Piotr92blog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(13)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy PiotrKukla2.bikestats.pl

linki

Wpisy archiwalne w kategorii

Samotnie

Dystans całkowity:175754.50 km (w terenie 3302.00 km; 1.88%)
Czas w ruchu:6556:08
Średnia prędkość:26.42 km/h
Maksymalna prędkość:750.00 km/h
Suma podjazdów:2024461 m
Maks. tętno maksymalne:205 (179 %)
Maks. tętno średnie:198 (101 %)
Suma kalorii:3763302 kcal
Liczba aktywności:2724
Średnio na aktywność:64.52 km i 2h 26m
Więcej statystyk

Rozjazd

Niedziela, 30 lipca 2017 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa
Km: 52.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:07 km/h: 24.57
Pr. maks.: 53.00 Temperatura: 30.0°C HRmax: 140140 ( 71%) HRavg 106( 54%)
Kalorie: 962kcal Podjazdy: 320m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze

Rozgrzewka i rozjazd

Sobota, 29 lipca 2017 Kategoria 0-50, Samotnie, Szosa
Km: 26.00 Km teren: 0.00 Czas: km/h:
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: 510kcal Podjazdy: 230m Aktywność: Jazda na rowerze

Przełomy Wisłoka 2017

Sobota, 29 lipca 2017 Kategoria 100-200, avg>30km\h, Samotnie, Szosa, w grupie, Wyścig
Km: 103.00 Km teren: 0.00 Czas: 03:04 km/h: 33.59
Pr. maks.: 69.00 Temperatura: 22.0°C HRmax: 182182 ( 93%) HRavg 157( 80%)
Kalorie: 2507kcal Podjazdy: 1300m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Wyścig o którym chciałbym szybko zapomnieć, nic nie zagrało jak powinno i przez większość trasy walczyłem z samym sobą. Do tego jakieś lekkie przeziębienie. Ogólnie to ta impreza zrobiła na mnie dosyć dobre wrażenie,mimo wszystko opłacało się jechać prawie pół Polski. Organizacyjnie też to sobie nieźle ogarnąłem, nie byłem do końca pewny czy czegoś nie wymyślą w pracy i wolałem jechać na własny rachunek. Znalazłem atrakcyjne połączenie autobusowe z Rymanowem i się skusiłem. Musiałem jedynie być o 14 w piątek w Katowicach. Jak tylko wsiadłem to zadzwonił kolega, że będzie miał miejsce w samochodzie. Mając już zarezerwowany nocleg odmówiłem mu. Całą podróż przespałem, był to przyśpieszony kurs z 3 postojami po drodze i po trochę ponad 4 godzinach byłem w Rymanowie. W nocy nie umiałem spać, nie wiem czemu i rano byłem trochę niewyspany, nogi też zmęczone, nie wiem dlaczego, jak trenowałem dużo nie miałem takich problemów, ostatnio jeżdżę sporo mniej i zmęczenie występuje. Rano po śniadaniu pojechałem do biura zawodów. Miałem do przejechania ponad 10 kilometrów i wybrałem wariant bocznych dróg, w przeciwnym kierunku do trasy. Po spokojnej jeździe dojechałem do biura zawodów i tam już trochę ludzi. Ogólnie nazbierało się około 120 zawodników. Z początku myślałem, że to nie jest Road Maraton. Sektor startowy został tak skonstruowany, że wjechać dało się tylko od tyłu a na przodzie była mata pomiarowa. Po krótkiej rozgrzewce stanąłem w sektorze. Na 15 minut przed startem zostało mi miejsce w 2 połowie stawki, jednak widok m.in Piotra Tomany w środku sektora był bezcenny. Skończyło się cwaniactwo. Jedynie zawodnicy Rogelli team znaleźli sposób jak znaleźć się z przodu. Po starcie czekał nas 15 kilometrowy odcinek honorowy. Tempo było wycieczkowe i całą grupą dojechaliśmy do momentu startu ostrego. Na rundzie honorowej nic ciekawego się nie działo, jednak przetasowania były cały czas, ja raz byłem bliżej z przodu, chwilę później w środku i tak w kółko. W pewnym momencie pilot odjechał i zanim cokolwiek zaczęło się dziać, znalazłem lukę w peletonie i przesunąłem się na sam przód i zacząłem dyktować tempo. Na moment była lekka dziura za mną, jednak po chwili usłyszałem trzask, duża kraksa miała miejsce na przodzie peletonu, dobrze, że byłem z przodu i bezpiecznie mogłem przejechać ten nerwowy odcinek. Nie puścili