Piotr92blog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(13)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy PiotrKukla2.bikestats.pl

linki

Wpisy archiwalne w kategorii

Podsumowanie Miesiąca

Dystans całkowity:b.d.
Czas w ruchu:b.d.
Średnia prędkość:b.d.
Liczba aktywności:0
Średnio na aktywność:0.00 km
Więcej statystyk

grudniowy raport

Środa, 31 grudnia 2025 Kategoria Podsumowanie Miesiąca
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: min/km:
Pr. maks.: Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m
Grudzień to zwykle miesiąc podsumowań i snucia planów na kolejny rok. W tym roku miałem na to bardzo mało czasu i wiele rzeczy robiłem z wyraźnym opóźnieniem. Musiałem podjąć kilka ważnych decyzji od których sporo będzie zależało. W tym całym biegu nie zabrakło czasu na monitorowanie parametrów:

W tym miesiącu wahania wagi były minimalne, nawet w czasie Świąt jadłem mniej i regularnie spalałem zbędne kalorie. Inne parametry też nie odbiegały od szeroko przyjętych norm i co najważniejsze nie było odchyłek które czasami się zdarzały.
W grudniu zmagałem się też z urazami. Najpierw pojawił się problem z kolanem w którym zebrała się woda, na skutek przeciążenia stawu w pracy i dokładką w postaci intensywnych treningów siłowych czy biegowych. Początkiem miesiąca zaliczyłem też glebę na lodzie podczas dojazdu do pracy, prędkość była minimalna ale spotkanie z glebą było twarde i odczuwalne. Przez kilka dni bolała mnie prawa noga a konkretnie nadwyrężony mięsień trójgłowy łydki a także kość udowa w lewej nodze. Urazy były na tyle małe, że nie zakłóciły cyklu treningowego. Kość udowa przy mocniejszym wysiłku czasem boli ale coraz rzadziej i mniej.
Treningowo był to bardzo solidny miesiąc, chyba najlepszy od września, z konkretnym planem do wykonania który udało się w 95 % zrealizować. Poza treningiem udało się ustabilizować rytm dobowy, więcej odpoczywać i czerpać większą przyjemność z treningów. Gdy forma fizyczna rośnie, wzrasta także motywacja. Jakość treningów też jest znacznie lepsza gdyż przestałem skupiać się na ilości powtórzeń stosując umiarkowane obciążenie. Teraz ciężary są naprawdę konkretne a serie zawierają nawet zaledwie 2 – 3 powtórzenia. Tej zimy skupiam się przede wszystkim na sile a co z tego wyniknie zobaczymy za kilka miesięcy.
Udało się jakoś dotrwać do końca tego trudnego roku i mogę z optymizmem patrzeć w przyszłość.

listopadowy raport

Niedziela, 30 listopada 2025 Kategoria Podsumowanie Miesiąca
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: min/km:
Pr. maks.: Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m
Listopad w tym roku minął mi bardzo szybko. Nie należał do najłatwiejszych i wiele w tym czasie się wydarzyło. Zbyt wielu pozytywnych rzeczy nie jestem w stanie z tego czasu wyciągnąć.

Parametry ciała ustabilizowały się na akceptowalnym poziomie. Nie musiałem więc martwić się o to czy waga jest stabilna, ciśnienie nie skacze a także nie ma problemu ze snem i regeneracją.
Treningowo był to solidny miesiąc, ale bez fajerwerków i z bardzo niskim obciążeniem treningowym jak na moje oczekiwania dotyczące formy w nadchodzącym sezonie .Przy tej ilości treningu o dobrej formie w sezonie mogę zapomnieć. Zacząłem pracę nad siłą i skupiłem się na wytrzymałości, nie tylko na rowerze, trenażerze a także podczas marszobiegów do których wróciłem po kilku latach przerwy.
Forma fizyczna jaką udało się wypracować jest lepsza niż kiedykolwiek, podstawa do budowy siły której brakuje jest bardzo dobra. Powrót na rower po przerwie trwającej ponad 3 tygodnie był bardzo płynny i od pierwszej jazdy kręciło się bardzo przyjemnie. Po raz pierwszy od kilku lat jestem przekonany co do drogi którą obrałem i doskonale wiem co mam robić w kolejnych tygodniach aby krok po kroku budować pewność siebie i solidną formę sportową która ma pozwolić walczyć o wyznaczone cele podczas zawodów.



