Wpisy archiwalne w kategorii
Szosa
| Dystans całkowity: | 183822.50 km (w terenie 620.00 km; 0.34%) |
| Czas w ruchu: | 6780:57 |
| Średnia prędkość: | 26.88 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 750.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 2044434 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 205 (179 %) |
| Maks. tętno średnie: | 198 (101 %) |
| Suma kalorii: | 3844166 kcal |
| Liczba aktywności: | 2695 |
| Średnio na aktywność: | 68.21 km i 2h 32m |
| Więcej statystyk | |
Śląska setka
Poniedziałek, 9 maja 2011 Kategoria 100-200, Samotnie, Szosa
| Km: | 109.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:50 | km/h: | 28.43 |
| Pr. maks.: | 65.00 | Temperatura: | 18.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 1556kcal | Podjazdy: | 390m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bielsko-Mazańcowice-Ligota-Zabrzeg-Goczałkowice-Pszczyna-Miedźna-Gilowice-Wola-Międzyrzecze-Bojszowy-Bieruń-Świerczyniec-Tychy-Kobiór-Piasek-Pszczyna-Goczałkowice-Zabrzeg-Ligota-Międzyrzecze Górne-Bielsko
Wyjazd zaplanowany rano po powrocie z pracy. Pojechałem do Bierunia odebrać dętki dla kolegi. Wyjazd o 13:30, pojechałem w kierunku Pszczyny omijając DK1, na zaporze w Goczałkowicach pełno ludzi, rowerzystów i rolkarzy, przepchałem się i pojechałem do Pszczyny, trochę aut było ale szybko się wydostałem i pojechałem w kierunku Oświęcimia. Strasznie wiało i nie mogłem jechać więcej niż 27km/h. W Ćwiklicach złapałem jakiś ciągnik rolniczy i jechałem za nim przez 3km aż do Miedźnej gdzie ciągnik skręcił w boczną drogę, nie była to szybka jazda ok.25km/h, kawałek dalej złapałem kolejny ciągnik ale jechałem za nim z prędkością ok.35km/h. Za Gilowicami ciągnik skręcił a ja pojechałem do Woli, odpocząłem przez te ok.8km i fajnie się jechało mimo że było pod wiatr. W Woli objazd i im pojechałem. Kiedy dojechałem do Bierunia załatwiłem co mam załatwić i wracałem. Przy wyjeździe z miasta minęła mnie kolumna tirów i zrobiła fajny tunel w który wskoczyłem i ciągnąłem ok.50km/h, tiry pojechały a ja dalej jechałem ok.50km/h i słyszałem tylko szum opon po asfalcie. postanowiłem pojechać jeszcze do Świerczyńca, gdzie się zagapiłem i pojechałem na Tychy. Przez miasto przeleciałem ścieżkami rowerowymi i dotarłem do Kobiora skąd kawałek jechałem DK1 do Piasku. przed Pszczyną trafiłem na zamknięty przejazd kolejowy i czekałem. przez miasto przejechałem sprawnie i dotarłem na Zaporę skąd już 35minut do domu. Pod domem jakieś dzieci bawiły się piłką i jeden z nich kopnął mi ją pod koło i przeleciałem przez kierownicę i walnąłem głową o asfalt, miałem kask i nic mi się nie stało. Wyjazd udany, pogoda ładna ale ten wiatr. Jutro chyba znowu pojadę w góry.
