Trening 113
Wtorek, 15 września 2020 Kategoria 0-50, avg>30km\h, Samotnie, Szosa
Km: | 44.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:27 | km/h: | 30.34 |
Pr. maks.: | 63.00 | Temperatura: | 24.0°C | HRmax: | 147147 ( 75%) | HRavg | 126( 64%) |
Kalorie: | 827kcal | Podjazdy: | 420m | Sprzęt: Litening C:62 Pro | Aktywność: Jazda na rowerze |
Kolejny pierwszy wyjazd, w tym przypadku po
kluczowej dla mnie wizycie u fizjoterapeuty. Pojawił się ból w innych miejscach
ale mniejszy i da się z tym funkcjonować. Rano miałem kilka rzeczy do zrobienia
i czasu na trening było bardzo mało. Założyłem też karbonowe koła, wszystkie
usterki udało się usunąć, ostatnio często schodziło powietrze, wymiana zaworów
i przedłużek pomogła. Pierwszy wyjazd po zmianie sprzętowej zawsze jest niepewny,
tak też było tym razem. Zaplanowałem płaską trasę w kierunku Kaniowa którą
musiałem zmodyfikować w trakcie jazdy. Pierwsze metry były nerwowe ale później
moja jazda zaczęła wyglądać lepiej, szybko wyjechałem z Bielska, bez przeszkód
i konieczności korzystania ze ścieżki rowerowej. Na podjeździe nie spodziewałem
się większych różnic ale udało się wjechać szybciej niż zwykle, jednak szytki
coś dają. Pierwszy na trasie zjazd był bardzo słaby i niepewny, w końcówce
trafiłem na utrudnienia na drodze ale przejechałem bez postoju. Później
wjechałem w teren na którym karty rozdawał wiatr gdzie koła już miały większe znaczenie.
Na odcinku do Ligoty wiało w twarz, jechałem jednak dosyć szybko ale wcale nie
mocno. Dojechałem do Zabrzega gdzie remont linii kolejowej trwa w najlepsze i nie
było opcji przedostania się na drugą stronę. Zdecydowałem się wiec na nawrót i
modyfikacje trasy a raczej jej skrócenie. Wiązało się to z dłuższą jazdą przez
Czechowice gdzie kilka razy musiałem się zatrzymać na skrzyżowaniach i
przejeździe kolejowym. Później jednak jechałem z wiatrem, nogi już pracowały
całkiem nieźle i bardzo szybko pokonałem odcinek Bestwina-Bielsko. Po wjeździe
do miasta zdecydowałem się na wydłużenie trasy i objechałem miasto przez
Mazańcowice. Czekał mnie dosyć wymagający podjazd który jednak okazał się zmarszczką,
czas już naglił wiec skierowałem się najkrótszą trasą do domu. Plecy bolały ale
dało się z tym jechać, spodziewałem się, że po TRR nogi nie będą już tak dobre
ale wciąż mogę się cieszyć niezłą dyspozycją. Po zmianie kół również poprawiła się
moja szybkość na zjazdach i płaskich odcinkach gdzie sporo zazwyczaj tracę, to
chyba jest ten element w którym miałem rezerwy, jak duże okaże się przy najbliższej
grupowej jeździe.

