Piotr92blog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(13)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy PiotrKukla2.bikestats.pl

linki

Wpisy archiwalne w kategorii

Szosa

Dystans całkowity:187286.50 km (w terenie 620.00 km; 0.33%)
Czas w ruchu:6907:58
Średnia prędkość:26.88 km/h
Maksymalna prędkość:750.00 km/h
Suma podjazdów:2094254 m
Maks. tętno maksymalne:205 (179 %)
Maks. tętno średnie:198 (101 %)
Suma kalorii:3940603 kcal
Liczba aktywności:2748
Średnio na aktywność:68.15 km i 2h 32m
Więcej statystyk

ITT Dolina Opatówki 2018

Sobota, 16 czerwca 2018 Kategoria avg>30km\h, Samotnie, Szosa
Km: 12.00 Km teren: 0.00 Czas: 00:19 km/h: 37.89
Pr. maks.: 63.00 Temperatura: 26.0°C HRmax: 188188 ( 96%) HRavg 179( 91%)
Kalorie: 375kcal Podjazdy: 140m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Po krótkiej przerwie w startach przyszedł czas na weekend w Wilczycach. Był to dla mnie ważny sprawdzian, w tym sezonie nie zawsze wszystko wychodziło jak powinno i ten weekend to miało być przełamanie tej niezbyt szczęśliwej passy.
Pierwszym etapem dwudniowych zmagań była czasówka, na krętej, pagórkowatej i niełatwej rundzie. Frekwencja nie była zbyt duża i na pierwszy rzut oka znalezienie czasowca ze ścisłej krajowej czołówki było trudne.
Przygotowany do startu byłem dobrze, czułem się nieźle i jedyny minus jaki można wskazać to brak dobrej rozgrzewki. Za bardzo nie miałem jak i gdzie się rozgrzać, nie chciałem jeździć po trasie by nie zostać zdyskwalifikowanym i nikomu nie przeszkodzić w jeździe.
Startowałem jako jeden z ostatnich, część osób już było na mecie, nie wiedziałem jaki czas trzeba wykręcić by znaleźć się w czołówce. Po starcie od razu kilka sekund w plecy, nie wpiąłem się od razu i niezbyt efektywnie ruszyłem do przodu. Pierwszy podjazd poszedł jako tako, moc niby wysoka a wydawało mi się, że jadę słabo, na zjeździe o dziwo też jechałem szybko, dalej próbowałem jechać równym tempem. Cały czas mi się wydawało, że jadę za słabo, że nie będę miał dobrego czasu. Najtrudniejszy podjazd wjechałem bardzo dobrym tempem, mocniej już jechać nie mogłem a nie wydawało mi się, że rywale pojadą tam szybciej. Po podjeździe małe utrudnienia, trzy odcinki żwiru, na dwóch pierwszych zwolniłem a trzeci przejechałem bez zbędnego zwalniania. Po krętym zjeździe nastąpiło krótkie wypłaszczenie i kolejny podjazd. Około kilometrowa droga bez zakrętów i lekko w górę. Zobaczyłem przed sobą dwóch zawodników, nie wiem czy startowali bezpośredni przede mną czy wcześniej, zmotywowało mnie to do jeszcze mocniejszej pracy. Podjazd skończył się szybko i już zaczynało lekko brakować sił, na wypłaszczeniach miałem problem jechać tak mocno jak pod górę i pewnie nieco traciłem. Ostatni podjazd wjechałem siłowo, pewnie przy wyższej kadencji mógłbym wjechać szybciej ale wybrałem taki styl jazdy. Ostatni odcinek prowadził głównie w dół, jechałem już bardzo mocno, dogoniłem jednego zawodnika i ścigałem się z nim do mety. Miałem przewagę, lecz zbyt szybko chciałem wjechać w ostatni zakręt i musiałem hamować i straciłem parę sekund. Ostatecznie na metę wjechaliśmy obok siebie. Nie byłem zadowolony ze swojej jazdy, wydawało mi się, że pojechałem słabo, że coś poszło nie tak jak powinno i zapewne będę znowu ostatni w swojej kategorii wiekowej.
Po ogłoszeniu wyników byłem w szoku, mój czas dał mi zwycięstwo w kategorii wiekowej i 2 miejsce w OPEN. Do pierwszego miejsca przepaść, ale przegrać z Mistrzem Świata w Tandemach to nie jest wstyd a nad rywalami miałem bezpieczną przewagę. Nie spodziewałem się takiego rezultatu, zawdzięczam go głównie niskiej frekwencji ale raczej to nie był przypadek. Po prostu trasa była jak dla mnie niemal idealna i forma też zrobiła swoje. Wiedziałem, że podium w sezonie będzie, przyszło w takim momencie w którym już miałem chwile zwątpienia i myślałem o dłuższej przerwie w startach. Podium cieszy tym bardziej, że jest osiągnięte w czasówce gdzie w dużym stopniu decydują umiejętności a nie taktyka, wyścig można wygrać dając jedną mocną zmianę na mecie a na czasówce trzeba jechać cały czas mocno i dlatego czasówki cenię sobie dużo bardziej niż wyścigi ze startu wspólnego.
Czasówka super zorganizowana, pomijając fakt tych małych utrudnień na trasie na które organizator nie miał wpływu.

