Trening 18
Sobota, 27 marca 2021 Kategoria 50-100, Cube '21, Samotnie, Szosa, Trening 2021
Km: | 85.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:20 | km/h: | 25.50 |
Pr. maks.: | 62.00 | Temperatura: | 12.0°C | HRmax: | 179179 ( 91%) | HRavg | 143( 73%) |
Kalorie: | 2587kcal | Podjazdy: | 1670m | Sprzęt: Litening C:62 Pro | Aktywność: Jazda na rowerze |
Wczoraj pojawiła się prawdziwie wiosenna pogoda ale nie miałem czasu jej wykorzystać. Ruszyłem więc z samego rana. Czekałem na weekend cały tydzień bo wiedziałem, że wtedy będę mógł po raz pierwszy pojechać w góry. Od rana jednak mocno wiało i nie bardzo wiedziałem jak się ubrać, postawiłem na cieplejsze ciuchy bo w górach zwykle jest kilka stopni mniej niż w Bielsku. Ruszając byłem optymistycznie nastawiony, pierwszy podjazd zawsze mówi prawdę i tym razem ta prawda okazała się brutalna, noga nie podawała. W takich sytuacjach zwykle miało to różne skutki, albo puszczało po jakimś czasie, nic nie zmieniało się po drodze lub kończyło się spektakularną bombą. Olałem jednak ten temat zostawiając wszystko przypadkowi. Przejazd przez Bielsko ogólnie był walką z wiatrem, nieco dłużej niż zakładałem zajął mi dojazd do Straconki. Pierwszy Przegibek sobie odpuściłem i trzymałem około 90 % FTP i kadencję około 90. Na tym podjeździe mementami czułem, że nogi zaczynają pracować lepiej. Ostatnie metry podjazdu próbowałem pojechać nieco mocniej ale nie wyszło to jak powinno. Przed zjazdem ubrałem kurtkę, zjeżdżałem wolno, momentami sporo syfu i wody na drodze. Druga część zjazdu była z kolei walką z przeciwnym wiatrem, starałem się cały czas trzymać rytm ale momentami puszczałem korby. Po zjeździe zatrzymałem się tylko po to aby rozebrać kurtkę, w Międzybrodziu po raz pierwszy poczułem wiatr w plecy ale nie na długo. Jechało się coraz ciężej i chwilę później już wiedziałem, że konieczny będzie kolejny postój. W tym roku jeszcze nie złapałem kapcia na szosie i przyszedł właśnie ten pierwszy raz. Powietrze zeszło do pewnego momentu i trochę zostało ale jechać na tym ciśnieniu się nie dało. Szukanie dziury w dętce to jak szukanie igły w stogu siana. Dobre kilka minut szukałem dziury i ostatecznie zorientowałem się, że dętka była łatana i ta łata po napompowaniu 8 barów puściła, nie musiałem więc szukać dziury ani ciała obcego w oponie. Od tego momentu szybko się uwinąłem z wymianą, napompowałem tyle powietrza na ile pozwoliła ręczna pompka czyli około 6 bar, dużo pary mam w rękach ale pompka ma swoje ograniczenia i nie dało się napompować więcej. Jak już ruszyłem to z tyłu głowy miałem to, że muszę uważać aby nie dobić opony na dziurze. Jechałem więc ostrożnie, ochoty do jazdy już nie było a mocy też jakby mniej. Męczyłem się niemiłosiernie ale jechałem dalej swoje. Przejazd przez Wielką Puszczę zawsze mi się dłuży i tak też było tym razem. Postanowiłem przepalić nieco nogę i płuca na ostatnich 700 metrach, zacząłem jednak zbyt zachowawczo a później pilnowałem aby nie wskoczyć do 7 strefy mocy, końcówka podjazdu już na stojąco z niską kadencją, w takich wypadkach nie ma innego wyjścia jak jazda siłowa i muszę do tego przywyknąć. Sam podjazd poszedł całkiem nieźle, rezerw chyba już nie było ale gorzej też być mogło. Na zjeździe znowu blokada i asekuracyjna jazda przed krótkim postojem przed najtrudniejszym podjazdem dnia. Po postoju nic się nie zmieniło, nogi nie puściły co zapowiadało walkę o przetrwanie na podjeździe. Walczyłem nie tylko z własnymi słabościami ale i sprzętem który nie chciał działać, co jakiś czas na trzech koronkach które najbardziej mi pasowały przeskakiwał co jakiś czas. Jechałem na mocy odpowiadającej FTP a wydawało mi się jakbym jechał co najmniej strefę wyżej, nie miałbym już z czego dołożyć. Jazda była strasznie szarpana, im wyżej tym więcej syfu na jezdni, utrzymałem tempo do samej przełęczy ale nie byłem zadowolony z jazdy mimo dobrej