Wpisy archiwalne w kategorii
avg>30km\h
| Dystans całkowity: | 23082.00 km (w terenie 1.00 km; 0.00%) |
| Czas w ruchu: | 731:48 |
| Średnia prędkość: | 31.54 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 87.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 172345 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 201 (103 %) |
| Maks. tętno średnie: | 185 (92 %) |
| Suma kalorii: | 471885 kcal |
| Liczba aktywności: | 344 |
| Średnio na aktywność: | 67.10 km i 2h 07m |
| Więcej statystyk | |
Trening 44
Środa, 25 kwietnia 2018 Kategoria 50-100, avg>30km\h, Samotnie, Szosa, Trening 2018, w grupie
| Km: | 65.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:07 | km/h: | 30.71 |
| Pr. maks.: | 60.00 | Temperatura: | 21.0°C | HRmax: | 185185 ( 94%) | HRavg | 145( 74%) |
| Kalorie: | 1577kcal | Podjazdy: | 540m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Kolejny trening nadrabiający braki. Tym razem jazda w grupie, tempo wyścigowe i wyciąganie wniosków. Przed treningiem krótka rundka po okolicy z małym przepaleniem. Na miejscu zbiorki ponad 20 osób a po starcie dołączyło jeszcze kilka osób i było nas około 30. Powinny być dwie grupy ale ja tam nie miałem nic do gadania i jechaliśmy jedną dużą grupą. Trzymałem się w miarę z przodu i to była już duża zmiana bo zwykle ubezpieczałem tyły. Gdy dojechaliśmy do podjazdu to sporo osób ruszyło do przodu i trochę się wszystko porozrywało i byłem już na tyłach. Po zjeździe do Międzyrzecza zjechaliśmy się ponownie w grupę. Przed dojazdem na start rundy dołączyła jeszcze 4 z Jafi Sport. Pierwsza runda miała być rozpoznawcza i po w miarę spokojnym początku poszedł gaz. Na przodzie było to płynne przyśpieszenie a dla nas z tyłu to było szarpanie. Chciałem przebić się do przodu i zorientowałem się, że już wszystko się podzieliło, koledzy też nie ułatwiali zadania, straciłem trochę sił. Po rondzie w Ligocie zrobiło się luźniej i trudniej. Od czoła odpadali kolejni kolarze i gdy z przodu zostało 7 osób, we dwóch udało się dojechać do czoła. Na podjeździe dwóch zawodników z Jafi Sport odpadło i było nas 7. Po zjeździe już tylko 6 i tak wjechaliśmy na rundę 2. Dołączył Przemek Szlagor i zaczęła się równa jazda po zmianach, nie odstawałem od reszty i całą 7 pracowaliśmy równo. Za rondem po skończonej zmianie lekko odstałem od kolegów i już myślałem, że nie dogonię grupy. Uratowała mnie ciężarówka która spowolniła trochę grupkę i doskoczyłem. Podjazd poszedł średnio, nie brakło mnie, ale rezerw już raczej nie było. Trzecia runda była trochę wolniejsza, zmiany dalej równe i do podjazdu było dobrze. Na podjeździe się utrzymałem i lekko odpuściłem, zrobiła się przerwa i już nie dogoniłem. Czwartą rundę przejechałem samotnie spokojniejszym tempem, udało się przed drugą grupą. Zmiana rundy pomogła mi bardzo, na starej traciłem kontakt już w Landeku a tutaj potrzebowałem 3 rund. Noga jest dobra, jeszcze trochę więcej samozaparcia i może w przyszłości uda się dojeżdżać do mety w czołówce. Najwięcej tracę na łukach i zakrętach i nad tym muszę pracować. Kolejny trening w piątek i solidny trening podjazdów, różnych, długich a także krótszych i sztywniejszych.




