Wpisy archiwalne w kategorii
50-100
| Dystans całkowity: | 96036.50 km (w terenie 1710.50 km; 1.78%) |
| Czas w ruchu: | 3524:10 |
| Średnia prędkość: | 26.63 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 92.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 1040163 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 202 (103 %) |
| Maks. tętno średnie: | 179 (89 %) |
| Suma kalorii: | 2006710 kcal |
| Liczba aktywności: | 1405 |
| Średnio na aktywność: | 68.35 km i 2h 33m |
| Więcej statystyk | |
Trening 53
Wtorek, 7 czerwca 2016 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2016
| Km: | 85.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:15 | km/h: | 26.15 |
| Pr. maks.: | 59.00 | Temperatura: | 17.0°C | HRmax: | 187187 ( 95%) | HRavg | 142( 72%) |
| Kalorie: | 2642kcal | Podjazdy: | 1970m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Mocny trening na podjazdach. Wyjechałem po pracy o 16 w pięknej pogodzie, pomimo lekkiego zmęczenia jechało się nie najgorzej. Na pierwszy ogień poszedł Przegibek od Bielska, jechałem równo średnim tempem i nawet szybko wjechałem. Na zjeździe musiałem hamować przez samochody i pod wiatr do Międzybrodzia ciężko się jechało. Z przeciwka jechał Łukasz Kramarczyk, kiwnąłem mu i jechałem dalej. Drugim podjazdem był Beskidek Targanicki. Jechałem równo i spokojnie, w połowie podjazdu przez dolinę dojechał do mnie kolarz i chwilę się wiózł na kole a później mnie z łatwością zostawił. Miałem jechać do końca spokojnie, ale na ostatniej ściance zobzcayłem jakiegoś kolarza, w połowie podjazdu już go wyprzedziłem, okazało się, że jest to Marek Marzec. Razem zjechaliśmy do Targanic, po drodze trochę się żalił, że JAS-KÓŁKI na wyścigach tylko wożą się na kole i nie dają zmian, ja mu powiedziałem, że nie wiem o kogo chodzi i że, każdy jeździ jak uważa i ja nie mam na to wpływu. Rozdzieliliśmy się,ja pojechałem w kierunku Kocierza. Ten podjazd potraktowałem poważnie i równa mocna jazda spowodowała, że pobiłem swój rekord o 1:20 i teraz wynosi on 12:41. Przed szczytem wyprzedziłem tego kolarza który zostawił mnie w Wielkiej Puszczy i zostawiłem go w tyle. Po zjeździe mnie dogonił i puściłem go by jechał sobie przodem. Spokojnie dojechałem do Międzybrodzia i tam zrobiłem postój w sklepie. Na Przegibek wjechałem równym tempem z rezerwą sił. Zjazd już spokojnie i do domu.
https://www.strava.com/activities/601738248
https://www.strava.com/activities/601738248
Rozgrzewka i rozjazd
Niedziela, 5 czerwca 2016 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa
| Km: | 88.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:30 | km/h: | 25.14 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 1750kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Trening 52
Piątek, 3 czerwca 2016 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2016
| Km: | 55.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:53 | km/h: | 29.20 |
| Pr. maks.: | 52.00 | Temperatura: | 12.0°C | HRmax: | 161161 ( 82%) | HRavg | 129( 66%) |
| Kalorie: | 1174kcal | Podjazdy: | 410m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Ostatni trening przed niedzielną czasówką na Koczy Zamek. Ostatnio tyle złego wydarzyło się w moim życiu, że nie wiem jak to wpłynie na moje zdrowie i dyspozycję. Chciałbym w końcu stanąć na podium ale widząc, że znowu na dzień czy dwa przed startem mocni zawodnicy z kategorii A się zapisują to podium chyba dalej będzie tylko marzeniem.