mocy na segmencie. Zjazd znowu nie najszybszy ale już lepszy technicznie, w końcówce nieco strachu bo jacyś kierowcy urządzili sobie wyścigi zostawiając mi tylko kilkanaście centymetrów, poradziłem sobie jednak w tej trudnej sytuacji. Kolejne kilometry to walka z przeciwnym wiatrem i niedyspozycją. Jak wiatr zaczął pomagać to pojawiły się krótkie podjazdy które mnie wykańczały bardziej niż dłuższy odcinek pod wiatr. Wiatr nie pozwalał się nudzić, co chwilę zmieniał kierunek, walczyłem też z dziurami w drodze oraz samochodami który było trochę więcej. Szybko znalazłem się u podnóża przełęczy Przegibek. Nigdy nie lubiłem tego długiego, nudnego dojazdu do Przełęczy od Międzybrodzia, zawsze łapie mnie tam kryzys. Tym razem kryzys trwał już od dłuższego czasu i na tym odcinku była jego kontynuacja. Ostatnie 3 kilometry podjazdu pokonałem znowu mocniej, nie byłem zadowolony ze swojej jazdy ale moc wyszła dobra a czas całkiem niezły. Na Przegibku się nawet nie zatrzymywałem a zjazd odpuściłem. Przejazd przez Bielsko był już walką o dotarcie do domu, mimo to wróciłem najtrudniejszą trasą. Nie był to mój najlepszy dzień, było wszystko co zawsze negatywnie wpływało na ocenę mojej jazdy, trudne warunki, wymiana dętki, słaba dyspozycja i kilka sytuacji które mogły się źle dla mnie skończyć. Mimo to jestem chociaż trochę zadowolony bo wiem, że może być już tylko lepiej. Przy obecnej wadze na lepsze czasy nie mogę liczyć, jak na pierwszy raz było całkiem nieźle ale jest nad czym pracować.



Trening 17
Czwartek, 25 marca 2021 Kategoria 50-100, Cube '21, Samotnie, Szosa, Trening 2021
Km: | 59.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:04 | km/h: | 28.55 |
Pr. maks.: | 63.00 | Temperatura: | 9.0°C | HRmax: | 148148 ( 75%) | HRavg | 132( 67%) |
Kalorie: | 1688kcal | Podjazdy: | 850m | Sprzęt: Litening C:62 Pro | Aktywność: Jazda na rowerze |
Pierwszy dłuższy wyjazd na najlepszym sprzęcie, długo czekałem na ten dzień. Pogoda była jeszcze
lepsza niż w środę a drogi niemal całkowicie wyschły. Miałem do wyboru kilka
wariantów tras, płaskie odrzuciłem w przedbiegach i wybrałem około 60
kilometrową trasę z wieloma krótkimi podjazdami. Już pierwsze minuty jazdy były
przyjemne, początek jechałem spokojnie a później powoli się rozkręcałem. Byłem
pewny, ze przesiadka na korbę 175 będzie odczuwalna i przyniesie zmniejszenie
kadencji. Okazało się jednak, że nie było czuć różnicy i nawet łatwiej było
kręcić z wyższą kadencją. Pierwsze podjazdy na trasie wyjaśniły mnie
całkowicie. Spośród brakujących elementów układanki najbardziej odczuwalna jest
waga która wciąż pokazuje za dużo. Przy okazji kapnąłem się, że jadę z
wyłączonym GPS i zdecydowałem się zatrzymać i skorygować ustawienie licznika. Na
trasie bawiłem się w liczenie, najpierw samochodów które wymuszały na mnie
pierwszeństwo, było ich jednak tak dużo, że po około 20 straciłem rachubę.
Kolejny cel to liczenie dziur w drodze ale i ich było za dużo, później chciałem
sprawdzić czy rzeczywiście jadę z taką kadencją jaką pokazuje licznik ale i w
tym się pogubiłem. Łatwiej by było gdybym przepychał 50-70 obrotów na minutę
niż 90-100. Egzaminu na koncentrację na wskazanym celu nie zdałem. Po wielu
godzinach pracy jednak ciężko się skupić. Podczas jazdy regularnie jadłem,
piłem i ci jakiś czas wstawałem z siodełka, tyłek już się przyzwyczaił do twardszego
„ poddubka”. Przy okazji miałem możliwość sprawdzenia sztywności roweru, na tej
korbie dużo łatwiej przyśpieszyć i utrzymać
tempo niż na Ultegrze. Nie byłbym sobą gdybym na koniec nie dołożył
przynajmniej jednego dodatkowego podjazdu. Trening był całkiem dobry, na
podjazdach wciąż radzę sobie najwyżej średnio a zjazdy z reguły odpuszczałem
dając odpocząć trochę nogom. Następna jazda już w prawdziwie górskim terenie i
w mocniejszym tempie. Liczę na przełamanie w górach bo sezon już się zaczyna i
czasu na poprawę coraz mniej.
