Wpisy archiwalne w kategorii
50-100
| Dystans całkowity: | 96036.50 km (w terenie 1710.50 km; 1.78%) |
| Czas w ruchu: | 3524:10 |
| Średnia prędkość: | 26.63 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 92.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 1040163 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 202 (103 %) |
| Maks. tętno średnie: | 179 (89 %) |
| Suma kalorii: | 2006710 kcal |
| Liczba aktywności: | 1405 |
| Średnio na aktywność: | 68.35 km i 2h 33m |
| Więcej statystyk | |
Dojazdy, rozgrzewki, rozjazdy, itp.
Poniedziałek, 13 sierpnia 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, w grupie
| Km: | 70.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:00 | km/h: | 23.33 |
| Pr. maks.: | 50.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 1390kcal | Podjazdy: | 500m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Road Trophy 2018 Etap 2
Sobota, 11 sierpnia 2018 Kategoria 50-100, Szosa, w grupie, Wyścig
| Km: | 71.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:25 | km/h: | 29.38 |
| Pr. maks.: | 77.00 | Temperatura: | 17.0°C | HRmax: | 182182 ( 93%) | HRavg | 160( 82%) |
| Kalorie: | 1564kcal | Podjazdy: | 1550m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Po dotarciu
na kwaterę bardzo szybki serwis koła. Kolega
Adam poratował mnie oponą i pomógł mi w
wymianie dętki i opony. Zdążyłem na szybko zmienić ciuchy, zabrać potrzebne rzeczy
i trzeba było jechać na start drugiego etapu. Nie byłem wcale zregenerowany i
czułem, że będzie ciężko. Rozgrzewka była także w trybie ekspresowym, chcąc coś
nadrobić do rywali musiałem ustawić się z przodu.
Ustawiłem się w pierwszym rzędzie, sporo zawodników jak zwykle przyjechało na ostatnią chwile i ustawiło z przodu. Był taki ścisk, że nie mogłem się ruszyć ani o centymetr. Dopiero gdy wszyscy ruszyli to mogłem się wpiąć, sprawiło to tyle problemów, że byłem bliski upadku a za mną słyszałem niecenzuralne słowa. Ruszyłem dopiero po wjeździe na drogę już ze stratą. Tempo nie było zbyt spokojne a do tego przepychanki i traciłem kolejne pozycje. Gwoździem do trumny było zwężenie na około kilometr od startu. Tam zostałem przyblokowany i byłem praktycznie na końcu peletonu. Wystarczył kilometr by stracić bardzo dobrą pozycję startową, ciężko jest wyeliminować lęk po kilku kraksach. Nadrobić też nie miałem jak, przed pierwszą stromizną oczywiście spowolnienie i już zrobiła się dziura. Noga nie podawała najlepiej i męczyłem się strasznie by dojechać do ogona peletonu. Podjazd na przełęcz Koniakowską też poszedł mi słabo, na zjeździe nie poszalałem i na drugi podjazd wjechałem już z ogromnymi stratami. Na szczęście na tym podjeździe zaczęła noga podawać i zacząłem przesuwać się do przodu. Jechałem cały czas mocno i stopniowo doganialiśmy kolejnych zawodników. Uformowała się około 10 osobowa grupka w której jechaliśmy przez większą część etapu. Grupa może liczna ale chętnych do współpracy było może 6 osób. To wystarczyło aby jechać dobrym tempem ale trochę denerwowało. Z przodu nie było nikogo widać i pozostało mocno pracować aby nikt nas nie dogonił. Przed Jaworzynką już grupa stopniała o jedną osobę. Na podjeździe miałem delikatny kryzys ale szybko minął i wróciłem na czoło i do wjazdu na główną drogę dyktowałem mocne tempo. Po wjeździe do Czech grupa trochę się rozleniwiła i wyglądało to tak, że praktycznie sam dyktowałem tempo aż do Mostów. Tam mocniejsze tempo podyktowała dwójka zawodników i spłynąłem na tył grupy. Do bufetu było przeważnie w dół wiec tempo było szybkie. Na bufecie zwolnienie i po raz kolejny wyjechałem na przód grupy. Dosyć trudny podjazd w lesie poszedł całkiem dobrze, we dwóch podyktowaliśmy takie tempo, że grupa się rozciągła