Wpisy archiwalne w kategorii
Szosa
| Dystans całkowity: | 187286.50 km (w terenie 620.00 km; 0.33%) |
| Czas w ruchu: | 6907:58 |
| Średnia prędkość: | 26.88 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 750.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 2094254 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 205 (179 %) |
| Maks. tętno średnie: | 198 (101 %) |
| Suma kalorii: | 3940603 kcal |
| Liczba aktywności: | 2748 |
| Średnio na aktywność: | 68.15 km i 2h 32m |
| Więcej statystyk | |
Trening 69
Wtorek, 20 czerwca 2017 Kategoria Samotnie, Szosa, Trening 2017
| Km: | 87.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:18 | km/h: | 26.36 |
| Pr. maks.: | 63.00 | Temperatura: | 23.0°C | HRmax: | 185185 ( 94%) | HRavg | 131( 67%) |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | 1300m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
W planie na dziś był trening z Trek Bielsko. Mogłem jechać tylko rano więc musiałem zmienić plany. Postanowiłem pojechać jedną z moich ulubionych pętli, z podjazdami na Salmopol i Zameczek. Wyjechałem o 6:30 i już było ciepło, prowizorycznie zabrałem kamizelkę do kieszonki. Przez Bielsko strasznie źle się jechało, duży ruch i ciężkie nogi. W pewnym momencie wjechałem na ścieżkę rowerową, nie przejechałem jednak daleko bo na ścieżce stał samochód, nie dało się go ominąć z lewej ani z prawej. Spisałem numery rejestracyjne, dalej jechałem drogą. Za kilometr ktoś na mnie trąbił i mnie opieprzył, że nie jadę ścieżką rowerową, zignorowałem go. Gdy mnie wyprzedzał to zorientowałem się, że to ten samochód który parkował na ścieżce. W końcu się wydostałem z miasta i zaczęła się normalna jazda. Jechałem już 5 minut dłużej niż zwykle. Do Szczyrku zajechałem dosyć szybko i zauważyłem kolarza na poboczu. Pomogłem mu z przerzutką i jechałem dalej. Do podnóża Salmopolu dojechałem sprawnie i już było mi za ciepło. Rozpiąłem koszulkę, zdjąłem okulary i zacząłem podjazd. Bardzo równym tempem wjechałem na górę, pomimo niezbyt mocnej jazdy byłem cały mokry. Niepotrzebnie zabrałem potówkę, ubrałem kamizelkę i zacząłem zjazd. Zjazd był bardzo wolny, sznurek aut w dół i spory ruch w górę. Zjechałem spokojnie i przed końcem zjazdu poczułem chłód. W Malince samochody się rozjechały i sprawnie dotarłem do skrętu na Czarne. Tam się rozebrałem i powoli ruszyłem w kierunku Zameczka. Chciałem podjazd wjechać mocno lecz nie na maksa. Rozpocząłem dosyć dobrze a po chwili nogi odmówiły posłuszeństwa. Pierwszą część już tradycyjnie pojechałem słabo a za górną bramą ruszyłem mocniej. Bardzo mocnym tempem dojechałem do końca podjazdu. Niepotrzebnie 300 metrów przed końcem zmieniłem bieg i miałem trochę za twardo na końcu. Czas wyszedł dobry, ale na czasówce trzeba go poprawić przynajmniej o 30 sekund. Zjazd do Wisły znowu w korku i później już z bocznym wiatrem do ustronia. Tam spotkałem jakiegoś kolarza i równo po zmianach do Skoczowa. Tam towarzysz złapał się za tira i odjechał a ja skręciłem w prawo. Na dwóch krótkich podjazdach przyśpieszyłem i do domu spokojnie przez Jaworze. Jutro płaska trasa z tempówkami.
