Wpisy archiwalne w kategorii
Podsumowanie Miesiąca
| Dystans całkowity: | b.d. |
| Czas w ruchu: | b.d. |
| Średnia prędkość: | b.d. |
| Liczba aktywności: | 0 |
| Średnio na aktywność: | 0.00 km |
| Więcej statystyk | |
kwietniowy raport
Czwartek, 30 kwietnia 2026 Kategoria Podsumowanie Miesiąca
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | min/km: | ||
| Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | |||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | ||||
Kwiecień to dla mnie bardzo burzliwy
miesiąc. Po dobrym początku gdy wszystko układało się jak należy pojawiły się
problemy które zaowocowały przerwą w treningach i zmianą planów na kolejnych
kilka tygodni.

Parametry ciała były bardzo niestabilne, waga pokazywała cały czas za dużo o 3 kilogramy a przy chorobie wahała się o nawet kilkaset gram przy kolejnych pomiarach. Przez kilka dni miałem bardzo niskie ciśnienie które jednak udało się unormować, jednak największym problemem był słaby i nieregularny sen i mocno zaburzony proces regeneracji.
Po kilku tygodniach słabej pogody w końcu warunki pozwoliły na treningi na zewnątrz, początek miesiąca był obiecujący, bo moja pewność siebie i moc rosła stopniowo z dnia na dzień, potrafiłem realizować każdy trening, dobrze czułem się na podjazdach co zaowocowało m.in. dobrym czasem na podjeździe pod Równicę. Pojawił się jednak problem mentalny, bark mobilizacji w kluczowych momentach, przez to prawie przegrałem czasówkę na Rozpoczęcie Sezonu, jazda po płaskim, w grupie i zjazdy to moje najsłabsze punkty na starcie sezonu.
Cały proces treningowy i stopniowy rozwój został brutalnie zatrzymany przez chorobę która kompletnie wyeliminowała mnie z jakiejkolwiek aktywności na 7 dni. Rezygnacja z pierwszego wyścigu była jedyną słuszną opcją a w obliczu problemów z jakimi się zmagam od początku roku wyszła mi chyba na dobre.

Parametry ciała były bardzo niestabilne, waga pokazywała cały czas za dużo o 3 kilogramy a przy chorobie wahała się o nawet kilkaset gram przy kolejnych pomiarach. Przez kilka dni miałem bardzo niskie ciśnienie które jednak udało się unormować, jednak największym problemem był słaby i nieregularny sen i mocno zaburzony proces regeneracji.
Po kilku tygodniach słabej pogody w końcu warunki pozwoliły na treningi na zewnątrz, początek miesiąca był obiecujący, bo moja pewność siebie i moc rosła stopniowo z dnia na dzień, potrafiłem realizować każdy trening, dobrze czułem się na podjazdach co zaowocowało m.in. dobrym czasem na podjeździe pod Równicę. Pojawił się jednak problem mentalny, bark mobilizacji w kluczowych momentach, przez to prawie przegrałem czasówkę na Rozpoczęcie Sezonu, jazda po płaskim, w grupie i zjazdy to moje najsłabsze punkty na starcie sezonu.
Cały proces treningowy i stopniowy rozwój został brutalnie zatrzymany przez chorobę która kompletnie wyeliminowała mnie z jakiejkolwiek aktywności na 7 dni. Rezygnacja z pierwszego wyścigu była jedyną słuszną opcją a w obliczu problemów z jakimi się zmagam od początku roku wyszła mi chyba na dobre.
marcowy raport
Wtorek, 31 marca 2026 Kategoria Podsumowanie Miesiąca
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | min/km: | ||
| Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | |||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | ||||
Marzec okazał
się najlepszym miesiącem treningowym od września ubiegłego roku, pod wieloma
względami, przede wszystkim w kontekście jakości i regularności treningów co
przełożyło się na konkretne obciążenie treningowe i wzrost wielu istotnych parametrów.

W marcu skupiłem się
na regularności i jakości posiłków a także pilnowałem nawodnienia organizmu ale
nie zawsze to wychodziło. Z długością snu i godzinami zasypiania i pobudek był
problem gdyż musiałem być bardzo elastyczny jeżeli chodzi o godziny pracy a
także miałem sporo innych spraw które zabierały mi czas i musiały być załatwiane
w określonych godzinach. Wahania wagi, ciśnienia, czy tętna spoczynkowego nie
były większe niż w poprzednich miesiącach i nie pojawiały się anomalia w
wartościach.