Na dzisiejszym treningu nie wydarzyło się nic szczególnego, poza mgłą, mokrą drogą i zerwanym asfaltem w Ustroniu. Jutro idę na wesele i nic nie pojeżdżę. Po treningu już trzecie mycie roweru w tym tygodniu.
https://www.strava.com/activities/596799868
Na dzisiejszym treningu nie wydarzyło się nic szczególnego, poza mgłą, mokrą drogą i zerwanym asfaltem w Ustroniu. Jutro idę na wesele i nic nie pojeżdżę. Po treningu już trzecie mycie roweru w tym tygodniu.
https://www.strava.com/activities/596799868
Trening 50
Wtorek, 31 maja 2016 Kategoria 50-100, avg>30km\h, Samotnie, Szosa, Trening 2016
| Km: | 61.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:59 | km/h: | 30.76 |
| Pr. maks.: | 62.00 | Temperatura: | 17.0°C | HRmax: | 161161 ( 82%) | HRavg | 130( 66%) |
| Kalorie: | 1397kcal | Podjazdy: | 490m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Spokojny poranny trening. Od początku dosyć ciepło i można było jechać na krótko. Jechało się bardzo dobrze i udało się jechać równym i spokojnym tempem przez cały dystans. Co prawda przed Landekiem po telefonie z pracy odechciało mi się jazdy ale jakoś dojechałem. Zamiast na 10 musiałem być w pracy już o 8.00. W pracy się dowiedziałem, że nie przedłużą ze mną umowy i zostały mi 2 tygodnie pracy i szukanie kolejnej. Takie jest życie, w moim przypadku cały czas pod górę, inni oszukują, nie przestrzegają reguł a kara zwykle dotyka uczciwych ludzi. Mam strasznego pecha i nic z tym nie zrobię. Najbardziej denerwuje mnie to, że kiedyś dostałem 15 minut kry za jazdę z kolegą bez numeru, inni za skrócenie trasy dostali po 1-2 minuty.Obecnie za wszelkie oszustwa nie ma żadnych konsekwencji. Po tym sezonie chyba przestanę reprezentować JAS-KÓŁKĘ ze względu na jedną osobę która co tydzień reprezentuje inną druzynę i nic sobie z tego nie robi. Jeżeli tacy ludzie będą jeździć w tej drużynie to ja nie muszę.
https://www.strava.com/activities/593648843
https://www.strava.com/activities/593648843
Długi rozjazd
Niedziela, 22 maja 2016 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, w grupie
| Km: | 83.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:01 | km/h: | 27.51 |
| Pr. maks.: | 72.00 | Temperatura: | 22.0°C | HRmax: | 152152 ( 77%) | HRavg | 115( 58%) |
| Kalorie: | 1964kcal | Podjazdy: | 880m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Wyjazd z JAS-KÓŁKAmi na Kubalonkę. Cały dystans przejechany spokojnie,musiałem parę razy puścić koło, ale trzeba trzymać się planu bo z szarpanej jazdy nic nie będzie. Do Wisły udało się dojechać spokojnie równym tempem, przed Kubalonką wyprzedził nas jakiś kolarz i od razu część osób ruszyła za nim. Ja sobie odpuściłem i spokojnym tempem wjechałem na Kubalonkę,wyprzedzając jeszcze 2 osoby. Po odpoczynku zjechaliśmy w dół do Wisły i tutaj znowu część osób poszalała i odjechała, czekali na nas w Wiśle i razem jechaliśmy dalej coraz mocniejszym tempem, w Ustroniu postój z powodu kapcia. Po postoju szybkim tempem do Skoczowa, przed wiaduktem puściłem koło i już spokojnie dojechałem do domu.