Siłownia 30
Środa, 24 marca 2021 Kategoria Zima, Zima 2021
Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | min/km: | ||
Pr. maks.: | Temperatura: | 19.0°C | HRmax: | 128128 ( 65%) | HRavg | 79( 40%) | |
Kalorie: | 147kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Ciężary |
Wymagający trening siłowy z dodatkowym ćwiczeniem. Tym razem postawiłem na szybką ale konkretną i dokładną rozgrzewkę i już od pierwszego ćwiczenia szło mi całkiem nieźle. Gdy już przebrnąłem przez ogólnorozwojówkę i w grę weszły konkretne ciężary zaczęła się zabawa. Dołożyłem kolejne kilogramy i ćwiczenia na biceps czy klatkę piersiową bolały jak nigdy. Przy ćwiczeniu na nogi zostałem przy poprzednim obciążeniu dokładając dwa powtórzenia do każdej z 3 serii. Zamiast 4 ćwiczeń na różne partie wykonałem pięć. Niezbyt dobrze oszacowałem czas przerw między seriami czy ćwiczeniami bo nie byłem w stanie całkowicie się zregenerować. Może i dobrze, ze tak się stało, trening bardziej wszedł w organizm i może przyniesie lepsze efekty. W tym roku planuję kontynuować ćwiczenia przez cały sezon, co z tego wyjdzie to zobaczymy.

Rozjazd 4
Środa, 24 marca 2021 Kategoria 0-50, blisko domu, Cube '21, Samotnie, Szosa
Km: | 22.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:04 | km/h: | 20.62 |
Pr. maks.: | 45.00 | Temperatura: | 3.0°C | HRmax: | 132132 ( 67%) | HRavg | 108( 55%) |
Kalorie: | 403kcal | Podjazdy: | 280m | Sprzęt: Litening C:62 Pro | Aktywność: Jazda na rowerze |
W końcu pogoda poprawiła się na tyle, że mogłem wyjechać na kolejny test sprzętu. Czekałem na ten moment by sprawdzić nowe siodełko. Wiedziałem, że ustawiłem je na oko i będą konieczne korekty. Pierwsza korekta już na starcie, podniosłem siodło o 5 milimetrów. Po przejechaniu kilkuset metrów stwierdziłem, że czub siodła za bardzo opada w przód. Zatrzymałem się po raz pierwszy i skorygowałem ustawienie siodła, czub poszedł o 5 milimetrów w górę a siodło o centymetr w tył, To był błąd który musiałem później skorygować. Siodełko w tyle wymusiło niewygodną pozycję i znów siedziałem na czubie uciskając newralgiczny punkt ciała. Samo siodło okazało się bardziej wygodnie niż wygląda. Drugi postój na trasie nastąpił po około 5 kilometrach i okazał się ostatnim. Pokręciłem się znowu bocznymi drogami zaliczając sporo nierównych asfaltów, z początku często wstawałem z siodła bojąc się zbyt dużego obciążenia na nierównościach. Z czasem jednak poczułem się bardziej pewnie. Na starcie myślałem, że wrócę czystym rowerem ale kilka kałuż na trasie których nie dało się minąć załatwiło mi nieplanowane czyszczenie sprzętu. Mając już cały brudny rower zdecydowałem się zaliczyć dodatkowy podjazd na trasie, wjechałem najwolniej jak się da, gdy nachylenie przekraczało 5 % brakowało mi przełożenia i walczyłem z chęcią dociśnięcia aby kadencja była bardziej mi odpowiadająca i cały podjazd był bardziej walką z samym sobą ale nie jechałem za mocno. Na zjeździe jeszcze bardziej ubrudziłem rower. Ustawione siodło za 4 razem okazało się najbardziej optymalnym dla mnie i teraz zostaje tylko cieszyć się jazdą.


