowice. Drugi raz spotkałem kolarzy z Tychów, tym razem jechali jeszcze szybciej i już dosyć mocno podzieleni. Za Wilamowicami już czuć było wiaterek a na termometrze prawie 18 stopni. Było mi za ciepło i nie rozbierałem się, bo ta pogoda jest zdradliwa. Pomimo zwracania większej uwagi na jedzenie i picie znowu po 3 godzinach miałem podwyższone tętno.
Po tych dwóch dniach jazdy na szosie, stwierdzam, że jest nieco lepiej niż rok temu. Nie wiem jak na podjazdach i ile w tym jest zasługi dodatkowych 2 kilogramów, przekonam się już za 2-3 tygodnie. Wyszedł bardzo dobry tydzień treningowy, jeszcze jeden podobny i będę mógł zmniejszyć objętość podnosząc intensywność treningów.



Po tych dwóch dniach jazdy na szosie, stwierdzam, że jest nieco lepiej niż rok temu. Nie wiem jak na podjazdach i ile w tym jest zasługi dodatkowych 2 kilogramów, przekonam się już za 2-3 tygodnie. Wyszedł bardzo dobry tydzień treningowy, jeszcze jeden podobny i będę mógł zmniejszyć objętość podnosząc intensywność treningów.



Trening 19
Sobota, 10 marca 2018 Kategoria Trening 2018, Szosa, Samotnie, 100-200
Km: | 112.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:50 | km/h: | 29.22 |
Pr. maks.: | 51.00 | Temperatura: | 9.0°C | HRmax: | 168168 ( 85%) | HRavg | 136( 69%) |
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | 590m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Pierwsza jazda na szosie od ponad 2 miesięcy, całkiem inna jazda niż na ciężkiej zimówce. Największą różnicę robią koła. Nie byłem całkiem pewny pogody i nie przełożyłem pomiaru mocy. Wyjechałem dosyć późno bo dopiero o 10 i planowałem około 3 i pół godziny jazdy. Wiał słaby wiatr więc kierunek dla mnie był bez znaczenia. Nie miałem informacji o kadencji, ale starałem się jechać miękko, największej tarczy użyłem zaledwie kilka razy. Jechało się bardzo dobrze, z czasem okazało się, że wiatr jest nieco silniejszy i później był to niewielki problem z którym jakoś sobie poradziłem. Cały czas jechałem równym tempem, bez zbędnych przyśpieszeń, kilka spowolnień było, m.in. w Żorach, Pszczynie czy Brzeszczach. Z Pszczyny miałem jechać prosto na Brzeszcze, pojechałem jednak w nieco innym kierunku i nadłożyłem trochę dystansu. Zbadałem fajną drogę którą dojechałem prawie do Brzeszcz i jest to ciekawy skrót. Brzeszcze też minąłem znaną już trasą rowerową i później przez ostatnio często odwiedzane rejony Kaniowa do Bestwiny. Pary starczyło na 3 godziny, chyba niezbyt dobrze dawkowałem jedzenie i picie. Nie był to jakiś duży kryzys ale tętno było dużo wyższe niż wcześniej. Inną przyczyną może być fakt, że jeszcze nie jestem gotowy na dłuższe jazdy. Na koniec zafundowałem sobie dwa podjazdy które pokonałem w dobrym tempie. Na koniec zrobiło się trochę za ciepło.


