Wpisy archiwalne w kategorii
50-100
| Dystans całkowity: | 94249.50 km (w terenie 1710.50 km; 1.81%) |
| Czas w ruchu: | 3459:24 |
| Średnia prędkość: | 26.62 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 92.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 1016283 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 202 (103 %) |
| Maks. tętno średnie: | 179 (89 %) |
| Suma kalorii: | 1957744 kcal |
| Liczba aktywności: | 1380 |
| Średnio na aktywność: | 68.30 km i 2h 33m |
| Więcej statystyk | |
Puchar Równicy
Sobota, 12 maja 2012 Kategoria 50-100, Maraton, Road Maraton 2012, Samotnie, Szosa, w grupie
| Km: | 74.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:51 | km/h: | 25.96 |
| Pr. maks.: | 67.00 | Temperatura: | 14.0°C | HRmax: | 181181 ( 90%) | HRavg | 151( 75%) |
| Kalorie: | 1323kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Do Ustronia przyjechałem krótko po 7 rano w dniu startu. Nasza ekipa organizacyjan była w Ustroniu już od popołudnia w piątek. Ja z racji przygotowań do matury nie mogłem tam byc wcześniej. Odebrałem pakiet startowy, zjadłem śniadanie i pomogłem przy rozdzielaniu jedzenia i napojów na poszczegolne bufety a potem załadunku na samochód. W międzyczasie dojeżdżali kolejni kolarze. Kiedy się z tym uporaliśmy dojechały JAS-KÓŁKI w bardzo licznym składzie. Dziwiła mnie trochę nieobecność Bikeholików a okazalo się że już przyjechali. Przed 9 wziąłem rowerek i pojechalem na jazdę testową po Ustroniu, wszystko grało więc zacząłem przygotowywać sie do startu. Miałem całą torbe ubrań lecz bylo ciepło i podobnie jak wszyscy ubralem się n krotko, jak później tego żałowałem. Nie zapakowałem pelerynki, zabrałem tylko dętkę, łyżki, pompkę, podręczny zestaw kluczy, paczkę chusteczek, telefon i batony. Do bidonów nalałem isotonica. Mialem trochę czasu więc zrobilem krótką rozgrzewkę i wróciłem na rynek. Ustawiłem się z przodu w wyznaczonym dla teamu sektorze wraz z innymi zawodnikami RMT, NPT i DSRA i czekaliśmy na start.
O 10:00 ruszyliśmy w kierunku Równicy, jechałem z przodu lecz przy wjeździe na rondo zostalem przyblokowany i starciłem kilkanascie pozycji, to wybilo mnie z równowagi i straciłem koncentrację. Noga nie podawała i zostawałem coraz bardziej z tyłu, zacząłem nadrabiać dopiero na podjeździe na Równicę. Jechałem sobie spokojnie bez szaleństw i premię gorską zaliczylem jako 57 i 3 w kategori. Pogoda zaczęła się psuć, starszna mgla była na Równicy, zdjąlem okulary i zjeżdżałem bez nich. Na zjeździe znowu straciłem, nie szalałem bo szkoda zdrowia. W Zawodziu zacząlem coraz bardziej tracić, tętno cały czas powyżej 170 a prędkośc ledwo 25km/h. Nic dziwnego, w tym roku mało jeżdżę i nieregularnie. Wyprzedzają mnie kolejni kolaqrze a ja odpuszczam, nie jestem w stanie dotrzymać kola, chyba że na podjazdach. Zjazd do Górekpokonuję w grupie i odpadam na rondzie w Górkach i zostaję sam, wyprzedza mnie kolejna grupa z Kazikiem, wjeżdżam z nimi pod górkę i znowu zostaję, zjadłem batonika i samotnie jechałem do Skoczowa. Na mostku musialem stanac, zablokowane pzrejście, kiedy w końcu przejechalem to zacżałem nadrabiać, jehchało się dobrze, cały czas pod 40km/h do Bładnic gdzie zaczęło padać i w dodatku jechal pociąg, stanąłem i poczekałem. Zrobilo się starsznie zimno, marzlem coraz bardziej po podjeździe do Kisielowa było lepiej a późnie już coraz gorzej, traciłem coraz bardziej. Przy wjeździena rundę strata do najlepszych już 12 minut. Na bufet jakoś dojechalem i się zatrzymałem. Było mi coraz zimniej. Zjadłem banana, wypiłem wodę i ruszyłem dalej.
