Piotr92blog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(13)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy PiotrKukla2.bikestats.pl

linki

Rozgrzewka i Rozjazd

Sobota, 5 maja 2018 Kategoria Samotnie, Szosa, w grupie
Km: 12.00 Km teren: 0.00 Czas: 00:31 km/h: 23.23
Pr. maks.: 49.00 Temperatura: 18.0°C HRmax: 161161 ( 82%) HRavg 127( 65%)
Kalorie: 230kcal Podjazdy: 70m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze

Przepalenie nogi

Piątek, 4 maja 2018 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, Szosa
Km: 11.00 Km teren: 0.00 Czas: 00:23 km/h: 28.70
Pr. maks.: 49.00 Temperatura: 17.0°C HRmax: 168168 ( 86%) HRavg 115( 58%)
Kalorie: 233kcal Podjazdy: 80m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Po kilkugodzinnym przygotowaniu sprzętu na które straciłem tylko czas bo na nic się nie zdało, pojechałem sprawdzić sprzęt. Wszystko działało bardzo dobrze i tradycyjnie zrobiłem dwa mocniejsze akcenty, oba trwały 30 sekund i wartości mocy napawały optymizmem przed sobotnim wyścigiem. Na koniec rozładowała się bateria w Garminie, bo dawno nie ładowałem.


Trening 48

Środa, 2 maja 2018 Kategoria 50-100, blisko domu, Samotnie, Szosa, Trening 2018
Km: 27.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:00 km/h: 27.00
Pr. maks.: 65.00 Temperatura: 12.0°C HRmax: 190190 ( 97%) HRavg 136( 69%)
Kalorie: 534kcal Podjazdy: 470m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Krótki, mocny trening. Nie miałem czasu na więcej i postanowiłem zrobić krótką symulację wyścigu. Nie wyszło idealnie tak jakbym chciał ale ujechałem się a o to głównie chodziło, na początek rozgrzewka, kilka krótkich podjazdów i Dolina Wapienicy na przetarcie. Przed samym testem zrobiłem jeden zryw i po raz pierwszy zobaczyłem czterocyfrowy wynik mocy na liczniku. Na trasę wybrałem niełatwą pętlę w Jaworzu. Ruszyłem od razu mocno i do zjazdu cisnąłem ile mogłem, na zjeździe lekko popuściłem a na końcu musiałem hamować. Na koniec rundy podjazd, krótki i dosyć stromy. Pierwsza runda poszła dobrze czego nie można powiedzieć o drugiej, na zjeździe musiałem cały czas hamować a na podjeździe też pojawił się problem. Trzecia runda była najmocniejsza, na zjeździe lekko zaszalałem i na końcu znowu samochód. Miałem jechać do końca podjazd ale odpuściłem na końcu rundy, pojechałem końcówkę na maksa. Bardzo duża moc wyszła z tych 3 rund. biorąc pod uwagę zjazdy gdzie nie dało się jechać tak mocno jak na podjazdach to wyszło nieźle. Dobra noga i po odpoczynku w sobotę powinno być dobrze, na zjazdach może nie będę tracił zbyt dużo a na podjazdach nie powinienem mieć dużego problemu by utrzymać tempo czołówki. Teraz skupiam się na odpoczynku.


Okrążenia:
                        Nazwa                   Czas    Dystans    Praca            Moc                      Tętno                   Kadencja               Prędkość

