Kolejny trening. Pogoda od rana niezbyt zachęcająca do jazdy. Miałem nadzieję, że nie będzie padać i pojechałem. Mokro i mgliście, momentami ślisko ale dosyć ciepło. Trasa łatwa i dosyć dobre tempo jak na styczeń. Nie widzę sensu jeździć szybciej i mocniej. Prawie cały czas utrzymywałem się w strefie 2 i częściowo w 3, wczoraj za dużo było 4 strefy. Takich jazd czeka mnie jeszcze sporo. Na następny wyjazd będę musiał poczekać przynajmniej do piątku. Najważniejsze, że udało się przejechać bez deszczu. Do życzenia pozostawiała sporo jakość powietrza zwłaszcza w okolicach Wisły Wielkiej.
Drugi test FTP. Po miesiącu spodziewałem się nieco lepszego wyniku, poprzednio wynik wydawał mi się zaniżony i chyba nie pomyliłem się bo taki wzrost w tak krótkim czasie nie jest możliwy. Do samego testu nie przygotowywałem się specjalnie i po 20 minutowej rozgrzewce zacząłem test. Test wyglądał podobnie jak inne czasówki w moim wykonaniu czyli średni początek i stopniowe podkręcanie tempa. Pod koniec miałem już dość. Po teście tętno spadało bardzo powoli pomimo całkowitej redukcji obciążenia. Wynik wyszedł zadowalający jak na styczeń.
Jazda trochę z musu. Musiałem dostarczyć coś do Iłownicy i pojechałem na rowerze. Niewyspany, bez śniadania i chęci. Jechało się ciężko, ale dałem radę. Kolejne jazdy powinny już być łatwiejsze.
Jazda bez pomiaru mocy, w deszczu i wietrze. Nie padało mocno i udało się nie zmoknąć. Ogólnie mokro i nieprzyjemnie. jechało się ciężko, najważniejsze, że 2,5 godziny zaliczone na koniec dobrego roku. Następny trening na zewnątrz we wtorek lub w następny weekend. Powoli zbliża się kolejny test FTP.
Jazda w strefach 2-3. Szybko przeleciało, dalej problem z kadencją. Plan był na jazdę na świeżym powietrzu, lodowisko i lodowaty wiatr zweryfikowały wszystko.