Wpisy archiwalne w kategorii
Szosa
| Dystans całkowity: | 187286.50 km (w terenie 620.00 km; 0.33%) |
| Czas w ruchu: | 6907:58 |
| Średnia prędkość: | 26.88 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 750.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 2094254 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 205 (179 %) |
| Maks. tętno średnie: | 198 (101 %) |
| Suma kalorii: | 3940603 kcal |
| Liczba aktywności: | 2748 |
| Średnio na aktywność: | 68.15 km i 2h 32m |
| Więcej statystyk | |
Kraków
Poniedziałek, 29 sierpnia 2011 Kategoria 200-300, Samotnie, Szosa
| Km: | 220.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 08:06 | km/h: | 27.16 |
| Pr. maks.: | 60.00 | Temperatura: | 21.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 3656kcal | Podjazdy: | 940m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bielsko-Pisarzowice-Wilamowice-Bielany-Grójec-Oświęcim-Libiąż-Chrzanów-Trzebinia-Wola Filipowska-Krzeszowice-Zabierzów-Modlniczka-Kraków-Kryspinów-Liszki-Kaszów-Czernichów-Przeginia Narodowa-Przeginia Duchowna-Brodła-Alwernia-Kwaczała-Babice-Żarki-Libiąż-Oświęcim-Brzeszcze-Jawiszowice-Wilamowice-Pisarzowice-Bielsko
Wyjechałem dosyć późno, o 7:20. Rano było chłodno i zdecydowałem się zabrać rękawki i to był bardzo dobry pomysł. Korki w mieście trochę mnie przytrzymały i z Bielska wyjechałem dopiero o 8:00. Przed Oświęcimiem była straszna mgła i bałem się ze będę musiał zawracać. Pierwszy krótki postój na sikanie zrobiłem przed Libiążem po 50km. W Chrzanowie nie mogłem znaleźć oznaczenia na Trzebinię i się zgubiłem i pojechałem na Balin. Kiedy się zorientowałem to wyciągnąłem mapę którą zabrałem i jakoś trafiłem na właściwą drogę. Za Krzeszowicami trafiłem na remontowany most i straciłem kolejne 15 minut na stanie w korkach do świateł, kiedy przebrnąłem dalej to bez przygód dojechałem do Krakowa. Przy wjeździe też jakieś remonty, budowy wiaduktów itp. W okolicach centrum, rynku, Wawelu pełno ludzi więc długo nie stałem i uszyłem w drogę powrotną standardową drogą na Kryspinów. Przy wyjeździe z miasta zrobiłem postój na jedzenie i tankowanie bidonów. Kiedy ruszyłem dalej to zaczęło mocniej wiać, wiało centralnie w twarz lub lekko z boku i dalsza jazda była pod wiatr. Za Liszkami trafiłem na objazd przez wioski, ciekawe dlaczego zamknięto główną drogę, przecież była równa jak stół. Po wjeździe na główną drogę minęła mnie grupka kolarzy, siadłem im na koło i na liczniku było cały czas 45-50km/h, odpuściłem, po co się zajeżdżać. W Babicach zatankowałem bidony, zjadłem dwie kanapki i ruszyłem dalej. Przed Oświęcimiem zaczęły mnie boleć nogi i źle się jechało, do tego doszły jeszcze korki w mieście i do domu dotarłem dopiero o 16:40. Wyjazd udany. Jutro wolne, w środę krótki rozjazd a w piątek pierwszy etap Road Trophy, może uda się powalczyć o jakiś dobry wynik, choć czarno to widzę.