mnie, byłem wręcz pewny, że pozwolą mi odjechać, bo podobno jestem "cienias". Tempo dyktowałem dosyć mocne, tak mi się wydawało, w pewnym momencie poszedł atak, dwójka zawodników z mojej kategorii odjechało, nie goniłem ich a gdy różnica była już duża z tyłu zaczęli mnie wyprzedzać kolejni zawodnicy. Nastąpiło zwolnienie i znowu wszystko się zjechało, byłem nawet za kilkoma emerytami i to takimi których potrafiłem dublować na wyścigach z rundami. Kiedy zrobiło się nieco stromiej to nastąpiło podkręcenie tempa, peleton zaczął się naciągać i rozrywać. Byłem bardzo daleko z tyłu a zawodników z czołówki już nie widziałem. Dałem z siebie prawie maksa i na szczycie byłem tuż za 2 grupą z dużą przewagą nad 3 grupą. Na zjeździe goniłem i po kilku płaskich kilometrach dzięki współpracy m.in. z Jackiem Piątkiem byłem w 2 grupie która była podzielona na 2. Szybko się to połączyło i w niedalekiej odległości było widać czołówkę. Tempo było bardzo mocne i pomimo tego faktu nie udało się zbliżyć do najlepszych. Mogłem trochę złapać oddech i przesunąłem się bliżej czuba i próbowałem dawać zmiany. Dwa razy się udało i to na tyle mojej pracy. Za pierwszym bufetem złapał mnie kryzys, cierpiałem i chciałem zejść z trasy. Nie wiem jakim cudem utrzymałem się w grupie. Po chwili trochę odżyłem ale próba przejścia do przodu była nieskuteczna i skupiłem się na jak najlepszej osłonie przed wiatrem z tyłu grupy. Słabłem z każdym kilometrem i na około 30 kilometrów przed metą zaczynało mnie przytykać. Na jednej z krótkich i wrednych hopek już nie wytrzymałem i puściłem koło. Kilka kilometrów nieco spokojniejszej jazdy trochę sił wróciło i postanowiłem jechać do mety ile mogę. Były momenty, że widziałem grupę niedaleko z przodu. Ponad 15 kilometrów samotnej szarpaniny z wiatrem czekało mnie ostatnie 10 kilometrów niby z wiatrem. Co z tego, jak sił już nie było i do tego czułem już zbliżające się skurcze w nogach. Maskara,ledwo 20 stopni, regularne odżywianie i nawadnianie i skurcze.  Ostatni odcinek przed metą chciałem przejechać mocno, nie udało się, przed metą mnie ścięło ostatecznie i dowlekłem się do mety. Do tej grupki straciłem 4 minuty. Chyba nie dużo jak na samotną czasówkę prawie 30 kilometrową. Na mecie długo dochodziłem do siebie, mam nadzieję, że to tylko chwilowy kryzys i na Road Trophy będzie lepiej. Pierwsze miejsce już niemal na pewno przegrałem, na podium jeszcze są szanse. Gdybym przyjechał w tej grupce to byłbym zadowolony, a tak to nie jestem do końca usatysfakcjonowany tym wynikiem. Trasa była kompletnie nie dla mknie, będąc w super formie to pewnie bym nie musiał się przejmować trasą, nie mogłem urwać się na podjeździe bo takie górki to nawet słabi górale są w stanie przejechać w dobrym tempie. Cały czas szedł gaz i moim zdaniem nawet w Wilczycach są trudniejsze podjazdy. Trudno przyjmuję to jak kolejną lekcję i trenuję dalej. Parę osób nie dawało zmian i się chwalili na mecie, że objechali innych a o tym, że nie pracowali to już nie wspomnieli. Po wyścigu dobre jedzenie i grill w Puławach Górnych. Podczas jedzenie miałem okazję się przysłuchiwać rozmowie Piotrka Tomany z komentatorem Jerzym. Sposób w jaki ten "amator" opowiadał o kolarstwie trochę mnie rozbił. Nie każdy może zajmować się tylko rowerem, wyścigami, itp. Jak ktoś normalny może z nim wygrać, ja przez całe życie nie włożyłem tyle w rower co on wkłada w niecały sezon. Już nie mówiąc, że ja bym musiał kupić 7 rowerów dobrej klasy by mieć równowartość jego jednego. Odszedłem w momencie kiedy zaczął opowiadać o taktyce. On powinien ścigać się z Elitą a nie z amatorami, chociaż raz dał wygrać komuś innemu świadomie i to było spore zaskoczenie. Szkoda, że tylko garstka osób została do końca. Tyle dobrego jedzenia się zmarnowało.