https://www.strava.com/activities/584130252
https://www.strava.com/activities/584130252
Trening 46
Środa, 18 maja 2016 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2016
| Km: | 57.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:55 | km/h: | 29.74 |
| Pr. maks.: | 55.00 | Temperatura: | 14.0°C | HRmax: | 189189 ( 96%) | HRavg | 134( 68%) |
| Kalorie: | 1201kcal | Podjazdy: | 430m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Pierwszy trening po obozie. Zrobiłem przegląd roweru, musiałem wymienić wózek przerzutki, ponieważ znowu zauważyłem luz na kółku po jednej jeździe, dodatkowo miałem problem z tylnym kołem, a dokładniej z piastą, miesiąc po serwisie i już nie obracała się płynnie. Wszystko udało się doprowadzić to dobrego stanu i można skupić się na jeździe. Pogoda nie rozpieszcza i wtedy co mogłem pojeździć to padało. Na szczęście mogłem wyjść wcześniej z pracy i zrobić trening o normalnej porze. W planie był mocny trening z tempówkami, z racji tego, że nie poprzedził go spokojny trening zrobiłem łączony. Cały czas jechałem równym tempem, w dwóch miejscach zrobiłem krótkie ale bardzo mocne przepalenia prawie na maksa i dalej jechałem spokojnie. Jeszcze trochę brakuje wytrzymałości przy takich mocnych interwałach, ale wszystko przyjdzie z czasem. Był to ostatni trening przed Klasykiem Radkowskim.
https://www.strava.com/activities/580248848
https://www.strava.com/activities/580248848
Obóz Bukowina 3
Niedziela, 15 maja 2016 Kategoria 50-100, Szosa, Trening 2016, w grupie
| Km: | 76.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:01 | km/h: | 25.19 |
| Pr. maks.: | 65.00 | Temperatura: | 10.0°C | HRmax: | 175175 ( 89%) | HRavg | 137( 70%) |
| Kalorie: | 2353kcal | Podjazdy: | 1590m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Ostatni trening podczas pobytu w Bukowinie. Od rana pogoda łaskawa,nie padało i było sucho. Ustalona trasa była ciekawa i gdyby nie początkowe przygody to mogłoby wszystko wyglądać jeszcze lepiej. Po wyjechaniu z ośrodka w górę jakieś niepokojące sygnały dobiegały z mojego roweru. Poprawiłem najpierw jeden zacisk koła, później drugi, później sprawdziłem czy hamulce nie obcierają obręczy, nic nie stwierdziłem i ruszyłem mocno by dogonić resztę, wtedy usłyszałem trzask i poczułem luz pod nogą, byłem pewny, że to łańcuch. Okazało się, że wypadło kółeczko od tylnej przerzutki, zatrzymałem się i udało się znaleźć najważniejsze elementy. Przy pomocy Dominika i Andrzeja, udało się naprawić usterkę i jechać dalej. Spokojnie jechałem podjazdy by nie zostawić kolegów i trochę mocniej pracowaliśmy na zjeździe i dojeździe do Poronina. Pierwszy dłuższy podjazd to był Ząb, początkowo jechaliśmy razem, później trochę odjechałem i jechałem przed dwójką współtowarzyszy. Zjazd w kierunku Nowego Bystrego pokonaliśmy razem i na kolejnym podjeździe znowu lekko odjechałem i przed szczytem Butorowego zaczekałem. Po szybkim zjeździe do Kościeliska i dojeździe do Zakopanego złapaliśmy resztę drużyny. W Zakopanem się podzieliliśmy, Agnieszka pojechała na Poronin a reszta w kierunku Kuźnic i Głodówki. Przez nerwówkę i trochę zbyt szybką jazdę przez Zakopane gdzieś z tyłu został Piotr i nas już nie złapał. Do Kuźnic dojechaliśmy spokojnie, dalszy odcinek do Cyrhli jeszcze razem, ale już szybszym tempem. Ściganie zaczęło się na zjeździe,mocniej pociągnął Tomek a później poprawił Mały, równe mocne zmiany i zaczął się podjazd na Głodówkę, rozkręciłem mocne tempo i je utrzymywałem do końca podjazdu, najpierw odpadł Mały, później nie wytrzymał Tomek i znowu byliśmy sami z Dominikem. Rondo na Głodówce nas zaskoczyło i nawet nie mieliśmy czasu zafiniszować i zatrzymaliśmy się na rondzie czekając na resztę. Po minucie dojechał Tomek, po kolejnej Mały i później Andrzej, gdybyśmy jeszcze poczekali około 2-3 minut to dojechałby Piotr od strony Bukowiny. Po postoju pojechaliśmy przez Łysą Polanę i Podspady do Jurgowa i na koniec ostatni podjazd pod Bukowinę. Po przekroczeniu granicy w Jurgowie, narzuciłem mocne tempo i koledzy poprawili, z tyłu został Andrzej i poczekałem na niego, taktyka była jedna, koledzy niech się męczą z przodu a na podjeździe będę miał więcej sił. Jednak przed rondem wszystko się zjechało i podjazd pierwszy zaczął Andrzej, nikt nie chciał jechać za nim i zrobiła się przerwa. Później wszystko się potasowało i przez większość podjazdu jechałem na czele z Dominikiem na kole i tak też wjechaliśmy na rondo. Na szczycie poczekaliśmy na resztę i już wspólnie zjechaliśmy do ośrodka. Fajny trening i cały obóz w Bukowinie, brakło mi jednego dnia na zaliczenie podjazdów na Słowacji, szkoda, może innym razem. Ogólnie to wyszło 350km i 6000m przewyższenia.
