Most-Równica(5,0km):00:17:01(17,63) 383(7,7%) 186(93%) Wyjazd z domu o 7:20. Spokojnym tempem z lekkim wiatrem w plecy dojechałem do Skoczowa, po drodze straszna mgła mi towarzyszyła. W Skoczowie byłem o 7:50 i czekałem 15 minut na grupę, jak się okazało liczba uczestników tegorocznego rajdu przekroczyła 20 osób, część dojechała samochodami pod Równicę a rowerami jechało nas około 15 osób. Spokojnym tempem dojechaliśmy pod Równicę i tam chwila przerwy, pamiątkowe zdjęcie i start na moście. Ustawiłem się z tyłu, obsada była w tym roku mocna, przed samym startem dojechał Marek Adamczyk. Po starcie poszedł jak zawsze ogień, nie szalałem zbytnio, nogi średnio podawały, zacisnałem zęby i jechałem swoje, zacząłem stopniowo wyprzedzać kolejnych zawodników i po przejechaniu bruku wyrównałem tempo i byłem już w czołówce, w połowie trasy byłem już na drugim miejscu, potem jazda koło w koło z Markiem Adamczykiem, zostawiłem go na 1km przed szczytem, uznał moją wyższość i odpuścił, na ostatnim kilometrze dowaliłem mu 1 minutę, ujechany na maksa wjechałem na metę z rekordowym jak na siebie czasem 17:01. Zwycięstwo podbudowało mnie psychicznie, z atydzień Rajcza i może uda się dobrze pojechać, trasa w miarę mi odpowiada, brak technicznych zjazdów i kilka podjazdów. W tym tygodniu może się uda zrobić dwa treningi, wszystko zależy od pogody i czasu pracy. Wynik: 1/22
Ostatnio nic mi się nie chce, po nieudanym Road Trophy załamałem się psychicznie i nie mogę się pozbierać, pojawiły się problemy z alkoholem, ale już nad tym panuję i staram się żyć dalej po staremu. Co do treningu to jazda ze zmienną intensywnością, z początku lekko do Brennej i potem ogień do Ustronia i zjazd przez Zamilerze do Górek Wielkich i przez Grodziec do Jaworza. Tam parę interwałów na ul. Południowej i spokojny rozjazd i do domu już po zmroku. Noga nawet nie jest najgorsza, w niedzielę XI Rajd na Równicę, będzie ogień i walka o podium, o zwycięstwo będzie bardzo ciężko.