Piotr92blog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(13)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy PiotrKukla2.bikestats.pl

linki

Wpisy archiwalne w kategorii

w grupie

Dystans całkowity:49822.00 km (w terenie 762.00 km; 1.53%)
Czas w ruchu:1817:20
Średnia prędkość:27.27 km/h
Maksymalna prędkość:92.00 km/h
Suma podjazdów:569366 m
Maks. tętno maksymalne:205 (103 %)
Maks. tętno średnie:198 (101 %)
Suma kalorii:1041293 kcal
Liczba aktywności:549
Średnio na aktywność:90.75 km i 3h 20m
Więcej statystyk

Trening 49

Środa, 3 maja 2017 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2017, w grupie
Km: 93.00 Km teren: 0.00 Czas: 03:21 km/h: 27.76
Pr. maks.: 65.00 Temperatura: 12.0°C HRmax: 181181 ( 92%) HRavg 134( 68%)
Kalorie: 2297kcal Podjazdy: 1050m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Kolejny grupowy trening, tym razem pojechałem z kolegami z klubu zobaczyć podjazd którego nie znałem. W pośpiechu wyjechałem z domu, zapomniałem bidonów i trochę ciepło się ubrałem. Niby było mokro i niezbyt ciepło ale tylko w Bielsku. Byłem pewny, że kolega pojedzie i we dwóch po zmianach szybko dojedziemy do Skoczowa. Jeszcze chwilę czekałem i później miałem 25 minut na dojazd do Skoczowa. Jechałem z wiatrem i po pokonaniu pagórkowatego odcinka w Grodźcu mogłem zwolnić. Spokojnie dojechałem do Skoczowa i byłem idealnie na czas. Zjechaliśmy się na skrzyżowaniu i od początku zgodnie, spokojnie po zmianach jechaliśmy w kierunku Ustronia, Wisły. Lekkie zwolnienie po zjeździe z dwupasmówki i później szybkie ułożenie i współpraca. Okazało się, że zapomniałęm bidonów i Sebastian mi użyczył swój bidon. Po drodze postój na przejeździe kolejowym i dojazd do podnóża Kubalonki. Początek podjazdu podzielił grupę na 2 czteroosobowe grupki. Początkowo współpracowaliśmy a kiedy przyszła kolej na moją zmianę do do końca podjazdu jechałem już na czele. Jechałem równym tempem i po chwili byłem trochę przed resztą, zwolniłem lekko i po pierwszym łuku dojechał Darek i cały podjazd przejechaliśmy we dwóch. Nie jechałem na maksa i w każdej chwili mogłem przyśpieszyć lecz nie zrobiłem tego i Darek też nie próbował dać mi zmiany i tak się skończył podjazd. Tak dla odmiany zmierzyłem sobie czas od skrętu na Łabajów i 14:05 jest dobrym wynikiem, od mostu wyszło 11:08, minutę brakło do rekordu. Zjazd Zameczkiem w dół fatalny, sporo dziur i innych przeszkód i na dole czekanie na resztę grupy. Po drodze sporo kolarzy nas minęło, były mniejsze lub większe grupki ale nie większe niż 5 osób. Po skompletowaniu grupki pojechaliśmy w kierunku Czarnego, szukanie właściwej drogi na Cieńków