Piotr92blog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(13)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy PiotrKukla2.bikestats.pl

linki

Podsumowanie 40 tygodnia 2020

Niedziela, 25 października 2020 Kategoria Podsumowanie Tygodnia
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: min/km:
Pr. maks.: Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m
Pierwszy prawdziwy tydzień roztrenowania był całkiem niezły zarówno pod względem pogody jak i czasu wykorzystanego na jazdę na rowerze. Zaliczyłem kilka krótkich tras a także jeden dłuższy wyjazd w góry. Moja forma ulatuje i nawet podczas tak krótkich jazd męczyłem się strasznie, mimo tego, że nie pilnowałem planu treningowego skupiałem się na kilku ważnych elementach. Główną sprawą była kadencja z którą zwykle mam problem, w ostatnich latach na roztrenowaniu wracałem do starych błędów na których wyeliminowanie musiałem poświecić później nawet miesiąc, wyglądało to różnie ale przy dobrym dniu nie miałem najmniejszych problemów z tym elementem. Druga sprawa na jaką zwracałem uwagę to technika pokonywania zakrętów i zjazdów. Tutaj już miałem większe problemy ale tylko wtedy gdy pojawiały się dodatkowe przeszkody typu piesi czy samochody. W sumie wygląda to lepiej niż jeszcze rok czy 2 lata wstecz. Podczas przejażdżek robiłem sobie sprinty na około 30 sekund głównie na podjazdach. Za każdym razem wyglądało to podobnie, granica 600 Wat nie została złamana, musze coś zrobić aby nawet w minimalnym stopniu poprawić ten element choćby po to aby mieć czym depnąć gdy będę tracił kontakt z peletonem co dzieje się praktycznie przy każdej styczności z jazdą w grupie. Powoli już mam wstępny plan na kolejne miesiące, drobne zmiany powinny zapobiec monotonii, większych nie planuje bo wprowadzone w poprzednim roku nowe elementy i ćwiczenia przyniosły korzystane dla mnie rezultaty. Zanim jednak ruszę z przygotowaniami do kolejnego sezonu czeka mnie jeszcze tydzień roztrenowania i kilkanaście dni odpoczynku na podreperowanie zdrowia. W najbliższym czasie pojawi się kilka podsumowań i rankingów, tradycyjne, obszerne podsumowanie na koniec roku.
1.Waga w ostatnim czasie:

Pojawiły się wahania wagi które jednak w tym momencie nie mają najmniejszego znaczenia, nie zanotowałem wyraźnego wzrostu ani spadku wagi w przeciągu tygodnia.
2.Obciążenie treningowe:

Od pewnego czasu wartości ATL i CTL stale spadają, zmęczenie sezonem jest już odczuwalne i nie wpływa to na zbyt dużą świeżość organizmu która pojawiłaby się jeszcze kilka tygodni temu.
3.Najlepsze wartości mocy:

Poza 30 sekundowymi sprintami udało się wygenerować niezłą moc w czasie 2 minut.
4.Dane liczbowe:

Czas w strefach:

5.Podjazdy:

Znowu zaliczyłem nowy podjazd, po raz kolejny zaliczyłem także Salmopol i Przegibek.

