Piotr92blog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(13)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy PiotrKukla2.bikestats.pl

linki

Wpisy archiwalne w kategorii

w grupie

Dystans całkowity:49822.00 km (w terenie 762.00 km; 1.53%)
Czas w ruchu:1817:20
Średnia prędkość:27.27 km/h
Maksymalna prędkość:92.00 km/h
Suma podjazdów:569366 m
Maks. tętno maksymalne:205 (103 %)
Maks. tętno średnie:198 (101 %)
Suma kalorii:1041293 kcal
Liczba aktywności:549
Średnio na aktywność:90.75 km i 3h 20m
Więcej statystyk

Trening 86

Środa, 19 lipca 2017 Kategoria avg>30km\h, Samotnie, Szosa, Trening 2017, w grupie
Km: 64.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:07 km/h: 30.24
Pr. maks.: 61.00 Temperatura: 26.0°C HRmax: 164164 ( 84%) HRavg 129( 66%)
Kalorie: 1307kcal Podjazdy: 500m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Spokojny trening. Pojechałem pod Twomark a tam około 20 ludzi i jeszcze dojechało kilka. Spokojnym tempem dojechaliśmy do Jasienicy i później stopniowe przyśpieszanie. W Rudzicy poszedł już gaz i to na tyle mocny, że wszystko się porwało a ja zostałem sam na samym tyle. Z założenia miałem jechać spokojnie i tego się trzymałem. Na skrzyżowaniu byłem jako jeden z ostatnich z ponad 30 sekundową stratą. Myślałem, że chociaż jakaś kilkuosobowa grupka się stworzy i będę mógł w niej jechać. Od Landeka do Międzyrzecza jechałem wspólnie z Grześkiem. Moje zmiany były słabsze i nie udało się nikogo dogonić. Na podjeździe swobodnie odjechałem i widziałem przed sobą 4 osobową grupkę, powoli się do niej zbliżałem ale zaczął się zjazd i ni dogoniłem. Równym tempem przejechałem odcinek przez Bronów, trochę dziur tam jest a w połączeniu ze sporym ruchem pieszych i rowerzystów było momentami niebezpiecznie. Na odcinku pod wiatr do Międzyrzecza dogoniłem 2 osoby i do podjazdu z nimi dojechałem. Na podjeździe odjechałem i wyprzedziłem jeszcze jedną osobę. Na trzecią rundę wjechałem samotnie i równym tempem przejechałem cały odcinek do Międzyrzecza. Myślałem, że mnie zdublują ale tak się nie stało, przed Rudzicą jeszcze kogoś wyprzedziłem i po 3 rundach skończyłem i czekałem na finisz czołówki. Nie było tak źle, do 2 grupy straciłem około 6 minut, gdyby nie ten gaz na początku to mogłoby to wyglądać inaczej. Po dojechaniu pierwszej grupy do skrzyżowania zauważyłem, że dołączyła się grupa Jafi Sport, tym razem były to 2 osoby z pierwszego składu super jeżdżące w takim terenie. Za grupą dojeżdżały pojedyncze osoby i gdy większość osób była na skrzyżowaniu, podzieliliśmy się na 2 grupki i każda pojechała w inną stronę. Spokojnym tempem dojechaliśmy do Wapienicy i tam się rozdzieliliśmy. Krótka przerwa na nawodnienie i do domu. Noga podaje bardzo dobrze, szkoda, że organizatorzy KK nie dali znać wcześniej o rezygnacji z Giga, inaczej bym zaplanował ten tydzień i spróbował dzisiaj przejechać jak najwięcej w czołówce.
Rundy:
I.   Rudzica - Landek - Ligota - Międzyrzecze - Rudzica 14,9 km: 0:28:25 ( 31,45 ) 142 ( 72 % )
II.  Rudzica - Landek - Ligota - Międzyrzecze - Rudzica 14,9 km: 0:29:48 ( 30,04 ) 134 ( 68 % )
III. Rudzica - Landek - Ligota - Międzyrzecze - Rudzica 14,9 km: 0:29:02 ( 30,91 ) 134 ( 68 % )
https://www.strava.com/activities/1091810067