W planie treningowym postawiłem na jakość treningów i budowę solidnej bazy treningowej, jeździłem zazwyczaj długo, równo i spokojnie wyrabiając sobie dobre nawyki żywieniowe, było sporo kryzysów spowodowanych różnymi czynnikami ale udało się wyciągnąć z tych treningów odpowiednie wnioski.
Na koniec miesiąca wykonałem testy mocy i zarówno wynik na 1 minutę, 5 minut oraz FTP wyszły bardzo zadowalające ale z samych testów nie mogę być zadowolony bo po każdej próbie powinienem być bardzo zmęczony a za każdym razem czułem niewykorzystane rezerwy mocy. Rozwiązań muszę szukać w dłuższych rozgrzewkach przed mocnymi powtórzeniami czy większej ilości ćwiczeń w strefach 5, 6 i 7 aby organizm był w stanie bez problemu wskoczyć na wysokie obroty i dawać z siebie 100 %.
Kwiecień ma być pierwszym miesiącem z planem treningowym uwzględniającym już konkretne ćwiczenia, powtórzenia na FTP, Vo2Max czy sprinty a także czasem pierwszych startów, najważniejszy z nich to Klasyk Annogórski gdzie zawsze organizm jest testowany pod wieloma względami, poza mocą w nogach która jest dobra potrzeba szczęścia, dobrych zjazdów i komunikacji w grupie, z czym u mnie zwykle jest problem i dlatego ląduję dalej w szeregu, wyścigów które profilowo są zbliżone do górskich jest coraz mniej więc warto się sprawdzić na Klasyku by określić priorytety na kolejne tygodnie treningowe.

W marcu skupiłem się
na regularności i jakości posiłków a także pilnowałem nawodnienia organizmu ale
nie zawsze to wychodziło. Z długością snu i godzinami zasypiania i pobudek był
problem gdyż musiałem być bardzo elastyczny jeżeli chodzi o godziny pracy a
także miałem sporo innych spraw które zabierały mi czas i musiały być załatwiane
w określonych godzinach. Wahania wagi, ciśnienia, czy tętna spoczynkowego nie
były większe niż w poprzednich miesiącach i nie pojawiały się anomalia w
wartościach.W planie treningowym postawiłem na jakość treningów i budowę solidnej bazy treningowej, jeździłem zazwyczaj długo, równo i spokojnie wyrabiając sobie dobre nawyki żywieniowe, było sporo kryzysów spowodowanych różnymi czynnikami ale udało się wyciągnąć z tych treningów odpowiednie wnioski.
Na koniec miesiąca wykonałem testy mocy i zarówno wynik na 1 minutę, 5 minut oraz FTP wyszły bardzo zadowalające ale z samych testów nie mogę być zadowolony bo po każdej próbie powinienem być bardzo zmęczony a za każdym razem czułem niewykorzystane rezerwy mocy. Rozwiązań muszę szukać w dłuższych rozgrzewkach przed mocnymi powtórzeniami czy większej ilości ćwiczeń w strefach 5, 6 i 7 aby organizm był w stanie bez problemu wskoczyć na wysokie obroty i dawać z siebie 100 %.
Kwiecień ma być pierwszym miesiącem z planem treningowym uwzględniającym już konkretne ćwiczenia, powtórzenia na FTP, Vo2Max czy sprinty a także czasem pierwszych startów, najważniejszy z nich to Klasyk Annogórski gdzie zawsze organizm jest testowany pod wieloma względami, poza mocą w nogach która jest dobra potrzeba szczęścia, dobrych zjazdów i komunikacji w grupie, z czym u mnie zwykle jest problem i dlatego ląduję dalej w szeregu, wyścigów które profilowo są zbliżone do górskich jest coraz mniej więc warto się sprawdzić na Klasyku by określić priorytety na kolejne tygodnie treningowe.
Lutowy raport
Sobota, 28 lutego 2026 Kategoria Podsumowanie Miesiąca
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | min/km: | ||
| Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | |||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | ||||
Luty okazał
się kolejnym brutalnym czasem. Po dobrym styczniu gdy wydawało się, że wszystko
wraca na właściwe tory i będzie tylko lepiej znowu dostałem cios w twarz od
życia. Wróciły problemy z nieregularnym snem, odżywianiem i regeneracją co
zaowocowało brakiem regularności w treningach i brakiem jakiegokolwiek progresu.
