Wpisy archiwalne w kategorii
Szosa
| Dystans całkowity: | 183822.50 km (w terenie 620.00 km; 0.34%) |
| Czas w ruchu: | 6780:57 |
| Średnia prędkość: | 26.88 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 750.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 2044434 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 205 (179 %) |
| Maks. tętno średnie: | 198 (101 %) |
| Suma kalorii: | 3844166 kcal |
| Liczba aktywności: | 2695 |
| Średnio na aktywność: | 68.21 km i 2h 32m |
| Więcej statystyk | |
Maraton ,,Pętla Beskidzka"
Sobota, 9 lipca 2011 Kategoria 100-200, Maraton, Szosa, w grupie
| Km: | 166.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 06:24 | km/h: | 25.94 |
| Pr. maks.: | 67.00 | Temperatura: | 17.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 2977kcal | Podjazdy: | 3500m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Kolejny maraton za mną, trasa trudna ale taka miała być. Cały sezon trenowałem pod ten maraton, ale formy jak zwykle nie ma, udało się dotrzeć do mety, sporo osób zrezygnowało.
Kiedy rano wstałem było przyjemnie ale zapowiadało się na upał i tak było. Od kliku lat na Pętli jest dobra pogoda i ciepło, temperatury dochodziły do 30 stopni. Kilka dni temu bałem się ze dalej będzie zimno i brzydka pogoda.
O 8:30 wyjechałem w kierunku Istebnej, na początek lekki podjazd w Koniakowie i jechało się fajnie, zatrzymałem się w sklepie po napoje i przekąski. Chciałem jechać do Istebnej drogą którą prowadzi końcówka trasy dla 160km, ale pomyliłem skręty i zjechałem w dół w ślepą drogę i potem musiałem wracać, podjazd miał na oko 25% nachylenia. Już wiedziałem że końcówka będzie bardzo ciężka i bałem się czy to przetrwam. Dojechałem do głównej drogi łączącej Istebną z Koniakowem i zjechałem do centrum Istebnej i wjechałem do Amfiteatru pod Skocznią gdzie było Biuro Zawodów.
W Biurze czekały na mnie nowe opony które miałem założyć na start, pomogli mi chłopcy z Dobrych Sklepów Rowerowych i oponki założyliśmy. Zrobiłem krotką przejażdżkę by je sprawdzić i dobrze się jeździ.
Przed startem była jeszcze chwila by porozmawiać ze znajomymi i o 9:50 ustawiliśmy się na linii startu.
Odcinek do Kubalonki miał charakter Rundy Honorowej, przed peletonem jechał samochód Wieśka Legierskiego. Na samym początku zostałem trochę z tyłu, jakoś nie miałem sił kręcić. Najbardziej bałem się odcinka przez Połom, wąsko żwir i tlum kolarzy, jednak sprawnie udało sie przejechać i przed Stecówką zacząłem odrabiać.