Trening 84

Niedziela, 16 lipca 2017 Kategoria 300<, Samotnie, Szosa, Trening 2017, w grupie
Km: 312.00 Km teren: 0.00 Czas: 11:10 km/h: 27.94
Pr. maks.: 68.00 Temperatura: 18.0°C HRmax: 178178 ( 91%) HRavg 132( 67%)
Kalorie: kcal Podjazdy: 3600m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Bardzo fajny trening, dawno nie jechałem takiego dystansu, po raz ostatni w 2011 roku. Trochę się obawiałem czy dam radę a ostatecznie wyszło znacznie lepiej niż przypuszczałem. Wyjechałem o 3:45 i było 12 stopni. Ciężko się jechało, miałem bezpieczny zapas czasowy i później pomimo spadku temperatury do 5 stopni noga się rozkręcała. Spokojne i równe tempo pozwoliło mi dojechać szybko do Bohumina i tam trochę pomyliłem drogi i nadrobiłem około 3 kilometry. Na rondo w Chałupkach dotarłem dokładnie o 5:54 w identycznym czasie co reszta Jas-Kółek. Było nas 6, po chwili dołączył Andrzej i w 7 ruszyliśmy w drogę. Tempo było spokojne, głównie ze względu na Marcina który z braku doświadczenia nie potrafi jeszcze szybko przejechać takiego dystansu. Nie było zbędnych zrywów i po drodze dołączyły jeszcze 2 osoby i jechaliśmy fajnie po zmianach. Ruch był bardzo mały, trasa malownicza i ubywało dystansu. Za Bruntalem na skutek mojej pomyłki nadrobiliśmy kilka kilometrów, ostatecznie dojechaliśmy do właściwej drogi i dotarliśmy do właściwego podjazdu na Pradziada. Przed podjazdem pech jednego z kolarzy i zmiana dętki. W końcu ruszyliśmy na górę. Zacząłem podjazd jako jeden z ostatnich, miałem wjechać spokojnie a wyszło jak zwykle. Trochę mnie podpuścili i kawałek jechaliśmy w większym składzie a po chwili na kole został tylko Dominik. Mogłem przycisnąć mocniej, postawiłem na równą jazdę do górnego szlabanu a później się zobaczy. Po 2 kilometrach zostałem sam i równym tempem dojechałem do wypłaszczenia. Później trochę szarpanej jazdy i slalom między pieszymi, dwa razy musiałem zwolnić prawie do zera. Szczyt się zbliżał, miałem zamiar zafiniszować ale 100 metrów przed szczytem cała szerokość jezdni była zablokowana i musiałem zwolnić. Czas nie wyszedł zły, biorąc pod uwagę, że nie jechałem na maksa i miałem w nogach 150 kilometrów to nawet bardzo dobry wynik. Na szczycie jak zwykle wiało, widoczność dosyć dobra i można było cieszyć oczy widokami. Wolny zjazd do górnego szlabanu z postojem po wodę i szybki zjazd do parkingu na dole. Na odpoczynek i posiłek zjechaliśmy kawałek dalej i tam ponad godzinna przerwa. Droga powrotna szybsza bez dłuższych przerw, momentami się to trochę rozjeżdżało i później trzeba było zwalniać ale nie było źle. Szybko dotarliśmy do Chałupek gdzie się rozdzieliliśmy. Do Karwiny dojechałem z Andrzejem po równych zmianach, dalej już samotnie, w okolicach Babilonu brakło mi wody i do Dębowca jechałem bez picia. Krótki postój w sklepie i ruszyłem na ostatnie 20 kilometrów. Jechało się cały czas dobrze, trochę tyłek już dawał o sobie znać i co jakiś czas musiałem wstawać z siodełka. Krótkie podjazdy wjechałem w dosyć dobrym tempie i nawet nie wiem kiedy znalazłem się w Świętoszówce. Ostatnie 8 kilometrów już na luzie do domu. Nie spodziewałem się, że przejadę bez problemów taki dystans, kryzys był tylko na początku, cały czas kontrolowałem jedzenie i picie i myślę, że dłuższy dystans też bym przejechał. Po takim treningu czas na odpoczynek przed Klasykiem Kłodzkim.
https://www.strava.com/activities/1086514688