Parametry ciała co prawda nie wahały się ale to żaden wyznacznik stabilności:


Powodów ogólnej słabości i braku motywacji do treningów było sporo, bardziej skupiałem się na szukaniu sposobów wyjścia z marazmu niż szukaniu potencjalnych przyczyn. Po powrocie z Calpe zupełnie straciłem motywację do treningów na trenażerze a pogody do jazdy na zewnątrz nie było, solidny atak zimy ze śniegiem i mrozem skutecznie torpedował moje plany, do tego problemy ze sprzętem i ciągnące się awarie napędu w rowerze lub problemy z komunikacją z trenażerem. Do tego mikro urazy w pracy które wyeliminowały mnie z treningów siłowych i bardzo ograniczyły możliwości podczas treningów ogólnorozwojowych.
Przez 4 tygodnie od powrotu z Calpe nie było możliwości trenowania na zewnątrz i gdy tylko pojawiła się okazja, musiałem ją wykorzystać. Niestety popełniłem podczas jazdy mnóstwo błędów, po krótkim śnie wyjechałem bez konkretnego śniadania i regularne przyjmowanie niewielkich dawek węglowodanów nie pomogło i tradycyjnie po 150 minutach jazdy złapał mnie duży kryzys. Skutecznie z nim walczyłem, nie traciłem energii i tempa jazdy ale tętno już nie schodziło poniżej 3 strefy. Jak głowa jest gdzie indziej ciężko skupić się na tym co konkretnie mamy do wykonania. Powoli jednak układam sobie w głowie plan dzięki któremu kryzysy energetyczne i popełniane błędy powinno dać się ograniczyć do minimum. Na ten moment nie wiem czy będę przygotowywał się do zawodów czy już tylko jeździł dla przyjemności.


Powodów ogólnej słabości i braku motywacji do treningów było sporo, bardziej skupiałem się na szukaniu sposobów wyjścia z marazmu niż szukaniu potencjalnych przyczyn. Po powrocie z Calpe zupełnie straciłem motywację do treningów na trenażerze a pogody do jazdy na zewnątrz nie było, solidny atak zimy ze śniegiem i mrozem skutecznie torpedował moje plany, do tego problemy ze sprzętem i ciągnące się awarie napędu w rowerze lub problemy z komunikacją z trenażerem. Do tego mikro urazy w pracy które wyeliminowały mnie z treningów siłowych i bardzo ograniczyły możliwości podczas treningów ogólnorozwojowych.
Przez 4 tygodnie od powrotu z Calpe nie było możliwości trenowania na zewnątrz i gdy tylko pojawiła się okazja, musiałem ją wykorzystać. Niestety popełniłem podczas jazdy mnóstwo błędów, po krótkim śnie wyjechałem bez konkretnego śniadania i regularne przyjmowanie niewielkich dawek węglowodanów nie pomogło i tradycyjnie po 150 minutach jazdy złapał mnie duży kryzys. Skutecznie z nim walczyłem, nie traciłem energii i tempa jazdy ale tętno już nie schodziło poniżej 3 strefy. Jak głowa jest gdzie indziej ciężko skupić się na tym co konkretnie mamy do wykonania. Powoli jednak układam sobie w głowie plan dzięki któremu kryzysy energetyczne i popełniane błędy powinno dać się ograniczyć do minimum. Na ten moment nie wiem czy będę przygotowywał się do zawodów czy już tylko jeździł dla przyjemności.
Styczniowy raport
Sobota, 31 stycznia 2026 Kategoria Podsumowanie Miesiąca
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | min/km: | ||
| Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | |||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | ||||
Pierwszy miesiąc
nowego roku okazał się dużo lepszy niż kilka ostatnich, pod wieloma względami.