Trening 90

Środa, 26 lipca 2017 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2017
Km: 73.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:58 km/h: 24.61
Pr. maks.: 56.00 Temperatura: 17.0°C HRmax: 191191 ( 97%) HRavg 136( 69%)
Kalorie: 1558kcal Podjazdy: 1700m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Jedyny trening w tym tygodniu. We wtorek pogoda nie pozwoliła wyjechać i musiałem ten trening zrobić w środę. Plan zakładał trenowanie podjazdów i w tym celu pojechałem na Przegibek. Spokojny dojazd i pierwszy wjazd od Straconki był spokojny i później dosyć szybki zjazd do Międzybrodzia. Poniżej miejsca z którego zwykle mierzę czas zawróciłem i mocno ruszyłem w górę. Po 2 minutach zluzowałem i po kolejnych 2 minutach znowu zwiększyłem tempo. Po 3 mocnych odcinkach byłem na szczycie i zjechałem w dół. Dwa podjazdy wjechałem tym samym schematem i były trochę wolniejsze, kończyłem około 100 metrów przed szczytem. Zjechałem w dół do Straconki i ostatni wjazd już na luzie. Po zjeździe w dół pojechałem trochę inną drogą zaliczając długi podjazd w kierunku kolejki na Szyndzielnię i na koniec dołożyłem jeszcze dwa podjazdy w mocnym tempie. Ostatnie 5 kilometrów na  zupełnym luzie. Był to ostatni trening przed sobotnim startem. Nie nastawiam się na wynik. W kategorii jest tyle mocnych zawodników, że obrona prowadzenia w Klasyfikacji Generalnej będzie bardzo trudna.
Podjazdy:
I.   Przełęcz Przegibek od Straconki 3,4 km 190 m ( 5,6 % ) 0:11:56 ( 17,10 ) 156 ( 79 % )
II.  Przełęcz Przegibek od Międzybrodzia 3,0 km 200 m ( 6,7 % ) 0:09:44 ( 18,49 ) 168 ( 85 % )
III. Przełęcz Przegibek od Międzybrodzia 3,0 km 200 m ( 6,7 % ) 0:10:23 ( 17,34 ) 168 ( 85 % )
IV. Przełęcz Przegibek od Międzybrodzia 3,0 km 200 m ( 6,7 % ) 0:10:31 ( 17,12 ) 167 ( 85 % )
V.  Przełęcz Przegibek od Straconki 3,4 km 190 m ( 5,6 % ) 0:11:51 ( 17,22 ) 153 ( 77 % )

