Piotr92blog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(13)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy PiotrKukla2.bikestats.pl

linki

Wpisy archiwalne w kategorii

Samotnie

Dystans całkowity:175754.50 km (w terenie 3302.00 km; 1.88%)
Czas w ruchu:6556:08
Średnia prędkość:26.42 km/h
Maksymalna prędkość:750.00 km/h
Suma podjazdów:2024461 m
Maks. tętno maksymalne:205 (179 %)
Maks. tętno średnie:198 (101 %)
Suma kalorii:3763302 kcal
Liczba aktywności:2724
Średnio na aktywność:64.52 km i 2h 26m
Więcej statystyk

Road Trophy 2017 Etap 3

Niedziela, 13 sierpnia 2017 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, w grupie
Km: 83.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:56 km/h: 28.30
Pr. maks.: 87.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: 1988kcal Podjazdy: 1720m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Najdłuższy etap i chyba najprostsza trasa. Na starcie byłem 30 minut przed czasem jako pierwszy w sektorze. Inni znowu kombinowali i po starcie byłem na około 20 pozycji. Do pierwszej ścianki nie straciłem nic i dopiero na wzniesieniu zostałem lekko przyblokowany. Tempo było wolne i na Przełęcz wjechaliśmy w dużym składzie. Bardzo szybki zjazd i w Kamesznicy zwolnienie i najpierw było 30, później 40 a w Milówce nawet około 50 osób z przodu. Niektórzy próbowali mnie blokować i byłem bardzie z tyłu tej dużej grupy. Im bliżej właściwego podjazdu na Kotelnicę tym przemieszczałem się bliżej przodu. W pewnym momencie znalazłem lukę i przeskoczyłem ponad 20 miejsc do przodu. Jechaliśmy całą ławą i momentami trzeba było puszczać samochody. Przed szczytem byłem jako 5-6 i tak zaczęliśmy zjazd. Po zjeździe było nas około 10 osób i myślałem, że tempo będzie szybsze, na moment wyszedłem na czoło ale szybko się schowałem.Znowu się zjechało i do podnóża podjazdu na Granicę jechaliśmy w dużej grupie. Podjazd zaczynałem gdzieś z końca i nie bardzo mogłem wyprzedzać. Gdy zrobiło się stromiej próbowałem zmienić przełożenie i coś ciężko szło. Przed zjazdem miałem stratę ale jakimś cudem dojechałem do grupy za dziurawym odcinkiem. Nie mogłem zmieniać przełożeń,w górę się dało, w dół już niekoniecznie. Po wjeździe na główną drogę linka ostatecznie nie wytrzymała i łańcuch spadł z kasety rysując po ramie. Zatrzymałem się, ustawiłem przerzutkę na 12 z tyłu i przepychając jechałem dalej. Po płaskim szło dobrze, w pewnym momencie skręciłem w lewo i 3 grupę miałem na wyciągnięcie ręki i przed podjazdem znowu się zatrzymałem. Chciałem coś zrobić z przerzutką i bawiłem się 15 minut. Miałem już po wyścigu i chciałem tylko dojechać do mety. Ostatecznie ustawiłem 13 z tyłu i przepychając ruszyłem dalej, nie wiem po co ruszałem linkę i zdemontowałem pancerze i jeden wypadł, dobrze, że szybko się zorientowałem i wracałem się tylko 200 metrów. Dalsza jazda to katorga. Nie mówiąc już, że jechałem prawie na samym końcu. Końcówka podjazdu mnie dobiła, ledwo wjechałem jadąc chyba 5 km/h z kadencją około 20. Później szybsze odcinki i jazda około 40 kim/h do drogi w kierunku granicy czeskiej. Droga pofałdowana i na jednym z trudniejszych odcinków spasowałem i 200 metrów szedłem pieszo. Na bufecie złapałem banana i szybko w dalszą drogę. Przed Hyrczawą fajna droga i udało się wszytko przejechać. Na tym odcinku zyskałem około 10 pozycji. W Jaworzynce kolejna ledwo wjechana ściana. Na rondzie ledwo uniknąłem zderzenia z samochodem, kierowca zignorował sygnał strażaka i wjechał na rondo. Ostatnie 4 kilometry to dla mnie katorga. Podjazd do Istebnej mnie wykończył, 200 metrów podchodziłem i na szczycie zobaczyłem Otfina. Dojazd do Złotego Gronia nie jest trudny i nawet nie wiem kiedy zaczął się ostatni podjazd. Wjechałem do bramy i 150 metrów z buta. Ostatnie kilkaset metrów wjechałem i na odległym miejscu przekroczyłem linę mety. Szkoda defektu, ale taki jest sport. Miałem przynajmniej cel na ostatni etap.