a po zjeździe już było nas mniej. Dojechał do nas zawodnik który z nami wcześniej nie jechał i tempo wzrosło. Na dojeździe do Hyrczawy grupa zaczęła się dzielić, udało się zespawać a mocna jazda spowodowała, że zaczęliśmy doganiać kolejną grupkę. Trzech zawodników przeskoczyło a po wjeździe do Polski połączyliśmy się w jedną grupę. Na zjeździe zacząłem tracić i podjazd do centrum Istebnej zacząłem z kilkusekundową startą. Szybko nadrobiłem i w połowie podjazdu zacząłem przesuwać się do przodu. Tempo szło mocne i się podzieliliśmy. Na szczycie podjazdu byłem jako 2, na wypłaszczeniu nie dałem rady jechać tak mocno jak na stromym podjeździe i znowu zostałem lekko z tyłu. Po skręcie na metę miałem około 10 sekund do kilku zawodników. Byłem pewny, że meta jest na samym szczycie i nie jechałem na maksimum możliwości. Jak się okazało meta jest niżej i praktycznie bez żadnych zysków i start do poprzedzających mnie w generalce zawodników przejechałem przez matę.
Awansowałem o jedno oczko w kategorii a w OPEN o prawie 50 miejsc. Pomijając fakt, że nie byłem dobrze przygotowany do tego etapu oraz słabą dyspozycje na początku to mogę być zadowolony. Dyspozycja na trasie pozwalała na jazdę z czołówką. Patrząc na dane z licznika to był to jeden z lepszych wyścigów jakie pojechałem w tym sezonie. Defekt z pierwszego etapu pośrednio wpłynął na drugi i pozostaje niewielki niedosyt po pierwszym dniu rywalizacji.
Ustawiłem się w pierwszym rzędzie, sporo zawodników jak zwykle przyjechało na ostatnią chwile i ustawiło z przodu. Był taki ścisk, że nie mogłem się ruszyć ani o centymetr. Dopiero gdy wszyscy ruszyli to mogłem się wpiąć, sprawiło to tyle problemów, że byłem bliski upadku a za mną słyszałem niecenzuralne słowa. Ruszyłem dopiero po wjeździe na drogę już ze stratą. Tempo nie było zbyt spokojne a do tego przepychanki i traciłem kolejne pozycje. Gwoździem do trumny było zwężenie na około kilometr od startu. Tam zostałem przyblokowany i byłem praktycznie na końcu peletonu. Wystarczył kilometr by stracić bardzo dobrą pozycję startową, ciężko jest wyeliminować lęk po kilku kraksach. Nadrobić też nie miałem jak, przed pierwszą stromizną oczywiście spowolnienie i już zrobiła się dziura. Noga nie podawała najlepiej i męczyłem się strasznie by dojechać do ogona peletonu. Podjazd na przełęcz Koniakowską też poszedł mi słabo, na zjeździe nie poszalałem i na drugi podjazd wjechałem już z ogromnymi stratami. Na szczęście na tym podjeździe zaczęła noga podawać i zacząłem przesuwać się do przodu. Jechałem cały czas mocno i stopniowo doganialiśmy kolejnych zawodników. Uformowała się około 10 osobowa grupka w której jechaliśmy przez większą część etapu. Grupa może liczna ale chętnych do współpracy było może 6 osób. To wystarczyło aby jechać dobrym tempem ale trochę denerwowało. Z przodu nie było nikogo widać i pozostało mocno pracować aby nikt nas nie dogonił. Przed Jaworzynką już grupa stopniała o jedną osobę. Na podjeździe miałem delikatny kryzys ale szybko minął i wróciłem na czoło i do wjazdu na główną drogę dyktowałem mocne tempo. Po wjeździe do Czech grupa trochę się rozleniwiła i wyglądało to tak, że praktycznie sam dyktowałem tempo aż do Mostów. Tam mocniejsze tempo podyktowała dwójka zawodników i spłynąłem na tył grupy. Do bufetu było przeważnie w dół wiec tempo było szybkie. Na bufecie zwolnienie i po raz kolejny wyjechałem na przód grupy. Dosyć trudny podjazd w lesie poszedł całkiem dobrze, we dwóch podyktowaliśmy takie tempo, że grupa się rozciągła a po zjeździe już było nas mniej. Dojechał do nas zawodnik który z nami wcześniej nie jechał i tempo wzrosło. Na dojeździe do Hyrczawy grupa zaczęła się dzielić, udało się zespawać a mocna jazda spowodowała, że