Podjazdy:
I. Przełęcz Salmopolska od Szczyrku 4,4 km 270 m ( 6,1 % ) 0:15:12 ( 16,7 ) 164 ( 83% )
II. Przełęcz Szarcula od Wisły Czarne 2,2 km 180 m ( 8,2 % ) 0:08:04 ( 16,6 ) 173 ( 88% )
https://www.strava.com/activities/1045305464
Podjazdy:
I. Przełęcz Salmopolska od Szczyrku 4,4 km 270 m ( 6,1 % ) 0:15:12 ( 16,7 ) 164 ( 83% )
II. Przełęcz Szarcula od Wisły Czarne 2,2 km 180 m ( 8,2 % ) 0:08:04 ( 16,6 ) 173 ( 88% )
https://www.strava.com/activities/1045305464
Dojazd, rozgrzewka i powrót
Niedziela, 18 czerwca 2017 Kategoria 50-100, w grupie, Szosa
| Km: | 95.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:33 | km/h: | 26.76 |
| Pr. maks.: | 62.00 | Temperatura: | 16.0°C | HRmax: | 166166 ( 85%) | HRavg | |
| Kalorie: | 1890kcal | Podjazdy: | 1100m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Rozjazd
Niedziela, 18 czerwca 2017 Kategoria 50-100, blisko domu, Samotnie, Szosa
| Km: | 19.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:54 | km/h: | 21.11 |
| Pr. maks.: | 51.00 | Temperatura: | 21.0°C | HRmax: | 137137 ( 70%) | HRavg | 103( 52%) |
| Kalorie: | 425kcal | Podjazdy: | 210m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Popołudniu wyjechałem na spokojny rozjazd. Wziąłem gorszy rower, jeden bidon i w palnie miałem się zatrzymać na coś do picia na trasie. Pojechałem na Jasienicę a później Jaworze. Tam spotkałem kolarza z grupy Skoczów Cycling Team. Kawałek jechaliśmy razem i w tym czasie zdążył ponarzekać na jednego z kolarzy Jas-Kółek, którego spotkał kiedyś na Salmopolu. Kiedy powiedział na jakim rowerze jeździ to od razu domyśliłem się o kogo chodzi i mu odpowiedziałem "Ten typ tak ma" i na tym koniec tematu. Kończąc temat to osoba o której mowa, narzeka na wszystko a chcąc mu coś doradzić lub pomóc to się obraża. Niech sobie jeździ jak chce i z kim chce ale niech nie opowiada głupot na tematy o których nie ma pojęcia. Nie chcę o nim źle mówić ale z jego podejściem to kolarza z niego nigdy nie będzie. Mi to też nie pozostaje obojętne, to wszytko wpływa na wizerunek drużyny.
Dalszą część trasy jechałem sam, niestety wszystkie miejsca gdzie mógłbym się czegoś napić były całkowicie pełne i duże kolejki więc pojechałem prosto do domu. Jutro odpoczynek a od wtorku kolejne treningi. Do Pętli pozostały dwa tygodnie, tydzień treningów i tydzień odpoczynku.
https://www.strava.com/activities/1042961364/overv...
Dalszą część trasy jechałem sam, niestety wszystkie miejsca gdzie mógłbym się czegoś napić były całkowicie pełne i duże kolejki więc pojechałem prosto do domu. Jutro odpoczynek a od wtorku kolejne treningi. Do Pętli pozostały dwa tygodnie, tydzień treningów i tydzień odpoczynku.
https://www.strava.com/activities/1042961364/overv...
FORCE SPAC - Tour de Javorovy 2017
Niedziela, 18 czerwca 2017 Kategoria 0-50, Szosa, w grupie, Wyścig
| Km: | 8.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:23 | km/h: | 20.87 |
| Pr. maks.: | 36.00 | Temperatura: | 16.0°C | HRmax: | 192192 ( 98%) | HRavg | 179( 91%) |
| Kalorie: | 404kcal | Podjazdy: | 500m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Na ten dzień nie szykowałem się jakoś specjalnie. Na starcie kilka niezbyt sprzyjających aspektów, zmieniona godzina startu, "twarde nogi" oraz nienajlepsza pogoda. Po rozgrzewce przyjechaliśmy na start. Sporo ludzi i start prawie z końca. W ostatniej chwili zdjąłem rękawki, okularów już nie zdążyłem i w pośpiechu wystartowaliśmy. Nogi nie pracowały najlepiej ale koło jakoś trzymałem, Jarek przesunął się do przodu, mi to ciężko szło i przed właściwym podjazdem musiałem skorzystać z pobocza, komuś spadł łańcuch, drugi kolarz go omijał i dla mnie brakło miejsca. Nie straciłem na tym wiele, gdy zrobiło się wężej to byłem prawie na końcu. Na szczęście były luki i przesuwałem się do przodu. Kiedy w końcu zaczął się trudniejszy fragment to wszyscy zaczęli zrzucać z blatu. Ja zrobiłem to wcześniej i na początku ścianki wyprzedziłem sporo osób. Jarek od początku jechał swoim tempem, z przodu było jeszcze sporo osób. Jechałem cały czas równo, po drodze wyprzedziłem Kamila Białończyka i po pierwszym trudniejszym fragmencie miałem wyraźną stratę do czołówki. Na wypłaszczeniu uformowała się 4 osobowa grupka i w niej we 2 dawaliśmy zmiany. Jedną z osób wiozących się na kole był kolarz którego pamiętam z jednego treningu z Twomark Sport. Kiedy skręciliśmy w lewo to będąc na zmianie lekko podkręciłem tempo, po chwili byłem są, zaczęły mi przeszkadzać okulary, zdjąłem je i w tym momencie 2 zawodników dojechało. Nie trwało to długo, na następnym wystromieniu znowu odjechałem tym razem na dobre. Z przodu widziałem 5 osób. Trzy z nich wyprzedziłem dosyć szybko. Trzymałem dosyć mocne tempo i okazało się, że nadrabiam do rywali. Przed szczytem stał Wojtek i dopingował, zebrałem się w sobie i postanowiłem pojechać już na maksa. Mając 200 metrów do mety wyprzedziłem 2 osoby i z przodu widziałem kolejną dwójkę. Na ostatniej ściance wrzuciłem ząbek niżej i ogień do mety. Zabrakło 100 może 200 metrów podjazdu i pewnie bym ich wyprzedził. Ich tempo było niższe niż moje. Na finiszu miałem 20 km/h. Na kreskę wpadłem po niecałych 23 minutach od startu. Czas o ponad minutę lepszy niż w tamtym roku, na górze było 5-6 osób. Do zwycięscy ponad minuta straty a do podium całe 6 sekund. Gdyby to była czasówka to kto wie. Poziom wyższy niż w ubiegłym roku. Na starcie ponad 140 kolarzy i miejsce w 10 OPEN w takiej stawce jest bardzo dobre.