Sprawdzenie roweru

Piątek, 15 czerwca 2018 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, Szosa
Km: 8.00 Km teren: 0.00 Czas: 00:20 km/h: 24.00
Pr. maks.: 45.00 Temperatura: 25.0°C HRmax: HRavg
Kalorie: 150kcal Podjazdy: 30m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze

Trening 57

Środa, 13 czerwca 2018 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, Szosa, Trening 2018
Km: 44.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:46 km/h: 24.91
Pr. maks.: 56.00 Temperatura: 15.0°C HRmax: 158158 ( 81%) HRavg 115( 58%)
Kalorie: 967kcal Podjazdy: 670m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Po ostatnich przygodach z kapciami zdecydowałem się kupić nowe opony. Chciałem dzisiaj jechać spokojnym tempem, ze względu na niepewną pogodę krążyłem w najbliższej okolicy. Miałem okazję sprawdzić gumy w różnych warunkach, suchej nawierzchni, mokrej nawierzchni, żwirze, podjeździe czy zjeździe. Jak na razie nie mam do nich żadnych zastrzeżeń, zobaczymy jak się będą spisywać w dłuższym okresie czasu. 
Nie chciało mi się przekładać miernika mocy z drugiego roweru i jechałem bez cyferek. Tak się zagalopowałem, że założyłem pedały do których moje bloki nie pasowały, nie chciałem tracić czasu na zmianę i pojechałem w zwykłych butach, bez spd. Jazda nie była całkiem przyjemna ale dałem radę. Prawie dwie godziny jazdy i cała masa różnych podjazdów zaliczona. 



Miasto 12

Wtorek, 12 czerwca 2018 Kategoria 50-100, blisko domu, Samotnie, Szosa
Km: 90.00 Km teren: 0.00 Czas: km/h:
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: 1790kcal Podjazdy: 1200m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze

Trening 56

Wtorek, 12 czerwca 2018 Kategoria 50-100, avg>30km\h, Samotnie, Szosa, Trening 2018
Km: 51.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:33 km/h: 32.90
Pr. maks.: 59.00 Temperatura: 17.0°C HRmax: 178178 ( 91%) HRavg 141( 72%)
Kalorie: 1248kcal Podjazdy: 350m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Pierwszy trening ukierunkowany na jazdę na czas. Po zreperowaniu uszkodzonej na Lubelskiej Vuelcie lemondki i ustawieniu pozycji wyjechałem z około 2 godzinnym opóźnieniem. Pogoda nie pozwoliła na wcześniejszy trening. Nie miałem już zbyt dużo czasu i z 5 planowanych powtórzeń zrobiłem 3 i to jeszcze tylko 2 wyszły jak powinny. Na 5 minutowe tempówki wybrałem odcinek Skoczów-Pierściec z dobrą nawierzchnią i jak mi się wydawało niezbyt dużym ruchem samochodowym. Podczas dojazdu do Skoczowa udało mi się sporo czasu jechać w pozycji czasowej, na lemondce. Pierwsza tempówka miała być najsłabsza, każdą kolejną chciałem pojechać mocniej. Dobrze się złożyło, że wiało w twarz i było ciężej, trzymanie założonej mocy było łatwiejsze. Dobre tempo i moc udało się utrzymać do końca i od razu nawrót. Podczas odpoczynku nie jechałem całkiem spokojnie, na mocy o połowę mniejszej ni podczas ćwiczenia. Drugie powtórzenie było mocniejsze, tak jak zakładałem, po nawrocie trochę samochodów i kilka niepotrzebnych spowolnień. Trzecie powtórzenie zacząłem najmocniej ze wszystkich ale już po około minucie musiałem sporo zwolnić a dalej nawet się zatrzymać, straciłem na tym bardzo dużo i pomimo bardzo mocnej jazdy do końca, moc z odcinka wyszła najniższa ze wszystkich. Powrót do domu był dosyć szybki, lemondka nawet na podjazdach dawała zysk czasowy. Przed wjazdem do Bielska, drogi bardzo mokre, podobno ulewa przeszła a na mnie nie spadła ani kropla deszczu.


