Rozgrzewka i Rozjazd
Sobota, 30 czerwca 2018 Kategoria 0-50, Samotnie, Szosa, w grupie
| Km: | 23.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:50 | km/h: | 27.60 |
| Pr. maks.: | 60.00 | Temperatura: | 11.0°C | HRmax: | 174174 ( 89%) | HRavg | 131( 67%) |
| Kalorie: | 450kcal | Podjazdy: | 120m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Miasto 14
Piątek, 29 czerwca 2018 Kategoria 50-100, blisko domu, Samotnie, Szosa
| Km: | 90.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 1790kcal | Podjazdy: | 1200m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Sprawdzenie roweru
Piątek, 29 czerwca 2018 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, Szosa
| Km: | 6.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:15 | km/h: | 24.00 |
| Pr. maks.: | 45.00 | Temperatura: | 20.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 110kcal | Podjazdy: | 80m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Trening 61
Środa, 27 czerwca 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2018
| Km: | 58.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:01 | km/h: | 28.76 |
| Pr. maks.: | 47.00 | Temperatura: | 15.0°C | HRmax: | 167167 ( 85%) | HRavg | 128( 65%) |
| Kalorie: | 1401kcal | Podjazdy: | 360m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Ostatnia jazda
przed Pętlą Beskidzką. Pojechałem na lepszym sprzęcie w celu sprawdzenia czy
nic nie trzeba jeszcze zrobić. Trasa bardzo łatwa, bez trudniejszych podjazdów
ale za to z wiatrem wiejącym z każdej strony przez co prawie 80 % czasu jechałem
pod wiatr. Żeby było ciekawiej to po dojechaniu do Rudzicy musiałem kombinować,
jak przejechać nie trafiając na utrudnienia. Pierwszy skręt i od razu zamknięta
droga. Druga próba była udana ale kawałek dalej pojawiły się dwa zwężenia.
Jakbym wiedział to nadłożyłbym drogi przez Łazy i ominął wszystkie utrudnienia.
Ostatnie kilometry już na zupełnym luzie.








Trening 60
Wtorek, 26 czerwca 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2018
| Km: | 55.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:53 | km/h: | 29.20 |
| Pr. maks.: | 54.00 | Temperatura: | 15.0°C | HRmax: | 157157 ( 80%) | HRavg | 127( 65%) |
| Kalorie: | 1111kcal | Podjazdy: | 380m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Ostatni tydzień
przed Pętlą Beskidzką przeznaczam na odpoczynek, luźne jazdy bez mocnych
akcentów. Nie chciało mi się przekładać pomiaru mocy z drugiego roweru i
jechałem bez danych. Wybrałem się na dawno nie jechaną trasę, kiedyś często ją
jeździłem. Czas szybko minął i po jeździe.






ITT Sieroszewice 2018
Niedziela, 24 czerwca 2018 Kategoria 0-50, avg>30km\h, Samotnie, Szosa
| Km: | 18.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:26 | km/h: | 41.54 |
| Pr. maks.: | 54.00 | Temperatura: | 12.0°C | HRmax: | 184184 ( 94%) | HRavg | 175( 89%) |
| Kalorie: | 578kcal | Podjazdy: | 50m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Kolejny start z
cyklu Road Maraton, kolejna czasówka w tym sezonie. Nie byłem do niej
przygotowany tak jak powinienem i odbiło się to na jeździe i wyniku, na większość
rzeczy które nie zagrały miałem wpływ i wiem, że mógłbym zyskać sporo cennych
sekund których brakło do satysfakcji. Nie mogę być zadowolony z rezultatu i
taki kubeł zimnej wody przyda się przed Pętlą Beskidzką.