Trening 16
Wtorek, 23 marca 2021 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, Szosa, Trening 2021, Zima, Zima 2021
Km: | 35.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:24 | km/h: | 25.00 |
Pr. maks.: | 44.00 | Temperatura: | 2.0°C | HRmax: | 176176 ( 90%) | HRavg | 137( 70%) |
Kalorie: | 1114kcal | Podjazdy: | 390m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Po labie która trwała całe dwa dni trzeba było ruszyć tyłek. Do wyboru miałem trenażer lub trening po mokrych szosach. Na samą myśl o treningu w garażu mi się odechciało i wpadłem na jeden z głupszych pomysłów w ostatnim czasie. Postanowiłem trening wykonać na ciężkim 14 kilogramowym stalowym rowerze który przynajmniej ma pełne błotniki. Musiałem też wziąć plecak bo rower nawet nie posiada koszyka na bidon. Ubrałem najgorsze ciuchy jakimi dysponuję i ruszyłem do Jaworza na krótki ale wymagający trening. Już po kilku minutach padła bateria w przedniej lampce więc nie byłem już tak dobrze widoczny ale jechałem dalej. Na rozgrzewce przekonałem się, że ten rower nie nadaje się do innych treningów niż spokojne jazdy w 2 strefie. Rozgrzewka na tym sprzęcie nie była dokładna i nie byłem z niej zadowolony. Sam trening też pozostawiał do życzenia, pod noga miałem ogromne pokłady mocy bo n30 sekundowe powtórzenia wchodziły bardzo lekko w nogi ale wydawało mi się, że stoję w miejscu, pewnie połowa mocy szła w błoto ale nie o to chodziło. W trakcie serii powtórzeń zagalopowałem się i zamiast 10 wykonałem aż 30 sprintów na różnej kadencji. Nie byłem zmęczony i zapomniałem nawet o tym, że na początku zjazdu miałem przyjąć porcję węglowodanów. Wsunąłem całego batona który dawał energię na 45 minut jazdy w tlenie, na takim treningu pewnie szybciej trzeba uzupełniać energię ale na szczęście druga seria powtórzeń była ostatnią. Podczas drugiej serii starałem się jechać równiej i nieco spokojniej bo wiele z powtórzeń zaczynałem za mocno, na wiele się to nie zdało i wszystko wyglądało podobnie z jedną różnicą, zdążyłem zrobić 11 sprintów przed końcem podjazdu. Na szosie przy podobnej mocy kończyłem na 8. Druga seria już bardziej weszła w nogi. Planowałem wrócić do domu dłuższą drogą zahaczając o często ostatnio odwiedzane boczne uliczki ale zmuszony byłem jechać główną ze względu na to, że wjazdy w boczne dróżki były zablokowane lub musiałbym się zatrzymać i czekać by dało się bezpiecznie skręcić w lewo. Trening wymagający ale na tym sprzęcie i w tych warunkach nie należał do przyjemnych. Na szczęście lepsze dni nadchodzą i już niedługo nie będę musiał wybierać na jakim rowerze jechać.

Miasto 12
Poniedziałek, 22 marca 2021 Kategoria Miasto
Km: | 80.00 | Km teren: | 12.00 | Czas: | 03:34 | km/h: | 22.43 |
Pr. maks.: | 45.00 | Temperatura: | 5.0°C | HRmax: | HRavg | ||
Kalorie: | 1590kcal | Podjazdy: | 730m | Sprzęt: Hercules | Aktywność: Jazda na rowerze |
Podsumowanie 11 tygodnia 2021
Niedziela, 21 marca 2021 Kategoria Podsumowanie Tygodnia
Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | min/km: | ||
Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | |||
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m |
Tydzień regeneracyjny wiązał się tym razem z testami mocy oraz ostatnimi pracami przy najlepszym rowerze. Czasu było bardzo mało i nie zdążyłem dokładnie przetestować roweru po zmianie siodła oraz korekcie ustawień kierownicy i klamkomanetek. Gdyby warunki pozwoliły to byłoby inaczej. Mimo natłoku obowiązków znalazłem czas na odpoczynek, musiałem sięgnąć po drastyczne środki aby rozpocząć proces redukcji wagi która nie chce spaść poniżej 66 kilogramów już ponad 2 miesiące. W tym tygodniu także pojawiły się pierwsze problemy sprzętowe, przed jednym z wyjazdów zauważyłem kapeć w tylnym kole i musiałem wymienić baterie w pomiarze mocy czy czujniku tętna, w obu wypadkach wytrzymały blisko 200 godzin treningu. Mimo spokojniejszego tygodnia miałem problemy z regeneracją. Najważniejsze, że do testów przystępowałem w marę świeży, z dużą motywacją, niższą wagą i bez tradycyjnego ciśnienia na wygenerowanie jak najlepszych mocy. Trochę krwi napsuła mi niesprzyjająca pogoda, dla mnie jazda w temperaturach poniżej 10 stopni zawsze jest katorgą a w tym mijającym tygodniu średnia temperatura powietrza podczas treningów wynosiła 1 ‘ C. Na tym skończył się dla mnie czas przygotowań do sezonu 2021. Specjalnych planów na ten rok nie mam, nie wiem co zdarzy się jutro, nie mówiąc już o tym co będzie za miesiąc czy dwa. Tegoroczny czas przygotowań był zupełnie inny niż zwykle, jak szybko wróciłem do ćwiczeń po przerwie na odpoczynek tak musiałem znowu je przerwać na 2 tygodnie i tym samym byłem jakiś miesiąc w plecy. Sytuacja nie była dla mnie łatwa, niegroźne zdarzenie drogowe jakie mi się przytrafiło w listopadzie było bardziej odczuwalne niż cięższe kraksy i upadki jakie miałem w poprzednich latach. To wyraźna oznaka tego, że się starzeję. Ta przerwa wpłynęła