Wpisy archiwalne w kategorii
Cube '21
Dystans całkowity: | 7447.00 km (w terenie 3.00 km; 0.04%) |
Czas w ruchu: | 282:11 |
Średnia prędkość: | 26.39 km/h |
Maksymalna prędkość: | 81.00 km/h |
Suma podjazdów: | 116490 m |
Maks. tętno maksymalne: | 189 (179 %) |
Maks. tętno średnie: | 178 (91 %) |
Suma kalorii: | 184790 kcal |
Liczba aktywności: | 110 |
Średnio na aktywność: | 67.70 km i 2h 33m |
Więcej statystyk |
Trening 86
Wtorek, 17 sierpnia 2021 Kategoria 50-100, avg>30km\h, Cube '21, Samotnie, Szosa, Trening 2021
Km: | 60.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:55 | km/h: | 31.30 |
Pr. maks.: | 70.00 | Temperatura: | 13.0°C | HRmax: | 145145 ( 74%) | HRavg | 122( 62%) |
Kalorie: | 1389kcal | Podjazdy: | 290m | Sprzęt: Litening C:62 Pro | Aktywność: Jazda na rowerze |
Nieplanowany wyjazd, pojawiły się dwie godziny wolnego czasu więc pojechałem na trening. Dla całkowitej odmiany wybrałem bardzo płaską trasę co okazało się dużym błędem. Za cel postawiłem sobie utrzymanie równej, wysokiej kadencji na płaskim i dynamiczną jazdę na podjazdach. Początkowo wszystko się udawało, wiatr próbował zmienić sytuację ale tak się nie stało. Cieszyłem się, że szybko znalazłem się w Chybiu, nie zatrzymały mnie przejazdy kolejowe ale później pojawiły się sytuacje na których straciłem sporo czasu. Jeszcze nie skończył się remont jednej z głównych dróg do Pszczyny a już rozkopali następną, ruch wahadłowy wybił mnie z rytmu i od tego momentu szło już znacznie gorzej. Drogowcy przeszli jednak samego siebie w Zabrzegu, rok temu był zamknięty przejazd z powodu remontu linii kolejowej, jesienią warunkowo puszczono ruch wahadłowy aby znowu zamknąć przejazd. Aby tego było mało, nie ma żadnego znaku informującego o braku przejazdu i objeździe dla samochodów a jest tylko mała tabliczka z informacją o przejściu dla pieszych. Krążyłem w kółko przez kilka minut, niszcząc to co wypracowałem na początku jazdy. Gdy w końcu dostałem się na drugą stronę linii kolejowej już bez motywacji dojechałem do domu. Był to jednak całkiem szybki przejazd z niezłą nogą więc nie mam na co narzekać.
Road Trophy 2021 Etap 2
Niedziela, 15 sierpnia 2021 Kategoria 50-100, Cube '21, Samotnie, Szosa, w grupie, Wyścig
Km: | 90.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:14 | km/h: | 27.84 |
Pr. maks.: | 74.00 | Temperatura: | 29.0°C | HRmax: | 180180 ( 92%) | HRavg | 152( 77%) |
Kalorie: | 2595kcal | Podjazdy: | 1940m | Sprzęt: Litening C:62 Pro | Aktywność: Jazda na rowerze |
Drugi dzień rywalizacji na górskich trasach w okolicy Rajczy wyglądał gorzej niż pierwszy. Rano odezwały się plecy z którymi co jakiś czas mam problem. Przyczyny wszystkie znam i niestety nie jestem w stanie zrezygnować z rzeczy które bardzo obciążają mój kręgosłup. Noga była nieco lepsza, byłem wypoczęty ale plecy dyktowały swoje warunki. Było mniej czasu na rozgrzewkę więc ją skróciłem ale mięśnie były odpowiednio rozgrzane aby cisnąć już od samego startu. Ruszyłem tym razem z dalszej pozycji ale ją utrzymałem do podjazdu który zaczynałem z okolicy TOP 20. Wiedziałem, że muszę starać się szukać optymalnego toru jazdy aby nie tracić kontaktu z czołówką co jednak nastąpiło dosyć szybko, ktoś