Prolog Road Maraton Orzesze 2018
Sobota, 14 kwietnia 2018 Kategoria avg>30km\h, Samotnie, Szosa
| Km: | 18.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:28 | km/h: | 38.57 |
| Pr. maks.: | 46.00 | Temperatura: | 19.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 568kcal | Podjazdy: | 50m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Pierwszy start w sezonie 2018 mam już za sobą, nie bardzo wiem jak mam go ocenić, z jednej strony czuję, że pojechałem dobrze a z drugiej wiem, że do rywali trochę brakuje. Już przed startem moja motywacja trochę spadła, musiałem nieco zmodyfikować plan na cały dzień i w ostateczności nie miało to dużego wpływu na bezpośrednie przygotowanie do startu. Po dojeździe do Orzesza miałem różne myśli w głowie, z roku na rok poziom rośnie nie tylko "sportowy" ale i coraz więcej rowerów czasowych i ja na aluminiowym rowerze wyglądałem tam co najmniej "śmiesznie". Zrobiłem dobrą rozgrzewkę, może trochę zbyt spokojną i stanąłem na starcie. Start był wolny i odcinek do ronda też nie najszybszy. Nie potrafiłem wejść na właściwe obroty i trzymałem kadencję poniżej 90. Do nawrotu szło topornie, później się zmobilizowałem i zacząłem nadrabiać część strat. Później jechało się coraz lepiej, na krętym odcinku w Zgoniu znowu trochę straciłem, mimo to wyprzedziłem dwie osoby. Na nawrocie czas taki sobie i musiałem podkręcić nieco tempo by zbliżyć się do poprawy czasu z zeszłego roku. Do zakrętów szło nieźle, tam musiałem zwolnić i do mety jechałem już równym tempem. Od ronda już pojechałem na maksa, wyprzedziłem trzy osoby i o włos poprawiłem czas z zeszłego roku. Patrząc na miejsca jest gorzej niż rok temu, poziom poszedł do góry, ja nie bardzo mam gdzie szukać rezerw, jedyna sensowna rzecz to trening i kolejny sprawdzian za tydzień, tam będzie nowe rozdanie, nie wszyscy co dobrze pojechali na czas będą się liczyć w górach.
Pojechałem bez opaski do pulsometru i sugerowałem się wyłącznie mocą i pojechałem tak jak zamierzałem.
Pojechałem bez opaski do pulsometru i sugerowałem się wyłącznie mocą i pojechałem tak jak zamierzałem.
Trening 37
Środa, 11 kwietnia 2018 Kategoria w grupie, Trening 2018, Szosa, Samotnie, avg>30km\h, 50-100
| Km: | 71.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:16 | km/h: | 31.32 |
| Pr. maks.: | 68.00 | Temperatura: | 16.0°C | HRmax: | 182182 ( 93%) | HRavg | 146( 74%) |
| Kalorie: | 1783kcal | Podjazdy: | 520m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Pierwszy środowy trening grupowy, miał być grupowy a wyszła w większości jazda solowa. Przed jazdą wymieniłem przerzutkę i łańcuch, od razu inna jazda. Zrobiłem krótką rundkę po okolicy i pojechałem na miejsce zbiórki. Sporo osób przyjechało i zapowiadała się ostra jazda. Dojazd do rund trochę nerwowy, przez samochody ale nie było szarpania tempa i w komplecie dojechaliśmy na początek pierwszej rundy, zjazd był spokojny i nie miałem problemu by się utrzymać, po zjeździe jeden mały błąd, chwila nieuwagi i bardziej skupianie uwagi na innych niż sobie i zrobiła się przerwa, próbowałem spawać ale po chwili zostałem sam pomiędzy główną grupą a resztą. Początkowo się zbliżałem a z czasem różnica się powiększała i zacząłem tracić czołówkę z oczu. Nie odpuściłem jednak ani na moment i jechałem dalej mocno. Po drodze minąłem kilka osób ale nikt nie zdołał się utrzymać, koniec rundy pojechałem mocno i wyszedł dobry czas, dobry jak na samotną jazdę. Drugą rundę zacząłem spokojniej i po zjeździe starałem się przyśpieszyć, nawet się to udało i sprawdzając czas na rondzie w Ligocie miałem minute więcej niż na poprzednim okrążeniu. W międzyczasie dogoniłem Ewę i dojechałem z nią do podjazdu. Po drodze zablokowana droga i krótki postój. Na podjeździe znowu przyśpieszyłem i wyprzedziłem dwie osoby, jedną z nich chyba była Marta Lach. Zdecydowałem się jechać 3 rundę z tą różnicą, że skorzystałem ze skrótów dzięki czemu jeszcze kogoś wyprzedziłem. Na ostatnim kółku noga kręciła najlepiej. Po rundach spokojny powrót do domu. Forma rośnie, noga podaje coraz lepiej, odrobina szczęścia, wyeliminowanie starych, złych nawyków i lepszy rower i powinny pojawiać się jakieś rezultaty. Przed sobotnią czasówką wymienię jeszcze opony, ustawię lepiej pozycję, zregeneruję się i zobaczę co z tego wyniknie.