Na szczycie nie potrzebowałem zbyt dużo czasu by dojść do siebie. Szybko się ubrałem by nie wychłodnąć zbytnio. Dojechał Jarek a później Andrzej i wspólnie stanęliśmy przed kreską by dopingować Angelikę. Była pierwszą z kobiet i dosyć szybko pokonała ostatnią ściankę. Poczekaliśmy aż wszyscy wjadą na górę i powoli zjechaliśmy do biura zawodów. Posiłek i czekanie na dekorację. W tym roku bez przygód z wynikami i szybka i sprawna dekoracja. Na szybko przejrzałem wyniki i z takim czasem byłbym 3 w kategorii B a wystarczył na 5 miejsce w kategorii A i 7 OPEN. Forma dobra, przed Pętlą Beskidzką kilka rzeczy do poprawy i można walczyć. Myślałem, że będzie to spokojny maraton a zapowiada się niezłe ściganie.
Na szczycie nie potrzebowałem zbyt dużo czasu by dojść do siebie. Szybko się ubrałem by nie wychłodnąć zbytnio. Dojechał Jarek a później Andrzej i wspólnie stanęliśmy przed kreską by dopingować Angelikę. Była pierwszą z kobiet i dosyć szybko pokonała ostatnią ściankę. Poczekaliśmy aż wszyscy wjadą na górę i powoli zjechaliśmy do biura zawodów. Posiłek i czekanie na dekorację. W tym roku bez przygód z wynikami i szybka i sprawna dekoracja. Na szybko przejrzałem wyniki i z takim czasem byłbym 3 w kategorii B a wystarczył na 5 miejsce w kategorii A i 7 OPEN. Forma dobra, przed Pętlą Beskidzką kilka rzeczy do poprawy i można walczyć. Myślałem, że będzie to spokojny maraton a zapowiada się niezłe ściganie.
Trening 68
Czwartek, 15 czerwca 2017 Kategoria w grupie, Trening 2017, Szosa, Samotnie, 100-200
| Km: | 145.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 05:37 | km/h: | 25.82 |
| Pr. maks.: | 66.00 | Temperatura: | 17.0°C | HRmax: | 180180 ( 92%) | HRavg | 138( 70%) |
| Kalorie: | 4127kcal | Podjazdy: | 3210m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Dzisiejszy trening był jednym z najlepszych w tym sezonie. Sporo podjazdów, trochę jazdy w grupie, dobra pogoda a także brak ... pecha. Nie miałem wczoraj czasu zrobić z rowerem więc wziąłem lepszy sprzęt. Różnica jest taka, że przyjemniej się podjeżdżało i bezpieczniej zjeżdżało. Wyjechałem przed 6 i pod Twomarkiem były 2 osoby. Czekaliśmy na "Młodego" i w czterech jazda dalej. Po drodze dołączyły kolejne osoby w tym Jarek i w sumie było nas 10 osób. Dosyć równa i dobra jazda po podwójnych zmianach do Szczyrku. Pierwszym podjazdem był Salmopol. Tempo nie było jakieś szaleńcze i dosyć długo jechaliśmy w 7 osób. Nie zamierzałem podkręcać tempa i jadąc równo wjechałem jako 3 na szczyt. Do rekordu brakło sporo, czas wyszedł najlepszy w tym roku. Na szczycie zimno i podczas czekania na wszystkich trochę zmarzłem. Okazało się, że "Młody" zawrócił i dalej jechaliśmy w 9. Zjeżdżałem wolno i asekuracyjnie na końcu grupy i musiałem się zatrzymać odebrać telefon. Po zjeździe do Malinki podkręciłem tempo i dogoniłem grupkę przed Zaporą w Czarnem. Drugi podjazd to Zameczek. Początek znowu razem a później kolejne osoby odpadały i na górze byłem tuż za Jankiem. Czas też wyszedł najlepszy w tym roku, jednak