Październikowy raport

Piątek, 31 października 2025 Kategoria Podsumowanie Miesiąca
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: min/km:
Pr. maks.: Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m
Październik to zwykle dla mnie miesiąc przejściowy, koniec sezonu startowego, roztrenowanie i odpoczynek przed budową formy od nowa. W tym roku czasu na sport miałem bardzo mało, na rowerze udało się wyjechać całe 3 razy i kilka razy skorzystać z trenażera. Pojawiła się choroba która wykluczyła mnie ze startu w Rurze na Kocierz i prawdopodobnie zabrała wygraną w wyścigu na Zakończenie sezonu z Jas-Kółkami. Wizyty u wszelkich specjalistów wykluczyły jakiekolwiek uchybienia i problemy zdrowotne więc nie było przeciwskazań by ruszyć z machiną przygotowań do sezonu 2026.

Październik przyniósł wzrost wagi po chorobie a także przyrost tkanki tłuszczowej i większe wahania ciśnienia krwi. Spory problem to duża nieregularność snu i walka o to by posiłki były regularne i dobrze zbilansowane. Brak regularnego treningu to przy powyższych problemach pryszcz.
Zawsze szukam pozytywów nawet tam gdzie trudno je znaleźć i jednym z nich jest fakt, że już na starcie przygotowań do sezonu 2026 jestem mocniejszy fizycznie niż kiedykolwiek o podobnej porze i dzięki temu łatwiej było rozpocząć treningi ogólnorozwojowe i siłowe. Głowa powoli odpoczywa po sezonie i planowo 11 listopada wracam na rower. Plany na kolejny sezon powoli rodzą się w głowie i już teraz wiem, że w najbliższych miesiącach skupie się na wytrzymałości i sile gdzie leżą ogromne rezerwy które zabierają mi sporo podczas wyścigów gdy tracę na początku tyle, że już po kilkunastu minutach tracę szanse na utrzymanie się w czołówce, jak uda się poprawić wydolność na pierwszych podjazdach to i wyniki będą lepsze gdyż później zwykle jestem w stanie sporo nadrobić lub mało stracić do najmocniejszych. Zwykle treningi siłowe traktowałem mocno ulgowo i to był jedne z największych błędów ostatnich lat.

wrześniowy raport

Wtorek, 30 września 2025 Kategoria Podsumowanie Miesiąca
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: min/km:
Pr. maks.: Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m
Wrzesień był dla mnie dobrym czasem. Poza pracą i kolarstwem znalazło się sporo czasu na odpoczynek. Nie było mi dane pojechać nigdzie na wczasy ale przez 2 tygodnie odpocząłem zarówno fizycznie jak i mentalnie od pędu dnia codziennego.

