Roztrenowanie 11
Czwartek, 17 października 2019 Kategoria 0-50, blisko domu, Cube 2019, Samotnie, Szosa
Km: | 41.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:35 | km/h: | 25.89 |
Pr. maks.: | 68.00 | Temperatura: | 11.0°C | HRmax: | 155155 ( 79%) | HRavg | 127( 65%) |
Kalorie: | 698kcal | Podjazdy: | 540m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze |
Dzień wolny nie wpłynął zbyt korzystnie na moją dyspozycję. Gdyby
nie pogoda to pewnie nie ruszałbym się z domu ale jednak pojechałem. W nogach
totalna pustka, nie byłem w stanie czerpać przyjemności z jazdy i po drodze
przyszło mi do głowy kilka głupich pomysłów. Wyjechałem dosyć późno gdy było
zaledwie kilka stopni cieplej niż rano i trochę żałowałem, że nie wyjechałem z
samego rana. Wybrałem się w rejon Wilkowic więc czekał mnie przejazd przez
miasto. Nie był on bezproblemowy, trafiłem na kilku nerwowych kierowców którzy
niezbyt dobrze radzili sobie na drodze i przez to straciłem trochę czasu.
Myślałem, że z czasem noga będzie lepsza ale przełomu nie było i mając jakiś
zapas czasowy tylko patrzyłem jak go ubywa. Już w pierwszej części trasy
straciłem za dużo czasu i nie bardzo miałem gdzie nadrobić. Na zjeździe z
Wilkowic chciałem szybciej zjechać ale cały zjazd był wolny. Gdy tylko się rozpędziłem
to wyprzedzał mnie autobus i po chwili hamował i tak kilka razy. Jedną z
przyczyn złego samopoczucia na początku był fakt, że do tego momentu walczyłem
z przeciwnym wiatrem. Druga część trasy miała być szybsza ale czekało na mnie
jeszcze kilka podjazdów. Korzystając z okazji sprawdziłem nową, jeszcze nie
otwartą drogę z Rybarzowic do Buczkowic. Być może ta droga odciąży trochę
pozostałe drogi w okolicy. Droga jest także bardzo widokowa ale nie miałem
zbytnio czasu na oglądanie i musiałem skupić się na jak najszybszym pokonaniu
tego odcinka by nikt z robotników mnie nie przegonił. Na szczęście nikt mnie nie zatrzymał i
bezpiecznie dojechałem do Buczkowic. Czując wiatr wiejący w plecy wpadłem na
głupi pomysł i zacząłem rozpędzać rower z górki. Rozwinąłem niezłą prędkość ale nie podobało
się to kierowcom którzy postanowili mnie spowolnić co im się udało. Miałem
nauczkę a wpadnięcie w kratkę ściekową mogło skończyć się tragicznie ale
skończyło się dosyć szczęśliwie. Od tego momentu jechałem już spokojnie. W
Bielsku zaliczyłem jeszcze kilka podjazdów dokładając ponad 100 metrów w
pionie. Lepiej jechało się tylko dlatego, że jechałem z wiatrem. Przerwa między
sezonowa zbliża się wielkimi krokami i ostatnie dni pogody chciałbym jak najlepiej
wykorzystać.