sporo gorszy od rekordu. Na górze chwila rozluźnienia i po dojechaniu wszystkich zjazd do Istebnej główną drogą. Tam remont drogi i korek. Po przedostaniu się przez wahadło przyszła kolej na Ochodzitą. Nie jechałem od tej strony chyba 5 lat i pomimo dosyć spokojnej jazdy rekord wpadł, wjechałem znowu w czołówce i na szczycie chwila przerwy. Grupa pojechała w stronę Milówki, ja zawróciłem i zjechałem przez Istebną do Zaolzia. Kolejny podjazd na mojej trasie to Koczy Zamek. Jechało się dosyć dobrze i ten podjazd pojechałem mocniej. Końcówka jest sztywna i bardzo mi to pasowało. Wjechałem na Ochodzitą i drugi raz zjechałem główną drogą do Koniakowa i dalej do Jaworzynki. Na rondzie skręt na Istebną i kolejny, krótki ale stromy podjazd. Do świateł dosyć spory korek i postanowiłem czekać na zielone. Kiedy w końcu się zapaliło to szybko przez zwężenie i na chwilę się zatrzymałem w okolicy Amfiteatru pod Skocznią. Zobaczyłem Wieśka, nie miał czasu by ze mną porozmawiać więc jechałem dalej. Na Kubalonkę chciałem wjechać przez Olecki, intuicja jednak mi podpowiedziała by jechać główną. Dobrze zrobiłem, bo droga na Osiedle była zablokowana i musiałbym zawrócić po podjeździe. Po spokojnym wjeździe na szczyt, zjazd pod wiatr do Wisły. Cieżko się jechało a w planie miałem jeszcze trzy podjazdy. Na pierwszy ogień poszedł niezbyt długi podjazd na tzw. Kamienną, jechałem tam bardzo dawno temu i podjazd ciekawy i nie taki łatwy. Przez większą część prowadzi po równej kostce brukowej. Szkoda tylko, że w pewnym momencie jest tablica "Teren Prywatny" I musiałem zawrócić. Zjazd nie był całkiem przyjemny i pośpiesznie przejechałem przez Centrum Wisły i skierowałem sie na Skoczów. Przed drugim podjazdem kolejowym skręciłem sobie w lewo i jechałem tak długo aż nawierzchnia nie stała się żwirowa. Podjazd ciekawy, początek łatwy a później coraz stromiej i momentami płyty. Asfalt kończy się nagle w miejscu gdzie jest 11 % i ciężko zawrócić. Uwagę moją zwróciła jeszcze jedna uliczka odchodząca w bok, następnym razem ją sprawdzę. Na deser została Równica. Myślałem wjechać od Jaszowca po kostce ale gdy zobaczyłem dużą grupę turystów zajmujących prawie całą szerokość drogi skręciłem w prawo i wjechałem asfaltowym podjazdem. Jechałem dosyć spokojnie i przed Skalicą minąłem się z Grzesiem zjeżdżającym z góry. Zwolniłem i przy skrzyżowaniu jechaliśmy już razem. Przez większą część podjazdu jechaliśmy wspólnie, później Grześ trochę odpuścił bo miał wjeżdżać jeszcze raz i samotnie wjechałem na szczyt a następnie na Skibówkę. Chwilka przerwy i wspólny zjazd w dół. Ja pojechałem do mostu a Grześ odbił w lewo na Jaszowiec. Przez Lipowiec i Górki dojechałem do drogi na Bielsko i jechałem nią do Jasienicy. Przez Jaworze dołożyłem sobie jeszcze dwa podjazdy i z przewyższeniem 3210 metrów wróciłem do domu. Na dzisiejszym treningu miałem problemy z ubiorem i jedzeniem, ubrałem się za ciepło i nie zabrałem bananów. Na taki dystans same batony i żel nie wystarczą. Jutro zasłużony dzień odpoczynku.
