Piotr92blog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(13)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy PiotrKukla2.bikestats.pl

linki

Wpisy archiwalne w kategorii

Samotnie

Dystans całkowity:179051.50 km (w terenie 3302.00 km; 1.84%)
Czas w ruchu:6676:44
Średnia prędkość:26.44 km/h
Maksymalna prędkość:750.00 km/h
Suma podjazdów:2071211 m
Maks. tętno maksymalne:205 (179 %)
Maks. tętno średnie:198 (101 %)
Suma kalorii:3854739 kcal
Liczba aktywności:2775
Średnio na aktywność:64.52 km i 2h 26m
Więcej statystyk

Roztrenowanie 1

Niedziela, 3 października 2021 Kategoria Samotnie, 0-50, teren
Km: 37.00 Km teren: 23.00 Czas: 02:30 km/h: 14.80
Pr. maks.: 52.00 Temperatura: 18.0°C HRmax: 158158 ( 81%) HRavg 115( 58%)
Kalorie: 1074kcal Podjazdy: 690m Sprzęt: Evo 2 Aktywność: Jazda na rowerze
Zamiast tradycyjnego rozjazdu po zawodach pojechałem szukać nowych ścieżek w terenie. Tym razem na tapecie znalazł się rejon Lipowskiego Gronia gdzie nigdy nie byłem. Najpierw jechałem znanymi mi drogami do Górek gdzie zaliczyłem sporo kilometrów po asfalcie. Gdy wjechałem na trawers raz nawierzchnia była lepsza, raz gorsza ale wciąż przejezdna na szosie. Szukając oznaczeń na Ustroń skręciłem w lewo w las, chwilę kluczyłem po nieoznakowanych szlakach aż w końcu wjechałem na ścieżkę na Lipowski Groń i dalej Równicę, już wiedziałem gdzie jechać ale zjechałem w dół do trawersu i spowrotem do Górek. Tam kolejne nieznane mi ścieżki, w tym stromy szosowy podjazd ulicą Leśną. Walcząc z nawigacją w Garminie nieco pobłądziłem ale trafiłem tam gdzie chciałem. Powrót znowu znanymi drogami z domieszką asfaltu. Po zawodach nie szarpałem tempa, tras też nie była na tyle trudna aby konieczny był wzmożony wysiłek.

Dojazdy - czasówki

Sobota, 2 października 2021 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa
Km: 70.00 Km teren: 1.00 Czas: 03:00 km/h: 23.33
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: 17.0°C HRmax: HRavg
Kalorie: 1390kcal Podjazdy: 450m Sprzęt: Litening C:62 Pro Aktywność: Jazda na rowerze

Ponikiew Time Trial 2021

Sobota, 2 października 2021 Kategoria 0-50, Cube '21, Samotnie, Szosa
Km: 6.00 Km teren: 0.00 Czas: 00:13 km/h: 27.69
Pr. maks.: 36.00 Temperatura: 21.0°C HRmax: 187187 ( 95%) HRavg 177( 90%)
Kalorie: 272kcal Podjazdy: 180m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Przed drugą czasówką miałem mało czasu. Postanowiłem jechać rowerem na start i to był dobry wybór bo na drogach był spory ruch a nawet wahadło na głównej szosie do Wadowic, rowerem szybko przejechałem a samochody stały minimum dwie zmiany świateł. Nie miałem sił ani ochoty na rozgrzewkę ale kręciłem do samego startu bez napinki. Ruszyłem mocno od początku ale po chwili już wiedziałem, że nic dobrego z tego nie będzie, miałem problem by utrzymać moc i prędkość. Męczyłem się strasznie, próbowałem przybrać pozycję aerodynamiczną ale przy moich problemach z kręgosłupem nie było to możliwe, starałem się nie patrzeć na licznik i przeć do przodu. Przed sobą widziałem tylko asfalt do momentu gdy pojawił się samochód z naprzeciwka, nie wiedziałem co zrobi i w porę zacząłem hamować, gdyby nie to mogłoby dojść do tragedii bo kierowca mając super widoczność i musząc mnie zauważyć, skręcił gwałtownie pod sklep a ja cudem utrzymałem się na szosie. Wiatr wiejący mocno w twarz sprawił, że nie rozwinąłem już takiej prędkości jak przed hamowaniem i po 5 kilometrach już miałem gorszy czas o 40 sekund jak w ubiegłym roku. Dałem z siebie wszystko na ostatnich 1500 metrach ale ponowne hamowanie na 400 metrów przed metą znowu zaburzyło moją równą i mocną jazdę więc zrezygnowany wjechałem na metę. Nie byłem zadowolony z wyniku chociaż zająłem 3 miejsce, z taką jazdą bez hamowania zwycięstwo było w zasięgu ale musiałem zadowolić się 3 miejscem które i tak jest dobre jak na ten sezon. Przegrałem przede wszystkim z chorobą która załatwiła mi końcówkę sezonu. Było już dobrze z formą ale znowu coś się musiało przytrafić.

