Wpisy archiwalne w kategorii
Szosa
| Dystans całkowity: | 181605.50 km (w terenie 620.00 km; 0.34%) |
| Czas w ruchu: | 6701:25 |
| Średnia prędkość: | 26.86 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 750.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 2019717 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 205 (179 %) |
| Maks. tętno średnie: | 198 (101 %) |
| Suma kalorii: | 3786267 kcal |
| Liczba aktywności: | 2674 |
| Średnio na aktywność: | 67.92 km i 2h 31m |
| Więcej statystyk | |
Velo Carpathica 2012
Sobota, 22 września 2012 Kategoria Road Maraton 2012, Maraton, 100-200, Samotnie, Szosa, w grupie
| Km: | 125.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 04:16 | km/h: | 29.30 |
| Pr. maks.: | 70.00 | Temperatura: | 12.0°C | HRmax: | 188188 ( 94%) | HRavg | 154( 77%) |
| Kalorie: | 3511kcal | Podjazdy: | 1600m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Ostatni start w tym sezonie. Tradycyjnie sezon Road Maraton kończy się w Bieszczadach. Dojazd w Bieszczady jest męczący. Z domu wyjechałem o 7:45 a w Ustrzykach Dolnych byłem o 18:30. Zakwaterowałem się wspólnie z Teamem w pięknie położonym ośrodku noclegowym, potem szybka kolacja i odebranie numerów startowych. Późne rozmowy do późna i sen.
Sobota przywitała nas lekką mgłą i niska temperaturą. Po niezbyt obfitym śniadaniu, pojechałem na rozgrzewkę. Ostatnie dni nierowerowe nie wrożyły niczego dobrego. Start nastąpił o 9:05. Tempo nie było jakos szczególnie zabójcze, peletonik stopniowo malał, po wyjechaniu z Ustrzyk Dolnych ktoś wjechał mi w koło, udało sie wypiąć i zatrzymać bez gleby. Koło czałe, przerzutka cała, jadę dalej. Po kilku minutach gonitwy łapię peletonik. Na jednej z hopek zostałem z tyłu, peletonik się podzielił, znowu gonitwa, zjazdy, trochę płaskiego i ostatecznie przed kolejnym podjazdem doszedłem grupę. Niestety po chwili złapał mnie kryzys, musiałem się zatrzymać, rozważałem rezygnację, odetchnąłem, zdjąłem kurtkę, było już cieplej i ruszyłem dalej. Dogoniłem jakąś dwójkę i jechaliśmy dalej w trzech. Niestety tempo było spacerowe ~20km/h, brak współpracy spowodował że urwalem tą dwójke i szybko doskoczyłem do kolejnej dwójki, podobna sytuacja jak poprzednio i znowu się urywam. Przed Ustrzykami Dolnymi dojechałem do jakiejś czwórki z dziewczyną na czele. Zacząłem ciągnąć, znowu nikt nie chcial współpracować, kolejny atak i zostawiłem resztę w tyle. Przez kolejne kilometry jadę sam, na szczycie następnego podjazdu zatrzymałem sie wysmarkać nos i jechałem dalej. Na zjeździe gdzie rok temu odpadłem z czołówki tym razem nic sie nie dzieje. W okolicy Cisnej zrobilo się niebezpiecznie, na liczniku 40km/h, droga zablokowana, klamki na maksa i udało się zatrzymać. Jak można wyprzedzać na łuku drogi? Dalsza jazda do bufetu bez przygód. Na bufecie wziąłem banany do kieszonki i ruszyłem dalej. Dogoniłem dwójkę, dziewczynę z Nutraxxa i jej towarzysza i jechaliśmy dalej razem, ciągnąłem na podjazdach, na zjazdach tzrymalem koło i tak w kółko. Przed Polańczykiem dochodzimy grupę z Ewą, uszkodzone koło Ewy sparwiło że przegrała rywalizację z Sylwią. Grupę urwałem w Polańczyku i dalej jechałem już sam do mety.
Maraton bardzo nie udany jak dla mnie, ostatnie miejsce w kategorii i połowa stawki open. Po maratonie szybko się pozbierałem i późnym wieczorem byłem już w domu.