Trening 115
Środa, 27 września 2017 Kategoria 50-100, avg>30km\h, Samotnie, Szosa, Trening 2017, w grupie
| Km: | 57.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:50 | km/h: | 31.09 |
| Pr. maks.: | 56.00 | Temperatura: | 15.0°C | HRmax: | 172172 ( 88%) | HRavg | 141( 72%) |
| Kalorie: | 1287kcal | Podjazdy: | 400m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Żmigród Jazda Parami na Czas 2017
Niedziela, 10 września 2017 Kategoria 0-50, avg>30km\h, Szosa
| Km: | 19.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:28 | km/h: | 40.71 |
| Pr. maks.: | 48.00 | Temperatura: | 17.0°C | HRmax: | 185185 ( 94%) | HRavg | 175( 89%) |
| Kalorie: | 556kcal | Podjazdy: | 20m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Trening 108
Piątek, 8 września 2017 Kategoria 50-100, avg>30km\h, Samotnie, Szosa, Trening 2017
| Km: | 37.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:10 | km/h: | 31.71 |
| Pr. maks.: | 53.00 | Temperatura: | 17.0°C | HRmax: | 175175 ( 89%) | HRavg | 144( 73%) |
| Kalorie: | 823kcal | Podjazdy: | 240m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Trening 107
Środa, 6 września 2017 Kategoria avg>30km\h, Samotnie, Szosa, Trening 2017, w grupie
| Km: | 63.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:00 | km/h: | 31.50 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | 18.0°C | HRmax: | 191191 ( 97%) | HRavg | |
| Kalorie: | 1250kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Kolejny już środowy trening z TwomarkSport. Do końca się wahałem czy jechać, mając do dyspozycji tylko jeden rower nie chciałem jechać w deszczu. Przed samym wyjazdem padało i było mokro. Zdążyłem na ostatnią chwilę i w dosyć dużej grupie ruszyliśmy w kierunku Jasienicy i Rudzicy. Tempo spokojne, na podjeździe chciałem to wszystko rozerwać by z przodu nie było przypadkowych osób, niestety się nie udało, byłem trochę przyblokowany i zjazd zacząłem w środku grupy. Po zjeździe niestety straciłem kontakt z resztą i tylko widziałem jak się oddalają. Różnica nie była duża ale stała i próbowałem ją niwelować. Jakimś cudem się udało ale wtedy już porobiły się dziury i zasadnicza grupa i tak była z przodu.Znienawidzony przeze mnie odcinek przez Bronów przejechałem bezpiecznie i na rondzie miałem około 100 metrów straty. Jazda pod wiatr do Międzyrzecza wymęczyła mnie strasznie i nie mogłem jechać za szybko pod górę. Widziałem przed sobą kilka osób i w oddali czołówkę. Nie dogoniłem nikogo i po niecałych 24 minutach wjechałem na rundę numer 2. Tą rundę już skróciłem i przy oszczędnej jeździe myślałem, że złapię czołówkę a nawet byłem przed nimi i nie zdążyłem złapać koło. Odpadł Szymon i krótki odcinek udało się przejechać po zmianach. Szybko zostałem sam i próbowałem jechać równym tempem. Nawet się udawało i przed 3 rundą padła bateria w liczniku. Trzecią rundę przejechałem już spokojniej, kawałek znowu z Szymonem który skorzystał z tego skrótu co ja na poprzedniej rundzie i mając już dużą stratę do czołówki skróciliśmy rundę, ja pojechałem na Międzyrzecze już samotnie i do końca rundy. Po drodze minąłem resztę i wróciłem sam przez Jasienicę. Dobry trening, jak na samotną jazdę nie jest źle, trochę byłem zmęczony przed jazdą a po powrocie to już dosyć konkretnie. Ciężko mi się jeździ po płaskim i dużo tracę, czarno widzę ten wyścig w Suszcu.