Zjazd do Czarnej Wisełki nieciekawy ale jakoś zjechałem i niewiele straciłem. Podjazd pod Zameczek poszedł mi słabo, noga nie podawało i czas 10minut i 40sekund, wyprzedziłem tylko 5 osób. Zjazd z Kubalonki do Wisły, doskonale mi znany poszedł też słabo przez sznury samochodów jadące z dwóch stron i trochę osób mnie doszło ale wiele nie straciłem. Na zjeździe wykręciłem maksa 67km/h. Całą Wisłę przejechałem w grupce dostosowanej do moich możliwości jakie miałem tego dnia. Dopiero na podjeździe pod Salmopol odjechałem tej grupce i wyprzedzałem kolejne osoby, czas wyszedł całkiem dobry 18minut i 45 sekund. Na szczycie był pierwszy bufet, nie zatrzymałem się i zacząłem zjeżdżać razem z Pawłem i zostałem i przyłączyłem się do trzyosobowej grupki która jechała za mną i razem jechaliśmy aż do Lipowej, po drodze dołączyło kilka osób. Podjazd pod forty w Węgierskiej Gorce dał mi po dupie ale wyjechałem, na szczycie był bufet i tam z tej grupki już nic nie zostało. Zatrzymałem się na bufecie, wypiłem napój, napełniłem bidony i włożyłem banany do kieszonek i ruszyłem. Do Milówki jechało się bardzo dobrze i średnia w Milówce wynosiła ponad 28km/h. Podjazd na Kotelnicę dal mi ostro w dupę, wyprzedziłem dwie osoby ale wlekłem się 8-10km/h na przełożeniu 39x25. Zjazd poszedł sprawnie nikt mnie nie wyprzedził i udało się złapać kogoś i we dwójkę jechaliśmy w kierunku Tarlicznego, tam doszliśmy Andrzeja, mijałem go już kilka razy. Zjazd do Milówki wziąłem bardzo spokojnie, prawie zgubiłem numer z pleców i przy skręcie do Kamesznicy zatrzymałem się na skrzyżowaniu i przyczepiłem go lepiej i ruszyłem dalej, oczywiście wyprzedziło mnie kilku zawodników, w tym część z dystansu 100km. W Kamesznicy spotkałem Dobrego który przyjechał turystycznie a nie startować i razem jechaliśmy aż do granicy czesko-polskiej.
Podjazd z Kamesznicy był ciężki, łańcuch nie chciał mi wskoczyć na ostatnia zębatkę i jechałem na 39x25 do czasu kiedy na drodze pojawił się traktor. Z jednym z zawodników zeszliśmy na bok ale potem nie szło ruszyć i kawałek podprowadziliśmy i dopiero można było jechać, pod koniec udało się wrzucić łańcuch na ostatnią zębatkę i wjechałem, na zjeździe nie miałem siły jechać dalej, do Lalik jakoś dojechałem, na kolejnym podjeździe w kierunku Zwardonia minąłem Mikołaja z Katowic. W Pewnym momencie droga skręca w prawo w las i prawie przeoczyłem skręt i ledwo wyrobiłem. Kolejne kilkanaście kilometrów jadę znowu z Andrzejem, dopiero na podjeździe w Jaworzynce odjeżdżam. W Jaworzynce spotykam Krzyska z Bikeholików i wskazuję mu drogę na Ochodzitą. Dobrze ze przed granica był bufet, moim zdaniem odległość między 2 a 3 bufetem była za duża. Średnia na bufecie 27km/h, trochę czasu tracę, uzupełniam bidon, napełniam kieszonki, jem owoce i piję napój. Z bufetu ruszyłem z Dobrym i Mikołajem, jeszcze przed granicą Mikołaj odpadł i jedziemy we dwójkę. Przejazd przez Czechy poszedł szybko i wiele średni nie spadła, po drodze mijamy kolarzy który miał już 3 defekt na trasie, jednak przed granicą nas wyprzedza. Na ostatnim podjeździe w Czechach 12% Dobry zostaje i jedzie prosto na Ochodzitą, zaraz za granicą wyprzedza mnie jakiś kolarz i jedziemy razem do Istebnej, an podjeździe znowu odjeżdżam i sam kręcę w kierunku Koniakowa. Do kościoła jakoś dojechałem a na kolejnym stromym podjeździe mnie odcięło i musiałem zejść z roweru. Ostatni zjazd na trasie i ostateczny podjazd na Koczy Zamek. Początek stromy po płytach jakoś wjechałem potem kolejna ścianka i wypłaszczenie, zjazd. Kolejna ścianka pod Koniakowską którą już ledwo wjechałem, nóg już nie czułem i kiedy zobaczyłem ze Andrzej schodzi z roweru tez zszedłem , na 100% bym nie wjechał. Na wypłaszczeniu wsiadamy na rowery i razem przekroczyliśmy linię mety.
Bylem tak wyczerpany że nie miałem sił utrzymać roweru, posiedziałem chwilę na bufecie i ruszyłem na obiad i pod prysznic. Obiad smakował, prysznic trochę postawił mnie na nogi. Spakowałem rzeczy i pojechałem na dekorację do Istebnej, obyło się bez schodzenia z roweru i po kilkunastu minutach bylem w Amfiteatrze. Odebrałem koszulkę i wrzuciłem numer do losowania. Nic nie wylosowałem. Po dekoracji kolega odwiózł mnie i rower do bielska. W domu bylem przed 21:00.