Wynik:
6/6H
23/43 OPEN
Sobota przywitała nas lekką mgłą i niska temperaturą. Po niezbyt obfitym śniadaniu, pojechałem na rozgrzewkę. Ostatnie dni nierowerowe nie wrożyły niczego dobrego. Start nastąpił o 9:05. Tempo nie było jakos szczególnie zabójcze, peletonik stopniowo malał, po wyjechaniu z Ustrzyk Dolnych ktoś wjechał mi w koło, udało sie wypiąć i zatrzymać bez gleby. Koło czałe, przerzutka cała, jadę dalej. Po kilku minutach gonitwy łapię peletonik. Na jednej z hopek zostałem z tyłu, peletonik się podzielił, znowu gonitwa, zjazdy, trochę płaskiego i ostatecznie przed kolejnym podjazdem doszedłem grupę. Niestety po chwili złapał mnie kryzys, musiałem się zatrzymać, rozważałem rezygnację, odetchnąłem, zdjąłem kurtkę, było już cieplej i ruszyłem dalej. Dogoniłem jakąś dwójkę i jechaliśmy dalej w trzech. Niestety tempo było spacerowe ~20km/h, brak współpracy spowodował że urwalem tą dwójke i szybko doskoczyłem do kolejnej dwójki, podobna sytuacja jak poprzednio i znowu się urywam. Przed Ustrzykami Dolnymi dojechałem do jakiejś czwórki z dziewczyną na czele. Zacząłem ciągnąć, znowu nikt nie chcial współpracować, kolejny atak i zostawiłem resztę w tyle. Przez kolejne kilometry jadę sam, na szczycie następnego podjazdu zatrzymałem sie wysmarkać nos i jechałem dalej. Na zjeździe gdzie rok temu odpadłem z czołówki tym razem nic sie nie dzieje. W okolicy Cisnej zrobilo się niebezpiecznie, na liczniku 40km/h, droga zablokowana, klamki na maksa i udało się zatrzymać. Jak można wyprzedzać na łuku drogi? Dalsza jazda do bufetu bez przygód. Na bufecie wziąłem banany do kieszonki i ruszyłem dalej. Dogoniłem dwójkę, dziewczynę z Nutraxxa i jej towarzysza i jechaliśmy dalej razem, ciągnąłem na podjazdach, na zjazdach tzrymalem koło i tak w kółko. Przed Polańczykiem dochodzimy grupę z Ewą, uszkodzone koło Ewy sparwiło że przegrała rywalizację z Sylwią. Grupę urwałem w Polańczyku i dalej jechałem już sam do mety.
Maraton bardzo nie udany jak dla mnie, ostatnie miejsce w kategorii i połowa stawki open. Po maratonie szybko się pozbierałem i późnym wieczorem byłem już w domu.
Wynik:
6/6H
23/43 OPEN
Rozgrzewki, rozjazdy, itp.-Rajcza
Sobota, 15 września 2012 Kategoria 0-50, Samotnie, Szosa
| Km: | 38.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:27 | km/h: | 26.21 |
| Pr. maks.: | 70.00 | Temperatura: | 11.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Rajcza Tour 2012
Sobota, 15 września 2012 Kategoria 100-200, Maraton, Road Maraton 2012, Samotnie, Szosa, w grupie
| Km: | 111.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 04:04 | km/h: | 27.30 |
| Pr. maks.: | 69.00 | Temperatura: | 11.0°C | HRmax: | 191191 ( 96%) | HRavg | 153( 77%) |
| Kalorie: | 3423kcal | Podjazdy: | 1200m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Kolejny maraton zaliczony. Mój występ lepiej przemilczeć. Zamiast leżeć z łóżku męczyłem sie na trasie. Niestety jazda z grypą to zły pomysł.
