ITT Przełomy Wisłoka 2018
Niedziela, 29 lipca 2018 Kategoria 0-50, Samotnie, Szosa
Km: | 7.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:17 | km/h: | 24.71 |
Pr. maks.: | 43.00 | Temperatura: | 24.0°C | HRmax: | 185185 ( 94%) | HRavg | 172( 88%) |
Kalorie: | 233kcal | Podjazdy: | 240m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze |
Po wczorajszym wyścigu nie czułem żadnego zmęczenia. Wszystko
było dobrze zorganizowane, strój, rower przygotowany i wyjeżdżając o planowanej
godzinie na rozgrzewkę jeszcze nic się nie działo. Po kilku minutach zauważyłem
dziwne zachowanie się tylnej przerzutki, nie zrzucała jak należy a przy każdej
próbie wrzucenia większej koronki nie było właściwej reakcji. Po kilku próbach
przerzutka już nie działała i wiedziałem, że poszła linka. Znowu pech, nigdy
nie może być dobrze, po raz kolejny nie mogłem pojechać tak jak potrafię, a większość
osób patrzy tylko na wynik a ten jest zupełnie nie adekwatny do moich obecnych
możliwości. Mając około 30 minut czasu pomyślałem o wymianie linki na nową
którą miałem w pokoju. Zjechałem na kwaterę, tak się zbierałem z domu, ze nie
miałem ani obcinaczek do linek ani wszystkich narzędzi. Wymiana linki mogła
tylko pogorszyć sprawę więc wróciłem w okolice startu i pożyczyłem śrubokręt i
ustawiłem przerzutkę na maksymalnie lekkim przełożeniu. Udało się uzyskać 36x15
a każda próba wrzucenia na 52 z przodu kończyła się zrzuceniem łańcucha na 13 z
tyłu. Nie miałem zbyt czasu na kombinowanie i na krótką rozgrzewkę pojechałem
na 36x15, wiedziałem, ze będzie ciężko ale musiało to wystarczyć. Dłuższa
rozgrzewka nie miała znaczenia bo i tak walczyłem tylko o dojechanie do mety.
Ruszyłem dosyć dobrze i pierwszy trudniejszy fragment pojechałem mocno, na łatwiejszych fragmentach mieliłem z kadencją ponad 100 i traciłem cenne sekundy. Nie wiem ile na tym fragmencie straciłem ale na pewno sporo. Po skręcie w prawo zrobiło się trudniej i tutaj już cierpiałem, nie znoszę przepychania a ostatnie 3 kilometry praktycznie tak wyglądały. Nie patrzyłem na licznik tylko daleko przed siebie i wtedy zobaczyłem przed sobą mojego jedynego rywala. Cierpiałem coraz bardziej ale nie poddawałem się. Moje nogi na mecie mówiły dość, nie byłem jakoś szczególnie ujechany, moc z czasówki bardzo słaba, czas zresztą też, nie wiem jaki cudem udało mi się wygrać. To jeden z niewielu pozytywów tego dnia. Jestem zły, że to znowu mnie dopadł pech i nie mogłem powalczyć o całkiem realny cel jakim było TOP 3 w OPEN na tej czasówce. Nie wiem co mam zrobić z tym sprzętem, oszczędzam go, nie jeżdżę na nim na co dzień, nie kupuje najtańszych części, regularnie go serwisuje a defekty ciągle się przytrafiają. W domu się zdziwiłem, że linka jest cała i w jakiś sposób zablokowała się w klamkomanetce. Jedyną przyczyną tego musiała być jazda z luźną linką, po zmianie przełożenia i na jakiejś nierówności to wyskoczyło. To by pasowało, bo gdyby linka strzeliła to byłyby już jakieś sygnały wcześniej. Forma jest dobra a za 2 tygodnie powinna być jeszcze lepsza. Dzięki tym dwóm średnio udanym startom awansowałem na 1 miejsce w Generalce. Utrzymać to będzie bardzo trudno, ale na TOP 3 na koniec cyklu mam spore szanse i o to będę walczył do końca. Ciężki tydzień mnie czeka a po nim zupełnie luźny okres i kolejny ważny start.




Ruszyłem dosyć dobrze i pierwszy trudniejszy fragment pojechałem mocno, na łatwiejszych fragmentach mieliłem z kadencją ponad 100 i traciłem cenne sekundy. Nie wiem ile na tym fragmencie straciłem ale na pewno sporo. Po skręcie w prawo zrobiło się trudniej i tutaj już cierpiałem, nie znoszę przepychania a ostatnie 3 kilometry praktycznie tak wyglądały. Nie patrzyłem na licznik tylko daleko przed siebie i wtedy zobaczyłem przed sobą mojego jedynego rywala. Cierpiałem coraz bardziej ale nie poddawałem się. Moje nogi na mecie mówiły dość, nie byłem jakoś szczególnie ujechany, moc z czasówki bardzo słaba, czas zresztą też, nie wiem jaki cudem udało mi się wygrać. To jeden z niewielu pozytywów tego dnia. Jestem zły, że to znowu mnie dopadł pech i nie mogłem powalczyć o całkiem realny cel jakim było TOP 3 w OPEN na tej czasówce. Nie wiem co mam zrobić z tym sprzętem, oszczędzam go, nie jeżdżę na nim na co dzień, nie kupuje najtańszych części, regularnie go serwisuje a defekty ciągle się przytrafiają. W domu się zdziwiłem, że linka jest cała i w jakiś sposób zablokowała się w klamkomanetce. Jedyną przyczyną tego musiała być jazda z luźną linką, po zmianie przełożenia i na jakiejś nierówności to wyskoczyło. To by pasowało, bo gdyby linka strzeliła to byłyby już jakieś sygnały wcześniej. Forma jest dobra a za 2 tygodnie powinna być jeszcze lepsza. Dzięki tym dwóm średnio udanym startom awansowałem na 1 miejsce w Generalce. Utrzymać to będzie bardzo trudno, ale na TOP 3 na koniec cyklu mam spore szanse i o to będę walczył do końca. Ciężki tydzień mnie czeka a po nim zupełnie luźny okres i kolejny ważny start.




komentarze
Może zmień serwis, który zajmuje się twoim rowerem? A może właśnie na startowym rowerze powinieneś częściej trenować w sezonie startowym? Sprzęt najczęściej daje sygnały, że zbliża się awaria i częste używanie głównej maszyny na pewno pomogłoby wychwycić problemy. Wydaje mi się, że zdecydowana większość kolarzy amatorów z którymi rywalizujesz w sezonie startów używa tylko jednego - startowego - roweru. Na oszczędzanie łańcucha i tylnej kasety przyjdzie czas na jesień i zimę. Pozdrawiam i do zobaczenia na trasach Istebna Road Trophy!
Patrycjusz - 15:13 poniedziałek, 30 lipca 2018 | linkuj
Komentuj