zaczęliśmy doganiać kolejną grupkę. Trzech zawodników przeskoczyło a po wjeździe do Polski połączyliśmy się w jedną grupę. Na zjeździe zacząłem tracić i podjazd do centrum Istebnej zacząłem z kilkusekundową startą. Szybko nadrobiłem i w połowie podjazdu zacząłem przesuwać się do przodu. Tempo szło mocne i się podzieliliśmy. Na szczycie podjazdu byłem jako 2, na wypłaszczeniu nie dałem rady jechać tak mocno jak na stromym podjeździe i znowu zostałem lekko z tyłu. Po skręcie na metę miałem około 10 sekund do kilku zawodników. Byłem pewny, że meta jest na samym szczycie i nie jechałem na maksimum możliwości. Jak się okazało meta jest niżej i praktycznie bez żadnych zysków i start do poprzedzających mnie w generalce zawodników przejechałem przez matę.
Awansowałem o jedno oczko w kategorii a w OPEN o prawie 50 miejsc. Pomijając fakt, że nie byłem dobrze przygotowany do tego etapu oraz słabą dyspozycje na początku to mogę być zadowolony. Dyspozycja na trasie pozwalała na jazdę z czołówką. Patrząc na dane z licznika to był to jeden z lepszych wyścigów jakie pojechałem w tym sezonie. Defekt z pierwszego etapu pośrednio wpłynął na drugi i pozostaje niewielki niedosyt po pierwszym dniu rywalizacji.
Miasto 17
Piątek, 10 sierpnia 2018 Kategoria 50-100, blisko domu, Samotnie, Szosa
| Km: | 92.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 1830kcal | Podjazdy: | 1250m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Trening 81
Wtorek, 7 sierpnia 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2018, w grupie
| Km: | 87.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:07 | km/h: | 27.91 |
| Pr. maks.: | 68.00 | Temperatura: | 28.0°C | HRmax: | 169169 ( 86%) | HRavg | 136( 69%) |
| Kalorie: | 1639kcal | Podjazdy: | 770m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Ostatni trening przed Road Trophy połączony z kibicowaniem kolarzom
walczącym w Tour de Pologne. Wyjechałem z domu o 12.25 i w Skoczowie dołączyłem
do Jas-Kółek. Zebrało się nas 5 osób i tak bocznymi drogami dojechaliśmy do
Ustronia. W Skoczowie do jazdy przygotowywał się Grześ ale nie czekaliśmy na
niego. Po wjeździe na dwupasmówkę zaczęliśmy jechać po zmianach i dopóki Otfin
nie złapał gumy to dobrze to wyglądało. Później zaczęły się zrywy i zaczęło się
dzielić, ja trzymałem się swoich założeń, czyli równej jazdy bez szarpania i
momentami odstawałem od reszty. Na skrzyżowaniu niebezpieczna sytuacja,
zatrzymanie się było możliwe, ale po co hamować i zatrzymywać się na czerwonym
świetle, może się uda przejechać. Na szczęście bezpiecznie udało się przejechać
i dalej już bez przygód. Tempo momentami było mocne, niepotrzebnie bo czasu
było sporo a nie wszyscy są tak mocni i mogłoby się to skończyć źle. W Wiśle
już utrudnienia, na szczęście udało się przejechać i zatrzymać w sklepie. Po
uzupełnieniu bidonów pozostało dojechanie do Zameczka. Jechaliśmy już
spokojniej i przed podjazdem pod Zaporę się rozdzieliliśmy. Podjazd na Zameczek
wjechałem spokojnie, na szczycie czekali już Staszek i Robert i po
przekroczeniu premii górskiej stanęliśmy kawałek niżej. Ludzi powoli
przybywało, udało się pozyskać gadżety Tauron a czas szybko leciał. Tempo
nadjeżdżających kolarzy nie było przesadnie mocne i można było chwile dłużej
podziwiać rozciągnięty Peleton. Sytuacja zmieniała się dynamicznie i podczas
drugiego przejazdu przez Premie Górską peleton już był nieźle przerzedzony. Jak
tylko przejechała główna Grupa to od razu wszyscy ruszyli a z tyłu jeszcze
jechali zawodnicy. Dopiero radiowóz z zieloną flagą zamykał wyścig. Sporo
kolarzy musiało zwalniać by przejechać, my też za szybko ruszyliśmy, ale za
nami były tylko 3 pojedyncze osoby i miały dosyć dużo miejsca by nas minąć.
