Piotr92blog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(13)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy PiotrKukla2.bikestats.pl

linki

Miasto 8

Poniedziałek, 11 kwietnia 2022 Kategoria blisko domu, Miasto, Romet '22
Km: 44.00 Km teren: 9.00 Czas: 02:11 km/h: 20.15
Pr. maks.: 56.00 Temperatura: 9.0°C HRmax: HRavg
Kalorie: 1376kcal Podjazdy: 450m Sprzęt: Evo 2 Aktywność: Jazda na rowerze

Rozjazd 7

Poniedziałek, 11 kwietnia 2022 Kategoria 0-50, blisko domu, Regeneracja, Samotnie
Km: 25.00 Km teren: 7.00 Czas: 01:22 km/h: 18.29
Pr. maks.: 38.00 Temperatura: 10.0°C HRmax: HRavg
Kalorie: 632kcal Podjazdy: 270m Sprzęt: Evo 2 Aktywność: Jazda na rowerze
Po weekendzie nastąpiła poprawa pogody wiec wyskoczyłem na krótką rundkę. Do przetestowania miałem nową kasetę i łańcuch w rowerze MTB, stara kaseta była jeszcze dobra ale na stromych podjazdach brakowało mi kilku ząbków z tylu więc w miejsce kasety 11-46 wylądowała 11-51. Nowy łańcuch musiałem przedłużyć bo nie obsługiwał ostatniej koronki. Przerzutka po korekcie ustawienia obsługuje bez problemu wszystkie koronki na kasecie. Jadąc już na rowerze MTB przejechałem kilka technicznych odcinków, na kilku z nich dotychczas schodziłem z roweru a tym razem wszystkie przejechałem w siodle. W najbliższym czasie zamierzam jeszcze wymienić sztycę na opuszczaną a jak wciągnę się bardziej w MTB to koła na lepsze z systemem bezdętkowym. Sukcesywnie odkładam też pieniądze na nowy rower szosowy. Z Di2 coraz więcej problemów więc czas pomyśleć nad nowym osprzętem a wymiana osprzętu w tym rowerze jest nieopłacalna bo w grę wchodzi już tylko wersja na hamulce tarczowe a to wymaga wymiany nie tylko hamulców ale również klamkomanetek, ramy i kół a problemy stwarzają przerzutki więc duży wydatek i łatwiej stworzyć nowy rower niż modyfikować stary.