Trening 89

Niedziela, 23 lipca 2017 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2017
Km: 86.00 Km teren: 0.00 Czas: 03:11 km/h: 27.02
Pr. maks.: 61.00 Temperatura: 22.0°C HRmax: 178178 ( 91%) HRavg 133( 68%)
Kalorie: 2228kcal Podjazdy: 1520m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Kolejny górski trening. Nie miałem ochoty na trasę 150 kilometrów i pojechałem sam. Pogoda od rana bardzo dobra, ruch na drogach niewielki, do pełni szczęścia zabrakło dobrej nogi. Męczyłem się strasznie i podjazd na Przegibek wjechałem na luzie ale było ciężko. Zjazd dosyć szybki i w Międzybrodziu sporo ludzi. Jechało się strasznie ciężko, myślałem nawet by zawrócić ale zmotywowałem się do dalszej jazdy. Przez Wielką Puszczę jechało się nieco lepiej i na ściance przed Targanicami zdecydowałem się pojechać trochę mocniej. Po zjeździe zauważyłem zbyt głośno działający napęd. Myślałem, że to suport a winny był bębenek. Będę musiał go wyczyścić. Podjazd na Kocierz pojechałem nieco mocniej i nogi jakby trochę puściły. Na zjeździe znowu jakiś ważniak wyprzedzał na trzeciego i jakimś cudem uniknąłem czołowego zderzenia. Dalsza część zjazdu bardzo dobra i coraz lepiej się jechało. Ostatni podjazd na Przegibek wjechałem dosyć dobrym tempem i już spokojnie do domu. Kryterium w Pszczynie sobie odpuściłem, zła pogoda, niezbyt dobra dyspozycja a także ostatecznie brak czasu. W następny weekend myślę, że uda się wystartować w wyścigu. 
Podjazdy:
I.   Przełęcz Przegibek od Straconki 3,4 km 190 m ( 5,6 % ) 0:11:26 ( 17,84 ) 152 ( 77 % )
II.  Przełęcz Targanicka od Porąbki 0,7 km ( 10,0 % ) 0:03:05 ( 13,62 ) 161 ( 82 % )
III. Przełęcz Kocierska od Targanic 3,8 km 270 m ( 7,1 % ) 0:13:59 ( 16,31 ) 163 ( 82 % )
IV. Przełęcz Przegibek od Międzybrodzia 3,0 km 200 m ( 6,7 % ) 0:10:54 ( 16,51 ) 154 ( 78 % )
https://www.strava.com/activities/1097016349/segme...

Trening 88

Sobota, 22 lipca 2017 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2017
Km: 97.00 Km teren: 0.00 Czas: 03:42 km/h: 26.22
Pr. maks.: 70.00 Temperatura: 25.0°C HRmax: 181181 ( 92%) HRavg 142( 72%)
Kalorie: 2834kcal Podjazdy: 1800m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Dobry ale trochę pechowy trening. Wyjechałem po 14 i spory ruch na drogach. Pojechałem bocznymi drogami i w pewnym momencie dojechałem do samochodu który za cel postawił sobie nie przekraczanie 20 km/h. Kiedy zrobiło się szerzej próbowałem go wyprzedzić, nie dało się, zajeżdżał drogę. Po wjechaniu na główną w kierunku Szczyrku musiał przyśpieszyć i odjechał. Bez przygód dojechałem do Buczkowic. Za rondem wyprzedził mnie Wiesiek i się zatrzymał kawałek dalej. Umówiłem się z nim na rozmowę po wyścigu w Rymanowie. W Szczyrku masa ludzi i sporo grup turystów. Jako pierwszy podjazd obrałem Orle Gniazdo. Początek wolny i później udało się złapać dobry rytm i w sumie wyszedł dobry czas. Myślałem jechać dalej w kierunku Podmagury ale spora grupa osób taranowała całą drogę i musiałbym się zatrzymać. Zjechałem w dół w kierunku Biły i skierowałem się na Salmopol. Do Soliska dosyć słabym tempem a sam podjazd poszedł nawet nieźle. Tempo równe i szybko wjechałem na szczyt. Na górze miła rzecz, grupa Domin Sport trenowała podjazdy i na szczycie stał ich wóz techniczny. Zaproponowali mi uzupełnienie bidonów i z chęcią skorzystałem. Zjazd dosyć szybki, staram się poprawić ten element i coraz lepiej to wychodzi. Kolejny podjazd to Zameczek i w dobrym tempie wjechałem na Przełęcz i czułem, że brakuje mi energii, w ruch poszedł żel i odżyłem. Zjazd do Wisły też szybki i sporo pod wiatr w kierunku Ustronia. Sporo aut i pieszych w Wiśle i musiałem często zwalniać. Na deser zostawiłem sobie Równicę, żeby nie było łatwo to wybrałem wariant z początkiem po kostce. Dobra i równa jazda dała nowy rekord. Na górze ludzi jak mrówek i od razu zjechałem na dół. Zjazd też sszybki jak na mnie i żeby ominąć utrudnienia pojechałem przez Zawodzie i Lipowiec na Górki Wielkie. Nogi już zaczynały o sobie dawać znać i włączyłem tryb lekkiej jazdy i spokojnie dotarłem do domu. Nie czułęm się najlepiej a czasy przy jeździe średnim tempem wyszły niezłe.
Podjazdy:
I.   Orle Gniazdo ze Szczyrku 1,6 km 130 m ( 8,1 % ) 0:06:24 ( 15,00 ) 165 ( 84 % )
II.  Przełęcz Salmopolska od Szczyrku 4,4 km 270 m ( 6,1 % ) 0:14:58 ( 17,64 ) 164 ( 83 % )
III. Przełęcz Szarcula od Wisły Czarne 2,2 km 180 m ( 8,2 % ) 0:08:53 ( 14,86 ) 165 ( 84 % )
IV. Równica od Jaszowca ul. Turystyczną 5,2 km 390 m ( 7,5 % ) 0:19:15 ( 17,77 ) 171 ( 86 % )
https://www.strava.com/activities/1096200658/overv...

