Krótki wyjazd na rozruszanie nóg przed weekendem. Niestety dzisiaj kolejny raz musiałem walczyć z wiatrem i znowu poległem. Nie jechało się najgorzej, trasa krótka i dosyć łatwa. Na weekend plan jest prosty dwa razy po 4-5 godzin jazdy. Mam nadzieję, że się uda, bo jeździć trzeba.
Plan był inny, kolejne cztery godziny jazdy. Nieststy brak czasu i niestabilna pogoda sprawiły, że wyjechałem dopiero przed 16, ruch na drogach był spory, więc kręciłem się po okolicy. Wyszły cztery pętelki znane już mi z zeszłego sezonu. Fajnie się kręciło. Forma zaczyna wzrastać. Jutro też pojeżdżę, jeśli nie będzie padać.
Trochę zmieniłem plany, umówiłem z kolegą z drużyny na wspólną jazdę, dojechaliśmy z Bielska do Istebnej i powrót, podjazdy poszły mi w miarę dobrze, jak na początek sezonu. Po drodze spotkaliśmy sporo kolarzy, piękna pogoda niczym w Hiszpanii, nie trzeba się nigdzie wybierać by pojeździć. Jedynym przeciwnikiem był wiatr który przez większość trasy przeszkadzał. Od Wisły było przeważnie z górki a jechaliśmy jak po płaskim, zgodnie współpracując, rozdzieliliśmy się w Skoczowie i każdy pojechał w swoją stronę, jutro dzień wolny na odpoczynek, pojadę tylko na uczelnię spokojnym tempem. Rower niedługo przejdzie przedsezonowy przegląd.
Kolejny trening wytrzymałościowy za mną. Noga coraz silniejsza, chociaż dzisiaj tego nie było widać, przez cały czas wiał wiatr, co widać na wykresie, bez wysiłku można było pomykać z wiatrem 40km/h i więcej. Pogoda bardzo dobra, ciepło i słonecznie, dużo kolarzy na trasie. Już niedługo zacznę trenować wytrzymałość siłową a nie tylko tlenową, w połowie miesiąca przesiadam się już na szosę. Na jutro planuję trening bliźniaczy do dzisiejszego.