Wyjechałem dosyć późno, o 7:20. Rano było chłodno i zdecydowałem się zabrać rękawki i to był bardzo dobry pomysł. Korki w mieście trochę mnie przytrzymały i z Bielska wyjechałem dopiero o 8:00. Przed Oświęcimiem była straszna mgła i bałem się ze będę musiał zawracać. Pierwszy krótki postój na sikanie zrobiłem przed Libiążem po 50km. W Chrzanowie nie mogłem znaleźć oznaczenia na Trzebinię i się zgubiłem i pojechałem na Balin. Kiedy się zorientowałem to wyciągnąłem mapę którą zabrałem i jakoś trafiłem na właściwą drogę. Za Krzeszowicami trafiłem na remontowany most i straciłem kolejne 15 minut na stanie w korkach do świateł, kiedy przebrnąłem dalej to bez przygód dojechałem do Krakowa. Przy wjeździe też jakieś remonty, budowy wiaduktów itp. W okolicach centrum, rynku, Wawelu pełno ludzi więc długo nie stałem i uszyłem w drogę powrotną standardową drogą na Kryspinów. Przy wyjeździe z miasta zrobiłem postój na jedzenie i tankowanie bidonów. Kiedy ruszyłem dalej to zaczęło mocniej wiać, wiało centralnie w twarz lub lekko z boku i dalsza jazda była pod wiatr. Za Liszkami trafiłem na objazd przez wioski, ciekawe dlaczego zamknięto główną drogę, przecież była równa jak stół. Po wjeździe na główną drogę minęła mnie grupka kolarzy, siadłem im na koło i na liczniku było cały czas 45-50km/h, odpuściłem, po co się zajeżdżać. W Babicach zatankowałem bidony, zjadłem dwie kanapki i ruszyłem dalej. Przed Oświęcimiem zaczęły mnie boleć nogi i źle się jechało, do tego doszły jeszcze korki w mieście i do domu dotarłem dopiero o 16:40. Wyjazd udany. Jutro wolne, w środę krótki rozjazd a w piątek pierwszy etap Road Trophy, może uda się powalczyć o jakiś dobry wynik, choć czarno to widzę.

Przed Chrzanowem© Piotr92
Zmiana planów
Niedziela, 28 sierpnia 2011 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa
| Km: | 74.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:30 | km/h: | 29.60 |
| Pr. maks.: | 60.00 | Temperatura: | 19.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 1223kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bielsko-Jasienica-Grodziec-Skoczów-Ustroń-Wisła-Ustroń-Skoczów-Grodziec-Biery-Jaworze-Bielsko
Planowałem wyjazd na Rajd Wokół Tatr, ewentualnie wyjazd na Łysą Horę, obudziłem się o 4:30, leje to poszedłem spać dalej, wstałem o 8:30, o 13:00 musiałem być w domu i musiałem zrobić coś krótkiego więc o 10:00 ruszyłem w kierunku Wisły, nie jechałem przez Bukową, bo nie chciałem szaleć z podjazdami po wczorajszych problemach żołądkowych. Jechało się całkiem fajnie, pod koniec brakło sił i nie utrzymałem średniej 30km/h.
Planowałem wyjazd na Rajd Wokół Tatr, ewentualnie wyjazd na Łysą Horę, obudziłem się o 4:30, leje to poszedłem spać dalej, wstałem o 8:30, o 13:00 musiałem być w domu i musiałem zrobić coś krótkiego więc o 10:00 ruszyłem w kierunku Wisły, nie jechałem przez Bukową, bo nie chciałem szaleć z podjazdami po wczorajszych problemach żołądkowych. Jechało się całkiem fajnie, pod koniec brakło sił i nie utrzymałem średniej 30km/h.
Zły dzień
Sobota, 27 sierpnia 2011 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, Szosa
| Km: | 50.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:09 | km/h: | 23.26 |
| Pr. maks.: | 65.00 | Temperatura: | 32.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 781kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bielsko-Bystra-Buczkowice-Szczyrk-Orle Gniazdo-Szczyrk-Buczkowice-Bystra-Bielsko
W planie miałem zaliczyć kilka wzniesień,musiałem zrezygnować w Szczyrku bo nie dałem rady jechać, dopadły mnie problemy żołądkowe i nie mogłem wejść na normalne obroty, podjazd na Orle poszedł bardzo ciężko, z Szczyrku do domu wlekłem się niemiłosiernie i chyba dobrze zrobiłem że nie pojechałem dalej, czuję się jakiś słaby i zmęczony a w ostatnich dniach nie szalałem bardzo i robiłem krótkie trasy. Jutro jak dobrze pójdzie to jadę na Łysą Horę.