puścił koło i nie byłem w stanie przeskoczyć do czołówki która nie jechała zbyt mocno. Plecy już dawały o sobie znać i nie wiedziałem czy jechać na stojąco czy siedząco, zostałem z tyłu i po podjeździe miałem niewielką stratę do grupy osób z którymi jechałem wczoraj. Nie udało się jednak doścignąć i jechałem sam. Nie byłem w stanie przyjąć pozycji na zjeździe, próbowałem dokręcać ale nic to nie dało. Przed Milówką już odpuściłem i czekałem na kolejną grupę która szybko mnie dogoniła, nie wiem ile było osób bo całą Kamesznicę jechałem z przodu. Na podjeździe mimo przeciętnej jak na mnie jazdy nadrobiłem sporo by później stracić na zjeździe. Drugi raz w Kamesznicy już jechaliśmy po zmianach i dalszy przebieg rywalizacji stał się przewidywalny. Każda kolejna runda dzieliła bardziej grupę, po 3 podjeździe już bardzo mnie bolało i zdecydowałem się zatrzymać i ulżyć tym cierpieniom. W tym czasie dojechało kilka osób ale współpraca już nie układała się jak wcześniej. Z każdym kolejnym podjazdem szło mi gorzej, moc cały czas była ale ciągłe zmiany pozycji i próba przeniesienia bólu w inne miejsce odbiła się na jakości podjazdów. Z ulgą wjechałem na ostatnią rundę którą już jednak przecierpiałem, na zjazdach nie byłem w stanie utrzymać się za innymi, na podjeździe pod metę nie byłem w stanie nic nadrobić. Nie było skurczy ale znowu nie przejechałem przez metę w stylu jakiego oczekiwałem. Był to bardzo trudny dzień, trasa nudna i trening nie był już tak dobry jak w sobotę. Założyłem jednak koszulkę finiszera więc mogę być z siebie zadowolonym, nieznacznie poprawiłem najwyższe miejsce Open na tym wyścigu co jednak nie było celem.
Rozjazd 23
Niedziela, 15 sierpnia 2021 Kategoria 50-100, Cube '21, Samotnie, Szosa
Km: | 59.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:05 | km/h: | 28.32 |
Pr. maks.: | 57.00 | Temperatura: | 30.0°C | HRmax: | 144144 ( 73%) | HRavg | 121( 62%) |
Kalorie: | 1033kcal | Podjazdy: | 280m | Sprzęt: Litening C:62 Pro | Aktywność: Jazda na rowerze |
Po wyścigu postanowiłem wrócić do domu rowerem, już wcześniej zakładałem taką opcję więc wygodnie sobie przyjechałem do Rajczy pociągiem przy okazji dając nogom jeszcze dłuższy czas na regenerację. Powrót zapowiadał się na szybki bo wiało z południa ale pojawiły się niespodziewane sytuacje które zmieniły postać rzeczy. Już za Rajczą trafiłem na mokrą drogę, przez moment nawet woda płynęła jezdnią więc musiało solidnie polać. W Milówce już jednak sucho, jechało się całkiem przyjemnie, plecy jakby mniej bolały ale w ogóle nie byłem zmęczony. Sielanka skończyła się jednak w Węgierskiej Górce, na wjeździe do centrum już korek i próba przedostania się bliżej jego początku, czarna chmura nad głową oznaczała, że za chwilę lunie deszcz więc zjechałem na kawę do pierwszej napotkanej kawiarni i w tym momencie zaczęło padać, po kilkunastu minutach już przestało i ruszyłem w dalszą drogę. Wliczając postój do Bielska wjechałem z zapasem czasowym a w domu byłem szybciej niż zakładałem. Rower nadawał się do mycia a plecy do szybkiego masażu. Najważniejsze, że rozjazd po wyścigu zrobiony bo z czasem ostatnio mam na bakier i równie dobrze mógłbym znaleźć go dopiero w czwartek.