Rura na Kocierz 2021

Sobota, 2 października 2021 Kategoria 0-50, Cube '21, Samotnie, Szosa
Km: 13.00 Km teren: 0.00 Czas: 00:31 km/h: 25.16
Pr. maks.: 69.00 Temperatura: 18.0°C HRmax: 187187 ( 95%) HRavg 178( 91%)
Kalorie: 623kcal Podjazdy: 550m Sprzęt: Litening C:62 Pro Aktywność: Jazda na rowerze
Po dwóch dniach wolnych od roweru i bez większych zmian jeżeli chodzi o zdrowie postanowiłem wystartować w dwóch czasówkach. Pierwszą z nich była Rura na Kocierz, dosyć spontanicznie podjąłem decyzję o starcie i bez specjalnych przygotowań stawiłem się na starcie. Takie spontany najlepiej mi wychodzą i kolejny raz dostałem na to dowód. Przed startem miałem kilka dylematów, m.in.. jak ogarnąć logistycznie dwie czasówki dzielące od siebie kilkanaście kilometrów. Najprościej było jechać rowerem ale przy moim osłabieniu chorobowym stwierdziłem, że nie jest to zbyt dobry pomysł i najlepszym wyjściem był dojazd samochodem w miejsce skąd da się szybko dojechać do Porąbki, na Kocierz i ewentualnie na start drugiej czasówki w Gorzeniu Górnym. Takim miejscem okazał się parking na granicy Andrychowa i Sułkowic. Wyjechałem jednak dosyć późno z domu, później sporo czasu straciłem zanim wsiadłem na rower i na styk dojechałem do biura zawodów w Porąbce. Miałem ponad 2 godziny do startu więc pojechałem obejrzeć samochód, być może kupię taki sam model a była okazja sprawdzić jak się sprawuje więc ją wykorzystałem. Czas szybko zleciał i trzeba się było dobrze rozgrzać przed startem. Niestety potwornie się męczyłem i w pewnym momencie sobie odpuściłem. Start czasówki był kawałek drogi od centrum Porąbki i byłem tam 3 minuty przed swoim startem. Po raz kolejny miałem okazję startować z rampy i pierwszy raz w życiu skorzystałem z możliwości startu z wpiętymi już blokami, na pewno coś to dało bo od startu ruszyłem mocno nie czekając aż trafię blokiem w pedał. Po chwili stwierdziłem, że jadę zbyt mocno, po minucie miałem ponad 350 Wat średniej mocy, nie umiałem złapać rytmu i przez dłuższą chwilę strasznie szarpałem tempo, ogólnie męczyłem się w Wielkiej Puszczy, z planowanego ataku na przełęcz Targanicką nic nie wyszło i kręciłem około 5,5 W/kg a na ostatnich metrach nieco ponad 6 W/kg, słabo jak na taką ściankę. Dopiero wtedy zbliżyłem się do zawodnika który startował minutę przede mną, to była dla mnie dobra sytuacja po jadąc około 150 metrów za nim trzymałem jego tempo i tor jazdy na zjeździe który pokonałem bezpiecznie i szybko. Przed Kocierzem złapałem oddech i dołożyłem na samym początku wspinaczki aby szybko wyprzedzić Mirka i swoje jechałem przez cały podjazd, jak na warunki wjechałem dosyć szybko ale nie byłem zadowolony z tego sądząc, że czołówka pojechała Kocierz znacznie szybciej, na ostatniej prostce przed skrętem pod hotel odpuściłem ale doping spowodował, że przed hotelem znowu docisnąłem, brakło mnie na finisz i ostatnie metry już słabsze niż pierwsza połowa krótkiego podjazdu do mety. Na mecie nie byłem z siebie zadowolony ale sytuacja zmieniła się po sprawdzeniu wyników, w tym momencie miałem trzeci czas, gorszy od 2 ledwie o parę sekund. Nie spodziewałem się tego patrząc że na trasie generowałem ledwie 5 W/kg a oba podjazdy równo 5,2 W/kg. Później w wynikach pojawiły się 2 lepsze czasy, dwa pierwsze miejsca zajęły Jas-Kółki a do 3 OPEN brakło mi dokładnie 13 sekund i wtedy całe podium byłoby Jas-Kółkowe, w tym sezonie jednak brakuje mi do czołówki co widać praktycznie na każdych zawodach. W swojej kategorii M2 zająłem 2 miejsce i cieszę się, że żegnam się z tą kategorią stając na podium z ponad 20 osobowej stawce a nie jak zwykle w okolicznych zawodach zamykając stawkę mimo 4 – 6 miejsc. Na dekoracji być nie mogłem spiesząc się na drugą czasówkę.