https://www.strava.com/activities/578047819
https://www.strava.com/activities/578047819
Klasyk Annogórski 2016
Sobota, 7 maja 2016 Kategoria 50-100, avg>30km\h, w grupie, Wyścig
| Km: | 77.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:18 | km/h: | 33.48 |
| Pr. maks.: | 70.00 | Temperatura: | 22.0°C | HRmax: | 201201 (103%) | HRavg | 163( 83%) |
| Kalorie: | 2383kcal | Podjazdy: | 910m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Do końca nie wiedziałem czy pojadę na ten wyścig, ostatnio byłem chory i jeszcze nie doszedłem do pełni sił. Widząc listę startową wiedziałem, że nie ma szans na wysokie miejsce i miałem zamiar jechać mocno cały czas, nie wyszło to tak dobrze jak myślałem ale i tak byłem najbardziej pracującym zawodnikiem z 20 osobowej grupki w której jechałem prawie cały wyścig.
Po rozgrzewce ustawiłem się w sektorze, była 12:25, start o 13, pomimo czekania 35 minut w słońcu, nie miałem dobrej pozycji, wiele ludzi startowało z ulicy i chodników znajdujących się poza sektorem i pomimo pozycji na przodzie sektora wystartowałem w połowie stawki. Ta sytuacja jest kolejnym argumentem dla mnie, że nie ma czego szukać w takich wyścigach,ludzie kombinują jak mogą, nie wystarczy, że mają już wyjeżdżone powyżej 5000km w tym sezonie, wypasione rowery karbonowe, ogolone nogi i inne, to jeszcze wpychają się bezczelnie przed uczciwie czekających na start kolarzy.