Podjazdy:
I. Przełęcz Salmopolska od Szczyrku 4,4 km 270 m ( 6,1 % ) 0:14:40 ( 18,0 ) 162 ( 82% )
II. Przełęcz Szarcula od Wisły Czarne 2,2 km 180 m ( 8,2 % ) 0:09:16 ( 14,2 ) 158 ( 80% )
III. Ochodzita z Istebnej 5,9 km 250 m ( 4,2 % ) 0:17:40 ( 20,0 ) 147 ( 74% ) - rekord
IV. Koczy Zamek z Rastoki przez Kliszówkę 1,9 km 120 m ( 6,3 % ) 0:06:53 ( 16,6 ) 163 ( 82% ) - rekord
V. Przełęcz Kubalonka od Istebnej 3,8 km 210 m ( 5,5 % ) 0:12:35 ( 18,1 ) 154 ( 78% )
VI. Kamienna z Wisły 1,4 km 90 m ( 6,4% ) 0:05:15 ( 16,0 ) 155 ( 78 % ) - rekord
VII. Gahura z Wisły 1,8 km 160 m ( 8,9% ) 0:06:25 ( 16,8 ) 157 ( 79% ) - rekord
VIII. Równica od Jaszowca ul. Wczasową 5,7 km 380 m ( 6,7 % ) 0:21:06 ( 16,2 ) 155 ( 78% )
Równica od Skalicy ( koniec kostki brukowej ) 3,2 km 260 m ( 8,1% ) 0:12:57 (14,8 ) 159 ( 80% )
https://www.strava.com/activities/1037557824
Podjazdy:
I. Przełęcz Salmopolska od Szczyrku 4,4 km 270 m ( 6,1 % ) 0:14:40 ( 18,0 ) 162 ( 82% )
II. Przełęcz Szarcula od Wisły Czarne 2,2 km 180 m ( 8,2 % ) 0:09:16 ( 14,2 ) 158 ( 80% )
III. Ochodzita z Istebnej 5,9 km 250 m ( 4,2 % ) 0:17:40 ( 20,0 ) 147 ( 74% ) - rekord
IV. Koczy Zamek z Rastoki przez Kliszówkę 1,9 km 120 m ( 6,3 % ) 0:06:53 ( 16,6 ) 163 ( 82% ) - rekord
V. Przełęcz Kubalonka od Istebnej 3,8 km 210 m ( 5,5 % ) 0:12:35 ( 18,1 ) 154 ( 78% )
VI. Kamienna z Wisły 1,4 km 90 m ( 6,4% ) 0:05:15 ( 16,0 ) 155 ( 78 % ) - rekord
VII. Gahura z Wisły 1,8 km 160 m ( 8,9% ) 0:06:25 ( 16,8 ) 157 ( 79% ) - rekord
VIII. Równica od Jaszowca ul. Wczasową 5,7 km 380 m ( 6,7 % ) 0:21:06 ( 16,2 ) 155 ( 78% )
Równica od Skalicy ( koniec kostki brukowej ) 3,2 km 260 m ( 8,1% ) 0:12:57 (14,8 ) 159 ( 80% )
https://www.strava.com/activities/1037557824
Trening 67
Środa, 14 czerwca 2017 Kategoria Trening 2017, Szosa, Samotnie, 50-100
| Km: | 55.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:21 | km/h: | 23.40 |
| Pr. maks.: | 60.00 | Temperatura: | 16.0°C | HRmax: | 155155 ( 79%) | HRavg | 112( 57%) |
| Kalorie: | 1263kcal | Podjazdy: | 759m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Myślałem, że wyczerpałem już limit pecha, w tej kwestii dal mnie chyba nie ma limitu, nawet w urodziny musiałem mieć przygody na trasie. Wyjechałem przed 7 i spokojnie bez utrudnień przez Bielsko. W Straconce dojechał do mnie kolarz i chwilę jechaliśmy razem, chciałem wjechać na Przegibek i dlatego puściłem go przodem. Jechałem równym tempem cały podjazd i na około kilometr przed szczytem go złapałem, nie miał już sił i dojechał za mną na górę. Zacząłem spokojnie zjeżdżać i po chwili śmignął koło mnie jak burza. Po kilometrze zobaczyłem go zbierającego się z pobocza, tak się kończą szaleńcze zjazdy, nie poważnego mu się nie stało i jechaliśmy dalej, chciał pokazać, że jest mocny a nie wyszło. W Międzybrodziu skręciłem w prawo, on w lewo i dalej jechałem już sam. Coś mi strzeliło w rowerze, myślałem, że to korba ale chyba nie. Dojechałem do Czernichowa i drugą stroną jeziora na zaporę w Tresnej. Na początku bruku coś strzeliło drugi raz i rower zaczął latać na boki. Zatrzymałem się, sprawdziłem korbę, przerzutkę, tylne koło i nic. Problemem było przednie koło, a dokładnie piasta, nie wiem jak to się stało ale się rozkręciła, większość kulek udało się znaleźć i wybrać wszystkie i schować do torebki. Jakiś miesiąc temu serwisowałem to koło i nic się później nie działo, zwykle takie rzeczy wychodzą po pierwszej jeździe. Kombinowałem co zrobić by zmniejszyć bicie koła, po długich kombinacjach wyjąłem porozcinaną dętkę i napchałem gumy i przykleiłem taśmą, koło biło ale nie na tyle by nie mieściło się w widełkach i bardzo wolno ruszyłem dalej. Droga do domu to katorga, bałem się przekroczyć 20 km/h, do tego sporo krótkich podjazdów, dwa lub trzy razy musiałem się zatrzymać i poprawić koło i jakoś dowlekłem się do domu. Miały być dobre lody w Szczyrku a wyszło znowu nic. Może jutro sobie odbiję, w planie pierwszy z trzech długich treningów w górach przygotowujących do Pętli Beskidzkiej.