Trening 107

Środa, 29 września 2021 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2021
Km: 70.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:30 km/h: 28.00
Pr. maks.: 68.00 Temperatura: 15.0°C HRmax: 157157 ( 80%) HRavg 132( 67%)
Kalorie: 1864kcal Podjazdy: 1040m Sprzęt: Litening C:62 Pro Aktywność: Jazda na rowerze
Tak się złożyło, że nie zrobiłem jeszcze porządku z dętkami w MTB i pojechałem po raz kolejny na szosie. Nie miałem za bardzo pomysłów więc pojechałem znowu na Przegibek, ten podjazd chyba nigdy mi się nie znudzi. Bardzo dobrze mi się podjeżdżało ale pilnowałem się by za mocno nie jechać, w Międzybrodziu postanowiłem jechać na Tresną i dalej Zarzecze. Walka z wiatrem nie należała do przyjemnych ale piękna pogoda wynagradzała trud trasy. W Zarzeczu podjąłem decyzję o tym by jechać przez Kalną do Buczkowic, cały czas modyfikowałem plany i z Kalnej pojechałem do Słotwiny zaliczając nowy podjazd , miałem nadzieję, że dojadę tą drogą do Godziszki ale w pewnym momencie asfalt się skończył i zawróciłem. W Buczkowicach zatrzymałem się w sklepie bo bidon był już pusty, miałem jeszcze czas i ominąłem niewygodny odcinek drogi z ścieżką rowerową, zaliczyłem przy okazji kolejną nieznaną dróżkę w Wilkowicach. Nie chciało się wracać do domu więc zaliczyłem dodatkowy podjazd w Bielsku, trochę mi było żal pogody ale czas naglił i musiałem zjechać do bazy.

