Wpisy archiwalne w kategorii
w grupie
| Dystans całkowity: | 49822.00 km (w terenie 762.00 km; 1.53%) |
| Czas w ruchu: | 1817:20 |
| Średnia prędkość: | 27.27 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 92.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 569366 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 205 (103 %) |
| Maks. tętno średnie: | 198 (101 %) |
| Suma kalorii: | 1041293 kcal |
| Liczba aktywności: | 549 |
| Średnio na aktywność: | 90.75 km i 3h 20m |
| Więcej statystyk | |
MOT 5-podjazdy
Niedziela, 3 czerwca 2012 Kategoria 100-200, Samotnie, Szosa, Trening 2012, w grupie
| Km: | 112.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 04:14 | km/h: | 26.46 |
| Pr. maks.: | 71.00 | Temperatura: | 19.0°C | HRmax: | 185185 ( 94%) | HRavg | 139( 71%) |
| Kalorie: | 2449kcal | Podjazdy: | 1130m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Kolejny dzień, w planie podjazdy. Wstałem dopiero o 7:20, nie zjadłem śniadania i pojechałem w kierunku Skoczowa i Wisły. Dzisiaj była pierwsza czasówka z cyklu Korona Gór organizowana przez JAS-KÓŁKI. Do Wisły jechałem cały czas w trzeciej strefie czyli dosyć mocno, końcówkę odpuściłem. Start czasówki nastąpił o 9:15. Startowałem jako 5 z 11 osób które stanęły na starcie. Od początku wiedziałem że o dobrym wyniku mogę zapomnieć, brak śniadania i ogólne zmęczenie spowodowały że początek przejechałem wolniej niż koniec, kiedy wyprzedziłem Gosię Adamczyk to nastąpił nagły przypływ mocy i ruszyłem do przodu, 20km/h już nie schodziło z licznika, pod koniec minąłem Olę i dojechałem do końca, na koniec brakło sił i nie przeprowadziłem finiszu. Na mecie byłem 5 z czasem 00:14:24, nie jest źle, ale powinno być lepiej. Po czasówce posiedzieliśmy chwilę przy kawie i potem pojechaliśmy w kierunku Istebnej przez Stecówkę i tam niemiły incydent z kierowcą, na szczęście nikomu nic się nie stało, gorzej z rowerem pana Darka. Po krótkim postoju pojechaliśmy w kierunku Leszczyny i Zaolzia. Tam się rozdzieliliśmy, część ekipy pojechała zaliczyć 5 razy Kubalonkę a ja i dwie JAS-KÓŁKI pojechaliśmy w kierunku Ochodzitej. W planie był podjazd od strony Zaolzia na Koczy Zamek z końcówką po płytach, pojechaliśmy przez Jasiówkę i główną drogą na Ochodzitą. Szybki zjazd, przekraczam 70km/h do Milówki i szybka jazda do Węgierskiej Górki gdzie znowu zaczęły się podjazdy, każdy jechał swoim tempem. W Lipowej się rozdzieliśmy, ja pojechałem przodem do Bielska a JAS-KÓŁKI kierowali się na Szczyrk. W Godziszcze stanąłem pod sklepem, brakło wody w bidonie, zamknięte, znowu się zjechaliśmy i ostatecznie na rondzie się rozdzieliliśmy. Kupiłem wodę i wróciłem do domu. Super trening. W sobotę maraton, jestem ciekaw jak mi pójdzie.