Trening 55

Niedziela, 10 czerwca 2018 Kategoria 100-200, Samotnie, Szosa, Trening 2018
Km: 121.00 Km teren: 0.00 Czas: 04:34 km/h: 26.50
Pr. maks.: 65.00 Temperatura: 19.0°C HRmax: 183183 ( 93%) HRavg 139( 71%)
Kalorie: 3200kcal Podjazdy: 2270m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Bardzo dobry trening, taki jak najbardziej lubię, z dużą ilością podjazdów. Po piątkowym teście FTP jeszcze nie doszedłem do pełni sił i czułem pewien dyskomfort podczas jazdy. Żeby było przyjemniej to pojechałem na karbonowym rowerze. Wyjazd o dosyć wczesnej porze by uniknąć dużego ruchu samochodowego. Od początku jechało się ciężko, po chwili zorientowałem się, że wieje w twarz. Z wiatrem walczyłem aż do Buczkowic, przynajmniej była bardzo dobra rozgrzewka. Później wiatr nie był już tak odczuwalny ale zbliżały się podjazdy. Miałem plan by jechać cały czas na 80-100 % progu FTP. Czasy nie miały żadnego znaczenia i trzymałem się tylko wartości mocy. Pierwszy podjazd na Orle Gniazdo zacząłem za mocno, ale po chwili udało mi się osiągnąć założone tempo. Bardzo równym tempem wjechałem na szczyt. Zjazd po mokrej drodze sobie odpuściłem i do skrzyżowania dojechałem spokojnie. Droga w kierunku Soliska też szybko biegła i nie wiem kiedy znalazłem się u podnóża podjazdu na Salmopol. Rozpocząłem spokojniej i trzymałem równe tempo przez cały podjazd. Nie sprawdziłem temperatury na szczycie i zacząłem zjeżdżać, zjazd był mokry, wolny i zimny. Nie chciało mi się zatrzymywać i lekko zmarzłem. Po zjeździe mało samochodów i nawet jadąc do Czarnego było pusto na drodze. Za zaporą miła niespodzianka – nowa nawierzchnia, szkoda, że podjazd na Zameczek też nie dostał nowej bo dziur jest coraz więcej. Na Zameczek jechało się w miarę dobrze i pojechałem nieco mocniej niż dwa poprzednie podjazdy. Odcinek do Istebnej nie należał do przyjemnych, sporo żwiru i samochodów przez które musiałem kilka razy się zatrzymać. Na dodatek przestrzeliłem jeden zakręt i zjechałem inną drogą. Podjazd na Koczy Zamek miał być ostatnim, planowałem jechać przez Milówkę i Lipową do Buczkowic. Podjazd szedł topornie, na najstromszych fragmentach brakowało mi przełożeń, ledwo wjechałem na szczyt. Zaczynając zjazd zapomniałem o stanie drogi do Istebnej. Nie wiem jak udało mi się ominąć wszystkie dziury ale bez problemów zjechałem do Istebnej i zacząłem kolejny podjazd, na Kubalonkę. Nie przepadam za tym podjazdem, spora ilość wypłaszczeń nie pozwala na złapanie jakiegoś rytmu. Był to mój najsłabszy w dniu dzisiejszym podjazd. Przed zjazdem nie wiedziałem jeszcze czy pojadę przez Szczyrk czy Ustroń. Zjazd znowu nie był zbyt szybki, sporo samochodów się pojawiło i musiałem hamować. Przed rondem skręciłem na stację i skierowałem w stronę Szczyrku. Miałem chwilowy kryzys, co prawda jechałem dosyć szybko ale męczyłem się bardzo, dopiero krótki postój pozwolił odzyskać siły. Ostatni podjazd poszedł mi najlepiej, noga podawała bardzo dobrze, pod koniec podjazdu podkręciłem nieco tempo, chciałem fajnie zafiniszować ale pojawił się autobus i zepsuł zabawę. Brakło mi wody i w Szczyrku zatrzymałem się w sklepie. Uzupełniłem bidony, posiliłem się i spokojnie jechałem dalej. Po drodze jeszcze jeden krótki akcent i jeden mocniej pojechany podjazd.
Super trening zaliczony. Forma jest bardzo dobra. Jak ją utrzymam jeszcze 3 tygodnie to będę bardzo zadowolony.