https://www.strava.com/activities/1035924820
https://www.strava.com/activities/1035924820
Trening 66
Wtorek, 13 czerwca 2017 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2017
| Km: | 84.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:01 | km/h: | 27.85 |
| Pr. maks.: | 57.00 | Temperatura: | 17.0°C | HRmax: | 165165 ( 84%) | HRavg | 126( 64%) |
| Kalorie: | 1863kcal | Podjazdy: | 1010m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Spokojny trening, spory ruch na drogach i sporo bardzo wolnych odcinków. Wyjechałem po 7 i znowu odruchowo pojechałem na główną a miałem jechać przez Jaworze. Dojechałem do kolejki samochodów i skręciłem w prawo i bocznymi przedostałem się do Jasienicy. Po drodze zauważyłem kolarza walczącego z dętką, zatrzymałem się i użyczyłem mu pompki. Pojechał w przeciwną stronę. Od Jasienicy do Skoczowa nie było większych utrudnień może poza silnym wiatrem w twarz. W Skoczowie znowu korek i postój. Kolejny odcinek był ciężki, kilka górek i spory odcinek drogi lekko w górę co w połączeniu z wiatrem nie było największą przyjemnością. W Kaczycach skręciłem w lewo na Cieszyn i zaczęło się jechać dużo lepiej. Wiatr też lekko zmienił swój kierunek i jazdy z wiatrem idealnie w plecy nie było zbyt dużo. Bardzo szybki odcinek nową drogą do Cieszyna i tam znowu lekkie utrudnienia. Skręciłem w prawo na rondzie na Ustroń i dosyć sprawnie jechałem pagórkowatym odcinkiem do Goleszowa. Później znowu kilka spowolnień i znalazłem się w Ustroniu. Do domu wróciłem zaliczając jeszcze kilka górek po drodze. Jutro znowu spokojna jazda tylko chyba obiorę inny kierunek, za dużo samochodów i utrudnień jest na drodze w kierunku Skoczowa.
https://www.strava.com/activities/1034204412
https://www.strava.com/activities/1034204412
Wieczorne przepalenie
Niedziela, 11 czerwca 2017 Kategoria 0-50, Samotnie, Szosa
| Km: | 35.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:22 | km/h: | 25.61 |
| Pr. maks.: | 62.00 | Temperatura: | 22.0°C | HRmax: | 183183 ( 93%) | HRavg | 126( 64%) |
| Kalorie: | 874kcal | Podjazdy: | 570m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Wymieniłem przednią oponę i dopompowałem powietrza. Wyjechałem o 17:30 z zamiarem pojechania Przegibka na czas. Po drodze kilka podjazdów i dwa krótkie przepalenia, sporo ludzi i samochodów na drodze, musiałem bardzo uważać, dosyć szybko dojechałem do Straconki. Mocną jazdę miałem zacząć od mostu z którego zawsze mierzę czas. Zacząłem jednak o 500 metrów wcześniej przy przystanku autobusowym. Ruszyłem bardzo mocno i pierwszy kilometr przejechałem w 2 i pół minuty. Później było już gorzej, jechałem równo mocno do wypłaszczenia na którym musiałem lekko zwolnić i troszkę straciłem, druga część podjazdu zaczyna się trudniejszym fragmentem na którym mnie lekko przytkało ale i tak było ciągle bardzo dobrze, lekkie zmiany biegów były ale ogólnie cały czas na blacie. W pewnym momencie musiałem jechać bardziej siłowo i na chwilę wstałem z siodełka. Ostatnie 700 metrów pojechałem już bardzo mocno i szybko, może odrobinę więcej mógłbym jeszcze z siebie wykrzesać i ostatecznie rekord poprawiony o prawie 30 sekund. Na szczycie chwila odpoczynku i powolny zjazd do Straconki i już luźny powrót do domu trochę inną drogą. Cała złość jaką miałem przed jazdą mi przeszła i myślę, że ten czas jest bardzo dobry, do Przemysława Niemca na tym odcinku straciłem około 1 minuty a on też jechał wtedy na maksa i był w dosyć dobrej formie. Za tydzień na Javorovym spróbuję potwierdzić swoją formę. Jutro jak w każdy poniedziałek dzień wolny od roweru.
Przełęcz Przegibek od Straconki 3,4 km 190 m ( 5,6 % ) 0:08:45(23,31) 175(88%) - puls niski(chyba słaba bateria)
https://www.strava.com/activities/1031956205/overv...
