Ostatni wyjazd treningowy w ostatnim dniu roku. Nie miałem ochoty na nudny tlen, w góry też mnie na razie nie ciągnie więc pokręciłem nieco po płaskim robiąc trzy tempówki po drodze. Wiaterek dawał się we znaki już po wyjeździe z domu ale przy słabych nogach w niczym nie pomagał. Dopiero po 40 minutach jazdy już w Czechowicach złapałem dobry rytm który towarzyszył mi do końca treningu. W końcówce walka z uciążliwym wiatrem i starta kilku minut. Pomijając to po 6 tygodniach treningu jestem bardzo równy, każdy kolejny trening to kadencja zazwyczaj powyżej 90, brak problemów z utrzymaniem mocy i tempo w okolicy 28-30 km/h średnio, jak na grudzień, panujące obecnie warunki i stary, aluminiowy rower to nie są to złe liczby, zwykle zimą nie byłem w stanie się odnaleźć i dopiero wiosną jeździłem na jakimś akceptowalnym poziomie więc nie mam na co narzekać. T#7 - Na koniec dobrego roku | Ride | Strava
Trening jaki miałem do zrealizowania z pozoru nie był wymagający. Tak się tylko wydawało, organizm buntował się od samego początku, mimo że noga podawała nie najgorzej i byłem w stanie utrzymać bardzo wysoki rytm to tętno osiągało wartości wręcz kosmiczne, w połowie treningu opaska przestała działać więc sugeruję się tylko wartością mocy i kadencji i pod tym względem założenia zrealizowałem w 100 %. Zwift - Wysoki Rytm + S5 | Virtual Ride | Strava
Po dniu przerwy udało się wyjechać
na trening w teren. Rower MTB w tym momencie jest niesprawny wiec wyjechałem
treningową szosą w kierunku Jaworza. W planie miałem 10 krótkich powtórzeń ponad
progiem FTP i na zmiennej kadencji. Nie rozgrzewałem się specjalnie i to był
chyba błąd bo ciężko się było wkręcić w mocne tempo. Przy drugim podjeździe się
udało i każdy kolejny wyglądał lepiej, jeździło się jednak coraz gorzej, śnieg
zaczął padać przy 3 podjeździe i padał coraz mocniej a z każdym kolejnym
powtórzeniem przybywało samochodów na drodze. Po 10 podjazdach okrężną drogą
wróciłem do domu. Trochę zmarzłem i powiedziałem sobie, że do wiosny daję sobie
spokój z ćwiczeniami treningowymi na zewnątrz, po to mam trenażer. T#4 - Śnieżna robota | Ride | Strava
Coś ostatnio mało miałem
intensywnych treningów więc na początek września zafundowałem sobie mały
wpie..l. Nie lubię powtórzeń ze zmienną mocą i zwykle ciężko jest mi się zmobilizować
do takich wysiłków. Nie mając zbyt wiele czasu wybrałem jeden z dwóch odcinków
na których najlepiej się robi powtórzenia – drogę z Jasienicy do Nałęża. Pięć
powtórzeń weszło idealnie w nogi, nie brakowało mi mocy i płynnie wykańczałem
każde z powtórzeń. Noga nie była jeszcze zamulona wiec dołożyłem jeszcze jeden
podjazd na którym udało się poprawić swój najlepszy czas na tym odcinku.
Kolejny dzień z niepewną pogodą więc pozostało kręcenie blisko domu. Noga znowu pozwalała na harce więc zrealizowałem naprawdę wymagajacy trening. Po dobrej rozgrzewce krotkie powtorzenia wchodziły bardzo dobrze, dopiero przy ostatnich pojawił się problem i zacząłem czuć zmęczenie. Po powrocie z treningu zaczęło padac więc trafiłem punkt z godziną wyjazdu i długością treningu.
Pogoda i czas znowu nie pozwoliły na solidny trening więc ruszyłem na improwizację trzymając się blisko domu na wypadek oberwania chmury. Pod nogą wciąż czuć moc ale również zmęczenie z którym coraz trudniej jest walczyć.