Trening 47

Wtorek, 1 maja 2018 Kategoria 100-200, Samotnie, Szosa, Trening 2018, w grupie
Km: 106.00 Km teren: 0.00 Czas: 04:02 km/h: 26.28
Pr. maks.: 63.00 Temperatura: 20.0°C HRmax: 184184 ( 94%) HRavg 137( 70%)
Kalorie: 2121kcal Podjazdy: 1800m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Kolejny ciężki trening zaliczony. Nie wiedziałem o której wstanę i wyjadę i nie miałem konkretnego planu na trasę. Udało się wstać wcześnie rano i po spokojnej jeździe do Skoczowa dołączyłem do Jas-Kółek. Jazda do Ustronia była równa, dobre zmiany a później trochę się posypało i przy Czantorii się podzieliliśmy na dwie mniejsze grupki. Pierwsza pojechała na Kubalonkę a druga bezpośrednio na Cieńków gdzie mieliśmy się spotkać. Ja pojechałem z pierwszą grupą i spokojnym tempem dojechaliśmy do Wisły Głębce. Tam kilka osób się zatrzymało i podjazd każdy jechał swoim tempem. Mając w planie jeszcze 2-3 wjazdy na Salmopol lub Równicę wjechałem ten podjazd spokojnie. Gdybyśmy ruszali wspólnie to byłbym jako jeden z ostatnich na szczycie. Po nieco dziurawym zjeździe do Czarnego pozostał podjazd na Cieńków. Ruszyliśmy razem, początkowo jechałem dosyć spokojnie, byłem zaskoczony nową nawierzchnią, płyty zostały ale dziurawy asfalt zniknął. Drugą połowę podjazdu pojechałem już bardzo mocno i wyszedł fajny czas, lepszy o ponad minutę niż rok temu. Na szczycie dłuższa przerwa i zjazd tą samą drogą, myślałem zjechać do Malinki, innym razem sprawdzę tą dróżkę. Dalsza część treningu już samotnie, podjazdy pod Salmopol. Zdecydowałem jechać 2 razy po 20 minut. Zacząłem jeszcze przed początkiem właściwego 5 kilometrowego podjazdu i nie wiedziałem czy wjadę na szczyt przed upływem 20 minut. Początek jechałem za słabo a później mocniej a nawet za mocno i średnia moc wyszła wyższa niż moje FTP. Zjazd nawet szybki jak na ilość samochodów i drugi podjazd. Początek w tym samym miejscu i trochę równiejsza jazda, wynik niemal identyczny jak za pierwszym razem. Muszę zrobić test FTP bo strefy są już trochę zaniżone. Zjazd do Szczyrku wolny i nieprzyjemny, przejazd przez miasto też nienajlepszy i poczułem ulgę kiedy znalazłem się w Buczkowicach. Dalsza jazda już spokojniejsza i trochę zmęczony dojechałem do domu.


Podjazdy:
                     Nazwa                  Czas     Dystans   Praca            Moc                       Tętno                   Kadencja             Prędkość

Miasto 8

Poniedziałek, 30 kwietnia 2018 Kategoria 50-100, blisko domu, Samotnie
Km: 95.00 Km teren: 0.00 Czas: km/h:
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: 1890kcal Podjazdy: 800m Aktywność: Jazda na rowerze

Podsumowanie kwietnia

Poniedziałek, 30 kwietnia 2018
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: min/km:
Pr. maks.: Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m
Kolejny miesiąc minął, zaczął się sezon startowy i na trening jest mniej czasu, nie tylko ze względu na starty ale też inne obowiązki które ostatnio zajmują mi więcej czasu. Treningi na ogół były specjalistyczne z kilkoma luźnymi jazdami. Dzięki pomiarowi mocy mogłem zrobić dokładniejsze treningi których efekty już widzę, forma systematycznie rośnie i wyznaczone w marcu strefy mocy już są nieaktualne. 
Na Rozpoczęciu Sezonu spisałem się słabo, popełniłem kilka błędów i dyspozycja dnia nie była najlepsza. Pojechałem tyle ile mogłem i wynik mogłem traktować jako cienką zasłonę dymną.

Przed pierwszym startem którą była jak zwykle czasówka w Orzeszu, poprawiłem trochę rzeczy w rowerze i pojechałem na pierwszy środowy trening z TwomarkSport. Niewiele jechałem w grupie i wyszła dobra czasówka. W Orzeszu nie poszło tak jak myślałem, moc była dobra, czas też wyszedł lepszy niż w ubiegłym roku ale wynik nieco poniżej oczekiwań. Poziom poszedł do góry i w duże mierze o czasie decyduje sprzęt, mój to był w czołówce patrząc od drugiej strony.

Nie przyjąłem tego jako porażkę ale jako bodziec do dalszej pracy. Przed wyścigiem w Ustroniu skupiłem się na odpoczynku, byłem całkowicie zregenerowany, tętno było kosmicznie wysokie. Nie skupiałem się na wyniku i z "wolną" jechało się inaczej, lepiej.

Na starcie byłem daleko z tyłu i nie mogłem się przedostać do przodu, wiele słabych zawodników chociaż pierwsze kilometry przejechało w czołówce, ja nie miałem takiej możliwości i to ja miałem pecha a nie oni. Większą część wyścigu przejechałem samotnie lub ciągnąc innych zawodników, patrząc na moc to straciłem na tym sporo czasu i miejsc. Na metę wjechałem już resztkami sił.

