Piotr92blog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(13)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy PiotrKukla2.bikestats.pl

linki

Trening 84

Sobota, 27 sierpnia 2016 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2016, w grupie
Km: 96.00 Km teren: 0.00 Czas: 03:30 km/h: 27.43
Pr. maks.: 70.00 Temperatura: 23.0°C HRmax: 173173 ( 88%) HRavg 138( 70%)
Kalorie: 2700kcal Podjazdy: 1470m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Trening w grupie, niestety z awarią i przez to nie pojechałem dobrze Tokarni ale dobrze, że stało się to na treningu a nie na żadnym maratonie czy wyścigu. Do Skoczowa dojechałem spokojnie a później już w grupie po zmianach do Ustronia. Pierwszy podjazd czyli Równicę wjechaliśmy razem, dawno nie miałem czasu powyżej 20 minut a wyszło 22:40 i cały czas w tlenie i oszczędziłem trochę sił. Na zjeździe trochę straciłem ale później już było lepiej i do podnóża Tokarni dojechałem w grupie, przed podjazdem zostałem z tyłu i kiedy próbowałem zrzucić na mniejszą tarczę to coś przeskoczyło w przerzutce i po chwili na stromym spadł mi łańcuch, musiałem podejść kawałek ale później nie potrafiłem ustawić przerzutki tak aby nie obcierał łańcuch i musiałem jechać cały czas na blacie, wjechałem kawałek ale było zbyt stromo a jazda 2-3 km/h to nie moja bajka i musiałem zejść z roweru. Co za wstyd, myślałem, że jestem dobrym góralem ale widać i dobrym zawodnikom zdarzają się wpadki. Ostatnie 300 metrów wjechałem i spokojnie zjechałem do Wisły. Później w grupie jechaliśmy dalej w kierunku Czarnego. Kiedy wyszedłem na zmianę to musiałem podkręcić tempo by nie jechać zbyt siłowo i chyba trochę za mocno jechałem, na Zameczek też jechałem na blacie i wjechałem cały podjazd na 53x21. Do połowy dojechałem w grupie a później już samemu na szczyt. Na Kubalonce postój i później równa jazda po zmianach do Skoczowa. Od Skoczowa już samotnie do domu. Okazało się, że pękła sprężyna naprężająca przerzutkę i po wymianie przerzutka chodzi tak jak przed awarią.
https://www.strava.com/activities/690521985

Przejażdżka

Piątek, 26 sierpnia 2016
Km: 13.00 Km teren: 0.00 Czas: 00:28 km/h: 27.86
Pr. maks.: 51.00 Temperatura: 23.0°C HRmax: 167167 ( 85%) HRavg 132( 67%)
Kalorie: 296kcal Podjazdy: 110m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze

Trening 83

Wtorek, 23 sierpnia 2016 Kategoria 100-200, Samotnie, Szosa, Trening 2016
Km: 163.00 Km teren: 0.00 Czas: 05:43 km/h: 28.51
Pr. maks.: 69.00 Temperatura: 20.0°C HRmax: 157157 ( 80%) HRavg 131( 67%)
Kalorie: 3467kcal Podjazdy: 1400m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Spokojny trening wytrzymałościowy. Trasa fajna przez Słowację, ruch duży ale dało się przeżyć, kilka miejsc ze zwężeniami i robotami drogowymi, na większości dobrej jakości drogi i przyjemnie się jechało.
Wyjechałem o 7 i było zimno, trochę źle się ubrałem i później tego żałowałem. Teoretycznie przez połowę trasy miałem mieć wiatr w plecy ale nie przewidziałem porannych mgieł i zawirowań powietrza więc tak naprawdę wiatr w plecy miałem na odcinku od Jeleśni do Namiestowa. Początkowo jechało się ciężko i nie wiedziałem jak będzie dalej, później było już lepiej i noga powoli się rozkręcała. Pierwsze zwolnienie przed Żywcem gdzie był korek do ronda, miasto minąłem bokiem i za Żywcem pierwszy bufet, zjadłem banana i w Świnnej zwężenie drogi przez uszkodzony most i znowu postój, kiedy dojechałem do Jeleśni to mgła opadła i temperatura wzrosła do ponad 10 stopni i dalej jechało się już dobrze. Równa spokojna jazda i dystans uciekał i nawet nie wiem kiedy dojechałem do granicy. Na górze niestety kontrola dowodu osobistego i kolejny przymusowy postój. Po drugiej stronie granicy służby porządkowe kosiły pobocza i znowu był korek ale udało się jakoś minąć i mogłem jechać dalej aż do Namiestowa. Tam zwężenie i remont drogi, korzystając z przymusowego postoju napełniłem bidony bo brakowało już picia i jechałem dalej, Za miastem znowu zwolnienie tym razem przez traktor, trochę mnie to już zaczęło denerwować. Po skręcie na drogę w kierunku Orawskiej Leśnej zrobiłem kolejny bufet i zjadłem tym razem batona i żela, na odcinku do Zakamennego nie minął mnie nawet jeden samochód, po skręcie na drogę w kierunku granicy zorientowałem się, że czeka mnie walka z wiatrem do samego domu, masakra. Droga do granicy w niezbyt dobrym stanie, da się jechać ale trzęsie starsznie. Przed granicą zjadłem banana a po przekroczeniu granicy krótki postój przed zjazdem do Rajczy. Na zjeździe nie szalałem i dalej już probówałem jechać jak najrówniejszym tempem bez szarpania, początkowo się to udawało, gdy tylko zaczęły się górki za Węgierską Górką to straciłem rytm i musiałem zwolnić by nie jechać za mocnym tempem. Przed Lipową na zjeździe pszczoła wleciała mi pod rękawiczkę i mnie użądliła, nie miałem się jak zatrzymać i żądło wyciągnąłem dopiero po minucie. Początkowo lała się krew, udało się zatamować i nic się nie działo. W Lipowej zatankowałem bidony i dalej już mi się nie chciało jechać, dojechałem do domu a tam dopiero zorientowałem się, że palec w który zostałem użądlony jest dużo większy niż pozostałe i miałem problem ze zdjęciem rękawiczki. Nic się nie działo do wieczora ale rano gdy wstałem to cała dłoń już była większa niż druga i muszę coś z tym zrobić. Odpuściłem środowy trening w grupie i niedzielny Rajd Wokół Tatr, może do czwartku zejdzie opuchlizna abym mógł coś jeszcze pojeździć przed Karpaczem bo forma jest bardzo niestabilna.
https://www.strava.com/activities/685874018

GMJ 2016

Niedziela, 21 sierpnia 2016 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2016, w grupie
Km: 91.00 Km teren: 0.00 Czas: 03:28 km/h: 26.25
Pr. maks.: 73.00 Temperatura: 19.0°C HRmax: 193193 ( 98%) HRavg 143( 73%)
Kalorie: 3015kcal Podjazdy: 2000m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Kolejne, już 6 Górskie Mistrzostwa Jas-Kółek. W tym roku miałem trudne zadanie, obrona tytułu z zeszłego roku, nie przywiązywałem do tego wagi tylko planowałem jechać swoje. Trasa była dobra, pogoda na szczęście też się utrzymała, dopiero po przejechaniu trasy zaczęło padać. 
Na rozgrzewkę pojechałem z domu na Kubalonkę, na miejscu byłem o 8:45. Po 9 ruszyliśmy w 14 osobowym składzie w kierunku Wisły. Za rondem był start, od początku mocne tempo, byłem pewny, że nie wszyscy wytrzymają do podnóża podjazdu, pomyliłem się, przed podjazdem na Kubalonkę większość osób jechała razem, postanowiłem już wtedy podkręcić maksymalnie tempo. Nie czułem się najlepiej ale jechałem ile sił w nogach, na kole jechał tylko Kamil z którym już jechałem do końca wyścigu. Na podjeździe zrobiliśmy ponad minutę przewagi, na zjeździe o dziwo nie było przeszkód i nawet szybko udało się zjechać a w Istebnej na zmarszczkach jeszcze udało się trochę powiększyć przewagę. Za rondem w Jaworzynce nie było widać reszty z tyłu i później trochę straciliśmy na zjeździe do Czadeczki. Na kolejnym podjeździe Kamil już trochę odstaje i później dogania mnie przed zjazdem, na który ledwo zdążyliśmy skręcić. Niebezpieczny zjazd na którym Kamil prawie wylatuje z drogi, dobrze, że było sucho i nie jechał żaden samochód bo mogłoby być nieciekawie. Kolejny podjazd pojechałem też mocno i Kamil znowu trochę został z tyłu a na zjeździe dojechał i później dojechaliśmy na rondo gdzie stał Sebastian i Robert. Podjazd do Istebnej pojechałem znowu mocno i Kamil znowu trochę stracił, mieliśmy kilka minut przewagi i już trochę odpuściliśmy i dalej jechałem średnim tempem, po wjeździe na Kubalonkę zostało tylko 10 kilometrów do mety. Dalej jechaliśmy spokojniejszym tempem a reszty z tyłu nie było widać, w Dolinie Czarnej Wisełki dużo turystów i kilka razy musieliśmy zwalniać, na Zameczek już każdy wjechał swoim tempem, wiedziałem, że nikt już mnie nie dogoni i wjechałem już na luzie na dosyć wysokiej kadencji. Na mecie miałem czas 1:47 i nad Kamilem 40 sekund przewagi. Tętno było niższe niż zazwyczaj na wyścigach czyli mogłem jeszcze mocniej pojechać ale nie miało to większego sensu. Po wyścigu zaczęło padać i poszliśmy na napoje i ciasto do schroniska.
Kolejny trening we wtorek, dłuższa pętla wytrzymałościowa.
https://www.strava.com/activities/683667087/segmen...