i wspólny początek podjazdu. Trzymałem się z tyłu i kiedy zrobiło się stromiej jakoś odruchowo przesunąłem się na przód. Po drodze była jedna droga w którą mogłem skręcić ale pojechałem za główną, po 500 m od początku stromego podjazdu skończył się asfalt i pojawiły się płyty. Miałem w pewnym momencie  problem z utrzymaniem równowagi ale się udało nie upaść. Krótki odcinek płyt i dobrej jakości asfalt pod restaurację. Na szczycie byłem po nieco ponad 6 minutach podjazdu, pojechałem kawałek dalej by zobaczyć czy jeszcze gdzieś nie ma podjazdu, droga już zaczęła lekko opadać i zawróciłem. Kiedy wszyscy dotarli na górę to krótki odpoczynek i zjazd w dół. Przed płytami zszedłem z roweru, nie byłem jedyny i 50 metrów przeszedłem z buta, dalej jechałem i nawet udało się zjechać bez rozgrzania obręczy. Od tego momentu jazda była zgrana, po zjechaniu z zapory w Czarnem i trochę nerwowym odcinku do ronda, później już jechaliśmy po zmianach. Nie były one całkiem równe ale tak się nie da, nie wszyscy są na równym poziomie i im szybsza i mocniejsza jazda tym bardziej widać różnicę między nami. Po drodze dwa zwolnienia przez Obchody Konstytucji 3 Maja. Na dwupasmówce dołączyły 3 osoby i próbowali nawet dawać zmiany. Niepotrzebne przyśpieszenie na wiadukcie i ja z ostatniego miejsca przeskoczyłem na 3. Była okazja, to się przepaliłem. W Skoczowie odbiłem w prawo i złapałem jednego z tych kolarzy. Jechał na kole do Pogórza, widziałem, że ledwo daje radę i gdy zaczął się podjazd to został. Pojechałem prawie na maksa, wiatr w twarz, trochę zbyt twarde przełożenie i zbyt krótki rozpęd sprawił, że pod koniec mnie trochę brakło ale przepalenie zrobione. Mocnej jazdy było dokładnie 2 minuty. Spokojnie dojechałem do Jaworza i tam ostatni test. Ponad kilometrowy podjazd z momentami po 16%. Rozpędziłem się dobrze i już na starcie musiałem hamować, samochód mnie wyprzedził na skręcie i zamiast 25 km/h jechałem 20 km/h. Wiedziałem, że tego braknie i na dosyć płaskim początku już trochę straciłem. Gdy zaczęło się stromo musiałem ominąć grupę pieszych i trochę podbiło mi koło na rynience. Przytkało mnie i dopiero na wypłaszczeniu złapałem rytm. Mogłem zrzucić ząbek niżej i może bym jeszcze urwał kilka sekund. Końcówka już w dobrym tempie i dobry czas 2:55, poprzedni najlepszy 2:59, myślę, że mogę spokojnie jeszcze poprawić to osiągnięcie. Na szczycie byłem trochę ujechany, o to mi chodziło w dzisiejszym dniu, by wrócić zmęczony do domu. Forma jest dobra i w sobotę ogień a później zobaczymy, jak się uda utrzymać to do Klasyka Radkowskiego to będzie bardzo dobrze.
https://www.strava.com/activities/968875755