Przełęcz Przegibek od Straconki 3,4 km 190 m ( 5,6 % ) 0:08:45(23,31) 175(88%) - puls niski(chyba słaba bateria)
https://www.strava.com/activities/1031956205/overv...
Bardzo pechowy dzień
Niedziela, 11 czerwca 2017 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa
| Km: | 80.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:06 | km/h: | 25.81 |
| Pr. maks.: | 60.00 | Temperatura: | 21.0°C | HRmax: | 164164 ( 84%) | HRavg | 123( 63%) |
| Kalorie: | 2000kcal | Podjazdy: | 1250m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Miały być zawody w Czechach a wyszło wielkie ... nic. Jedyny pozytyw z dzisiejszego dnia jest taki, że nic poważnego mi się nie stało. Wyjechałem planowo o 7 i o 9 miałem być w biurze zawodów. Spokojnie jechałem tak by idealnie być na czas, do zjazdu z Kubalonki. Przed jednym z zakrętów wyskoczył z przeciwka samochód który wyprzedzał na zakręcie, jakiś po...any gościu powinien od razu stracić Prawo Jazdy. Byłem w takiej pozycji, że nie bardzo miałem co zrobić, hamować lub na czołówkę, zdecydowałem się na hamowanie i niestety przez pewien odcinek opona tarła o asfalt do momentu przetarcia. Zatrzymałem się, telefon mi wypadł z kieszeni i wylądował na poboczu. Kierowca wyskoczył z swojego samochodu i zaczął wyjaśniać i jako tłumaczenie mówił, że ja jechałem za szybko. Nie chciałem się z nim kłócić, ja byłem cały, dętkę się wymieni a telefon powinien działać. Gościu szybko odjechał ale mam numery rejestracyjne i już Policja wie o całym zajściu. Wziąłem się za wymianę dętki, oponę z tyłu rzuciłem na przód a na tył założyłem lepszą. Zabezpieczyłem największą dziurę w oponie i założyłem dętkę. Napompowałem szybko oba koła i wziąłem telefon. Straciłem prawie 15 minut. Ruszyłem dalej w dół i po jakiś 2 kilometrach już w Istebnej przy stacji znowu powietrze zeszło, tym razem w obu kołach jednocześnie. O zawodach już mogłem zapomnieć, wziąłem się za łatanie dętek. Miałem tylko 2 łatki i musiały wystarczyć. Okazało się, że w przedniej oponie jest jeszcze jedna dziura w innym miejscu. Nie miałem jej czym załatać więc wziąłem kamień, dziurawą dętkę i z niej zrobiłem łatę. Dętki szybko załatałem, przednią napompowałem na tyle by spokojnie jechać a tylną na tyle ile pozwoliła mi pompka, nie wziąłem pompki na naboje i męczyłem się ręczną. W pośpiechu urwałem wentyl w tylnym kole. Jak skończyłem to była 9:45, biuro zwodów już 15 minut zamknięte a start za 15 minut. Nie mając już chęci ruszyłem bardzo wolno na Kubalonkę i nie dojechałem do szczytu a tył znowu "pływał". Nie miałem już zapasowej dętki i łatek. Zdenerwowałem się, podczas tych wczystkich postojów i napraw wyprzedziły mnie dziesiątki kolarzy i rowerzystów, nikt się nie zatrzymał ani nawet zapytał czy coś potrzeba. Mignęła nawet koszulka Jas-Kółek i nic. Parę razy wołałem ale nikt nie reagował. Byłem już totalnie zniechęcony z różnymi dziwnymi myślami w głowie, telefon nie działał, nie mogłem nawet zadzwonić po pomoc. Postanowiłem dojść do Wisły piechotą i kupić dętkę. Dokładnie 6 kilometrów musiałem iść. Gdyby nie skrót z Kubalonki to byłoby dalej. W Centrum byłem około 12:30 i znalazłem sklep, w którym mnie skierowali do drugiego oddalonego o około 1 kilometr. Jeszcze sobie źle skręciłem i nadrobiłem kolejny kilometr. W końcu znalazłem sklep, kupiłem dętkę i wymieniłem. O 13:15 ruszyłem dalej i bez przygód już wróciłem do domu. Noga była dzisiaj mocna tylko nie mogłem tego pokazać, może wieczorem jeszcze wyskoczę na Magurkę lub Przegibek i pojadę na czas. Dawno nie miałem aż takiego pecha, powoli zastanawiam się czy mnie kiedykolwiek pech opuści, przez ostatnie lata mogę policzyć na jednej ręce zawody w których pecha nie miałem. Po dzisiejszym dniu stwierdzam, że przyjęte motto " Umiesz liczyć to licz na siebie" znowu się sprawdziło. Każdy oczekuje pomocy jak mu się coś stanie a sam takiej pomocy nie udzieli. Straciłem prawie cały weekend a prawie nic nie pojeździłem, bardzo chciałem dzisiaj zaliczyć kolejny start w tym sezonie, nie udało się. Tym samym w czerwcu będę miał chyba tylko 3 starty, jedne zawody przeniesiono na lipiec i za tydzień tylko Javorovy, nie mam tam zbyt dużych szans, niby jest pod górę ale dużo za mocnych zawodników tam startuje. Teraz czekają mnie 2 luźne treningi i czwartkowy ciężki trening w górach. Planuję około 150 km i ponad 3000 m przewyższenia.