Road Trophy 2017 Etap 1

Sobota, 12 sierpnia 2017 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa
Km: 5.00 Km teren: 0.00 Czas: 00:13 km/h: 23.08
Pr. maks.: 39.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: 168kcal Podjazdy: 260m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Pierwszy etap to tradycyjnie czasówka. Pogoda od rana niezbyt zachęcająca do jazdy ale im bliżej startu tym lepsza pogoda. Startowałem jako jeden z ostatnich. Rozgrzałem się dosyć dobrze i o 11:52 stanąłem na starcie. Od początku jechałem mocnym tempem i przed połową trasy dogoniłem jednego zawodnika. Na rozwidleniu miałem czas poniżej 7 minut i czułem dobry wynik. Musiałem zwolnić, z przeciwka jechało 2 zawodników a ja miałem wyprzedzać kolejnego i nie miałem miejsca. Może straciłem na tym 5 sekund, nie wiem. Pod koniec widziałem jeszcze jedną osobę blisko, zaczęło mnie już brakować i nie zbliżyłem się już do niego i z dobrym czasem przekroczyłem linię mety. Czas dawał mi 1 miejsce w kategorii A i 7 w OPEN, na metę dojeżdżali kolejni zawodnicy i plasowali się za mną. Do końca nic się nie zmieniło i po raz pierwszy mogłem się cieszyć z wygranej. Co prawda to był dopiero 1 etap, ale wygrana to wygrana. Nie potrzebowałem zbyt wiele czasu na regenerację i w dobrej formie byłem na starcie 2 etapu.

Sprawdzenie

Piątek, 11 sierpnia 2017 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, Szosa
Km: 13.00 Km teren: 0.00 Czas: 00:33 km/h: 23.64
Pr. maks.: 47.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: 180kcal Podjazdy: 190m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Krótkie sprawdzenie sprzętu i nogi przed Road Trophy. Dwa podjazdy, pierwszy na luzie a drugi już bardzo mocnym tempem. Najlepszy czas poprawiłem o 10 sekund. 