W Rajczy zjawiłem się o 8:00. Było trochę zimno-8 stopni. O 10:00 zrobiłem krótką rozgrzewkę i ustawiłem się na starcie. Stanąłem z tyłu, ponieważ nie lubię przepychanki jaka była w czubie i ruszyliśmy na trasę. Po około 2 kilometrach już pierwsze ofiary leżały na asfalcie i zostałem przyblokowany, ledwo ich wyminąłem, o zatrzymaniu nie było mowy, gnałem dalej, peleton już był mocno rozciągnięty, do Nieledwi dojechałem w ogonie i pod Kotelnicę cisnąłem i udało się nadrobić kilka pozycji, na stromym i krętym zjeździe w kierunku Tarlicznego znowu trochę odstałem, po drodze znowu kilka ofiar, stało na poboczu. Tam skończyło się dobre, dalsza jazda była już męcząca, nie mogłem wejść na normalne obroty, tętno skakało. Do Milówki dojechałem z Przemkiem z Krakowa a dalej jechałem sam przez większosć trasy. Zjazd w kierunku Węgierskiej Gorki poszedł fatalnie, cały czas zaledwie 25-30km/h. Kolejne odcinki to już tylko wolniej i wolniej. Trochę odżyłem na podjeździe pod Poloka. Na zjeździe dwa razy hamowałem ponieważ ktoś leżał na asfalcie i dalsza jazda była już podobna. Do Korbielowa dojechałem sam i tam w 3 wjechaliśmy na bufet i ruszyliśmy dalej goniąc jeszcze jedna osobę, znowu gleba kolarza przy moim zejściu ze zmiany i dalej we trzech gnamy w kierunku Namiestowa. W Połowie zjazdu zostaję sam, jeden złapał kapcia a drugi odjechał. przez Namiestowo jechaliśmy we dwóch a potem zostałem sam i zaczekałem na dwójkę. We trzech zgodnie współpracujac dojechaliśmy do Nowota, tam jeszcze kogoś złapaliśmy i razem dojechaliśmy prawie do mety. Przed kreska mija nas czołówka z GIGA z Kamilem Majem na czele, rozpocząłem sprint i wjechałem tuz za Kamilem do mety.
Chwila odpoczynku, bufet i zjazd w towarzystwie dużo lepszych kolarzy do Rajczy.
Makaron trochę postawił mnie na nogi, wypiłem kilka herbat i wróciłem do domu.
W Rajczy zjawiłem się o 8:00. Było trochę zimno-8 stopni. O 10:00 zrobiłem krótką rozgrzewkę i ustawiłem się na starcie. Stanąłem z tyłu, ponieważ nie lubię przepychanki jaka była w czubie i ruszyliśmy na trasę. Po około 2 kilometrach już pierwsze ofiary leżały na asfalcie i zostałem przyblokowany, ledwo ich wyminąłem, o zatrzymaniu nie było mowy, gnałem dalej, peleton już był mocno rozciągnięty, do Nieledwi dojechałem w ogonie i pod Kotelnicę cisnąłem i udało się nadrobić kilka pozycji, na stromym i krętym zjeździe w kierunku Tarlicznego znowu trochę odstałem, po drodze znowu kilka ofiar, stało na poboczu. Tam skończyło się dobre, dalsza jazda była już męcząca, nie mogłem wejść na normalne obroty, tętno skakało. Do Milówki dojechałem z Przemkiem z Krakowa a dalej jechałem sam przez większosć trasy. Zjazd w kierunku Węgierskiej Gorki poszedł fatalnie, cały czas zaledwie 25-30km/h. Kolejne odcinki to już tylko wolniej i wolniej. Trochę odżyłem na podjeździe pod Poloka. Na zjeździe dwa razy hamowałem ponieważ ktoś leżał na asfalcie i dalsza jazda była już podobna. Do Korbielowa dojechałem sam i tam w 3 wjechaliśmy na bufet i ruszyliśmy dalej goniąc jeszcze jedna osobę, znowu gleba kolarza przy moim zejściu ze zmiany i dalej we trzech gnamy w kierunku Namiestowa. W Połowie zjazdu zostaję sam, jeden złapał kapcia a drugi odjechał. przez Namiestowo jechaliśmy we dwóch a potem zostałem sam i zaczekałem na dwójkę. We trzech zgodnie współpracujac dojechaliśmy do Nowota, tam jeszcze kogoś złapaliśmy i razem dojechaliśmy prawie do mety. Przed kreska mija nas czołówka z GIGA z Kamilem Majem na czele, rozpocząłem sprint i wjechałem tuz za Kamilem do mety.