Trening 18
Czwartek, 8 marca 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2018
Km: | 63.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:29 | km/h: | 25.37 |
Pr. maks.: | 49.00 | Temperatura: | 6.0°C | HRmax: | 164164 ( 84%) | HRavg | 129( 66%) |
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | 510m | Sprzęt: Zimówka | Aktywność: Jazda na rowerze |
Ciężki dzień, nie mogłem się skupić na jeździe i myśli krążyły zupełnie gdzie indziej. Nie sprawdziłem dokładnie roweru przed jazdą i miałem przez to później problem. Początek był obiecujący, równa jazda pod wiatr do momentu gdy zauważyłem problem z tylnym błotnikiem, mocowanie popuściło a takiego klucza nie wożę ze sobą, dokręciłem ile mogłem ręcznie i wystarczyło na kilka kilometrów. Gdy sytuacja uległa powtórzeniu zdecydowałem się na powrót do domu. Po drodze mocowanie całkiem puściło i bałem się, że będzie haczyć o koło. Znalazłem w kieszeni plastikową opaskę zaciskową i prowizorycznie przymocowałem błotnik, nie było to zbyt trwałe. Jak już jechałem w stronę domu to nie chciało mi się zawracać i pojechałem w kierunku Rudzicy a następnie Pierśćca. Pokrążyłem po bocznych dróżkach, przez około 10 kilometrów nie spotkałem żadnego samochodu. Drogi częściowo mokre i brudne, jednak na tym rowerze to nie ma znaczenia. Później przyjemna jazda z wiatrem, można było trochę odpocząć, zrobiłem jeden odcinek testowy, nie chodziło o moc, prędkość czy tętno, skupiłem się na trzymaniu kadencji około 95 i na odcinku 11 minutowym udało się osiągnąć zamierzony cel. Miałem w planie jeszcze pojechać podjazd z zamierzoną kadencją, w najgorszym możliwym momencie błotnik o sobie przypomniał i musiałem drugi raz użyć opaski zaciskowej. Ostatni odcinek to walka z wiatrem i lekkim nachyleniem i ponad 10 minut luźnej jazdy do domu. Miernik mocy znowu nie działał jak trzeba, nie chciało mi się z nim bawić, dokładnego pomiaru będę potrzebował później przy konkretnych ćwiczeniach. Solidnie przepracowane trzy dni, treningi nie były zbyt mocne ale dobra podstawa pomoże zbudować lepszą i trwalszą formę. W weekend jak będzie sucho to wyciągam szosówkę.





Trening 17
Środa, 7 marca 2018 Kategoria 50-100, Szosa, Trening 2018, Zima
Km: | 66.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:33 | km/h: | 25.88 |
Pr. maks.: | 53.00 | Temperatura: | 4.0°C | HRmax: | 163163 ( 83%) | HRavg | 132( 67%) |
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | 510m | Sprzęt: Zimówka | Aktywność: Jazda na rowerze |
Znowu nie zdecydowałem się na jazdę na szosówce. Pogoda już typowo wiosenna, dosyć ciepły poranek, dający się we znaki wiatr i przebijające się przez chmury słońce. Ubrałem się zbyt zachowawczo i pod koniec było już za gorąco. Resztki śniegu topnieją i drogi są bardzo mokre.
Przed jazdą miałem problem z kalibracją miernika mocy i dwa razy po drodze próbowałem skalibrować pomiar, bezskutecznie. Wskazania mocy wyszły na moje oko trochę za niskie. Nie przejmowałem się tym, kierowałem się cały czas kadencją i tętnem. Trasa wyszła bardzo fajna z trzema podjazdami. Karty rozdawał wiatr i tak się złożyło, że przez połowę trasy pomagał a przez drugą połowę nie przeszkadzał zbytnio. Jechało się bardzo dobrze i nawet podjazdy pojechałem nieźle jak na początek marca. Starałem się trzymać założoną kadencję, czasami nawet była odrobinę wyższa niż myślałem. W czwartek podobna jazda.



Przed jazdą miałem problem z kalibracją miernika mocy i dwa razy po drodze próbowałem skalibrować pomiar, bezskutecznie. Wskazania mocy wyszły na moje oko trochę za niskie. Nie przejmowałem się tym, kierowałem się cały czas kadencją i tętnem. Trasa wyszła bardzo fajna z trzema podjazdami. Karty rozdawał wiatr i tak się złożyło, że przez połowę trasy pomagał a przez drugą połowę nie przeszkadzał zbytnio. Jechało się bardzo dobrze i nawet podjazdy pojechałem nieźle jak na początek marca. Starałem się trzymać założoną kadencję, czasami nawet była odrobinę wyższa niż myślałem. W czwartek podobna jazda.