Nagrodą za oczekiwanie był zjazd do Wisły. Bardzo dobrze zjechałem, parę osób
mi przeszkodziło w jeszcze lepszym zjeździe. Za rondem zjechaliśmy się i przez
zatłoczoną Wisłę i Ustroń dojechaliśmy pod sklep. Po uzupełnieniu zapasów wody
i dojeździe do Skoczowa rozdzieliliśmy się. W dosyć spokojnym tempie dojechałem
do domu. Noga dużo lepsza niż w weekend.








Trening 80
Niedziela, 5 sierpnia 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2018
| Km: | 53.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:56 | km/h: | 27.41 |
| Pr. maks.: | 57.00 | Temperatura: | 26.0°C | HRmax: | 153153 ( 78%) | HRavg | 123( 63%) |
| Kalorie: | 820kcal | Podjazdy: | 480m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
O tym dniu szybko chciałbym zapomnieć. Mocy kompletnie
nie było i nawet jazda na lepszym rowerze nie należała do przyjemności.
Męczyłem się bardzo i nawet około 50 kilometrowa trasa bez większych podjazdów
dała mi ostro w kość. Po 35 kilometrach zatrzymałem się w wodopoju i dalej szło
już nieco lepiej ale dyspozycja była daleka od oczekiwanej.






Trening 78
Czwartek, 2 sierpnia 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2018
| Km: | 87.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:24 | km/h: | 25.59 |
| Pr. maks.: | 65.00 | Temperatura: | 27.0°C | HRmax: | 185185 ( 94%) | HRavg | 140( 71%) |
| Kalorie: | 1571kcal | Podjazdy: | 1310m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Po spokojniejszej
środzie chciałem pojeździć trochę w tempie wyścigowym. Wyjechałem najwcześniej
jak mogłem i po 16 już jechałem przez Jaworze. Na początek spokojnym tempem,
później zacząłem od kilkusekundowych zrywów i 30 sekundowego sprintu.
Planowałem kilka mocnych akcentów. Na początek pętla z krętym zjazdem i stromym
podjazdem. Zacząłem nietypowo, od zjazdu i początkowo jechałem mocno, do
momentu dojechania do samochodu. Musiałem odpuścić i dopiero po zjeździe
ruszyłem mocno, do podjazdu jechałem dosyć równo, na podjeździe wrzuciłem dosyć
twarde przełożenie i jechałem ile mogłem. Moje tempo nie było zadowalające ale
po podjeździe byłem zajechany a czekał mnie jeszcze kilometr łatwiejszego
terenu i tam też starałem się utrzymać wysokie tempo. Na koniec pętli finisz, z
niego zadowolony być nie mogę. Po spokojniejszym odcinku zrobiłem kolejny
akcent wyścigowy. Tym razem dwa podjazdy i zjazdy, na początek zjazd,
rozpędziłem się strasznie i ledwo wyrobiłem zakręt w lewo. Mocny interwałowy
odcinek dał mi się we znaki, na przemian, podjazd, wypłaszczenie, krótki zjazd
i kolejna wspinaczka. Pod koniec jechałem już naprawdę mocno i na zjeździe
lekko odpuściłem. Czułem w nogach te dwie tempówki i nie planowałem już
trzeciego tak długiego fragmentu. Przez Bielowicko przejechałem nieznanym mi
fragmentem i czekał na mnie krótki ale stromy podjazd w Łazach. Nachylenie
dochodziło do 20% na odcinku kilkuset metrów, końcówka jest już dużo
łatwiejsza. Powoli brakowało już wody i jedzenia ale nie zatrzymałem się
jeszcze w sklepie. Na podjeździe w kierunku Łazów znów jechałem mocniej,
zacząłem zbyt wcześnie i przez skrzyżowanie musiałem odpuścić i dzięki temu
przez te 2 minuty nie jechałem tak mocno jak chciałem. Po kolejnym dłuższym
fragmencie spokojnej jazdy kolejne 2 minuty jechałem mocno, tym razem wyszło
lepiej i spokojnie mogłem zatrzymać się w sklepie. Po uzupełnieniu zapasów zaliczyłem
jeszcze jeden nowy dla mnie podjazd w Jaworzu i kilka mocnych akcentów na
innych podjazdach i po powrocie do domu czułem trochę nogi. Najważniejsze, że
nie złapałem bomby jak w ostatnich dniach.




