Wpisy archiwalne w kategorii
50-100
| Dystans całkowity: | 94249.50 km (w terenie 1710.50 km; 1.81%) |
| Czas w ruchu: | 3459:24 |
| Średnia prędkość: | 26.62 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 92.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 1016283 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 202 (103 %) |
| Maks. tętno średnie: | 179 (89 %) |
| Suma kalorii: | 1957744 kcal |
| Liczba aktywności: | 1380 |
| Średnio na aktywność: | 68.30 km i 2h 33m |
| Więcej statystyk | |
Ustroń Polana
Wtorek, 23 sierpnia 2011 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa
| Km: | 60.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:03 | km/h: | 29.27 |
| Pr. maks.: | 65.00 | Temperatura: | 29.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 946kcal | Podjazdy: | 310m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bielsko-Jasienica-Grodziec-Skoczów-Ustroń-Skoczów-Grodziec-Jasienica-Bielsko
Krótki wyjazd popołudniowy, pojechałem się trochę poruszać przed jutrzejszymi górami, trasa prosta, trochę wiatr przeszkadzał, jechałem spokojnym tempem z kilkoma mocniejszymi akcentami. Formy jak nie było, tak nie ma.
#lat=49.73291&lng=18.88412&zoom=11&type=2
Krótki wyjazd popołudniowy, pojechałem się trochę poruszać przed jutrzejszymi górami, trasa prosta, trochę wiatr przeszkadzał, jechałem spokojnym tempem z kilkoma mocniejszymi akcentami. Formy jak nie było, tak nie ma.
#lat=49.73291&lng=18.88412&zoom=11&type=2
Płaska runda z pechowym końcem
Poniedziałek, 22 sierpnia 2011 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa
| Km: | 67.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:21 | km/h: | 28.51 |
| Pr. maks.: | 51.00 | Temperatura: | 26.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 1056kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bielsko-Jasienica-Rudzica-Iłownica-Landek-Chybie-Strumień-Wisła Mała-Wisła Wielka-Łąka-Goczałkowice Zdrój-Zabrzeg-Ligota-Międzyrzecze-Jasienica-Jaworze-Bielsko
Wyjechałem po 7:30. Ciepło i bezchmurne niebo, jechało się trochę ciężko przez całą drogę. W Jaworzu wyprzedził mnie kolarz i nie miałem siły jechać za nim. Większość drogi było pod wiatr i w Międzyrzeczu bylem już bardzo zmęczony a na podjeździe pod Jasienicę odcięło mi prąd i wlekłem się do domu. Za Jasienicą zauważyłem panę w przednim kole, dopompowałem powietrza i jakoś dojechałem do domu. Fajnie się jechało tylko znowu problemy techniczne.
Wyjechałem po 7:30. Ciepło i bezchmurne niebo, jechało się trochę ciężko przez całą drogę. W Jaworzu wyprzedził mnie kolarz i nie miałem siły jechać za nim. Większość drogi było pod wiatr i w Międzyrzeczu bylem już bardzo zmęczony a na podjeździe pod Jasienicę odcięło mi prąd i wlekłem się do domu. Za Jasienicą zauważyłem panę w przednim kole, dopompowałem powietrza i jakoś dojechałem do domu. Fajnie się jechało tylko znowu problemy techniczne.
Interwały
Wtorek, 16 sierpnia 2011 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa
| Km: | 51.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:49 | km/h: | 28.07 |
| Pr. maks.: | 63.00 | Temperatura: | 23.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 797kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bielsko-Jasienica-Grodziec-Skoczów-Pierściec-Roztropice-Wieszczęta-Jasienica-Biery-Jaworze-Bielsko
Miałem jechać na Równicę lub Górę Żar, zmieniłem plan i zrobiłem krótką rundkę z interwałami.
Miałem jechać na Równicę lub Górę Żar, zmieniłem plan i zrobiłem krótką rundkę z interwałami.
Cieszyn i 100000km
Sobota, 13 sierpnia 2011 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa
| Km: | 67.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:25 | km/h: | 27.72 |
| Pr. maks.: | 68.00 | Temperatura: | 22.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 1023kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bielsko-Jasienica-Grodziec-Skoczów-Międzyświeć-Ogrodzona-Cieszyn-Cesky Tesin-Cieszyn-Ogrodzona-Skoczów-Grodziec-Biery-Jaworze-Bielsko
Z planów znowu nic nie wyszło. Pojechałem do Cieszyna, rodzina samochodem a ja rowerem. Najpierw jechałem z wiatrem, wracałem po mokrym. Mam nadzieje że forma wróci bo za 3 tygodnie Road Trophy. Dzisiaj pękła granica 100000km od czasu kiedy zacząłem przygodę z rowerkiem.