Od bufetu jechalem już solo, było coraz gorzej, jechałem coraz wolniej a każde przyspieszenie kosztowało mnie wiele. Każdy podjazd był na miarę złota. Dojechałem do Kisielowa a tam skierowanie na metę, wszyscy jadą krotki dystans co znaczy że na zjeździe z Budzina będzie tłok.
Do Goleszowa ledwo dojechałem, nastepnie odbiłem w prawo na Bażanowice i po zjeździe przy prędkości około 15km/h samochód(Volswagen Golf) zajechał mi drogę i musiałem wjechać do rowu. Po kłótni z kierowcą ktory mi zarzucił takie coś: ,,Co to wszystko znaczy, to sciganie, ludzie leżą po rowach porozwalani a wy dalej się ścigacie, ciekawe czy policja o tym wie...". Po tych słowach kierowca odjechał a ja usiadłem na pobliskim przystanku niezdolny do dalszej jazdy, ja cały, rower cały, telefon do Mirka, rezygnacja, chwila postoju. Wysiłek by wsiąść na rower byl ogromny, trząsłem się strasznie. Zawrócilem i jechałem w kierunku Ustronia. Początkowo jechalem wolno a potem około 50km/h przy tętnie 170 i było lepiej. Dojechałem do biura a tam już dwóch zziąbniętych czekało. Wziąłem cieply prysznic za 5zł i było lepiej, ubrałem sie ciepło, zjadłem makaron i było dużo lepiej. Na rynku meldowali się kolejni zawodnicy i w biurze było pełno. Potem przestało padać i można było porozmawiać ze znajomymi.
Maraton bardzo nie udany, sporo wypadków w tyum jeden bardzo poważny. Jestem ogromnie niezadowolony, drugi raz pod rząd nie ukończyłem Pucharu Równicy, warunki mnie wykończyły. Odbiję to sobie w Nowym Wiśniczu i Srebrnej Górze. Po maratonie nie czakałem na dekorację tylko wróciłem do domu, przed wejściem do domu znowu lało.
O 10:00 ruszyliśmy w kierunku Równicy, jechałem z przodu lecz przy wjeździe na rondo zostalem przyblokowany i starciłem kilkanascie pozycji, to wybilo mnie z równowagi i straciłem koncentrację. Noga nie podawała i zostawałem coraz bardziej z tyłu, zacząłem nadrabiać dopiero na podjeździe na Równicę. Jechałem sobie spokojnie bez szaleństw i premię gorską zaliczylem jako 57 i 3 w kategori. Pogoda zaczęła się psuć, starszna mgla była na Równicy, zdjąlem okulary i zjeżdżałem bez nich. Na zjeździe znowu straciłem, nie szalałem bo szkoda zdrowia. W Zawodziu zacząlem coraz bardziej tracić, tętno cały czas powyżej 170 a prędkośc ledwo 25km/h. Nic dziwnego, w tym roku mało jeżdżę i nieregularnie. Wyprzedzają mnie kolejni kolaqrze a ja odpuszczam, nie jestem w stanie dotrzymać kola, chyba że na podjazdach. Zjazd do Górekpokonuję w grupie i odpadam na rondzie w Górkach i zostaję sam, wyprzedza mnie kolejna grupa z Kazikiem, wjeżdżam z nimi pod górkę i znowu zostaję, zjadłem batonika i samotnie jechałem do Skoczowa. Na mostku musialem stanac, zablokowane pzrejście, kiedy w końcu przejechalem to zacżałem nadrabiać, jehchało się dobrze, cały czas pod 40km/h do Bładnic gdzie zaczęło padać i w dodatku jechal pociąg, stanąłem i poczekałem. Zrobilo się starsznie zimno, marzlem coraz bardziej po podjeździe do Kisielowa było lepiej a późnie już coraz gorzej, traciłem coraz bardziej. Przy wjeździena rundę strata do najlepszych już 12 minut. Na bufet jakoś dojechalem i się zatrzymałem. Było mi coraz zimniej. Zjadłem banana, wypiłem wodę i ruszyłem dalej.
Od bufetu jechalem już solo, było coraz gorzej, jechałem coraz wolniej a każde przyspieszenie kosztowało mnie wiele. Każdy podjazd był na miarę złota. Dojechałem do Kisielowa a tam skierowanie na metę, wszyscy jadą krotki dystans co znaczy że na zjeździe z Budzina będzie tłok.