Podsumowanie 15 tygodnia 2022

Niedziela, 10 kwietnia 2022 Kategoria Podsumowanie Tygodnia
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: min/km:
Pr. maks.: Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m
Tydzień prawdziwej walki z przeciwnościami losu i problemami. Zaczęło się od tego, że spóźniłem się w poniedziałek do pracy, później aż 3 pogrzeby w ciągu 5 dni, z czego jeden w najbliższej rodzinie, następnie pojawił się ból stawów i mięśni w nogach, przyczyną którego okazało się niedotlenienie mięśni wywołanie problemami z płucami, podjąłem w międzyczasie kroki mające na celu przywrócić sprawność mojemu układowi oddechowemu który odpowiada za prawidłowe funkcjonowanie pozostałych organów organizmu. Sam fakt, że przy tych problemach i braku stosowania leków przeciwbólowych byłem w stanie chodzić do pracy i jeździć na rowerze, chociaż na marnym poziomie jest w pewnym sensie optymistyczny. W ciągu ostatnich 2 lat problemy ze stawami już nie raz mi dokuczały i zawsze sobie jakoś z nimi radziłem i następnie miałem wiele miesięcy spokoju. Od kilku lat stałem się bardzo chimerycznym kolarzem, nie bawi mnie jazda w deszczu czy zimnie a mieszanka tych czynników atmosferycznych jest już dla mnie i mojej głowy zabójcza więc podjąłem decyzję o rezygnacji ze startu w Rurze na Kocierz. Pierwszy wariant zakładał całkowitą rezygnacje ze startu ale w sobotę wieczór podjąłem decyzję o tym, że sprawdzę się w czasówce. Po co mi był ten sprawdzian, nie wiem. Wystartowałem, dojechałem do mety i tyle można powiedzieć dobrego o tych zawodach. Problemy zdrowotne odebrały mi nie tylko radość z jazdy ale też cenne Waty, już na płaskim odcinku trasy straciłem niemal 2 minuty do czołówki, na podjeździe pod Widokową przeżyłem dramat. Głupi błąd przed startem i zastosowanie kasety 11-28 przy korbie 52x36 kosztował mnie bardzo dużo. Przy normalnej nodze i braku bólu stawów spokojnie by mi to wystarczyło na tą ścianę, nie dość, że brakło mi przełożeń, to jeszcze przytkało mnie na tyle, że zacząłem tracić orientację. Spacer pod górę był konieczny, źle się z tym czuję ale to pokazuje, że każdy niezależnie od poziomu sportowego, wieku czy stażu na rowerze ma prawo do słabszych okresów. Pozytywny aspekt tej sytuacji jest taki, że nie czułem z tego powodu wyrzutów sumienia czy nawet stresu. W końcówce mimo dużych już start pojechałem całkiem nieźle. Już po czasówce wyrzuciłem wszystkie myśli z głowy i miałem w nosie to co powiedzą inni, to była słaba czasówka, to nie inni nadrobili do mnie straty tylko ja straciłem do czołówki. Nie wiem jakbym pojechał przy dobrym dniu, warunkach i bez problemów zdrowotnych i tego już się nie dowiem. Czekają mnie kolejne zawody i na nich zamierzam się skupić, już niedługo debiut w maratonie MTB, w międzyczasie może jakiś szosowy wyścig ale przede wszystkim czasówki będą w tym roku moim priorytetem, jak się uda zaliczę ich w sumie 15 i każda kolejna może być lepsza niż ta pierwsza.

Rura na Kocierz 2022

Niedziela, 10 kwietnia 2022 Kategoria 0-50, Cube '22, Samotnie, Szosa, Zawody 2022
Km: 11.00 Km teren: 0.00 Czas: 00:25 km/h: 26.40
Pr. maks.: 38.00 Temperatura: 4.0°C HRmax: HRavg
Kalorie: 485kcal Podjazdy: 360m Sprzęt: Litening C:62 Pro Aktywność: Jazda na rowerze
Pierwszy start sezonu 2022 okazał się dla mnie totalnym niewypałem. Zanotowałem falstart jakiego nie spodziewałem się nawet w najgorszych snach. Moje ponad 10 letnie doświadczenie nie zaprocentowało i popełniłem masę błędów. Przez ostatnie lata świetnie sobie radziłem w jeździe indywidualnej na czas więc trasa Rury na Kocierz powinna mi odpowiadać, ale sobie z nią nie poradziłem.

Przyczyny słabej dyspozycji to przede wszystkim problemy zdrowotne oraz temperatura. Już sam fakt, że będąc naubierany i cały czas jeżdżąc nie byłem w stanie się rozgrzać i mimo jazdy w grubych ciuchach marzłem. Ostatnie dni przed startem były walką z bólem mięśni i stawów i ogólnym osłabieniem co miało swój udział w słabej jeździe. Już na płaskim straciłem do najlepszych 2 minuty i miałem problemy by utrzymać 300 Wat a jeszcze tydzień wcześniej byłem w stanie utrzymać 330 Wat przez 30 minut.

Podjazd na Widokową to już prawdziwy dramat i seria nieszczęść, najpierw wypadł mi drogi telefon z kieszeni i nawet nagroda za zwycięstwo nie miała dla mnie takiej wartości więc się zatrzymałem by go podnieść z drogi, następnie musiałem minąć się z samochodem a po żałosnej walce ze ścianą i brakiem przełożeń przytkało mnie na tyle, że stanąłem i cudem uniknąłem gleby, byłem już tak zrezygnowany, że nie chciało mi się nawet szybko iść pod górę, gdy się tylko dało a organizm przyjął już nieco tlenu siadłem na rower i dojechałem do mety. To nie jest normalne aby taki zawodnik jak ja nie poradził sobie z podjazdem. Mogę powiedzieć, że była to jedna z moich najgorszych czasówek w życiu, przytrafiła się akurat na początek sezonu, przy pierwszych zawodach w poważnej kategorii wiekowej.