Orle Gniazdo ze Szczyrku ul.Wczasową:0:07:31(do hotelu), 0:08:57(do sanktuarium)
W planie miałem zaliczyć kilka wzniesień,musiałem zrezygnować w Szczyrku bo nie dałem rady jechać, dopadły mnie problemy żołądkowe i nie mogłem wejść na normalne obroty, podjazd na Orle poszedł bardzo ciężko, z Szczyrku do domu wlekłem się niemiłosiernie i chyba dobrze zrobiłem że nie pojechałem dalej, czuję się jakiś słaby i zmęczony a w ostatnich dniach nie szalałem bardzo i robiłem krótkie trasy. Jutro jak dobrze pójdzie to jadę na Łysą Horę.
Orle Gniazdo ze Szczyrku ul.Wczasową:0:07:31(do hotelu), 0:08:57(do sanktuarium)
I znowu awaria
Piątek, 26 sierpnia 2011 Kategoria blisko domu, Samotnie, Szosa
| Km: | 33.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:17 | km/h: | 25.71 |
| Pr. maks.: | 65.00 | Temperatura: | 32.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 553kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bielsko-Jasienica-Łazy-Wieszczęta-Roztropice-Rudzica-Jasienica-Jaworze-Bielsko
Planowałem jechać rano i zaliczyć Salmopol i Kubalonkę, nie wyszło, brak czasu i upał. Wyjechałem po 17:00 i chciałem pokręcić się po okolicznych wioskach, w Roztropicach rozleciał się pancerz od tylnej przerzutki i wróciłem do domu. Ciężko było jechać na 39x13 ale udało się dojechać do domu. Jak się okazało w domu, uszkodzona jest także linka, jak na złość nie mam linki w domu a sklepy pozamykane, jutro rano muszę podjechać i kupić, a miałem jechać wcześnie rano i zrobić 300km, trudno, pech mnie w tym roku nie opuszcza, ma nadzieję ze szczęśliwie i bez awarii uda się ukończyć RT w przyszłym tygodniu.
Planowałem jechać rano i zaliczyć Salmopol i Kubalonkę, nie wyszło, brak czasu i upał. Wyjechałem po 17:00 i chciałem pokręcić się po okolicznych wioskach, w Roztropicach rozleciał się pancerz od tylnej przerzutki i wróciłem do domu. Ciężko było jechać na 39x13 ale udało się dojechać do domu. Jak się okazało w domu, uszkodzona jest także linka, jak na złość nie mam linki w domu a sklepy pozamykane, jutro rano muszę podjechać i kupić, a miałem jechać wcześnie rano i zrobić 300km, trudno, pech mnie w tym roku nie opuszcza, ma nadzieję ze szczęśliwie i bez awarii uda się ukończyć RT w przyszłym tygodniu.
Spokojnie po płaskim
Czwartek, 25 sierpnia 2011 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa
| Km: | 65.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:18 | km/h: | 28.26 |
| Pr. maks.: | 68.00 | Temperatura: | 28.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 1077kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bielsko-Jasienica-Grodziec-Skoczów-Ochaby-Zbytków-Pawłowice-Strumień-Chybie-Iłownica-Rudzica-Jasienica-Bielsko
Miałem jechać na Kocierz, pojechałem gdzie indziej, jechało się fajnie, wypiłem ponad 1l wody.
Miałem jechać na Kocierz, pojechałem gdzie indziej, jechało się fajnie, wypiłem ponad 1l wody.
Jesenniki
Środa, 24 sierpnia 2011 Kategoria 100-200, Szosa, w grupie
| Km: | 183.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 06:38 | km/h: | 27.59 |
| Pr. maks.: | 71.00 | Temperatura: | 30.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 3238kcal | Podjazdy: | 1710m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Wyjazd zaproponował mi nowo poznany kolarz z Bielska-Irek. Umówiliśmy się na środę i wyjazd wypalił w 100%.
