Piotr92blog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(13)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy PiotrKukla2.bikestats.pl

linki

Trening 87

Sobota, 10 sierpnia 2019 Kategoria 50-100, Cube 2019, No Limited 2019, Samotnie, Szosa, Trening 2019
Km: 84.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:48 km/h: 30.00
Pr. maks.: 59.00 Temperatura: 28.0°C HRmax: 151151 ( 77%) HRavg 129( 66%)
Kalorie: 1310kcal Podjazdy: 480m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Urlop się kończy i trzeba go jeszcze wykorzystać. Nie miałem żadnych planów na sobotę i pojechałem odebrać stroje. Wyjechałem po 10 z domu w bardzo wietrznych warunkach za którymi za bardzo nie przepadam. Noga całkiem dobra i moja jazda wyglądała bardzo dobrze. Po kilku kilometrach spokojnej jazdy pod wiatr ruszyłem mocniej, wiatr był sprzyjający i jechałem około 40 km/h do pierwszego podjazdu na trasie. Sekwencja kilku hopek w Rudzicy nie stanowiła żadnego problemu, dużo gorzej czułem się na zjeździe i odcinku drogi między stawami. Im bardziej płasko tym bardziej odczuwalny wiatr wiejący w twarz. Jechałem swoje a zatrzymał mnie dopiero przejazd kolejowy w Chybiu, wtedy też dojechało do mnie dwóch kolarzy których ciągłem za sobą aż do Strumienia. Tam mogłem jechać boczną droga do Wiślanki lub przez Zbytków. Odruchowo skręciłem w lewo i trafiłem na duży korek w kierunku skrzyżowania z Wiślanką. Sprawnie minąłem utrudnienia i postanowiłem ominąć główną drogę i jechałem na Golasowice. Po drodze minąłem się z jakąś Jas-Kółką. Po dojeździe do skrzyżowania z kolejną ruchliwą drogą usłyszałem dziwny odgłos i okazało się, że strzeliły mi spodenki, dziura była tak duża, że nie ma sensu nawet próbować tego naprawiać. Spodenki mają już swoje lata i swoje wysłużyły. Czując pewien dyskomfort jechałem dalej, picia w bidonie ubywało szybko i dojeżdżając do Pawłowic miałem już prawie pusty bidon. Po skręcie w lewo na Jastrzębie znów walczyłem z wiatrem. Jechałem dosyć mocno ale drogi nie ubywało. Kilka zmarszczek jeszcze potęgowało trudność tego odcinka. W końcu dojechałem do celu. Po odpoczynku i odbiorze strojów ruszyłem w kierunku Bzia a następnie Pruchnej. Wiatr trochę się odwrócił i liczba odcinków w sprzyjających warunkach się zmniejszyła. Jechałem dalej swoje, chciałem szybko dostać się do Pruchnej ale się nie dało, na początek dwukrotnie musiałem minąć się z kombajnem co skutkowało zatrzymaniem się i zjazdem na pobocze a następnie trafiłem na zamkniętą drogę i musiałem jechać wąską, nierówną i zanieczyszczoną drogą a później wzdłuż dwupasmówki z wiatrem wiejącym w twarz. Gdy dostałem się na drugą stronę Wiślanki to miało już być znacznie lepiej. Jechałem całkiem dobrym tempem ale musiałem bardzo uważać na zanieczyszczoną drogę. W Zaborzu znowu zderzenie z czołowym wiatrem. Mój organizm się już gotował i nie pracował jak należy. Postój w sklepie trochę pomógł. Zupełnie odzwyczaiłem się od upałów a dodatkowo nie bardzo toleruje długie przerwy w trakcie jazdy i później pojawiają się takie problemy. Z dużą dozą ostrożności dojechałem do domu.
Niby spokojny wyjazd a czułem się po nim zmęczony.



komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa atorz
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]

kategorie bloga

Moje rowery

TCR Advanced 2 2021 8206 km
Zimówka 9414 km
Litening C:62 Pro 18889 km
Triban 5 54529 km
Astra Chorus 2022 10680 km
Evo 2 8398 km
Hercules 13228 km
Ital Bike 9476 km
Trek 17743 km
Agree GTC SL 21960 km
Cross Peleton 44114 km
Scott 9850 km

szukaj

archiwum