Po starcie od razu peleton zajął całą szerokość jezdni, po pierwszym zakręcie musieliśmy się zmieścić na jednym pasie, nie udało się to i pachołki latały po drodze. Droga do autostrady wyglądała cały czas taka samo, gaz, hamulec, gaz, hamulec, itd. Przed wiaduktem kolarze z kategorii E pchający się do przodu już puszczali i robiła się luka, dospawałem jeden raz, do podnóża podjazdu na Górę Świętej Anny spawałem trzy razy. Na zakręcie jeden kolarz zjechał na pobocze i musiałem zwolnić i go mijać, początek podjazdu wolny, nie mogłem gonić czołówki przez motocykl który jechał lewą stroną, kiedy już miałem dużą stratę do jakiejś mocniejszej grupki przyśpieszyłem, cały podjazd pokonałem na maksa wyprzedzając około 100 kolarzy. Do rozciągniętej czołowej grupy miałem jakieś 20 metrów straty, na zjeździe próbowałem gonić, nie miało to sensu i poczekałem na kolejną grupę, dojechali mnie w połowie zjazdu do Leśnicy. Było nas około 10 osób w tym Grześ z JAS-KÓŁEK, współpraca się nie układała, na zmiany wychodziło 5 osób, reszta jak zwykle wiozła się na kole, na pierwszym bufecie nie złapałem kubka z wodą i musiałem sięgać po bidon na zjeździe, przez ten bardziej płaski odcinek jechaliśmy we dwóch po zmianach. Początek Anki znowu szarpanie a później nagłe zwolnienie, wyszedłem na zmianę i sam ciągnąłem grupę, dogoniliśmy kilka osób,m.in Dominika i wjechaliśmy na szczyt, na sam szczyt znowu wszyscy poszli jak na finisz, na zjeździe musiałem mocno dokręcać by się utrzymać i się udało, po zjeździe znowu zostałem z tyłu i z Leśnicy jechałem na końcu grupki. Ogólnie to trzecia runda spokojna, znowu pracowały 3 osoby i na Ankę znowu jechałem cały czas na zmianie. Czwarte okrążenie trochę sobie odpuściłem, złapaliśmy kilka osób i zaczeliśmy już dublować ostatnich kolarzy, najgorzej było na tym krótkim wąskim podjeździe. Złapałem kubek, jedyny na 4 próby i jechaliśmy dalej. W pewnym momencie na płaskim tempo spadło poniżej 30km/h i wyszedłem na zmianę i podkręciłem tempo, później ktoś poprawił i siadłem na koło, zrobiło się 20 metrów różnicy, nie było sensu odjeżdżać i przed Anką znowu byliśmy razem. Podjazd sobie popuściłem i wjechałem w środku grupy, ktoś z Bike Atelier zaatakował, nie był z kategorii A więc nie goniłem i już układałem sobie w głowie finisz na ostatniej rundzie. Ostatnia runda była podobna do czwartej, z tą różnicą, że zjadłem batonika przed tym krótkim podjazdem. Wtedy też spadł mi łańcuch, nałożyłem i wjechałem w środku tej grupki. Do podnóża ostatniego podjazdu dojechałem schowany w środku grupy. Od początku poszło takie tempo, że bałem się, że nie wytrzymam, po chwili znowu zwolnienie i wtedy zacząłem się przesuwać do przodu. Koło kościoła złapaliśmy jeszcze parę osób i wtedy też zdecydowałem się na atak, udało się zaskoczyć rywali i chwilę trwało nim ktoś zaspawał ale grupa była już rozciągnięta, później próby kolejnych ataków, na 500m przed metą poszedł końcowy atak,dwójka pojechała przodem, ja byłem na 5 pozycji i nim się zebrałem to było już kilka metrów różnicy, ruszyłem za nimi ale było już po ptokach.Dowiozłem 3 miejsce z tej grupki i fajnie zakończyłem wyścig.
Ogólnie to nie mogę narzekać, może jakbym był w głównej grupie po pierwszej rundzie to osiągnąłbym coś więcej. To co mogłem zrobić to zrobiłem i jest dobrze. Na wynik nie patrzę, 41 miejsce w kategorii A i 120 w OPEN nie może mnie satysfakcjonować, znowu kategoria A najsilniejsza, co z tego, że w kategorii B czy C było więcej osób jak ten czas dałby mi w tych kategoriach lepsze miejsce. Wyścig wygrał oczywiście zawodnik z licencją ELITY.
Ogólnie to organizacyjnie wypadło bez większych zastrzeżeń, jedynie dałbym przynajmniej kary czasowe zawodnikom startującym z ulicy i chodnika znajdującego się poza wyznaczonym sektorem.
https://www.strava.com/activities/568634948#137891...
Po rozgrzewce ustawiłem się w sektorze, była 12:25, start o 13, pomimo czekania 35 minut w słońcu, nie miałem dobrej pozycji, wiele ludzi startowało z ulicy i chodników znajdujących się poza sektorem i pomimo pozycji na przodzie sektora wystartowałem w połowie stawki. Ta sytuacja jest kolejnym argumentem dla mnie, że nie ma czego szukać w takich wyścigach,ludzie kombinują jak mogą, nie wystarczy, że mają już wyjeżdżone powyżej 5000km w tym sezonie, wypasione rowery karbonowe, ogolone nogi i inne, to jeszcze wpychają się bezczelnie przed uczciwie czekających na start kolarzy.