Parametry ciała zmieniały się wyraźniej niż w poprzednich miesiącach. Waga poszła do góry o ponad kilogram, ciśnienie wielokrotnie było wyższe niż zazwyczaj i przede wszystkim długość snu była skrajnie różna, od 5 – 6 godzin w dni robocze do nawet 11 podczas urlopu. To miało ogromny wpływ na wahania wagi innych parametrów.
Treningowo był to kolejny solidny miesiąc. Udało się zrealizować z powodzeniem ponad 90 % zaplanowanych treningów i tylko dwa odpadły z różnych względów. Nie byłem w stanie zrobić oczekiwanego progresu mocy ale przyjemność z jazdy wystarczyła do szczęścia.
Po słabych startach w sierpniu gdy po Road Trophy byłem zdołowany udało się zaliczyć lepsze jakościowo starty. Podczas Tatry Road Race cieszyłem się jazdą na dystansie Hell, to był strzał w dziesiątkę, gdyż nie miałem formy aby walczyć o top 30 dystansu As czy Top 10 Hard. Poziom tego wyścigu już jest tak wysoki, że bez odpowiedniego przygotowania i formy ciężko liczyć na top 50 i pierwszy sektor startowy na kolejny rok. Po raz pierwszy nie zmieściłem się w top 50 i przyjdzie mi startować w 2026 roku z sektora 2. W żaden sposób nie odbiera mi to pewności siebie czy motywacji do treningów. Drugi start to kończąca mój sezon czasówka pod Pustevny, noga podawała już całkiem fajnie ale miałem trochę pecha na trasie i to zabrało mi top 10 open co byłoby idealnym zwieńczeniem tego trudnego i dziwnego dla mnie sezonu. Na podium w M3 stanąłem po raz kolejny w Czechach i w cyklu składającym się z 3 zawodów okazałem się najlepszy mimo tego, że nie wygrałem żadnej czasówki.
Sezon zbliża się ku końcowi i czas na roztrenowanie już od pierwszych dni października.

Sierpniowy raport

Niedziela, 31 sierpnia 2025 Kategoria Podsumowanie Miesiąca
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: min/km:
Pr. maks.: Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m
Sierpień to dla mnie bardzo intensywny miesiąc. Było sporo wzlotów i upadków na każdym polu, prywatnym, zawodowym i sportowym. Brakowało czasu na odpoczynek i wielokrotnie trenowałem na zmęczeniu co ostatecznie nic dobrego nie przyniosło.

Parametry wagi wahały się dosyć wyraźnie, przyczyn takiego stanu rzeczy było sporo, przede wszystkim brak równowagi, stabilizacji i regularności snu, odpoczynku i jedzeniu. Ogólnie czułem się znacznie lepiej niż w lipcu ale wciąż jest to stan przejściowy i powolny powrót do tego co było wcześniej.
Treningowo był to najlepszy od kwietnia miesiąc. Regularnie trenowałem i był to trening odpowiednio zbilansowany i podparty optymalną dla mnie dawką odpoczynku między kolejnymi sesjami treningowymi. Były oczywiście słabsze momenty, najbardziej widoczna i dająca się we znaki zadyszka trafiła się podczas Road Trophy gdzie złapał mnie kryzys na czasówce i nie byłem w stanie walczyć także na etapach gdzie walcząc solo mogłem tylko skupić się na treningu krótkich czy dłuższych podjazdów. Wydolność stopniowo rosła ale był to zbyt mały wzrost aby przeskoczyć z poziomem sportowym półkę wyżej. Po dobrym miesiącu treningowym mogę wyciągnąć wnioski, że trochę będę lepszy niż w lipcu czy sierpniu ale na fajerwerki nie ma już co liczyć w tym roku.
Startowo był to taki typowy tegoroczny miesiąc, czyli dwa solidne dni wyścigowe i trzy słabsze. Względnie udana czasówka na Łysą Horę w trudnych warunkach, dobra robota na trasie GMJ i słabe wynikowo Road Trophy. Zakończenie tego sezonu w dobrym stylu jest dla mnie jedynym celem na końcówkę sezonu.
Planować nie zamierzam bo w tym roku niewiele z tego co zaplanowałem doszło do skutku wiec lepiej żyć z dnia na dzień i brać to co przynosi nam życie.

Lipcowy raport

Czwartek, 31 lipca 2025 Kategoria Podsumowanie Miesiąca
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: min/km:
Pr. maks.: Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m
Lipiec to dla mnie wyjątkowo trudny miesiąc. Zwykle to środek sezonu rowerowego, narastające zmęczenie i czekanie na urlop. W tym roku to jednak brutalna walka o zdrowie i powrót do kondycji pozwalającej normalnie funkcjonować.