Road Trophy 2021 Etap 1
Sobota, 14 sierpnia 2021 Kategoria 50-100, Cube '21, Samotnie, Szosa, Trening 2021, w grupie, Wyścig
Km: | 84.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:50 | km/h: | 29.65 |
Pr. maks.: | 72.00 | Temperatura: | 28.0°C | HRmax: | 189189 ( 96%) | HRavg | 164( 84%) |
Kalorie: | 2300kcal | Podjazdy: | 1890m | Sprzęt: Litening C:62 Pro | Aktywność: Jazda na rowerze |
W końcu udało się wystartować w wyścigu. W tym trudnym dla mnie roku, pełnym dziwnych i tragicznych zdarzeń gdy nic się nie układa i brakuje wszystkiego od zdrowia, przez czas po formę rowerową byłem bardzo zadowolony, że pojawiłem się na starcie kolejnej już edycji Road Trophy. Jak dotąd miałem styczność z każdą, w 2010 roku przejechałem turystycznie wszystkie etapy, w latach 2011 – 2018 ukończyłem rywalizację, w 2019 roku miałem możliwość startu tylko w jednym etapie a rok temu zawody miały inną formułę więc nie wypada traktować ich jako Road Trophy. Zwykle przynajmniej jeden etap miałem słabszy z jakiegoś powodu, od 2015 roku gdy byłem co roku dobrze przygotowany zawodził sprzęt więc chciałem przełamać tą niedobrą passę. W tym roku trasy mi pasowały, idealna runda honorowa, selektywny pierwszy podjazd po którym następowały techniczne sekcje. Cały lipiec solidne trenowałem a ostanie trzy tygodnie były najlepsze treningowo od maja więc byłem spokojny przed startem. Zwykle kilka nocy poprzedzających ten wyścig nie mogłem spać a tym razem obudził mnie dopiero trzeci budzik nastawiony i tak ze sporym zapasem. W odróżnieniu od wszystkich edycji które ukończyłem w całości tym razem nie nocowałem w okolicy startu tylko dojeżdżałem na etapy z domu. Powodów było sporo, m.in. praca w której zobowiązałem się pojawić nawet w dniu startu na 3 godziny czy bardzo wysokie ceny noclegów. Nie było to jednak złe rozwiązanie, spałem we własnym łóżku i miałem wszystko pod ręką, wyjeżdżając na kilka dni z domu musiałem pamiętać o tym by wszystkiego starczyło na kilka dni. Już przed startem popełniłem kilka zasadniczych błędów, pierwszy z nich to mała ilość odpoczynku, zwykle na wyścig przyjeżdżałem w trakcie urlopu a nie po 350 godzinach pracy od początku lipca, mogłem więcej uwagi poświecić mięśniom, np. goląc nogi przed wyścigiem. Pierwszego dnia nie czułem się najlepiej przed startem i nawet obawiałem się czy dam radę. Nie przyjechałem do Rajczy po to aby łatwo rezygnować więc po rozmowach z osobami których nie widziałem rok czy dwa ruszyłem na solidną rozgrzewkę. Wyraźnie brakowało mi mocy ale wszystko zrobiłem tak jak zaplanowałem. Kolejny punkt to znalezienie odpowiedniej pozycji na starcie, nie miałem wyjścia i stanąłem z przodu więc po starcie jechałem tuż za samochodem, obok zawodników zajmujących z reguły miejsca w TOP 10 Open większości wyścigów. Starałem się utrzymać z przodu ale jednak głowa robiła swoje i trochę straciłem na rundzie honorowej, pierwszy konkretny podjazd na trasie pojechałem możliwe mocno, w końcówce zaczynało mnie brakować ale zacisnąłem zęby i znalazłem się w kilku osobowej grupie pościgowej za czołówką. Niestety znowu głowa zawodziła i na zjeździe zostałem, już wtedy zastanawiałem się czy dalsze starty w wyścigach szosowych mają sens, przy ponad 70 km/h nie jestem w stanie utrzymać się w grupie, po raz kolejny nie zrozumiałem organizatora który prosił by nie