Zawsze staram się szukać pozytywów więc i tym razem taki znalazłem, udało się rozpocząć sezon najwcześniej od 2016 roku i w końcu wystartować w zawodach bo 2 wcześniejsze starty z powodów zdrowotnych postanowiłem odpuścić. Jak tylko zdrowie i czas pozwolą na treningi to będą kolejne starty w zawodach. Na razie mam inne priorytety a męczarnia na rowerze zamiast czerpania z tego przyjemności mija się dla mnie z celem. Z czysto statystycznego punktu widzenia, liczby z czasówki prezentują się następująco:
Dystans: 10,7 km
Czas: 0:25:44 ( 40 sekund postoju i jakieś 50 sekund z buta )
Moc: 300 Wat ( 4,63 W/kg )
Wynik : 21/80 Open 11/23 M30 ( normalny poziom to TOP 10 Open )

Trening 26

Niedziela, 10 kwietnia 2022 Kategoria 50-100, Cube '22, Samotnie, Szosa, Trening 2022
Km: 94.00 Km teren: 0.00 Czas: 03:35 km/h: 26.23
Pr. maks.: 55.00 Temperatura: 7.0°C HRmax: HRavg
Kalorie: 2045kcal Podjazdy: 900m Sprzęt: Litening C:62 Pro Aktywność: Jazda na rowerze
Z powodu fatalnej pogody i złego samopoczucia zrezygnowałem ze startu w pierwszym etapie Rury na Kocierz. Trasa i formuła drugiego były bardziej dla mnie sprzyjające wiec nie odmówiłem sobie okazji na spróbowanie sił w mojej koronnej konkurencji czyli jeździe indywidualnej na czas pod górę. Wiedziałem, że nie mogę po sobie spodziewać się fajerwerków, warunki pogodowe to zupełnie nie moja bajka, problemy mięśniowo-stawowe dalej towarzyszyły mi na starcie więc walczyłem przede wszystkim z własnymi słabościami.
Po czasówce miałem więcej czasu i mogłem czekać nawet na dekorację ale gdy stwierdziłem, że ciekawie zapowiada się końcówka wyścigu Amstel Gold Race gdzie w czołówce aktywnie jechał Michał Kwiatkowski miałem motywację aby wrócić do domu przed finiszem. Zebrałem się więc szybko, w telefonie ustawiłem powiadomienia i dlatego na bieżąco na liczniku obserwowałem przebieg wyścigu. Po zjeździe gdzie jeszcze wiało w plecy zaczęły się schody, ciężko było złapać odpowiedni rytm. Czujnik tętna rozładował się już podczas rozgrzewki więc sugerowałem się tylko wskazaniami mocy. Warunki były trudne, cały czas wiał zimny wiatr w twarz więc cały czas musiałem się kontrolować. Nie szukałem już najbardziej optymalnej trasy tylko wróciłem najszybszą drogą, zaskoczony byłem, że z Kocierza do domu wyszło niecałe 40 kilometrów. Przy remontach w Międzybrodziu jedyną sensowną opcją będzie dojazd do Targanic przez Czaniec lub ewentualnie Bukowiec i Wielką Puszczę. W domu finisz wyścigu był bardzo emocjonujący. Powrót Kwiato na szczyt ucieszył mnie bardzo bo byłem jedną z osób które sądziły, że Michał w Klasykach będzie już walczył jedynie o miejsca w TOP 10. Dzięki temu, że wygrał stał się dla mnie inspiracją, że mimo problemów zdrowotnych da się wrócić na szczyt.