Rozjazd

Sobota, 9 czerwca 2018 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, Szosa
Km: 19.00 Km teren: 0.00 Czas: 00:56 km/h: 20.36
Pr. maks.: 47.00 Temperatura: 25.0°C HRmax: 121121 ( 62%) HRavg 94( 48%)
Kalorie: 358kcal Podjazdy: 150m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze

Trening 54

Piątek, 8 czerwca 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2018
Km: 64.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:31 km/h: 25.43
Pr. maks.: 58.00 Temperatura: 27.0°C HRmax: 196196 (100%) HRavg 136( 69%)
Kalorie: 1702kcal Podjazdy: 800m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Bardzo ważny dzień, na ten test czekałem od kilku dni. Dobrze się zregenerowałem i całkiem dobrze się czułem, jedynie pogoda mogła pokrzyżować plany. Miałem nadzieję, że objadę na sucho i z tą myślą ruszyłem w kierunku Ustronia. Plan A zakładał test na podjeździe na Salmopol, dojeżdżając do Ustronia już grzmiało a nad górami były ciemne chmury. Rozgrzałem się dobrze i musiałem wprowadzić w życie plan B. Test zdecydowałem się przeprowadzić na podjeździe pod Równicę. Dobrze, że pojechałem na treningowym rowerze na którym trochę mocy idzie w błoto bo brakłoby podjazdu. Ruszyłem dosyć spokojnie i jechałem dokładnie tak jak zakładałem, już po kilku minutach wiedziałem, że na pewno przy wypłaszczeniu będę przed upływem 20 minut. Bardzo równa jazda zaowocowała kolejnymi zyskami czasowymi, gdy robiło się trochę lżej to moc spadała poniżej zamierzonej. Po 15 minutach już miałem serdecznie dość, za wszelką cenę chciałem dojechać do końca testu. Tętno wzrosło niemiłosiernie a moc nie chciała iść w górę, gotowałem się, od wypłaszczenia jechałem już cały czas z głową wlepioną w licznik i dobrze, że nie było dużego ruchu turystycznego i droga była pusta. Ostatnie minuty testu to już walka z głową i nie wiem jak udało mi się wykrzesać jeszcze trochę mocy. Udało się utrzymać wynik uzyskany w pierwszych 18 minutach testu i ostatnie metry podjazdu to już była istna tragedia. Na szczycie prawie spadłem z roweru i dobre kilka minut dochodziłem do siebie. Wynik z testu wyszedł jak na mnie genialny. Wiem, że znajdą się tacy co będą sądzić inaczej, ale nie każdy z nich jest w stanie osiągnąć podobny lub lepszy. Jestem przekonany, że z takim rezultatem znajduję się w czołówce, najlepszej 50 amatorów ścigających się na wyścigach. Test wyszedł dobrze, ale to co działo się później nie należało już po przyjemności. Zjazd poszedł jako tako, sporo samochodów i pieszych nie pomogło w szybkiej jeździe. Jak skończył się zjazd to nie umiałem jechać, jazda nie była lekka i przyjemna a do tego wiatr nie pomagał. W sklepie uzupełniłem bidony a także zapasy energii, nie pomogło to wiele i po krótkim czasie dopadła mnie bomba. Wlekłem się w stronę domu i gdy miałem już wszystkiego dosyć to złapałem gumę. Nie pamiętam kiedy tak długo zmieniałem dętkę i sporą stratą czasu dotarłem wreszcie do domu. Przed domem drogi mokre, musiała przejść ulewa a na mnie nie spadła ani kropla. Poza tym i dobrym wynikiem testu nic przyjemnego raczej mnie dzisiaj nie spotkało. 