Road Trophy 2017 Etap 2

Piątek, 11 sierpnia 2017 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, w grupie
Km: 58.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:01 km/h: 28.76
Pr. maks.: 81.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: 1381kcal Podjazdy: 1520m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Drugi, moim zdaniem najciekawszy etap Road Trophy. Przyjechałem na start 15 minut przed czasem i nie miałem dobrej pozycji startowej. Udało się przepchać do przodu, ale tradycyjnie niektórzy ustawili się poza sektorem i po starcie byłem około 20 pozycji. Tempo od początku dosyć spokojne, na jednym z zakrętów zostałem zepchnięty z trasy i straciłem kilka pozycji. Przed pierwszą ścianką tempo wzrosło i na całe szczęście nikt się nie zatrzymał i płynnie przejechaliśmy ten odcinek. Tempo było mocne i sporo osób jechało z przodu. Przed Przełęczą Koniakowską byłem trochę za czołówką. Szybki zjazd i gonitwa, jazda ponad 50 km/h i nie potrafiłem dogonić czołowej grupy. Za Kamesznicą miałem stratę do około 35 osobowej grupy. Przez Szare nie potrafiłem dogonić czołówki. Plusem tej sytuacji był fakt, że na płytach nie było tłoku i szybko przejechałem ten odcinek. Po wjeździe na rundę byłem sam, z przodu nie widziałem nikogo, blisko z tyłu było chyba 10 osób. Zjazd przez Tarliczne dosyć szybki i grupa mnie doścignęła. Mocno wjechałem na Kotelnicę i przeskoczyłem do 2 grupy z którą jechałem do mety. Na podjazdach nie jechałem na maksa i tak momentami odjeżdżałem. Na 3 rundzie zaatakował Tomek Matoga, miałem nad nim prawie minutę przewagi po czasówce i musiałem kontrolować. Przed ostatnim podjazdem różnica wynosiła około 30 sekund. Nie kalkulowałem, pojechałem ile mogłem i przyjechałem 8 sekund za Tomkiem. Dało to dobre 17 miejsce w OPEN i 7 w kategorii A. Generalnie byłem 15 w OPEN i 6 w kategorii A. Pierwsza grupa się porwała doszczętnie i jakiś wstępny obraz końcowej klasyfikacji już był. Po wyścigu pozostało wrócić do Istebnej przez Ochodzitą. 

Trening 97

Środa, 9 sierpnia 2017 Kategoria Trening 2017, Szosa, Samotnie, 50-100
Km: 66.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:18 km/h: 28.70
Pr. maks.: 56.00 Temperatura: 28.0°C HRmax: HRavg
Kalorie: 1537kcal Podjazdy: 522m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Bardzo dobry trening. Początkowo jechałem sam po okolicznych drogach i dopiero pojechałem pod Twomark. Zjawiło się sporo osób w tym kilka nowych. Myślałem, że może uda się załapać do jakiejś grupki. Do Jasienicy dosyć spokojnym tempem a później już przyśpieszenie. Jechałem w środku grupy do Rudzicy. Na podjeździe zagapiłem się ze zmianą biegów, zapomniałem, że nie mogę jechać na 53x25 i spadł mi łańcuch. Grupa odjechała na 100 metrów, nie chciałem szarpać i z taką samą różnicą wjechałem na rundę. Za mną były 2 osoby, zjazd pod wiatr, nie chciało mi się szaleć i grupa odjechała i miałem już około minuty straty. Dojechał do mnie starszy gościu i po zmianach jakoś jazda szła. Po chwili zobaczyliśmy na poboczu jednego z zawodników i samochód. Nie wiedziałem co się stało, towarzysz się zatrzymał a ja dostałem sygnał by jechać dalej. Widziałem grupę daleko z przodu. Równym tempem jechałem dalej do Ligoty i Międzyrzecza. Z przodu ani z tyłu nie było widać nikogo. Po drodze spotkałem dwóch znajomych którzy czekali na czołówkę by się do nich podpiąć, nie pochwalam takiego zachowania, to nie wyścig ale jednak oszustwo. Podjazd w kierunku Rudzicy poszedł dobrze i po niecałych 28 minutach wjechałem na 2 rundę. Okazało się, że do czołówki tracę prawie 6 minut. Drugą rundę przejechałem praktycznie na solo, tempo znowu równe i podobne do tempa pierwszej rundy. Przed Bronowem zobaczyłem z przodu jakiś rowerzystów. Złapałem ich za rondem, okazało się, że są to turyści na trekingowych rowerach z sakwami. Niedaleko przed nimi jechały 2 osoby. Szybko się do nich zbliżyłem i na moment złapali moje koło i zostali. Podjazd poszedł nieźle i drugą rundę przejechałem nieco szybciej niż pierwszą. Planowałem zjechać po 2 okrążeniu i tak też uczyniłem, od tego momentu jechałem jeszcze spokojniej. Przez Jasienicę nawet bez utrudnień i przed 20 byłem w domu. Noga podawała lepiej niż w ostatnim czasie. Może jakoś to będzie na Road Trophy. Odpocząłem i to jest najważniejsze, nie zawsze trzeba się wyjeżdżać przed wyścigiem. 
Rundy:
I.  Rudzica - Landek - Ligota - Międzyrzecze - Rudzica 14,9 km: 0:27:52 ( 32,08 ) 
II. Rudzica - Landek - Ligota - Międzyrzecze - Rudzica 14,9 km: 0:27:26 ( 32,59 ) 
https://www.strava.com/activities/1125378425