Świetna impreza, super z organizowana, dziękuję wszystkim co przyczynili się do jej organizacji, podziękowania dla policji i straży pożarnej za zabezpieczenie trasy, da się zatrzymywać samochody a nie kolarzy jak miało to miejsce w Ustroniu. Za rok muszę pojechać lepiej, trzeba mniej jeździć a intensywniej pod konkretny maraton i nie przemęczać organizmu.
Kiedy rano wstałem było przyjemnie ale zapowiadało się na upał i tak było. Od kliku lat na Pętli jest dobra pogoda i ciepło, temperatury dochodziły do 30 stopni. Kilka dni temu bałem się ze dalej będzie zimno i brzydka pogoda.
O 8:30 wyjechałem w kierunku Istebnej, na początek lekki podjazd w Koniakowie i jechało się fajnie, zatrzymałem się w sklepie po napoje i przekąski. Chciałem jechać do Istebnej drogą którą prowadzi końcówka trasy dla 160km, ale pomyliłem skręty i zjechałem w dół w ślepą drogę i potem musiałem wracać, podjazd miał na oko 25% nachylenia. Już wiedziałem że końcówka będzie bardzo ciężka i bałem się czy to przetrwam. Dojechałem do głównej drogi łączącej Istebną z Koniakowem i zjechałem do centrum Istebnej i wjechałem do Amfiteatru pod Skocznią gdzie było Biuro Zawodów.
W Biurze czekały na mnie nowe opony które miałem założyć na start, pomogli mi chłopcy z Dobrych Sklepów Rowerowych i oponki założyliśmy. Zrobiłem krotką przejażdżkę by je sprawdzić i dobrze się jeździ.
Przed startem była jeszcze chwila by porozmawiać ze znajomymi i o 9:50 ustawiliśmy się na linii startu.
Odcinek do Kubalonki miał charakter Rundy Honorowej, przed peletonem jechał samochód Wieśka Legierskiego. Na samym początku zostałem trochę z tyłu, jakoś nie miałem sił kręcić. Najbardziej bałem się odcinka przez Połom, wąsko żwir i tlum kolarzy, jednak sprawnie udało sie przejechać i przed Stecówką zacząłem odrabiać.
Zjazd do Czarnej Wisełki nieciekawy ale jakoś zjechałem i niewiele straciłem. Podjazd pod Zameczek poszedł mi słabo, noga nie podawało i czas 10minut i 40sekund, wyprzedziłem tylko 5 osób. Zjazd z Kubalonki do Wisły, doskonale mi znany poszedł też słabo przez sznury samochodów jadące z dwóch stron i trochę osób mnie doszło ale wiele nie straciłem. Na zjeździe wykręciłem maksa 67km/h. Całą Wisłę przejechałem w grupce dostosowanej do moich możliwości jakie miałem tego dnia. Dopiero na podjeździe pod Salmopol odjechałem tej grupce i wyprzedzałem kolejne osoby, czas wyszedł całkiem dobry 18minut i 45 sekund. Na szczycie był pierwszy bufet, nie zatrzymałem się i zacząłem zjeżdżać razem z Pawłem i zostałem i przyłączyłem się do trzyosobowej grupki która jechała za mną i razem jechaliśmy aż do Lipowej, po drodze dołączyło kilka osób. Podjazd pod forty w Węgierskiej Gorce dał mi po dupie ale wyjechałem, na szczycie był bufet i tam z tej grupki już nic nie zostało. Zatrzymałem się na bufecie, wypiłem napój, napełniłem bidony i włożyłem banany do kieszonek i ruszyłem. Do Milówki jechało się bardzo dobrze i średnia w Milówce wynosiła ponad 28km/h. Podjazd na Kotelnicę dal mi ostro w dupę, wyprzedziłem dwie osoby ale wlekłem się 8-10km/h na przełożeniu 39x25. Zjazd poszedł sprawnie nikt mnie nie wyprzedził i udało się złapać kogoś i we dwójkę jechaliśmy w kierunku Tarlicznego, tam doszliśmy Andrzeja, mijałem go już kilka razy. Zjazd do Milówki wziąłem bardzo spokojnie, prawie zgubiłem numer z pleców i przy skręcie do Kamesznicy zatrzymałem się na skrzyżowaniu i przyczepiłem go lepiej i ruszyłem dalej, oczywiście wyprzedziło mnie kilku zawodników, w tym część z dystansu 100km. W Kamesznicy spotkałem Dobrego który przyjechał turystycznie a nie startować i razem jechaliśmy aż do granicy czesko-polskiej.