Trening 80

Niedziela, 9 lipca 2017 Kategoria 100-200, Samotnie, Szosa, Trening 2017, w grupie
Km: 100.00 Km teren: 0.00 Czas: 03:59 km/h: 25.10
Pr. maks.: 63.00 Temperatura: 24.0°C HRmax: 168168 ( 86%) HRavg 130( 66%)
Kalorie: 2686kcal Podjazdy: 1800m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Kolejny niedzielny grupowy trening. Założeniem była spokojna jazda, nie wszyscy się do tego stosowali więc często się wszystko rwało a im później tym więcej osób miało problem z utrzymaniem niezbyt mocnego tempa. Z Jarkiem pojechaliśmy naprzeciw grupie, trochę bocznymi drogami bo główna jest rozkopana. Jechaliśmy spokojnie i dopiero w Świętoszówce Jarek odjechał. W Grodźcu spotkaliśmy resztę Jas-Kółek i nawróciliśmy. Na stacji benzynowej chwila przerwy i spokojnym tempem jechaliśmy w kierunku Jaworza. Trochę dłuższą lecz spokojniejszą drogą dojechaliśmy do podnóża podjazdu na Przegibek. Niektórzy jak zobaczą górę to od razu rura, sugerowałem spokojną jazdą ale niektórzy nie rozumieją co się do nich mówi a później narzekają, że są zajechani. Do Straconki dojechaliśmy razem a później prawie wszyscy mi odjechali. Widziałem, że niektórzy jadą prawie na maksa a przed nimi jeszcze spora droga. Na szczyt wjechałem przedostatni, chwilkę czekaliśmy i prawie w komplecie zaczęliśmy zjeżdżać do Międzybrodzia. Zjechałem spokojnie i znowu byłem na szarym końcu. Jestem ciekaw co niektórzy zrobią jak z nienacka wyskoczy samochód z przeciwka, nie warto ryzykować na zjazdach, chyba, że ktoś żyje z roweru i dla roweru. Podjazd na Żar zaczęliśmy wspólnie i na początku we trzech odjechali. Ja jechałem swoim tempem i po chwili odjechaliśmy z Darkiem od reszty i wspólnie jechaliśmy kawałek. Równa jazda pozwoliła doścignąć Bastka który na chwilę jechał na moim kole, szybko został z tyłu i zacząłem się zbliżać do Dominika. Na szczyt wjechałem tuż za nim, Jarek już był chwilę na górze. Na szczycie czekał już Michał. Szybko poszedłem kupić coś do picia, przy kasie spotkałem Rafała Wrożynę z którym w sobotę będę jechał Beskyd Tour i zapytałem go o cykl Road Maraton. Jego odpowiedź była taka jak się spodziewałem, jeździ na zawody tylko dlatego, że jest blisko i zgłosił skład tylko dla zniżek na wpisowe a do oszustów ma taki sam stosunek jak ja. W międzyczasie dojechali wszyscy i chwile posiedzieliśmy na szczycie. Na zjeździe trochę przyszalałem ale musiałem sporo hamować i tak to nie był zbyt szybki zjazd. Po wizycie w sklepie przyszła pora na Przegibek. Początek jechaliśmy wspólnie a później znowu szarpnięcie i porwanie grupy. Odjechali we trzech i przy spokojnej jeździe nie mogłem ich dogonić . Na szczycie ludzi jak mrówek i nawet nie było jak się zatrzymać, zjazd wśród samochodów nie należał do szybkich, część osób znowu poszalała i znowu na szarym końcu zjechałem do skrzyżowania. Tempo musiało zostać zmniejszone by wspólnie jechać. Odprowadziłem grupę do Jasienicy i pojechałem do domu. W Jaworzu jeszcze jedno przyśpieszenie i spokojnie do domu. Niektórzy są silni, niech to potwierdzą na zawodach. Z dzisiejszej swojej jazdy jestem zadowolony, nie zarzynałem się, forma jest w dalszym ciagu dobra i jazda była bardzo przyjemna. Ciekawa była też dzisiejsza walka na Tour de France. Z gry wypadło sporo kolarzy w tym niestety te z Rafał Majka, szkoda gościa. Grono faworytów uszczupliło się do 5, 6 osób. Potwierdzają się niestety słowa Sylwestra Szmyda który jakiś czas temu powiedział, że w obecnych czasach rywalizacja odbywa się głównie na zjazdach, wszyscy ryzykują zbyt mocno i jest sporo kraks. W amatorskich zawodach jest niestety to samo, ja swojego zdania nie zmienię i nawet gdybym był super zjazdowcem lepiej nie ryzykować, nigdy nie wiadomo co się stanie, pod górę da się więcej przewidzieć. 
Podjazdy:
I.   Przełęcz Przegibek od Straconki 3,4 km 190 m ( 5,6 % ) 0:11:53 ( 17,17 ) 140 ( 72 % )
II.  Góra Żar 7,7 km 420 m ( 5,5 % ) 0:25:37 ( 18,04 ) 153 ( 78 % )
III. Przełęcz Przegibek od Międzybrodzia 3,0 km 200 m ( 6,7 % ) 0:11:18 ( 15,93 ) 149 ( 76 % )
https://www.strava.com/activities/1074954721