Trening 102
Sobota, 26 sierpnia 2017 Kategoria 50-100, avg>30km\h, Samotnie, Szosa, Trening 2017
| Km: | 63.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:59 | km/h: | 31.76 |
| Pr. maks.: | 55.00 | Temperatura: | 18.0°C | HRmax: | 168168 ( 86%) | HRavg | 136( 69%) |
| Kalorie: | 1347kcal | Podjazdy: | 380m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Spokojny trening będący testem sprzętu po wymianie linek, pancerzy i łożysk suportowych. Trasa niemal płaska z kilkoma pagórkami. Żeby było ciekawiej to przez większość trasy wiatr wiał w twarz. Dodatkową atrakcją byli kierowcy którzy chcieli zwrócić na siebie uwagę. W jednym przypadku mogło to się skończyć tragicznie, pomogły dobre hamulce w rowerze i poskutkowało to tylko strachem. Pod koniec jazdy zafundowałem sobie mocniejszy odcinek na podjeździe i już spokojnie do domu. Zaraz po powrocie zaczęło padać. Jutro mocny górski trening. Będzie bolało.
https://www.strava.com/activities/1152390738
https://www.strava.com/activities/1152390738
Trening 101
Czwartek, 24 sierpnia 2017 Kategoria 50-100, avg>30km\h, Samotnie, Szosa, Trening 2017
| Km: | 61.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:58 | km/h: | 31.02 |
| Pr. maks.: | 53.00 | Temperatura: | 12.0°C | HRmax: | 174174 ( 89%) | HRavg | 135( 69%) |
| Kalorie: | 1322kcal | Podjazdy: | 350m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Krótki mocny trening. Czasu na więcej nie było a myślałem pojechać w góry. Wyjechałem dosyć wcześnie bo o 6:30. Było zimno, niecałe 10 stopni i w końcu słońce. W środę nie udało się pojechać i to co miałem jechać wczoraj to pojechałem dzisiaj. Tradycyjnie już ominąłem główną drogę i dopiero za Jasienicą wjechałem na tą drogę. Ubrałem się niemal idealnie i nie było mi zimno. Do Skoczowa dojechałem spokojnie i po wjeździe na drogę do Pawłowic zacząłem właściwy trening. Pierwszy odcinek mocnej jazdy poszedł szybko, musiałem się nieźle zagiąć by jechać mocno. Dopiero 3 odcinek był w bardziej neutralnych warunkach. Rozkręcałem się z minuty na minutę i ostatni odcinek był już mega mocny. Jechałem prawie na maksa. Później trochę spokojnej jazdy i na koniec szczeniackie zachowanie kierowcy skutera i ściganie go. Opieprzyłem gościa i spokojnie do domu.