Przepalenie

Sobota, 20 sierpnia 2016 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, Szosa
Km: 14.00 Km teren: 0.00 Czas: 00:32 km/h: 26.25
Pr. maks.: 48.00 Temperatura: 22.0°C HRmax: 187187 ( 95%) HRavg 131( 67%)
Kalorie: 361kcal Podjazdy: 210m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze

Trening 82

Czwartek, 18 sierpnia 2016 Kategoria Samotnie, Szosa, Trening 2016
Km: 67.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:23 km/h: 28.11
Pr. maks.: 58.00 Temperatura: 21.0°C HRmax: 175175 ( 89%) HRavg 137( 70%)
Kalorie: 1637kcal Podjazdy: 770m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze

Trening 81

Środa, 17 sierpnia 2016 Kategoria 50-100, avg>30km\h, Samotnie, Trening 2016, w grupie
Km: 63.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:06 km/h: 30.00
Pr. maks.: 58.00 Temperatura: 18.0°C HRmax: 185185 ( 94%) HRavg 129( 66%)
Kalorie: 1382kcal Podjazdy: 310m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze

Dojazdy, rozgrzewki, itp.

Poniedziałek, 15 sierpnia 2016 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, w grupie
Km: 77.00 Km teren: 0.00 Czas: km/h:
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: 1530kcal Podjazdy: m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze

Road Trophy 2016 etap 4

Poniedziałek, 15 sierpnia 2016 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, w grupie
Km: 70.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:26 km/h: 28.77
Pr. maks.: 80.00 Temperatura: 19.0°C HRmax: 186186 ( 95%) HRavg 156( 80%)
Kalorie: 2478kcal Podjazdy: 1700m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Ostatni etap znowu pechowy. Tym razem ustawiłem się bardziej z przodu ale początek znowu nerwowy z lekkim zatorem na pierwszej ściance w Koniakowie. Odcinek do Przełęczy Koniakowskiej wyglądał tak samo jak dzień wcześniej z tą różnicą, że nie miałem tyle szczęścia i musiałem jechać miejscami wolniej niż mógłbym, najpierw musiałem gonić aby dołączyć do ogona peletonu a później powoli się przesuwałem. Zjazd do Kamesznicy tym razem fatalny w moim wykonaniu, trafiłem na gościa zjeżdżającego jeszcze gorzej niż ja i bałem się go wyprzedzić i straciłem sporo miejsc i czasu, Marek i Dominik śmignęli koło mnie jak strzały i tyle ich widziałem. Na podjeździe próbowałem gonić ale kilka zatorów było i momentami jechałem 6km/h, dopiero za połową podjazdu wyprzedziłem wszystkich i jechałem sam, na szczycie miałem około 100 metrów starty do 2 grupy, zjeżdżałem w towarzystwie zawodnika z Bikeatelier i nawet dobrze nam szło, po przejechaniu pod ekspresówką towarzysz się zagapił i pojechał w lewo, zanim się kapnął to dojechała duża grupa z Markiem i ja miałem nad nimi jakieś 30 metrów przewagi, strata do 2 grupy wynosiła prawie 500 metrów. Jechałem równym i mocnym tempem i w końcu udało się złapać grupę w której jechali m.in. Przemek Szlagor i Marcin Bartolewski. Początkowo współpraca układała się wzorowo i po drodze łapaliśmy pojedynczych kolarz, m.in. Michała Leśniewskiego i Tomka Matogę. Dobrze się jechało do Hyrczawy, tam kiedy zjechałem ze zmiany na początku stromego odcinka zjazdu wyjechała ciężarówka na środek drogi, grupa podzieliła się na dwie, ja ledwo dojechałem a dodatkowo coś strzeliło mi w kole i zaczęło bić lekko na boki. Dalsza jazda już była dosyć asekuracyjna, ponadto współpracy w grupie nie było i poszedł mocny atak na który nie odpowiedziałem i dobrze, bo później został skasowany. Za bufetem złapała nas duża grupa z Markiem i w tym momencie jechało nas prawie 30. Mocne tempo do granicy i tam niestety zauważyłem brak powietrza w tylnym kole. Zatrzymałem się i chciałem zmieniać dętkę, zauwazyłem, że powietrze schodzi wolno i zaryzykowałem pompując dętkę nabojem, straciłem 3 minuty i mocnym tempem jechałem do mety, powietrza ubywało i podjazd na Złoty Groń pokonałem już na obręczy. Szkoda tego defektu bo czas z licznika wyszedł nawet lepszy niż zwycięscy finiszu z tej grupy, ogólnie to nie było źle, miejsce nie powala 45 w OPEN i 16 w kategorii A, niezmiennie w każdej innej kategorii byłbym wyżej. Tegoroczne pechowe Road Trophy skończyłem na 37 miejscu w OPEN i 14 w kategorii A. Gdyby nie te defekty to zapewne skończyłbym w 10 kategorii A i 22 miejscu w OPEN, przewaga nad rywalami na czasówce była wystarczająca by ją utrzymać na etapach. Szkoda ale taki jest ten sport, w przyszłym sezonie już rywale nie będą mieć tak łatwo ponieważ zmieniam sprzęt na lepszy i przez to skończy się odpuszczanie na zjazdach. Wyścig wygrał Piotr Tomana do którego straciłem ponad 45 minut, najniższa moja starta do zwycięzcy w historii moich startów w etapówkach. W generalce spadłem na 9 miejsce i chyba wyżej nie będę na koniec sezonu. Kolejny ważny punkt w moim kalendarzu to Karpacz.
https://www.strava.com/activities/676954874