również na sferę psychiczną i przyczyniła się do wzrostu wagi, walczę z kilogramami do dzisiaj. Miałem przynajmniej czas na rozmyślenia oraz podsumowanie poprzedniego bardzo udanego sezonu. Wyciągnąłem wnioski z poprzednich lat i zupełnie inaczej podszedłem do tematu treningów. Uważam, że swoje już wygrałem i teraz mogę jeździć do przyjemności i w miarę chęci startować w zawodach bez ciśnienia na wynik. Takie podejście przyniosło już efekt w końcówce poprzedniego sezonu. Miałem mniej czasu na trening i musiałem go jak najlepiej wykorzystać. Zrobiłem swoje w ostatnich miesiącach, trenowałem mniej niż zwykle ale dokładniej i jestem gotowy do sezonu, jaki by nie był, jestem do niego przygotowany. W poprzednim roku dużo czasu spędzałem poza strefą komfortu, nie był to najlepszy pomysł ale wcześniej znowu zimą zbyt mało czasu jeździłem ponad progiem i tym razem poszedłem na kompromis. Zabrakło tylko większej ilości treningów tlenowych na powietrzu ale na to jeszcze jest czas w najbliższych tygodniach. Po raz kolejny przekonałem się, że trening w oparciu o tętno jest niedokładny. Jestem typem zawodnika który na wysokie tętno wchodzi już przy 140 Watach ale przy wysokiej mocy moje tętno rośnie wolno i rzadko kiedy przekracza 175 bpm a w ekstremalnych przypadkach dochodzi do 190. Najwięcej czasu spędzam w zakresie 135-155 i to jest moja strefa komfortu. Inaczej sprawa ma się z mocą, tam dochodzi tylko waga która robi różnicę na podjazdach. Wolę mieć wyższe FTP niż niższe tętno przy średnim wysiłku. Lepiej być mocnym w czasówkach niż przeciętnym w każdym zakresie. Starałem się w tym roku pracować nad wzrostem kadencji, w poprzednim sezonie jeździłem na około 90 rpm a obecnie najlepiej czuję się przy 95. Zauważyłem, że nogi po treningu mniej bolą i szybciej dochodzą do siebie, pomijam już inne pozytywne aspekty wysokiej kadencji. Tej zimy przekroczyłem też ciężary jakimi operowałem podczas ćwiczeń siłowych w ubiegłych latach. Popracowałem nad siłą nóg co przełożyło się na generowaną moc podczas testów. Odchudziłem nieco sprzęt i zastosowałem komponenty które pozwolą zyskać kilka Wat podczas intensywnych wysiłków. W ubiegłym roku robiłem wszystko aby osiągnąć życiową formę, nie wyszło tak jak planowałem. W tym roku skupiłem się na detalach i poprawie słabych punktów. Już teraz widzę postęp ale jak to się przełoży na sezon to sprawa niewiadoma. Do szczęścia potrzebna jest mi tylko pogoda i można ruszać z nowym sezonem. Po raz kolejny byłem w stanie trenować bez wyjazdu w ciepłe kraje, moim zdaniem takie rozwiązanie jest coraz bardziej przereklamowane a wyjazdy coraz bardziej pokazowe.
1.Informacje o parametrach ciała:

W tym roku postanowiłem także publikować dane o ciśnieniu krwi oraz tętnie spoczynkowym. Waga w końcówce tygodnia nieco spadła ale wprowadziłem pewne zmiany w planie żywieniowym. Przy intensywnych treningach to nie przejdzie ale może gdy zrobi się cieplej to waga sama zacznie spadać, zwykle tak było. Wahań ciśnienia i tętna spoczynkowego nie było. Ciśnienie krwi w każdym dniu było niemal idealne a tętno spoczynkowe niskie czyli proces regeneracji nie został zakłócony. Na razie nie mam pojęcia skąd biorą się dane o punktach regeneracji, spisuję je z ciśnieniomierza i wiem tyle, że maksymalna wartość to 100.
2.Obciążenie treningowe:

Spokojniejszy tydzień nie wpłynął zbyt drastycznie na CTL. Największe zmiany zaszły w TSB które zbliżyło się do 0. Podczas testów nie wpadło zbyt dużo TSS ale zmęczenie jest bardziej odczuwalne bo były to bardzo intensywne wysiłki.
3.Najlepsze wartości mocy:

Większość mocy okazało się najlepszymi w tym roku. Nigdy nie wygenerowałem więcej Watów w czasie minuty i to jest pierwszy sukces w 2021 roku. Mimo trudności moje moce na tym etapie sezonu są bardzo dobre, pomijam aspekt nieco wyższej wagi który zaniża nieco te osiągniecia.
4.Dane liczbowe:

5.Analiza wyników testów:
W tym roku chciałem spróbować czegoś nowego i wykonać inny niż zazwyczaj test na wyznaczenie FTP oraz stref mocy. Poprzednio wykonałem trzy rodzaje testów, zacząłem od Ramp Testu który dał jednak zawyżony wynik. Cztery tygodnie później wykonałem po raz pierwszy test na moc krytyczną zwany inaczej wyznaczeniem pełnej krzywej mocy. Następnie wziąłem udział w godzinnym wyścigu na Zwift. Wyniki tych prób były jednak zbliżone do siebie i nie korygowałem wartości FTP. Z każdym tygodniem jednak powtórzenia na tych samych mocach wchodziły coraz lżej i czułem się mniej zmęczony. Wykonanie kolejnego testu było konieczne aby treningi stały się bardziej wymagające. Wykonałem po raz drugi test na moc krytyczną i poprawiłem każdy wynik sprzed 8 tygodni. Warunki do testów były ekstremalne ale dwa dni udało się testować na zewnątrz a ostatni test zmuszony byłem wykonać na trenażerze jednak w podobnej temperaturze i wilgotności powietrza. Byłem bardzo pozytywnie zaskoczony wynikami testów które wyszły znacznie lepsze niż oczekiwałem.