Trening 47

Niedziela, 30 kwietnia 2017 Kategoria 50-100, Szosa, Trening 2017, w grupie
Km: 97.00 Km teren: 0.00 Czas: 03:47 km/h: 25.64
Pr. maks.: 60.00 Temperatura: 5.0°C HRmax: 177177 ( 90%) HRavg 140( 71%)
Kalorie: 2817kcal Podjazdy: 1870m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Kolejny trening w górach odhaczony. Pogoda znowu dawała o sobie znać, zimno, mokro, wietrznie i przelotne deszcze. Pomimo to wziąłem lepszy rower. Na czas byłem pod sklepem Twomark, tym razem inni się spóźnili. Wyruszyliśmy w 9 osobowej grupce z kilkoma mocnymi zawodnikami. Po drodze dołączyły jeszcze 2 osoby i w grupie ruszyliśmy w kierunku Równicy. Opłotkami przez Górki, Lipowiec do Zawodzia. Na pierwszy ogień poszła Równica. Jeszcze przed podnóżem podjazdu zrobiły się 2 grupy. Początek razem i po kolei następowała selekcja od tyłu. W końcu odjechał Janek i zrobiła się różnica, ja nie reagowałem, chciałem równym tempem wjechać na szczyt. Długo jechałem na drugiej pozycji ale na lekkim wypłaszczeniu zostałem wyprzedzony przez Remika i Michała. W takiej kolejności wjechaliśmy na szczyt. Z ciekawości zmierzyłem sobie czas od kostki do szczytu i wyszło 13:07, nie ma źle jak na spokojny wjazd. Na szczycie chwila przerwy aż wszyscy wjadą i zimny zjazd do Jaszowca. Dalej fajna jazda po zmianach do Wisły i podjazd na Kubalonkę. Jeszcze przed podjazdem zostałem lekko z tyłu i później podganiałem. Janek znowu odjechał i nikt go nie gonił. Przez moment jechałem na drugiej pozycji ale nie trwało to długo. Kilka ataków, brak mojej reakcji i jadąc równym tempem byłem 6 na szczycie. Na tym skończyła się moja spokojna jazda pod górę. Po zjeździe Zameczkiem do Wisły i spokojnym dojeździe do podnóża Salmopolu, wyszedłem na zmianę i zyskałem kilka metrów przewagi. Gdy reszta zorientowała się, że nie mam zamiaru zwolnić to zaczęła się akcja pogoni. W pogoń ruszył Janek a za nim Remik. Jechałem równym tempem ale już nie spokojnie. Rezerwa jeszcze była i mogłem przyśpieszyć. Nie zrobiłem tego i po 3 kilometrach podjazdu Remik dojechał do mnie. Nie dał zmiany tylko czekał na finisz. Na ostatnim zakręcie się zerwał, ja już go nie goniłem i kilka sekund za nim wjechałem. Od zajezdni wjeżdżałem 16:49. Rekord już coraz bliżej ale jeszcze brakło 21 sekund. Na szczycie znowu czekanie na resztę. Było zimno i na zjeździe przemarzłem. W Szczyrku zostaliśmy we dwóch za grupą, chwila mocniejszej jazdy i dogoniliśmy resztę. Już wtedy były 2 grupy, jedna pojechała prosto do Bielska a druga w lewo na Biłę i Orle Gniazdo. Mocna jazda pod górę, Remik i Janek się oddalili, jechałem dosyć mocnym tempem i prawie dogoniłem Janka gdy się zorientowałem, że odkręciła mi się korba. Siłowa jazda oraz chyba nieuważne dokręcenie korby po ostatnim czyszczeniu i musiałem zejść z roweru. Dokręciłem korbę i jechałem dalej, byłem 5 na górze a czas samej jazdy wyszedł 2, za Remikiem. Uważny zjazd w dół po dziurach, parę bidonów poleciało. Po zjechaniu na dół jazda już spokojna nie była, szarpnięcia i mocne tempo. Do Mesznej wytrzymałem później odpuściłem. Znowu zostaliśmy we dwóch i przy mocniejszej jeździe przez Bielsko dołączyliśmy do grupki. Miała miejsce niebezpieczna sytuacja z Policją. Bałem się mandatu a skończyło się na szczęście bez problemów. Powodem była oczywiście jazda drogą a nie ścieżką rowerową. Spokojnie głównymi drogami do Hulanki i później ja pojechałem na Lotnisko. Spotkałem Wojtka który odłączył się wcześniej i jechał bocznymi drogami. Po zjeździe na dół, rozdzieliliśmy się i każdy pojechał do domu. Ostatni kilometr już na zupełnym luzie. Jestem zadowolony ze swojej aktualnej dyspozycji. Jutro zasłużony odpoczynek a we wtorek jakiś trening na pagórkowatej trasie a w środę znowu góry. 
https://www.strava.com/activities/963967796

Dojazd, rozgrzewka i powrót

Sobota, 22 kwietnia 2017 Kategoria 100-200, Samotnie, Szosa, w grupie
Km: 104.00 Km teren: 0.00 Czas: 03:45 km/h: 27.73
Pr. maks.: 53.00 Temperatura: 8.0°C HRmax: 181181 ( 92%) HRavg 150( 76%)
Kalorie: 2900kcal Podjazdy: 450m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze

Trening 40

Niedziela, 16 kwietnia 2017 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2017, w grupie
Km: 57.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:12 km/h: 25.91
Pr. maks.: 64.00 Temperatura: 5.0°C HRmax: 164164 ( 84%) HRavg 131( 67%)
Kalorie: 1490kcal Podjazdy: 890m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Tego chyba treningiem nazwać nie można. Tętno trochę niższe niż być powinno i armagedon pogodowy na trasie co spowodowało skrócenie treningu. Wyjeżdżając o 9:30 z domu były suche drogi i dosyć pogodne niebo, nic nie zapowiadało opadów deszczu. Jedynym problemem był wiatr i niska temperatura. Pojechałem na Cube i dosyć spokojnym tempem dotarłem pod Orlen przy Żywieckiej. Chwilę czekałem i pojawił się Jarek a po chwili Alexey i Piotr Jasiński. Było dosyć chłodno, zimniej niż w Wapienicy a oni w krótkich spodniach i bez kurtek. Dosyć spokojnym tempem ruszyliśmy i jechaliśmy razem na szczyt. Po drodze na chwilę Jarek odstał ale lekkie zwolnienie i już wrócił. Wjechałem cały podjazd w 3 strefie, lub momentami w 4 i na szczycie zatrzymałem się by zapiąć kurtkę i straciłem trochę dystans. Na szczycie było 0 stopni i sypał drobny śnieg. Mimo to zjechaliśmy do Międzybrodzia, złapałem kolegów zaraz po wyjeździe z lasu, w przeciwną stronę jechał Przemek Szlagor. W Międzybrodziu cieplej, całe 2 stopnie i lekki deszcz. Zadecydowaliśmy, że nie jedziemy na Żar tylko na Zarzecze i tak zrobiliśmy. Po drodze na zmianę świeciło słońce i padał deszcz. Temperatura maksymalnie pokazała 7 stopni. W Wilkowicach jeszcze jeden podjazd i zaczęło padać na dobre. Szybkim tempem dojechaliśmy do Bielska. Alexey narzucił takie tempo, że pod koniec puściłem koło. Padało coraz mocniej i temperatura spadała, nie czułem już palców u rąk i nóg a kolana i niedawne szlify już zaczynały o sobie dawać znać. Rozdzieliliśmy się, koledzy z Ukrainy do domu, jarek pojechał główną drogą a ja skierowałem się w kierunku Kamienicy. Nogi totalnie nie chciały kręcić, nie było nic widać, deszcz, grad, śnieg i 2 stopnie na termometrze. Jakoś dowlekłem się do Wapienicy i ostatnie 2 km już w słońcu i wyższej temperaturze. Rower totalnie uwalony błotem, przy najbliższej okazji wymieniam opony, przyczepność tych opon na mokrym jest dużo gorsza niż Michelinów. Dobrze, że udało się chociaż tyle pojeździć. Kolejny trening grupowy zaliczony. Może za tydzień w niedzielę się uda pojechać na Żar. W domu dobre pół godziny dochodziłem do siebie, dobrze, że miałem kurtkę bo chociaż miałem coś suchego na sobie. Kurtka przetrwała nawet tak obfite opady deszczu. Jutro odpoczynek bez względu na pogodę. W tym tygodniu treningi będą już krótsze, zacznę ww wtorek treningiem siły, później być może trening z Twomark i jeden trening wytrzymałościowy a w sobotę pierwszy oficjalny start w tym sezonie. Rower szybko wyczyściłem, gdybym wiedział, że takie załamanie pogody będzie to albo bym nie wychodził z domu albo pojechałbym na gorszym sprzęcie. Ta pogoda już powoli doprowadza człowieka do szału a w następnym tygodniu ma być jeszcze gorzej o ile to jest możliwe.
https://www.strava.com/activities/944445869
Mapka z całego tygodnia:

Trening 37

Środa, 12 kwietnia 2017 Kategoria 100-200, avg>30km\h, Samotnie, Szosa, Trening 2017, w grupie
Km: 102.00 Km teren: 0.00 Czas: 03:21 km/h: 30.45
Pr. maks.: 65.00 Temperatura: 10.0°C HRmax: 178178 ( 91%) HRavg 145( 74%)
Kalorie: 2456kcal Podjazdy: 1030m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Trening składający się z dwóch części. Na początek pojechałem sam by trochę się rozkręcić przed treningiem grupowym. Jechałem głównie w 2 strefie ale zrobiłem jedną długą tempówkę w 3 strefie i dwa krótkie podjazdy w 4 strefie. Kręciło się dobrze tylko jakoś nie mogłem wejść w strefę 5. Czułem jeszcze rezerwy ale nie mogłem ich wykorzystać. Po niecałych 2 godzinach pojechałem do domu trochę zmienić ubiór, zabrałem przygotowany wcześniej bidon i ruszyłem pod Twomark. Na miejscu było 8 osób i jedna dołączyła w trakcie. Po dosyć spokojnym dojeździe do Jasienicy od razu poszło mocne tempo. Na początku wszyscy jechali razem do pierwszego większego podjazdu. Wojtek narzucił mocne tempo i z przodu było 5 osób. Ja miałem problem, nie mogłem złapać rytmu i w efekcie na szczyt wjechałem już z niewielką stratą. Później koledzy zwolnili i wszystko się zjechało. Bardzo dobrze się współpracowało, w 5-6 osób dawaliśmy równe i mocne zmiany i przed drugim podjazdem w Międzyrzeczu uformowała się 6 osobowa grupa. Miałem to szczęście, że na podjazd wjechałem na zmianie, jadący za mną Janek podkręcił tempo i w efekcie znowu trochę straciłem, ale na wypłaszczeniu złapałem grupkę i nastąpiło lekkie rozluźnienie. Po zjeździe i przejechaniu najgorszego odcinka z dużym ruchem wjechaliśmy na drugą rundę. Po początkowej współpracy przed podjazdem znowu będąc na zmianie, poszedł atak, tym razem to kolega na ostrym kole podkręcił tempo. Na podjeździe miałem znów lekkie problemy ale jakoś wjechałem zaraz za czołówką. Dwóch Wojtków już miało lekkie problemy z utrzymaniem tempa. Nudny odcinek do Międzyrzecza był dosyć spokojny a dalej już ładna jazda po zmianach. Po drodze lekkie zwolnienie z powodu przejazdu pojazdów służb specjalnych i na podjazd wjechałem na pierwszej pozycji i zaraz na początku Janek wyszedł na czoło. Znowu miałem lekkie problemy ale starta nie była duża i przed zjazdem byłem w 6 osobowej grupie. Jazda poz zmianach do Rudzicy i znowu ogień pod górkę. Tym razem wjechałem na szczyt z Wojtkiem kilka sekund za grupą. Przed zjazdem wyszedłem na zmianę i podkręciłem tempo i zrobiła się nawet lekka dziura. Był moment gdy Janek z Wojtkiem przyśpieszyli jakby chcieli nam odjechać. Nie trwało to długo i znowu grupa się połączyła. Po lekkim zwolnieniu Wojtek dał ostatnią zmianę i przyszła moja kolej. Zaczynałem podkręcać tempo i jechałem długo na czele. Dopiero przed szczytem podjazdu zjechałem na tył 4 osobowej grupki. Kolega na ostrym kole naciągnął trochę grupę i zostałem parę metrów z tyłu. Na zjeździe trochę straciłem ale jechałem jako 3. Po zjeździe rozpędziłem się do 40 km/h i jechałem tak prawie do mety. Na mecie byłem 10 sekund za Jankiem a tuż za Sławkiem. Trochę dłuższa trasa a może byłoby 2 miejsce. Nie jest źle, brakuje wytrzymałości siłowej, za mało jeździłem w strefach 4,5 i wszystko dzisiaj wyszło. Trasa jest bardzo dobra, trochę dziur i jeden nerwowy odcinek. Długość 14 km też odpowiednia. Jest potencjał na naprawdę dobre ściganie, przyjedzie więcej osób i będzie więcej mniejszych grup oraz większe różnice. Czasy wyszły zbliżone do siebie, ok.24:30. Jak potrenuję więcej w wyższych strefach to nie będę miał problemów utrzymać wysokie tempo na podjazdach. Następnym razem może pojadę na Cube i już powinno być lepiej. Na jutro planuję objazd czasówki w Orzeszu. Jak będzie pogoda i siły to spróbuję pojechać na czas. A w weekend tylko góry. 
https://www.strava.com/activities/939330003