Wyjazd zaplanowany rano po powrocie z pracy. Pojechałem do Bierunia odebrać dętki dla kolegi. Wyjazd o 13:30, pojechałem w kierunku Pszczyny omijając DK1, na zaporze w Goczałkowicach pełno ludzi, rowerzystów i rolkarzy, przepchałem się i pojechałem do Pszczyny, trochę aut było ale szybko się wydostałem i pojechałem w kierunku Oświęcimia. Strasznie wiało i nie mogłem jechać więcej niż 27km/h. W Ćwiklicach złapałem jakiś ciągnik rolniczy i jechałem za nim przez 3km aż do Miedźnej gdzie ciągnik skręcił w boczną drogę, nie była to szybka jazda ok.25km/h, kawałek dalej złapałem kolejny ciągnik ale jechałem za nim z prędkością ok.35km/h. Za Gilowicami ciągnik skręcił a ja pojechałem do Woli, odpocząłem przez te ok.8km i fajnie się jechało mimo że było pod wiatr. W Woli objazd i im pojechałem. Kiedy dojechałem do Bierunia załatwiłem co mam załatwić i wracałem. Przy wyjeździe z miasta minęła mnie kolumna tirów i zrobiła fajny tunel w który wskoczyłem i ciągnąłem ok.50km/h, tiry pojechały a ja dalej jechałem ok.50km/h i słyszałem tylko szum opon po asfalcie. postanowiłem pojechać jeszcze do Świerczyńca, gdzie się zagapiłem i pojechałem na Tychy. Przez miasto przeleciałem ścieżkami rowerowymi i dotarłem do Kobiora skąd kawałek jechałem DK1 do Piasku. przed Pszczyną trafiłem na zamknięty przejazd kolejowy i czekałem. przez miasto przejechałem sprawnie i dotarłem na Zaporę skąd już 35minut do domu. Pod domem jakieś dzieci bawiły się piłką i jeden z nich kopnął mi ją pod koło i przeleciałem przez kierownicę i walnąłem głową o asfalt, miałem kask i nic mi się nie stało. Wyjazd udany, pogoda ładna ale ten wiatr. Jutro chyba znowu pojadę w góry.
Porażka
Niedziela, 8 maja 2011 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa
| Km: | 63.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:19 | km/h: | 27.19 |
| Pr. maks.: | 66.00 | Temperatura: | 12.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 977kcal | Podjazdy: | 500m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bielsko-Jasienica-Grodziec-Skoczów-Międzyświeć-Kisielów-Goleszów-Cisownica-Ustroń-Gorki Wielkie-Grodziec-Jasienica-Bielsko
Wstałem rano przed 6:00. Patrzę za okno, leje. Co tutaj zrobić. po 6:00 dostałem SMS od kolegi że nie jedzie i zacząłem się zastanawiać, cały czas padało. Jednak postanowiłem że pojadę, przygotowałem bidony, kanapki, pelerynę przeciwdeszczową i spakowałem ubranie na zmianę do plecaka. O 6:55 ruszyłem by o 8:00 być w Ustroniu. Padało, jednak nie mocno i jakoś się jechało, do czasu. Kiedy byłem kolo stacji Bliska na Cieszyńskiej zaczęło lać, nic nie było widać, buty przemokły, spodnie też kurtka jakoś dawała radę ale skapitulowałem i wróciłem. Rozpogodziło się dopiero przed 10:00 i po 10:00 ruszyłem mając nadzieję że gdzieś spotkam grupę. Początkowo ciężko się jechało mimo że z wiatrem. Dojechałem do Skoczowa i ruszyłem w kierunku na Cieszyn, szybko wyjechałem do Międzyświecia i skręciłem na Kisielów. Tam zrobiłem postój pod sklepem i zastanawiałem się gdzie mogą być. Była 10:50 i wszystko wskazywało że będą już dalej i ruszyłem do Goleszowa a potem Ustronia. Pokręciłem się trochę i wróciłem do domu. ostatnie 11km pod wiatr strasznie mnie wymęczyły i ledwo dojechałem do domu.
Wstałem rano przed 6:00. Patrzę za okno, leje. Co tutaj zrobić. po 6:00 dostałem SMS od kolegi że nie jedzie i zacząłem się zastanawiać, cały czas padało. Jednak postanowiłem że pojadę, przygotowałem bidony, kanapki, pelerynę przeciwdeszczową i spakowałem ubranie na zmianę do plecaka. O 6:55 ruszyłem by o 8:00 być w Ustroniu. Padało, jednak nie mocno i jakoś się jechało, do czasu. Kiedy byłem kolo stacji Bliska na Cieszyńskiej zaczęło lać, nic nie było widać, buty przemokły, spodnie też kurtka jakoś dawała radę ale skapitulowałem i wróciłem. Rozpogodziło się dopiero przed 10:00 i po 10:00 ruszyłem mając nadzieję że gdzieś spotkam grupę. Początkowo ciężko się jechało mimo że z wiatrem. Dojechałem do Skoczowa i ruszyłem w kierunku na Cieszyn, szybko wyjechałem do Międzyświecia i skręciłem na Kisielów. Tam zrobiłem postój pod sklepem i zastanawiałem się gdzie mogą być. Była 10:50 i wszystko wskazywało że będą już dalej i ruszyłem do Goleszowa a potem Ustronia. Pokręciłem się trochę i wróciłem do domu. ostatnie 11km pod wiatr strasznie mnie wymęczyły i ledwo dojechałem do domu.