Trening 106

Poniedziałek, 27 września 2021 Kategoria 50-100, Cube '21, Samotnie, Szosa, Trening 2021
Km: 90.00 Km teren: 0.00 Czas: 03:36 km/h: 25.00
Pr. maks.: 72.00 Temperatura: 16.0°C HRmax: 180180 ( 92%) HRavg 140( 71%)
Kalorie: 2626kcal Podjazdy: 2020m Sprzęt: Litening C:62 Pro Aktywność: Jazda na rowerze
Po słabym rowerowo weekendzie znalazłem więcej czasu na rower i postanowiłem go wykorzystać. Miałem w głowie kilka wariantów tras w Beskidzie Małym i jedną w Beskidzie Śląskim. Decyzję miałem podjąć już na trasie i ruszyłem w kierunku Straconki, jadąc przez Bielsko stwierdziłem, że dawno nie byłem szosą na Magurce i nie zastanawiając się co robię ruszyłem w tym kierunku. Robiło się coraz cieplej i myślałem nawet o zdjęciu rękawków ale zrobiłem to dopiero przed podjazdem. Ruszyłem dosyć mocno od początku i jakoś nie patrzyłem na licznik tylko parłem do przodu, byłem pewny, że jadę na czas 18 – 19 minut, było znacznie lepiej bo w połowie podjazdu miałem czas około 15 sekund gorszy niż rekordowy wynoszący około 16 minut. W końcówce jednak spore problemy, najpierw mnie przytkało i nie wiem jakim cudem nie spadłem z roweru na stromiźnie, musiałem złapać oddech i dalej parłem mocno w górą a później dwa razy spadłem z asfaltu bo mając to szczęście, że samochody jadące z przeciwka wymijały pieszych i dla mnie brakło miejsca na szosie, te sytuacje zabrały mi prawie minutę, czas samej jazdy na Magurce był gorszy od rekordowego tylko o 27 sekund ale stoper szedł dalej i dopiero gdy zawróciłem licznik czasu się zatrzymał i pokazał czas 17:35, doliczyło około 30 sekund a kolejne straciłem wcześniej. Moc wyszła dobra ale zdrowie i okoliczności sprawiły, że nie przełożyło się to na dobry czas. Chwile grozy przeżyłem też na zjeździe gdzie zorientowałem się, że wymieniając przednie koło na aluminiowe zostawiłem okładziny do karbonu i hamowanie było bardzo utrudnione, kilka razy zablokowało mi tylne koło, trochę adrenaliny wyzwoliłem a było mi to bardzo potrzebne. Miałem w planie zaliczyć dwa podjazdy które w tym roku nie znalazły się jeszcze na mojej liście - Oczków i Łysinę ale dojeżdżając do zapory w Tresnej osoba kierująca ruchem powiedziała, że przez godzinę droga w kierunku Oczkowa będzie całkowicie zamknięta więc ruszyłem w kierunku Żaru. Po drodze jednak zaliczyłem kolejny podjazd, bardzo krotką ulicę Widokową gdzie urwałem 25 sekund od najlepszego czasu ale jechałem swojego maksa, moc ze ścianki wyszła niezła ale po podjeździe musiałem zatrzymać się i wyczyścić nos. Podjazd na Żar miał już zupełnie inne oblicze, jechało się dużo ciężej ale jak sobie przypomnę, to zazwyczaj ten podjazd był dla mnie męczący, często łapała mnie bomba i ogólnie ciężko się podjeżdżało. Nie było jednak tak tragicznie i na szczycie fajne widoki, w dolinach mgły a na górze piękne słońce. Na zjeździe chciałem sobie nieco powetować słabszy podjazd ale nic nie dało się urwać od najlepszego czasu, dopiero w końcówce nadrobiłem poprawiając czas ale na tym nie zależało mi tak jak na tej bardziej technicznej części zjazdu. Stwierdziłem, że nie będę się męczył na ściankach i na sam koniec zaliczyłem dwa podjazdy na Przegibek, pokonałem je w niezłym tempie ale czując już zmęczenie, zrobiłem ciężki trening ale katar i problemy z oddychaniem zrobiły swoje. Na zjazdach też nie było tak dobrze jak myślałem, mimo starań wciąż tracę do poprzednich lat gdy już naprawdę nieźle zjeżdżałem. W Bielsku dokręciłem do 2 kilometrów przewyższenia na niecałych 90 kilometrach i wróciłem do domu. W maju przejechałem identyczną trasę i teraz mimo walki z przeziębieniem było minimum klasę lepiej. Mimo braku czasu i przeziębienia staram się wykorzystać dobrą nogę jaką mam tej jesieni i nie wychodzi to najgorzej. Poza Żarem wszystkie podjazdy były na dobrym poziomie. Przed ostatnimi startami jestem pozytywnie nastawiony.