Road Trophy 2016 etap 3

Niedziela, 14 sierpnia 2016 Kategoria 50-100, Szosa, w grupie
Km: 96.00 Km teren: 0.00 Czas: 03:19 km/h: 28.94
Pr. maks.: 81.00 Temperatura: 23.0°C HRmax: 185185 ( 94%) HRavg 154( 78%)
Kalorie: 3400kcal Podjazdy: 2100m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Drugi dzień rywalizacji na Road Trophy zawsze był dla mnie kryzysowy, w tym roku było inaczej z czego jestem zadowolony. Po dobrej rozgrzewce ustawiłem się w sektorze, był już prawie pełny i zostało miejsce z tyłu. Wiele osób ustawiło się z przodu poza sektorem, mam nadzieję, że kiedyś ktoś pójdzie po rozum do głowy i wprowadzi pomiar czasu na starcie, mata w sektorze rozwiązała by ten problem i każdy by musiał przez nią przejechać a czas startu i tak byłby liczony dla wszystkich taki sam. Początek nerwowy, staram się przesunąć trochę do przodu i nawet się to udaje do pierwszej ścianki. Tam niestety zator, znowu ktoś leży, inni próbują się wpiąć na środku drogi, dobrze, że mam 30x25 to udało się przetrwać bez zatrzymania. Po ściance miałem już około 200 metrów straty do poprzedzających zawodników, jechałem mocnym tempem i dogoniłem ogon rozciągniętego peletonu tuż przed drugim trudniejszym odcinkiem. Na podjeździe wyprzedziłem sporo osób, niektórzy próbowali mnie blokować ale udawało się znajdywać luki i omijać takich zawodników. Na zjeździe do Kamesznicy standardowo straciłem ale kolejny podjazd zrekompensował mi to z nawiązką. Na szczycie brakło mi jakieś 150 metrów do jak się okazało później pierwszej grupy i dupa blada. Zjazd rozpocząłem z dwójką zawodników z Bikeatelier i nawet udało się współpracować, ale dojechała do nas najpierw jedna większa grupa, później kolejna a w Milówce jeszcze jedna z Dominikiem i Markiem. Przed podjazdem na Kotelnicę w grupie było ponad 30 osób, dopiero podkręcenie tempa przez Przemka Szlagora trochę to rozciągnęło a końcówkę podjazdu już jechałem na czele średnim tempem i grupa uszczuplała do 15 osób, po zjeździe część osób dojechała. Przed Solą samotnie dojechał Marek i jechaliśmy razem dalszą część trasy. W tej grupce dojechaliśmy do Jaworzynki, po drodze były próby współpracy ale z reguły nieudane, mocniejsze zmiany Przemka Szlagora rozciągały grupę strasznie, nierówna nawierzchnia sprawiła, że jedna lub dwie osoby złapały gumy. Fajna współpraca była na odcinku z Mostów do Hyrczawy, na granicy był bufet i tam zaatakował Marcin Bartolewski, kolejny skuteczny atak tego zawodnika, dziwię się, że nie jechał on z pierwszą grupą. Na bufecie już odpadły dwie osoby w tym Marek Adamczyk, w Jaworzynce część osób nie zauważyła skrętu w prawo i musieli się wracać. Na zjeździe znowu lekko odstawałem od grupy ale nie zostałem z tyłu. Na odcinku w kierunku Krężelki miała miejsce dosyć niebezpieczna sytuacja z pijanym mężczyzną, próbował zatrzymać naszą grupę i miał pretensje o wyrzucanie śmieci oraz nieodpowiednie słownictwo. Przed Krężelką grupa już znowu się zmniejszyła, jechało mi się o dziwo cały czas bardzo dobrze, przed zjazdem do Czadeczki próba ataku ale nieudana, na zjeździe lekko odstałem i później samochód wjechał pomiędzy mnie a grupę i zrobiło się 200 metrów różnicy, dobrze, że był podjazd w kierunku głównej drogi i udało się dojechać, niestety w tym czasie poszedł atak o którym nie wiedziałem. Na zjeździe do ronda znowu straciłem kontakt z grupą i jechałem sam do podjazdu w Istebnej. W połowie prostej stromej drogi złapałem grupę i jechałem na jej czele do połowy podjazdu na Złoty Groń, okazało się, że na kole zostało tylko 3 zawodników z kategorii D którzy mieli walczyć o zwycięstwo na etapie i w całym wyścigu. Ostatnie 300 metrów odpuściłem i spokojnie wjechałem na metę, fajny etap, było trochę niebezpiecznych sytuacji ale ogólnie jestem zadowolony. Wynik może nie powala, 13 miejsce w kategorii A i 32 w OPEN nie jest szczytem moich możliwości ale zawsze mogło być gorzej.
 https://www.strava.com/activities/675682514/segmen...

kategorie bloga

Moje rowery

TCR Advanced 2 2021 12971 km
Zimówka 9414 km
Litening C:62 Pro 18889 km
Triban 5 54529 km
Astra Chorus 2022 15106 km
Evo 2 9901 km
Hercules 13228 km
Ital Bike 9476 km
Trek 17743 km
Agree GTC SL 21960 km
Cross Peleton 44114 km
Scott 9850 km

szukaj

archiwum