Górki
Sobota, 7 maja 2011 Kategoria 100-200, Samotnie, Szosa
| Km: | 101.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:43 | km/h: | 27.17 |
| Pr. maks.: | 63.00 | Temperatura: | 17.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 1611kcal | Podjazdy: | 1570m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bielsko-Przełęcz Przegibek-Międzybrodzie Bialskie-Czernichów-Tresna-Żywiec-Łękawica-Kocierz Moszczanicki-Kocierz Rychwałdzki-Przełęcz Kocierska-Targanice-Przełęcz Beskid Targanicki-Porąbka-Międzybrodzie Bialskie-Przełęcz Przegibek-Bielsko-Jasienica-Jaworze-Bielsko
Fajna trasa, planowana już dawno, w najbliższym czasie będzie taka sama tylko dojdzie Góra Żar. Początkowo jechałem z kolegą, który zdecydował się wrócić do domu z Przegibka na który jechał 40minut od Orlenu. Dalej jechałem sam, jechało się bajecznie, nie jechałem na maksa, najlepiej jechało się pod górki, padły dzisiaj same rekordy:
Przełęcz Przegibek od Orlenu na Żywieckiej: 0:19:53(19min.53s.)
Przełęcz Kocierska od mostu z drewnianą nawierzchnią w Kocierzu: 0:16:32
Przełęcz Beskid Targanicki od zajezdni autobusowej w Targanicach: 0:02:45
Przełęcz Przegibek od skrzyżowania w Międzybrodziu: 0:19:58
Fajna trasa, piękna pogoda, czego chcieć więcej, przed podjazdem na Przegibek od Międzybrodzia miałem lekki kryzys i wlekłem się i źle się jechało, potem to minęło. Na koniec pojechałem jeszcze pętelkę przez Jasienicę i Jaworze i wyszła setka. Jutro jazda w grupie.





Fajna trasa, planowana już dawno, w najbliższym czasie będzie taka sama tylko dojdzie Góra Żar. Początkowo jechałem z kolegą, który zdecydował się wrócić do domu z Przegibka na który jechał 40minut od Orlenu. Dalej jechałem sam, jechało się bajecznie, nie jechałem na maksa, najlepiej jechało się pod górki, padły dzisiaj same rekordy:
Przełęcz Przegibek od Orlenu na Żywieckiej: 0:19:53(19min.53s.)
Przełęcz Kocierska od mostu z drewnianą nawierzchnią w Kocierzu: 0:16:32
Przełęcz Beskid Targanicki od zajezdni autobusowej w Targanicach: 0:02:45
Przełęcz Przegibek od skrzyżowania w Międzybrodziu: 0:19:58
Fajna trasa, piękna pogoda, czego chcieć więcej, przed podjazdem na Przegibek od Międzybrodzia miałem lekki kryzys i wlekłem się i źle się jechało, potem to minęło. Na koniec pojechałem jeszcze pętelkę przez Jasienicę i Jaworze i wyszła setka. Jutro jazda w grupie.

Jezioro Żywieckie© Piotr92

Góra Żar© Piotr92

Droga na Kocierz© Piotr92

Zajazd na Kocierzu© Piotr92

Targanice© Piotr92
Salmopol
Piątek, 6 maja 2011 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa
| Km: | 82.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:54 | km/h: | 28.28 |
| Pr. maks.: | 64.00 | Temperatura: | 15.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 1321kcal | Podjazdy: | 830m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bielsko-Jasienica-Grodziec-Skoczów-Ustroń-Wisła-Przełęcz Salmopolska-Szczyrk-Buczkowice-Bystra-Bielsko
Wyjazd dopiero po obiedzie, miała być całkiem inna pętla ale znowu miałem mało czasu i chyba bym nie zdążył. Pogoda piękna, słonecznie i ciepło 15'C. Najgorsze fragmenty to przejazd przez Skoczów gdzie znowu coś robią i są światła wahadłowe oraz przez Bielsko, które prawie całe zakorkowane i średnia spadła o 2km/h. Jazda super, dobry czas podjazdu na Biały Krzyż, 18minut. Jutro może w końcu uda się zrobić tą trasę, którą już planuję od kilku dni.