Trening 105

Niedziela, 26 września 2021 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, Szosa
Km: 39.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:25 km/h: 27.53
Pr. maks.: 74.00 Temperatura: 21.0°C HRmax: 159159 ( 81%) HRavg 129( 66%)
Kalorie: 1011kcal Podjazdy: 700m Sprzęt: Litening C:62 Pro Aktywność: Jazda na rowerze
Kolejny krótki wyjazd, tym razem szosowy. Nie miałem pomysłu na trasę i pojechałem dwukrotnie zaliczyć Przegibek. Ta trasa jest idealna w momencie gdy na drogach jest mały ruch i można jechać głównymi drogami. Mimo słońca było dosyć chłodno, jesień wkracza coraz śmielej i trzeba się do trudniejszych warunków przyzwyczaić. Mimo ciągłej walki z przeziębieniem noga kręciła całkiem dobrze, na Przegibku zanotowałem bardzo dobre czasy jak na względnie spokojną jazdę. Na zjazdach niestety musiałem ciągle hamować i nie zjechałem nawet dobrze technicznie o szybkości nie wspominając. Na powrocie miałem znowu szczęście do czerwonych świateł i musiałem się zatrzymywać na każdych. Do domu wróciłem jednak bez żadnych opóźnień na które za bardzo nie mogłem sobie pozwolić.

Trening 104

Sobota, 25 września 2021 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, teren, Trening 2021
Km: 18.00 Km teren: 14.00 Czas: 01:08 km/h: 15.88
Pr. maks.: 50.00 Temperatura: 11.0°C HRmax: 164164 ( 84%) HRavg 123( 63%)
Kalorie: 560kcal Podjazdy: 550m Sprzęt: Evo 2 Aktywność: Jazda na rowerze
Czasu na rower nie znalazłem nawet w weekend i musiałem zadowolić się krótką jazdą na MTB. Zaplanowałem trasę z trzema podjazdami i zjazdami i chciałem skupić się na tych drugich więc podjazdy odpuściłem i jechałem wolno. Pierwszy z nich to odcinek który jechałem tylko w dół i nie byłem w stanie go podjechać w całości ale jakieś 80 % pokonałem jadąc więc nie było tak źle. Problemy zaczęły się później i trwały w zasadzie do końca. Na końcu drugiego podjazdu zaczęło uchodzić powietrze z przedniego koła a na początku zjazdu dobiłem tylne i tym sposobem miałem kapcie w obu kołach. Wymiana dętek i pompowanie zajęło sporo czasu, musiałem także nauczyć się odkręcać sztywne osie oraz ustawić pompkę na wentyl samochodowy bo takie dętki miałem w zapasie. Trwało to zbyt długo i zdecydowałem się nieco skrócić trasę, już nawet zapomniałem o defektach i gdy tylko poczułem się pewniej i zacząłem agresywniej jechać znowu dobiłem oba koła i sytuacja się powtórzyła. Ostatnie 1700 metrów do domu musiałem pokonać z buta nie mając już dobrych dętek. Mega pechowy dzień i zero przyjemności z jazdy, czasami tak bywa.