Wyniki testów mocy i porównanie z poprzednimi:

Dzięki dużej ilości treningu siłowego udało się poprawić nieco sprint oraz maksymalną moc minutową która okazała się wyższa niż dotychczasowa życiówka. Poprawiłem też wyniki w pozostałych zakresach czasu, w każdym wypadku postęp jest zauważalny. Wyniki osiągnąłem przy nieco niższej wadze. Jeżeli utrzymam takie kierunek rozwoju to stanę się bardziej wszechstronnym zawodnikiem co pozwoli skuteczniej prezentować się na wyścigach.
Nie wszystkie „peaki” mocy byłem w stanie wyznaczyć podczas testu. Tym razem przyjąłem jedną wartość przelicznika dla 60, 90 oraz 180 minut i wynosi on 0,94:
Mimo przyjęcia mniejszego przelicznika widać postęp także na dłuższych odcinkach.
Porównanie wartości mocy:

Na podstawie wyników testów można określić wartość aktualnego progu FTP:

Znowu miałem do wyboru kilka wartości FTP ustalonych na podstawie różnych algorytmów. Wszystkie wartości zostały ustalone na podstawie mocy wygenerowanej na testach. Przyjąłem najniższy z możliwych wyników ustalony na podstawie mocy z całości podjazdu pod Alpe. Niby niewielka różnica w odniesieniu do najlepszych 20 czy 30 minut podjazdu pozwala przyjąć wyższe FTP ale z doświadczenia wiem, ze lepiej przyjąć niższą wartości i być niedotrenowanym niż mieć problemy z wykonywaniem powtórzeń na określonych mocach i się przetrenować. Z wysokimi mocami od dłuższego czasu nie mam problemów ale wolę zachować margines i ewentualnie trenować na wyższych TSS niż wydłużać treningi. Mimo wszystko moje FTP jest niezłe co przy wciąż dużych rezerwach daje potencjał do rozwoju i dalszej pracy już na prawdziwych podjazdach.
6.Plany na sezon 2021:
Zwykle wraz z przyjściem wiosny zaczynam sezon. W ubiegłym roku byłem już po pierwszych treningach w górach i szykowałem się do startów których nie było. W tym roku jest podobnie, nie było jak na razie warunków do jazdy po górach i o tyle jestem do tyłu. Pierwszy start jaki planuję to Puchar Równicy a konkretnie czasówka na moją ulubioną Równicę. Jak sezon nie dojdzie do skutku co jest prawdopodobne mam przygotowany plan B. Zakłada on jedną górską trasę o długości 4-8 godzin w tygodniu z wieloma podjazdami i treningi podtrzymujące dyspozycję. Jak najdzie mnie ochota na bicie rekordów na podjazdach to jakiś zaatakuję, będzie to jednak czysty spontan. Na wyścigi mnie nie ciągnie i czy będą czy nie, motywacja do treningów jest wciąż wysoka a możliwości do sprawdzania formy jest sporo więc żadnych konkretnych planów nie mam.
Trenażer 38
Sobota, 20 marca 2021 Kategoria Trenażer, Zima, Zima 2021
Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:05 | km/h: | 0.00 |
Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | 2.0°C | HRmax: | 187187 ( 95%) | HRavg | 155( 79%) |
Kalorie: | 1000kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Ostatni test musiałem przeprowadzić na trenażerze. W nocy nasypało około 10 centymetrów śniegu i żadna z tras jakie nadają się na 30 minutowy test nie była przejezdna rowerem szosowym a jeżeli nawet to byłaby to jazda w wodzie zmieszanej z błotem i walka z kierowcami próbującymi wyrzucić mnie z szosy na pobocze, takie warunki nie sprzyjają mocnej, równej jeździe więc przeprosiłem się z trenażerem. Wobec pogody i warunków na drodze jestem bezradny i z dwojga złego wolałem test na trenażerze niż improwizację w niesprzyjających warunkach. Długo się zbierałem do rozpoczęcia testu, najpierw porządki w domu, zakupy, odśnieżanie, przygotowanie sprzętu i dopiero mogłem w spokoju przeprowadzić test. Skorzystałem z darmowych 25 kilometrów na Zwift i postanowiłem zaatakować podjazd pod Alpe na czas. Miałem mało czasu na rozgrzewkę i 20 minut musiało wystarczyć, nie umiałem jechać na niskiej kadencji i najlepiej czułem się przy 95, już ten fakt podpowiadał, że dzisiaj mam równie dobry dzień jak wczoraj. Ograniczyłem mocną jazdę na rozgrzewce do 2 minut co pozwoliło jeszcze złapać oddech przed rozpoczęciem podjazdu. Start nie był najmocniejszy i pierwsze minuty również jechałem poniżej możliwości, dopiero po kilku minutach dołożyłem od razu 20 Wat. Przy Zwifcie czas szybko leciał i gdy zorientowałem się, że nie nawadniam organizmu było już ponad 12 minut od startu. Jechałem równo mocno z kadencją 90-95, czas szybko leciał i podjazdu ubywało. Połowa minęła w zasadzie bez kryzysu, dopiero około 23 minuty od startu pojawił się lekki kryzys, nie było problemów z chłodzeniem, wiatrak i otwarte drzwi