Trening 96

Wtorek, 8 sierpnia 2017 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2017
Km: 62.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:11 km/h: 28.40
Pr. maks.: 52.00 Temperatura: 22.0°C HRmax: HRavg
Kalorie: 1460kcal Podjazdy: 520m Aktywność: Jazda na rowerze
Spokojny trening, bez żadnych szarpań. Na początku było ciężko, spory ruch i ciągłe hamowanie. Normalna jazda zaczęła się dopiero po około 15 kilometrach już po wyjeździe z miasta. Do Wilamowic było pod wiatr, im dalej na północ tym mocniej wiało. Po skręcie w lewo na rondzie wiatr zaczął sprzyjać. Po drodze utrudnienia przez roboty drogowe i trochę zakrętów więc na zmianę wiatr wiał z przodu lub z tyłu. Za Dankowicami kolejne zaskoczenie, brak asfaltu, przecierpiałem jakoś te 2 kilometry i dalej bez utrudnień. Kawałek prostki i można było się rozpędzić, szło dobrze ale pojawiło się skrzyżowanie i znowu hamowanie. Kolejny odcinek do Czechowic bez utrudnień i kolejna strata czasu przy przejeździe przez krajówkę. Równa i dosyć szybka jazda do Międzyrzecza gdzie zaczął się trudniejszy podjazd. wrzuciłem lżejsze przełożenie i w dobrym tempie wjechałem na wzniesienie. W Jasienicy trochę nerwowo i dalej już bez utrudnień. Już prawie tradycyjnie na koniec dołożyłem podjazd, długi lecz niezbyt trudny i spokojnie do domu. Jutro trening z Twomark. Zamierzam jechać spokojnie i będzie to pewnie jazda samotna w ogonie bo wszyscy pójdą w trupa od początku.
https://www.strava.com/activities/1123090605