Po starcie od razu peleton zajął całą szerokość jezdni, po pierwszym zakręcie musieliśmy się zmieścić na jednym pasie, nie udało się to i pachołki latały po drodze. Droga do autostrady wyglądała cały czas taka samo, gaz, hamulec, gaz, hamulec, itd. Przed wiaduktem kolarze z kategorii E pchający się do przodu już puszczali i robiła się luka, dospawałem jeden raz, do podnóża podjazdu na Górę Świętej Anny spawałem trzy razy. Na zakręcie jeden kolarz zjechał na pobocze i musiałem zwolnić i go mijać, początek podjazdu wolny, nie mogłem gonić czołówki przez motocykl który jechał lewą stroną, kiedy już miałem dużą stratę do jakiejś mocniejszej grupki przyśpieszyłem, cały podjazd pokonałem na maksa wyprzedzając około 100 kolarzy. Do rozciągniętej czołowej grupy miałem jakieś 20 metrów straty, na zjeździe próbowałem gonić, nie miało to sensu i poczekałem na kolejną grupę, dojechali mnie w połowie zjazdu do Leśnicy. Było nas około 10 osób w tym Grześ z JAS-KÓŁEK, współpraca się nie układała, na zmiany wychodziło 5 osób, reszta jak zwykle wiozła się na kole, na pierwszym bufecie nie złapałem kubka z wodą i musiałem sięgać po bidon na zjeździe, przez ten bardziej płaski odcinek jechaliśmy we dwóch po zmianach. Początek Anki znowu szarpanie a później nagłe zwolnienie, wyszedłem na zmianę i sam ciągnąłem grupę, dogoniliśmy kilka osób,m.in Dominika i wjechaliśmy na szczyt, na sam szczyt znowu wszyscy poszli jak na finisz, na zjeździe musiałem mocno dokręcać by się utrzymać i się udało, po zjeździe znowu zostałem z tyłu i z Leśnicy jechałem na końcu grupki. Ogólnie to trzecia runda spokojna, znowu pracowały 3 osoby i na Ankę znowu jechałem cały czas na zmianie. Czwarte okrążenie trochę sobie odpuściłem, złapaliśmy kilka osób i zaczeliśmy już dublować ostatnich kolarzy, najgorzej było na tym krótkim wąskim podjeździe. Złapałem kubek, jedyny na 4 próby i jechaliśmy dalej. W pewnym momencie na płaskim tempo spadło poniżej 30km/h i wyszedłem na zmianę i podkręciłem tempo, później ktoś poprawił i siadłem na koło, zrobiło się 20 metrów różnicy, nie było sensu odjeżdżać i przed Anką znowu byliśmy razem. Podjazd sobie popuściłem i wjechałem w środku grupy, ktoś z Bike Atelier zaatakował, nie był z kategorii A więc nie goniłem i już układałem sobie w głowie finisz na ostatniej rundzie. Ostatnia runda była podobna do czwartej, z tą różnicą, że zjadłem batonika przed tym krótkim podjazdem. Wtedy też spadł mi łańcuch, nałożyłem i wjechałem w środku tej grupki. Do podnóża ostatniego podjazdu dojechałem schowany w środku grupy. Od początku poszło takie tempo, że bałem się, że nie wytrzymam, po chwili znowu zwolnienie i wtedy zacząłem się przesuwać do przodu. Koło kościoła złapaliśmy jeszcze parę osób i wtedy też zdecydowałem się na atak, udało się zaskoczyć rywali i chwilę trwało nim ktoś zaspawał ale grupa była już rozciągnięta, później próby kolejnych ataków, na 500m przed metą poszedł końcowy atak,dwójka pojechała przodem, ja byłem na 5 pozycji i nim się zebrałem to było już kilka metrów różnicy, ruszyłem za nimi ale było już po ptokach.Dowiozłem 3 miejsce z tej grupki i fajnie zakończyłem wyścig.