Jasną stroną choroby i problemów zdrowotnych był spadek wagi do wartości które w minionych latach były optymalnymi. Wraz z kolejnymi dniami gdy wracałem do zdrowia waga powoli rosła i w końcu miesiąca udało się wreszcie ją ustabilizować. Pozostałe parametry również były mocno niestabilne i dopiero na koniec lipca pojawiła się stabilizacja. Kolejne wizyty u lekarzy też dawały pozytywne informacje, parametry krwi i moczu również wracały do normy. Na koniec lipca dostałem zielone światło do treningów na rowerze i pojawiła się nadzieja na udany koniec sezonu.
Treningowo to był najsłabszy miesiąc od dawna. Trenowałem głównie w strefach 1 -3 co na etapie przygotowań do sezonu oznacza grudzień więc w zasadzie sezon zaczynam od nowa z równie słabą wydolnością jak w listopadzie czy grudniu. Życie bywa brutalne i po raz kolejny mam okazję się o tym przekonać. Trochę godzin udało się wykręcić i nabić ponad 2000 TSS. Nie tylko wydolność siadła, pojawiły się problemy z utrzymywaniem optymalnej dla mnie kadencji, równego tempa na dłuższych odcinkach i wyraźnie gorzej zjeżdżam o podjazdach nie wspominając. W krótkim czasie cofnąłem się kilkanaście lat wstecz gdy poza podjazdami byłem jednym z najgorszych kolarzy pod każdym względem, teraz nawet pod górę cieniuję. Z tego raczej nic dobrego wyniknąć nie może.
Odpuściłem sobie na razie MTB bojąc się przykrych konsekwencji fatalnej techniki która po chorobie mi towarzyszy. Gdy inni przygotowują się do ważnych startów ja po raz kolejny walczę o zdrowie i zamiast o wynikach marzę o tym by być zdrowym i móc bez przeszkód realizować swoją rowerową pasję.
Po czerwcowych przygodach z awariami sprzętu udało się doprowadzić rowery do dobrego stanu.
Nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa i wciąż moim celem na ten rok jest start w Tatra Road Race. Motywacja do treningów jest spora, mimo tego, że czasu na trening mam naprawdę mało.

Czerwcowy raport

Poniedziałek, 30 czerwca 2025 Kategoria Podsumowanie Miesiąca
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: min/km:
Pr. maks.: Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m
Czerwiec miał być dla mnie miesiącem przełamania i tak się niestety nie stało. Był to najgorszy pod wieloma względami miesiąc w tym roku a biorąc pod uwagę okoliczności nawet najgorszy od kilku lat.