Chwila odpoczynku, bufet i zjazd w towarzystwie dużo lepszych kolarzy do Rajczy.
Makaron trochę postawił mnie na nogi, wypiłem kilka herbat i wróciłem do domu.
Rundka
Piątek, 14 września 2012 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, Szosa, Trening 2012
| Km: | 16.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:38 | km/h: | 25.26 |
| Pr. maks.: | 55.00 | Temperatura: | 14.0°C | HRmax: | 169169 ( 85%) | HRavg | 128( 64%) |
| Kalorie: | 299kcal | Podjazdy: | 100m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Trening
Środa, 12 września 2012 Kategoria 0-50, Samotnie, Szosa, Trening 2012
| Km: | 35.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:16 | km/h: | 27.63 |
| Pr. maks.: | 63.00 | Temperatura: | 23.0°C | HRmax: | 186186 ( 93%) | HRavg | 139( 70%) |
| Kalorie: | 1027kcal | Podjazdy: | 360m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Ostatni trening przed Rajczą. Plan był konkretny i został zrealizowany. Najpierw poojechałem krótką pętelkę a potem porobiłem interwały. Było bardzo mocno, nogi poczuły ogień. Po interwałach pojechałem w tlenie do domu, po drodze robiąc jeden sprint pod górę. Wyniki ćwiczeń:
Górka:0,5km-40m(8%):
I:00:01:24(21,43) 169(85%) 53x23
II:00:01:28(20,45) 172(86%) 53x23
III:00:01:33(19,35) 175(88%) 53x23
IV:00:01:35(18,95) 176(88%) 53x23
V:00:01:30(20,00) 177(89%) 53x21
Sprint:00:00:30:0,3km(36,00) 45km/h 182(91%) 53x15
Górka:0,5km-40m(8%):
I:00:01:24(21,43) 169(85%) 53x23
II:00:01:28(20,45) 172(86%) 53x23
III:00:01:33(19,35) 175(88%) 53x23
IV:00:01:35(18,95) 176(88%) 53x23
V:00:01:30(20,00) 177(89%) 53x21
Sprint:00:00:30:0,3km(36,00) 45km/h 182(91%) 53x15
Trening
Poniedziałek, 10 września 2012 Kategoria Samotnie, Szosa, Trening 2012, 50-100
| Km: | 96.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:17 | km/h: | 29.24 |
| Pr. maks.: | 77.00 | Temperatura: | 25.0°C | HRmax: | 185185 ( 93%) | HRavg | 137( 69%) |
| Kalorie: | 2679kcal | Podjazdy: | 750m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Zaległy sobotni trening zaliczony. Plan zakładał zaliczenie dwóch przełęczy: u Poloka i Glinne. Udało się to w połowie głównie z braku czasu. Wyjechałem dopiero o 16:00. Ruch na drugach spory, jednak bez większych problemów udało się dojechać do Juszczyny gdzie zaczyna się podjazd na pod Poloka. Zrobiłem go interwałowo. Był ogień w nogach. Potem szybki zjazd zakończony hamowaniem na najstromszym odcinku. Szybki zjazd do Żywca i przez Lipową i Buczkowice do domu. W Leśnej natknąłem się na wypadek i musiałem przeprowadzać rower bokiem . Przez Bielsko przeleciałem, na sprincie max.65km/h. Przed domem jeszcze jeden sprint i spokojnie do domu.