garażu robiły swoje. Kryzys jednak szybko minął i znowu generowałem ponad 5 W/kg. Przez moment myślałem, że odpuszczę po 30 minutach testu, później miałem ostatnie kilkanaście minut przejechać już spokojniej. Przez 30 minut wygenerowałem równo 5 W/kg a do końca podjazdu zostało jeszcze prawie 3500 metrów. Po 30 minutach zluzowałem i przez moment generowałem 300-315 Wat ale po 2 minutach znowu dołożyłem do pieca, podjazd zaczął mi się dłużyć ale motywacja cały czas była na wysokim poziomie a moc nie spadła, ostatnie 2 minuty jechałem już na maksa licząc na urwanie jeszcze kilku sekund. Udało się zarówno poprawić czas na podjeździe o ponad 11 minut oraz wygenerować świetną jak na marzec moc która była podobna w czasie 20, 30 oraz 40 minut. Do godziny bym na tym poziomie nie dociągnął i według wygenerowanej na podjeździe mocy będę musiał oszacować swoje nowe FTP. Jak wczoraj byłem koniem to dzisiaj już stałem się dzikiem, do jeszcze groźniejszego potwora muszę jeszcze coś dołożyć a mam na to prespektywy. Po teście miałem mało czasu i motywacji do spokojnej jazdy i dojechałem do 25 kilometrów na Zwift. Po testach daję sobie dwa dni na odpoczynek i od wtorku ruszam z kolejnym cyklem treningowym. Żałuję, że testu nie udało się zrobić na zewnątrz bo wynik wyszedłby bardziej miarodajny. Jak pomyślę, że równo rok temu zaliczyłem już trasę z 3 podjazdami na których teraz leży sporo śniegu to mnie szlak trafia. Jednak wpływu na to nie mam i muszę cierpliwie poczekać na wiosenne warunki, może tylko tydzień.





Trening 15
Piątek, 19 marca 2021 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, Szosa, Trening 2021, Zima, Zima 2021
Km: | 25.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:02 | km/h: | 24.19 |
Pr. maks.: | 49.00 | Temperatura: | 2.0°C | HRmax: | 178178 ( 91%) | HRavg | 135( 69%) |
Kalorie: | 673kcal | Podjazdy: | 300m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Drugi dzień
testowy wyglądał bardzo podobnie jak poprzedni. Wyjechałem o podobnej porze i
znowu miałem tylko godzinę. To wykluczało wyjazd na Przegibek gdzie pewnie sporo
śniegu przybyło a był to najlepszy podjazd na próbę 12 minutową. Musiałem sobie
radzić i wybrałem chyba jedyny odcinek w okolicy który pozwalał na tak długą
jazdę bez żadnych przeszkód. Warunki były bardziej stabilne, słońce,
maksymalnie 2 stopnie na termometrze i mokre drogi. Nie mogłem zapomnieć o
rozgrzewce która była jak zazwyczaj konkretna i nawet musiałem wydłużyć czas
między rozgrzewką a pierwszą próbą bo był zbyt długi dystans. Do testu 1
minutowego przystępowałem bez ciśnienia, nigdy nie był to mój klimat i
zazwyczaj radziłem sobie słabo lub przeciętnie. Tym razem postanowiłem jechać cały
czas w korbach, wybrałem do tego dosyć wymagający podjazd ale trochę zbyt
twarde przełożenie, pozwoliło to na efektywny początek ale później zacząłem
tracić moc, cisnąłem jednak do końca na twardym obrocie i zluzowałem około 2
sekundy za szybko. Mimo to wygenerowałem życiową moc w tym czasie, dałem z
siebie wszystko i dłuższą chwilę dochodziłem do siebie i planowane 10 minut
luzu przed 12 minutowym testem musiałem wydłużyć aby spokojnie pojechać na
miejsce startu. Doszedłem do siebie przed rozpoczęciem próby. Bałem się, że
samochody lub piesi mogą przeszkodzić w równej jeździe i tak też było. Pierwsze
utrudnienie pojawiło się na jedynym skrzyżowaniu na którym musiałem skręcić w
lewo. Straciłem tam kilka Wat i sekund ale szybko nadrobiłem, tak się nie
powinno robić testów ale za bardzo wyjścia nie miałem. Kolejny newralgiczny
punkt na trasie to parking przed wejściem do lasu w Dolinie Wapienicy. Tam znów
lekkie zwolnienie ale tym razem wyraźnej straty nie zanotowałem. Odcinek leśny
był bardzo zanieczyszczony, jechałem slalomem między pieszymi, utrzymywałem w
miarę stałą moc, na trudniejszym podjeździe brakowało mi przełożenia, jechałem
z niższą kadencją i odrobinę wyższą mocą, później jednak był odcinek niemal
płaski gdzie znowu nie umiałem się zmotywować do mocnej jazdy. Ostatnia minuta
już pod górę i kończyłem test w miejscu gdzie pojawił się śnieg na jezdni, do
końca podjazdu zostało co prawda 200 metrów ale nie miałem ani ochoty ani za
bardzo możliwości dojechania do końca więc zawróciłem. Po wolnym zjeździe
spojrzałem na rower który był cały zabrudzony błotem, ciuchy wyglądały
podobnie. Zjechałem spokojnie do domu licząc na to, że i w sobotę pogoda się nade
mną zlituje chociaż się na to nie zanosi.