Zaczynając od parametrów ciała które monitoruję każdego dnia. 10 czerwca zauważyłem nagły wzrost masy ciała o ponad kilogram. Już mnie to poważnie zastanowiło, ważyłem się kilka razy i wartości wychodziły podobne, z dokładnością do 100 gram, kolejnego dnia to samo. Ciśnienie i saturacja były w ogólnie przyjętej normie. Skoki tętna spoczynkowego zdarzały się już wcześniej i w moim przypadku to nie jest żaden wyznacznik.
Wydolność na rowerze spadała stopniowo już od maja, tłumaczyłem to sobie jedynie zmęczeniem spowodowanym pracą po 10 – 12 godzin dziennie i brakiem odpowiedniej ilości i jakości treningów a także problemami z regeneracją. Po 15 czerwca ograniczyłem ilość godzin spędzanych w pracy ale to okazało się zbyt późnym posunięciem bo organizm już wtedy buntował się mimo tego, że więcej czasu poświęciłem na regenerację. 21 czerwca obudziłem się z silnym bólem brzucha co już zwiastowało problemy zdrowotne, bałem się najgorszego – powtórki z 2018 roku gdy podobny atak bólu skoczył się dla mnie 3 tygodniami w szpitalu i faszerowaniem antybiotykami i kroplówkami co skutecznie spustoszyło mój organizm, nie tylko z infekcji bakteryjnej ale całej mocy nad którą pracowałem wcześniej kilka lat. Niestety scenariusz okazał się podobny ale tym razem, nie tak poważny w skutkach.
22 czerwca wylądowałem w szpitalu na oddziale urologii, na początek była to obserwacja, następnie przygotowanie do zabiegu URS i czekanie na operację. Gdy 27 czerwca w końcu zostałem operowany i 28 czerwca puszczono mnie do domu okazało się, że mój stan jest tylko odrobinę lepszy niż te 7 lat temu. Wtedy do siebie dochodziłem kilka miesięcy, teraz liczę, ze ten proces będzie trwał krócej. Pierwsze dni w domu to czas na odpoczynek i regenerację sił, po kroplówkach i antybiotykach często łapały mnie skurcze i dopiero po kilku dniach przyjmowania witamin i elektrolitów pozbyłem się tego problemu. Nogi niestety są wyssane z mocy i czuję się jak zupełnie początkujący sportowiec próbujący budować wydolność organizmu od zera. Moim dużym sukcesem w tej sytuacji jest fakt, że mimo wsparcia tylko garstki osób znajduję w sobie motywację do pracy nad powrotem wydolności organizmu i zaakceptowałem fakt, że jestem teraz cienki jak papier i szybko się męczę.
Zupełnie nie tak wyobrażałem sobie ten sezon i jego pierwszą połowę. Planowałem zakończyć połowę sezonu startami w Beskyd Tour i Nowy Targ Road Challenge i po raz kolejny się nie udało. Mimo wielu prób dotychczas zaledwie raz stanąłem na starcie Beskyd Tour a na etapówkę w Nowym Targu jeszcze ani razu nie dotarłem. Wcześniejsza część sezonu też nie była usłana różami. Po dobrze, jak na mnie przepracowanej zimie i obozie w Hiszpani byłem w dobrej dyspozycji w kwietniu, prawie 2 kilogramy więcej na wadze dało się odczuć podczas Pucharu Równicy gdzie mimo podobnej mocy jak rok temu pojechałem wolniej o 20 sekund. Następnie zaliczyłem solidny start w śląskiej edycji Rajdów dla Frajdy gdzie startując z 2 grupy dojechałem jako pierwszy i 17 open na metę. Był to solidny start po którym jednak było już tylko gorzej. Maj to walka ze zmęczeniem, brakiem czasu na trening i awariami sprzętu które wpłynęły na 3 słabe starty w zawodach. W Orłowej z cyklu Spac zostałem zdublowany i zdecydowałem się zejść z trasy po 8 na 10 rund, w Tarnowskich Górach po 7 kilometrach urwałem łańcuch uszkadzając przy okazji obręcz tylnego koła i ponownie zszedłem z trasy. Tydzień później podczas Żar Challenge strzeliła mi linka tylnej przerzutki co miało ogromny wpływ na mój czas na podjeździe pod Żar. Ujechałem się na wcześniejszych podjazdach i Żar poszedł mi po prostu słabo, gdy w kwietniu na Równicy miałem lepszy czas od kilku zawodników o ponad minutę, tyle samo teraz straciłem do nich. Ostatni start jaki udało mi się zaliczyć to Trinec – Loukca, zawody pod górę z cyklu Spac. Tutaj już całkowity bunt słabego organizmu ale udało się z tego wycisnąć wiele, z pierwszych 3 kilometrów nie mogę być zadowolony ale ostatnie 3 to już nieco lepsza jazda. Nie zmieściłem się w top 10 open, z czasem o minutę gorszym niż rok temu, nie zasłużyłem na to. Nagrodą pocieszenia było 3 miejsce w kategorii B. Moje wyniki na zawodach w tym roku to jest bardzo ciekawa sprawa. Albo łapałem podium w grupie lub kategorii wiekowej albo nie kończyłem zawodów, stałem się zawodnikiem zero – jedynkowym, albo nie walczę o nic i jestem tłem albo wskakuję na podium. Sposób w jaki udało się wskakiwać na podium zupełnie mnie nie satysfakcjonuje, wyżej cenię sobie szereg 4 miejsc na zawodach pod górę w 2022 roku niż te męczarnie jakie przeżywałem podczas podjazdów na Żar czy Loukcę.
Chciałbym dokończyć ten sezon w dobrej formie. Może być tak, że do września wydolność do mnie wróci a mogę być cieniem własnego cienia już do końca sezonu. Żadna z tych sytuacji mnie nie zaskoczy ani negatywnie ani pozytywnie. 2025 rok miał być moim ostatnim sezonem wyścigowym, planowałem zakończyć w dobrej formie, najwyżej będę starał się zbudować formę na Tatra Road Race 2026 gdy w tym roku organizm nie pozwoli już na harce.