Trening 95

Niedziela, 6 sierpnia 2017 Kategoria 100-200, Samotnie, Szosa, Trening 2017, w grupie
Km: 100.00 Km teren: 0.00 Czas: 03:53 km/h: 25.75
Pr. maks.: 69.00 Temperatura: 18.0°C HRmax: HRavg
Kalorie: 2386kcal Podjazdy: 1900m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Grupowy trening z TwomarkSport. Znowu jechało się ciężko, zaczynam wątpić w dobrą jazdę na Road Trophy. Tam, "Gwiazdy" będą miały pole do popisu. Pogoda była niepewna i plan był kręcić się w niedalekiej okolicy od domu. Na pierwszy rzut poszła Równica. Dojazd był spokojny i w Ustroniu już w 12 osobowym składzie zaczęliśmy podjazd na Równicę od strony Zawodzia. Podjazd zacząłem swoim tempem i byłem z tyłu, równa jazda pozwoliła mi wjechać na szczyt z przodu. Chwila czekania i zimny zjazd do Jaszowca. Szybko udało się zjechać i czekała nas Tokarnia. Dojazd po nowym asfalcie i podjazd zacząłem z tyłu. Nie mogłem się przepchać do przodu i dopiero na lekkim wypłaszczeniu znalazłem się na czele. Mocniej pojechałem końcówkę, rezerwa jeszcze była i pomimo tego byłem pierwszy na szczycie. Po zjeździe bocznymi drogami przez Wisłę i podjazd na Kubalonkę. Było ciężko, parę osób odjechało, byłem pomiędzy dwoma grupkami. Przed szczytem prawie wszyscy mnie wyprzedzili i byłem jako jeden z ostatnich na Przełęczy. Pogoda coraz gorsza i zastanawiałem się czy zdążymy przed deszczem. Zjazd Zameczkiem nie był najszybszy i w pełnym składzie ruszyliśmy na Salmopol. Do zajezdni autobusowej nikt nie puścił koła i dopiero tam zaczynało się dzielić. Po pierwszych kilkuset metrach zebrała się grupka najpierw 6 osób a później 5 i w końcu we 4 po zmianach pokonywaliśmy podjazd. tempo nie było najszybsze. Ostatnie 2 kilometry poszatkowały grupkę, Michał odjechał, jaz trzymałem się z Jankiem a za nami został Maciek Bydliński. Przed szczytem Janek minimalnie odjechał i na szczyt dojechałem we mgle. Było chłodniej i przed zjazdem ubrałem kurtkę i gorzej się zjeżdżało. Zostałem w Szczyrku z tyłu i dopiero zwolnienie w grupie pozwoliło dołączyć do reszty. Na deser pozostał podjazd na Orle Gniazdo. Zacząłem go ze stratą do pozostałych i równa jazda pozwoliła się zbliżać i kolejno wyprzedzać osoby jadące z przodu. Na szczycie byłem za Michałem i Jankiem. Po zjeździe nastąpiło przyśpieszenie w grupie i odpuściłem. Brakuje mnie na takich odcinkach, podjazdy idą nieźle, ścianki dużo lepiej niż się spodziewałem. Przed Bielskiem zaczynało mnie odcinać i po wjeździe do miasta stanąłem w sklepie. Po krótkim postoju już na luzie dojechałem do domu. Po drodze spadło kilka kropel deszczu. Przed Road Trophy zrobię dwa spokojne treningi i stanę na starcie. Co ma być to będzie. Przyjemności ze ścigania się z tym wszystkimi "Gwiazdorami" nie widzę i gdyby nie wysokie miejsce w Generalce pojechałbym tylko treningowo.
Podjazdy:
 I. Równica od Zawodzia 6,6 km 380 m ( 5,8 % ) 0:23:12 ( 17,07 ) 
Równica od Skalicy "Koniec kostki brukowej" 3,2 km 260 m ( 8,1 % ) 0:12:39 ( 15,18 ) 
II. Tokarnia od Ustronia 0,9 km 120 ( 13,3 % ) 0:04:49 ( 11,21 ) 
III. Kubalonka od Wisły 3,3 km 200 m ( 6,6 % ) 0:11:34 ( 17,12 ) 
IV. Salmopol od Wisły 5,0 km 330 m ( 6,6 % ) 0:18:02 ( 16,64 ) 
V.  Orle Gniazdo od Biły 1,1 km 120 m ( 10,9 % ) 0:05:25 ( 12,18 )
https://www.strava.com/activities/1119564818