Trening 79

Sobota, 8 lipca 2017 Kategoria 100-200, Samotnie, Szosa, Trening 2017, w grupie
Km: 138.00 Km teren: 0.00 Czas: 05:01 km/h: 27.51
Pr. maks.: 62.00 Temperatura: 22.0°C HRmax: 186186 ( 95%) HRavg 133( 68%)
Kalorie: 3409kcal Podjazdy: 1600m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Ciężko się było rano zwlec z łóżka, planowałem wyjechać o 5 i zrobić trasę prawie 200 km przez Słowację, ostatecznie wyjechałem o 7 i na dzień dobry Salmopol. Spokojnie z kilkoma przyśpieszeniami dojechałem do Szczyrku. Tam mocując się z wiatrem dojechałem do Soliska. Ruszyłem mocno od początku, chyba zbyt mocno bo pod koniec miałem lekkie problemy. Dosyć równa i mocna jazda przez cały czas pozwoliła mi poprawić rekord o ponad 30 sekund, jeszcze jakaś rezerwa jest na tym odcinku. Zjazd fatalny, mokro, piasek, żwir, połamane drzewa, dobrze, że Pętla Beskidzka była tydzień temu bo w takich warunkach to by była masakra. Bezpiecznie zjechałem do Wisły i mając lekki zapas czasowy myślałem jeszcze nad Zameczkiem, zrezygnowałem z tego pomysłu i pojechałem prosto na Skoczów. Jechałem równo i dopiero w Bąkowie zjechałem z dwupasmówki w lewo. Na luzie dojechałem do Jastrzębia i byłem pierwszy. Po chwili dojechał Marcin a następnie kolejne 8 osób, w sumie było nas 13 na rowerach i prowadząc kolumnę pojazdów jechaliśmy w kierunku Ruptawy. Chwila czekania na ostatnie przygotowania i znowu przed samochodami pod kościół. Ustawiliśmy się po dwóch stronach chodnika i czekaliśmy na właściwy moment. Po wejściu wszystkich do Kościoła część osób miała czekać na koniec Mszy Ślubnej a część w tym ja pojechała do domu. Musiałem być najpóźniej o 13:30 w domu i czasu miałem tak na styk. Modliłem się, by nie zmoknąć i w Kończycach suchy asfalt nagle zmienił się w mokry. Było bardzo ślisko i sporo kałuż na drodze i tak aż do Dębowca. Sporo połamanych gałęzi i żwiru na drogach. W sklepie kupiłem wodę i coś do zjedzenia i w dosyć dobrym tempie dojechałem do Skoczowa. Tam trochę czekania na przejazd i po szybkim odcinku do Jasienicy już luźnym tempem dojechałem do domu. Trochę niepotrzebnie jechałem mocno ten Salmopol. Forma jest niezła i dzisiaj nawet poczułem radość z jazdy i jutro postaram się kontynuować ten trend. Spokojny trening z kilkoma podjazdami powinien pomóc.

Przełęcz Salmopolska od Szczyrku 4,4 km 270 m ( 6,1 % ) 0:12:43 ( 20,76 ) 178 ( 90 % )

https://www.strava.com/activities/1073211371

Trening 77

Środa, 5 lipca 2017 Kategoria 50-100, avg>30km\h, Samotnie, Szosa, Trening 2017, w grupie
Km: 68.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:04 km/h: 32.90
Pr. maks.: 60.00 Temperatura: 18.0°C HRmax: 177177 ( 90%) HRavg 149( 76%)
Kalorie: 1592kcal Podjazdy: 450m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Miał być fajny trening w grupie a wyszło jak zwykle nic. Przyjechałem na miejsce zbiórki i zaczęło padać. Miałem ubrać kurtkę lecz tego nie zrobiłem i schowałem kurtkę do kieszeni lecz niedokładnie i na nierównej i dosyć śliskiej drodze kurtka wypadła. Zatrzymałem się, zabrałem zgubę, grupy już nie było widać, wiedziałem gdzie mam jechać i miałem nadzieję, że dogonię. Nic z tego, chciałem przejechać pod prąd w kierunku Międzyrzecza i nagle pojawił się radiowóz i dostałem upomnienie, dobrze, że nie mandat i mogłem przeprowadzić rower przez wiadukt. Do Międzyrzecza dojechałem spokojnie wiedząc, że czeka mnie samotna jazda. Rundę zacząłem w Międzyrzeczu po skręcie na Rudzicę, od razu ruszyłem mocno i dosyć szybko dojechałem do skrzyżowania w Rudzicy. Po mokrym niezbyt szybkim zjeździe czekało mnie kilka kilometrów pod wiatr. Narzuciłem dosyć mocne i równe tempo i jechałem tak do Ligoty. Tam na zakrętach bardzo ślisko, cudem uniknąłem upadku i spokojnie dotarłem do ronda. Odcinek do Międzyrzecza jechałem z wiatrem. Drugą rundę przejechałem szybciej niż pierwszą a trzecią minimalnie wolniej. Na koniec jeszcze pojechałem mocno odcinek do skrzyżowania w Rudzicy. Chciałem zafiniszować ale przed końcem znowu kurtka wypadła z kieszonki. Cały czas jechałem równo, jeszcze jedną rundę w tym tempie bym przejechał ale stwierdziłem, że wystarczy i skręciłem na Jasienicę i już luźno przez Jaworze do domu. Forma jest niezła. Grupa pojechała rundę wokół Jeziora Goczałkowickiego. Decyzję o starcie w Tatra Road Race muszę odłożyć do jutra. Jeżeli to by tylko ode mnie zależało to bym jechał.
Rundy:
I.    Międzyrzecze - Rudzica - Landek - Ligota - Międzyrzecze 14,9 km: 0:25:02 ( 35,71 ) 156 ( 79 % )
II.   Międzyrzecze - Rudzica - Landek - Ligota - Międzyrzecze 14,9 km: 0:24:38 ( 36,29 ) 159 ( 80 % )
III.  Międzyrzecze - Rudzica - Landek - Ligota - Międzyrzecze 14,9 km: 0:24:51 ( 35,98 ) 159 ( 80 % )

