Roztrenowanie 4
Niedziela, 7 października 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa
Km: | 89.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:36 | km/h: | 24.72 |
Pr. maks.: | 66.00 | Temperatura: | 17.0°C | HRmax: | 182182 ( 93%) | HRavg | 140( 71%) |
Kalorie: | 1789kcal | Podjazdy: | 1320m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze |
Drugi dzień
dobrej pogody i kolejne poszukiwania nowych podjazdów. Wyjechałem
około 9 i było już dosyć ciepło. Obrałem kierunek Ustroń i
chciałem zaliczyć kilka nowych podjazdów. Nogi były zmęczone po
sobotniej jeździe i szło topornie. Po dojeździe do pierwszego z
podjazdów musiałem się na moment zatrzymać. Podjazd nie był
ekstremalnie trudny, sztywne fragmenty ponad 10 % przeplatane były
wypłaszczeniami a nawet krótkim zjazdem. Podjazd kończy się
między domami i trzeba zjechać tą samą drogą. Do drugiego
podjazdu musiałem dojechać do Wisły. Po skręcie w kierunku Gahury
była mokra droga, kawałek dalej już było sucho i zupełnie pusto.
Podjazd szedł dosyć topornie ale jakoś dotrwałem do końca.
Dojechałem do szlabanu i musiałem zjechać w dół, kawałek po
płytach a dalej już po asfalcie. Nie zjechałem do końca tylko
skręciłem na Bucznik. Ten podjazd też znam ale nigdy nie wjechałem
do końca. Początek jest dosyć spokojny, później nawet lekkie
wypłaszczenie i w tym momencie pojawił się za mną samochód który
stworzył dodatkową presję. Jechałem już dosyć mocno a gdy
pojawiły się płyty i nachylenie ponad 15% to już było naprawdę
ciężko. Zjechałem w dół do Jawornika. Zjazd był fatalny,
najpierw płyty, później fragmenty gorszego lub lepszego asfaltu i
znowu płyty. Kilka razy rozpędziłem się mocno i miałem problem z
utrzymaniem równowagi. Zjazd ciągnął się dosyć długo aż w
końcu dotarłem do głównej drogi w Wiśle Jaworniku. Skręciłem
w prawo i dojechałem do parkingu przed wyciągiem na Soszów.
Zjechałem do głównej drogi a tam totalna masakra, ruch jak diabli
i próba włączenia się trwała dosyć długo. Skręciłem w prawo
i za przejazdem kolejowym w lewo. Krótki, sztywny podjazd dał w
kość, początek po asfalcie a dalej jak to w tej okolicy pojawiły
się płyty. Końcówka znowu po lepszej nawierzchni aż do początku
szlaku. Zjazd bardzo asekuracyjny i szybki dojazd do Ustronia.
Czekając na Jas-Kółki krążyłem po okolicy. Najpierw w kierunku
Dobki, później Jaszowca i gdy stamtąd wracałem to nadjechała
spora grupa. Zjechałem do skrzyżowania i ruszyłem za nimi.
Jechałem mocno do momentu aż dojechałem do końca podzielonej już
grupy i spokojnym tempem wjechałem na szczyt, muszę uczyć się
spokojnego podjeżdżania bo może się to w przyszłości przydać.
Na Równicy ludzi jak mrówek i postój nie był szczególnie długi.
Po dosyć szybkim zjeździe dobrym tempem dojechaliśmy do Skoczowa
skąd już dużo spokojniej dojechałem do Bielska. Bardzo dobry
dzień.