Wyjazd dopiero po obiedzie, miała być całkiem inna pętla ale znowu miałem mało czasu i chyba bym nie zdążył. Pogoda piękna, słonecznie i ciepło 15'C. Najgorsze fragmenty to przejazd przez Skoczów gdzie znowu coś robią i są światła wahadłowe oraz przez Bielsko, które prawie całe zakorkowane i średnia spadła o 2km/h. Jazda super, dobry czas podjazdu na Biały Krzyż, 18minut. Jutro może w końcu uda się zrobić tą trasę, którą już planuję od kilku dni.
Dookoła Zbiornika Goczałkowickiego
Czwartek, 5 maja 2011 Kategoria 50-100, avg>30km\h, Samotnie, Szosa
| Km: | 71.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:18 | km/h: | 30.87 |
| Pr. maks.: | 57.00 | Temperatura: | 8.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 1043kcal | Podjazdy: | 230m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bielsko-Jasienica-Rudzica-Chybie-Strumień-Wisła Wielka-Łąka-Pszczyna-Goczałkowice Zdrój-Zabrzeg-Ligota-Międzyrzecze Dolne-Rudzica-Jasienica-Bielsko
Szybka pętelka po obiedzie. Miały być góry, ale jest zimno i miałem mało czasu i pojechałem dawno nierobioną pętelkę. Czas taki sobie, wiatr był strasznie zmienny i raz pomagał, raz przeszkadzał. Mam nadzieję że jutro będzie cieplej i zrobię tą pętelkę po górach.
Szybka pętelka po obiedzie. Miały być góry, ale jest zimno i miałem mało czasu i pojechałem dawno nierobioną pętelkę. Czas taki sobie, wiatr był strasznie zmienny i raz pomagał, raz przeszkadzał. Mam nadzieję że jutro będzie cieplej i zrobię tą pętelkę po górach.
Objazd trasy Pucharu Równicy
Środa, 4 maja 2011 Kategoria 100-200, Samotnie, Szosa
| Km: | 105.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:57 | km/h: | 26.58 |
| Pr. maks.: | 67.00 | Temperatura: | 11.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 1660kcal | Podjazdy: | 1310m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bielsko-Jasienica-Grodziec-(Pogórze-Skoczów-Bładnice-Kisielów+pętla:Kisielów-Międzyświeć-Skoczów-Simoradz-Iskrzyczyn-Dębowiec-Kostkowice-Łączka-Ogrodzona-Kisielów-Godziszów-Goleszów-Dzięgielów-Leszna Górna-Mała Czantoria-Cisownica-Ustroń-Runda honorowa:Centrum-Zawodzie-Jaszowiec-Polana-Jaszowiec-Polana Ustroń-Górki-Grodziec-Jasienica-Bielsko
Wymyśliłem tą trasę rano i po obiedzie pojechałem. Jechało się ciężko, nie wiem dlaczego. Trasę rozpocząłem w Pogórzu dokąd przyjedziemy z Górek. Pojechałem do Skoczowa a następnie kładką nad Wisłą na drugą stronę rzeki. Potem pojechałem w kierunku Bładnic i Kisielowa i tam rozpoczynają się rundy o długości ok.22km, zrobiłem jedną i pojechałem dalej do Godziszowa a następnie zboczem Chełma do Goleszowa. Dalej trasa prowadzi do Lesznej Górnej i zboczem Małej Czantorii do Cisownicy, stromy podjazd, udało się wjechać na 39x25 a następnie stromy i niebezpieczny zjazd. Do Ustronia dojechałem ul.Brody i zrobiłem rundę honorową która będzie zaraz po starcie wspólnym. Pojechałbym na Równicę ale balem się że nie wyjadę bo byłem już słaby a poza tym miałem tylko godzinę żeby wrócić do domu. Pętlę zakończyłem w Grodźcu, gdzie skręciłem w prawo na Bielsko, a na maratonie pojedziemy w lewo do Skoczowa. Jakiś kiepski dzień dzisiaj miałem. Trasa ma około 90km, mi wyszło 82km w 3:05. Nie zrobiłem tylko Równicy ale w najbliższym czasie jadę jeszcze raz z aparatem i zrobię szczegółową relację.