Dojazd, rozgrzewka i powrót

Sobota, 1 lipca 2017 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, w grupie
Km: 51.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:55 km/h: 26.61
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: 1010kcal Podjazdy: m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze

Pętla Beskidzka 2017

Sobota, 1 lipca 2017 Kategoria 100-200, Maraton, Samotnie, Szosa, w grupie
Km: 161.00 Km teren: 0.00 Czas: 05:29 km/h: 29.36
Pr. maks.: 90.00 Temperatura: 19.0°C HRmax: 183183 ( 93%) HRavg 152( 77%)
Kalorie: kcal Podjazdy: 3000m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Kolejny nieszczęśliwy dzień, nieoczekiwany zbieg kilku zdarzeń spowodował, że znowu straciłem realną szansę na walkę o podium. Trudno, co się odwlecze to nie uciecze. Pogoda też dołożyła swoje trzy grosze. Spodziewałem się upału a było nieco chłodniej i przez większą część trasy nie padało. Ustawiłem się z przodu sektora i oczywiście kilka osób by być zauważonym musiało przed samym startem wejść od przodu. Początkowo tempo było mocno szarpane, ku mojemu zdziwieniu nie straciłem zbyt wiele na odcinku startowym i przed Zameczkiem byłem na dobrej pozycji. Marek był nawet nieco bardziej z przodu i myślałem, że dobrze pojedzie pierwszy podjazd. od początku dosyć mocne tempo, oczywiście swoją "moc" musiał pokazać Krzysztof Kubik, jednak szybko został doścignięty. Niepotrzebne przyśpieszenie z przodu, Piotrek Tomana postanowił rozerwać peleton już na pierwszym podjeździe. Ja byłem nieco przyblokowany i dopiero za bramą przesunąłem się na przód. Na czele były 4 osoby i później luka. Stopniowo wyprzedzałem kolejne osoby i nieco zbyt mocno wjechałem na szczyt. Na kole był tylko Przemek Szlagor a m.in. Janek Grzempa parę sekund z tyłu. Nie zorientowałem się czy przejechaliśmy przez matę, okazało się, że maty jeszcze nie było i można było się dołączyć w dowolnej chwili. Jakoś mnie przytkało i Przemek mi odjechał a na kole  znikąd pojawił się Zdzisław Prochoń. Nie interesowało mnie to, oszukuje głownie sam siebie stosując tego typu manewry. Na zjeździe trochę straciłem i dojechało kilka osób. Po drodze minęliśmy jakiegoś dziadka na trekingowym rowerze, nie zwróciłem uwagi czy jedzie za nami. Dalszą część zjazdu pokonałem w grupie i będąc już w Zaolziu przy niedużej prędkosci poczułem zgrzyt w tylnym kole, byłem pewny, że to szprycha. Ten dziadek wjechał mi w tylną przerzutkę i musiałem się zatrzymać, przerzutka przestała działać poprawnie i do dyspozycji miałem już tylko 21 z tyłu. Wiedziałem, że przy tej formie powinno to wystarczyć, grupa oczywiście odjechała na sporą odległość i podjąłem próbę gonitwy. Jechałem parwie na maksa, tętno cały czas 170-180 i nie mogłem dojechać do grupki. Udało się na końcu Koczego Zamku ale po szybkim zjeździe, rekord prędkości pobity, 90 km/h miałem stratę około 100-200 metrów. Odpuściłem i lżejszym tempem jadąc czekałem na kolejną grupę, dogonili mnie dopiero za Milówką i mogłem chwilę odpocząć w środku grupy. Ruch spory i dosyć szybkie tempo. Gdy zaczęły się hopki przesunąłem się na przód i zaczęłem wychodzić na zmainy. Współpraca nie była wzorowa ale jako tako to wyglądało. Przed Szczyrkiem starta wynosiła 8 minut. Pomimo sporego rozluźnienia w grupie nie traciliśmy do czołówki. Gdy tylko wychodziłem na zmainę to od razu