Roztrenowanie 5

Niedziela, 25 października 2020 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa
Km: 65.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:26 km/h: 26.71
Pr. maks.: 71.00 Temperatura: 11.0°C HRmax: 173173 ( 88%) HRavg 135( 69%)
Kalorie: 1590kcal Podjazdy: 1098m Sprzęt: Litening C:62 Pro Aktywność: Jazda na rowerze
Nieco dłuższy wyjazd niż w ostatnich dniach. Nie miałem konkretnego planu na trasę ale bardzo ciągnęło mnie w góry. Wyjeżdżając z domu postanowiłem jechać do Lipowej i doliny Zimnika gdzie jeszcze nie dotarłem. Miałem jechać z samego rana ale warunki pogodowe nie zachęcały do wyjścia z domu przed południem. Ubrałem się ciepło, zabrałem duży zapas jedzenia i ruszyłem w drogę. Nie czułem się najlepiej o czym świadczyło wiele rzeczy, m.in. bardzo nierówna i szarpana jazda i problemy z utrzymaniem kadencji. Nie było to jednak najważniejsze i starałem się czerpać przyjemność z jazdy. Zwykle odpuszczałem jazdy w niedzielne popołudnia z bardzo prostego powodu, na ulicach, chodnikach i w parkach jest znacznie więcej ludzi niż przed południem czy w inne dni tygodnia i tak też było tym razem. Mimo utrudnień starałem się jak najlepiej zjeżdżać i pierwszy zjazd na trasie wyszedł bardzo dobrze, musiałem w pewnym momencie zwolnić ale nie wybiło mnie to z rytmu jak zazwyczaj. Niestety kolejne zjazdy już tak fajnie nie wyglądały, musiałem w głównej mierze jechać na klamkach i często używać hamulców. Przed wyjazdem z Bielska nie było już wiele przeszkód na drodze. Za miastem już zacząłem kombinować jak sobie urozmaicić trasę. W Bystrej skręciłem w prawo i zupełnie nieznaną mi drogą dojechałem do Mesznej, na mapie było jeszcze kilka dróg którymi dałoby się ominąć główną drogę na Szczyrk. W Buczkowicach podjąłem decyzje o zaliczeniu po raz kolejny podjazdu na Salmopol, być może po raz ostatni w tym roku. Jadąc przez Szczyrk strasznie męczyłem się, nie tylko droga mi się dłużyła ale i warunki na trasie nie należały do najłatwiejszych. Zupełnie odzwyczaiłem się od jazdy w grubych ciuchach i na podjeździe strasznie mi to przeszkadzało, w sumie sam sobie jestem winien bo wszyscy których mijałem byli ubranie jeszcze w letnie stroje. Z drugiej strony jednak czułem komfort termiczny i nie żałowałem, że ubrałem ciepłą bluzę i nogawki. Na Salmopol wjechałem w równym tempie ale nie wiem po co. Widok jaki zobaczyłem na przełęczy zaskoczył mnie bardzo. Jeszcze nigdy nie widziałem tyle samochodów na przełęczy a podobną ilość ludzi chyba tylko na TDP. Oczywiście większość z nich nie miała masek i nie zachowywała odległości. To jest typowe dla Polaków, jak czegoś zakażą to nie trzeba się stosować do przepisów ale jak zwolnią z pełnienia obowiązków to od razu wszyscy się stosują. Przez chwile szukałem miejsca na krótki postój, znalazłem go dopiero na zjeździe do Wisły miedzy zaparkowanymi wzdłuż drogi samochodami. Nie zabawiłem tam długo i ruszyłem w drogę powrotna, po słabym początku zjazdu jechałem stopniowo coraz lepiej, najpierw poprawiłem technikę a w końcówce pojawiła się jeszcze szybkość. Nie byłbym sobą gdybym poprzestał na jednym podjeździe i zaliczyłem jeszcze drugi, krótki, z kilkoma ściankami podjazd w kierunku Malinowa. Z rytmu wybijały mnie rynny odprowadzające wodę, jechałem spokojnym tempem ale i tak musiałem się postarać aby nie poprawić swojego najlepszego czasu na tym podjeździe. Wyjeżdżałem całe 2 sekundy dłużej niż poprzednim razem, nie zależało mi na kolejnym rekordzie. Zjazd bardzo asekuracyjny i wolny i szybka ucieczka ze Szczyrku, udało się sprawnie przejechać kilkanaście kilometrów aż do Bystrej. Tam postanowiłem zafiniszować na krótkim podjeździe, można powiedzieć, że powtórzyłem sprint sprzed 2 dni, przez 30 sekund wygenerowałem dokładnie taką samą moc. Najlepsi generują podobne na finiszach ale przy pomocy jednej nogi, tyle brakuje do sprinterów. Jestem po prostu słaby i każdy kolejny sprint to potwierdza. Do domu wróciłem już spokojniejszym tempem, dołożyłem dwa krótkie podjazdy. Warunki też robiły się trudniejsze, coraz gorsza widoczność i niższa temperatura były wystarczającym powodem aby wrócić do domu. Być może było to pożegnanie z górami na kolejne 4-5 miesięcy. Formy już nie ma, męczę się coraz szybciej, idealny moment na koniec sezonu.