Pogoda nie rozpieszczała i już podczas rozgrzewki warunki były bardzo zmienne. Zaczynałem po w miarę suchych drogach, później na zmianę padało i wychodziło słońce. Po rozgrzewce szybko rozebrałem kurtkę i stanąłem na starcie dosłownie w ostatniej chwili. Ruszyłem bardzo słabo, co prawda nie miałem problemów z wpięciem się ale jechałem zbyt słabo, po skręcie w lewo przyśpieszyłem i patrząc na moc jechałem dobrym tempem a nawet trochę za mocno. Po kilku minutach zaczęło padać, nie padało długo ale przez chwile dosyć mocno i motywacja nieco spadła. Wydawało mi się, że jadę cały czas mocno i dobrze ale po chwili zobaczyłem na czas i dystans i okazało się, że wcale dobrze nie jest. Na zakrętach hamowałem jak baba i traciłem na tym sporo cennych sekund. Po wjechaniu na główną drogę nastąpił fajny odcinek z wiatrem. Można było jechać bardzo szybko pod warunkiem, że nie przeszkadzały samochody. Miałem w bliskiej odległości dwóch zawodników i na około 5 kilometrowym odcinku nie dogoniłem ich. Dla mnie ten odcinek nie był tak szybki jak być powinien, trzy niebezpieczne sytuacje mnie spotkały, pierwsze wyjechał samochód z podwórka, na szczęście nie jechałem jeszcze szybko i nie wytraciłem zbyt dużo prędkości. Gdy się rozpędziłem to znowu musiałem hamować, z 50 km/h do 30 km/h, po kolejnym rozpędzie do 50 km/h znowu musiałem hamować i to na tyle mocno, że zablokowałem tylne koło i zdarłem lekko oponę i już nie mogłem się rozpędzić bo za chwilę nastąpił zakręt w prawo. Po skręcie szybko wyprzedziłem dwóch zawodników i jechałem w miarę dobrym tempem. Na jednym z zakrętów poczułem dziwne zachowanie przedniej opony, w głowie miałem tylko jedno słowo – kapeć. Na szczęście nie czułem obręczy ale jazda do mety była już asekuracyjna. Na ostatniej prostej nie umiałem złapać właściwego rytmu a ostatnie 100 metrów już odpuściłem. Byłem zrezygnowany, niby wygenerowałem niezłą moc ale w żaden sposób nie przełożyło się to na wynik. Średnia moc prawie 5 W/kg powinna dać dużo lepszy czas. Byłem trochę rozczarowany a po zobaczeniu wyników i 3 sekundowej stracie do podium byłem bardzo rozczarowany. Gdybym stracił 30 sekund to mógłbym mówić, że słaby start, finisz i niezbyt efektywna jazda na trasie nie miała wpływu na wynik, strata 3 sekund do czołowej trójki to jest dla mnie porażka, zwłaszcza po ostatnich obiecujących czasówkach.
Wiem co zrobiłem źle i myślę, że kolejny raz tych samych błędów już nie popełnię. Po analizie mogę stwierdzić, że podobne błędy popełniłem w Orzeszu. Ostatni tydzień a szczególnie trzy poprzednie dni były dla mnie ciężkie, nie miałem na nic czasu, nie sprawdziłem dobrze sprzętu, co prawda zmienione przełożenia na pewno pomogły, ale zbyt małe ciśnienie w przednim kole, za nisko ustawione siodełko, nieregularne treningi w ostatnim czasie, małe problemy zdrowotne i co najważniejsze nieogolone nogi sprawiły, że straciłem sporo sekund i miejsce na podium. Traktuję to jako lekcję i myślę, że następna czasówka pójdzie już znacznie lepiej.