https://www.strava.com/activities/1149204336
https://www.strava.com/activities/1149204336
Przełomy Wisłoka 2017
Sobota, 29 lipca 2017 Kategoria 100-200, avg>30km\h, Samotnie, Szosa, w grupie, Wyścig
| Km: | 103.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:04 | km/h: | 33.59 |
| Pr. maks.: | 69.00 | Temperatura: | 22.0°C | HRmax: | 182182 ( 93%) | HRavg | 157( 80%) |
| Kalorie: | 2507kcal | Podjazdy: | 1300m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Wyścig o którym chciałbym szybko zapomnieć, nic nie zagrało jak powinno i przez większość trasy walczyłem z samym sobą. Do tego jakieś lekkie przeziębienie. Ogólnie to ta impreza zrobiła na mnie dosyć dobre wrażenie,mimo wszystko opłacało się jechać prawie pół Polski. Organizacyjnie też to sobie nieźle ogarnąłem, nie byłem do końca pewny czy czegoś nie wymyślą w pracy i wolałem jechać na własny rachunek. Znalazłem atrakcyjne połączenie autobusowe z Rymanowem i się skusiłem. Musiałem jedynie być o 14 w piątek w Katowicach. Jak tylko wsiadłem to zadzwonił kolega, że będzie miał miejsce w samochodzie. Mając już zarezerwowany nocleg odmówiłem mu. Całą podróż przespałem, był to przyśpieszony kurs z 3 postojami po drodze i po trochę ponad 4 godzinach byłem w Rymanowie. W nocy nie umiałem spać, nie wiem czemu i rano byłem trochę niewyspany, nogi też zmęczone, nie wiem dlaczego, jak trenowałem dużo nie miałem takich problemów, ostatnio jeżdżę sporo mniej i zmęczenie występuje. Rano po śniadaniu pojechałem do biura zawodów. Miałem do przejechania ponad 10 kilometrów i wybrałem wariant bocznych dróg, w przeciwnym kierunku do trasy. Po spokojnej jeździe dojechałem do biura zawodów i tam już trochę ludzi. Ogólnie nazbierało się około 120 zawodników. Z początku myślałem, że to nie jest Road Maraton. Sektor startowy został tak skonstruowany, że wjechać dało się tylko od tyłu a na przodzie była mata pomiarowa. Po krótkiej rozgrzewce stanąłem w sektorze. Na 15 minut przed startem zostało mi miejsce w 2 połowie stawki, jednak widok m.in Piotra Tomany w środku sektora był bezcenny. Skończyło się cwaniactwo. Jedynie zawodnicy Rogelli team znaleźli sposób jak znaleźć się z przodu. Po starcie czekał nas 15 kilometrowy odcinek honorowy. Tempo było wycieczkowe i całą grupą dojechaliśmy do momentu startu ostrego. Na rundzie honorowej nic ciekawego się nie działo, jednak przetasowania były cały czas, ja raz byłem bliżej z przodu, chwilę później w środku i tak w kółko. W pewnym momencie pilot odjechał i zanim cokolwiek zaczęło się dziać, znalazłem lukę w peletonie i przesunąłem się na sam przód i zacząłem dyktować tempo. Na moment była lekka dziura za mną, jednak po chwili usłyszałem trzask, duża kraksa miała miejsce na przodzie peletonu, dobrze, że byłem z przodu i bezpiecznie mogłem przejechać ten nerwowy odcinek. Nie puścili mnie, byłem wręcz pewny, że pozwolą mi odjechać, bo podobno jestem "cienias". Tempo dyktowałem dosyć mocne, tak mi się wydawało, w pewnym momencie poszedł atak, dwójka zawodników z mojej kategorii odjechało, nie goniłem ich a gdy różnica była już duża z tyłu zaczęli mnie wyprzedzać kolejni zawodnicy. Nastąpiło zwolnienie i znowu wszystko się zjechało, byłem nawet za kilkoma emerytami i to takimi których potrafiłem dublować na wyścigach z rundami. Kiedy zrobiło się