Wpisy archiwalne w kategorii
50-100
| Dystans całkowity: | 96036.50 km (w terenie 1710.50 km; 1.78%) |
| Czas w ruchu: | 3524:10 |
| Średnia prędkość: | 26.63 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 92.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 1040163 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 202 (103 %) |
| Maks. tętno średnie: | 179 (89 %) |
| Suma kalorii: | 2006710 kcal |
| Liczba aktywności: | 1405 |
| Średnio na aktywność: | 68.35 km i 2h 33m |
| Więcej statystyk |
Wtorek, 5 czerwca 2018 Kategoria 50-100, blisko domu, Samotnie, Szosa
| Km: |
65.00 |
Km teren: |
0.00 |
Czas: |
02:29 |
km/h: |
26.17 |
| Pr. maks.: |
59.00 |
Temperatura: |
22.0°C |
HRmax: |
|
HRavg |
|
| Kalorie: |
1601kcal |
Podjazdy: |
470m |
Sprzęt: Triban 5 |
Aktywność: Jazda na rowerze
|
Spokojny trening
na rozruszanie nóg po weekendzie. Godzina wyjazdu nie była najlepsza i przy skrzyżowaniu
z główną drogą musiałem się zatrzymać, czekałem chwile do momentu gdy jadący z
lewej kierowca przepuścił mnie. Nie ujechałem daleko i ledwo uniknąłem czołówki
z jakimś idiotą wyprzedzającym pod prąd, ułamkiem oka zdążyłem zerknąć na jego
tablice rejestracyjną i odbiłem w prawo. Przejechałem przez pobocze i
zatrzymałem się w trawiastym rowie, spodenki zdarte, owijka brudna i to tyle ze
start. Odechciało mi się dalszej jazdy, zwłaszcza, że na horyzoncie pojawiły się
chmury. Jechałem spokojnie dalej i w Skoczowie zaczęło padać, wjechałem na
Simoradz a tam mocniej padało. Nie chciałem wracać wiec skręciłem w prawo i
boczną drogą miałem dojechać do Ochab. Gdzieś coś sknociłem i wyjechałem w
Wiślicy. Tam niespodzianka – nowy asfalt na krótkim odcinku, szkoda, że te
najgorsze dziury na zjeździe są dalej. W Ochabach już było sucho i postanowiłem
pokręcić się po bocznych drogach. Znalazłem ciekawą drogę i według mapy miał
być przejazd a w pewnym momencie szosa się skończyła, było trochę mokro i nie
ryzykowałem jazdy taką drogą. Znalazłem inną drogę, też z fragmentem terenu i
dojechałem do Drogomyśla. Trochę szybszej jazdy dobrze znanymi drogami i po
wjeździe do Bielska już spokojniejsza jazda do bufetu.
Niedziela, 3 czerwca 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, w grupie
| Km: |
85.00 |
Km teren: |
0.00 |
Czas: |
04:00 |
km/h: |
21.25 |
| Pr. maks.: |
50.00 |
Temperatura: |
25.0°C |
HRmax: |
|
HRavg |
|
| Kalorie: |
1690kcal |
Podjazdy: |
150m |
|
Aktywność: Jazda na rowerze
|
Sobota, 2 czerwca 2018 Kategoria 50-100, avg>30km\h, w grupie, Wyścig
| Km: |
73.00 |
Km teren: |
0.00 |
Czas: |
01:56 |
km/h: |
37.76 |
| Pr. maks.: |
48.00 |
Temperatura: |
21.0°C |
HRmax: |
174174 ( 89%) |
HRavg |
150( 76%) |
| Kalorie: |
1753kcal |
Podjazdy: |
80m |
Sprzęt: Agree GTC SL |
Aktywność: Jazda na rowerze
|
Sobota przywitała
nas deszczem i jadąc na start jeszcze kropiło. Było mokro i po piątkowym upale
nie było śladu. Przed starem przeszła konkretna ulewa i rozgrzewka była bardzo
krótka. Ustawiłem się z tyłu, po starcie mieliśmy spokojnie wyjechać poza teren
miasta i dopiero podkręcić tempo. Spokojna jazda trwała kilka sekund i za
pierwszym zakrętem już poszedł ogień. Próbowałem przebić się do przodu i
zapłaciłem za to wypchaniem z zakrętu. Za rondem nie było sensu gonić, wszystko
było porozrywane a czołówki nie było widać. Jechałem bardzo mocno i łapałem
kolejnych zawodników, nikt nie próbował mi dać zmiany, dopiero gdy w zasięgu
wzroku pojawiła się kilkuosobowa grupa to współpracując udało się dołączyć.
