Roztrenowanie 6
Środa, 10 października 2018 Kategoria Samotnie, Szosa
Km: | 51.00 | Km teren: | 1.00 | Czas: | 02:02 | km/h: | 25.08 |
Pr. maks.: | 55.00 | Temperatura: | 18.0°C | HRmax: | 148148 ( 75%) | HRavg | 112( 57%) |
Kalorie: | 651kcal | Podjazdy: | 320m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Kolejny wyjazd po
13 godzinach w pracy, nie było innej możliwości jak zupełnie
spokojna, rekreacyjna jazda. Wyjechałem z domu i znowu skierowałem
się na Jaworze a dalej Jasienicę i Międzyrzecze. W Jasienicy
dogoniłem jakiegoś rowerzystę i jechałem chwile przed nim, jak
zaczął się podjazd to mnie minął, jechał sobie lekko i wtedy
się zorientowałem, że jedzie na elektrycznym rowerze. Nie zrobił
jakiejś piorunującej przewagi i chwilę po zjeździe do
Międzyrzecza dogoniłem go. Złapał moje koło i tak sobie
jechaliśmy, nie przeszkadzało mi to aż do ronda w Ligocie. Tam
wjechałem dosyć szybko na rondo i towarzysz chciał mnie tam
wyprzedzić myśląc że jadę w lewo, bardzo niebezpieczna sytuacja
skończyła się szczęśliwie i od tego momentu jechałem sam. W
Zabrzegu odbiłem w lewo na Czarnolesie i sprawdziłem stan
nawierzchni na tym odcinku. Można go określić jednym słowem,
tragedia. Dużo lepiej i swobodniej jechało się przez las do zapory
niż z Zabrzega do PKP w Czarnolesiu. Po przejechaniu zatłoczonej
zapory i dojeździe do Goczałkowic musiałem się zatrzymać.
Takiego tłoku na deptaku w Goczałkowicach nie widziałem chyba
nigdy, przeważały osoby starsze i być może było tam jakieś
spotkanie emerytów. Dalej jechałem pustymi, bocznymi drogami do
Mazańcowic na kontrolę remontu mostu. Remont jest już w
zaawansowanym stanie i przed końcem roku powinien być koniec. Do
Bielska też dosyć długo jechałem i przejechałem niedawno
położonym nowym asfaltem. Fajna alternatywa, jeżdżę tam
codziennie do pracy a na treningu jeszcze tam nie jechałem. Pod
koniec zrobiło się już chłodno i powoli zaczynało się już
ściemniać. Był to jeden z ostatnich popołudniowych wyjazdów w
tym roku.