Wymyśliłem tą trasę rano i po obiedzie pojechałem. Jechało się ciężko, nie wiem dlaczego. Trasę rozpocząłem w Pogórzu dokąd przyjedziemy z Górek. Pojechałem do Skoczowa a następnie kładką nad Wisłą na drugą stronę rzeki. Potem pojechałem w kierunku Bładnic i Kisielowa i tam rozpoczynają się rundy o długości ok.22km, zrobiłem jedną i pojechałem dalej do Godziszowa a następnie zboczem Chełma do Goleszowa. Dalej trasa prowadzi do Lesznej Górnej i zboczem Małej Czantorii do Cisownicy, stromy podjazd, udało się wjechać na 39x25 a następnie stromy i niebezpieczny zjazd. Do Ustronia dojechałem ul.Brody i zrobiłem rundę honorową która będzie zaraz po starcie wspólnym. Pojechałbym na Równicę ale balem się że nie wyjadę bo byłem już słaby a poza tym miałem tylko godzinę żeby wrócić do domu. Pętlę zakończyłem w Grodźcu, gdzie skręciłem w prawo na Bielsko, a na maratonie pojedziemy w lewo do Skoczowa. Jakiś kiepski dzień dzisiaj miałem. Trasa ma około 90km, mi wyszło 82km w 3:05. Nie zrobiłem tylko Równicy ale w najbliższym czasie jadę jeszcze raz z aparatem i zrobię szczegółową relację.
Skoczów
Poniedziałek, 2 maja 2011 Kategoria 0-50, avg>30km\h, Samotnie, Szosa
| Km: | 32.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:01 | km/h: | 31.48 |
| Pr. maks.: | 70.00 | Temperatura: | 13.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 456kcal | Podjazdy: | 190m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bielsko-Jasienica-Grodziec-Skoczów-Grodziec-Jasienica-Bielsko
Miałem mało czasu, tylko godzinę i zajechałem tylko do Skoczowa. Zapomniałem bidonu i jechałem bez wody i pod koniec źle się jechało. Jechałem z wiatrem a wracałem pod wiatr.
Miałem mało czasu, tylko godzinę i zajechałem tylko do Skoczowa. Zapomniałem bidonu i jechałem bez wody i pod koniec źle się jechało. Jechałem z wiatrem a wracałem pod wiatr.
Rozgrzewka przed Czasówką
Niedziela, 1 maja 2011 Kategoria Samotnie, Szosa
| Km: | 16.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:35 | km/h: | 27.43 |
| Pr. maks.: | 45.00 | Temperatura: | 15.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 235kcal | Podjazdy: | 20m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Miałem jechać Trzebnicy do Żmigrodu, samemu mi się nie chciało i pojeździłem trochę przed startem po Żmigrodzie i wieczorem z PKP do domu.
Czasówka w Żmigrodzie
Niedziela, 1 maja 2011 Kategoria 0-50, avg>30km\h, Samotnie, Szosa, Wyścig
| Km: | 19.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:32 | km/h: | 35.62 |
| Pr. maks.: | 49.00 | Temperatura: | 18.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 311kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Start o 14:54. Początek słabo, koniec mocno. Na nawrocie:9:55 i 16:21, na mecie 19.11 i 31:47. Pierwsza czasówka i jestem z siebie zadowolony.
Maraton ,,Żądło Szerszenia" w Trzebnicy
Sobota, 30 kwietnia 2011 Kategoria 200-300, avg>30km\h, Szosa, w grupie, Maraton
| Km: | 265.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 08:29 | km/h: | 31.24 |
| Pr. maks.: | 62.00 | Temperatura: | 18.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 4336kcal | Podjazdy: | 1870m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Obudziłem się o 5:30, poleżałem do 6:30 kiedy trzeba było zacząć się przygotowywać do startu. Przed 7:00 dojechał Łukasz. Przywitaliśmy się i poszliśmy do sklepu po zakupy na śniadanie. Zjedliśmy i przed 8:00 zeszliśmy do biura zawodów. Start pierwszego: pana Janka o 7:58. Pierwszy z naszych: Łukasz wyruszył o 8:12, Mirek, Tomek i Michał o 8:32 i ja o 8:50.