Udało się pojechać na tygodniowy obóz treningowy do Calpe i przede wszystkim
się do tego wyjazdu przygotować. Niestety problemy z jakimi zmagam się od wielu
miesięcy nie pozwoliły się w 100 % cieszyć tym wyjazdem i naładować pozytywną
energią. Po trudnym czasie gdy zaniedbywałem zdrowie, nie dbałem o regularność
posiłków i suplementację udało się wyjść na prostą. Parametry ciała mimo
problemów były stabilne:
Przez ostatnich 6 tygodni przygotowywałem się do tego by w Calpe nie musieć martwić się o kondycję fizyczną. Byłem przygotowany optymalnie, nie maiłem problemów na dystansach, podjazdy nie wyglądały tak tragicznie jak w poprzednich latach i udało się poprawić kilka czasów na podjazdach m.in. La Fustera czy Col de Rates. Poprawiłem też zjazdy i jazdę w grupie chociaż nie było jej zbyt wiele podczas tych 7 dni pobytu. Niestety powrót do kraju okazał się brutalnym zderzeniem ze ścianą, nie tylko uderzeniem zimy ale tez problemów których przez ten tydzień narosło dwa razy więcej.
Z trudnego okresu jaki trwa już ponad rok wyciągnąłem sporo wniosków i doszedłem do wniosku, ze mając wsparcie tylko kilku osób w tym co robię muszę się ich trzymać a na ponad 90 % osób z którymi mam styczność w ciągu dnia powinienem mieć w…ne.
grudniowy raport
Środa, 31 grudnia 2025 Kategoria Podsumowanie Miesiąca
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | min/km: | ||
| Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | |||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | ||||
Grudzień to zwykle miesiąc podsumowań i
snucia planów na kolejny rok. W tym roku miałem na to bardzo mało czasu i wiele
rzeczy robiłem z wyraźnym opóźnieniem. Musiałem podjąć kilka ważnych decyzji od
których sporo będzie zależało. W tym całym biegu nie zabrakło czasu na monitorowanie
parametrów:

W tym miesiącu wahania wagi były minimalne, nawet w czasie Świąt jadłem mniej i regularnie spalałem zbędne kalorie. Inne parametry też nie odbiegały od szeroko przyjętych norm i co najważniejsze nie było odchyłek które czasami się zdarzały.
W grudniu zmagałem się też z urazami. Najpierw pojawił się problem z kolanem w którym zebrała się woda, na skutek przeciążenia stawu w pracy i dokładką w postaci intensywnych treningów siłowych czy biegowych. Początkiem miesiąca zaliczyłem też glebę na lodzie podczas dojazdu do pracy, prędkość była minimalna ale spotkanie z glebą było twarde i odczuwalne. Przez kilka dni bolała mnie prawa noga a konkretnie nadwyrężony mięsień trójgłowy łydki a także kość udowa w lewej nodze. Urazy były na tyle małe, że nie zakłóciły cyklu treningowego. Kość udowa przy mocniejszym wysiłku czasem boli ale coraz rzadziej i mniej.
Treningowo był to bardzo solidny miesiąc, chyba najlepszy od września, z konkretnym planem do wykonania który udało się w 95 % zrealizować. Poza treningiem udało się ustabilizować rytm dobowy, więcej odpoczywać i czerpać większą przyjemność z treningów. Gdy forma fizyczna rośnie, wzrasta także motywacja. Jakość treningów też jest znacznie lepsza gdyż przestałem skupiać się na ilości powtórzeń stosując umiarkowane obciążenie. Teraz ciężary są naprawdę konkretne a serie zawierają nawet zaledwie 2 – 3 powtórzenia. Tej zimy skupiam się przede wszystkim na sile a co z tego wyniknie zobaczymy za kilka miesięcy.
Udało się jakoś dotrwać do końca tego trudnego roku i mogę z optymizmem patrzeć w przyszłość.

W tym miesiącu wahania wagi były minimalne, nawet w czasie Świąt jadłem mniej i regularnie spalałem zbędne kalorie. Inne parametry też nie odbiegały od szeroko przyjętych norm i co najważniejsze nie było odchyłek które czasami się zdarzały.
W grudniu zmagałem się też z urazami. Najpierw pojawił się problem z kolanem w którym zebrała się woda, na skutek przeciążenia stawu w pracy i dokładką w postaci intensywnych treningów siłowych czy biegowych. Początkiem miesiąca zaliczyłem też glebę na lodzie podczas dojazdu do pracy, prędkość była minimalna ale spotkanie z glebą było twarde i odczuwalne. Przez kilka dni bolała mnie prawa noga a konkretnie nadwyrężony mięsień trójgłowy łydki a także kość udowa w lewej nodze. Urazy były na tyle małe, że nie zakłóciły cyklu treningowego. Kość udowa przy mocniejszym wysiłku czasem boli ale coraz rzadziej i mniej.