robiła się przerwa więc odpuszczałem. Na Salmopol, wjechaliśmy równym tempem, ja miałem spore rezerwy, towarzysze niekoniecznie, kilka osób odpadło a jeden odjechał. Po drodze wypadł mi bidon i się zatrzymałem, szybko jednak dogoniłem resztę. Na Salmopolu starta 8 minut i bardzo szybki zjazd w dół. Był to chyba mój najszybszy zjazd w ostatnim czasie a i tak zostałem sporo za resztą. Dzięki Łukaszowi Kramarczykowi dojechałem przed Zameczkiem do grupki. Podjazd wjechałem swoim tempem i zyskałem nad grupą około 20 sekund. Złapałem też jednego z moich głównych rywali i walka toczyła się już o 3 miejsce. Na bufecie złapałem kubek i banana i w dalszą drogę. Złapała mnie dwójka z ActivJet w tym jeden bez numeru. Znowu kolejny cwaniak się znalazł, ja za takie coś już dostałem karę a teraz nawet nie ma upomnienia. Odjechali mi na 100 metrów ale w Zaolziu znowu jechałem w grupce i szybko ich dogoniliśmy. Początek Koczego Zamku pojechałem mocno, przełożenie mi nie pozwalało jechać wolniej i na końcu ścianki strzelił łańcuch, poleciałem na lewą stronę na trawę i wiedziłęm, że już po ptokach. Nikt nie miał skuwacza więc zacząłem się wspinać na Koczy Zamek piechotą. Po 10 minutach z ciekawości sprawdziłem czy nie mam chociaż spinki a w torebce był skuwacz. Znalazłem kawałek płaskiego i wziąłem się za robotę. Nie wiem ile osób mnie minęło ale sporo i gdy myślałem, że już mogę jechać okazało się, że łańcuch przeskakuje i muszę go skrócić. Skuwacz już się nie nadawał do użytku i musiałem od kogoś pożyczyć. Jechać sie nie dało i w końcu Zbyszek mnie poratował, skróciłem łańcuch trochę zbyt dużo i miałem ograniczone pole manewru. Nie udało się za pierwszym razem i po 100 metrach znowu musiałem się brać za skuwanie. Tym razem poszło szybko  po kolejnym skróceniu łańcucha na szczyt doszedłem już pieszo. Wyprzedziło mnie sporo osób i byłem pewny, że jestem jednym z ostatnich i gdy szykowałem się do zjazdu, zauważyłem, że nie mam okularów. Trudno, nie będę się wracał i zacząłem zjazd w dół. Chęci do jazdy nie było i wyprzedziły mnie jeszcze 2 osoby. Niemrawo dojechałem do Milówki i tam zobaczyłem jednego z rywali na poboczu. Zatrzymałem się ale mówił, że organizm odmówił mu posłuszeństwa i musiał się wycofać. Chęci do jazdy wróciły i dosyć dobrze mi się jechało, jak na samotną jazdę to jechałem dosyć szybko i nawet nie wiem kiedy znalazłem się na bufecie. Chwila przerwy i już bez nadzieji, że kogoś dogonię ruszyłem w dalszą drogę. Do Szczyrku jakoś dojechałem i tam zacząłem doganiać kolejno zawodników. Jechałem równym tempem i droga szybko zleciała. Na Salmopol wjechałem dosyć mocno i pozostał zjazd w dół. Żeby było ciekawie droga była mokra a w połowie zjazdu zaczęło padać a w Wiśle już lało. Zmotywowałem się do dalszej jazdy i dosyć sprawnie przejechałem ostatni odcinek notując kolejny czas poniżej 10 minut na Zameczek. Wynik nie wyszedł taki zły jak na te przygody, jeszcze 2,3 lata temu taki wynik był szczytem możliwości. Z taką jazdą to podium dzisiaj było w zasięgu. Patrząc na poziom jaki niektórzy prezentują to dosyć dużo pracy jeszcze mnie czeka lub trzeba będzie sięgnąć po inne metody poprawy wydolności. Jutro rewanż na czasówce, nic nie ruszam w rowerze, przejechałem tak 70 kilometrów i wytrzymało to jeden podjazd też wytrzyma. Po weekendzie wymiana łańcucha na nowy.