Przez miasto jechaliśmy za motocyklistami i tempo około 30km/h. Za miastem wzrosło do 32-35km/h i jechaliśmy po zmianach. Po 2 kilometrach wyprzedziła nas grupa z dużą ilością osób z FS(forumszosowe.org), doczepiliśmy się do nich i był ogień 42-45km/h, chwilę się utrzymaliśmy i w trójkę odpadliśmy i jechaliśmy dalej swoim tempem 32-36km/h. Po drodze zbieraliśmy kolejne osoby i w 4-5osobowej grupie jechaliśmy przez około 35km. Po 20km od startu, kiedy bylem na zmianie w końcu grupy była kraksa, jeden z naszych przewrócił się i trochę był poobijany, ale zatrzymaliśmy się na kilka minut i kiedy wszystko było w porządku to ruszyliśmy dalej. Dwójka odpadła i jechaliśmy dalej we trzech. Dawaliśmy zmiany po ok. 2 minuty. Po drodze złapaliśmy kolejnego i jechaliśmy we czterech. Dojechaliśmy do skrętu do lasku. Na zakręcie był piasek i jechałem jako pierwszy i zaliczyłem glebę. Znowu 2 minuty do tylu, koledzy pojechali a ja się pozbierałem i wlekłem się przez te 3,8km dziurawej drogi, kiedy zaczął się dobry asfalt to przycisnąłem i jechałem ok.40km/h. Doszedłem grupkę po ok. 2km i dalej jechaliśmy razem do pierwszego podjazdu, kiedy grupka została a mnie złapał kryzys i wlekłem się 25km/h pod górkę. Złapałem parę osób ale dla mnie to bez znaczenia. Po zjazdach były kolejne prostki i niewielkie wzniesienia. Prędkość nie spadała poniżej 30km/h. Przy skręcie do lasu gdzie był bufet na poboczu siedziała pani, złapała kapcia i nikt jej nie chciał pomóc wiec zatrzymałem się i jej pomogłem, straciłem około 10minut ale to nic. Dojechałem razem z panią do bufetu i znowu postój. Zjadłem banana i grześka, wypiłem wodę i nalałem wody do bidonu i zrobiłem siku i w drogę. Miałem ruszać a tu przemknęła grupa około 20osobowa. Doczepiłem się do nich ale ciągnęli 44-48km/h po płaskim i po około 3 km zostałem z tylu i jechałem swoim tempem do podjazdów. Zaczęły się podjazdy i tempo w okolicach 25km/h, najbardziej podobał mi się podjazd o nachyleniu około 15%. Prędkość spadła do 20km/h. Wyprzedziłem sporo osób, część podprowadzała(to co będzie na Pętli Beskidzkiej). Najbardziej dobił mnie brukowany podjazd, krótki ale nie dobrze mi się jechało, potem już cały czas powyżej 30km/h do samej mety pierwszej rundy. Czas po pierwszej rundzie: licznik: 4:22:25 a ogólnie 4:45:12. Chwila postoju dolewam wody do bidonów jem bułeczkę i banana i biorę 2 grześki do kieszonki, zostawiam kurtkę przeciwdeszczową którą wiozłem cale pierwsze okrążenie. Ruszam dalej o 13:45 i sunę około 30km/h przez miasto. za miastem się rozkręcam i mijam kilka osób ale nie otrzymały się i odpadły, dopiero po około 15km za miastem dochodzę do jednego zawodnika i jedziemy razem przez 15km, kiedy złapała nas mocna grupa i pojechaliśmy z nią ale kiedy złapaliśmy kolejną do przyłączyłem się do nich, i trochę odpocząłem po średnie ich tempo nie przekraczało 30km/h, dałem dwie mocne zmiany i podziękowali mi i pojechałem, w tym dziurawym lasku doszedłem Michała i powiedział mi żebym jechał, pojechałem, za laskiem złapałem kilka osób i razem dojechaliśmy do bufetu. Na bufecie byłem o 16:00 i straciłem tam 10minut. Chwilę przede mną pojechała trójka z mojej kategorii i na kolejnych po kilkunastu kilometrach dojechałem do nich i razem jechaliśmy do górek kiedy, odjechałem i samotnie dojechałem do mety. na tym najlepszym podjeździe prędkość spadła do 17km/h. Najgorzej było przed miastem kiedy był boczny wiatr. Przez miasto przemknąłem szybko i o 17:53 zameldowałem się na mecie. Start bardzo udany, nie wiem dokładnie wyników ale jestem zadowolony. Czas ogólny: 9:03:04 Wynik:M2:6/10 OPEN:33/72