Trening 16
Wtorek, 6 marca 2018 Kategoria 50-100, Szosa, teren, Trening 2018, Zima
Km: | 69.00 | Km teren: | 2.00 | Czas: | 02:49 | km/h: | 24.50 |
Pr. maks.: | 42.00 | Temperatura: | 1.0°C | HRmax: | 162162 ( 83%) | HRavg | 134( 68%) |
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | 600m | Sprzęt: Zimówka | Aktywność: Jazda na rowerze |
Myślałem wyjechać już na szosie, mokre drogi spowodowały, że świeżo wyczyszczony i przygotowany do sezonu rower został w domu. Jakość powietrza pozostawiała sporo do życzenia, mimo to wolałem się pomęczyć niż znowu korzystać z trenażera. Chciałem sprawdzić jedną drogę w Jawiszowicach i wybrałem się znowu w okolice Kaniowa. Drogi tam nie są złe, ruch praktycznie zerowy i zamarznięte stawy mają w sobie jakiś urok. Wiało dosyć mocno i pierwsza połowa to walka z wiatrem. Krótki postój za Kaniowem by dokładnie sprawdzić gdzie mam skręcić i dalsza jazda. Skręciłem w boczną drogę, później w kolejną, asfalt się zamienił w teren, im dalej tym gorzej, błoto zmieszane ze śniegiem. Zawróciłem i szukałem dalej alternatywy, kolejna droga wydawała mi się ciekawa na mapie a w rzeczywistości to znowu teren. Tym razem przejechałem i jeszcze przed główną drogą wjechałem na szosę. Kilka kilometrów musiałem przejechać główną, przez pierwszą część skorzystałem ze ścieżki rowerowej, nowa to jeszcze równa, za kilka lat nie będzie już tak przyjemna do jazdy. Przed Dankowicami znowu zjechałem z głównej drogi i znowu zaczął się teren, tym razem bardziej przyjemny do jazdy. Po kilkuset metrach pojawił się asfalt. W stosunku do tego co zamierzałem nadrobiłem kilka kilometrów i straciłem jakieś 20 minut czasu. Ostatnia droga którą chciałem sprawdzić okazała się najlepsza, trochę kręta, ale fajny skrót do Bestwinki. Znaną drogą dojechałem do Bielska i mijając miasto spokojnie do domu. Noga podawała, nawet podjazdy poszły lepiej niż myślałem.
Cały czas pilnowałem kadencji i wyszło sporo odcinków z kadencją w okolicy 100. Jutro powtórka, może trochę inny kierunek i bardziej pagórkowata trasa.



Cały czas pilnowałem kadencji i wyszło sporo odcinków z kadencją w okolicy 100. Jutro powtórka, może trochę inny kierunek i bardziej pagórkowata trasa.



Trening 15
Niedziela, 4 marca 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2018
Km: | 78.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:04 | km/h: | 25.43 |
Pr. maks.: | 48.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 169169 ( 86%) | HRavg | 141( 72%) |
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | 360m | Sprzęt: Zimówka | Aktywność: Jazda na rowerze |
Wreszcie jakaś jazda na powietrzu, czy było świeże to nie wiem bo jechałem w kominiarce. Wyjechałem o 10 i -8 stopni a później stopniowo coraz cieplej. Nie wiedziałem czego się spodziewać, w okolicy drogi oblodzone, a dalej mogły być mokre i dlatego wybrałem najgorsze ciuchy jakie mam i ubrałem się nawet za ciepło. Na początek miałem 200 metrowy spacer, nie dało się po tym lodzie jechać i później już dużo lepiej, sucho. Drogowcy nie szczędzili soli i sporo dróg białych, dziur też przybyło i nie żałowałem, że szosa została w domu. Nie zamontowałem pomiaru mocy i jazda była " bez cyferek ". Ruch niewielki i bez problemu przez całe Bielsko, podjazd poszedł nieźle. Za miastem już wiatr był odczuwalny i nieco więcej samochodów. Temperatura powoli rosła, za Kaniowem krótki postój by wyjąć coś do jedzenia. Do Brzeszcz walczyłem z wiatrem by do Pszczyny korzystać z podmuchów w plecy. Po drodze suport zaczął coraz bardziej hałasować, na skrzyżowaniu sprawdziłem i zauważyłem lekki luz. Kolejna rzecz do wymiany w tym rowerze. Miałem jechać już prosto do domu, zrobiło się na tyle ciepło, że jazda była bardzo przyjemna i zrobiłem dodatkową pętelkę w Pszczynie. Fajna droga bez samochodów z dobrym asfaltem skończyła się na głównej i w sumie ponad 6 kilometrów dodatkowej jazdy wyszło. Za rondem spora grupa kolarzy, chyba wszyscy na szosach, jechali w przeciwną stronę, pewnie i tak bym się z nimi nie utrzymał i pojechałem na Goczałkowice. Ścieżka też sucha i bez żwiru. Nie potrzebnie władowałem się na wał przy zaporze w Goczałkowicach, ludzi jak mrówek i mały problem z przejazdem. Kolejny odcinek z bocznym wiatrem nie należał do najprzyjemniejszych. Wydłużyłem lekko jazdę skręcając na Mazańcowice. Zaliczyłem dobrym jak na ten okres tempem, dawno nie pokonywany podjazd i znaną drogą do Bielska. Siły cały czas były, nie miałem zamiaru wydłużać bardziej jazdy i skończyłem po 3 godzinach. Pogoda coraz lepsza, forma idzie ku lepszemu i kolejny dobry tydzień zaliczony. Następny będzie mam nadzieję podobny, trzy jazdy przed weekendem i dwa długie treningi w weekend. Trenażer chyba się już nie przyda.