Trening 73

Niedziela, 25 czerwca 2017 Kategoria 100-200, Samotnie, Szosa, Trening 2017, w grupie
Km: 148.00 Km teren: 0.00 Czas: 05:44 km/h: 25.81
Pr. maks.: 70.00 Temperatura: 25.0°C HRmax: 180180 ( 92%) HRavg 135( 69%)
Kalorie: kcal Podjazdy: 3030m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Kolejny bardzo dobry trening, nogi nieco ubite po wczoraj, lecz nie było źle. Wyjechałem przed 6, było chłodno, jednak nie brałem rękawków i to było dobry wybór. Na początek pagórkowaty odcinek przez Jaworze do Ustronia. tempo umiarkowane i dosyć ciężko się jechało. Pierwszy konkretny podjazd to Równica, postanowiłem wjechać od Zawodzia. Jechałem cały czas równym tempem, szło bardzo topornie a czas wyszedł nawet dobry. Zawróciłem zaraz za budką poboru opłat i bardzo zimny zjazd. Po zjeździe postanowiłem zaliczyć jakiś podjazd w Wiśle. Skręciłem za torami na Gahurę a później Na Bucznik, wjechałem jadnak tylko do końca asfaltu i zjechałem w dół. Kolejnym wyzwaniem była Kubalonka, po dosyć spokojnym dojeździe nastąpiło prawie 3,5 kilometra podjazdu. Wjechałem równym tempem i czas wyszedł dosyć dobry. Przez Stecówkę zjechałem do Istebnej, miałem dylemat czy jechać na Koczy Zamek czy Pietraszonkę. Wybrałem opcję numer 2 i pojechałem, podjazd mnie zaskoczył, nie pamiętałem tej góry i okazało się, że sporo jest odcinków o nachyleniu prawie 20 %. Jakoś się wtoczyłem na górę, krótka sesja zdjęciowa i zjazd do Zaolzia. Krótka ścianka i znalazłem się w Istebnej. Kawałek w górę i później po pagórkach przez Jasnowice do Bukowca. Przed Granicą złapał mnie Darek i wspólnie dołączyliśmy do grupy. Mieliśmy się ścigać na odcinku 10 kilometrów. Po starci część osób od razu odjechała i zostałem lekko z tyłu. Gdy tylko zrobiło się stromiej to dołączyłem do grupki. Na kolejnym trudniejszym fragmencie wyszedłem na przód i nikt nie utrzymał koła. Na wypłaszczeniach celowo zwalniałem by nie jechać samotnie. Jednak dopiero za Istebną dołączył Andrzej. W pewnym momencie nawet zostałem z tyłu, na ostatnich 2 kulometrach nieco przyśpieszyłem i na ponad kilometrze zyskałem nad Andrzejem około minuty, to jest przepaść. Ostatnie 700 metrów przejechałem wolniej o sekundę niż Przemek Niemiec, miejsce 2 na Stavie na ponad 1600 osób bardzo cieszy. Na Ochodzitej bufet i zjazd do Istebnej, po drodze trochę błądzenia i szukania alternatywnej drogi i ostatecznie zjazd do Istebnej. Kolejny cel to Kubalonka, wiechem równym tempem bez spiny, to że część osób wjechała szybciej nie ma znaczenia, to tylko trening. Po wjechaniu samotnie i wolno zjechałem do Wisły i na deser pozostał Salmopol.Za rondem spotkałem kolarz który znowu narzekał na Jas-Kółkę z którą jechał do Ustronia ale nie mogł znieść jego marudzenia więc go urwał.  Do skoczni z wiatrem w dobrym tempie, później zaczęły się schody. Do podnóża dosyć spokojnym tempem, do drodze spotkałem Piotrka Tomanę i  kawełek z nim po zmianach. Przed podjazdem zostałem sam, początek dosyć spokojnie, po 1500 metrach zachciało mi się walki o rekord. Dalszą część podjazdu przejechałem równym tempem i rekord poprawiony o prawie minutę. Pozostał zjazd do Bielska i kilka pagórków do domu. Przed miałem lekki kryzys, udało się szybko przezwyciężyć i w dobrym tempie dojechałem do domu. Ja już nie mam powoli słów do pewnych osób, jak uważają się za "Mistrzów" to niech to udowodnią na zawodach by takie "nieutalentowane, słabe i beznadziejne futrzaki" jak ja nie musiały się starać. Ja naprawdę nie potrzebuje jeździć w żadnych barwach. Żaden rower, strój i drużyna nie poprawi formy tak jak racjonalny i zaplanowany trening. Cały zaplanowany trening przed Pętlą Beskidzką zrealizowałem, można odpocząć a w weekend walka, brak przynajmniej jednego podium to będzie porażka. Trochę żałuję, że nie pojechałem dzisiaj do Sieroszewic na czasówkę, z taką formą to mógłbym powalczyć o zwycięstwo a podium miałbym spokojnie. 
Podjazdy:
I.     Równica od Zawodzia 6,6 km 380 m ( 5,8 % ) 0:22:44 ( 17,42 ) 154 ( 78 % )
      Równica od Skalicy "Koniec kostki brukowej" 3,2 km 260 m ( 8,1 % ) 0:12:15 ( 15,67 ) 158 ( 80 % )
II.    Bucznik z Wisły 2,2 km 150 ( 6,8 % ) 0:08:27 ( 15,62 ) 150 ( 76 % )
III.   Kubalonka od Wisły 3,3 km 200 m ( 6,6 % ) 0:11:05 ( 17,86 ) 154 ( 78 % ) 
IV.   Pietraszonka 1,8 km 120 m ( 6,7 % ) 0:06:41 ( 16,16 ) 154 ( 78 % )
V.    Istebna z Zaolzia 0,7 km 70 m ( 10,0 % ) 0:03:07 ( 13,48 ) 149 ( 75 % )
VI.   Ochodzita do Jaworzynki 5,9 km 250 m ( 4,2 % ) 0:16:37 ( 21,30 ) 157 ( 79 % )
VII.  Kubalonka od Istebnej 3,8 km 210 m ( 5,5 % ) 0:12:30 ( 18,24 ) 160 ( 81 % )
VIII. Salmopol od Wisły 5,0 km 330 m ( 6,6 % ) 0:15:32 ( 19,31 ) 168 ( 85 % )

Dojazd, rozgrzewka i powrót

Niedziela, 18 czerwca 2017 Kategoria 50-100, w grupie, Szosa
Km: 95.00 Km teren: 0.00 Czas: 03:33 km/h: 26.76
Pr. maks.: 62.00 Temperatura: 16.0°C HRmax: 166166 ( 85%) HRavg
Kalorie: 1890kcal Podjazdy: 1100m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze

FORCE SPAC - Tour de Javorovy 2017

Niedziela, 18 czerwca 2017 Kategoria 0-50, Szosa, w grupie, Wyścig
Km: 8.00 Km teren: 0.00 Czas: 00:23 km/h: 20.87
Pr. maks.: 36.00 Temperatura: 16.0°C HRmax: 192192 ( 98%) HRavg 179( 91%)
Kalorie: 404kcal Podjazdy: 500m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Na ten dzień nie szykowałem się jakoś specjalnie. Na starcie kilka niezbyt sprzyjających aspektów, zmieniona godzina startu, "twarde nogi" oraz nienajlepsza pogoda. Po rozgrzewce przyjechaliśmy na start. Sporo ludzi i start prawie z końca. W ostatniej chwili zdjąłem rękawki, okularów już nie zdążyłem i w pośpiechu wystartowaliśmy. Nogi nie pracowały najlepiej ale koło jakoś trzymałem, Jarek przesunął się do przodu, mi to ciężko szło i przed właściwym podjazdem musiałem skorzystać z pobocza, komuś spadł łańcuch, drugi kolarz go omijał i dla mnie brakło miejsca. Nie straciłem na tym wiele, gdy zrobiło się wężej to byłem prawie na końcu. Na szczęście były luki i przesuwałem się do przodu. Kiedy w końcu zaczął się trudniejszy fragment to wszyscy zaczęli zrzucać z blatu. Ja zrobiłem to wcześniej i na początku ścianki wyprzedziłem sporo osób. Jarek od początku jechał swoim tempem, z przodu było jeszcze sporo osób. Jechałem cały czas równo, po drodze wyprzedziłem Kamila Białończyka i po pierwszym trudniejszym fragmencie miałem wyraźną stratę do czołówki. Na wypłaszczeniu uformowała się 4 osobowa grupka i w niej we 2 dawaliśmy zmiany. Jedną z osób wiozących się na kole był kolarz którego pamiętam z jednego treningu z Twomark Sport. Kiedy skręciliśmy w lewo to będąc na zmianie lekko podkręciłem tempo, po chwili byłem są, zaczęły mi przeszkadzać okulary, zdjąłem je i w tym momencie 2 zawodników dojechało. Nie trwało to długo, na następnym wystromieniu znowu odjechałem tym razem na dobre. Z przodu widziałem 5 osób. Trzy z nich wyprzedziłem dosyć szybko. Trzymałem dosyć mocne tempo i okazało się, że nadrabiam do rywali. Przed szczytem stał Wojtek i dopingował, zebrałem się w sobie i postanowiłem pojechać już na maksa. Mając 200 metrów do mety wyprzedziłem 2 osoby i z przodu widziałem kolejną dwójkę. Na ostatniej ściance wrzuciłem ząbek niżej i ogień do mety. Zabrakło 100 może 200 metrów podjazdu i pewnie bym ich wyprzedził. Ich tempo było niższe niż moje. Na finiszu miałem 20 km/h.  Na kreskę wpadłem po niecałych 23 minutach od startu. Czas o ponad minutę lepszy niż w tamtym roku, na górze było 5-6 osób. Do zwycięscy ponad minuta straty a do podium całe 6 sekund. Gdyby to była czasówka to kto wie. Poziom wyższy niż w ubiegłym roku. Na starcie ponad 140 kolarzy i miejsce w 10 OPEN w takiej stawce jest bardzo dobre. 
Na szczycie nie potrzebowałem zbyt dużo czasu by dojść do siebie. Szybko się ubrałem by nie wychłodnąć zbytnio. Dojechał Jarek a później Andrzej i wspólnie stanęliśmy przed kreską by dopingować Angelikę. Była pierwszą z kobiet i dosyć szybko pokonała ostatnią ściankę. Poczekaliśmy aż wszyscy wjadą na górę i powoli zjechaliśmy do biura zawodów. Posiłek i czekanie na dekorację. W tym roku bez przygód z wynikami i szybka i sprawna dekoracja. Na szybko przejrzałem wyniki i z takim czasem byłbym 3 w kategorii B a wystarczył na 5 miejsce w kategorii A i 7 OPEN. Forma dobra, przed Pętlą Beskidzką kilka rzeczy do poprawy i można walczyć. Myślałem, że będzie to spokojny maraton a zapowiada się niezłe ściganie. 

kategorie bloga

Moje rowery

TCR Advanced 2 2021 14036 km
Zimówka 9414 km
Litening C:62 Pro 18889 km
Triban 5 54529 km
Astra Chorus 2022 16398 km
Evo 2 9995 km
Hercules 13228 km
Ital Bike 9476 km
Trek 17743 km
Agree GTC SL 21960 km
Cross Peleton 44114 km
Scott 9850 km

szukaj

archiwum