Trening 35

Niedziela, 9 kwietnia 2017 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2017, w grupie
Km: 91.00 Km teren: 0.00 Czas: 03:11 km/h: 28.59
Pr. maks.: 68.00 Temperatura: 12.0°C HRmax: 181181 ( 92%) HRavg 139( 71%)
Kalorie: 2343kcal Podjazdy: 1430m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Bardzo dobry trening z dwoma konkretnymi podjazdami. Od rana czułem się dobrze, myślałem, że będzie dużo gorzej po wczorajszej jeździe. Wyjechałem z domu i zrobiłem krótką pętelkę po okolicy i pojechałem na spotkanie z Jarkiem. Czekał już na mnie i wyruszyliśmy w kierunku Skoczowa. Tam trochę czekaliśmy na grupę. W międzyczasie dołączyli do nas kolarze ze Skoczowa i kiedy dojechały dwie grupy z Jastrzębia to było nas około 30 osób. Tempo zgodnie z założeniami było umiarkowane a nawet spokojne i nikt się nie wyrywał. Po dojeździe do Ustronia krótka przerwa i ruszyliśmy na Równicę. Miałem problem z licznikiem i czas podany przez Stravę wyszedł zaniżony o około 30 sekund. Na początku już tradycyjnie większość osób ruszyła do przodu, kilku dobrych zawodników jednak jechało z tyłu i ja od razu jechałem swoim tempem. Była w nim spora rezerwa i stopniowo wyprzedzałem kolejnych kolarzy. W międzyczasie dojechał Alexy i minął nas, nie próbowałem go gonić i różnica się powiększała. Po przejechaniu kostki zostałem sam, jechałem dalej równym tempem na dosyć wysokiej kadencji, ostatnie treningi na podjazdach zaczynają przynosić efekty. Przed lekkim wypłaszczeniem przed wyjazdem z lasu dogoniłem Darka i przez chwilę jechał na moim kole, szybko jednak został i wiedząc już, że mam dobry czas odpuściłem końcówkę podjazdu. Po około 18 minutach byłem na szczycie, nie znam dokładnego czasu. Na dokładkę wjechałem na Skibówkę, ostatnie 100 metrów jest ciekawe. Najważniejsze, że nie byłem zmęczony tym podjazdem i mogłem myśleć o kolejnym podjeździe. Po krótkiej przerwie wraz z kilkoma osobami ruszyliśmy w dół do Jaszowca. Było trochę zimno ale szybko zjechałem, spory progres w tej kwestii od zeszłego roku. Kiedy wszyscy się zjechali to jechaliśmy do Wisły. Tempo stopniowo rosło, dobrze współpracowaliśmy do czasu gdy Alexy wyszedł na zmianę i narzucił takie tempo, że pod skocznią zostało nas 3. Później trochę popuściliśmy ale reszta nie dołączyła do nas i spotkać się mieliśmy na szczycie. Do podnóża podjazdu dojechaliśmy razem, Jarek odpuścił na początku a Alexy o dziwo jechał na moim kole. Wychodząc na zmianę nie podkręcił tempa i później jeszcze jedną zmianę mu dałem, po 3 km niepotrzebne przyśpieszenie i już nie goniłem tylko wjechałem swoim tempem, miałem go cały czas w zasięgu wzroku ale różnica się powiększała. Przed szczytem zluzowałem lekko i w sumie nie straciłem dużo a czas poniżej 17 minut w kwietniu jest bardzo dobry. Alexy nie czekał na nas i sam zjechał. Po dojechaniu wszystkich szybki zjazd do Szczyrku. Zjechałem wraz z kolegami, po zjeździe czekaliśmy na Andrzeja który gdzieś został z tyłu. Przez Szczyrk trochę dziurawo ale dało się przejechać. Do Bielska szybkim tempem po zmianach i później bocznymi drogami do Wapienicy. Jarek odłączył się po drodze a ja odprowadziłem kolegów do granicy z Jaworzem i pojechałem do domu. Super trening. U kolegów też widać postęp. W tym tygodniu kolejna dawka treningu. Od wytrzymałości przez próbną czasówkę w Orzeszu , tempówki po górskie podjazdy. W planie 4-5 treningów. Jutro wolne.
https://www.strava.com/activities/934557221