Trening 14
Środa, 21 lutego 2018 Kategoria Samotnie, Szosa, Trening 2018, Zima
Km: | 64.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:41 | km/h: | 23.85 |
Pr. maks.: | 47.00 | Temperatura: | -4.0°C | HRmax: | 159159 ( 81%) | HRavg | 130( 66%) |
Kalorie: | 1886kcal | Podjazdy: | 440m | Sprzęt: Zimówka | Aktywność: Jazda na rowerze |
Pogoda gorsza niż dzień wcześniej. Brak słońca, drobne opady śniegu i wiatr. Nie zdecydowałem się na jedną dłuższą pętlę i pojechałem na rundy w okolicy Bronowa. Tam wiatr nie był tak odczuwalny i całkiem dobrze szła jazda. Było ciężko jak to zwykle u mnie bywa w takich warunkach, jestem takim typem człowieka, że im jest cieplej tym dla mnie lepiej. Po 4 rundach spokojniejszym tempem pojechałem do domu zaliczając jeszcze jeden podjazd. Kolejny dobry trening, kiedyś w takich warunkach nie ruszałbym się z domu i sam wyjazd to już sukces. Szwankował za to pomiar mocy. Przy w miarę równej jeździe pokazywał, że ponad 70% mocy jest z lewej nogi. Przekłamało to pomiar i moc wyszła za wysoka.






Trening 13
Wtorek, 20 lutego 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2018, Zima
Km: | 60.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:25 | km/h: | 24.83 |
Pr. maks.: | 47.00 | Temperatura: | -4.0°C | HRmax: | 162162 ( 83%) | HRavg | 134( 68%) |
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | 370m | Sprzęt: Zimówka | Aktywność: Jazda na rowerze |
Pogoda w miarę nadająca się do jazdy, sporo słońca, niezbyt mocne podmuchy wiatru, tylko spory mróz który jednak nie przeszkadzał. Wyjechałem dosyć późno i nie miałem zbyt dużego zapasu czasowego. Za miastem jeszcze chłodniej i trochę mocniejszy wiatr. Jechało się dobrze, przed Pszczyną minimalny kryzys który szybko minął. Najprzyjemniejszy był odcinek do Strumienia, z wiatrem, pokonałem go na tyle szybko na ile pozwalał rower. Ostatnia godzina trochę spokojniejsza, w Rudzicy musiałem pokonać podjazd, poszedł nieźle jak na luty. Tempo spokojne i dosyć wysoka kadencja. Ostatnie kilometry już pod silniejszy wiatr. Fajny trening, może nie tak wydajny jak przy wyższych temperaturach ale ważne, że założone tętno i moc zostały osiągnięte. Miałem spory problem ze zgraniem treningu, po kilku próbach się udało, liczby się zgadzają, ślad GPS wyszedł strasznie dziwny.






Trening 12
Sobota, 17 lutego 2018 Kategoria Zima, Trening 2018, Szosa, Samotnie, 50-100
Km: | 75.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:02 | km/h: | 24.73 |
Pr. maks.: | 53.00 | Temperatura: | 0.0°C | HRmax: | 163163 ( 83%) | HRavg | 135( 69%) |
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | 450m | Sprzęt: Zimówka | Aktywność: Jazda na rowerze |
Całkiem przyjemny trening, nie za szybki, nie za mocny, zupełnie w sam raz. Wygospodarowałem nieco ponad 3 godziny i fajna trasa wyszła. Na początku problem z blokami, później duży ruch na drodze i uspokoiło się o dziwo dopiero na Wiślance i do końca jazdy już samochodów było mało. Jakość powietrza nawet dobra, trochę wiało i pojawiło się słońce. Drogi częściowo mokre i trzeba było uważać. Po drodze zrobiłem dwa postoje, pierwszy w sklepie i drugi na dokręcenie błotnika, mocowanie się poluzowało i stukało. Na koniec jeden podjazd i ciężko było go pokonać. Do pełni szczęścia brakło większej ilości czasu na dłuższą jazdę. Jutro być może powtórka, jak pogoda nie pozwoli to kolejne 3 godziny trenażera.