Trening 14
Czwartek, 18 marca 2021 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, Szosa, Trening 2021, Zima, Zima 2021
Km: | 23.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:55 | km/h: | 25.09 |
Pr. maks.: | 44.00 | Temperatura: | 2.0°C | HRmax: | 173173 ( 88%) | HRavg | 135( 69%) |
Kalorie: | 594kcal | Podjazdy: | 290m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Nadszedł czas na pierwszy sprawdzian formy. Zwykle sezon rozpoczynałem od testów mocy i tak też jest tym razem. Warunki pogodowe w żaden sposób nie zachęcały do jazdy ale nie wyobrażałem sobie przeprowadzenia tego testu na trenażerze. Miałem dwie opcje, albo jechać o 7 rano, albo o 11 i w każdym wypadku miałem zaledwie godzinę czasu. O 7:00 sypał śnieg i odpuściłem a o 11 było całkiem znośnie, przynajmniej tak to wyglądało z okna. Gdy wyszedłem na zewnątrz to już tak przyjemnie nie było. Już na starcie pojawiły się pierwsze problemy, licznik nie umiał połączyć się z miernikiem mocy. Chwilę się męczyłem ale udało się połączyć i poprawnie skalibrować miernik. Drugi problem to kapeć w tylnym kole, ostatnio gdy kończyłem jazdę wszystko było w porządku, zmieniłem więc szybko koło na takie z bardziej zużytą oponą i kasetą 11x25. Wyjechałem nieco spóźniony i wiązało się to z tym, że miałem mniej czasu. Miałem dokładnie rozpisane obciążenia i na początek czekało mnie 10 minut spokojnej jazdy. Jechałem tak wolno, że marzłem, gdy dojechałem do Jasienicy i skręciłem na Nałęże, zaczął sypać śnieg. Temperatura w momencie spadła z 2 stopni do 0. Warunki były trudne i nawet wiatr wiejący na tym odcinku w plecy mnie nie urządzał. Po rozgrzewce zawróciłem, w międzyczasie przestało sypać, wyszło słońce i pojawiły się 4 stopnie na termometrze, w żaden sposób jednak nie odczuwalne. Zjechałem do skrzyżowania w Jasienicy i po krótkim postoju ruszyłem na pierwszy test. Nie umiałem złapać rytmu, sam start był zbyt słaby a później szarpanie się przez kilkadziesiąt sekund, tylko momentami jechałem równo, podjazd nie ma stałego nachylenia i ciężko utrzymać rytm, trzymałem się założonej kadencji ale na trudniejszych sekcjach jechałem zbyt twardo przez brak przełożenia, nie miałem motywacji aby ostatnie sekundy pojechać na maksa chociaż rezerwy jeszcze były. Wygenerowałem więcej mocy w czasie 6 minut niż się spodziewałem, to jednak była łatwiejsza próba od tej która czekała mnie kilka minut później. Test kończyłem znowu w śniegu i chłodzie a przy końcu podjazdu który pokonałem już spokojnie pojawił się także śnieg na drodze. Po zjeździe na którym zmarzłem mimo bardzo wolnej jazdy zbliżał się czas sprintu, chciałem wykonać go na podjeździe bo wtedy łatwiej docisnąć na maksa. Mój sprint w dalszym ciągu wygląda fatalnie, nie byłem w stanie wyciągnąć więcej niż 700 Wat a w dodatku tylne koło traciło przyczepność na mokrej szosie, poprawiłem wynik sprzed 8 tygodni ale to wciąż bardzo mizerny poziom. Druga próba nie wniosła niczego nowego i znowu skończyło się na 630 Watach, wydawało mi się, że jadę mocniej niż za pierwszym razem a wynik wyszedł słabszy. Trzeciej próby już nie podjąłem bo nie miało to żadnego sensu i wróciłem do domu. Mimo wszystko byłem zadowolony z pierwszego testu. Kolejne jednak były dla mnie ważniejsze.