Wisła-Kubalonka(3,4km):00:10:46(18,95) 200(5,9%) 170(87%) 83
Wisła-Kubalonka(4,6km):00:14:24(19,17) 260(5,6%) 169(86%) 83
Zaolzie-Ochodzita(4,7km):00:20:11(13,97) 240(5,2%) 166(85%) 71
?133873974067068
Wisła-Kubalonka(3,4km):00:10:46(18,95) 200(5,9%) 170(87%) 83
Wisła-Kubalonka(4,6km):00:14:24(19,17) 260(5,6%) 169(86%) 83
Zaolzie-Ochodzita(4,7km):00:20:11(13,97) 240(5,2%) 166(85%) 71
?133873974067068
Puchar Równicy
Sobota, 12 maja 2012 Kategoria 50-100, Maraton, Road Maraton 2012, Samotnie, Szosa, w grupie
| Km: | 74.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:51 | km/h: | 25.96 |
| Pr. maks.: | 67.00 | Temperatura: | 14.0°C | HRmax: | 181181 ( 90%) | HRavg | 151( 75%) |
| Kalorie: | 1323kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Do Ustronia przyjechałem krótko po 7 rano w dniu startu. Nasza ekipa organizacyjan była w Ustroniu już od popołudnia w piątek. Ja z racji przygotowań do matury nie mogłem tam byc wcześniej. Odebrałem pakiet startowy, zjadłem śniadanie i pomogłem przy rozdzielaniu jedzenia i napojów na poszczegolne bufety a potem załadunku na samochód. W międzyczasie dojeżdżali kolejni kolarze. Kiedy się z tym uporaliśmy dojechały JAS-KÓŁKI w bardzo licznym składzie. Dziwiła mnie trochę nieobecność Bikeholików a okazalo się że już przyjechali. Przed 9 wziąłem rowerek i pojechalem na jazdę testową po Ustroniu, wszystko grało więc zacząłem przygotowywać sie do startu. Miałem całą torbe ubrań lecz bylo ciepło i podobnie jak wszyscy ubralem się n krotko, jak później tego żałowałem. Nie zapakowałem pelerynki, zabrałem tylko dętkę, łyżki, pompkę, podręczny zestaw kluczy, paczkę chusteczek, telefon i batony. Do bidonów nalałem isotonica. Mialem trochę czasu więc zrobilem krótką rozgrzewkę i wróciłem na rynek. Ustawiłem się z przodu w wyznaczonym dla teamu sektorze wraz z innymi zawodnikami RMT, NPT i DSRA i czekaliśmy na start.
O 10:00 ruszyliśmy w kierunku Równicy, jechałem z przodu lecz przy wjeździe na rondo zostalem przyblokowany i starciłem kilkanascie pozycji, to wybilo mnie z równowagi i straciłem koncentrację. Noga nie podawała i zostawałem coraz bardziej z tyłu, zacząłem nadrabiać dopiero na podjeździe na Równicę. Jechałem sobie spokojnie bez szaleństw i premię gorską zaliczylem jako 57 i 3 w kategori. Pogoda zaczęła się psuć, starszna mgla była na Równicy, zdjąlem okulary i zjeżdżałem bez nich. Na zjeździe znowu straciłem, nie szalałem bo szkoda zdrowia. W Zawodziu zacząlem coraz bardziej tracić, tętno cały czas powyżej 170 a prędkośc ledwo 25km/h. Nic dziwnego, w tym roku mało jeżdżę i nieregularnie. Wyprzedzają mnie kolejni kolaqrze a ja odpuszczam, nie jestem w stanie dotrzymać kola, chyba że na podjazdach. Zjazd do Górekpokonuję w grupie i odpadam na rondzie w Górkach i zostaję sam, wyprzedza mnie kolejna grupa z Kazikiem, wjeżdżam z nimi pod górkę i znowu zostaję, zjadłem batonika i samotnie jechałem do Skoczowa. Na mostku musialem stanac, zablokowane pzrejście, kiedy w końcu przejechalem to zacżałem nadrabiać, jehchało się dobrze, cały czas pod 40km/h do Bładnic gdzie zaczęło padać i w dodatku jechal pociąg, stanąłem i poczekałem. Zrobilo się starsznie zimno, marzlem coraz bardziej po podjeździe do Kisielowa było lepiej a późnie już coraz gorzej, traciłem coraz bardziej. Przy wjeździena rundę strata do najlepszych już 12 minut. Na bufet jakoś dojechalem i się zatrzymałem. Było mi coraz zimniej. Zjadłem banana, wypiłem wodę i ruszyłem dalej.