Juszczyna-U Poloka(3,9km):00:10:30(22,29km/h) 175(4,48%) 175(87%)
Juszczyna-U Poloka(3,9km):00:10:30(22,29km/h) 175(4,48%) 175(87%)
IX Rajd na Równicę
Niedziela, 9 września 2012 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2012, w grupie
| Km: | 69.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:27 | km/h: | 28.16 |
| Pr. maks.: | 75.00 | Temperatura: | 19.0°C | HRmax: | 195195 ( 98%) | HRavg | 141( 71%) |
| Kalorie: | 2078kcal | Podjazdy: | 680m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Kolejny już rajd na Równicę. Drugi rok z rzędu postanowiłem pojechać. Czekało mnie trudne zadanie, obrona tytułu z zeszłego roku. Wyjechałem z domu o 7:15 i spokojnym tempem dojechałem do Skoczowa. Tam krótki postój i w grupie dojechaliśmy do Ustronia. Na starcie stanęło 17 osób, od startu poszedł taki ogień że zostałem w tyle. Nadrabiałem pozycje cały czas i ostatecznie wjechałem jako czwarty na Równicę. Po postoju w grupie dojechałem do Skoczowa i potem już samotnie do domu.
Most-Równica(4,7km):00:18:29(15,26) 383(8,3%) 182(91%)
Most-Równica(4,7km):00:18:29(15,26) 383(8,3%) 182(91%)
Rozjazd po IC
Czwartek, 6 września 2012 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, Szosa
| Km: | 27.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:03 | km/h: | 25.71 |
| Pr. maks.: | 57.00 | Temperatura: | 15.0°C | HRmax: | 141141 ( 71%) | HRavg | 109( 55%) |
| Kalorie: | 398kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Krótko po okolicy, spokojnym tempem.
Infrasettimanale Classico
Środa, 5 września 2012 Kategoria 100-200, Samotnie, Szosa, Trening 2012, w grupie
| Km: | 164.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 05:34 | km/h: | 29.46 |
| Pr. maks.: | 57.00 | Temperatura: | 21.0°C | HRmax: | 205205 (103%) | HRavg | 141( 71%) |
| Kalorie: | 3867kcal | Podjazdy: | 750m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Po raz drugi wybrałem się na IC do Katowic. Celem wyjazdu było potrenowanie jazdy w grupie i się udało. Wyjechałem z domu o 14:00 i spokojnym tempem dojechałem do Katowic, z wieloma utrudnieniami po drodze. Na placu IC pojawiłem się o 16:40. Powoli zjeżdżali się kolarze. O 17:10 wyruszyliśmy w około 70 osobowym składzie. Podobnie jak ostatnio przejazd przez Katowice był utrudniony przez korki w centrum i na obrzeżach. Peleton się tak podzielił, że w Podlesiu już były grupki. Podjazdy jeszcze bardziej nas podzieliły i do Mikołowa dojechałem sam, grupa do której dojechałem cudem uniknęła spotkania z tirami jadącymi po DK44, wolałem zaczekać i przejechać bezpiecznie na zielonym. Było nas 6 i w takim składzie jechaliśmy przez Łaziska gdzie praktycznie byliśmy 100 metrów za grupą, zjazd do Wyr znowu zwiększył odległość. Jazda po zmianach przez Wilkowyje i Podlesie pozwoliła nam myśleć o dogonieniu grupy. Przed Kostuchną zostaliśmy we dwóch, w oddali widać było grupę. W Murckach doszliśmy grupę, musieliśmy stanąć na przejeździe kolejowym i dalej już do kreski dojechaliśmy w grupie. Na metę wpadłem około 7 miejsca z naszej grupy.
Po krótkim odpoczynku pojechałem na PKP, dla odmiany do Tychów. Tam trochę pojeździłem i wróciłem PKP do Bielska. Z PKP do domu.
Po krótkim odpoczynku pojechałem na PKP, dla odmiany do Tychów. Tam trochę pojeździłem i wróciłem PKP do Bielska. Z PKP do domu.
Trening
Wtorek, 4 września 2012 Kategoria 50-100, avg>30km\h, Samotnie, Szosa, Trening 2012
| Km: | 50.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:33 | km/h: | 32.26 |
| Pr. maks.: | 71.00 | Temperatura: | 23.0°C | HRmax: | 168168 ( 84%) | HRavg | 133( 67%) |
| Kalorie: | 875kcal | Podjazdy: | 250m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||