Trenażer 66

Piątek, 8 kwietnia 2022 Kategoria Trenażer
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: 00:50 km/h: 0.00
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: 14.0°C HRmax: HRavg
Kalorie: 474kcal Podjazdy: m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Znowu trafił się dzień wolny, przed planowanym startem w wyścigu było to nawet wskazane więc nie czuję z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia. Warunki pogodowe były co prawda bardzo sprzyjające do jazdy ale miałem tez inne rzeczy do zrobienia i stwierdziłem, że są one ważniejsze. Zachowując wciąż nadzieje na start w wyścigu Rura na Kocierz, mimo niekorzystnych prognoz przygotowałem nawet dwa rowery, po jednym na każdy dzień. W ramach przepalenia nogi skorzystałem z trenażera i zafundowałem sobie kilka sprintów na bardzo dobrych mocach. Nogi wydawały się całkiem dobre ale od kilku dni towarzyszy mi jakiś dziwny dyskomfort. Nie raz już go czułem i zazwyczaj mijał po kilku dniach, aczkolwiek nie jest to rzecz którą mogę lekceważyć. Muszę więcej uwagi poświęcić stawom i regeneracji mięśni i oczywiście pracować nad płucami, za dużo tych problemów aby móc postawić wszystko na jedną kartę podczas zawodów.

Trening 25

Środa, 6 kwietnia 2022 Kategoria 0-50, blisko domu, Cube '22, Ćwiczenia, Samotnie, Szosa, Trening 2022
Km: 43.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:40 km/h: 25.80
Pr. maks.: 71.00 Temperatura: 7.0°C HRmax: 185185 ( 94%) HRavg 136( 69%)
Kalorie: 1107kcal Podjazdy: 890m Sprzęt: Litening C:62 Pro Aktywność: Jazda na rowerze
Po dniu przerwy gdy nie miałem ani czasu ani głowy do tego by nawet spojrzeć na rower ruszyłem na mocniejszy trening na podjeździe pod Przegibek. Jechało się całkiem nieźle ale ogólnie czułem się zmęczony, przede wszystkim tą zmienną pogodą która tym razem pozwoliła założyć nieco lżejszy strój. Jadąc spokojnie przez Bielsko dwa razy byłem bliski zderzenia z samochodem, za każdym razem jechałem drogą z pierwszeństwem a kierowca nie zachował ostrożności. Na szczęście zachowałem zimną krew i za każdym razem udało mi się zmniejszać prędkość. Rozgrzałem się odpowiednio ale przy mocniejszej jeździe czułem jak brakuje mi tlenu. Nie przejmowałem się tym zbytnio bo taki stan towarzyszy mi już dłuższy czas i da się z tym trenować. Pierwszy podjazd na Przegibek, z wiatrem zacząłem zbyt mocno, przez 3 minuty starałem się ustabilizować kadencję i oddech ale nie wyszło to zupełnie, po sprincie jaki nastąpił po 3 minutach mocnej jazdy już bliżej było do stabilizacji kadencji ale wciąż nie wyglądało to jak należy, podjazd znowu okazał się za krótki i trzeci z planowanych sprintów rozpocząłem już po 2 minutach równej jazdy. Byłem nieco zmęczony tym podjazdem i zapomniałem o tym by przyjąć dawkę węglowodanów i dopiero po kilku minutach zjazdu kapnąłem się i nadrobiłem zaległości. Było już na to za późno co odbiło się zadyszką na początku drugiego podjazdu, czułem się znacznie gorzej i tylko siłą woli dojechałem w założonym tempie do przełęczy. Miałem problem ze stabilizacją i doborem obciążenia więc podjazdy wyszły za mocne. Płuca nie pozwalają obecnie na więcej a nogi coraz częściej idą z nimi w parze. Pora zacząć coś robić w kierunku poprawy wydolności układu oddechowego zanim będzie na to za późno. Po mocnych podjazdach już spokojnym tempem wróciłem do domu. Robiło się chłodniej więc nie traciłem czasu na dodatkowe postoje. Trening udało się zaliczyć i to jest zjawisko jak najbardziej pozytywne. Napęd po raz pierwszy od jakiegoś czasu działał płynnie a bateria od Di2 trzyma na razie bez dziwnych spadków energii. Muszę popracować nad wydolnością bo podczas zawodów nie będzie miejsca na żadne kalkulacje.