Podjazd z Kamesznicy był ciężki, łańcuch nie chciał mi wskoczyć na ostatnia zębatkę i jechałem na 39x25 do czasu kiedy na drodze pojawił się traktor. Z jednym z zawodników zeszliśmy na bok ale potem nie szło ruszyć i kawałek podprowadziliśmy i dopiero można było jechać, pod koniec udało się wrzucić łańcuch na ostatnią zębatkę i wjechałem, na zjeździe nie miałem siły jechać dalej, do Lalik jakoś dojechałem, na kolejnym podjeździe w kierunku Zwardonia minąłem Mikołaja z Katowic. W Pewnym momencie droga skręca w prawo w las i prawie przeoczyłem skręt i ledwo wyrobiłem. Kolejne kilkanaście kilometrów jadę znowu z Andrzejem, dopiero na podjeździe w Jaworzynce odjeżdżam. W Jaworzynce spotykam Krzyska z Bikeholików i wskazuję mu drogę na Ochodzitą. Dobrze ze przed granica był bufet, moim zdaniem odległość między 2 a 3 bufetem była za duża. Średnia na bufecie 27km/h, trochę czasu tracę, uzupełniam bidon, napełniam kieszonki, jem owoce i piję napój. Z bufetu ruszyłem z Dobrym i Mikołajem, jeszcze przed granicą Mikołaj odpadł i jedziemy we dwójkę. Przejazd przez Czechy poszedł szybko i wiele średni nie spadła, po drodze mijamy kolarzy który miał już 3 defekt na trasie, jednak przed granicą nas wyprzedza. Na ostatnim podjeździe w Czechach 12% Dobry zostaje i jedzie prosto na Ochodzitą, zaraz za granicą wyprzedza mnie jakiś kolarz i jedziemy razem do Istebnej, an podjeździe znowu odjeżdżam i sam kręcę w kierunku Koniakowa. Do kościoła jakoś dojechałem a na kolejnym stromym podjeździe mnie odcięło i musiałem zejść z roweru. Ostatni zjazd na trasie i ostateczny podjazd na Koczy Zamek. Początek stromy po płytach jakoś wjechałem potem kolejna ścianka i wypłaszczenie, zjazd. Kolejna ścianka pod Koniakowską którą już ledwo wjechałem, nóg już nie czułem i kiedy zobaczyłem ze Andrzej schodzi z roweru tez zszedłem , na 100% bym nie wjechał. Na wypłaszczeniu wsiadamy na rowery i razem przekroczyliśmy linię mety.
Bylem tak wyczerpany że nie miałem sił utrzymać roweru, posiedziałem chwilę na bufecie i ruszyłem na obiad i pod prysznic. Obiad smakował, prysznic trochę postawił mnie na nogi. Spakowałem rzeczy i pojechałem na dekorację do Istebnej, obyło się bez schodzenia z roweru i po kilkunastu minutach bylem w Amfiteatrze. Odebrałem koszulkę i wrzuciłem numer do losowania. Nic nie wylosowałem. Po dekoracji kolega odwiózł mnie i rower do bielska. W domu bylem przed 21:00.