Majowy Raport

Sobota, 31 maja 2025 Kategoria Podsumowanie Miesiąca
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: min/km:
Pr. maks.: Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m
Maj to wyjątkowo trudny dla mnie miesiąc. Już od początku nic się nie układało, następnie informacje o odwołanych zawodach i problemy z utrzymaniem reżimu treningowego, żywieniowego i brak odpowiedniej regeneracji.

Nic nie wskazywało słabej wydolności organizmu, parametry utrzymywały się w normie i nie było dużych dziennych wahań. W pewnym momencie pojawiły się problemy z oddychaniem, momentami nie byłem w stanie wejść po schodach bez zadyszki.
Plan treningowy mimo, że mocno zredukowany udawało się realizować. Nawet najcięższe jednostki wychodziły jak należy ale nieraz wyjeżdżałem się do cna nie zachowując żadnych rezerw sił i energii.
Ostatecznie z wielu startów w zawodach zrezygnowałem, tam gdzie udało mi się wystartować albo nie byłem w stanie ukończyć zawodów albo spisałem się znacznie poniżej możliwości i oczekiwań. Potencjał na dobre starty i wyniki wciąż jest spory ale w tym roku za dużo czynników zewnętrznych decyduje o tym, że nie jestem w stanie całkowicie go uwolnić.
Sporo defektów sprzętowych wynikało z braku czasu i zaniedbań które z tego powodu się pojawiły. 
W czerwcu liczę na przełamanie, na tapecie sporo ciekawych i wymagających wyścigów – sielsia bike w Wiśle, Beskyd Tour czy Loukca.

Kwietniowy raport

Środa, 30 kwietnia 2025 Kategoria Podsumowanie Miesiąca
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: min/km:
Pr. maks.: Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m
Kwiecień okazał się dla mnie bardzo wymagającym okresem czasu. Skupiałem się na pracy i brakowało czasu na różne sprawy co owocowało przede wszystkim małą ilością snu i brakiem odpowiedniej regeneracji.