Trening 87

Piątek, 21 lipca 2017 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2017
Km: 59.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:07 km/h: 27.87
Pr. maks.: 66.00 Temperatura: 23.0°C HRmax: 172172 ( 88%) HRavg 130( 66%)
Kalorie: kcal Podjazdy: 800m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Znowu musiałem zweryfikować plany na weekend. Co prawda nie chciało mi się za bardzo jechać na Klasyk Kłodzki ale wydarzyła się rzecz która pomogła mi podjąć taką decyzję.Nie wiem czy była słuszna ale musiałem wybierać pomiędzy pracą a zabawą. Wszystko na dobrą sprawę zaczęło się już w czwartek kiedy zmieniono mi zmiany i pierwszy raz od kilku lat przyszło mi pracować w nocy. Nie narzekałem, piątek miałem mieć wolny i odespać przed maratonem. Przez cały czas pracy nie poruszałem tego tematu i po powrocie do domu zapakowałem rower i rzeczy do samochodu i poszedłem się zdrzemnąć na 2 godziny. Wyjechałem jak planowałem przed 9 i najpóźniej około 9:45 miałem być w Jastrzębiu. Będąc już w drodze dostałem telefon. Nie odebrałem za pierwszym razem ale 5 telefon pod rząd nie dawał mi spokoju. Okazało się, że muszę być w piątek w nocy w pracy. Nie chciałem się na to zgodzić, jakby zadzwonili godzinę później to bym się nie wracał, w końcu mi podali powód, jeden pracownik który miał być na tej zmianie ucierpiał w wypadku samochodowym i walczy o życie. W sezonie urlopowym jest problem z zastępstwami i nie chcąc narazić firmy na utratę najpoważniejszego klienta musiałem się zgodzić. Trudno było podjąć tą decyzję ale praca jest dla mnie ważniejsza niż przyjemności. Wiem, że zawiodłem nie tylko siebie i nie chciałbym mieć z tego powodu problemów. 
Po tych perypetiach położyłem się około 11 spać i przespałem 3 godziny. O 16 wyjechałem trochę się rozruszać. Noga nie podawała najlepiej, jechałem spokojnie a na kilku podjazdach przyśpieszyłem i trochę się zmęczyłem. Końcowy odcinek na luzie. Jutro jak się uda to może jakieś góry a w niedzielę albo wyścig na Słowacji lub trening i Kryterium w Pszczynie.
https://www.strava.com/activities/1094556449