Z planów znowu nic nie wyszło. Pojechałem do Cieszyna, rodzina samochodem a ja rowerem. Najpierw jechałem z wiatrem, wracałem po mokrym. Mam nadzieje że forma wróci bo za 3 tygodnie Road Trophy. Dzisiaj pękła granica 100000km od czasu kiedy zacząłem przygodę z rowerkiem.
III Karpacki ,,Maraton" Rowerowy
Sobota, 30 lipca 2011 Kategoria 50-100, Maraton, Samotnie, Szosa, teren, w grupie
| Km: | 80.00 | Km teren: | 4.00 | Czas: | 03:29 | km/h: | 22.97 |
| Pr. maks.: | 63.00 | Temperatura: | 14.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 1336kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Długo zastanawiałem się nad startem w tym maratonie. Bardzo chciałem wystartować we wszystkich imprezach z cyklu RM w tym sezonie to nie miałem wyjścia. W grę wchodził jeszcze start w Tatry Tour, lecz ze względu na brak formy odpuściłem.
W Beskid Sądecki przyjechałem już w piątek wieczorem z kolegami z drużyny: Wieśkiem i Mirkiem. Mirek załatwił dla nas nocleg w Łabowej. Pogoda wieczorem była fajna, pochmurno, bez deszczu i ciepło ok.17 stopni.
Rano wstałem o 7:00, za oknem lało, co tutaj robić, spakowałem rzeczy, zjadłem śniadanie, wziąłem prysznic i do Sącza pojechaliśmy samochodem. Na miejscu byliśmy ok.8:30, było już sporo osób. Odszukaliśmy Tomka(Ślimaka) i Bikeholików i obgadaliśmy kilka spraw, odebraliśmy pakiety startowe:mapy, numery, chipy. Kiedy przyszła pora to poszliśmy się przygotować. W międzyczasie dojechało jeszcze sporo osób, m.in. Michał, Karol, Mikołaj, Adam, Kacper, Marek. Organizatorzy zadbali o to że na miejscu był prysznic i przebieralnia. Przebraliśmy się i przygotowaliśmy do drogi. Parę minut przed 10 odbyła się odprawa.
Start nastąpił nieoczekiwanie i szybko i zanim się pozbierałem to czołówka już odjechała. Goniłem przez miasto ale nie doszedłem czołowej grupy, średnia za miastem 35km/h. Ledwo wyjechaliśmy z miasta i już koniec asfaltu, szlaban i przejazd przez Lasek Chełmicki, jechałem bardzo ostrożnie, każde mocniejsze naciśniecie na pedały kończyło się poślizgiem, aż w połowie lasku na podjeździe strzelił mi łańcuch, dobrze że wziąłem skuwacz i awarię szybko naprawiłem, byłem jako jeden z ostatnich i odpuściłem walkę o czołowe lokaty i jechałem sobie spokojnie. Przed Tęgoborzem pojawił się fajny podjeździk i tam narobiłem kilka pozycji, czołówka była daleko z przodu, na szczycie tego podjazdu był punkt kontrolny, zaliczam go i zaczyna się zjazd do Świdnika i tam niewiele straciłem. Kolejną grupkę złapałem na kolejnym podjeździe za torami, podjazd bardzo mi się podobał, było trochę stromo i znowu kogoś wyprzedziłem, na szczycie podjazdu asfalt się skończył i dalej jechaliśmy polną drogą, wszystko by było fajnie gdyby to było po płaskim a nie z górki, jechałem wolno, na jednym z wertepów wybiło mnie do góry i przeleciałem przez kierownicę, dalej już szedłem pieszo aż do następnego punktu kontrolnego.
Za punktem kontrolnym jest przejazd przez główną drogę, Sącz-Brzesko, oznaczeń zero, łatwo można było wpaść pod samochód, jakoś się udało przejechać i zaczęliśmy zjazd w kierunku Tabaszowej, jechałem w czteroosobowej grupce i współpracowaliśmy przez kilka km, do następnego podjazdu który zaprowadził nas nad jezioro Czchowskie, zostałem sam i na szczycie złapałem kogoś i razem zjechaliśmy do Roztoki, tam był Punkt Żywieniowy i kładka którą przeszliśmy na drugą stronę Jezioro Rożnowskiego. Zauważyłem kolarza który złapał kapcia, pożyczyłem mu pompkę i pojechałem. Dołączyłem eis do grupki czteroosobowej i w 5 jechaliśmy po zmianach w kierunku Rożnowa, na kolejnym podjeździe odjechałem sam i goniłem kolejnych zawodników. W okolicach Przydonicy był kolejny Punkt Kontrolny. Kolejne kilometry to najpierw zjazd a potem długi podjazd na ostatni już punkt kontrolny, myślałem że się zgubiłem bo nikogo nie widziałem, zaliczyłem punkt i zacząłem zjeżdżać w kierunku mety. Przed ostatnim podjazdem wbiłem coś do opony i musiałem stanąć.