Przez miasto jechaliśmy za motocyklistami i tempo około 30km/h. Za miastem wzrosło do 32-35km/h i jechaliśmy po zmianach. Po 2 kilometrach wyprzedziła nas grupa z dużą ilością osób z FS(forumszosowe.org), doczepiliśmy się do nich i był ogień 42-45km/h, chwilę się utrzymaliśmy i w trójkę odpadliśmy i jechaliśmy dalej swoim tempem 32-36km/h. Po drodze zbieraliśmy kolejne osoby i w 4-5osobowej grupie jechaliśmy przez około 35km. Po 20km od startu, kiedy bylem na zmianie w końcu grupy była kraksa, jeden z naszych przewrócił się i trochę był poobijany, ale zatrzymaliśmy się na kilka minut i kiedy wszystko było w porządku to ruszyliśmy dalej. Dwójka odpadła i jechaliśmy dalej we trzech. Dawaliśmy zmiany po ok. 2 minuty. Po drodze złapaliśmy kolejnego i jechaliśmy we czterech. Dojechaliśmy do skrętu do lasku. Na zakręcie był piasek i jechałem jako pierwszy i zaliczyłem glebę. Znowu 2 minuty do tylu, koledzy pojechali a ja się pozbierałem i wlekłem się przez te 3,8km dziurawej drogi, kiedy zaczął się dobry asfalt to przycisnąłem i jechałem ok.40km/h. Doszedłem grupkę po ok. 2km i dalej jechaliśmy razem do pierwszego podjazdu, kiedy grupka została a mnie złapał kryzys i wlekłem się 25km/h pod górkę. Złapałem parę osób ale dla mnie to bez znaczenia. Po zjazdach były kolejne prostki i niewielkie wzniesienia. Prędkość nie spadała poniżej 30km/h. Przy skręcie do lasu gdzie był bufet na poboczu siedziała pani, złapała kapcia i nikt jej nie chciał pomóc wiec zatrzymałem się i jej pomogłem, straciłem około 10minut ale to nic. Dojechałem razem z panią do bufetu i znowu postój. Zjadłem banana i grześka, wypiłem wodę i nalałem wody do bidonu i zrobiłem siku i w drogę. Miałem ruszać a tu przemknęła grupa około 20osobowa. Doczepiłem się do nich ale ciągnęli 44-48km/h po płaskim i po około 3 km zostałem z tylu i jechałem swoim tempem do podjazdów. Zaczęły się podjazdy i tempo w okolicach 25km/h, najbardziej podobał mi się podjazd o nachyleniu około 15%. Prędkość spadła do 20km/h. Wyprzedziłem sporo osób, część podprowadzała(to co będzie na Pętli Beskidzkiej). Najbardziej dobił mnie brukowany podjazd, krótki ale nie dobrze mi się jechało, potem już cały czas powyżej 30km/h do samej mety pierwszej rundy. Czas po pierwszej rundzie: licznik: 4:22:25 a ogólnie 4:45:12. Chwila postoju dolewam wody do bidonów jem bułeczkę i banana i biorę 2 grześki do kieszonki, zostawiam kurtkę przeciwdeszczową którą wiozłem cale pierwsze okrążenie. Ruszam dalej o 13:45 i sunę około 30km/h przez miasto. za miastem się rozkręcam i mijam kilka osób ale nie otrzymały się i odpadły, dopiero po około 15km za miastem dochodzę do jednego zawodnika i jedziemy razem przez 15km, kiedy złapała nas mocna grupa i pojechaliśmy z nią ale kiedy złapaliśmy kolejną do przyłączyłem się do nich, i trochę odpocząłem po średnie ich tempo nie przekraczało 30km/h, dałem dwie mocne zmiany i podziękowali mi i pojechałem, w tym dziurawym lasku doszedłem Michała i powiedział mi żebym jechał, pojechałem, za laskiem złapałem kilka osób i razem dojechaliśmy do bufetu. Na bufecie byłem o 16:00 i straciłem tam 10minut. Chwilę przede mną pojechała trójka z mojej kategorii i na kolejnych po kilkunastu kilometrach dojechałem do nich i razem jechaliśmy do górek kiedy, odjechałem i samotnie dojechałem do mety. na tym najlepszym podjeździe prędkość spadła do 17km/h. Najgorzej było przed miastem kiedy był boczny wiatr. Przez miasto przemknąłem szybko i o 17:53 zameldowałem się na mecie. Start bardzo udany, nie wiem dokładnie wyników ale jestem zadowolony. Czas ogólny: 9:03:04 Wynik:M2:6/10 OPEN:33/72

Trzebnica© Piotr92

Trzebnica© Piotr92