Trening 86

Środa, 19 lipca 2017 Kategoria avg>30km\h, Samotnie, Szosa, Trening 2017, w grupie
Km: 64.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:07 km/h: 30.24
Pr. maks.: 61.00 Temperatura: 26.0°C HRmax: 164164 ( 84%) HRavg 129( 66%)
Kalorie: 1307kcal Podjazdy: 500m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Spokojny trening. Pojechałem pod Twomark a tam około 20 ludzi i jeszcze dojechało kilka. Spokojnym tempem dojechaliśmy do Jasienicy i później stopniowe przyśpieszanie. W Rudzicy poszedł już gaz i to na tyle mocny, że wszystko się porwało a ja zostałem sam na samym tyle. Z założenia miałem jechać spokojnie i tego się trzymałem. Na skrzyżowaniu byłem jako jeden z ostatnich z ponad 30 sekundową stratą. Myślałem, że chociaż jakaś kilkuosobowa grupka się stworzy i będę mógł w niej jechać. Od Landeka do Międzyrzecza jechałem wspólnie z Grześkiem. Moje zmiany były słabsze i nie udało się nikogo dogonić. Na podjeździe swobodnie odjechałem i widziałem przed sobą 4 osobową grupkę, powoli się do niej zbliżałem ale zaczął się zjazd i ni dogoniłem. Równym tempem przejechałem odcinek przez Bronów, trochę dziur tam jest a w połączeniu ze sporym ruchem pieszych i rowerzystów było momentami niebezpiecznie. Na odcinku pod wiatr do Międzyrzecza dogoniłem 2 osoby i do podjazdu z nimi dojechałem. Na podjeździe odjechałem i wyprzedziłem jeszcze jedną osobę. Na trzecią rundę wjechałem samotnie i równym tempem przejechałem cały odcinek do Międzyrzecza. Myślałem, że mnie zdublują ale tak się nie stało, przed Rudzicą jeszcze kogoś wyprzedziłem i po 3 rundach skończyłem i czekałem na finisz czołówki. Nie było tak źle, do 2 grupy straciłem około 6 minut, gdyby nie ten gaz na początku to mogłoby to wyglądać inaczej. Po dojechaniu pierwszej grupy do skrzyżowania zauważyłem, że dołączyła się grupa Jafi Sport, tym razem były to 2 osoby z pierwszego składu super jeżdżące w takim terenie. Za grupą dojeżdżały pojedyncze osoby i gdy większość osób była na skrzyżowaniu, podzieliliśmy się na 2 grupki i każda pojechała w inną stronę. Spokojnym tempem dojechaliśmy do Wapienicy i tam się rozdzieliliśmy. Krótka przerwa na nawodnienie i do domu. Noga podaje bardzo dobrze, szkoda, że organizatorzy KK nie dali znać wcześniej o rezygnacji z Giga, inaczej bym zaplanował ten tydzień i spróbował dzisiaj przejechać jak najwięcej w czołówce.
Rundy:
I.   Rudzica - Landek - Ligota - Międzyrzecze - Rudzica 14,9 km: 0:28:25 ( 31,45 ) 142 ( 72 % )
II.  Rudzica - Landek - Ligota - Międzyrzecze - Rudzica 14,9 km: 0:29:48 ( 30,04 ) 134 ( 68 % )
III. Rudzica - Landek - Ligota - Międzyrzecze - Rudzica 14,9 km: 0:29:02 ( 30,91 ) 134 ( 68 % )
https://www.strava.com/activities/1091810067

Trening 85

Wtorek, 18 lipca 2017 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2017
Km: 57.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:05 km/h: 27.36
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: 27.0°C HRmax: 169169 ( 86%) HRavg 122( 62%)
Kalorie: kcal Podjazdy: 530m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Bardzo spokojny trening, częściowo po dawno nie odwiedzanych drogach. Jechało się dobrze, na koniec wstąpiłem na kofolę i do domu. Pojawia się coraz więcej argumentów świadczących za moją rezygnacją z udziału w wyścigach. Tym razem swoje dołożyli organizatorzy Klasyka Kłodzkiego. Rezygnacja z dystansu Giga może jest słuszna ale nie na 3 dni przed startem, najchętniej bym zrezygnował, ale oni nie przewidują takiej opcji. To, że Road Maraton schodzi na psy to wiem od dawna, ale organizatorzy Supermaratonów nie chcą być gorsi.Jazda na cały weekend tylko po to by przejechać całe 95 km dla mnie mija się z celem. Gdyby był chociaż start pod górę lub wspólny to widziałbym w tym sens. Jak pojadę to tylko treningowo, strata na pierwszych kilometrach będzie na pewno zbyt duża by myśleć o miejscu w czołówce. Moim zdaniem ci ludzie są niepoważni dając taką informację przed samym maratonem, o stanie dróg wiedzieli od dawna. Wolałbym pojechać na Przełomy Wisłoka niż na Klasyk, dwóch piątków wolnych pod rząd nie dostanę a wyjazd w nocy nie bardzo mi się uśmiecha. Niedługo nie będzie maratonów na długich dystansach, tylko takie, że byle "dziadek" mógł przejechać najdłuższy dystans i się pochwalic że przejechał "Giga".