Pogoda nie rozpieszczała i już podczas rozgrzewki warunki były bardzo zmienne. Zaczynałem po w miarę suchych drogach, później na zmianę padało i wychodziło słońce. Po rozgrzewce szybko rozebrałem kurtkę i stanąłem na starcie dosłownie w ostatniej chwili. Ruszyłem bardzo słabo, co prawda nie miałem problemów z wpięciem się ale jechałem zbyt słabo, po skręcie w lewo przyśpieszyłem i patrząc na moc jechałem dobrym tempem a nawet trochę za mocno. Po kilku minutach zaczęło padać, nie padało długo ale przez chwile dosyć mocno i motywacja nieco spadła. Wydawało mi się, że jadę cały czas mocno i dobrze ale po chwili zobaczyłem na czas i dystans i okazało się, że wcale dobrze nie jest. Na zakrętach hamowałem jak baba i traciłem na tym sporo cennych sekund. Po wjechaniu na główną drogę nastąpił fajny odcinek z wiatrem. Można było jechać bardzo szybko pod warunkiem, że nie przeszkadzały samochody. Miałem w bliskiej odległości dwóch zawodników i na około 5 kilometrowym odcinku nie dogoniłem ich. Dla mnie ten odcinek nie był tak szybki jak być powinien, trzy niebezpieczne sytuacje mnie spotkały, pierwsze wyjechał samochód z podwórka, na szczęście nie jechałem jeszcze szybko i nie wytraciłem zbyt dużo prędkości. Gdy się rozpędziłem to znowu musiałem hamować, z 50 km/h do 30 km/h, po kolejnym rozpędzie do 50 km/h znowu musiałem hamować i to na tyle mocno, że zablokowałem tylne koło i zdarłem lekko oponę i już nie mogłem się rozpędzić bo za chwilę nastąpił zakręt w prawo. Po skręcie szybko wyprzedziłem dwóch zawodników i jechałem w miarę dobrym tempem. Na jednym z zakrętów poczułem dziwne zachowanie przedniej opony, w głowie miałem tylko jedno słowo – kapeć. Na szczęście nie czułem obręczy ale jazda do mety była już asekuracyjna. Na ostatniej prostej nie umiałem złapać właściwego rytmu a ostatnie 100 metrów już odpuściłem. Byłem zrezygnowany, niby wygenerowałem niezłą moc ale w żaden sposób nie przełożyło się to na wynik. Średnia moc prawie 5 W/kg powinna dać dużo lepszy czas. Byłem trochę rozczarowany a po zobaczeniu wyników i 3 sekundowej stracie do podium byłem bardzo rozczarowany. Gdybym stracił 30 sekund to mógłbym mówić, że słaby start, finisz i niezbyt efektywna jazda na trasie nie miała wpływu na wynik, strata 3 sekund do czołowej trójki to jest dla mnie porażka, zwłaszcza po ostatnich obiecujących czasówkach.
Wiem co zrobiłem źle i myślę, że kolejny raz tych samych błędów już nie popełnię. Po analizie mogę stwierdzić, że podobne błędy popełniłem w Orzeszu. Ostatni tydzień a szczególnie trzy poprzednie dni były dla mnie ciężkie, nie miałem na nic czasu, nie sprawdziłem dobrze sprzętu, co prawda zmienione przełożenia na pewno pomogły, ale zbyt małe ciśnienie w przednim kole, za nisko ustawione siodełko, nieregularne treningi w ostatnim czasie, małe problemy zdrowotne i co najważniejsze nieogolone nogi sprawiły, że straciłem sporo sekund i miejsce na podium. Traktuję to jako lekcję i myślę, że następna czasówka pójdzie już znacznie lepiej.

Rozjazd
Czwartek, 21 czerwca 2018 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, Szosa
| Km: | 20.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:03 | km/h: | 19.05 |
| Pr. maks.: | 46.00 | Temperatura: | 26.0°C | HRmax: | 135135 ( 69%) | HRavg | 96( 49%) |
| Kalorie: | 363kcal | Podjazdy: | 240m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Krótki rozjazd po okolicy. Pogoda niepewna, na szczęście udało się nie zmoknąć.




Trening 59
Środa, 20 czerwca 2018 Kategoria 50-100, avg>30km\h, Samotnie, Szosa, Trening 2018, w grupie
| Km: | 65.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:08 | km/h: | 30.47 |
| Pr. maks.: | 61.00 | Temperatura: | 24.0°C | HRmax: | 181181 ( 92%) | HRavg | 137( 70%) |
| Kalorie: | 1527kcal | Podjazdy: | 530m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Pierwszy od dawna
trening z TwomarkSport. Chciałem się sprawdzić na rundach i oczywiście nie
wszystko wyszło jak powinno. Dojazd do rund spokojny w grupie a po wjeździe na rundę
od razu gaz, nie złapałem dobrego rytmu i zacząłem tracić, po chwili znalazłem się
na samym końcu, za osobami które jechały bardzo dziwnie, nerwowo, zmieniając
tor jazdy przez co prawie liznąłem koło a na jednej z wyrw wybiło mnie z rytmu
i nie wiem jakim cudem nie wyglebiłem. Wszyscy oczywiście mi odjechali i nie
miałem już kogo gonić. Za rondem wyprzedziłem kilka osób ale najlepsi oddalali się.