Trening 93

Czwartek, 3 sierpnia 2017 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2017
Km: 77.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:52 km/h: 26.86
Pr. maks.: 62.00 Temperatura: 23.0°C HRmax: HRavg
Kalorie: 1327kcal Podjazdy: 1400m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Ciężki trening. Jak wyjeżdżałem to na termometrze były 34 stopnie i słońce. Początek ciężki, pod wiatr. Spokojnie dojechałem do Ustronia do podnóża Równicy. Przed podjazdem kupiłem wodę i dolałem do pełna bidony. Planowałem wjechać 3 razy od Jaszowca asfaltem na szczyt. Pierwszy podjazd zacząłem mocno, po chwili pulsometr zaczął szwankować. Jechałem bardziej na wyczucie i pilnowałem oddechu. Nie jechałem na maksa i w niecałe 20 minut byłem na szczycie. Zawróciłem po 20 minutach jazdy od podnóża i dosyć szybko zjechałem do Jaszowca. Na niebie zbierały się ciemne chmury, zlekceważyłem to i ruszyłem tym razem nieco spokojniej i dopiero po łuku w lewo zwiększyłem intensywność. Będąc jakieś 600 metrów do szczytu zaczęło padać. Nie zawróciłem tylko mocniej pojechałem końcówkę i pojechałem się schować, za bardzo mnie nie zmoczyło i po 5 minutach przestało padać. Zjazd był bardzo wolny, ślisko, pełno żwiru i połamanych gałęzi i ulewa przez połowę zjazdu. Zjazd o mało nie zakończył się dla mnie fatalnie, już prawie w Jaszowcu nagle na jezdni pojawił się pieszy, dobrze, że nie jechałem za szybko i odbicie w prawo na brukowany parking pozwoliło uniknąć zderzenia. Miałem stracha i poza zdartymi klockami hamulcowymi nic się nie stało. Musiałem ochłonąć i stanąłem na chwilę na przystanku. Przeszło kolejne oberwanie chmury i po 15 minutach ruszyłem, było 15 stopni. Trząsłem się lekko, w sklepie kupiłem wodę, była ciepła i pozwoliła mi się lekko zagrzać. Trzeci wjazd odpuściłem i dosyć szybkim tempem dojechałem dop Skoczowa skąd pod wiatr do Bielska. Szkoda, że nie udało się wjechać 3 raz,dwa wjazdy były w równym dobrym tempie i z tego jestem zadowolony. W weekend 2 górskie treningi. 
Podjazdy:
I.  Równica od Jaszowca ul. Wczasową 5,7 km 380 m ( 6,7 % ) 0:19:25 ( 17,6 ) 
    Równica od Skalicy ( koniec kostki brukowej ) 3,2 km 260 m ( 8,1% ) 0:12:05 (16,1 )
II. Równica od Jaszowca ul. Wczasową 5,7 km 380 m ( 6,7 % ) 0:19:15 ( 17,8 )
    Równica od Skalicy ( koniec kostki brukowej ) 3,2 km 260 m ( 8,1% ) 0:11:45 (16,5 )

Trening 92

Wtorek, 1 sierpnia 2017 Kategoria Samotnie, Szosa, Trening 2017, w grupie
Km: 62.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:21 km/h: 26.38
Pr. maks.: 59.00 Temperatura: 31.0°C HRmax: 157157 ( 80%) HRavg 118( 60%)
Kalorie: 1334kcal Podjazdy: 670m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Bardzo spokojny ale i trochę dziwny trening. Już na dzień dobry miałem pecha, nie udało się przejechać nawet 200 metrów i pana w tylnym kole. Dobrze, że mam dwa rowery i wróciłem zmienić, zapomniałem przełożyć bidony i wracałem się kolejny raz. W końcu udało się wyjechać i bez przygód dojechałem pod salon Treka. Dojeżdżały kolejne osoby i po 18 w dosyć dużym składzie wyruszyliśmy na pętlę przez Wilkowice, Łodygowice, Żywiec, Lipową, Buczkowice. Miała być spokojna jazda dwójkami po zmianach i był straszny chaos. Do Wilkowic jako tako wyglądało. Po skręcie na Huciska rozerwało się wszystko,kilka osób odjechało, uformowała się fajna 6 i po zmianach wjechaliśmy na górę. Później zwolnienie, czekanie i zjazd. Po zjeździe znowu się zjechaliśmy i trochę zaczynało to przypominać jazdę w grupie. Nerwowo było na Żywieckiej i dopiero po zjeździe na drogę w kierunku Lipowej ułożył się w miarę dobry szyk. Jednak niektóre osoby nie rozumieją idei jazdy w grupie i wszystko się porwało. Próbowałem uporządkować jakoś ten cyrk ale nie bardzo to wychodziło i w sumie do Lipowej dojechaliśmy w 2 grupkach. Po postoju pod sklepem nastąpił szybki powrót do Bielska.Przed Buczkowicami znowu rozerwanie grupy, jechałem na samym końcu i czekali na mnie. W Bielsku się podzieliliśmy, w 5 pojechaliśmy koło Vienny w lewo. Na Olszówce zostaliśmy we 3 i spokojnie dotarliśmy do Wapienicy i każdy w swoją stronę. Niestety środowy trening muszę odpuścić, lekki uraz w pracy spowodował, że jazda dzisiaj nie będzie bezpieczna. 
https://www.strava.com/activities/1112527124

