Trening 77
Niedziela, 28 lipca 2019
Km: | 76.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:10 | km/h: | 24.00 |
Pr. maks.: | 65.00 | Temperatura: | 24.0°C | HRmax: | 159159 ( 81%) | HRavg | 130( 66%) |
Kalorie: | 1325kcal | Podjazdy: | 1300m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze |
Wczoraj musiałem skorzystać z zapasu i wymienić uszkodzoną linkę, wstępnie wyregulowałem przerzutkę i byłem gotowy do jazdy. Planowałem lekki trening z kilkoma podjazdami. Akurat Jas-Kółki wybierały się na Górę Żar i zdecydowałem się na jazdę z nimi. Dobrze wiem jak wyglądają grupowe treningi, często nie odpowiadają moim oczekiwaniom i założeniom treningowym i dlatego zbyt często się na nich nie ponawiam.
Wyjechałem z domu po 8 i miałem złapać grupę na granicy Bielska z Międzyrzeczem. Byłem tam o odpowiedniej porze ale nikogo nie było widać. Nie było żadnej informacji na stronie o zmianie trasy, godziny czy odwołaniu treningu. Po ostatniej zmianie telefonu nie mam też wszystkich numerów telefonów a także nie byłem pewny kto się wybrał na trening. To wszystko spowodowało, że krążyłem w okolicy wjazdu do Bielska około 30 minut. W końcu zdecydowałem się na samotną jazdę. Na lotnisku spotkałem Marcina który jechał w tym samym kierunku. Cała droga aż na Przegibek minęła na pogaduchach niekoniecznie na tematy rowerowe. Na zjeździe nie dało się jechać zbyt szybko i odpuściłem sobie szaleństwa. Jakoś szybko dotarłem do podjazdu na Żar. Początek już był ciężki a później pomimo spokojniej jazdy męczyłem się strasznie. Często na tym podjeździe mam podobne problemy. W końcu znalazłem się na szczycie po ponad 30 minutach jazdy. Tam spotkałem Jas-Kółki, jak się okazało do Bielska wjechali inną drogą i dlatego nie spotkaliśmy się na trasie. Po krótkim postoju ruszyliśmy w dół. Skupiłem się znowu na technice która na coraz większej liczbie zjazdów wygląda dużo lepiej. Trochę towarzystwo się rozjechało i grupa połączyła się dopiero na podjeździe pod Przegibek. Pojechałem odrobinę mocniej niż dwa poprzednie podjazdy, na szczycie dołączył Wojtek i na zjazd ruszyliśmy w odstępach i na dole znowu czekanie na wszystkich. Gdy już ruszyliśmy to przegapiłem jeden skręt i pojechaliśmy, inną drogą ale bez skrzyżowań na których często jest problem ze skrętem w lewo. Doprowadziłem grupę do drogi na Mazańcowice i pojechałem w swoją stronę. Chcąc nie chcąc wyszedł fajny, spokojny chociaż krótki trening.



Wyjechałem z domu po 8 i miałem złapać grupę na granicy Bielska z Międzyrzeczem. Byłem tam o odpowiedniej porze ale nikogo nie było widać. Nie było żadnej informacji na stronie o zmianie trasy, godziny czy odwołaniu treningu. Po ostatniej zmianie telefonu nie mam też wszystkich numerów telefonów a także nie byłem pewny kto się wybrał na trening. To wszystko spowodowało, że krążyłem w okolicy wjazdu do Bielska około 30 minut. W końcu zdecydowałem się na samotną jazdę. Na lotnisku spotkałem Marcina który jechał w tym samym kierunku. Cała droga aż na Przegibek minęła na pogaduchach niekoniecznie na tematy rowerowe. Na zjeździe nie dało się jechać zbyt szybko i odpuściłem sobie szaleństwa. Jakoś szybko dotarłem do podjazdu na Żar. Początek już był ciężki a później pomimo spokojniej jazdy męczyłem się strasznie. Często na tym podjeździe mam podobne problemy. W końcu znalazłem się na szczycie po ponad 30 minutach jazdy. Tam spotkałem Jas-Kółki, jak się okazało do Bielska wjechali inną drogą i dlatego nie spotkaliśmy się na trasie. Po krótkim postoju ruszyliśmy w dół. Skupiłem się znowu na technice która na coraz większej liczbie zjazdów wygląda dużo lepiej. Trochę towarzystwo się rozjechało i grupa połączyła się dopiero na podjeździe pod Przegibek. Pojechałem odrobinę mocniej niż dwa poprzednie podjazdy, na szczycie dołączył Wojtek i na zjazd ruszyliśmy w odstępach i na dole znowu czekanie na wszystkich. Gdy już ruszyliśmy to przegapiłem jeden skręt i pojechaliśmy, inną drogą ale bez skrzyżowań na których często jest problem ze skrętem w lewo. Doprowadziłem grupę do drogi na Mazańcowice i pojechałem w swoją stronę. Chcąc nie chcąc wyszedł fajny, spokojny chociaż krótki trening.