nieco stromiej to nastąpiło podkręcenie tempa, peleton zaczął się naciągać i rozrywać. Byłem bardzo daleko z tyłu a zawodników z czołówki już nie widziałem. Dałem z siebie prawie maksa i na szczycie byłem tuż za 2 grupą z dużą przewagą nad 3 grupą. Na zjeździe goniłem i po kilku płaskich kilometrach dzięki współpracy m.in. z Jackiem Piątkiem byłem w 2 grupie która była podzielona na 2. Szybko się to połączyło i w niedalekiej odległości było widać czołówkę. Tempo było bardzo mocne i pomimo tego faktu nie udało się zbliżyć do najlepszych. Mogłem trochę złapać oddech i przesunąłem się bliżej czuba i próbowałem dawać zmiany. Dwa razy się udało i to na tyle mojej pracy. Za pierwszym bufetem złapał mnie kryzys, cierpiałem i chciałem zejść z trasy. Nie wiem jakim cudem utrzymałem się w grupie. Po chwili trochę odżyłem ale próba przejścia do przodu była nieskuteczna i skupiłem się na jak najlepszej osłonie przed wiatrem z tyłu grupy. Słabłem z każdym kilometrem i na około 30 kilometrów przed metą zaczynało mnie przytykać. Na jednej z krótkich i wrednych hopek już nie wytrzymałem i puściłem koło. Kilka kilometrów nieco spokojniejszej jazdy trochę sił wróciło i postanowiłem jechać do mety ile mogę. Były momenty, że widziałem grupę niedaleko z przodu. Ponad 15 kilometrów samotnej szarpaniny z wiatrem czekało mnie ostatnie 10 kilometrów niby z wiatrem. Co z tego, jak sił już nie było i do tego czułem już zbliżające się skurcze w nogach. Maskara,ledwo 20 stopni, regularne odżywianie i nawadnianie i skurcze. Ostatni odcinek przed metą chciałem przejechać mocno, nie udało się, przed metą mnie ścięło ostatecznie i dowlekłem się do mety. Do tej grupki straciłem 4 minuty. Chyba nie dużo jak na samotną czasówkę prawie 30 kilometrową. Na mecie długo dochodziłem do siebie, mam nadzieję, że to tylko chwilowy kryzys i na Road Trophy będzie lepiej. Pierwsze miejsce już niemal na pewno przegrałem, na podium jeszcze są szanse. Gdybym przyjechał w tej grupce to byłbym zadowolony, a tak to nie jestem do końca usatysfakcjonowany tym wynikiem. Trasa była kompletnie nie dla mknie, będąc w super formie to pewnie bym nie musiał się przejmować trasą, nie mogłem urwać się na podjeździe bo takie górki to nawet słabi górale są w stanie przejechać w dobrym tempie. Cały czas szedł gaz i moim zdaniem nawet w Wilczycach są trudniejsze podjazdy. Trudno przyjmuję to jak kolejną lekcję i trenuję dalej. Parę osób nie dawało zmian i się chwalili na mecie, że objechali innych a o tym, że nie pracowali to już nie wspomnieli. Po wyścigu dobre jedzenie i grill w Puławach Górnych. Podczas jedzenie miałem okazję się przysłuchiwać rozmowie Piotrka Tomany z komentatorem Jerzym. Sposób w jaki ten "amator" opowiadał o kolarstwie trochę mnie rozbił. Nie każdy może zajmować się tylko rowerem, wyścigami, itp. Jak ktoś normalny może z nim wygrać, ja przez całe życie nie włożyłem tyle w rower co on wkłada w niecały sezon. Już nie mówiąc, że ja bym musiał kupić 7 rowerów dobrej klasy by mieć równowartość jego jednego. Odszedłem w momencie kiedy zaczął opowiadać o taktyce. On powinien ścigać się z Elitą a nie z amatorami, chociaż raz dał wygrać komuś innemu świadomie i to było spore zaskoczenie. Szkoda, że tylko garstka osób została do końca. Tyle dobrego jedzenia się zmarnowało.