Trening 30

Niedziela, 2 kwietnia 2017 Kategoria w grupie, Samotnie, avg>30km\h, 50-100
Km: 87.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:51 km/h: 30.53
Pr. maks.: 58.00 Temperatura: 20.0°C HRmax: 186186 ( 95%) HRavg 140( 71%)
Kalorie: 2075kcal Podjazdy: 460m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Pierwszy sprawdzian w tym roku. Pogoda piękna i od rana ciepło, nie było trzeba brać nawet rękawków i można było jechać "na krótko". O 9:00 byłem umówiony pod Twomark Sport z kolegami i na miejsce dojechałem parę minut wcześniej. Na miejsce startu dojechaliśmy bardzo szybko, wiatr wiał w plecy to się jechało. Byliśmy z około 10 minutowym zapasem. Okazało się, że na starcie zjawiło się bardzo dużo osób. Z założenia walka toczyła się o miejsce 2. Miałem blisko 45 minut do startu i dosyć szybko to zleciało, nie zrobiłem nawet dobrej rozgrzewki, jakoś nie chciało mi się jeździć w kółko i ostatecznie pokręciłem około 10 minut przed startem i ustawiłem się. Po starcie miałem problem by się wpiąć i straciłem trochę czasu, później nie potrafiłem dobrać przełożenia i pierwszy kilometr był strasznie szarpany, wiedziałem jak jeżdżą inni, na początku ogień a później ich brakuje w końcówce. Jechałem równym tempem z rezerwami na powrót pod wiatr. Trochę żałowałem, że nie mam korby 52 z przodu bo trochę tego brakowało i maksymalnie jechałem całe 46 km/h. Po skręcie w prawo widziałem przed sobą Dominika, różnica była około 30 sekund, stopniowo ją zmniejszałem i zbliżając się do nawrotu na jezdnię wtargnął pieszy, przegapiłem ten nawrót, miałem nawrócić zaraz przed pieszym a zrobiłem to prawie 200 metrów dalej. Po nawrocie już wiedziałem, że nadrobiłem trochę i straciłem trochę czasu. Podkręciłem trochę tempo i trzymałem około 40 km/h pod wiatr. Po skręcie w lewo stwierdziłem, że będzie ciężko i zacisnąłem zęby i walczyłem dalej. Jechałem cały czas około 40 km/h i na około 2 km do mety wyprzedziłem Dominika. Trochę się zagalopowałem i zacząłem finiszować 200 metrów za szybko i przed samą metą już trochę brakowało i na metę wjechałem już z niższą prędkością. W sumie wyszło bardzo dobrze pomimo tej pomyłki, pomyliło się sporo osób ale nie wszyscy, czas jaki pokazał mi licznik to równe 23 minuty, oficjalnie miałem 22:59 i drugie miejsce, zwycięzca wykręcił super czas 20:31 i średnią ponad 43 km/h. Ostatecznie mój licznik pokazał 15,5 km i średnią 40,4 km/h. Nigdy jeszcze nie przekroczyłem 40 km/h. Dobrze wróży to przed Orzeszem. Po dobrej rozgrzewce mogę pokusić się tam o poprawę wyśrubowanego czasu z tamtego roku. Nad Markiem miałem 40 sekund przewagi a różnice pomiędzy kolejnymi zawodnikami już były mniejsze. Bez lemondki pewnie miałbym czas około minutę gorszy i miejsce poza podium. Rozpoczęcie Sezonu to jedyne stałe zawody klubowe których jeszcze nie wygrałem. Może za rok się uda. Po czasówce pojechaliśmy do "Wodnika" na napoje i później wróciłem z kolegami dosyć mocnym tempem do Ligoty i juz samotnie przez Międzyrzecze do Bielska. Ostatnie 2 kilometry odpuściłem i na zupełnym luzie dojechałem do domu. Najbliższy trening we wtorek.
https://www.strava.com/activities/924782185

Treening 27 - kraksa

Niedziela, 26 marca 2017 Kategoria 50-100, Szosa, Trening 2017, w grupie
Km: 71.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:22 km/h: 30.00
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: 1.0°C HRmax: 165165 ( 84%) HRavg 117( 60%)
Kalorie: 1491kcal Podjazdy: 440m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Pierwszy trening z ta grupą w tym roku. Po zmianie czasu rano zimno i dobrze się ubrałem by nie zmarznąć. W dosyć dużej grupie ruszylismy w kierunku Skoczowa i Jastrzębia. Po drodze trochę się rwało i przez pewien czas były nawet dwie grupy. Szybki przejazd przez Jastrzębie w kierunku Pawłowic i pod wiatr na Pszczynę. Wiało dosyć mocno i zmiany też były mocne. Przed Pszczyną niestety kraksa, ktoś przyhamował i kolega Michał zahaczył o jego tylne koło i się wywrócił, ja jechałem za nim i nie miałem czasu na reakcję. Przeleciałem przez jego rower i wylądowałem na asfalcie szlifując głową. Miałem rozcięty łuk brwiowy nadający się do szycia. Czekając na przyjazd kartetki próbowałem zatamować krwotok. W karetce szybkie opatrzenie rany i do szpitala w Pszczynie. W szpitalu szybkie szycie rany i prześwietlenie ciała. Na szczęście poza łukiem brwiowym, otartymi kolanami i udem nie ma innych obrażeń. Kolega Michał miał trochę mniej szczęścia, stwierdzono uraz obojczyka. Po powrocie do domu sprawdziłem rower i poza obdartą kierownica i ramą wszystko jest w porządku, gdybym jechał na Cube to pewnie byłoby gorzej. Szkoda tej kraksy ale w tym sporcie już tak bywa, przerwa w treningach nie będzie długa. Myślę, że na następny weekend już wyjadę, szwy dopiero będą zdejmować 3 kwietnia ale one w jeździe nie przeszkadzają. Chciałem powalczyć na Rozpoczęciu Sezonu a wyjdzie klapa.
https://www.strava.com/activities/914924333