Początkowo był lekki chaos i współpraca nie była wzorowa. W grupie jechało
kilka osób które nie miały większego pojęcia o współpracy w grupie i psuło to
trochę szyk. W pewnym momencie zauważyłem problem w tylnym kole Izy. Strzeliła
szprycha i dalsza jazda była trochę nerwowa. Od tego momentu sporo czasu
jechałem w ogonie pilnując by Iza nie została z tyłu. Od czasu do czasu dawałem
zmiany a i tak byłem jednym z najczęściej jadących na czele grupy zawodników.
Ostatnie około 20 kilometrów było walką z wiatrem. Tempo trochę siadło, mógłbym
próbować się oderwać ale nie widziałem w tym sensu i ograniczyłem się do
dawania dłuższych i mocniejszych zmian. Na finisz się nie napalałem, na
zakręcie i byłem na 5-6 pozycji i tak też wjechałem na metę. Nasza grupa
straciła niecałe 15 minut do czołówki i 4 do 2 grupy. Przy równej i mocnej
współpracy te 4 minuty były spokojnie do nadrobienia.
Piątek, 1 czerwca 2018 Kategoria 50-100, avg>30km\h, Samotnie, Szosa, w grupie, Wyścig
| Km: |
94.00 |
Km teren: |
0.00 |
Czas: |
02:40 |
km/h: |
35.25 |
| Pr. maks.: |
62.00 |
Temperatura: |
25.0°C |
HRmax: |
186186 ( 95%) |
HRavg |
154( 78%) |
| Kalorie: |
2148kcal |
Podjazdy: |
70m |
Sprzęt: Agree GTC SL |
Aktywność: Jazda na rowerze
|
Po szybkiej
regeneracji i dobrym obiedzie przyszedł czas na etap 2. Przed samym wyjazdem z
hotelu zauważyłem, że w przednim kole mam kapcia. Nie traciłem czasu, sił i
nerwów na naprawę tylko skorzystałem z zapasowego koła od Darka i mogłem jechać
na start. Ponad 8 kilometrowy dojazd na start był bardzo dobrą rozgrzewką, było
dosyć ciepło i szukałem cienia. Na starcie ustawiłem się w miarę z przodu w
zacienionym miejscu. Po starcie tempo
nie było zbyt mocne, oczywiście zaczęły się przepychanki i wszystkie blokady w
mojej głowie się uruchomiły i zacząłem spływać na tył peletonu. Te wszystkie
kraksy i upadki nie pozwalają mi swobodnie jechać w peletonie, boję się kraksy
i nawet przy tej dosyć niskiej prędkości było kilka niebezpiecznych sytuacji
które mogły skończyć się źle. Myślałem, że później jakoś się to ułoży i słabsi
zawodnicy poodpadają i zrobi się trochę bezpieczniej. Z czasem tempo wzrosło, nie
było równe i moja pozycja w peletonie ulegała zmianie. Po około 15 kilometrach zrobiło
się bardzo niebezpiecznie, pojawiło się rondo, ktoś przyhamował i ja musiałem
odbić w lewo, jadący obok Darek znalazł lukę z prawej i jakoś przemknął, ja
musiałem całe rondo objechać i miałem już około 200 metrów starty. Darek też
tracił ale mniej i był w stanie jeszcze dołączyć do peletonu. Tempo oczywiście
poszło mocne i nie miałem praktycznie żadnych szans na dołączenie do peletonu.