Ogólnie to nie mogę narzekać, może jakbym był w głównej grupie po pierwszej rundzie to osiągnąłbym coś więcej. To co mogłem zrobić to zrobiłem i jest dobrze. Na wynik nie patrzę, 41 miejsce w kategorii A i 120 w OPEN nie może mnie satysfakcjonować, znowu kategoria A najsilniejsza, co z tego, że w kategorii B czy C było więcej osób jak ten czas dałby mi w tych kategoriach lepsze miejsce. Wyścig wygrał oczywiście zawodnik z licencją ELITY.
Ogólnie to organizacyjnie wypadło bez większych zastrzeżeń, jedynie dałbym przynajmniej kary czasowe zawodnikom startującym z ulicy i chodnika znajdującego się poza wyznaczonym sektorem.
https://www.strava.com/activities/568634948#137891...
Trening 45
Niedziela, 1 maja 2016 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2016, w grupie
| Km: | 93.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:33 | km/h: | 26.20 |
| Pr. maks.: | 52.00 | Temperatura: | 13.0°C | HRmax: | 174174 ( 89%) | HRavg | 137( 70%) |
| Kalorie: | 1892kcal | Podjazdy: | 890m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Dzisiejszy dzień nie zaczął się dla mnie dobrze, obudziłem się z 38,5 stopnia gorączki, wypiłem kilka kubków herbaty i wypociłem od razu. O 8 wstałem z łóżka i gorączki już nie miałem, postanowiłem, że pojadę na Rozpoczęcie Sezonu. Ubrałem się ciepło, pomimo zapowiadanej temperatury w okolicy 15 stopni. Od początku wiedziałem, że dzisiaj dobrze nie pojadę, mocy brakowało, na start jakoś dojechałem głównie z wiatrem a później już było różnie. Przed startem nie robiłem żadnej rozgrzewki i tylko z 5 minut pokręciłem i start. Na początku nie mogłem się wpiąć, kilka sekund w plecy, później się rozkręcałem i już w połowie górki mnie przytkało, męczyłem się okrutnie,tętno ledwo 160, do Pruchnej ciężko się jechało, byłem pewny, że jadę na ostatnie miejsce, czas prawie 9 minut przy wjeździe na drogę w kierunku Cieszyna nie nastrajał optymistycznie, druga część poszła jakby łatwiej, bo z wiatrem. Po zjechaniu z głównej drogi na drugim zakręcie pojawił się samochód,udało się ominąć i dalej już jakoś się jechało, końcówkę zjazdu odpuściłem i dopiero na ostatnim kilometrze pojechałem dobrze, 45 nie schodziło z licznika, brakło jakiegoś podjazdu na koniec. Ogólnie wystarczyło na 5 miejsce, mogło być gorzej. Po czasówce jeszcze spotkanie przy napojach i później powrót pod wiatr do domu. Kawałek przejechałem z Andrzejem i Zbyszkiem, szybko mnie zostawili i przez parę kilometrów jechałem sam, w Kończycach Wielkich złapałem Zbyszka i razem dojechaliśmy do Skoczowa. Dalej już każdy w swoją stronę. Do domu dojechałem spokojnie bez szarpania tempa. Następny tydzień miał być odpoczynkowy i będzie, może uda się wrócić do pełni sił i pokazać moc na wyścigu w Leśnicy. Zobaczymy jak wszystko się ułoży.
https://www.strava.com/activities/561984800
https://www.strava.com/activities/561984800
Trening 44
Sobota, 30 kwietnia 2016 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2016
| Km: | 67.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:42 | km/h: | 24.81 |
| Pr. maks.: | 65.00 | Temperatura: | 15.0°C | HRmax: | 181181 ( 92%) | HRavg | 143( 73%) |
| Kalorie: | 2031kcal | Podjazdy: | 1610m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Trening z jednym mocniejszym akcentem na podjeździe pod Górę Żar. Noga słaba, przeziębienie daje o sobie znać i nie mogłem wskoczyć na wyższe tętno niż 180, 170 bez problemów a wyżej nie mogłem. Pierwszy podjazd pod Przegibek w całości w tlenie, dawno tak spokojnie nie jechałem żadnego podjazdu. W Międzybrodziu minąłem grupę Rogelli Team i kogoś z JAS-KÓŁEK, nie wiem kto to był.