Przed 7:00 wyjechaliśmy z Bielska i o 9:00 byliśmy w Piotrowicach Wielkich. Naszym celem był Pradziad. Na rowery wsiedliśmy parę minut po 9. Jechało się fajnie i pomimo wczesnej godziny już było gorąco-ok.30 stopni. Do granicy dojechaliśmy ze średnią ponad 30km/h i średnia rosła aż do Krnova. Od Krnova było trochę pod górkę i tempo było spokojne. W Bruntalu uzupełniliśmy bidony i w drogę w kierunku Pradziada. U podnóża podjazdu byliśmy o 12:30. W okolicy szalała burza, mimo tego postanowiliśmy wjechać na szczyt, było strasznie gorąco, do Ovczarni fajnie, w lesie i bez ludzi a potem masakra. Podjazd poszedł gorzej niż za pierwszym razem. Chwila przerwy na górze i zjazd, w środku lasu Pogotowie zbierało jakiegoś starszego kolarza z ulicy. Do Bruntala było prawie cały czas z góry, kolejny raz uzupełniamy bidony i w drogę w kierunku Krnova. Po kliku kilometrach złapaliśmy się za traktor i jechaliśmy ~40km/h przez 10km. Kolejne kilometry poszły szybko i nie wiem kiedy dojechaliśmy do Pietrowic. Fajny trening, dziękuję Irkowi za jazdę.
Pradziad od szlabanu: 0:37:17
Przed 7:00 wyjechaliśmy z Bielska i o 9:00 byliśmy w Piotrowicach Wielkich. Naszym celem był Pradziad. Na rowery wsiedliśmy parę minut po 9. Jechało się fajnie i pomimo wczesnej godziny już było gorąco-ok.30 stopni. Do granicy dojechaliśmy ze średnią ponad 30km/h i średnia rosła aż do Krnova. Od Krnova było trochę pod górkę i tempo było spokojne. W Bruntalu uzupełniliśmy bidony i w drogę w kierunku Pradziada. U podnóża podjazdu byliśmy o 12:30. W okolicy szalała burza, mimo tego postanowiliśmy wjechać na szczyt, było strasznie gorąco, do Ovczarni fajnie, w lesie i bez ludzi a potem masakra. Podjazd poszedł gorzej niż za pierwszym razem. Chwila przerwy na górze i zjazd, w środku lasu Pogotowie zbierało jakiegoś starszego kolarza z ulicy. Do Bruntala było prawie cały czas z góry, kolejny raz uzupełniamy bidony i w drogę w kierunku Krnova. Po kliku kilometrach złapaliśmy się za traktor i jechaliśmy ~40km/h przez 10km. Kolejne kilometry poszły szybko i nie wiem kiedy dojechaliśmy do Pietrowic. Fajny trening, dziękuję Irkowi za jazdę.
Pradziad od szlabanu: 0:37:17
Ustroń Polana
Wtorek, 23 sierpnia 2011 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa
| Km: | 60.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:03 | km/h: | 29.27 |
| Pr. maks.: | 65.00 | Temperatura: | 29.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 946kcal | Podjazdy: | 310m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bielsko-Jasienica-Grodziec-Skoczów-Ustroń-Skoczów-Grodziec-Jasienica-Bielsko
Krótki wyjazd popołudniowy, pojechałem się trochę poruszać przed jutrzejszymi górami, trasa prosta, trochę wiatr przeszkadzał, jechałem spokojnym tempem z kilkoma mocniejszymi akcentami. Formy jak nie było, tak nie ma.
#lat=49.73291&lng=18.88412&zoom=11&type=2
Krótki wyjazd popołudniowy, pojechałem się trochę poruszać przed jutrzejszymi górami, trasa prosta, trochę wiatr przeszkadzał, jechałem spokojnym tempem z kilkoma mocniejszymi akcentami. Formy jak nie było, tak nie ma.