Trening 65
Czwartek, 8 czerwca 2017 Kategoria 100-200, Szosa, Trening 2017, w grupie
| Km: | 116.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 04:08 | km/h: | 28.06 |
| Pr. maks.: | 56.00 | Temperatura: | 18.0°C | HRmax: | 182182 ( 93%) | HRavg | 137( 70%) |
| Kalorie: | 2433kcal | Podjazdy: | 1020m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Kolejny trening, w nogach czułem dwa poprzednie dni i pomimo dobrze kręcącej nogi moc nie była najwyższa. W Jastrzębiu miałem być o 17 i wyjechałem około 15:20. Po drodze jeszcze do załatwienia klika spraw. Miałem jechać przez Centrum Jaworza a odruchowo pojechałem na główną i od razu korek. Zdenerwowałem się lekko i zrobiłem sobie sprint chodnikiem. Po przejechaniu kilku kilometrów wróciłem na drogę. W Świętoszówce postój w kantorze i równym tempem do Skoczowa. Wiało jak zwykle w twarz lub bocznie, pomimo tego udało się jechać równym tempem,, w Skoczowie znowu korek i jakoś się przepchałem pomiędzy samochodami. Po wjeździe na dwupasmówkę równym spokojnym tempem zajechałem do Bąkowa. Po skręcie w lewo zwolniłem, miałem zapas czasu a stać pod McD za długo mi się nie chciało. W Bziu na moment się zatrzymałem i na miejscu byłem o 16:55. Parę minut po 17 ruszyliśmy w kierunku Marklowic Górnych. Nieznajomymi mi drogami z różnego stanu nawierzchnią i spokojnym tempem dojechaliśmy do głównej drogi. Do Petrovic już trochę szybszym tempem i tam 3 podjazdy. Pierwszy długi, o różnym nachyleniu ale nie na tyle trudny by móc się samotnie oderwać. Rozpocząłem z tyłu i już po starcie miałem sporą stratę, kiedy zrobiło się stromiej przyśpieszyłem na tyle by w krótkim czasie znaleźć się z przodu, dałem mocną zmianę ale nie udało się oderwać i później jechałem z tyłu grupy nie wysilając się zbytnio i miałem próbować na kolejnych podjazdach. Po dojechaniu wszystkich i spokojnym zjeździe przyszedł czas na drugi podjazd. Nawet zbytnio nie zauważyłem tego podjazdu, nim się na dobre nie rozpoczął to już się skończył. Odpuściłem sobie szarpaninę i nawet będąc na dobrej pozycji po podjeździe na głównej drodze zostałem wyprzedzony, lubię takie sytuacje jak widzę jak wszyscy się zaginają a ja sobie luźno jadę. Miałem plan by "pójść w trupa" na trzecim podjeździe. Podjazd też był krótki z nerwowym początkiem, sporo zakrętów i niemal płasko nie sprzyjało agresywnej jeździe. Zacząłem z tyłu i trochę straciłem na początku, gdy zrobiło się trudniej przyśpieszyłem na tyle by dogonić resztę ale podjazd się skończył i do końca było niemal płasko i wjechałem tuż za najlepszą czwórką. Fajne podjazdy, ale dla mnie za krótkie, w górach sytuacja wygląda inaczej. Po raz kolejny jestem słabszy od innych na treningu, tak już chyba musi być. W sumie wolę się wykazać na zawodach. Po tych trzech podjazdach pojechaliśmy na kofolę to knajpy. Jednak nim to nastąpiło czekał nas jeszcze jeden podjazd. Krótki i stromy, przed dojazdem do niego oczywiści mi odjechali i wjechałem jako jeden z ostatnich ale bardzo szybko i na blacie. Po półgodzinnej przerwie pojechałem z Adamem w kierunku Zebrzydowic. Po drodze mineliśmy jadącego z przeciwka Pawła. Jazda po zmianach zakończyła się w Kończycach skąd już spokojnym tempem do domu. Jutro wolne lub godzinny rozjazd i w niedzielę Bahenec. Cel to czas poniżej 17 minut.
https://www.strava.com/activities/1027140876
https://www.strava.com/activities/1027140876