Trening 76
Wtorek, 31 lipca 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2018
| Km: | 86.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:19 | km/h: | 25.93 |
| Pr. maks.: | 63.00 | Temperatura: | 23.0°C | HRmax: | 186186 ( 95%) | HRavg | 139( 71%) |
| Kalorie: | 1556kcal | Podjazdy: | 1350m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Po
niezbyt udanym weekendzie startowym przyszła kolej na ostatnie mocniejsze
treningi przed etapówką Road Trophy. Forma jest niezła, najważniejszy jest
odpoczynek i na tym skupie się w ostatnim tygodniu poprzedzającym trzydniowe
zmagania w okolicy Istebnej. Miałem zamiar zrobić dwie 20 minutowe tempówki w
okolicy progu FTP. W tym celu pojechałem w kierunku Równicy. Jadąc bocznymi
drogami trafiłem na wypadek samochodowy i małe utrudnienia. Było bardzo ciepło
a nawet upalnie i wody w bidonach ubywało. Przepchałem się przez Ustroń i
dotarłem do Jaszowca. Zacząłem mocno i trzymałem tempo cały czas, założoną moc
udało mi się utrzymać do samego końca właściwego podjazdu a dalej zaczęły się
schody, jeszcze 2 minuty wysiłku mnie czekały a sporo ludzi samochodów i
rowerzystów nie ułatwiały zadania. Dopiero ostatnie 40 sekund wysiłku było na
tyle mocne, że wynik wyszedł tylko nieco niższy niż założony. Po wolnym
zjeździe w dół drugi akcent zacząłem jeszcze przed skrzyżowaniem, nie byłem w
stanie jechać na tyle mocno jak powinienem i nawet dobra jazda na podjeździe i
mocna końcówka nie sprawiły, że wynik wyszedł dobry. Zbyt mała moc wyszła na
tym powtórzeniu i nie mogę być z tego zadowolonym. Na przyszłość przed takim
treningiem musze być bardziej wypoczęty i przede wszystkim zmienić podjazd.
Przy moim poziomie wytrenowania, ponad 6 kilometrowy odcinek o nachyleniu ponad
5% jest zbyt krótki by jechać przez 20 minut ze zbliżoną mocą. Po szybszym
zjeździe pojechałem sprawdzić dawno nie zaliczony podjazd na Poniwiec. Nie
jechałem tam na czas i moje tempo było słabe, podjazd fajny ze stromą końcówką.
Na szczycie miernik mocy przestał działać, może już wcześniej nie działał
właściwie i wyniki 20 minutowe nie wyszły dokładne. Po zjeździe musiałem
odwiedzić bufet i uzupełnić bidony. Pomimo ciągłego nawadniania i jedzenia
złapałem bombę i ostatnie około 10 kilometrów było walką o przetrwanie.