Świetna impreza, super z organizowana, dziękuję wszystkim co przyczynili się do jej organizacji, podziękowania dla policji i straży pożarnej za zabezpieczenie trasy, da się zatrzymywać samochody a nie kolarzy jak miało to miejsce w Ustroniu. Za rok muszę pojechać lepiej, trzeba mniej jeździć a intensywniej pod konkretny maraton i nie przemęczać organizmu.
Wisła
Środa, 6 lipca 2011 Kategoria Szosa, Samotnie, avg>30km\h, 50-100
| Km: | 81.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:33 | km/h: | 31.76 |
| Pr. maks.: | 75.00 | Temperatura: | 22.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 1296kcal | Podjazdy: | 440m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bielsko-Jasienica-Grodziec-Skoczów-Ustroń-Wisła-Ustroń-Skoczów-Grodziec-Jasienica-Bielsko
Miałem jechać do Katowic na trening ale zrezygnowałem, czułem żebym odpadł na samym początku i pojechałem sobie do Wisły, ciągnęło mnie strasznie w góry ale postanowiłem dzisiaj tam nie jechać, dopiero w piątek będę w górach. Przed Skoczowem brakło mi wody i złapał mnie kryzys i wlekłem się do domu. Jutro pewnie będą zakwasy.
AVG CAD:80
Miałem jechać do Katowic na trening ale zrezygnowałem, czułem żebym odpadł na samym początku i pojechałem sobie do Wisły, ciągnęło mnie strasznie w góry ale postanowiłem dzisiaj tam nie jechać, dopiero w piątek będę w górach. Przed Skoczowem brakło mi wody i złapał mnie kryzys i wlekłem się do domu. Jutro pewnie będą zakwasy.
AVG CAD:80
Rundka
Wtorek, 5 lipca 2011 Kategoria 0-50, avg>30km\h, blisko domu, Samotnie, Szosa
| Km: | 30.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:56 | km/h: | 32.14 |
| Pr. maks.: | 61.00 | Temperatura: | 18.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 496kcal | Podjazdy: | 220m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bielsko-Jasienica-Rudzica-Wieszczęta-Łazy-Biery-Jaworze-Bielsko
W końcu udało się wyskoczyć chociaż na chwilę, forma jest stabilna i jestem spokojny o start w Istebnej.
W końcu udało się wyskoczyć chociaż na chwilę, forma jest stabilna i jestem spokojny o start w Istebnej.
Katowice
Niedziela, 3 lipca 2011 Kategoria 50-100, avg>30km\h, Samotnie, Szosa
| Km: | 69.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:10 | km/h: | 31.85 |
| Pr. maks.: | 52.00 | Temperatura: | 13.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 1000kcal | Podjazdy: | 200m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bielsko-Czechowice Dziedzice-Goczałkowice-Piasek-Tychy-Katowice
Wyjazd o 4:00 z Bielska Białej. Miałem jechać samochodem ale stwierdziłem że pojadę rowerem, lekki wiatr, brak opadów i pogodne niebo mnie do tego zachęciły. Przez Bielsko przejechałem szybko i sprawnie, dalej też jechało się dobrze, lampki wyłączyłem przed Tychami, ruch na krajowej 1 niewielki i jazda jest przyjemna. W centrum Katowic byłem o 5:50 i jeszcze troszkę pojeździłem.
AVG CAD:77
Wyjazd o 4:00 z Bielska Białej. Miałem jechać samochodem ale stwierdziłem że pojadę rowerem, lekki wiatr, brak opadów i pogodne niebo mnie do tego zachęciły. Przez Bielsko przejechałem szybko i sprawnie, dalej też jechało się dobrze, lampki wyłączyłem przed Tychami, ruch na krajowej 1 niewielki i jazda jest przyjemna. W centrum Katowic byłem o 5:50 i jeszcze troszkę pojeździłem.