Zacząłem gonić, bardzo mocno pracowałem i powoli zmniejszałem stratę do reszty,
z peletonu strzelały kolejne osoby a ja dalej goniłem. Miałem około 100 metrów
starty i przez ponad 2 kilometry jechałem tempem grupy. Powoli zaczynało
brakować i już nie miałem szans dogonić. Jechałem cały czas mocno, nie miało to
zbytniego sensu, bo raczej nikt już z peletonu nie odpadł a kolejna czasówka
nie miała sensu. Na około 25 kilometrze odpuściłem gonitwę i zacząłem myśleć o
bufecie. Udało się dostać wodę od strażaka i dalej jechałem spokojnie czekając
na Izę. Po ponad 10 kilometrach samotnej spokojnej jazdy dojechała do mnie Iza
w towarzystwie Kuby. Po chwili dogoniliśmy jeszcze jednego zawodnika i dalej
jechaliśmy już w 4 osobowej grupce. Początkowo wszyscy dawali zmiany,
próbowałem przekonać Izę, że nie musi tego robić i od tego momentu pracowaliśmy
praktycznie we dwóch. Kuba narzekał na skurcze, daliśmy się na to nabrać a to
była tylko podpucha. Przez cały czas namawiał mnie na atak, odjazd, ściganie a
nie miało to sensu. Na około 10 kilometrów do mety zostałem sam na czele i
przez większość czasu dyktowałem tempo. Około kilometr do mety poszedł atak,
Kuba wyrwał do przodu a za nim pognał drugi kolega. Ja nie miałem ochoty na
finisz i dopiero ostatnie 300 metrów pojechałem mocniej. Iza dojechała zaraz za
mną awansując na 1 miejsce z ponad 11 minutową przewagą. Mój występ lepiej
przemilczeć, moc jest, forma jest, brakuje pewności siebie i cwaniactwa, wynik
nie jest dla mnie najważniejszy, straciłem szansę na awans w Generalce ale spaść
niżej już nie mogłem.
Na mecie myślałem
tylko o wodzie, ostatnie 10 kilometrów jechałem bez picia. Wypiłem prawie 1
litr duszkiem i poczułem się lepiej. Ja wiem, że się skompromitowałem ale się tym
nie przejmuję.
Środa, 30 maja 2018 Kategoria 50-100, blisko domu, Samotnie, Szosa
| Km: |
13.00 |
Km teren: |
0.00 |
Czas: |
00:33 |
km/h: |
23.64 |
| Pr. maks.: |
0.00 |
Temperatura: |
25.0°C |
HRmax: |
|
HRavg |
|
| Kalorie: |
250kcal |
Podjazdy: |
100m |
Sprzęt: Agree GTC SL |
Aktywność: Jazda na rowerze
|
Niedziela, 27 maja 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2018
| Km: |
68.00 |
Km teren: |
0.00 |
Czas: |
02:32 |
km/h: |
26.84 |
| Pr. maks.: |
63.00 |
Temperatura: |
25.0°C |
HRmax: |
185185 ( 94%) |
HRavg |
127( 65%) |
| Kalorie: |
1587kcal |
Podjazdy: |
830m |
Sprzęt: Agree GTC SL |
Aktywność: Jazda na rowerze
|
Rano czułem się o wiele lepiej niż po ostatnim wyścigu i mógłbym spokojnie dzisiaj wystartować w zawodach bez obaw o słabszą dyspozycję. Wstałem dosyć późno i o długiej trasie nie było mowy, postanowiłem pojechać spokojnie do Ustronia i wrócić. Kierunek ten nie był do końca przemyślany bo powrót miał być walką z wiatrem. Na drogach sporo samochodów a szczególnie na drodze Skoczów-Wisła. Jadąc w dużym ruchu nie myślałem o skręcie w lewo z głównej drogi i dojechałem do skrzyżowania przed Czantorią. Do tego momentu jechałem cały czas z wiatrem w plecy. Po skręcie w lewo podjąłem nieplanowaną decyzję o wjeździe na Równicę. Wjechać miałem spokojnie i początek tak wyglądał, z czasem noga się rozkręciła i tempo stopniowo rosło. Cały czas miałem rezerwy i szybsza jazda była możliwa. Po drodze wyprzedziłem kilka osób, przeczuwając już dobry czas dalej podkręcałem tempo. Na około kilometr do szczytu minąłem zjeżdżającego już Darka i mknąłem dalej do góry. Ostatnie 300-400 metrów pojechałem już bardzo mocno, na finisz to było za słabo ale dużo mocniej niż dotychczasową część podjazdu. Na początku byłem przekonany, że jadę na czas 19-20 minut a wyszło sporo lepiej. Czas 17:32 przy zachowaniu rezerwy jest bardzo dobry. Jakby dzisiaj była czasówka to podobny lub nawet lepszy czas byłbym w stanie uzyskać z dojazdem do mety przy schronisku. Po podjeździe myślałem o zimnej Coli, jak zobaczyłem ile samochodów i ludzi jest na Równicy to skapitulowałem i zacząłem zjeżdżać. Zjazd mógł być szybki, ale sporo samochodów i innych przeszkód skutecznie mnie spowolniło. Na Colę zatrzymałem się w sklepie, uzupełniając przy okazji bidony. Do domu wróciłem już spokojnym tempem podziwiając widoki i czerpiąc przyjemność z jazdy.