Miasto 16
Piątek, 27 lipca 2018 Kategoria 50-100, blisko domu, Samotnie, Szosa
| Km: | 68.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 1350kcal | Podjazdy: | 1000m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Trening 74
Środa, 25 lipca 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2018
| Km: | 62.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:40 | km/h: | 23.25 |
| Pr. maks.: | 62.00 | Temperatura: | 17.0°C | HRmax: | 182182 ( 93%) | HRavg | 133( 68%) |
| Kalorie: | 1243kcal | Podjazdy: | 1400m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Po wczorajszej
spokojnej jeździe, nie było mowy o powtórce. Jeden mocniejszy trening musiałem
zrobić i tak też się stało. Nie udało się zrobić powtórzeń na wytrzymałość
siłową więc pojeździłem po krótkich ale sztywnych podjazdach. Miałem do wyboru
okolice Ustronia, Wisły lub Międzybrodzia. Mając ograniczenia czasowe wybór
padł na Międzybrodzie gdzie w bliskiej odległości jest kilka ścianek. Ten
wyjazd był ukierunkowany przygotowaniem do Road Trophy gdzie będzie kilka
sztywnych podjazdów wiec pojechałem na startowym rowerze. Mając do dyspozycji
przełożenie 36x32 nie bałem się o to, że gdzieś będzie za stromo.
Po wyjeździe od razu problemy, przedostanie się przez miasto nawet o wczesnej porze nie należy do łatwych. Sporo remontów po drodze, remontowany przejazd kolejowy mimo zamkniętej dla ruchu drogi udało mi się pokonać bez problemów ale dojazd do Straconki to jest porażka. Zrywanie asfaltu w kilku miejscach naraz i blokowanie całego ruchu nie jest najlepszym pomysłem, zwłaszcza, że w górnej części Straconki droga też jest w remoncie. Sporo czasu straciłem by dostać się do początku podjazdu na Przegibek. Pierwszy podjazd pojechałem średnim, równym tempem. Na podjeździe kolejne niespodzianki, sporo drobnych kamyczków którymi utwardzone jest pobocze znajduje się na jezdni. Kilka z nich na szczycie wyciągałem z opon, dobrze, że dętki całe. Zjazd dosyć dobry jak na mnie, nie umiałem dobrze się składać w zakręty i niepotrzebnie wytracałem zbyt dużo prędkości. Po dotarciu do Międzybrodzia przyszła kolej na ścianki. Pierwszym sprawdzianem była Kotelnica. Nigdy nie wjeżdżałem tą drogą i już po starcie zrobiło się stromo. Nachylenie około 15% trzyma cały czas. Przez większą część podjazdu korzystałem z przełożenia 36x28 i to wystarczyło by komfortowo jechać na siedząco. Na najtrudniejszych fragmentach dochodzących do 19% wrzuciłem 32 z tyłu. Sam podjazd fajny, końcówka puszcza lekko ale raczej nachylenie nie spada poniżej 10%. Po podjeździe czeka mniej przyjemna rzecz czyli zjazd, nie lubię tak stromych zjazdów. Po zjeździe i krótkim odcinku główną drogą skręciłem w ulicę Wiosenną. Ten odcinek już jechałem i składa się on z dwóch trudniejszych fragmentów przedzielonych lekkim wypłaszczeniem. Na tym podjeździe 28 z tyłu wystarczyło spokojnie. Zjechać chciałem inną drogą i sprawdziłem chyba wszystkie warianty, pierwszy z nich skończył się u kogoś w bramie i musiałem zawrócić, było tak stromo, że nie mogłem się wpiąć i około 20 metrów musiałem podejść. Ostatecznie trafiłem na właściwy zjazd, tak stromy, że nie rozpędzając się za bardzo, nie mogłem się zatrzymać. Kolejnym sprawdzianem były Groniaki, to jest dopiero sztajfa. Zaczyna się z pozoru dosyć łatwo ale już za pierwszym łukiem w lewo robi się sztywno, nachylenie przekracza 20% i poniżej 15 nie schodzi przez około kilometr. Tutaj także 28 z tyłu wystarczyło, końcówka podjazdu