ścigać się na zjazdach, starty ze zjazdów nadrabiałem na dwóch kolejnych podjazdach i dopiero się udało ale miałem coraz większe problemy by utrzymać się w tej grupie. Zacisnąłem jednak zęby i jechałem dalej dając nawet zmiany. Niestety nieco odstałem przed zjazdem i podjazdem na bufet, tam się zatrzymałem by pożyczyć imbusa i grupa pojechała, przez moment jeszcze goniłem ale uznałem, że nie ma to sensu i odpuściłem. Czekając na kolejną grupę złapałem nieco oddechu, gdy dałem się doścignąć przybrałem inną taktykę, nigdy jej nie stosowałem ale przyniosła efekty. Przez blisko dwie rundy nie wychylałem się do przodu, tempo mi pasowało, nawet jak odstawałem na zjazdach czy trudniejszych technicznie odcinkach niwelowałem różnice na podjazdach. Problemów na trasie jednak nie brakowało, zaczęło się doganianie słabszych i próby bezpiecznego wyprzedzania. W pewnym momencie byłem pewny, że odpadnę od grupy bo musiałem hamować nie mając miejsca na szosie. Dogoniłem jednak dosyć pewnie ale już czułem zbliżające się skurcze, dojazd z Lalików do Soli minął na rozciąganiu mięśni i ciągłych zmianach pozycji. Znając ostatni podjazd wiedziałem, że muszę być z przodu. W idealnym momencie znalazłem się na czele grupy i nie zastanawiając się skoczyłem do przodu, początkowo nikt nie pojechał za mną. Nie wytrzymałem jednak własnego tempa, skurcze były już dosyć duże, nie wiedziałem czy lepiej będzie jechać na stojąco czy siedząco. Ostatecznie musiałem odpuścić na 300 metrów do mety i z grupki podzielonej całkowicie na podjeździe wjechałem trzeci na metę. Dałem z siebie wszystko, ujechałem się i zrobiłem konkretny trening. Na wynik się nie nastawiałem ale lekka złość pojawiła się gdy przy swoim nazwisku zobaczyłem cyfrę 4 a trójka była ledwie 5 sekund z przodu. Na ten moment nie stać mnie na więcej, gdyby ten rok wyglądał inaczej mógłbym być zawiedziony, na wszystko spoglądam jednak inaczej i jestem zadowolony z pierwszego dnia rywalizacji.
Test 2
Piątek, 13 sierpnia 2021 Kategoria blisko domu, Cube '21, Samotnie, Szosa
Km: | 10.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:26 | km/h: | 23.08 |
Pr. maks.: | 53.00 | Temperatura: | 24.0°C | HRmax: | HRavg | ||
Kalorie: | 205kcal | Podjazdy: | 90m | Sprzęt: Litening C:62 Pro | Aktywność: Jazda na rowerze |
Następny bardzo krótki wyjazd. Byłem bardzo zmęczony i nie bardzo chciało mi się jechać, na TDP się nie wyrobiłem i nie chciałem się pchać w okolice rundy czy mety bojąc się tłumu i znowu pokręciłem w okolicy domu. W nogach było nieco mocy ale czas regeneracji po wysiłku był zbyt długi. Nie wróżyło to dobrze przed weekendem ale liczył się tylko dobry trening więc nie przejmowałem się tym.
Test
Czwartek, 12 sierpnia 2021 Kategoria 0-50, blisko domu, Cube '21, Samotnie, Szosa
Km: | 13.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:32 | km/h: | 24.38 |
Pr. maks.: | 41.00 | Temperatura: | 20.0°C | HRmax: | HRavg | ||
Kalorie: | 287kcal | Podjazdy: | 110m | Sprzęt: Litening C:62 Pro | Aktywność: Jazda na rowerze |
Po kolejnym dniu wolnym który
przeznaczyłem na rozebranie i wyczyszczenie i ponowne złożenie roweru
pojechałem na krótki test. Strzelanie w suporcie czy sterach które mnie denerwowało
w ostatnim czasie znikło, przerzutka też działa nieco lepiej. Nie miałem zbyt
wiele czasu na jazdę więc po 30 minutach wróciłem do domu.