Trening 103

Czwartek, 23 września 2021 Kategoria 0-50, Cube '21, Samotnie, Szosa, Trening 2021
Km: 53.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:12 km/h: 24.09
Pr. maks.: 69.00 Temperatura: 14.0°C HRmax: 179179 ( 91%) HRavg 134( 68%)
Kalorie: 1490kcal Podjazdy: 1120m Sprzęt: Litening C:62 Pro Aktywność: Jazda na rowerze
Po ostatniej jeździe nie widać było poprawy zdrowia ale nie było też wyraźnie gorzej i postanowiłem spróbować pozbyć się wirusa przez intensywny wysiłek rowerowy. Zdecydowałem się zaatakować jeden z podjazdów którego jeszcze nie jechałem na czas, coraz mniej takich odcinków ale Hrobacza Łąka znajdowała się na tej liście. Zanim dojechałem do Międzybrodzia musiałem zmierzyć się z Przegibkiem który był tym razem wymagającym przeciwnikiem. Zjazd z przełęczy również sobie podarowałem, męczyłem się z katarem i nie chciałem dokładać sobie trudności. Po zjeździe zatrzymałem się wyczyścić nos, później również czekały mnie dodatkowe i nie planowane atrakcje, m.in. kolejny odcinek z ruchem wahadłowym czy sznurek samochodów z przeciwka przed podjazdem pod Hrobaczą co oznaczało, że musiałem zwolnić praktycznie do zera, wykonać skręt prawie 180 stopni i dopiero zaczynać walkę z podjazdem, jechałem jednak równo i mocno do samego końca i ostatecznie licznik pokazał “KoMa” na jednym z segmentów, nie chciało mi się w to wierzyć ale wiedziałem, że poprawiłem najlepszy swój czas prawie o minutę na niespełna 2 kilometrowym odcinku. Powrót do domu to znowu walka z katarem, osłabieniem i ciągnącym się podjazdem na Przegibek. Zjechać też normalnie nie mogłem więc odpuściłem i już spokojnie dojechałem do domu. W domu sprawdziłem, że faktycznie osiągnąłem najlepszy czas na segmencie ale miałem go ledwie kilkadziesiąt godzin bo szybko został poprawiony mój czas. Noga cały czas jest niezła ale organizm znowu odmawia posłuszeństwa i chyba pora kończyć ten dziwny sezon i skupić się na odpoczynku którego bardzo brakuje w ostatnim czasie.

Trening 102

Wtorek, 21 września 2021 Kategoria 50-100, Cube '21, Samotnie, Szosa, Trening 2021
Km: 62.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:05 km/h: 29.76
Pr. maks.: 63.00 Temperatura: 11.0°C HRmax: 157157 ( 80%) HRavg 139( 71%)
Kalorie: 1632kcal Podjazdy: 800m Sprzęt: Litening C:62 Pro Aktywność: Jazda na rowerze
Po weekendzie znowu nie miałem czasu na wszystkie obowiązki nie mówiąc już o rowerze. Aby kłopotów było mało znowu złapało mnie jakieś przeziębienie, silny kaszel i katar. Mimo to wyjechałem na krótką przejażdżkę na szosie. Ruszyłem znów na zachód skąd wiało i gdzie jest mniejszy ruch. Jechało się całkiem nieźle mimo dużego zmęczenia i osłabienia z powodu przeziębienia. Miałem okazję przejechać się nowym asfaltem w Skoczowie i przypomnieć sobie dlaczego omijam drogę 938 w kierunku Cieszyna. Warunki na drogach nie były jednak takie złe ale szybko robiło się zimno i ciemno, w pewnym momencie straciłem orientację i nie wiedziałem czy jadę z wiatrem czy walczę z nim. W końcówce już nie czułem się bezpiecznie ale dojechałem do domu szczęśliwie bez żadnych incydentów.

kategorie bloga

Moje rowery

TCR Advanced 2 2021 15170 km
Zimówka 9414 km
Litening C:62 Pro 18889 km
Triban 5 54529 km
Astra Chorus 2022 17496 km
Evo 2 10004 km
Hercules 13228 km
Ital Bike 9476 km
Trek 17743 km
Agree GTC SL 21960 km
Cross Peleton 44114 km
Scott 9850 km

szukaj

archiwum