jest łatwiejsza, pojawia się nawet krótki zjazd który na papierze ułatwia ten podjazd. Wspinaczka tak samo jak dwie poprzednie kończy się przy jakiejś posesji. Zjazd pokonałem bardzo ostrożnie, z przodu jechał samochód i trzymałem się około 100 metrów za nim. Po sekwencji 3 sztywnych podjazdów pozostało wrócić przez Przegibek. Podjazd pokonałem w dobrym tempie, zjazd też poszedł nieźle, sporo kamyków i zwężenie przed Straconką trochę mnie spowolniły. Nie przeszkodziło mi to w zdobyciu jeszcze jednego podjazdu. Na deser pozostawiłem sobie Przełęcz pod Łysą Górą, dużo o niej słyszałem ale nigdy tam nie byłem. Podjazd bardzo fajny, początek trzyma równo, później się wypłaszcza by na koniec przejść w konkretną ścianę. Nie znałem tego podjazdu wiec zacząłem z dużą rezerwą, jechałem równo na 36x28, przez moment nawet na 25 z tyłu a gdy zobaczyłem końcowy fragment to szybko wrzuciłem co mam i nie dałem rady już jechać na siedząco. Na moje oko 30% na krótkim odcinku mogło tam być, przepchałem tą ścianę jadąc już prawie na maksimum możliwości i pokonałem kolejny ciężki podjazd. Nie wiedziałem, że taki podjazd jest w okolicy. Chyba będę zaglądał tutaj częściej. Spokojnie da się wjechać nawet 30 sekund szybciej. Po bezpiecznym zjeździe, krótkim postoju i problematycznym dojeździe do Żywieckiej już bez przygód jechałem dalej. Po drodze znowu spotkałem dwójkę z JBG2 ale i tym razem nie starałem się utrzymać im koła. Ostatni kilometr już na zupełnym luzie. Fajny trening udało się zrobić. Ścianki wychodzą mi dużo lepiej niż myślałem, może uda się to wykorzystać na Road Trophy. W najbliższy weekend kolejne starty. Głównym celem będzie wyłapanie ewentualnych braków a może uda się powalczyć o dobry wynik.




Po wyjeździe od razu problemy, przedostanie się przez miasto nawet o wczesnej porze nie należy do łatwych. Sporo remontów po drodze, remontowany przejazd kolejowy mimo zamkniętej dla ruchu drogi udało mi się pokonać bez problemów ale dojazd do Straconki to jest porażka. Zrywanie asfaltu w kilku miejscach naraz i blokowanie całego ruchu nie jest najlepszym pomysłem, zwłaszcza, że w górnej części Straconki droga też jest w remoncie. Sporo czasu straciłem by dostać się do początku podjazdu na Przegibek. Pierwszy podjazd pojechałem średnim, równym tempem. Na podjeździe kolejne niespodzianki, sporo drobnych kamyczków którymi utwardzone jest pobocze znajduje się na jezdni. Kilka z nich na szczycie wyciągałem z opon, dobrze, że dętki całe. Zjazd dosyć dobry jak na mnie, nie umiałem dobrze się składać w zakręty i niepotrzebnie wytracałem zbyt dużo prędkości. Po dotarciu do Międzybrodzia przyszła kolej na ścianki. Pierwszym sprawdzianem była Kotelnica. Nigdy nie wjeżdżałem tą drogą i już po starcie zrobiło się stromo. Nachylenie około 15% trzyma cały czas. Przez większą część podjazdu korzystałem z przełożenia 36x28 i to wystarczyło by komfortowo jechać na siedząco. Na najtrudniejszych fragmentach dochodzących do 19% wrzuciłem 32 z tyłu. Sam podjazd fajny, końcówka puszcza lekko ale raczej nachylenie nie spada poniżej 10%. Po podjeździe czeka mniej przyjemna rzecz czyli zjazd, nie lubię tak stromych zjazdów. Po zjeździe i krótkim odcinku główną drogą skręciłem w ulicę Wiosenną. Ten odcinek już jechałem i składa się on z dwóch trudniejszych fragmentów przedzielonych lekkim wypłaszczeniem. Na tym podjeździe 28 z tyłu wystarczyło spokojnie. Zjechać chciałem inną drogą i sprawdziłem chyba wszystkie warianty, pierwszy z