Ranking podjazdów 2020 cz. 1

Sobota, 24 października 2020 Kategoria Ranking podjazdów
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: min/km:
Pr. maks.: Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m
Od jakiegoś czasu bardzo interesuję się różnego rodzaju statystykami. Co jakiś czas tworzę różnego rodzaju rankingi m.in. o podjazdach. Pierwszy z tegorocznych rankingów dotyczy podjazdów a konkretnie rekordów czasowych jakie udało się ustanowić w tym roku lub poprawić dobre już czasy z poprzednich lat. Stworzyłem kilka rankingów na podstawie różnych kryteriów. Pierwszy podział jaki mógłbym wprowadzić to uszeregowanie podjazdów według podejścia. Na kilku podjazdach robiłem sobie czasówki i nastawiałem się na dobre czasy, inne rekordy wpadły dosyć przypadkowo a jeszcze inne to spontaniczne ataki bez specjalnego przygotowania. Ciężko podzielić podjazdy na te trzy grupy i zastosowałem inny podział. Do pierwszej grupy trafiły podjazdy znane, bardzo popularne które zaliczyłem już minimum 10 razy a wiele z nich po kilkadziesiąt razy. Druga grupa to podjazdy nowe które jechałem pierwszy raz. Trzeci zbiór podjazdów to pozostałe które już zaliczyłem ale niezbyt dużo razy i takie które są mniej popularne wśród kolarzy. Pozostałe rankingi to uszeregowanie podjazdów w oparciu o różne kryteria m.in. najlepsza moc na podjeździe czy różnica miedzy aktualnym a poprzednim rekordem. Ten rok ułożył się tak, że już w marcu atakowałem rekordy na podjazdach, później trenowałem w domu i od kwietnia do października regularnie poprawiałem rekordy na podjazdach. W pierwszej połowie roku gdy nie odbywały się zawody, większość wyścigów zostało odwołanych, w kalendarzu pojawiło się kilka czasówek na których radziłem sobie bardzo dobrze. W pierwszej połowie roku gdy moja forma rosła zrobiłem kilka czasówek na znanych podjazdach. W oparciu o portal Strava wybrałem segmenty które mnie interesują, nie zawsze pokrywają się z oficjalnymi podjazdami z różnych baz dostępnych w sieci. W ten sposób poprawiłem swoje czasy na takich podjazdach jak: Kubalonka, Salmopol, Kocierz, Łysina czy Żar. Nie zawsze byłem w stanie dać z siebie wszystko i w końcu zrezygnowałem z tej formy i atakowałem podjazdy spontanicznie. W ten sposób wpadły rekordy na takich podjazdach jak: Przegibek ( z obu stron ), Tokarnia, po raz drugi Salmopol od Szczyrku, Magurka ( dwukrotnie ), Orle Gniazdo od Biłej czy Równica ( na wielu segmentach). Zaliczyłem wiele podjazdów nowych, niekoniecznie z dobrymi czasami. Kilka rekordów wpadło przypadkowo m.in. krótkie ścianki w Międzybrodziu Bialskim które zaliczyłem tylko w celu dołożenia metrów w pionie. Podczas czasówek poprawiłem swoje czasy na takich podjazdach jak: Równica od mostu na Wiśle czy Łysa Góra. Pozostaje niedosyt bo nie udało się poprawić rekordów na takich podjazdach jak. Salmopol od Wisły czy Równica od Jaszowca ul. Wczasową czy Zameczek a także innych podjazdach w Czechach. Na wszystko zabrakło czasu a czasami lepszej dyspozycji dnia. Sumując wszystkie podjazdy udało się na ponad 60 różnych segmentach poprawić swoje czasy lub ustanowić pierwsze rekordy. Na podstawie tego rankingu będę starał się poprawić kolejne rekordy w 2021 roku a także próbować atakować czasy które w tym roku udało się wyśrubować do bardzo dobrych wyników. Mimo braku wyścigów był to dla mnie najlepszy sezon, w górach zawsze czułem się jak ryba w wodzie a w tym roku szczególnie dobrze czułem się na podjazdach. Nie miało dla mnie znaczenia czy podjazd jest długi czy krótki i sztywny. Wypracowałem dobrą technikę jazdy i stałem się bardzo dynamicznym kolarzem. Brakuje mnie jeszcze na bardzo krótkich podjazdach ale jestem w stanie pokonać około 5 kilometrowy podjazd z równą wysoką mocą i kadencją ponad 90, kiedyś było to nie do pomyślenia. Zazwyczaj patrzono na mnie przez palce, nie traktowano mnie poważnie, zazwyczaj moje dobre wyniki na podjazdach traktowano jako przypadkowe. W tym roku potwierdziłem po raz kolejny, że na podjazdach jestem jednym z czołowych kolarzy. Biorąc na tapetę wszystkie podjazdy z tego roku można naliczyć 20-30 kolarzy którzy potrafili pojedynczy podjazd pojechać lepiej niż ja, na wielu jest to ledwie 2-3 kolarzy. Na prawie każdym segmencie Stravy na którym atakowałem rekord jestem w najlepszej 10 wśród amatorów, kilka lat temu przy 1/3 zawodników zarejestrowanych na segmentach również balansowałem około 10 miejsca. Najlepszy jak dotąd 2017 rok do którego nie byłem w stanie nawiązać w dwóch poprzednich latach był słabszy niż 2020 rok mimo tego, że zaliczyłem mniej podjazdów i regionów. W 2020 roku nie planuję już atakować podjazdów na czas i ranking rekordów jest już raczej ostateczny. Wciąż są podjazdy na których mam słabe rekordy i w przyszłych latach będzie co atakować.
1.Zestawienie rekordów czasowych na znanych i popularnych podjazdach zaliczonych w 2020 roku z uwzględnieniem danych o tętnie, mocy i różnicy w odniesieniu do poprzedniego rekordu:

2.Zestawienie nowych podjazdów zaliczonych w 2020 roku z uwzględnieniem danych o tętnie i mocy:

3.Zestawienie rekordów czasowych na pozostałych podjazdach zaliczonych w 2020 roku z uwzględnieniem danych o tętnie, mocy i różnicy w odniesieniu do poprzedniego rekordu:

4.Zestawienie rekordów czasowych na wszystkich podjazdach zaliczonych w 2020 roku z uwzględnieniem danych o tętnie, mocy i różnicy w odniesieniu do poprzedniego rekordu:

5.Zestawienie rekordów czasowych na wszystkich podjazdach zaliczonych w 2020 roku z uwzględnieniem danych o tętnie, mocy i różnicy w odniesieniu do poprzedniego rekordu, uszeregowanych według różnicy czasu w sekundach:

6.Zestawienie rekordów czasowych na wszystkich podjazdach zaliczonych w 2020 roku z uwzględnieniem danych o tętnie, mocy i różnicy w odniesieniu do poprzedniego rekordu, uszeregowanych według różnicy czasu w procentach:

7.Zestawienie rekordów czasowych na wszystkich podjazdach zaliczonych w 2020 roku z uwzględnieniem danych o tętnie, mocy i różnicy w odniesieniu do poprzedniego rekordu, uszeregowanych według daty poprzedniego rekordu:

8.Zestawienie rekordów czasowych na wszystkich podjazdach zaliczonych w 2020 roku z uwzględnieniem danych o tętnie, mocy i różnicy w odniesieniu do poprzedniego rekordu, uszeregowanych według najlepszych mocy:

Roztrenowanie 4

Piątek, 23 października 2020 Kategoria 0-50, Samotnie, Szosa
Km: 37.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:29 km/h: 24.94
Pr. maks.: 61.00 Temperatura: 13.0°C HRmax: 179179 ( 91%) HRavg 135( 69%)
Kalorie: 958kcal Podjazdy: 660m Sprzęt: Litening C:62 Pro Aktywność: Jazda na rowerze
Ostatni popołudniowy wyjazd przed planowaną przerwą od roweru a być może po raz ostatni w tym roku. Tym razem wybrałem się do Bystrej przez którą zwykle tylko przejeżdżam główną drogą a w dolinie ciągnącej się w górę rzeki Białej nie było mnie już dobre kilka lat. Znowu nie patrzyłem na dane z licznika, co jakiś czas kontrolujący tylko kadencję. Pierwszy zjazd na trasie mimo tego, że był zepsuty przez samochody był szybki, później znowu walka z samochodami na ścieżce rowerowej, z tego powodu zrezygnowałem z jazdy traktem i trzymałem się szosy. Po dniu przerwy noga znów była słabsza a samopoczucie nienajlepsze. Nim dojechałem do Bystrej zaliczyłem dodatkowy podjazd w Cygańskim Lesie. Nawierzchnia na całej długości bardzo nierówna ale to był dzisiaj standard. Najbardziej przeszkadzało to na zjazdach gdzie nie czułem się zbyt pewnie ale nie przejmowałem się tym faktem. Sporo czasu i cierpliwości straciłem na skrzyżowaniu gdzie nie mogłem doczekać się zielonego światła. Wcześniej wjechać na skrzyżowanie nie chciałem bo w pobliżu były minimum dwa radiowozy, po co rzucać się w oczy. Upewniłem się czy chusta odpowiednio przykrywa usta i noc i czekałem na wjazd na skrzyżowanie. Po kilku minutach wreszcie pojawiło się zielone światło. Jazda główną drogą znów nie miała nic wspólnego z przyjemnością, kawałek musiałem się pomęczyć wśród samochodów. Po wjeździe do Bystrej skręciłem w prawo gdzie pojawiła się nowa nawierzchnia, kiedyś dało się dojechać na szosie tylko do wjazdu do lasu a obecnie da się aż do skoczni gdzie przy zamkniętej bramie trzeba zawrócić. Cały podjazd miał może 300-400 metrów, dłuższy czekał mnie kilka minut później. Wjeżdżając na główną trafiłem na spokojniejszy moment i minęło mnie ledwie parę samochodów. Po zjeździe z głównej zniknął problem z wyprzedzaniem na centymetry, na całym ponad 4 kilometrowym podjeździe spotkałem ledwie kilkanaście samochodów. Droga pozostawiała sporo do życzenia, w końcówce zaskoczyło mnie nachylenie, będąc pewnym, że nie mam już rezerwowej zębatki stanąłem w pewnym momencie na pedałach i koło zaczęło się ślizgać. Cudem uniknąłem gleby ale wtedy też zorientowałem się, że do dyspozycji mam jeszcze 32 z tyłu, na moment skorzystałem z tej możliwości. Podjazd zmęczył mnie dosyć konkretnie i podobnie jak wcześniejszy zakończył się zamkniętą bramą. Zjazd wyglądał słabo, nie umaiłem się skupić, kilka razy byłem bliski upadku, sprzęt wytrzymał trudy mimo bardzo złych warunków. Jakoś nie śpieszyło mi się do domu i dlatego wróciłem dłuższą drogą, nawet jazda ścieżką nie była tak uciążliwa jak zwykle. Postanowiłem zmęczyć nogi finiszując na krótkim podjeździe. Niestety w moich nogach pozostały już resztki mocy i moja jazda wyglądała bardzo słabo. Na ostatnim zjeździe chciałem znów sobie poszaleć ale kierowca ciężarówki wyjaśnił mnie już na samym początku, wyprzedził mnie i cały zjazd pokonał hamując. Doprowadziło to do bardzo niebezpiecznej sytuacji na kolejnym skrzyżowaniu gdzie nie byłem w stanie skręcić w lewo. Musiałem przejechać kawałek dalej, zjechać na chodnik i odczekać na bezpieczny moment. Odechciało mi się dalszej jazdy i spokojnie wróciłem do domu. Jeszcze tydzień i zasłużona przerwa od roweru.