#lat=49.73291&lng=18.88412&zoom=11&type=2
Płaska runda z pechowym końcem
Poniedziałek, 22 sierpnia 2011 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa
| Km: | 67.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:21 | km/h: | 28.51 |
| Pr. maks.: | 51.00 | Temperatura: | 26.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 1056kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bielsko-Jasienica-Rudzica-Iłownica-Landek-Chybie-Strumień-Wisła Mała-Wisła Wielka-Łąka-Goczałkowice Zdrój-Zabrzeg-Ligota-Międzyrzecze-Jasienica-Jaworze-Bielsko
Wyjechałem po 7:30. Ciepło i bezchmurne niebo, jechało się trochę ciężko przez całą drogę. W Jaworzu wyprzedził mnie kolarz i nie miałem siły jechać za nim. Większość drogi było pod wiatr i w Międzyrzeczu bylem już bardzo zmęczony a na podjeździe pod Jasienicę odcięło mi prąd i wlekłem się do domu. Za Jasienicą zauważyłem panę w przednim kole, dopompowałem powietrza i jakoś dojechałem do domu. Fajnie się jechało tylko znowu problemy techniczne.
Wyjechałem po 7:30. Ciepło i bezchmurne niebo, jechało się trochę ciężko przez całą drogę. W Jaworzu wyprzedził mnie kolarz i nie miałem siły jechać za nim. Większość drogi było pod wiatr i w Międzyrzeczu bylem już bardzo zmęczony a na podjeździe pod Jasienicę odcięło mi prąd i wlekłem się do domu. Za Jasienicą zauważyłem panę w przednim kole, dopompowałem powietrza i jakoś dojechałem do domu. Fajnie się jechało tylko znowu problemy techniczne.
Super górski trening-GMJ
Niedziela, 21 sierpnia 2011 Kategoria 100-200, Samotnie, Szosa, w grupie
| Km: | 183.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 06:55 | km/h: | 26.46 |
| Pr. maks.: | 77.00 | Temperatura: | 27.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 2996kcal | Podjazdy: | 2720m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bielsko-Jasienica-Grodziec-Górki Wielkie-Górki Małe-Ustroń-Wisła-Przełęcz Kubalonka-Istebna-GMJ(Zaolzie-Połom-Leszczyna-Zaolzie-Andziołówka-Przełęcz Kubalonka-Wisła-Nowa Osada-Czarne-Zameczek-Stecówka-Zaolzie-Koniaków-Przełęcz Koniakowska-Koczy Zamek-Ochodzita-Koniaków-Jaworzynka-Zapasieki-Wyrch Czadeczka-Laliki-Kiczora-Tarliczne-Laliki-Szare-Kamesznica-Przełęcz Koniakowska-Koczy Zamek)-Laliki-Milówka-Węgierska Górka-Przybędza-Wieprz-Żywiec-Łodygowice-Wilkowice-Bielsko
Wyjechałem z domu trochę późno 6:40 i kierowałem się spokojnym tempem w stronę Istebnej odpuściłem Salmopol na początek i pojechałem w kierunku Skoczowa. Było chłodno i założyłem rękawki ale w Ustroniu już je zdjąłem. Pod Kubalonkę wjechałem bardzo spokojnie i wyszedł bardzo słaby czas. Zjeżdżałem główną drogą i musiałem bardzo uważać na dziury. Dojechałem o 8:35 pod Ośrodek Zagroń. Przywitałem się z wszystkimi i czekaliśmy na resztę rozmawiając o różnych sprawach, dojechała reszta i na starcie stanęło 10 osób: 8 JAS-KÓłEK i 2 osoby z RMT. Start nastąpił parę minut po 9:00 i na początek przejechaliśmy wspólnie Rundę Honorową przez Połom, dobrze znaną z PB. Start ostry nastąpił przy Zagroniu. Początkowo zostałem z tyłu i spokojnie kręciłem w kierunku głównej drogi. Zaczął się podjazd na czele stawki był Paweł a za nim Darek, Andrzej i Tomek, byłem pewny że ich nie dogonię i będę w najlepszym wypadku czwarty. Na Kubalonce zameldowałem się jako trzeci z nowym rekordem czasowym. Na zjeździe zostałem i wyprzedził mnie Tomek którego minąłem na podjeździe. Przejazd przez Wisłę to tragedia, pełno ludzi, samochodów, musiałem uważać. Za rondem złapałem kolarza który siadł mi na koło i się wiózł aż do Czarnego, za Nową Osadą doczepiło się kolejnych 8 ale na krótkim podjeździe przed Zaporą ich urwałem i sam podążałem w kierunku Zameczka. Na podjeździe wyprzedziłem Pawła i Tomka i dogoniłem czołówkę, do rekordu brakło 9s. Na przejeździe przez Stecówkę i zjeździe do Zaolzia straciłem kontakt z Andrzejem i Darkiem i sam jechałem już praktycznie do końca. Pierwszy gorszy podjazd w Konikowie spokojnie wjechałem na 39x24, pod Koczy Zamek było ciężko ale się udało. Na szczycie zlokalizowany był bufet, zabrałem tylko wodę do bidonu i kawałem ciasta i pojechałem dalej, zjazd był szybki, kolejne krótkie podjazdy w Jaworzynce wziąłem z blatu, zagapiłem się i skręciłem nie tam gdzie trzeba i musiałem czekać bo jechały samochody, znalazłem właściwy skręt i jazd, bardzo szybki zjazd w dół, uważałem i zjechałem a potem kolejny fajny podjazd pod Zapasieki i tutaj znowu wjechałem na 39x24, szkoda że łańcuch nie chciał wskoczyć na ostatnią zębatkę i trochę przepychałem.