Wiem gdzie jest moje miejsce i kiedyś przyjdzie taki dzień gdy wszystko się ułoży jak należy. 
Kolejny tydzień to powrót do mocniejszych treningów, na początek siła a później trening z TwomarkSport. Nowa runda i od razu całkiem inna jazda. Pomimo faktu, że startowałem z odległej pozycji i musiałem się przeciskać do przodu, znalazłem się w czołówce w odpowiednim momencie i przez trzy rundy jechałem z najlepszymi, dawałem równe i mocne zmiany, jedna chwila zawahania, małe przytkanie i zostałem z tyłu. Po tym treningu byłem trochę ujechany i kolejny dzień poświęciłem na odpoczynek. Mało jeżdżę po górach w tym roku i dlatego kolejnym treningiem były podjazdy. Na początku czułem się niezbyt dobrze i dwa pierwsze podjazdy to potwierdziły. Moje czasy w tym roku są przeciętne więc podjazd na Kubalonkę pojechałem absolutnie na maksa. Wyszła super moc i bardzo dobry czas. To jest kolejny pozytywny fakt, zawsze miałem problemy z równą jazdą a zwykle nie potrafiłem się zmobilizować na inny podjazd niż Równica. Dobrze to wróży przed czasówkami pod górę, muszę popracować nad utrzymaniem wysokiej mocy w czasie dłuższym niż 10 minut i głowa będzie spokojna. Zdrowie na razie dopisuje i forma idzie cały czas do góry. Jedyny problem to sprzęt, jedna poważna awaria usunięta to pojawia się następna i kolejny start bez sprzętu. Może wreszcie w maju uda się wystartować na lepszym rowerze, powoli zaczyna mnie to już irytować. Z drugiej strony patrząc jest satysfakcja gdy mija się te wszystkie rowery karbonowe za pięciocyfrowe sumy i zostawia daleko w tyle ale straty z powodu gorszego roweru na moim aktualnym poziomie decydują o rezultacie. W najbliższych miesiącach weekendów startowych będzie więcej i mniej treningów. W maju czeka mnie tygodniowy obóz treningowy i 4 starty. Na żadnym nie skupiam się na wyniku a na konkretnych założeniach, jak je zrealizuję to wyniki też będą.  
Nie planuję dużej ilości startów, 3-5 razy zamierzam wystartować.

Podsumowanie liczbowe:

Najlepsze wartości mocy:

Czasy w strefach:

Wszystkie aktywności ( w skrócie ) :

Rozjazd

Poniedziałek, 30 kwietnia 2018 Kategoria 50-100, blisko domu, Samotnie, Szosa
Km: 19.00 Km teren: 0.00 Czas: 00:55 km/h: 20.73
Pr. maks.: 48.00 Temperatura: 26.0°C HRmax: 131131 ( 67%) HRavg 102( 52%)
Kalorie: 366kcal Podjazdy: 150m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Krótki rozjazd po niedzielnej jeździe. Nogi nie bolały ale jakiejś szczególnej mocy nie czułem. Godzina spokojnej jazdy i do domu. Na koniec mała awaria sprzętu.