Podjazd na Żar rozpocząłem spokojnie, dopiero powyżej dolnej stacji kolejki ruszyłem mocniej. Planowałem na tym 4 kilometrowym odcinku do zjazdu osiągnąć czas około 13 minut, co dałoby mi miejsce w 10 na Stravie. Rozpocząłem trochę zachowawczo, na najbardziej stromym fragmencie musiałem się zatrzymać przez pieszych którzy szli całą szerokością drogi i nie zareagowali na mój krzyk, już miałem kilkanaście sekund w plecy,kolejne dwa kilometry jechałem równo i mocno i znowu musiałem zwolnić tym razem przez samochody które zjeżdżały w dół, droga teoretycznie zamknięta dla ruchu ale widać są tacy którzy się tym nie przejmują. Ostatni kilometr już trochę szarpany i ostatecznie czas 13:40 dał mi 15 miejsce na Stravie. Odcinek zjazdu i końcowy podjazd pokonałem już spokojnie. Na szczycie chwila przerwy, widok na ośnieżone Tatry i zjazd. Nawet szybko zjechałem do dolnej stacji kolejki, później już gorzej. Na dokładkę wjechałem jeszcze Przegibek od Międzybrodzia na spokojnie w czasie 12:08 od mostku w Międzybrodziu. Na początku zjazdu zjadłem banana i bardzo szybko zjechałem do Straconki i dalej już spokojnie do domu. Jutro Oficjalne Rozpoczęcie Sezonu, szkoda, że tak późno ale może być pasjonująca walka o zwycięstwo. Nie nastawiam się na żaden wynik. Taktykę już mam i myślę, że uda się bezpiecznie dojechać do mety.
https://www.strava.com/activities/561037451
Podjazd na Żar rozpocząłem spokojnie, dopiero powyżej dolnej stacji kolejki ruszyłem mocniej. Planowałem na tym 4 kilometrowym odcinku do zjazdu osiągnąć czas około 13 minut, co dałoby mi miejsce w 10 na Stravie. Rozpocząłem trochę zachowawczo, na najbardziej stromym fragmencie musiałem się zatrzymać przez pieszych którzy szli całą szerokością drogi i nie zareagowali na mój krzyk, już miałem kilkanaście sekund w plecy,kolejne dwa kilometry jechałem równo i mocno i znowu musiałem zwolnić tym razem przez samochody które zjeżdżały w dół, droga teoretycznie zamknięta dla ruchu ale widać są tacy którzy się tym nie przejmują. Ostatni kilometr już trochę szarpany i ostatecznie czas 13:40 dał mi 15 miejsce na Stravie. Odcinek zjazdu i końcowy podjazd pokonałem już spokojnie. Na szczycie chwila przerwy, widok na ośnieżone Tatry i zjazd. Nawet szybko zjechałem do dolnej stacji kolejki, później już gorzej. Na dokładkę wjechałem jeszcze Przegibek od Międzybrodzia na spokojnie w czasie 12:08 od mostku w Międzybrodziu. Na początku zjazdu zjadłem banana i bardzo szybko zjechałem do Straconki i dalej już spokojnie do domu. Jutro Oficjalne Rozpoczęcie Sezonu, szkoda, że tak późno ale może być pasjonująca walka o zwycięstwo. Nie nastawiam się na żaden wynik. Taktykę już mam i myślę, że uda się bezpiecznie dojechać do mety.
https://www.strava.com/activities/561037451