Jechałem sam, straciłem sporo i nawet na podjeździe nikogo nie widziałem.
Miałem plan by pojechać mocno jedną rundę a drugą spokojnie i do domu. Z planu
nic nie wyszło i na drugą rundę wjechałem mocnym tempem i mocno jechałem dalej.
Widziałem kogoś przed sobą, ale nie dogoniłem bo ten zawodnik skręcił w skrót. Jechałem
cały czas swoim tempem i byłem w stanie utrzymać to tempo przez 4 rundy. Po
drodze wyprzedziłem 4 osoby i w sumie nie dużo straciłem do kilkuosobowej
grupki która chociaż 1 rundę przejechała z czołówką. Po rundach dosyć spokojnie
dojechaliśmy w grupie do Bielska. Ciężko jest się pozbierać po kraksach i o
dobrej jeździe w grupie na razie mogę pomarzyć. Zostaję za grupą szybciej niż
dużo słabsi zawodnicy i nic z tym nie mogę zrobić.




Miasto 13
Wtorek, 19 czerwca 2018 Kategoria 50-100, blisko domu, Samotnie, Szosa
| Km: | 90.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 1790kcal | Podjazdy: | 1200m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Trening 58
Wtorek, 19 czerwca 2018 Kategoria 100-200, Samotnie, Szosa, Trening 2018
| Km: | 147.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 05:31 | km/h: | 26.65 |
| Pr. maks.: | 67.00 | Temperatura: | 23.0°C | HRmax: | 183183 ( 93%) | HRavg | 136( 69%) |
| Kalorie: | 3998kcal | Podjazdy: | 2130m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Wreszcie
znalazłem trochę więcej czasu na trening. Ten trening miał na celu podjęcie
decyzji o dystansie na Pętli Beskidzkiej. Mając 6 godzin czasu, w głowie
pojawiły się dwa podjazdy, jeden to dobrze znana Lysa Hora a drugi to nieznany
Velky Polom. Planowałem jechać równym tempem i nawet się to udawało, po drodze
obrałem kierunek Cieszyn. Jechało się dobrze na tyle, że pomimo walki z wiatrem
dosyć szybko dojechałem do Cieszyna. Natrafiłem na utrudnienia, najpierw korki
i przepychanie się przez zatłoczony Cieszyn a później zamknięta droga. Dalej
jechało się już dużo lepiej, bez utrudnień. Zbyt mało piłem i powoli zaczynało
brakować sił. Przed samym podjazdem małe utrudnienia, brak asfaltu na odcinku
około 1 kilometra. Podczas podjazdu sporo przygód, na początek jakiś kolarz dał
mi pokaz jak powinno się jeździć pod górę, może byłoby to imponujące gdyby
podjazd kończył się po 200 metrach. Podjazd zacząłem swoim tempem, nie jechałem
przesadnie mocno i nie walczyłem o czas. Po krótkim zjeździe spotkałem znajomych
i chwilowy, nie planowany postój. Nic nie wskazywało na to, że mogą wystąpić
jakieś problemy, tętno szło niebezpiecznie w górę, zaczynało mnie znowu
przytykać i ostatnie kilometry podjazdu jechałem już na oparach, ograniczała
mnie tylko korba a nie chciałem przepychać. W połowie stromego odcinka
zauważyłem jakiegoś pechowca który prosił o pompkę. Drugi postój znowu nie był
planowany i strata kolejnych 15 sekund nie robiła mi różnicy, czas i tak był
mocno przeciętny. Do końca podjazdu jakoś dotrwałem i od razu zacząłem
zjeżdżać. Po drodze w dół jeden postój na odzyskanie pompki i w sumie nawet
szybko zjechałem w dół. Po zjeździe zatrzymałem się w przydrożnej restauracji
na uzupełnienie płynów. Wodopój był konieczny i dalsza jazda była już
przyjemniejsza. Dojazd do Cieszyna w mocnym tempie a dalej już spokojniej do
domu. Po tym treningu jestem tak samo daleki od podjęcia decyzji o dystansie na
Pętli Beskidzkiej jak przed jazdą. Chciałbym wystartować na dłuższym dystansie
ale nie wiem czy będę w stanie.