Na szczycie odcięło mi prąd i wlekłem się do samej mety. W Lalikach zobaczyłem Darka, rozwalił oponę, szkoda, nie chciał pomocy to jechałem dalej. Za Kamesznicą na podjeździe znowu było ciężko ale jakoś się dowlekłem na szczyt, miejscami jechałem 5km/h. Metę osiągnąłem 5minut i 31 sekund po Andrzeju na 2 miejscu. Trasa fajna, udany trening w górach wyszedł. Na mecie byłem około 12:40 a wyjechałem z Koczego Zamku o 16:10, do domu dojechałem o 17:50.
Przełęcz Kubalonka z Wisły:00:12:00
Przełęcz Kubalonka z Istebnej: 0:12:10
Przełęcz Szarcula ,"Zameczek":0:09:08
Koczy Zamek z Kamesznicy:0:13:25
Koczy Zamek z Koniakowa:0:15:51
Przełęcz Koniakowska z Kamesznicy:00:11:11
Przełęcz Koniakowska z Koniakowa:00:12:56
Zapasieki z Jaworzynki:00:12:07
Wyjechałem z domu trochę późno 6:40 i kierowałem się spokojnym tempem w stronę Istebnej odpuściłem Salmopol na początek i pojechałem w kierunku Skoczowa. Było chłodno i założyłem rękawki ale w Ustroniu już je zdjąłem. Pod Kubalonkę wjechałem bardzo spokojnie i wyszedł bardzo słaby czas. Zjeżdżałem główną drogą i musiałem bardzo uważać na dziury. Dojechałem o 8:35 pod Ośrodek Zagroń. Przywitałem się z wszystkimi i czekaliśmy na resztę rozmawiając o różnych sprawach, dojechała reszta i na starcie stanęło 10 osób: 8 JAS-KÓłEK i 2 osoby z RMT. Start nastąpił parę minut po 9:00 i na początek przejechaliśmy wspólnie Rundę Honorową przez Połom, dobrze znaną z PB. Start ostry nastąpił przy Zagroniu. Początkowo zostałem z tyłu i spokojnie kręciłem w kierunku głównej drogi. Zaczął się podjazd na czele stawki był Paweł a za nim Darek, Andrzej i Tomek, byłem pewny że ich nie dogonię i będę w najlepszym wypadku czwarty. Na Kubalonce zameldowałem się jako trzeci z nowym rekordem czasowym. Na zjeździe zostałem i wyprzedził mnie Tomek którego minąłem na podjeździe. Przejazd przez Wisłę to tragedia, pełno ludzi, samochodów, musiałem uważać. Za rondem złapałem kolarza który siadł mi na koło i się wiózł aż do Czarnego, za Nową Osadą doczepiło się kolejnych 8 ale na krótkim podjeździe przed Zaporą ich urwałem i sam podążałem w kierunku Zameczka. Na podjeździe wyprzedziłem Pawła i Tomka i dogoniłem czołówkę, do rekordu brakło 9s. Na przejeździe przez Stecówkę i zjeździe do Zaolzia straciłem kontakt z Andrzejem i Darkiem i sam jechałem już praktycznie do końca. Pierwszy gorszy podjazd w Konikowie spokojnie wjechałem na 39x24, pod Koczy Zamek było ciężko ale się udało. Na szczycie zlokalizowany był bufet, zabrałem tylko wodę do bidonu i kawałem ciasta i pojechałem dalej, zjazd był szybki, kolejne krótkie podjazdy w Jaworzynce wziąłem z blatu, zagapiłem się i skręciłem nie tam gdzie trzeba i musiałem czekać bo jechały samochody, znalazłem właściwy skręt i jazd, bardzo szybki zjazd w dół, uważałem i zjechałem a potem kolejny fajny podjazd pod Zapasieki i tutaj znowu wjechałem na 39x24, szkoda że łańcuch nie chciał wskoczyć na ostatnią zębatkę i trochę przepychałem.