Trening 46

Niedziela, 29 kwietnia 2018 Kategoria 100-200, Samotnie, Szosa, Trening 2018
Km: 141.00 Km teren: 0.00 Czas: 05:02 km/h: 28.01
Pr. maks.: 71.00 Temperatura: 26.0°C HRmax: 169169 ( 86%) HRavg 133( 68%)
Kalorie: 2886kcal Podjazdy: 1300m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Po nadrobieniu zaległości w spaniu pojechałem na spalenie kalorii, na dodatkowy kilogram nie mogę sobie pozwolić.
Wreszcie mam już swój najlepszy rower, wszystko działa idealnie i warto było czekać.
W głowie miałem dwa kierunki, Świnna Poręba lub Jabłonków. Po wyjeździe stwierdziłem, że jedyny słuszny kierunek to Czechy. Nie miałem przy sobie koron ani euro i musiałem oszczędnie gospodarować wodą i jedzeniem. Pomimo walki z wiatrem, było ciepło i wody ubywało bardzo szybko. Jedną butelkę miałem w kieszeni i musiałem z niej skorzystać już po przejechaniu granicy w Lesznej Górnej. Udało się kupić wodę i znowu miałem zapas. Nie chciałem jechać przez Trzyniec i skręciłem w równoległą drogę, później boczną, dosyć stromą dróżką dojechałem do drogi okrążającej miasto. Kawałek za miastem musiałem jechać główną drogą a dalej już równoległą do drogi przelotowej. Wydawało mi się, że wieje coraz mocniej, topornie szło i mając w głowie podjazd na Wielki Połom zrezygnowałem z tej opcji i chciałem ominąć dłuższe podjazdy. Dojechałem do Mostów i skręciłem w prawo na Szańce, nie jechałem tam nigdy od tej strony i ten podjazd wydawał mi się strasznie łatwy. Na zjeździe dogoniłem autobus i dopiero po kilku kilometrach udało mi się go wyprzedzić. Dojechałem do głównej i w lewo, jechałem cały czas główną drogą w kierunku Zwardonia. Mogłem pojechać bocznymi drogami znanymi z Road Trophy, wody zaczynało brakować a noga też nie była jakaś super. Przed wjazdem do Polski zatrzymałem się, sporo śmieci zgromadziło się w kieszeni a byle gdzie nie chciałem wyrzucać. Jak skręciłem bardziej na północ to dostałem podmuch wiatru w plecy. Wiało tak mocno, że nie jadąc mocno pobiłem swój rekord na podjeździe pod Zwardoń. Z uroku wiatru w plecy skorzystałem także w drodze do Lalik, na przeszkodzie stanęły tylko podjazdy, które były dosyć strome i na zjazd wjechałem już bez picia. W Milówce zatrzymałem się w sklepie i dalej już z bocznym wiatrem do Bielska, były momenty, że wiał bardziej w plecy ale nie długie i pod koniec brakowało już sił. Fajna trasa zaliczona, w sam raz jak na ten dzień i na spalenie sporej ilości kalorii. Jakoś w tym roku nie przywiązuję zbytnio wagi do długich dystansów i ta trasa w tych warunkach do najłatwiejszych nie należała.
 

Trening 45

Piątek, 27 kwietnia 2018 Kategoria 100-200, Samotnie, Szosa, Trening 2018
Km: 108.00 Km teren: 0.00 Czas: 04:19 km/h: 25.02
Pr. maks.: 63.00 Temperatura: 15.0°C HRmax: 192192 ( 98%) HRavg 142( 72%)
Kalorie: 1974kcal Podjazdy: 2000m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Konkretny trening z podjazdami w roli głównej. Mało jeździłem w tym roku po górach i trzeba to nadrobić. Planowałem 4-6 podjazdów i zaliczyłem 5. Na pierwszy ogień poszedł dosyć trudny odcinek na Orle gniazdo, podjazd nie jest zbyt długi ale zmienne nachylenie i jakość nawierzchni powoduje, że daje po nogach. Starałem się jechać z jak najwyższą kadencją i umiarkowanym tempem. Czas wyszedł taki sobie, po wolnym zjeździe stromym fragmentem, sporo samochodów i pieszych w Szczyrku. Jakoś dostałem się na główną drogę, tradycyjnie w stronę Soliska jechałem pod wiatr. Noga nie kręciła najlepiej i trochę cierpiałem, przed podjazdem minąłem Angelę i Marcina zjeżdżających w dół. Podjazd na Salmopol też nie poszedł najlepiej, czas wyszedł średni, nie jechałem przesadnie mocno ale spodziewałem się, nieco lepszego wyniku. Zjazd zimny, wolny i nieprzyjemny. Nie mogłem się zagrzać i już miałem zrezygnować z mocnej jazdy na Kubalonkę. Przemogłem się i postanowiłem jechać mocno, na tyle ile mogę przez 10 minut. Mocną jazdę rozpocząłem tam, gdzie zawsze zaczynam mierzyć czas, od początku ruszyłem mocno, mocniej niż zwykle i trzymałem równy poziom przez większą część podjazdu, pod koniec przyśpieszyłem i na samą końcówkę mnie brakło. Udało się wjechać w niecałe 10 minut, z poprzedniego czasu urwałem ponad 30 sekund. Przy moim obecnym FTP wynik z 10 minut powinien być trochę niższy, więc moje FTP poszło nieco do góry. Po tym przepaleniu nie miałem zamiaru już jechać mocno i pozostałe 2 podjazdy pokonałem spokojniejszym tempem. Pierwsze Stecówka z Istebnej, wjechałem do rozwidlenia i zjechałem Doliną Czarnej Wisełki. Na deser pozostał najdłuższy podjazd dnia, Salmopol od Wisły. Tutaj noga kręciła już dużo lepiej i całkiem przyjemnie się podjeżdżało. Na zjeździe kilka samochodów i dosyć wolna jazda, nie było za ciepło i nawet mi to pasowało. Do Bielska już raczej na luzie i spokojny przejazd przez miasto. Noga na podjazdach coraz lepsza.