Trening 91

Poniedziałek, 31 lipca 2017 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2017
Km: 87.00 Km teren: 0.00 Czas: 03:13 km/h: 27.05
Pr. maks.: 70.00 Temperatura: 28.0°C HRmax: 176176 ( 90%) HRavg 137( 70%)
Kalorie: 2287kcal Podjazdy: 1240m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Nietypowy trening. Raz, że po raz pierwszy w tym roku w poniedziałek to także połączony z kibicowaniem na Tour de Pologne. Wyjechałem po 15 i byłem pewny, że w spokoju dojadę do Wisły przez Salmopol. Noga podawała aż miło, czemu tak nie było w sobotę. Myśle, że coroczny lipcowy kryzys mam już za sobą i uda się przygotować formę pozwalającą na walkę z najlepszymi na Road Trophy. Dosyć szybko dojechałem do Szczyrku i mozolnie pod wiatr w stronę Salmopolu. Podjazd zacząłem spokojnie i równym tempem przejechałem 2/3 podjazdu do momentu gdy nie zostałem zatrzymany. Policjant mnie popchnął w bok, gdyby mnie nie złapał jakiś kibic to leżałbym z rowerem na asfalcie. Do przejazdu kolarzy była jeszcze godzina lub trochę mniej a droga już zablokowana. W końcu pozwolono na dalszą jazdę i jakoś wjechałem na szczyt. Czas dobry, zatrzymałem stoper na postój i nie będę tego czasu brał jako całkiem wiarygodny. Szybko zjechałem w dół i skręciłem w kierunku Czarnego. Tam, żadnych problemów i bezpiecznie dojechałem do podjazdu. Po drodze wyprzedziłem sporo osób, w tym także znajomych i równym tempem zacząłem podjazd, wjechałem do miejsca w którym stały Jas-Kółki i się zatrzymałem. Sporo czekaliśmy zanim nadjechała czołówka, później peleton, jakieś mniejsze grupki i gdy zrobiła się dziura wskoczyłem na rower i ruszyłem.Około 100 metrów z tyłu była dwójka i samochód techniczny, dosyć mocnym tempem pokonałem 400 metrów podjazdu i trochę im odskoczyłem. Złapałem Angelikę i rozprowadziłem ją do zjazdu i zjechałem do restauracji uzupełnić płyny. Ustawiłem się na początku zjazdu i czekałem na rozwój zdarzeń. Sytuacja wyglądała już nieco inaczej, peleton był mocno porwany a z przodu było około 25 osób w tym Rafał Majka na dobrej pozycji. W tym miejscu różnica między pierwszym a ostatnim już była spora i wynosiła około 15 minut. Po przejeździe samochodu Koniec Wyścigu zjechałem szybko do Wisły, bez aut to można trochę szybciej wchodzić w zakręty. Jakiś kolarz trochę mi udaremniał szybszą jazdę ale i tak było dobrze. Miałem wracać przez Salmopol ale pojechałem na Ustroń i Górki. Spokojnie z wiatrem dojechałem do domu. Jutro spokojny trening. Może dołączę do grupy z Treka, w środę ogień z Twomarkiem a w czwartek 3 x Równica. Taki jest plan a co wyjdzie to wyjdzie.
https://www.strava.com/activities/1110822007

kategorie bloga

Moje rowery

TCR Advanced 2 2021 14036 km
Zimówka 9414 km
Litening C:62 Pro 18889 km
Triban 5 54529 km
Astra Chorus 2022 16398 km
Evo 2 9995 km
Hercules 13228 km
Ital Bike 9476 km
Trek 17743 km
Agree GTC SL 21960 km
Cross Peleton 44114 km
Scott 9850 km

szukaj

archiwum