Zmieniłem dętkę, nie miałem pompki i czekałem, pożyczyłem dwie pompki ale nie mogłem napompować. W końcu ktoś mi pomógł i mogłem jechać dalej, czekałem około 35minut. Po 5km jazdy znowu kapeć, co chwilę pompowałem i jakoś dojechałem do mety, po drodze zgubiłem się w Nowym Sączu, brak oznaczeń wprowadził mnie w maliny. Jakoś dotarłem do mety, okazało się ze sporo osób zgubiło drogę i nie byłem ostatni na mecie. Czas to około:4:25 i 11 miejsce w kategorii.
Start znowu nieudany, żałuje że nie wziąłem MTB, zamiast tych chipów, mogli zabezpieczyć i lepiej oznaczyć trasę. Tereny są piękne nadające się na maraton szosowy, tylko trasa źle poprowadzona.
W Rajczy musi pójść lepiej.
W Beskid Sądecki przyjechałem już w piątek wieczorem z kolegami z drużyny: Wieśkiem i Mirkiem. Mirek załatwił dla nas nocleg w Łabowej. Pogoda wieczorem była fajna, pochmurno, bez deszczu i ciepło ok.17 stopni.
Rano wstałem o 7:00, za oknem lało, co tutaj robić, spakowałem rzeczy, zjadłem śniadanie, wziąłem prysznic i do Sącza pojechaliśmy samochodem. Na miejscu byliśmy ok.8:30, było już sporo osób. Odszukaliśmy Tomka(Ślimaka) i Bikeholików i obgadaliśmy kilka spraw, odebraliśmy pakiety startowe:mapy, numery, chipy. Kiedy przyszła pora to poszliśmy się przygotować. W międzyczasie dojechało jeszcze sporo osób, m.in. Michał, Karol, Mikołaj, Adam, Kacper, Marek. Organizatorzy zadbali o to że na miejscu był prysznic i przebieralnia. Przebraliśmy się i przygotowaliśmy do drogi. Parę minut przed 10 odbyła się odprawa.
Start nastąpił nieoczekiwanie i szybko i zanim się pozbierałem to czołówka już odjechała. Goniłem przez miasto ale nie doszedłem czołowej grupy, średnia za miastem 35km/h. Ledwo wyjechaliśmy z miasta i już koniec asfaltu, szlaban i przejazd przez Lasek Chełmicki, jechałem bardzo ostrożnie, każde mocniejsze naciśniecie na pedały kończyło się poślizgiem, aż w połowie lasku na podjeździe strzelił mi łańcuch, dobrze że wziąłem skuwacz i awarię szybko naprawiłem, byłem jako jeden z ostatnich i odpuściłem walkę o czołowe lokaty i jechałem sobie spokojnie. Przed Tęgoborzem pojawił się fajny podjeździk i tam narobiłem kilka pozycji, czołówka była daleko z przodu, na szczycie tego podjazdu był punkt kontrolny, zaliczam go i zaczyna się zjazd do Świdnika i tam niewiele straciłem. Kolejną grupkę złapałem na kolejnym podjeździe za torami, podjazd bardzo mi się podobał, było trochę stromo i znowu kogoś wyprzedziłem, na szczycie podjazdu asfalt się skończył i dalej jechaliśmy polną drogą, wszystko by było fajnie gdyby to było po płaskim a nie z górki, jechałem wolno, na jednym z wertepów wybiło mnie do góry i przeleciałem przez kierownicę, dalej już szedłem pieszo aż do następnego punktu kontrolnego.
