Pierwszy start w tym sezonie za mną. Forma nie najlepsza ale udało się poprawić czas z ubiegłego roku o 41s. Jechałem cały czas równo mocno z paroma zwolnieniami na nawrotach, ciasnych zakrętach i gdy wyjechał samochód na drogę tuż przede mną. Wyprzedziłem jednego kolarza i też jeden mnie wyprzedził tuż za pierwszym nawrotem. Czasowcem nigdy raczej nie będę, czasy jakie kręci czołówka to jest kosmos. W moim przypadku brakuje przede wszystkim siły. Nastawiam się na góry i taki wynik na czasówce jest dla mnie w pełni zadowalający, i tak dużej ilości punktów w tym sezonie nie będę zdobywał ale chciałbym zbliżyć się do czołówki. Kolejny start to jazda parami.
Konkretny trening za mną. Godzina trochę niesprzyjająca ale jak nie ma w innych godzinach czasu to dobre i to. Celem było 5 interwałów po 5 minut każdy na podjeździe pod Przegibek. Po spokojnym dojeździe do Straconki tam dosyć miła niespodzianka, wymieniają nawierzchnię. Każdy interwał zaczynałem przy mostku a kończyłem w okolicy tzw. patelni, bolało bardzo, niska kadencja rzędu 60rpm i tętno w okolicy 170-180bpm i tak 5 razy z 5 minutowym odpoczynkiem pomiędzy każdym interwałem. Później jeszcze podjazd ul. Brzóski i przez Kamienicę do domu. Średnia wyszła niska ale ni o nią chodziło.
Konkretny trening na podjazdach za mną. W sumie to jestem zadowolony z dyspozycji. Jeszcze kilka takich treningów i dłuższe podjazdy będę mógł pokonywać mocniej bez odcięcia co jest kluczowe w kontekście zbliżających się wyścigów górskich. Wczorajszy dzień wolny to był strzał w dziesiątkę. Pojechałem dzisiaj na podjazdy w okolicy Rudzicy o nachyleniu od 3 do nawet 10%. Zrobiłem trzy rundy na każdej po 6 podjazdów w tym 3 konkretne i trzy lżejsze. Każdy podjazd pokonywałem inaczej i to wszystko fajnie weszło w nogi. Wracając jeszcze mocno pokonałem podjazd w Międzyrzeczu ale brakło mnie trochę pod koniec. Po treningu krótki rozjazd a jutro interwały siłowe na podjeździe pod Przegibek a później wolne do soboty.
Pierwszy sprawdzian formy w tym sezonie. Po spokojnym dojeździe na start czasówki na Rozpoczęcie Sezonu, sprawy formalne, odbiór numeru i krótka odprawa a później start. Po starcie jechało się dobrze, na zjeździe musiałem z powodu samochodów przyhamować a kawałek dalej sie zatrzymać, dobrze że, miałem lemondkę to później trochę czasu nadrobiłem, niestety ostatni podjazd i odcinek poszły mi słabo i w sumie wynik wyszedł dobry ale mogło być lepiej. Starciłem 38s do pierwszego a 6s do podium. Muszę trenować podjazdy i budować wytrzymałość siłową bo nie jestem w stanie jechać dłużej z dużym wysiłkiem. Po ogłoszeniu wyników skierowałem się w kierunku domu, kawałek przejechałem z kapitanem i Andrzejem a ostatnie 30 km samotnie, ale z wiatrem i po drodze już jeden podjazd pojechałem równym tempem i tym razem udało się wjechac cały bez odcięcia.W domu byłem po 14. Za tydzień dwa starty w Orzeszu, w sobotę indywidualnie a w niedzielę w parze. W tygodniu planuję dwa lub trzy treningi, zależnie od mojej dyspozycji.