Sobota, 26 maja 2018 Kategoria 50-100, avg>30km\h, Szosa, w grupie
| Km: |
98.00 |
Km teren: |
0.00 |
Czas: |
02:46 |
km/h: |
35.42 |
| Pr. maks.: |
74.00 |
Temperatura: |
25.0°C |
HRmax: |
|
HRavg |
|
| Kalorie: |
2322kcal |
Podjazdy: |
1180m |
Sprzęt: Agree GTC SL |
Aktywność: Jazda na rowerze
|
W końcu pojechałem
wyścig z którego mogę być całkowicie zadowolony. Co prawda przed startem nie
wszystko zagrało tak jak powinno, na wyścig przyjechałem niewyspany i musiałem jeszcze
dopracować parę rzeczy przy rowerze. Postanowiłem jechać bez opaski tętna, może
to pomogło bo poprzednio jadąc bez monitorowania pracy serca osiągałem
najlepsze wyniki na zawodach.
Po krótkiej rozgrzewce na której zorientowałem
się, że wszystko działa jak należy ustawiłem się na starcie, pod nieobecność
dużej części mocnych kolarzy którzy wyścigi zwykle rozgrywali między sobą ustawiłem
się na samym czele peletonu i z sektora ruszyłem jako pierwszy. Tempo było
takie jakie miało być podczas rundy honorowej czyli spokojne i równe. Z tyłu
zaczęły się przepychanki i przepuściłem kilka osób do przodu. Znowu pojawiały
się niepotrzebne manewry, przekonałem się, że są one udziałem nie zawodników z
czołówki a takich którzy pchają się do przodu by odpaść na początku podjazdu.
Przed podjazdem byłem lekko z tyłu, trzymałem się prawej strony i gdy zrobiło
się stromiej to zacząłem przesuwać się do przodu. Narzuciłem swoje tempo, kilka
osób skoczyło od razu do przodu. Jednym z zawodników próbujących odjechać był
Darek więc siłą rzeczy nie jechałem na maksa i dałem Darkowi szansę zrobienia
przewagi przed zjazdem. Tempo było na tyle konkretne, że z przodu pozostało
około 20 osób. Po przejechaniu Glinki i początku zjazdu nastąpiło rozluźnienie
i z czasem grupa się powiększała aż po wjechaniu na główną drogę uzbierał się
niezły kilkudziesięcioosobowy peleton. Chęci do jakiejś mocniejszej jazdy nie
było i postanowiłem spróbować popracować trochę na czele. Zanim udało mi się
przedostać na czub już nastąpiły nieudane próby ataków. Przez pewien czas fajni
z Darkiem jechaliśmy po zmianach, później znowu ktoś wyskoczył i Darek podkręcił
tempo i odjechali. Ja nie zamierzałem jechać za nimi bo ucieczka na tym etapie
wyścigu nie miała sensu. Pokazałem się na czele peletonu i to się liczy. Odpuściłem
lekko i schowałem się w peletonie wyczekując podjazdu. Zanim nastąpił to zdążyłem
jeszcze raz wyjechać na przód i dać zmianę. Zmiany pozycji w peletonie nie
sprawiały mi żadnego problemu i nawet tempo było równe i jazda była całkiem
bezpieczna. Lekka zadyszka przytrafiła się na początku podjazdu, byłem na dosyć
odległej pozycji i miałem problem by przebić się do przodu. Pod koniec podjazdu
puściło i zacząłem nadrabiać, szybko jednak zaczął się zjazd na który wjechałem
na niezbyt komfortowej pozycji. Wiedziałem, że na pewno stracę do najlepszych ale
jechałem na tyle szybko ile umiałem, brakowało jednego ząbka by utrzymać się w
czołowej grupie. Po zjeździe miałem około 30 metrów starty, z tyłu nie
widziałem nikogo i postanowiłem dogonić sam, szybko tego liwe dokonałem bo tempo znowu nie było zawrotne.
Kolejne kilometry mijały a z tyłu pojawiały się kolejne grupki kolarzy.