Za punktem kontrolnym jest przejazd przez główną drogę, Sącz-Brzesko, oznaczeń zero, łatwo można było wpaść pod samochód, jakoś się udało przejechać i zaczęliśmy zjazd w kierunku Tabaszowej, jechałem w czteroosobowej grupce i współpracowaliśmy przez kilka km, do następnego podjazdu który zaprowadził nas nad jezioro Czchowskie, zostałem sam i na szczycie złapałem kogoś i razem zjechaliśmy do Roztoki, tam był Punkt Żywieniowy i kładka którą przeszliśmy na drugą stronę Jezioro Rożnowskiego. Zauważyłem kolarza który złapał kapcia, pożyczyłem mu pompkę i pojechałem. Dołączyłem eis do grupki czteroosobowej i w 5 jechaliśmy po zmianach w kierunku Rożnowa, na kolejnym podjeździe odjechałem sam i goniłem kolejnych zawodników. W okolicach Przydonicy był kolejny Punkt Kontrolny. Kolejne kilometry to najpierw zjazd a potem długi podjazd na ostatni już punkt kontrolny, myślałem że się zgubiłem bo nikogo nie widziałem, zaliczyłem punkt i zacząłem zjeżdżać w kierunku mety. Przed ostatnim podjazdem wbiłem coś do opony i musiałem stanąć.
Zmieniłem dętkę, nie miałem pompki i czekałem, pożyczyłem dwie pompki ale nie mogłem napompować. W końcu ktoś mi pomógł i mogłem jechać dalej, czekałem około 35minut. Po 5km jazdy znowu kapeć, co chwilę pompowałem i jakoś dojechałem do mety, po drodze zgubiłem się w Nowym Sączu, brak oznaczeń wprowadził mnie w maliny. Jakoś dotarłem do mety, okazało się ze sporo osób zgubiło drogę i nie byłem ostatni na mecie. Czas to około:4:25 i 11 miejsce w kategorii.
Start znowu nieudany, żałuje że nie wziąłem MTB, zamiast tych chipów, mogli zabezpieczyć i lepiej oznaczyć trasę. Tereny są piękne nadające się na maraton szosowy, tylko trasa źle poprowadzona.
W Rajczy musi pójść lepiej.
Szosowa runda interwałowa
Czwartek, 28 lipca 2011 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa
| Km: | 84.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:01 | km/h: | 27.85 |
| Pr. maks.: | 63.00 | Temperatura: | 21.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 1321kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bielsko-Czechowice Dziedzice-Kaniów-Bestwina-Stara Wieś-Wilamowice-Hecznarowice-Kęty-Czaniec-Porąbka-Kobiernice-Bujaków-Kozy-Bielsko-Jaworze-Bielsko
Wyjazd o 8:45. Przez Bielsko przejechałem szybko i sprawnie, w Czechowicach najechałem na kawałek metalu i złapałem gumę, nieźle się namęczyłem by usunąć ciało obce z opony, ale się udało i opona jest cała, nagimnastykowałem się nieźle ale dętkę wymieniłem i napompowałem i straciłem 30minut. Przejechałem przez miasto i jeszcze przed Kaniowem zacząłem trenować interwały: 5minut szybkiej i ostrej jazdy, 5-7minut spokojnej jazdy i tak udało się osiem razy i potem już spokojnie do domu. Wariactwo na drogach, kierowca jak widzi kolarza to trąbi i pcha się do wyprzedzania nie zwracając uwagi czy ktoś jedzie z przeciwka czy nie, kilka razy cudem udało się bez gleby i spotkania z samochodem. Jutro wolne a w sobotę start w IIIKMR.
Wyjazd o 8:45. Przez Bielsko przejechałem szybko i sprawnie, w Czechowicach najechałem na kawałek metalu i złapałem gumę, nieźle się namęczyłem by usunąć ciało obce z opony, ale się udało i opona jest cała, nagimnastykowałem się nieźle ale dętkę wymieniłem i napompowałem i straciłem 30minut. Przejechałem przez miasto i jeszcze przed Kaniowem zacząłem trenować interwały: 5minut szybkiej i ostrej jazdy, 5-7minut spokojnej jazdy i tak udało się osiem razy i potem już spokojnie do domu. Wariactwo na drogach, kierowca jak widzi kolarza to trąbi i pcha się do wyprzedzania nie zwracając uwagi czy ktoś jedzie z przeciwka czy nie, kilka razy cudem udało się bez gleby i spotkania z samochodem. Jutro wolne a w sobotę start w IIIKMR.
Regeneracja
Wtorek, 12 lipca 2011 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa
| Km: | 55.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:08 | km/h: | 25.78 |
| Pr. maks.: | 60.00 | Temperatura: | 27.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 836kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bielsko-Jasienica-Grodziec-Skoczów-Górki Wielkie-Brenna-Górki Wielkie-Grodziec-Biery-Jaworze-Bielsko
Kolejny dzień regeneracji. Znowu źle się czuję bo do czasu uzyskanego na Pętli Beskidzkiej dodano mi 15minut i są tacy co się ze mnie śmieją a sami by nawet tej trasy nie przejechali.