Trening 85
Wtorek, 10 sierpnia 2021 Kategoria 50-100, Cube '21, Samotnie, Szosa, Trening 2021
Km: | 51.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:43 | km/h: | 29.71 |
Pr. maks.: | 65.00 | Temperatura: | 27.0°C | HRmax: | 152152 ( 77%) | HRavg | 131( 67%) |
Kalorie: | 1200kcal | Podjazdy: | 530m | Sprzęt: Litening C:62 Pro | Aktywność: Jazda na rowerze |
Po trzech wymagających tygodniach dałem organizmowi nieco luzu. W dalszym ciągu nie czuję się najlepiej po szczepieniu i każdy wysiłek sprawia mi ból więc nawet nie myślę o mocnych treningach. Planowałem rundę w okolicy Ustronia ale będąc w Górkach Małych postanowiłem jechać do Brennej bo dawno mnie tam nie było. Jechało się ciężko ale jakoś dałem radę, skręcając w boczną drogę dojechałem do szlabanu, po drodze odkryłem kilka ciekawych miejsc na relaks ale nie było czasu aby się zatrzymać. Powrót nieco szybszy ale jak na tak płaską trasę nie było odpowiednich prędkości przelotowych. Lepsza taka jazda niż żadna.
Trening 84
Niedziela, 8 sierpnia 2021 Kategoria 50-100, Cube '21, Samotnie, Szosa, Trening 2021
Km: | 80.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:58 | km/h: | 26.97 |
Pr. maks.: | 66.00 | Temperatura: | 22.0°C | HRmax: | 184184 ( 94%) | HRavg | 129( 66%) |
Kalorie: | 2018kcal | Podjazdy: | 1320m | Sprzęt: Litening C:62 Pro | Aktywność: Jazda na rowerze |
W tym tygodniu ciągle modyfikuję własne plany i niedziela wyglądała podobnie. Planowałem start w czasówce na Lysą Horę aby sprawdzić nogę przed Road Trophy. Pojawiło się jednak kilka przeszkód, największa z nich to nieważny jeszcze certyfikat Covidovy i przy kontroli mógłbym mieć nieprzyjemności, nie czułem się również najlepiej i postanowiłem sprawdzić nogę na podjeździe pod Salmopol. Deszcz opóźnił wyraźnie mój wyjazd z domu ale niczego to nie zmieniło. Całkiem nieźle się jechało chociaż wciąż byłem osłabiony po szczepieniu, po deszczu było bardzo przyjemnie i nawet miejscami mokre drogi nie przeszkadzały. Słusznie bałem się dużego ruchu w Szczyrku, ciężko było przejechać przez Centrum ale później nieco lżej i znowu utrudnienia przed Salmopolem. Podjazd na przełęcz po mokrej drodze, postanowiłem jechać mocniej niż zwykle a w końcówce nawet zbliżyłem się do FTP. Zjazd znowu słaby w moim wykonaniu, mokra szosa, żwir i samochody zrobiły swoje. Wynagrodzone to jednak zostało na podjeździe pod Salmopol gdzie w większości jechałem ze sprzyjającym lub neutralnym wiatrem, rozpocząłem bardzo mocno jeszcze przed zajezdnią autobusową, później włączyłem Virtual Partner w liczniku i gdy stwierdziłem, że jadę na poziomie rekordowego czasu cisnąłem już ile mogłem, w pewnym momencie miałem nawet 12 sekund zapasu ale w końcówce warunki nie pozwoliły na utrzymanie tego stanu, najpierw krótka walka z wiatrem w twarz a następnie bardzo dziurawą drogą gdzie zgubiłem rytm i w końcówce już go nie odzyskałem. Poprawiłem jednak czas o 3 sekundy czego się nie spodziewałem, poprzednie czasy poniżej 15 minut osiągałem przy mocy rzędu 345 – 350 Wat, teraz potrzebowałem kilka % mniej. Nie zastanawiałem się nad tym bo nie ma to sensu i ruszyłem w kierunku domu, zjazd był oczywiście wolny, zachowawczy ale bezpieczny. W Szczyrku przejechałem fragmentem ścieżki rowerowej i postanowiłem wydłużyć trasę i zahaczyłem jeszcze o Huciska. Przez Bielsko już nie chciało mi się jechać, brakło mi wody, jedzenia i czułem, że bomba jest blisko. Zatrzymałem się przy sklepie, wyrównałem braki energetyczne i wróciłem do domu z dwoma przygodami po drodze. Mimo osłabienia po szczepieniu coś pod nogą jest i miesiąc treningów nie poszedł na marnę. Na co to się przełoży w dalszej części sezonu to już czas pokaże.