Na szczycie odcięło mi prąd i wlekłem się do samej mety. W Lalikach zobaczyłem Darka, rozwalił oponę, szkoda, nie chciał pomocy to jechałem dalej. Za Kamesznicą na podjeździe znowu było ciężko ale jakoś się dowlekłem na szczyt, miejscami jechałem 5km/h. Metę osiągnąłem 5minut i 31 sekund po Andrzeju na 2 miejscu. Trasa fajna, udany trening w górach wyszedł. Na mecie byłem około 12:40 a wyjechałem z Koczego Zamku o 16:10, do domu dojechałem o 17:50.
Przełęcz Kubalonka z Wisły:00:12:00
Przełęcz Kubalonka z Istebnej: 0:12:10
Przełęcz Szarcula ,"Zameczek":0:09:08
Koczy Zamek z Kamesznicy:0:13:25
Koczy Zamek z Koniakowa:0:15:51
Przełęcz Koniakowska z Kamesznicy:00:11:11
Przełęcz Koniakowska z Koniakowa:00:12:56
Zapasieki z Jaworzynki:00:12:07
Tragedia
Piątek, 19 sierpnia 2011 Kategoria 100-200, Samotnie, Szosa
| Km: | 174.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 06:31 | km/h: | 26.70 |
| Pr. maks.: | 60.00 | Temperatura: | 27.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 2656kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bielsko-Czechowice Dziedzice-Goczałkowice Zdrój-Pszczyna-Piasek-Kobiór-Wyry-Mikołów-Ruda Śląska-Paniówki-Przyszowice-Gliwice-Zabrze-Przyszowice-Gierałtowice-Knurów-Czerwionka Leszczyny-Stanowice-Żory-Warszowice-Pawłowice-Strumień-Chybie-Landek-Iłownica-Rudzica-Jasienica-Bielsko
Początkowo planowałem wyjazd do Krakowa przez Oświęcim, Chrzanów i Krzeszowice a powrót przez Alwernię i Oświęcim ale wiejący rano wiatr zmusił mnie do zmiany planów i pojechałem w kierunku Katowic.