Miasto 7

Poniedziałek, 4 kwietnia 2022 Kategoria Miasto, Romet '22
Km: 33.00 Km teren: 6.00 Czas: 01:40 km/h: 19.80
Pr. maks.: 52.00 Temperatura: 7.0°C HRmax: HRavg
Kalorie: 1022kcal Podjazdy: 360m Sprzęt: Evo 2 Aktywność: Jazda na rowerze

Trening 24

Poniedziałek, 4 kwietnia 2022 Kategoria 50-100, Cube '22, Samotnie, Szosa, Tlen, Trening 2022
Km: 61.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:10 km/h: 28.15
Pr. maks.: 67.00 Temperatura: 5.0°C HRmax: HRavg
Kalorie: 1668kcal Podjazdy: 830m Sprzęt: Litening C:62 Pro Aktywność: Jazda na rowerze
Krótki trening po pracy, w obliczu braku czasu i kapryśnie pogody to wszystko na co mogłem sobie pozwolić. Po weekendzie gdy mało kręciłem nie jechało mi się zbyt dobrze już od samego początku. Już na starcie walczyłem z kalibracją pomiaru mocy. W końcu się udało i mogłem ruszyć w dróg, było już dosyć późno i musiałem się liczyć z tym , że mogę wrócić po ciemku. Przez pierwsze 30 kilometrów walczyłem z dokuczliwym i zimnym wiatrem, trzymałem się odpowiednich Watów i nawet udawało się jechać równo cały czas. Postanowiłem minąć takie miasta jak Skoczów czy Ustroń więc liczyłem się z tym, że muszę jechać główną drogą, ruch nie był na tyle duży, że bezpiecznie dało się jechać. Po zjeździe z Wiślanki na Goleszów nie umiałem złapać rytmu a raczej odezwały się moje problemy z układem oddechowym i robiłem wszystko aby nie złapać zadyszki, wiązało się to z tym, że momentami strasznie się wlekłem ale jakoś udało się dojechać do Cieszyna gdzie zadzwonił telefon. Był na tyle ważny, że musiałem go odebrać. Po postoju ciężko było ruszyć i nawet wiatr w plecy nie pomagał na tyle aby nadrobić stracony czas. Parłem już najkrótszą drogą do domu, sprawnie pokonałem wszystkie podjazdy i Skoczów a później znowu zaczęły się schody. Spadek temperatury miał wyraźny wpływ na moją dyspozycję, jechało się coraz ciężej. Mimo to w Jaworzu dołożyłem dwa podjazdy w tym jeden wymagający. Ostatnie ciężkie dni mają duży wpływ na dyspozycję na rowerze, już jeździło się naprawdę przyjemnie by znowu złapać zadyszkę. Bez sprawnego układu oddechowego nie da się czerpać przyjemności z jazdy bo każdy mocniejszy podjazd wywołuje szybkie zakwaszenie mięśni, im zimniej tym szybciej się tak dzieje. Mimo tego, że jestem w najlepszym wieku dla uprawiania sportu problemy zdrowotne odbierają mi wszelkie szanse na wykorzystanie możliwości jakie rzeczywiście posiadam. W tym roku jest to bardziej denerwujące bo solidnie przepracowałem zimę i jestem mocniejszy niż zazwyczaj o tej porze roku.