Trening 84

Niedziela, 16 lipca 2017 Kategoria 300<, Samotnie, Szosa, Trening 2017, w grupie
Km: 312.00 Km teren: 0.00 Czas: 11:10 km/h: 27.94
Pr. maks.: 68.00 Temperatura: 18.0°C HRmax: 178178 ( 91%) HRavg 132( 67%)
Kalorie: kcal Podjazdy: 3600m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Bardzo fajny trening, dawno nie jechałem takiego dystansu, po raz ostatni w 2011 roku. Trochę się obawiałem czy dam radę a ostatecznie wyszło znacznie lepiej niż przypuszczałem. Wyjechałem o 3:45 i było 12 stopni. Ciężko się jechało, miałem bezpieczny zapas czasowy i później pomimo spadku temperatury do 5 stopni noga się rozkręcała. Spokojne i równe tempo pozwoliło mi dojechać szybko do Bohumina i tam trochę pomyliłem drogi i nadrobiłem około 3 kilometry. Na rondo w Chałupkach dotarłem dokładnie o 5:54 w identycznym czasie co reszta Jas-Kółek. Było nas 6, po chwili dołączył Andrzej i w 7 ruszyliśmy w drogę. Tempo było spokojne, głównie ze względu na Marcina który z braku doświadczenia nie potrafi jeszcze szybko przejechać takiego dystansu. Nie było zbędnych zrywów i po drodze dołączyły jeszcze 2 osoby i jechaliśmy fajnie po zmianach. Ruch był bardzo mały, trasa malownicza i ubywało dystansu. Za Bruntalem na skutek mojej pomyłki nadrobiliśmy kilka kilometrów, ostatecznie dojechaliśmy do właściwej drogi i dotarliśmy do właściwego podjazdu na Pradziada. Przed podjazdem pech jednego z kolarzy i zmiana dętki. W końcu ruszyliśmy na górę. Zacząłem podjazd jako jeden z ostatnich, miałem wjechać spokojnie a wyszło jak zwykle. Trochę mnie podpuścili i kawałek jechaliśmy w większym składzie a po chwili na kole został tylko Dominik. Mogłem przycisnąć mocniej, postawiłem na równą jazdę do górnego szlabanu a później się zobaczy. Po 2 kilometrach zostałem sam i równym tempem dojechałem do wypłaszczenia. Później trochę szarpanej jazdy i slalom między pieszymi, dwa razy musiałem zwolnić prawie do zera. Szczyt się zbliżał, miałem zamiar zafiniszować ale 100 metrów przed szczytem cała szerokość jezdni była zablokowana i musiałem zwolnić. Czas nie wyszedł zły, biorąc pod uwagę, że nie jechałem na maksa i miałem w nogach 150 kilometrów to nawet bardzo dobry wynik. Na szczycie jak zwykle wiało, widoczność dosyć dobra i można było cieszyć oczy widokami. Wolny zjazd do górnego szlabanu z postojem po wodę i szybki zjazd do parkingu na dole. Na odpoczynek i posiłek zjechaliśmy kawałek dalej i tam ponad godzinna przerwa. Droga powrotna szybsza bez dłuższych przerw, momentami się to trochę rozjeżdżało i później trzeba było zwalniać ale nie było źle. Szybko dotarliśmy do Chałupek gdzie się rozdzieliliśmy. Do Karwiny dojechałem z Andrzejem po równych zmianach, dalej już samotnie, w okolicach Babilonu brakło mi wody i do Dębowca jechałem bez picia. Krótki postój w sklepie i ruszyłem na ostatnie 20 kilometrów. Jechało się cały czas dobrze, trochę tyłek już dawał o sobie znać i co jakiś czas musiałem wstawać z siodełka. Krótkie podjazdy wjechałem w dosyć dobrym tempie i nawet nie wiem kiedy znalazłem się w Świętoszówce. Ostatnie 8 kilometrów już na luzie do domu. Nie spodziewałem się, że przejadę bez problemów taki dystans, kryzys był tylko na początku, cały czas kontrolowałem jedzenie i picie i myślę, że dłuższy dystans też bym przejechał. Po takim treningu czas na odpoczynek przed Klasykiem Kłodzkim.
https://www.strava.com/activities/1086514688

kategorie bloga

Moje rowery

TCR Advanced 2 2021 14036 km
Zimówka 9414 km
Litening C:62 Pro 18889 km
Triban 5 54529 km
Astra Chorus 2022 16398 km
Evo 2 9995 km
Hercules 13228 km
Ital Bike 9476 km
Trek 17743 km
Agree GTC SL 21960 km
Cross Peleton 44114 km
Scott 9850 km

szukaj

archiwum