AVG CAD:77
Rozgrzewka i rozjazd po czasówce
Niedziela, 3 lipca 2011 Kategoria Samotnie, Szosa
| Km: | 21.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:43 | km/h: | 29.30 |
| Pr. maks.: | 47.00 | Temperatura: | 12.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 334kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Przed czasówką zrobiłem 3km. Było mokro ale nie padało. Po czasówce pojechałem w stronę Ostrowa Wielkopolskiego i zaliczyłem fajny podjeździk 3 razy i wróciłem. Wieczorem jeszcze wracałem z dworca do domu w ulewie:8km
Czasówka w Sieroszewicach
Niedziela, 3 lipca 2011 Kategoria Samotnie, Szosa, Wyścig
| Km: | 17.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:31 | km/h: | 32.90 |
| Pr. maks.: | 43.00 | Temperatura: | 12.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 255kcal | Podjazdy: | 30m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Nieudany start. Jechałem wolno, mokro i się oszczędzałem przez Istebną, słaby początek, po 2km dwa razy spadł mi łańcuch i musiałem zwalniać, po 10km zobaczyłem kolegę który złapał panę i zwolniłem i musiałem się znowu rozpędzać, ostatni odcinek poszedł mi najlepiej. Na finiszu minął mnie kolarz z Ineterkolu ale nie zdołałem z nim wygrać.
AVG CAD:95
OPEN:40/56
A:11/12
AVG CAD:95
OPEN:40/56
A:11/12
Salmopol, Kubalonka i dziesiątka
Wtorek, 28 czerwca 2011 Kategoria 100-200, Samotnie, Szosa
| Km: | 101.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:41 | km/h: | 27.42 |
| Pr. maks.: | 62.00 | Temperatura: | 20.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 1767kcal | Podjazdy: | 1240m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bielsko-Bystra-Buczkowice-Szczyrk-Przełęcz Salmopolska-Wisła-Zameczek-Przełęcz Kubalonka-Kubalonka Osiedle-Przełęcz Kubalonka-Wisła-Ustroń-Harbutowice-Skoczów-Grodziec-Jasienica-Jaworze-Bielsko
Wyjechałem po 7:30, źle zrobiłem że pojechałem w kierunku centrum bo był korek i przejazd przez miasto zajął duzo czasu. Za Bielskiem już ruch mniejszy i jedzie się lepiej. W Szczyrku znowu większy ruch i często musiałem hamować, na Salmopol jechało się dobrze, kilku rowerzystów wyprzedziłem, na szczycie zameldowałem się po 13minutach i 42 sekundach podjazdu, co uznałem a dobry wynik. Do Wisły zjechałem spokojnie, i coraz lepiej mi się zjeżdża, dużo samochodów jechało i nie chciałem szaleć. Następnie pojechałem na Zameczek, tutaj czas 0:09:48(2,4km) i 0:14:22(4,3km). Potem pojechałem jeszcze kawałek w stronę Istebnej ale przed Oleckimi zawróciłem i wróciłem na Kubalonkę i zacząłem zjazdy do Wisły, średnia zjazdu to 45km/h, coraz lepiej. Reszta trasy to dojazd do domu pod wiatr, ciężko się jechało i trochę zmęczony jestem. Pod domem brakowało mi jeszcze 1km do setki i dokręciłem. Tym wyjazdem przekroczyłem granicę 10000km w sezonie.
?13092567044714
Wyjechałem po 7:30, źle zrobiłem że pojechałem w kierunku centrum bo był korek i przejazd przez miasto zajął duzo czasu. Za Bielskiem już ruch mniejszy i jedzie się lepiej. W Szczyrku znowu większy ruch i często musiałem hamować, na Salmopol jechało się dobrze, kilku rowerzystów wyprzedziłem, na szczycie zameldowałem się po 13minutach i 42 sekundach podjazdu, co uznałem a dobry wynik. Do Wisły zjechałem spokojnie, i coraz lepiej mi się zjeżdża, dużo samochodów jechało i nie chciałem szaleć. Następnie pojechałem na Zameczek, tutaj czas 0:09:48(2,4km) i 0:14:22(4,3km). Potem pojechałem jeszcze kawałek w stronę Istebnej ale przed Oleckimi zawróciłem i wróciłem na Kubalonkę i zacząłem zjazdy do Wisły, średnia zjazdu to 45km/h, coraz lepiej. Reszta trasy to dojazd do domu pod wiatr, ciężko się jechało i trochę zmęczony jestem. Pod domem brakowało mi jeszcze 1km do setki i dokręciłem. Tym wyjazdem przekroczyłem granicę 10000km w sezonie.