Od bufetu jechalem już solo, było coraz gorzej, jechałem coraz wolniej a każde przyspieszenie kosztowało mnie wiele. Każdy podjazd był na miarę złota. Dojechałem do Kisielowa a tam skierowanie na metę, wszyscy jadą krotki dystans co znaczy że na zjeździe z Budzina będzie tłok.
Do Goleszowa ledwo dojechałem, nastepnie odbiłem w prawo na Bażanowice i po zjeździe przy prędkości około 15km/h samochód(Volswagen Golf) zajechał mi drogę i musiałem wjechać do rowu. Po kłótni z kierowcą ktory mi zarzucił takie coś: ,,Co to wszystko znaczy, to sciganie, ludzie leżą po rowach porozwalani a wy dalej się ścigacie, ciekawe czy policja o tym wie...". Po tych słowach kierowca odjechał a ja usiadłem na pobliskim przystanku niezdolny do dalszej jazdy, ja cały, rower cały, telefon do Mirka, rezygnacja, chwila postoju. Wysiłek by wsiąść na rower byl ogromny, trząsłem się strasznie. Zawrócilem i jechałem w kierunku Ustronia. Początkowo jechalem wolno a potem około 50km/h przy tętnie 170 i było lepiej. Dojechałem do biura a tam już dwóch zziąbniętych czekało. Wziąłem cieply prysznic za 5zł i było lepiej, ubrałem sie ciepło, zjadłem makaron i było dużo lepiej. Na rynku meldowali się kolejni zawodnicy i w biurze było pełno. Potem przestało padać i można było porozmawiać ze znajomymi.
Maraton bardzo nie udany, sporo wypadków w tyum jeden bardzo poważny. Jestem ogromnie niezadowolony, drugi raz pod rząd nie ukończyłem Pucharu Równicy, warunki mnie wykończyły. Odbiję to sobie w Nowym Wiśniczu i Srebrnej Górze. Po maratonie nie czakałem na dekorację tylko wróciłem do domu, przed wejściem do domu znowu lało.
O 10:00 ruszyliśmy w kierunku Równicy, jechałem z przodu lecz przy wjeździe na rondo zostalem przyblokowany i starciłem kilkanascie pozycji, to wybilo mnie z równowagi i straciłem koncentrację. Noga nie podawała i zostawałem coraz bardziej z tyłu, zacząłem nadrabiać dopiero na podjeździe na Równicę. Jechałem sobie spokojnie bez szaleństw i premię gorską zaliczylem jako 57 i 3 w kategori. Pogoda zaczęła się psuć, starszna mgla była na Równicy, zdjąlem okulary i zjeżdżałem bez nich. Na zjeździe znowu straciłem, nie szalałem bo szkoda zdrowia. W Zawodziu zacząlem coraz bardziej tracić, tętno cały czas powyżej 170 a prędkośc ledwo 25km/h. Nic dziwnego, w tym roku mało jeżdżę i nieregularnie. Wyprzedzają mnie kolejni kolaqrze a ja odpuszczam, nie jestem w stanie dotrzymać kola, chyba że na podjazdach. Zjazd do Górekpokonuję w grupie i odpadam na rondzie w Górkach i zostaję sam, wyprzedza mnie kolejna grupa z Kazikiem, wjeżdżam z nimi pod górkę i znowu zostaję, zjadłem batonika i samotnie jechałem do Skoczowa. Na mostku musialem stanac, zablokowane pzrejście, kiedy w końcu przejechalem to zacżałem nadrabiać, jehchało się dobrze, cały czas pod 40km/h do Bładnic gdzie zaczęło padać i w dodatku jechal pociąg, stanąłem i poczekałem. Zrobilo się starsznie zimno, marzlem coraz bardziej po podjeździe do Kisielowa było lepiej a późnie już coraz gorzej, traciłem coraz bardziej. Przy wjeździena rundę strata do najlepszych już 12 minut. Na bufet jakoś dojechalem i się zatrzymałem. Było mi coraz zimniej. Zjadłem banana, wypiłem wodę i ruszyłem dalej.