Trening 53

Czwartek, 7 czerwca 2018 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, Szosa
Km: 37.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:31 km/h: 24.40
Pr. maks.: 45.00 Temperatura: 22.0°C HRmax: 185185 ( 94%) HRavg 132( 67%)
Kalorie: 907kcal Podjazdy: 510m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Krótki, treściwy trening. Chciałem wyznaczyć sobie wartości mocy z 5 sekund, 1 minuty i 5 minut. Nie chciałem odjeżdżać zbyt daleko od domu bo pogoda ostatnio bardzo niepewna. Po krótkiej rozgrzewce przyszedł czas na to czego bardzo nie lubię czyli bardzo krótki wysiłek. Pierwsze podejście było nieudane, nie pojechałem tak jak potrafiłem i zrobiłem jeszcze kontrolnie dwie próby. Wartości wyszły takie, że najlepsi sprinterzy w zawodowym peletonie nie mają ze mną żadnych szans. Wiedziałem, że jest słaby na sprintach i nic się nie zmieniło. W czasie jednej minuty też mogłem wycisnąć z siebie nieco więcej ale niezbyt dobrze dobrałem odcinek testowy. Na początku trochę żwiru i brakło około 3-5 sekund trudniejszego podjazdu by wynik wyszedł w pełni satysfakcjonujący. Po dłuższej chwili luźnego kręcenia przystąpiłem do 5 minutowej próby mocy. Ciężko w okolicy znaleźć w okolicy podjazd o równym nachyleniu i nie udało się cały czas trzymać założonej mocy. Wynik tego testu wyszedł bardzo dobry, jest widoczny progres od ostatniego razu i z takim rezultatem mogę z optymizmem czekać na najbliższe starty. Żeby trening nie był całkiem udany to na koniec złapałem gumę.

Trening 52

Wtorek, 5 czerwca 2018 Kategoria 50-100, blisko domu, Samotnie, Szosa
Km: 65.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:29 km/h: 26.17
Pr. maks.: 59.00 Temperatura: 22.0°C HRmax: HRavg
Kalorie: 1601kcal Podjazdy: 470m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Spokojny trening na rozruszanie nóg po weekendzie. Godzina wyjazdu nie była najlepsza i przy skrzyżowaniu z główną drogą musiałem się zatrzymać, czekałem chwile do momentu gdy jadący z lewej kierowca przepuścił mnie. Nie ujechałem daleko i ledwo uniknąłem czołówki z jakimś idiotą wyprzedzającym pod prąd, ułamkiem oka zdążyłem zerknąć na jego tablice rejestracyjną i odbiłem w prawo. Przejechałem przez pobocze i zatrzymałem się w trawiastym rowie, spodenki zdarte, owijka brudna i to tyle ze start. Odechciało mi się dalszej jazdy, zwłaszcza, że na horyzoncie pojawiły się chmury. Jechałem spokojnie dalej i w Skoczowie zaczęło padać, wjechałem na Simoradz a tam mocniej padało. Nie chciałem wracać wiec skręciłem w prawo i boczną drogą miałem dojechać do Ochab. Gdzieś coś sknociłem i wyjechałem w Wiślicy. Tam niespodzianka – nowy asfalt na krótkim odcinku, szkoda, że te najgorsze dziury na zjeździe są dalej. W Ochabach już było sucho i postanowiłem pokręcić się po bocznych drogach. Znalazłem ciekawą drogę i według mapy miał być przejazd a w pewnym momencie szosa się skończyła, było trochę mokro i nie ryzykowałem jazdy taką drogą. Znalazłem inną drogę, też z fragmentem terenu i dojechałem do Drogomyśla. Trochę szybszej jazdy dobrze znanymi drogami i po wjeździe do Bielska już spokojniejsza jazda do bufetu.

kategorie bloga

Moje rowery

TCR Advanced 2 2021 15170 km
Zimówka 9414 km
Litening C:62 Pro 18889 km
Triban 5 54529 km
Astra Chorus 2022 17496 km
Evo 2 10004 km
Hercules 13228 km
Ital Bike 9476 km
Trek 17743 km
Agree GTC SL 21960 km
Cross Peleton 44114 km
Scott 9850 km

szukaj

archiwum