?13092567044714
Czechy
Poniedziałek, 27 czerwca 2011 Kategoria 100-200, Samotnie, Szosa
| Km: | 122.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 04:29 | km/h: | 27.21 |
| Pr. maks.: | 71.00 | Temperatura: | 22.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 1777kcal | Podjazdy: | 970m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bielsko-Jasienica-Grodziec-Skoczów-Simoradz-Dębowiec-Hażlach-Kończyce Wielkie-Kończyce Małe-Zebrzydowice-Jastrzębie Zdrój-Gołkowice-Skrbeńsko-Petrovice-Karvina-Stonava-Horna Sucha-Havirov-Terlicko-Cesky Tesin-Cieszyn-Ogrodzona-Międzyświeć-Skoczów0Grodziec-Jasienica-Bielsko
Wyjechałem o 14:15. Trochę wiało dzisiaj i wybrałem się w takim kierunku by wracać z wiatrem i nie do końca to wyszło. Początkowo jechało się ciężko i parę razy myślałem by zawrócić jednak pojechałem dalej. Ruch na drogach spory. Kiedy wjechałem do Czech już fajnie się kręciło, najlepiej szły podjazdy. Przed Cieszynem złapał mnie kryzys, byłem głodny a nie miałem nic do jedzenia i jakoś dojechałem do domu. Jutro wybieram się na Salmopol i Zameczek.
Wyjechałem o 14:15. Trochę wiało dzisiaj i wybrałem się w takim kierunku by wracać z wiatrem i nie do końca to wyszło. Początkowo jechało się ciężko i parę razy myślałem by zawrócić jednak pojechałem dalej. Ruch na drogach spory. Kiedy wjechałem do Czech już fajnie się kręciło, najlepiej szły podjazdy. Przed Cieszynem złapał mnie kryzys, byłem głodny a nie miałem nic do jedzenia i jakoś dojechałem do domu. Jutro wybieram się na Salmopol i Zameczek.
Istebna
Niedziela, 26 czerwca 2011 Kategoria w grupie, Szosa, 100-200
| Km: | 147.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 06:13 | km/h: | 23.65 |
| Pr. maks.: | 66.00 | Temperatura: | 17.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 2535kcal | Podjazdy: | 1980m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bielsko-Jasienica-Grodziec-Skoczów-Ustroń-Wisła-Przełęcz Kubalonka-Olecki-Istebna-Przełęcz Kubalonka-Wisła-Zameczek(6tempówek po 2min)-Wisła Malinka(6sprintow po ok.40s)-Wisła-Przełęcz Salmopolska-Szczyrk-Buczkowice-Bystra-Bielsko
Wyjechałem o 7:30. W planach miałem zaliczyć Ochodzitą w Koniakowie i ewentualnie Koczy Zamek. Pierwsze kilka kilometrów to rozgrzewka, rozkręciłem się dopiero w Ustroniu. Na Kubalonkę wjechałem w dobrym czasie:10:30. Potem pojechałem przez Olecki do Istebnej, fajna, wąska i prawie pusta droga z dobrym asfaltem. W Istebnej pojechałem do amfiteatru gdzie zlokalizowany był start 4 ostatniego etapu Mtb Trophy 2011. Chwilę tam postałem i pojechałem dalej, w okolicy gimnazjum spotkałem Piotrka Kurczyka, nawróciłem i już wspólnie jechaliśmy do Wisły. Na Kubalonkę wjechałem najwolniej jak umiałem:0:17:54. Z Kubalonki zjechaliśmy do Wisły i na rondzie skręciliśmy w prawo w kierunku Szczyrku ale w Nowej Oazie odbiliśmy na Zameczek. Piotrek planował trenować tempówki więc trenowaliśmy razem. Tempówkę zaczęliśmy przy Górnym Zamku a kończyliśmy mniej więcej trochę wyżej bramy, przed zakrętem w lewo. Na każdej tempówce jechałem na innym przełożeniu. Po ostatniej tempówce bardzo spokojnie zjechaliśmy do Wisły i skierowaliśmy się w kierunku Malinki. Zrobiliśmy 6 sprintów po ok.40sekund każdy. Potem spokojnie do skoczni i potem już normalnym tempem do ronda, nawrot i na Salmopol, wjechałem w 0:17:42. Tam pożegnałem się z Piotrkiem i każdy pojechał w swoją stronę, ostatnie kilometry jechało się bardzo ciężko.