Do Goleszowa ledwo dojechałem, nastepnie odbiłem w prawo na Bażanowice i po zjeździe przy prędkości około 15km/h samochód(Volswagen Golf) zajechał mi drogę i musiałem wjechać do rowu. Po kłótni z kierowcą ktory mi zarzucił takie coś: ,,Co to wszystko znaczy, to sciganie, ludzie leżą po rowach porozwalani a wy dalej się ścigacie, ciekawe czy policja o tym wie...". Po tych słowach kierowca odjechał a ja usiadłem na pobliskim przystanku niezdolny do dalszej jazdy, ja cały, rower cały, telefon do Mirka, rezygnacja, chwila postoju. Wysiłek by wsiąść na rower byl ogromny, trząsłem się strasznie. Zawrócilem i jechałem w kierunku Ustronia. Początkowo jechalem wolno a potem około 50km/h przy tętnie 170 i było lepiej. Dojechałem do biura a tam już dwóch zziąbniętych czekało. Wziąłem cieply prysznic za 5zł i było lepiej, ubrałem sie ciepło, zjadłem makaron i było dużo lepiej. Na rynku meldowali się kolejni zawodnicy i w biurze było pełno. Potem przestało padać i można było porozmawiać ze znajomymi.
Maraton bardzo nie udany, sporo wypadków w tyum jeden bardzo poważny. Jestem ogromnie niezadowolony, drugi raz pod rząd nie ukończyłem Pucharu Równicy, warunki mnie wykończyły. Odbiję to sobie w Nowym Wiśniczu i Srebrnej Górze. Po maratonie nie czakałem na dekorację tylko wróciłem do domu, przed wejściem do domu znowu lało.
Salmopol i Kubalonka
Wtorek, 8 maja 2012 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2012
| Km: | 89.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:24 | km/h: | 26.18 |
| Pr. maks.: | 63.00 | Temperatura: | 17.0°C | HRmax: | 178178 ( 89%) | HRavg | 148( 74%) |
| Kalorie: | 1447kcal | Podjazdy: | 1060m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Pierwszy raz w tym sezonie zaliczyłem moją ulubioną pętelkę. Czas słaby, jest co poprawiać. Czasy podjazdów takie sobie. Powrót z Wisły pod wiatr, ledwo dojechałem. W sobotę w Ustroniu chyba będę ostatni.
Podjazdy:
Solisko-Salmopol:0:15:05 (4,5km) (17,90)
Czarne-Zameczek:0:09:39 (2,4km) (14,92)
Czarne-Kubalonka:0:12:12 (3,5km) (17,21)
?133649119887364#lat=49.61999836515&lng=19.017499042969&zoom=10&maptype=ts_terrain
Podjazdy:
Solisko-Salmopol:0:15:05 (4,5km) (17,90)
Czarne-Zameczek:0:09:39 (2,4km) (14,92)
Czarne-Kubalonka:0:12:12 (3,5km) (17,21)
?133649119887364#lat=49.61999836515&lng=19.017499042969&zoom=10&maptype=ts_terrain
3xRównica
Czwartek, 3 maja 2012 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2012
| Km: | 87.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:16 | km/h: | 26.63 |
| Pr. maks.: | 71.00 | Temperatura: | 24.0°C | HRmax: | 186186 ( 93%) | HRavg | 155( 77%) |
| Kalorie: | 1511kcal | Podjazdy: | 1430m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Most Zawodzie-Równica: 0:25:31(7,2km) (16,93)
Most-Równica I: 0:19:26(5,0km) (15,44)
Most-Równica II: 0:19:45(5,0km) (15,19)
?133605881271701#lat=49.754728265726&lng=18.88219&zoom=11&maptype=ts_terrain
Most-Równica I: 0:19:26(5,0km) (15,44)
Most-Równica II: 0:19:45(5,0km) (15,19)
?133605881271701#lat=49.754728265726&lng=18.88219&zoom=11&maptype=ts_terrain
Trening
Sobota, 28 kwietnia 2012 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa
| Km: | 82.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:06 | km/h: | 26.45 |
| Pr. maks.: | 62.00 | Temperatura: | 24.0°C | HRmax: | 180180 ( 90%) | HRavg | 151( 75%) |
| Kalorie: | 1447kcal | Podjazdy: | 720m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Miał być Objazd Trasy Pucharu Równicy. Dojechałem tylko do Goleszowa i odpuściłem, mało czasu i problemy techniczne zmusiły mnie do odwrotu. Nie wjechałem na Cisownicę ani Równicę.