nich skończył się u kogoś w bramie i musiałem zawrócić, było tak stromo, że nie mogłem się wpiąć i około 20 metrów musiałem podejść. Ostatecznie trafiłem na właściwy zjazd, tak stromy, że nie rozpędzając się za bardzo, nie mogłem się zatrzymać. Kolejnym sprawdzianem były Groniaki, to jest dopiero sztajfa. Zaczyna się z pozoru dosyć łatwo ale już za pierwszym łukiem w lewo robi się sztywno, nachylenie przekracza 20% i poniżej 15 nie schodzi przez około kilometr. Tutaj także 28 z tyłu wystarczyło, końcówka podjazdu jest łatwiejsza, pojawia się nawet krótki zjazd który na papierze ułatwia ten podjazd. Wspinaczka tak samo jak dwie poprzednie kończy się przy jakiejś posesji. Zjazd pokonałem bardzo ostrożnie, z przodu jechał samochód i trzymałem się około 100 metrów za nim. Po sekwencji 3 sztywnych podjazdów pozostało wrócić przez Przegibek. Podjazd pokonałem w dobrym tempie, zjazd też poszedł nieźle, sporo kamyków i zwężenie przed Straconką trochę mnie spowolniły. Nie przeszkodziło mi to w zdobyciu jeszcze jednego podjazdu. Na deser pozostawiłem sobie Przełęcz pod Łysą Górą, dużo o niej słyszałem ale nigdy tam nie byłem. Podjazd bardzo fajny, początek trzyma równo, później się wypłaszcza by na koniec przejść w konkretną ścianę. Nie znałem tego podjazdu wiec zacząłem z dużą rezerwą, jechałem równo na 36x28, przez moment nawet na 25 z tyłu a gdy zobaczyłem końcowy fragment to szybko wrzuciłem co mam i nie dałem rady już jechać na siedząco. Na moje oko 30% na krótkim odcinku mogło tam być, przepchałem tą ścianę jadąc już prawie na maksimum możliwości i pokonałem kolejny ciężki podjazd. Nie wiedziałem, że taki podjazd jest w okolicy. Chyba będę zaglądał tutaj częściej. Spokojnie da się wjechać nawet 30 sekund szybciej. Po bezpiecznym zjeździe, krótkim postoju i problematycznym dojeździe do Żywieckiej już bez przygód jechałem dalej. Po drodze znowu spotkałem dwójkę z JBG2 ale i tym razem nie starałem się utrzymać im koła. Ostatni kilometr już na zupełnym luzie. Fajny trening udało się zrobić. Ścianki wychodzą mi dużo lepiej niż myślałem, może uda się to wykorzystać na Road Trophy. W najbliższy weekend kolejne starty. Głównym celem będzie wyłapanie ewentualnych braków a może uda się powalczyć o dobry wynik.




Trening 73
Wtorek, 24 lipca 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2018
| Km: | 44.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:31 | km/h: | 29.01 |
| Pr. maks.: | 56.00 | Temperatura: | 22.0°C | HRmax: | 164164 ( 84%) | HRavg | 130( 66%) |
| Kalorie: | 755kcal | Podjazdy: | 350m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Po dniu wolnym i
odpoczynku jechało się dużo lepiej. Zrobiłem spokojny trening mimo, że
zamierzałem inaczej i to był chyba dobry wybór. Na trasie kilka niespodzianek,
jedną z nich nowy dywanik w Bielowicku. Po takich drogach jeździ się bardzo
przyjemnie i dobrze, że tych nowych nawierzchni przybywa w okolicy. Najbardziej
denerwujący był przejazd ze Skoczowa do Górek Wielkich, spory ruch, dziwne
manewry kierowców co w połączeniu z nienajlepszym asfaltem zmniejszyło
przyjemność z jazd do zera. Przed podjazdem w Górkach Wielkich dojechało do
mnie dwóch zawodników z JBG2, na moment złapałem ich koło ale jechali za mocno
jak dla mnie w tym dniu i długo z nimi nie pojechałem. Ostatnie około 10
kilometrów było już kryzysowe, mało zjadłem przed treningiem, nie zabrałem nic
do jedzenia i zaczynało mnie brakować. Jakoś przetrwałem ten lekki kryzys.