Podsumowanie 15 tygodnia 2022

Niedziela, 3 kwietnia 2022 Kategoria Podsumowanie Tygodnia
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: min/km:
Pr. maks.: Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m
Po kilku tygodniach które mogę uznać za dobre pod względem treningowym trafił się taki w którym posypało się kilka rzeczy i musiałem zrezygnować z pierwszego startu na który zapatrywałem się przez ostatnie tygodnie. Wykorzystałem czas gorszej pogody na testy mocy które dały zaskakująco dobre wyniki. Dobrze przepracowany czas od listopada do marca przyniósł efekty w postaci solidnej nogi na początku kwietnia. Przy tym elemencie mogę postawić plusa a przy innych jest już różnie. Czeka mnie sporo pracy aby wszystko zaczęło się zazębiać i doprowadzić mnie do formy pozwalającej na walkę nie tylko na wyścigach ale pewne pokonywanie trudnych tras, unikanie kryzysów czy bez problemowy proces regeneracji, obecnie jest z tym problem. Już w ostatnich latach walczyłem o to aby nie doszło do sytuacji w której regularność treningów zostanie w większym stopniu zaburzona. Ten tydzień wyglądał właśnie tak, że z powodu fatalnej pogody i robienia wszystkiego aby nie musieć korzystać już z trenażera musiałem nieco spuścić z tonu. Już kilka razy w życiu gdy coś zaczęło się sypać to nie trwało to kilka dni czy tydzień tylko znacznie dłużej, oby w tym przypadku nie skończyło się tak samo. Po tym co działo się przez ostatnie dwa lata gdy nie można było niczego na dłuższą metę zaplanować i wielu kwestiach były problemy, organizacyjne, logistyczne myślałem, że nic już mnie nie zdziwi, przez wojnę za wschodnią granicą Polski problemy pojawiły się również w pracy, z dostępnością materiałów czy rąk ludzkich do pracy co poskutkowało opóźnieniami i oczywiście dużym stresem bo terminy nie są z gumy a za niedotrzymanie ich dla nikogo nie jest korzystne. Początek kwietnia okazał się najgorszym okresem w ostatnim czasie, po fatalnym roku 2021 ten wyglądał całkiem optymistycznie właśnie do początku obecnego miesiąca. Śmierć bardzo bliskiej osoby nie mogła przejść obok mnie obojętnie, to że znajomy zginął na drodze można uznać za wypadek ale śmierć w cierpieniach po długiej chorobie przy bardzo dobrych warunkach opiekuńczo – sanitarnych wywołała wielki smutek i pustkę w sercu, przy tym to nawet moje życie, pełne porażek i pecha który niemal na każdym kroku mi towarzyszy przestaje mieć znaczenie a człowiek jeszcze bardziej docenia dar jakim jest zdrowie i życie ludzkie które kiedyś się skończy i to jest najpewniejsza rzecz jaka człowieka w życiu czeka. Wszystko inne to tylko sprawy przyziemne. To właśnie tego dnia uświadomiłem sobie, że warto żyć chwilą i mimo sytuacji życiowej która jest różna znajdować czas dla siebie. To właśnie dlatego mimo braku czasu, sporej ilości problemów i obowiązków na głowie nie rezygnuję z jazdy na rowerze, dla lepszego zdrowia psychicznego chciałem od początku startować w zawodach i pokonywać własne słabości. Niestety los uważa inaczej i najpierw przez brak sprawnego sprzętu nie byłem w stanie cieszyć się z udanego rozpoczęcia sezonu rowerowego, następnie przez zdrowie które nie pozwala mi na jazdę w niskich temperaturach zrezygnować ze startu w Force MTB Maraton w Orzeszu i przez narastające zmęczenie tracić motywację do treningów. Oby coś w końcu drgnęło bo kolejnego pechowego sezonu nie zamierzam ciągnąć na siłę i być może skończę go nim się zacznie. Od 5 lat nie zacząłem dobrze sezonu i ta klątwa wciąż działa, jak nie choroby to Covid, jak nie problemy ze sprzętem to fatalna pogoda, jak nie brak czasu to mała ilość zawodów lub kompletnie nie odpowiadające mi trasy. Gdzie w takiej sytuacji znaleźć przyjemność, tylko na treningach które można realizować w dowolnym terminie a nie w sztywnie określonym dniu zawodów.
1.Dane o parametrach ciała:
Bez większych zmian wagi oraz innych parametrów.
2.Analiza obciążenia treningowego:
Mała ilość treningu oznaczała oczywiście spadek wartości wskaźników ATL, CTL oraz wzrost TSB.

kategorie bloga

Moje rowery

TCR Advanced 2 2021 14036 km
Zimówka 9414 km
Litening C:62 Pro 18889 km
Triban 5 54529 km
Astra Chorus 2022 16398 km
Evo 2 9995 km
Hercules 13228 km
Ital Bike 9476 km
Trek 17743 km
Agree GTC SL 21960 km
Cross Peleton 44114 km
Scott 9850 km

szukaj

archiwum