Trening 20

Niedziela, 12 marca 2017 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2017, w grupie
Km: 71.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:39 km/h: 26.79
Pr. maks.: 61.00 Temperatura: 4.0°C HRmax: 159159 ( 81%) HRavg 128( 65%)
Kalorie: 1657kcal Podjazdy: 420m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Długo zastanawiałem się czy jechać, temperatura bliska zeru i opady śniegu nie zachęcały, w końcu się zdecydowałem i planowałem maksymalnie 2 godziny. Wyjechałem w kierunku Strumienia by spotkać się na trasie z grupą Jas-Kółek. Ubrałem się tak by nie przemoknąć a za Jasienicą już były suche drogi i coraz cieplej. Spokojnie jechałem pod wzniesienia i później dogoniłem dwójkę kolarzy i współpracowaliśmy do Zabłocia. Tam się rozdzieliliśmy i samotnie pojechałem na Strumień i skręciłem w prawo. Walczyłem z czołowym wiatrem i w okolicy skrzyżowania w Wiśle Małej się zatrzymałem. Zdjąłem spodnie przeciwdeszczowe i od razu było lepiej. Nie byłem pewny skąd przyjedzie grupa więc kręciłem się w okolicy tego skrzyżowania. Kiedy nadjechali od strony Wisły Wielkiej to się dołączyłem. Jazda grupowa wyglądała dzisiaj dobrze, w kilku miejscach się rozsypywała przez dziury, zwężenia i inne utrudnienia. Dobrze współpracując dojechaliśmy do podnóża podjazdu w Rudzicy. Tam każdy miał spróbować wjechać podjazd na najtwardszym przełożeniu. Pomysł odrzuciłem na samym początku i na średniej kadencji wjechałem cały podjazd. Po krótkim postoju dojechałem z grupą do Pierśćca. Odłączyłem się i samotnie jechałem w kierunku domu. Puls nagle stał się niski i już wiedziałem, że jazda była zbyt długa, nie byłem przygotowany na dłużej niż 2 godziny. Do tego jechałem cały czas pod wiatr. Jakoś dojechałem do domu. W całym tygodniu udało się wyjeździć prawie 20 godzin w tlenie. W następnym będzie trochę mniej i niedzielny trening już z mocniejszymi akcentami a za dwa tygodnie pierwszy wyjazd w góry i sprawdzenie nogi na podjeździe pod Salmopol.
https://www.strava.com/activities/897256953

Trening 15

Niedziela, 5 marca 2017 Kategoria 100-200, Samotnie, Szosa, Trening 2017, w grupie
Km: 116.00 Km teren: 0.00 Czas: 04:04 km/h: 28.52
Pr. maks.: 53.00 Temperatura: 14.0°C HRmax: 167167 ( 85%) HRavg 136( 69%)
Kalorie: 2782kcal Podjazdy: 570m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Kolejny trening wytrzymałościowy zaliczony. Wiało dzisiaj dosyć mocno i tak dobrałem trasę by jechać raz z wiatrem a raz pod wiatr. Jechało się dobrze, nawet walcząc z wiatrem nie było tak źle jak się spodziewałem. Jechałem cały czas takim tempem by tętno nie przekraczało 160 i się udało aż do Jastrzębia. Na treningu klubowym zjawiło się sporo osób i już wiedziałem, że o równej jeździe można zapomnieć, z każdą minutą tempo rosło i obwodnicą Pawłowic już było dosyć szybko i trochę za mocno jak dla mnie, na Wiślance było jeszcze gorzej, straszne szarpania tempa i ogólny chaos który utrudniał współpracę, skoki tempa i niepotrzebne przyśpieszenia nic nie dały poza niepotrzebnym zmęczeniem, najlepsze tempo było 28-30km/h a momentami wzrastało do 35km/h, to nie był wyścig. Na wyścigach jak trzeba jechać to nikt nie daje rady, a szarpanie tylko po to by wykręcić jak najlepszą średnią prędkość mija się z celem. W Skoczowie się odłączyłem i już spokojniejszym i równym tempem dojechałem do domu. W najbliższym tygodniu będę trenował rano i myślę, że uda się wyjeździć zaplanowane 20 godzin wytrzymałości.
 https://www.strava.com/activities/888440900

kategorie bloga

Moje rowery

TCR Advanced 2 2021 14036 km
Zimówka 9414 km
Litening C:62 Pro 18889 km
Triban 5 54529 km
Astra Chorus 2022 16398 km
Evo 2 9995 km
Hercules 13228 km
Ital Bike 9476 km
Trek 17743 km
Agree GTC SL 21960 km
Cross Peleton 44114 km
Scott 9850 km

szukaj

archiwum