AVG CAD:88
Kolejny dzień regeneracji. Znowu źle się czuję bo do czasu uzyskanego na Pętli Beskidzkiej dodano mi 15minut i są tacy co się ze mnie śmieją a sami by nawet tej trasy nie przejechali.
AVG CAD:88
Koniaków
Piątek, 8 lipca 2011 Kategoria 50-100
| Km: | 57.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:18 | km/h: | 24.78 |
| Pr. maks.: | 60.00 | Temperatura: | 25.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 823kcal | Podjazdy: | 660m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bielsko-Jasienica-Grodziec-Skoczów-Ustroń-Wisła-Przełęcz Kubalonka-Olecki-Istebna-Koniaków
Wyjechałem z domu o 16:00. Jechałem bardzo spokojnie by się nie ujechać, w Ustroniu minął mnie Michał samochodem. Na Kubalonkę wjechałem spokojnie w 12minut i 24 sekundy. Zjazd też bardzo spokojny. Zatrzymałem się w Biurze Zawodów po odbiór pakietu startowego i później pojechałem na nocleg do Koniakowa.
Wyjechałem z domu o 16:00. Jechałem bardzo spokojnie by się nie ujechać, w Ustroniu minął mnie Michał samochodem. Na Kubalonkę wjechałem spokojnie w 12minut i 24 sekundy. Zjazd też bardzo spokojny. Zatrzymałem się w Biurze Zawodów po odbiór pakietu startowego i później pojechałem na nocleg do Koniakowa.
Wisła
Środa, 6 lipca 2011 Kategoria Szosa, Samotnie, avg>30km\h, 50-100
| Km: | 81.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:33 | km/h: | 31.76 |
| Pr. maks.: | 75.00 | Temperatura: | 22.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 1296kcal | Podjazdy: | 440m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bielsko-Jasienica-Grodziec-Skoczów-Ustroń-Wisła-Ustroń-Skoczów-Grodziec-Jasienica-Bielsko
Miałem jechać do Katowic na trening ale zrezygnowałem, czułem żebym odpadł na samym początku i pojechałem sobie do Wisły, ciągnęło mnie strasznie w góry ale postanowiłem dzisiaj tam nie jechać, dopiero w piątek będę w górach. Przed Skoczowem brakło mi wody i złapał mnie kryzys i wlekłem się do domu. Jutro pewnie będą zakwasy.
AVG CAD:80
Miałem jechać do Katowic na trening ale zrezygnowałem, czułem żebym odpadł na samym początku i pojechałem sobie do Wisły, ciągnęło mnie strasznie w góry ale postanowiłem dzisiaj tam nie jechać, dopiero w piątek będę w górach. Przed Skoczowem brakło mi wody i złapał mnie kryzys i wlekłem się do domu. Jutro pewnie będą zakwasy.
AVG CAD:80
Katowice
Niedziela, 3 lipca 2011 Kategoria 50-100, avg>30km\h, Samotnie, Szosa
| Km: | 69.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:10 | km/h: | 31.85 |
| Pr. maks.: | 52.00 | Temperatura: | 13.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 1000kcal | Podjazdy: | 200m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bielsko-Czechowice Dziedzice-Goczałkowice-Piasek-Tychy-Katowice
Wyjazd o 4:00 z Bielska Białej. Miałem jechać samochodem ale stwierdziłem że pojadę rowerem, lekki wiatr, brak opadów i pogodne niebo mnie do tego zachęciły. Przez Bielsko przejechałem szybko i sprawnie, dalej też jechało się dobrze, lampki wyłączyłem przed Tychami, ruch na krajowej 1 niewielki i jazda jest przyjemna. W centrum Katowic byłem o 5:50 i jeszcze troszkę pojeździłem.
AVG CAD:77
Wyjazd o 4:00 z Bielska Białej. Miałem jechać samochodem ale stwierdziłem że pojadę rowerem, lekki wiatr, brak opadów i pogodne niebo mnie do tego zachęciły. Przez Bielsko przejechałem szybko i sprawnie, dalej też jechało się dobrze, lampki wyłączyłem przed Tychami, ruch na krajowej 1 niewielki i jazda jest przyjemna. W centrum Katowic byłem o 5:50 i jeszcze troszkę pojeździłem.
AVG CAD:77