Wyjechałem o 7:30. W planach miałem zaliczyć Ochodzitą w Koniakowie i ewentualnie Koczy Zamek. Pierwsze kilka kilometrów to rozgrzewka, rozkręciłem się dopiero w Ustroniu. Na Kubalonkę wjechałem w dobrym czasie:10:30. Potem pojechałem przez Olecki do Istebnej, fajna, wąska i prawie pusta droga z dobrym asfaltem. W Istebnej pojechałem do amfiteatru gdzie zlokalizowany był start 4 ostatniego etapu Mtb Trophy 2011. Chwilę tam postałem i pojechałem dalej, w okolicy gimnazjum spotkałem Piotrka Kurczyka, nawróciłem i już wspólnie jechaliśmy do Wisły. Na Kubalonkę wjechałem najwolniej jak umiałem:0:17:54. Z Kubalonki zjechaliśmy do Wisły i na rondzie skręciliśmy w prawo w kierunku Szczyrku ale w Nowej Oazie odbiliśmy na Zameczek. Piotrek planował trenować tempówki więc trenowaliśmy razem. Tempówkę zaczęliśmy przy Górnym Zamku a kończyliśmy mniej więcej trochę wyżej bramy, przed zakrętem w lewo. Na każdej tempówce jechałem na innym przełożeniu. Po ostatniej tempówce bardzo spokojnie zjechaliśmy do Wisły i skierowaliśmy się w kierunku Malinki. Zrobiliśmy 6 sprintów po ok.40sekund każdy. Potem spokojnie do skoczni i potem już normalnym tempem do ronda, nawrot i na Salmopol, wjechałem w 0:17:42. Tam pożegnałem się z Piotrkiem i każdy pojechał w swoją stronę, ostatnie kilometry jechało się bardzo ciężko.
Równa setka
Piątek, 24 czerwca 2011 Kategoria 100-200, avg>30km\h, Samotnie, Szosa
| Km: | 100.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:19 | km/h: | 30.15 |
| Pr. maks.: | 68.00 | Temperatura: | 22.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 1421kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bielsko-Jasienica-Grodziec-Skoczów-Ochaby-Bąków-Pawłowice-Studzionka-Poręba-Pszczyna-Łąka-Poręba-Pszczyna-Goczałkowice-Czechowice-Bielsko
Wyjazd o 8:00. Początkowo jechało się ciężko, wiał silny wiatr i pojechałem w kierunku Żor by wracać z wiatrem, w Pawłowicach odbiłem na Pszczynę i bylem zaskoczony nowym asfaltem w Studzionce. Dojechałem do Pszczyny i przejechałem się dookoła zbiornika w Łące i pojechałem do Bielska krajową 1, przy wjeździe do Bielska korek i brak dobrego pobocza i jechałem między autami, wracałem przez Mazańcowice, złapał mnie kryzys i wlekłem się aż do samego domu.
Wyjazd o 8:00. Początkowo jechało się ciężko, wiał silny wiatr i pojechałem w kierunku Żor by wracać z wiatrem, w Pawłowicach odbiłem na Pszczynę i bylem zaskoczony nowym asfaltem w Studzionce. Dojechałem do Pszczyny i przejechałem się dookoła zbiornika w Łące i pojechałem do Bielska krajową 1, przy wjeździe do Bielska korek i brak dobrego pobocza i jechałem między autami, wracałem przez Mazańcowice, złapał mnie kryzys i wlekłem się aż do samego domu.