Od bufetu jechalem już solo, było coraz gorzej, jechałem coraz wolniej a każde przyspieszenie kosztowało mnie wiele. Każdy podjazd był na miarę złota. Dojechałem do Kisielowa a tam skierowanie na metę, wszyscy jadą krotki dystans co znaczy że na zjeździe z Budzina będzie tłok.
Do Goleszowa ledwo dojechałem, nastepnie odbiłem w prawo na Bażanowice i po zjeździe przy prędkości około 15km/h samochód(Volswagen Golf) zajechał mi drogę i musiałem wjechać do rowu. Po kłótni z kierowcą ktory mi zarzucił takie coś: ,,Co to wszystko znaczy, to sciganie, ludzie leżą po rowach porozwalani a wy dalej się ścigacie, ciekawe czy policja o tym wie...". Po tych słowach kierowca odjechał a ja usiadłem na pobliskim przystanku niezdolny do dalszej jazdy, ja cały, rower cały, telefon do Mirka, rezygnacja, chwila postoju. Wysiłek by wsiąść na rower byl ogromny, trząsłem się strasznie. Zawrócilem i jechałem w kierunku Ustronia. Początkowo jechalem wolno a potem około 50km/h przy tętnie 170 i było lepiej. Dojechałem do biura a tam już dwóch zziąbniętych czekało. Wziąłem cieply prysznic za 5zł i było lepiej, ubrałem sie ciepło, zjadłem makaron i było dużo lepiej. Na rynku meldowali się kolejni zawodnicy i w biurze było pełno. Potem przestało padać i można było porozmawiać ze znajomymi.
Maraton bardzo nie udany, sporo wypadków w tyum jeden bardzo poważny. Jestem ogromnie niezadowolony, drugi raz pod rząd nie ukończyłem Pucharu Równicy, warunki mnie wykończyły. Odbiję to sobie w Nowym Wiśniczu i Srebrnej Górze. Po maratonie nie czakałem na dekorację tylko wróciłem do domu, przed wejściem do domu znowu lało.
Jaworowy
Niedziela, 29 kwietnia 2012 Kategoria 100-200, Samotnie, Szosa, Trening 2012, w grupie
| Km: | 116.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 04:49 | km/h: | 24.08 |
| Pr. maks.: | 65.00 | Temperatura: | 25.0°C | HRmax: | 183183 ( 91%) | HRavg | 154( 77%) |
| Kalorie: | 1994kcal | Podjazdy: | 1250m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Jaworowy:0:22:34
Wyjazd o 7:00, po drodze spotkałem dwóch bikerów i jedziemy do Skoczowa. Strasznie wieje. W Skoczowie się rozdzieliliśmy, dwójka pojechała na Ustroń a ja na Cieszyn. Do Cieszyna cały czas pod wiatr i po górkach. Dojechałem do granicy o 8:25(strasznie wolno jechałem). Skierowałem się w kierunku na Trinec i jechałem w kierunku na Jaworowy. Wiało dalej, w Trincu Neborach skręciłem w prawo na Tyrę i dojechałem do podnóża Jaworowego. Jechałem tam pierwszy raz, asfalt taki sobie, jechało się całkiem dobrze. Po drodze odbiłem w lewo a miałem jechać prosto, zawróciłem i dojechałem na szczyt. Na szczycie wiało. Średnia 22km/h. Po chwili zacząłem zjazd i do Cieszyna jechałem w grupie a potem już samotnie do domu. Udany weekend rowerowy. Teraz trzy dni wolnego.