Trening 82
Środa, 4 sierpnia 2021 Kategoria 50-100, blisko domu, Cube '21, Samotnie, Szosa, Trening 2021
Km: | 52.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:57 | km/h: | 26.67 |
Pr. maks.: | 69.00 | Temperatura: | 21.0°C | HRmax: | 181181 ( 92%) | HRavg | 134( 68%) |
Kalorie: | 1380kcal | Podjazdy: | 1100m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Plan na ten dzień był ambitny ale musiałem go zweryfikować, życie napisało nowy scenariusz. Zamiast trzech podjazdów na Salmopol musiałem zadowolić się Przegibkiem. Założenia treningowe też zostały skorygowane i w istocie trening był bardziej wymagający. Przed wyjazdem znów walka z miernikiem mocy i kilka prób kalibracji. W końcu dałem sobie spokój, na płaskim miernik pokazywał bzdury ale na podjeździe już mu się odwiedziło i wskazania były bardziej wiarygodne. Rozgrzewka tym razem była niedokładna i chaotyczna. Wiedziałem jednak, że w moim przypadku ma to mniejsze znaczenie niż u innych i nie przejmowałem się tym. Pierwszy podjazd poszedł mi nieźle, zacząłem zbyt mocno, złapałem lekką zadyszkę ale później było tylko lepiej. Miałem problem z doborem przełożeń i jazda była szarpana i nierówna, momentami nie byłem w stanie utrzymać założonej mocy ale ogólnie nie było źle. Kolejne podjazdy na narastającym zmęczeniu nie wyglądały już tak dobrze ale założony poziom minimalny utrzymałem. Wracając do domu zahaczyłem o centrum Bielska, pojechałem jeden odcinek mocniej ale przy zmęczeniu i wietrze w twarz nie mogłem liczyć na wiele. Te dwa treningi kosztowały mnie sporo, szczególnie, że znów mało spałem i miałem dużo na głowie co staje się powoli standardem.
Trening 81
Wtorek, 3 sierpnia 2021 Kategoria 50-100, Cube '21, Samotnie, Szosa, Trening 2021
Km: | 62.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:07 | km/h: | 29.29 |
Pr. maks.: | 66.00 | Temperatura: | 25.0°C | HRmax: | 156156 ( 80%) | HRavg | 136( 69%) |
Kalorie: | 1636kcal | Podjazdy: | 920m | Sprzęt: Litening C:62 Pro | Aktywność: Jazda na rowerze |
Postanowiłem znowu nieco odpocząć od gór ale nie miałem ochoty na jazdę po płaskim i pojechałem w kierunku Cieszyna. Postanowiłem jechać nieco mocniej niż zwykle by wreszcie zobaczyć „normalne” Waty na liczniku. Ten tydzień znów jest ciężki ponieważ doszły dodatkowe obowiązki przez które mogę wyjeżdżać z domu dopiero o 11. Ta godzina bardzo mi nie odpowiada, m.in. z powodu ruchu na drogach. Niby nie jest duży ale spowolnienia są w najbardziej kluczowych miejscach gdzie traci się sporo czasu. Przez to nie byłem w stanie jechać równo, walcząc z wiatrem utrzymałem niezłą moc do Cieszyna, w końcu podjazdy szły jak należy, nie męczyłem się pod górę ale byłem w stanie dynamicznie pokonywać wzniesienia, nawet wiatr w twarz nie był tak uciążliwy. W Cieszynie miałem zawrócić ale zrobiłem dodatkową rundę przez Zamarski ograniczając jazdę po mieście do minimum. Powrót był szybki w moim wykonaniu, każdy podjazd pokonałem w niezłym tempie, straciłem nieco czasu na skrzyżowaniach ale nie było źle. Nie miałem możliwości przedłużyć jazdy mimo tego, że miałem na to ochotę.