Trzymałem się w okolicy środka peletonu, nie traciłem sił, wielu czołowych
kolarzy postąpiło podobnie i przed nawrotem na rondzie poszedł kolejny atak.
Samotny uciekinier minął punkt kontrolny i wyrobił sobie kilkanaście sekund
przewagi. Przejechanie maty pomiarowej nie było całkiem prostą sprawą i kilka
osób zawracało by zaliczyć pomiar. Po nawrocie tempo poszło w górę i znowu
miałem lekkie problemy, nie byłem przygotowany na szarpanie tempa. Przejechanie
do przodu było niemal niemożliwe więc stopniowo przesuwałem się do czuba
peletonu. Jadąc raz wolniej, raz nieco szybciej dojechaliśmy do podnóża
najdłuższego podjazdu na trasie. Zacząłem asekuracyjnie by później podkręcić
tempo. Po chwili byłem już w ścisłej czołówce, stawka była już nieźle rozciągnięta,
a był to dopiero początek podjazdu. Mniej więcej w połowie podjazdu było nas
około 20 osób. Postanowiłem poszukać swojej szansy i zyskać kilka sekund przewagi
przed długim zjazdem. Udało się najpierw wyjechać na czoło a później oderwać od
grupki. Po chwili dojechał do mnie Patryk a grupa była niedaleko z tyłu. Pod
koniec było nas już 3 a mnie zaczęło brakować i przewaga przed zjazdem nie była
duża. Na zjeździe znowu lekko odstawałem i ostatecznie zostałem za bardzo małą,
około 10 osobową grupą. Wiedziałem, że niedaleko z tyłu jedzie grupka pościgowa
z Darkiem i po kilku kilometrach gdy mnie mijali udało się złapać koło. Chwilę nie
dawałem zmian a gdy pojawiła się szansa na dogonienie najlepszych to znowu
dałem 2 zmiany i przy skręcie w stronę Mety powstała znowu jedna około 20
osobowa grupa. Tempo było wysokie, meta coraz bliżej a sił coraz mniej.
Zmotywowałem się do wyjścia na zmianę, rozgrywałem finisz w głowie a gdy się
pojawił, jak dla mnie nagle to wiedziałem, że już po mnie. Musiałem spróbować
ruszyć szybciej i z mniejszą mocą próbować coś ugrać. Nie wycisnąłem nic więcej
niż na ostatnich testach i wiem, że jestem za słaby na taki finisz, niby pod
górę, ale łatwą i krótką. Z małej grupki miałbym jakieś szanse, w walce z
zawodnikami potrafiącymi w krótkim okresie czasu wycisnąć większą moc nie miałem
szans.
Cały wyścig
bardzo dobry, organizacja i zabezpieczenie na bardzo wysokim poziomie. Moja forma
poszła w górę, lepiej czuję się w peletonie i mniej tracę na zjazdach. Mam
nadzieje, że w kolejnych startach uda się utrzymać dobry poziom.
Poniedziałek, 21 maja 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2018
| Km: |
62.00 |
Km teren: |
0.00 |
Czas: |
02:36 |
km/h: |
23.85 |
| Pr. maks.: |
71.00 |
Temperatura: |
17.0°C |
HRmax: |
175175 ( 89%) |
HRavg |
132( 67%) |
| Kalorie: |
1607kcal |
Podjazdy: |
1340m |
Sprzęt: Triban 5 |
Aktywność: Jazda na rowerze
|
Niedziela, 20 maja 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa
| Km: |
43.00 |
Km teren: |
0.00 |
Czas: |
01:50 |
km/h: |
23.45 |
| Pr. maks.: |
56.00 |
Temperatura: |
18.0°C |
HRmax: |
133133 ( 68%) |
HRavg |
105( 53%) |
| Kalorie: |
798kcal |
Podjazdy: |
290m |
|
Aktywność: Jazda na rowerze
|
Niedziela, 20 maja 2018 Kategoria 50-100, blisko domu, Samotnie
| Km: |
65.00 |
Km teren: |
0.00 |
Czas: |
|
km/h: |
|
| Pr. maks.: |
0.00 |
Temperatura: |
°C |
HRmax: |
|
HRavg |
|
| Kalorie: |
1290kcal |
Podjazdy: |
1000m |
Sprzęt: Triban 5 |
Aktywność: Jazda na rowerze
|