Mimo próby zrzucenia choćby odrobiny wagi nie udało się tego zrobić. Wartości parametrów jednak były dosyć stabilne co w zupełności można uznać za dobry znak.
Wiele razy miałem problemy ze snem, nie zawsze miałem na to wpływ i nie ma raczej możliwości, że nie miało to wpływu na moje samopoczucie i zdrowie.
Treningowo był to niezły miesiąc. Trenowałem regularnie, w poszczególnych tygodniach dokładałem TSS i podczas treningów skupiłem się zarówno na bazie tlenowej, wysiłkach około progowych jak i nielubianych przeze mnie powtórzeń na VO2Max. Trening był odpowiednio zbilansowany i w tym aspekcie zrobiłem progres.
W kwietniu udało mi się dwukrotnie wystartować w zawodach, na początek Uphill Równica gdzie pokazałem się z bardzo dobrej strony i nawiązałem do najlepszych startów z poprzednich lat. Później wystartowałem w Rajdzie dla Frajdy w Zawierciu gdzie sprawdziłem się na pagórkowatej trasie i po raz kolejny zaskoczyłem sam siebie, przez ponad 3 godziny trzymałem równą i wysoką moc a nawet byłem w stanie dołożyć do pieca w końcówce. Wszelkie długie wysiłki startowe w poprzednich latach kończyły się w 90 % przypadków bombą głodową i człapaniem do mety. Wynik spadł na dalszy plan gdyż nie walczyłem o jak najlepsze miejsce decydując się na start w 2 grupie startowej z której ostatecznie miałem najlepszy czas ale nie miało to znaczenia. Najważniejsze, że z tych startów czerpałem frajdę, cyferki traktowałem z przymrużeniem oka i uważam, że w mojej sytuacji jest to jedyny słuszny wybór, może gdybym miał więcej czasu i nic bardziej ciekawego do roboty to traktowałbym to poważnie i był skupiony tylko na cyferkach i zwracał uwagę na wyniki, zapominając o tym co tak naprawdę w tym sporcie jest ważne – frajdzie.
W maju zamierzam dalej pracować nad formą startową i kilka razy sprawdzić nogę na zawodach. Nie planuję konkretnych startów i jedyny niemal pewniak na ten miesiąc to Żar Challenge zaplanowany na 31 maja, start dla mnie ważny bo na podjeździe pod Żar mam zamiar sprawdzi ile wynosi obecnie moje FTP.

Marcowy raport

Poniedziałek, 31 marca 2025 Kategoria Podsumowanie Miesiąca
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: min/km:
Pr. maks.: Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m
Marzec dla mnie był wyjątkowo intensywnym pod każdym względem miesiącem. Brakowało czasu na ogarnięcie wszystkich spraw i z kilku rzeczy musiałem po prostu zrezygnować. Mimo wszystko starałem się pilnować takich czynników jak: waga, zawartość tłuszczu, długość snu, ilość i pory posiłków oraz pilnować regeneracji z czym jednak nieraz był problem .

Pogodziłem się z faktem, że 66 kilogramów to jest optymalna w tym momencie waga, przybrałem około 3 kilogramy masy mięśniowej i dobrze mi z tym ponieważ organizm pracuje wydajniej i mniej się męczy.
Tydzień urlopu i wyjazdu do Hiszpani ,miały wpływ na średnią długość snu i ilość kroków w ciągu dnia.
Treningowo był to jednak bardzo intensywny miesiąc. Niemal połowę TSS uzyskałem przez pierwsze 8 dni miesiąca w Hiszpanii a następnie miałem 2 dobre i odpowiednio zbilansowane tygodnie co pozwoliło osiągnąć najwyższą ilość TSS w ciągu miesiąca od 5 lat.
Stawiając na ogólnorozwojowy trening i szeroko rozumianą bazę tlenową na treningach osiągnąłem solidny poziom na którym mogę budować wyższe strefy i formę startową.
W kwietniu zaczynam już starty w zawodach na dzień dobry Uphill Równica gdzie zwykle wykręcam świetne rezultaty a później decyzje kolejnych startach będę podejmował na bieżąco.
Na dzień dzisiejszy jestem w miejscu w jakim chciałem być i idę we właściwym kierunku. Czasu i uwagi na sport mogę poświęcać znacznie mniej ale nie oznacza to tego, że będę przez to słabszy.

kategorie bloga

Moje rowery

TCR Advanced 2 2021 12971 km
Zimówka 9414 km
Litening C:62 Pro 18889 km
Triban 5 54529 km
Astra Chorus 2022 15106 km
Evo 2 9901 km
Hercules 13228 km
Ital Bike 9476 km
Trek 17743 km
Agree GTC SL 21960 km
Cross Peleton 44114 km
Scott 9850 km

szukaj

archiwum