#lat=49.766059840234&lng=18.842725&zoom=11&maptype=ts_terrain
#lat=49.766059840234&lng=18.842725&zoom=11&maptype=ts_terrain
Równica
Niedziela, 22 kwietnia 2012 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2012, w grupie
| Km: | 65.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:29 | km/h: | 26.17 |
| Pr. maks.: | 67.00 | Temperatura: | 14.0°C | HRmax: | 182182 ( 91%) | HRavg | 146( 73%) |
| Kalorie: | 1027kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Równica: 0:19:53
#lat=49.754728265726&lng=18.88256&zoom=11&maptype=ts_terrain
#lat=49.754728265726&lng=18.88256&zoom=11&maptype=ts_terrain
Trening
Wtorek, 10 kwietnia 2012 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2012
| Km: | 74.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:47 | km/h: | 26.59 |
| Pr. maks.: | 54.00 | Temperatura: | 10.0°C | HRmax: | 170170 ( 85%) | HRavg | 141( 70%) |
| Kalorie: | 1111kcal | Podjazdy: | 390m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Wiatr! Strasznie wieje dzisiaj, mimo tego pojechałem, myślałem o Równicy lub Salmopolu ale w Ustroniu byłem tak zdojony tym wiatrem a średnia to marne 25km/h. Ostatecznie pojechałem do Wisły. Na rondzie średnia 24km/h i nawrót i z wiatrem do Bielska.
#lat=49.744651466309&lng=18.864324052734&zoom=11&maptype=ts_terrain
#lat=49.744651466309&lng=18.864324052734&zoom=11&maptype=ts_terrain
Trening
Niedziela, 25 marca 2012 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa
| Km: | 55.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:12 | km/h: | 25.00 |
| Pr. maks.: | 63.00 | Temperatura: | 11.0°C | HRmax: | 133133 ( 66%) | HRavg | 162( 81%) |
| Kalorie: | 838kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bielsko-Bierawa
Piątek, 23 marca 2012 Kategoria Szosa, Samotnie, 50-100
| Km: | 95.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:43 | km/h: | 25.56 |
| Pr. maks.: | 50.00 | Temperatura: | 15.0°C | HRmax: | 166166 ( 83%) | HRavg | 134( 67%) |
| Kalorie: | 1336kcal | Podjazdy: | 80m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Trening
Niedziela, 18 marca 2012 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa
| Km: | 60.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:27 | km/h: | 24.49 |
| Pr. maks.: | 64.00 | Temperatura: | 18.0°C | HRmax: | 173173 ( 86%) | HRavg | 133( 66%) |
| Kalorie: | 1094kcal | Podjazdy: | 410m | Sprzęt: Trek | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
W końcu jakiś trening. Trochę wytrzymałości i interwałów. Jazda na MTB bo w szosie mam kółko do centrowania(takie mamy drogi). Pogoda super, tylko wiatr. Trasa taka sobie, sporo dziur i wybojów w drogach, kto to wszystko naprawi. Po dojechaniu do domu wyjechałem jeszcze dokręcić.
Trening
Sobota, 3 marca 2012 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2012
| Km: | 56.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:15 | km/h: | 24.89 |
| Pr. maks.: | 50.00 | Temperatura: | 7.0°C | HRmax: | 136136 ( 68%) | HRavg | 179( 89%) |
| Kalorie: | 1024kcal | Podjazdy: | 220m | Sprzęt: Trek | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Pogoda piękna, chęci są, można jechać. Miałem jechać szosą ale nie pojechałem i dobrze, tyle dziur w drogach że głowa boli. Fajnie się jechało, dopiero pod koniec na podjeździe przesadziłem i odcięło prąd. Dużo rowerzystów na drogach, na zaporze sporo ludzi. Cały czas wiał zimny wiatr północno-zachodni. W stronę Goczałkowic nie szło jechać szybciej niż 23km/h a do Bielska ciągłem cały czas 27km/h. Jutro trening w okolicach Bielska i Skoczowa.
#lat=49.82027&lng=18.98987&zoom=9&type=0
#lat=49.82027&lng=18.98987&zoom=9&type=0