Wyjazd o 7:00, strasznie wieje, dojazd do Bielska super bo z wiatrem i średnia ponad 30km/h, przez Bielsko przejechałem okrężną drogą i pojechałem w kierunku Katowic, z wiatrem leciało się ponad 30km/h i strasznie szybko dojechałem do Mikołowa. Za Mikołowem już jechałem pod wiatr, jednak 30km/h dało się jechać, dojechałem do Gliwic i odbiłem w kierunku Zabrza, znowu jechałem z wiatrem i szybko dojechałem do Zabrza, przejechałem koło stadionu Górnika i potem odbiłem w prawo na Makoszowy i do Przyszowic, musiałem stanąć na przejeździe kolejowym i stałem i stałem, przejechał towarowy i pojechałem dalej, rozśmieszył mnie znak przed drewnianym mostkiem, znak mówił że jest podjazd 10%, nic takiego nie zauważyłem. Drugi raz stanąłem na przejeździe w Przyszowicach, znowu towarowy. Za przejazdem zrobiłem pierwszy postój po 100km. Po zjedzeniu kanapki i banana ruszyłem w kierunku Knurowa, mimo wiatru jechało się fajnie i szybko dojechałem do Żor. Za Zorami wyprzedziłem gościa na MTB i siadł mi na koło i starałęm sie go urwać, w końcu się udało ale zauważyłem brak powietrza w tylnym kole, jak na złość pompka odmówiła posłuszeństwa i klapa, zmieniłem dętkę i ruszyłem z buta w kierunku stacji benzynowej, na stacji dopompowałem do 1,5bara i klapa, trzeba iść dalej szukać jakiegoś serwisu rowerowego. Ruszyłem w kierunku Pawłowic po drodze zaczęło padać i padało, przestawało, padało. Znalazłem trzy serwisy Pawłowicach, jeden 4km, drugi 300m, trzeci 2km, jak na złość sprawdziłem dwa które były bliżej i oba zamknięte, straciłem już prawie 2h i dalej nic, zdenerwowałem się i napompowałem tą pompką do 3bar i ruszyłem ale po chwili strzeliła mi szprycha w tylnym kole i kolejny problem, na szczęście koło nie biło mocno i jakoś dojechałem. Po drodze złapała mnie ulewa i wypadł mi bidon i się rozleciał. Do domu dotarłem o 16:00, takiego pecha dawno nie miałem.
Początkowo planowałem wyjazd do Krakowa przez Oświęcim, Chrzanów i Krzeszowice a powrót przez Alwernię i Oświęcim ale wiejący rano wiatr zmusił mnie do zmiany planów i pojechałem w kierunku Katowic.
Wyjazd o 7:00, strasznie wieje, dojazd do Bielska super bo z wiatrem i średnia ponad 30km/h, przez Bielsko przejechałem okrężną drogą i pojechałem w kierunku Katowic, z wiatrem leciało się ponad 30km/h i strasznie szybko dojechałem do Mikołowa. Za Mikołowem już jechałem pod wiatr, jednak 30km/h dało się jechać, dojechałem do Gliwic i odbiłem w kierunku Zabrza, znowu jechałem z wiatrem i szybko dojechałem do Zabrza, przejechałem koło stadionu Górnika i potem odbiłem w prawo na Makoszowy i do Przyszowic, musiałem stanąć na przejeździe kolejowym i stałem i stałem, przejechał towarowy i pojechałem dalej, rozśmieszył mnie znak przed drewnianym mostkiem, znak mówił że jest podjazd 10%, nic takiego nie zauważyłem. Drugi raz stanąłem na przejeździe w Przyszowicach, znowu towarowy. Za przejazdem zrobiłem pierwszy postój po 100km. Po zjedzeniu kanapki i banana ruszyłem w kierunku Knurowa, mimo wiatru jechało się fajnie i szybko dojechałem do Żor. Za Zorami wyprzedziłem gościa na MTB i siadł mi na koło i starałęm sie go urwać, w końcu się udało ale zauważyłem brak powietrza w tylnym kole, jak na złość pompka odmówiła posłuszeństwa i klapa, zmieniłem dętkę i ruszyłem z buta w kierunku stacji benzynowej, na stacji dopompowałem do 1,5bara i klapa, trzeba iść dalej szukać jakiegoś serwisu rowerowego. Ruszyłem w kierunku Pawłowic po drodze zaczęło padać i padało, przestawało, padało. Znalazłem trzy serwisy Pawłowicach, jeden 4km, drugi 300m, trzeci 2km, jak na złość sprawdziłem dwa które były bliżej i oba zamknięte, straciłem już prawie 2h i dalej nic, zdenerwowałem się i napompowałem tą pompką do 3bar i ruszyłem ale po chwili strzeliła mi szprycha w tylnym kole i kolejny problem, na szczęście koło nie biło mocno i jakoś dojechałem. Po drodze złapała mnie ulewa i wypadł mi bidon i się rozleciał. Do domu dotarłem o 16:00, takiego pecha dawno nie miałem.