CAD:79
Wyjazd o 7:00, po drodze spotkałem dwóch bikerów i jedziemy do Skoczowa. Strasznie wieje. W Skoczowie się rozdzieliliśmy, dwójka pojechała na Ustroń a ja na Cieszyn. Do Cieszyna cały czas pod wiatr i po górkach. Dojechałem do granicy o 8:25(strasznie wolno jechałem). Skierowałem się w kierunku na Trinec i jechałem w kierunku na Jaworowy. Wiało dalej, w Trincu Neborach skręciłem w prawo na Tyrę i dojechałem do podnóża Jaworowego. Jechałem tam pierwszy raz, asfalt taki sobie, jechało się całkiem dobrze. Po drodze odbiłem w lewo a miałem jechać prosto, zawróciłem i dojechałem na szczyt. Na szczycie wiało. Średnia 22km/h. Po chwili zacząłem zjazd i do Cieszyna jechałem w grupie a potem już samotnie do domu. Udany weekend rowerowy. Teraz trzy dni wolnego.
CAD:79
Równica
Niedziela, 22 kwietnia 2012 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2012, w grupie
| Km: | 65.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:29 | km/h: | 26.17 |
| Pr. maks.: | 67.00 | Temperatura: | 14.0°C | HRmax: | 182182 ( 91%) | HRavg | 146( 73%) |
| Kalorie: | 1027kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Równica: 0:19:53
#lat=49.754728265726&lng=18.88256&zoom=11&maptype=ts_terrain
#lat=49.754728265726&lng=18.88256&zoom=11&maptype=ts_terrain
Bielsko-Orzesze-Bielsko
Sobota, 21 kwietnia 2012 Kategoria 100-200, Road Maraton Team, Samotnie, w grupie
| Km: | 117.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 04:27 | km/h: | 26.29 |
| Pr. maks.: | 51.00 | Temperatura: | 13.0°C | HRmax: | 174174 ( 87%) | HRavg | 147( 73%) |
| Kalorie: | 1777kcal | Podjazdy: | 270m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Dojazd na czasówkę. Do Orzesza jechało się fajnie. Później objechałem w grupce trasę, zrobiłem rozgrzewkę, wystartowałem, potem zrobiłem krótki rozjazd. Na koniec jeszcze wróciłem do Bielska. Ostatni odcinek już ledwo kręciłem.
Zgrupowanie RMT 2 -Opolszczyzna
Sobota, 24 marca 2012 Kategoria w grupie, Szosa, Samotnie, Road Maraton Team, 100-200
| Km: | 145.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 05:23 | km/h: | 26.93 |
| Pr. maks.: | 48.00 | Temperatura: | 14.0°C | HRmax: | 172172 ( 86%) | HRavg | 142( 71%) |
| Kalorie: | 2522kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Czeskie pagóreczki
Poniedziałek, 31 października 2011 Kategoria 100-200, Samotnie, Szosa, w grupie
| Km: | 122.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 04:34 | km/h: | 26.72 |
| Pr. maks.: | 66.00 | Temperatura: | 10.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 2466kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
2xRównica
Niedziela, 30 października 2011 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, w grupie
| Km: | 80.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:52 | km/h: | 27.91 |
| Pr. maks.: | 74.00 | Temperatura: | 12.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 1545kcal | Podjazdy: | 1080m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Jesenniki z RMT
Sobota, 8 października 2011 Kategoria Road Maraton Team, Szosa, w grupie
| Km: | 95.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:40 | km/h: | 25.91 |
| Pr. maks.: | 63.00 | Temperatura: | 6.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 1886kcal | Podjazdy: | 1880m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Trening
Czwartek, 6 października 2011 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, Szosa, w grupie
| Km: | 38.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:21 | km/h: | 28.15 |
| Pr. maks.: | 65.00 | Temperatura: | 20.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 721kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bielsko-Przełęcz Przegibek-Bielsko
Kolejny dzień pięknej pogody, udało się wygospodarować troszkę czasu to pojechałem na Przegibek. Spotkałem kilku kolarzy.
Kolejny dzień pięknej pogody, udało się wygospodarować troszkę czasu to pojechałem na Przegibek. Spotkałem kilku kolarzy.