Roztrenowanie 3

Środa, 21 października 2020 Kategoria 0-50, Samotnie, Szosa
Km: 36.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:27 km/h: 24.83
Pr. maks.: 67.00 Temperatura: 12.0°C HRmax: 159159 ( 81%) HRavg 131( 67%)
Kalorie: 884kcal Podjazdy: 630m Sprzęt: Litening C:62 Pro Aktywność: Jazda na rowerze
Drugi krótki wyjazd w bieżącym tygodniu. Dawno nie było mnie na Przegibku i właśnie taki obrałem kierunek. Po drodze znów mocniejsza jazda na zjazdach ale jak zwykle byłem blokowany przez samochody. Mimo to udało się na długim zjeździe w Olszówce utrzymać dobre tempo. Przejazd przez najbardziej zatłoczony i zabierający najwięcej czasu odcinek tym razem poszedł sprawniej. Do Straconki dojechałem tym razem inną drogą. Kiedyś już jechałem tą drogą ale wtedy była strasznie zła nawierzchnia. Od tego czasu nieco się zmieniło i pierwsze kilkaset metrów podjazdu dostało nowy dywanik. W końcówce już jednak stara, nierówna nawierzchnia. Ruch na tej drodze był niewielki i mimo tego, że jechałem dłużej niż zwykle nie żałowałem, że zahaczyłem o tą dróżkę. Podjazd na Przegibek poszedł mi całkiem nieźle, od ostatniej wizyty w górach minęło 10 dni z bardzo nieregularną jazdą. W końcówce podjazdu dojechałem do jakiegoś kolarza który od razu przyśpieszył i dojechał do szczytu przede mną, różnica miedzy nami była jednak spora, ja wjechałem spokojnie a on na szczycie prawie spadł z roweru, pomijam już fakt, że ja wykonywałem więcej obrotów korbą na minutę używając jednej nogi a on dwóch. To nie pierwsza taka akcja na tym podjeździe i nie robi to już na mnie wrażenia, dla rozluźnienia zjechałem jeszcze 300 metrów w kierunku Międzybrodzia i zawróciłem. Na zjeździe starałem się jechać szybko, nie hamowałem na łukach ale brakowało szybkości i cały zjazd wyszedł bardzo średnio. Wracając do domu znowu dołożyłem sobie jednej podjazd, na ostatnim zjeździe znów mogłem o szybkiej jeździe zapomnieć z dobrze znanego powodu.

Roztrenowanie 2

Wtorek, 20 października 2020 Kategoria 0-50, Samotnie, Szosa
Km: 35.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:23 km/h: 25.30
Pr. maks.: 58.00 Temperatura: 12.0°C HRmax: 176176 ( 90%) HRavg 136( 69%)
Kalorie: 912kcal Podjazdy: 590m Sprzęt: Litening C:62 Pro Aktywność: Jazda na rowerze
Dużo lepsza pogoda niż w ubiegłym tygodniu zachęciła do wyjazdu z domu. Nie miałem dużo czasu i 90 minut było optymalnym czasem jaki udało się wygospodarować. Tradycyjnie już trzymałem się blisko gór i trasa oczywiście najeżona była sporą ilością podjazdów. Czułem się nieźle i dlatego na trasie postanowiłem nieco urozmaicić sobie jazdę kilkoma mocniejszymi akcentami. Najpierw jednak chciałem przejechać jeden bardzo trudny, techniczny odcinek prowadzący w dół. Moja jazda skończyła się już na samym początku gdy dojechałem do wolno jadącego samochodu którego nie dało się wyprzedzić. W połowie musiałem się nawet zatrzymać i nawet dobra końcówka nie była w stanie zmienić obrazu sytuacji. Kolejny odcinek również prowadził w dół, przejechałem go już setki razy ale ten był najszybszy, to tylko zasługa wiatru bo nie starałem się szybko jechać. Po kilku kilometrach główną drogą gdzie nie czułem się pewnie wśród samochodów uciekłem w boczne drogi. Pierwszy wymagający podjazd na trasie pokonałem mocno, poczułem się zbyt pewnie i zacząłem go z blatu ale gdy pojawiło się wysokie nachylenie przystopowało mnie, musiałem zrzucić z blatu wytracając rytm i tracąc kilka sekund na ponowne rozpędzenie się, później jechałem już mocno na twardym obrocie. Ujechałem się ale przynajmniej poczułem, że żyję. Dosyć długo dochodziłem do siebie po mocnej jeździe, kolejny podjazd również był stromy ale tym razem wjechałem możliwie wolno. Odpoczywałem na całym zjeździe i początku kolejnego, mniej znanego podjazdu. W połowie odcinka prowadzącego w górę nachylenie wzrosło i zarazem musiałem z siebie dawać więcej. W sumie czułem się już zmęczony ale dołożyłem jeszcze dwa podjazdy zataczając pętlę. Po zjeździe na którym zmagałem się z mocnymi podmuchami przeciwnego wiatru karta się odwróciła i wiało mocno w plecy. To zachęciło mnie do zafiniszowania na kolejnym krótkim podjeździe, zacząłem w momencie gdy droga zaczęła piąć się do góry, mocno cisnąłem cały podjazd i przed skrzyżowaniem zwolniłem chcąc skręcić w lewo, wyhamowałem do zera. Źle oceniłem segment i najlepszy czas straciłem tylko dlatego, że ruszyłem przed początkiem segmentu a zwolniłem przed końcem segmentu. Kolejny podjazd charakteryzował się niezbyt dobrą a miejscami bardzo złą nawierzchnią. Do domu wróciłem dobrze znaną drogą z podjazdami, walcząc ze zmiennym wiatrem który raz pomagał, raz utrudniał jazdę. Krótki wyjazd z mocnymi momentami, idealny na roztrenowanie.