Trening 44

Środa, 25 kwietnia 2018 Kategoria 50-100, avg>30km\h, Samotnie, Szosa, Trening 2018, w grupie
Km: 65.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:07 km/h: 30.71
Pr. maks.: 60.00 Temperatura: 21.0°C HRmax: 185185 ( 94%) HRavg 145( 74%)
Kalorie: 1577kcal Podjazdy: 540m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Kolejny trening nadrabiający braki. Tym razem jazda w grupie, tempo wyścigowe i wyciąganie wniosków. Przed treningiem krótka rundka po okolicy z małym przepaleniem. Na miejscu zbiorki ponad 20 osób a po starcie dołączyło jeszcze kilka osób i było nas około 30. Powinny być dwie grupy ale ja tam nie miałem nic do gadania i jechaliśmy jedną dużą grupą. Trzymałem się w miarę z przodu i to była już duża zmiana bo zwykle ubezpieczałem tyły. Gdy dojechaliśmy do podjazdu to sporo osób ruszyło do przodu i trochę się wszystko porozrywało i byłem już na tyłach. Po zjeździe do Międzyrzecza zjechaliśmy się ponownie w grupę. Przed dojazdem na start rundy dołączyła jeszcze 4 z Jafi Sport. Pierwsza runda miała być rozpoznawcza i po w miarę spokojnym początku poszedł gaz. Na przodzie było to płynne przyśpieszenie a dla nas z tyłu to było szarpanie. Chciałem przebić się do przodu i zorientowałem się, że już wszystko się podzieliło, koledzy też nie ułatwiali zadania, straciłem trochę sił. Po rondzie w Ligocie zrobiło się luźniej i trudniej. Od czoła odpadali kolejni kolarze i gdy z przodu zostało 7 osób, we dwóch udało się dojechać do czoła. Na podjeździe dwóch zawodników z Jafi Sport odpadło i było nas 7. Po zjeździe już tylko 6 i tak wjechaliśmy na rundę 2. Dołączył Przemek Szlagor i zaczęła się równa jazda po zmianach, nie odstawałem od reszty i całą 7 pracowaliśmy równo. Za rondem po skończonej zmianie lekko odstałem od kolegów i już myślałem, że nie dogonię grupy. Uratowała mnie ciężarówka która spowolniła trochę grupkę i doskoczyłem. Podjazd poszedł średnio, nie brakło mnie, ale rezerw już raczej nie było. Trzecia runda była trochę wolniejsza, zmiany dalej równe i do podjazdu było dobrze. Na podjeździe się utrzymałem i lekko odpuściłem, zrobiła się przerwa i już nie dogoniłem. Czwartą rundę przejechałem samotnie spokojniejszym tempem, udało się przed drugą grupą. Zmiana rundy pomogła mi bardzo, na starej traciłem kontakt już w Landeku a tutaj potrzebowałem 3 rund. Noga jest dobra, jeszcze trochę więcej samozaparcia i może w przyszłości uda się dojeżdżać do mety w czołówce. Najwięcej tracę na łukach i zakrętach i nad tym muszę pracować. Kolejny trening w piątek i solidny trening podjazdów, różnych, długich a także krótszych i sztywniejszych.



kategorie bloga

Moje rowery

TCR Advanced 2 2021 12971 km
Zimówka 9414 km
Litening C:62 Pro 18889 km
Triban 5 54529 km
Astra Chorus 2022 15106 km
Evo 2 9901 km
Hercules 13228 km
Ital Bike 9476 km
Trek 17743 km
Agree GTC SL 21960 km
Cross Peleton 44114 km
Scott 9850 km

szukaj

archiwum