Miasto 36

Poniedziałek, 19 października 2020 Kategoria Miasto
Km: 59.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:34 km/h: 22.99
Pr. maks.: 47.00 Temperatura: 10.0°C HRmax: HRavg
Kalorie: 1170kcal Podjazdy: 1250m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze

Podsumowanie 39 tygodnia 2020

Niedziela, 18 października 2020 Kategoria Podsumowanie Tygodnia
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: min/km:
Pr. maks.: Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m
Nie tak wyobrażałem sobie początek roztrenowania. Prognoza pogody jednak napisała własny scenariusz do którego trzeba było się dostosować. Wykorzystałem czas gorszej aury na wypróbowanie najbardziej popularnej aplikacji treningowej czyli Zwifta. Jak dotąd nie byłem przekonany do tej platformy, po tygodniu a dokładnie 3 próbach zauważyłem jeden duży plus korzystania ze Zwifta, dużo szybciej leciał czas treningu. Aby przejść na tą aplikacje muszę przebudować sieć internetową w domu i ewentualnie zainwestować w lepszy trenażer. Zanim ruszy sezon zimowy zdążę się jeszcze zastanowić czy warto. Przez ostatni tydzień nie pilnowałem wielu rzeczy i forma poszła znacznie w dół, może moje możliwości nie spadły ale wyraźnie szybciej się męczę. Po takim tygodniu mogę spokojnie skrócić czas roztrenowania ale czy to zrobię będzie zależeć od pogody..
1.Waga:

Większe niż zwykle wahania wagi spowodowane pewnie tym, że nie przykładałem się tak uważnie do odżywiania jak zwykle.
2.Obciążenie treningowe:

Spadek wartości ATL i CTL stał się faktem, jak na małą ilość treningu to ta różnica nie jest duża.
3.Moce:

Dobra minutowa moc jak na ostatnie tygodnie, pozostałe słabsze ale nie starałem się w tym tygodniu o to aby generować jakieś konkretne moce.
4.Dane liczbowe:

Czas w strefach:

Dane szczegółowe:

Roztrenowanie 1

Niedziela, 18 października 2020 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa
Km: 51.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:53 km/h: 27.08
Pr. maks.: 60.00 Temperatura: 8.0°C HRmax: 182182 ( 93%) HRavg 140( 71%)
Kalorie: 1298kcal Podjazdy: 820m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Pierwszy wyjazd od tygodnia. W sumie byłem już gotowy aby wyjechać przed południem ale kolejna dawka deszczu zniechęciła mnie skutecznie. Wyjechałem przed 14 gdy główne drogi były już zupełnie suche, na termometrze było 8 stopni, na więcej nie było już co liczyć, we znaki dawał się wiatr ale lepsze to niż deszcz. Już po kilku minutach żałowałem, że czyściłem rower, po przejechaniu przez pierwszą kałużę znowu rower był cały brudny. Później było lepiej ale samochody robiły swoje i nie czułem się zbyt bezpiecznie, zapomniałem lampki z którą zawsze jeżdżę w dzień. Z Bielska wyjechałem możliwie szybko ale pierwszy podjazd na trasie zweryfikował moje obecne możliwości. Z ostatniej czasówki nic w nogach nie zostało, bardzo męczyłem się na krótkim i stosunkowo łatwym podjeździe. Liczyłem, że jak zazwyczaj w drugiej połowie jazdy nogi pozwolą na więcej. Przed jazdą przygotowałem sobie ekran na liczniku na którym była tylko godzina, czas jazdy, temperatura, prędkość oraz kadencja. Wszystkie dane o mocy czy tętnie były na kolejnych ekranach na które nie zajrzałem podczas jazdy. Pierwszy zjazd na trasie był szybki ale głownie dzięki pomocy wiatru. Na podjeździe nawet wiatr w plecy mi nie pomógł, znowu męczyłem się jakbym dawno nie jeździł podjazdów. Po niezbyt dobrym podjeździe podobnie wyglądał zjazd, niby początek był szybki ale końcówka wolna, na klamkach, po mokrej drodze. Na płaskim czułem się nieco lepiej, liczyłem, że trzeci podjazd będzie już dobry ale okazał się najgorszy z pierwszych trzech. Dalej męczyłem się już nie tylko na podjazdach ale i łatwiejszych odcinkach. Coś ewidentnie nie grało ale nie szukałem przyczyn słabszej dyspozycji bo już jest po sezonie i dobra noga wiele by nie zmieniła. Nie byłbym sobą gdybym szukał ułatwień i maksymalnie utrudniłem sobie trasę, dokładając kilka podjazdów a zarazem nie jechałem po kilka razy tymi samymi drogami. Na jednym z podjazdów przepaliłem nieco nogę, krótki podjazd, niezbyt trudny ale cały pod silny wiatr. Lekka rezerwa jeszcze była ale nie na wybranym przełożeniu z którego wycisnąłem niemal wszystko. Na ostatnich 15 kilometrach wskoczyło ponad 300 metrów w pionie. Większość jednak z wiatrem i dosyć szybko poszło. Najważniejsze, że po tygodniu w domu udało się pojeździć na zewnątrz. Do domu wróciłem akurat na finisz Flandrii i ostatnie 15 kilometrów Giro. Było co oglądać.


Trenażer

Sobota, 17 października 2020 Kategoria Trenażer
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:00 km/h: 0.00
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: 15.0°C HRmax: 179179 ( 91%) HRavg
Kalorie: 657kcal Podjazdy: m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Kolejna sesja na trenażerze minęła pod znakiem problemów ze sprzętem a konkretnie z łącznością między komputerem, licznikiem a czujnikami. Dzięki temu nie mam jednego pełnego pliku z danymi. Nie było to najważniejsze ale w tym wypadku bardzo demotywowało i ciężko było wytrzymać godzinę. Trochę późno się zmotywowałem do rozpoczęcia treningu i musiałem się spieszyć aby zdążyć na przejazd Rafała Majki na czasówce podczas Giro. Moje samopoczucie i jazda wyglądały zupełnie inaczej niż Rafała. Byłem słaby i czułem się jakbym jechał wyścig a nie zwykły trening z przyśpieszeniami. Coś ewidentnie nie grało ale na etapie roztrenowania nie ma sensu szukać przyczyn słabszej dyspozycji. Godzinny trening zrealizowałem, założenia i cele zostały spełnione. Przed następnym treningu z wykorzystaniem Zwift będę musiał popracować nad bardziej stabilnym łączem internetowym i może wówczas dłuższe treningi będą możliwe. Na razie maksymalnie po godzinie aplikacja odmawiała posłuszeństwa i trzeba zlokalizować i wyeliminować wszystkie przyczyny.

kategorie bloga

Moje rowery

TCR Advanced 2 2021 12971 km
Zimówka 9414 km
Litening C:62 Pro 18889 km
Triban 5 54529 km
Astra Chorus 2022 15106 km
Evo 2 9901 km
Hercules 13228 km
Ital Bike 9476 km
Trek 17743 km
Agree GTC SL 21960 km
Cross Peleton 44114 km
Scott 9850 km

szukaj

archiwum