Treningowo był to bardzo solidny miesiąc, chyba najlepszy od września, z konkretnym planem do wykonania który udało się w 95 % zrealizować. Poza treningiem udało się ustabilizować rytm dobowy, więcej odpoczywać i czerpać większą przyjemność z treningów. Gdy forma fizyczna rośnie, wzrasta także motywacja. Jakość treningów też jest znacznie lepsza gdyż przestałem skupiać się na ilości powtórzeń stosując umiarkowane obciążenie. Teraz ciężary są naprawdę konkretne a serie zawierają nawet zaledwie 2 – 3 powtórzenia. Tej zimy skupiam się przede wszystkim na sile a co z tego wyniknie zobaczymy za kilka miesięcy.
Udało się jakoś dotrwać do końca tego trudnego roku i mogę z optymizmem patrzeć w przyszłość.
listopadowy raport
Niedziela, 30 listopada 2025 Kategoria Podsumowanie Miesiąca
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | min/km: | ||
| Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | |||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | ||||
Listopad w tym roku minął mi bardzo szybko.
Nie należał do najłatwiejszych i wiele w tym czasie się wydarzyło. Zbyt wielu
pozytywnych rzeczy nie jestem w stanie z tego czasu wyciągnąć.
Parametry ciała ustabilizowały się na akceptowalnym poziomie. Nie musiałem więc martwić się o to czy waga jest stabilna, ciśnienie nie skacze a także nie ma problemu ze snem i regeneracją.
Treningowo był to solidny miesiąc, ale bez fajerwerków i z bardzo niskim obciążeniem treningowym jak na moje oczekiwania dotyczące formy w nadchodzącym sezonie .Przy tej ilości treningu o dobrej formie w sezonie mogę zapomnieć. Zacząłem pracę nad siłą i skupiłem się na wytrzymałości, nie tylko na rowerze, trenażerze a także podczas marszobiegów do których wróciłem po kilku latach przerwy.
Forma fizyczna jaką udało się wypracować jest lepsza niż kiedykolwiek, podstawa do budowy siły której brakuje jest bardzo dobra. Powrót na rower po przerwie trwającej ponad 3 tygodnie był bardzo płynny i od pierwszej jazdy kręciło się bardzo przyjemnie. Po raz pierwszy od kilku lat jestem przekonany co do drogi którą obrałem i doskonale wiem co mam robić w kolejnych tygodniach aby krok po kroku budować pewność siebie i solidną formę sportową która ma pozwolić walczyć o wyznaczone cele podczas zawodów.
Parametry ciała ustabilizowały się na akceptowalnym poziomie. Nie musiałem więc martwić się o to czy waga jest stabilna, ciśnienie nie skacze a także nie ma problemu ze snem i regeneracją.
Treningowo był to solidny miesiąc, ale bez fajerwerków i z bardzo niskim obciążeniem treningowym jak na moje oczekiwania dotyczące formy w nadchodzącym sezonie .Przy tej ilości treningu o dobrej formie w sezonie mogę zapomnieć. Zacząłem pracę nad siłą i skupiłem się na wytrzymałości, nie tylko na rowerze, trenażerze a także podczas marszobiegów do których wróciłem po kilku latach przerwy.
Forma fizyczna jaką udało się wypracować jest lepsza niż kiedykolwiek, podstawa do budowy siły której brakuje jest bardzo dobra. Powrót na rower po przerwie trwającej ponad 3 tygodnie był bardzo płynny i od pierwszej jazdy kręciło się bardzo przyjemnie. Po raz pierwszy od kilku lat jestem przekonany co do drogi którą obrałem i doskonale wiem co mam robić w kolejnych tygodniach aby krok po kroku budować pewność siebie i solidną formę sportową która ma pozwolić walczyć o wyznaczone cele podczas zawodów.
Październikowy raport
Piątek, 31 października 2025 Kategoria Podsumowanie Miesiąca
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | min/km: | ||
| Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | |||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | ||||
Październik to zwykle dla mnie miesiąc przejściowy,
koniec sezonu startowego, roztrenowanie i odpoczynek przed budową formy od
nowa. W tym roku czasu na sport miałem bardzo mało, na rowerze udało się
wyjechać całe 3 razy i kilka razy skorzystać z trenażera. Pojawiła się choroba
która wykluczyła mnie ze startu w Rurze na Kocierz i prawdopodobnie zabrała wygraną
w wyścigu na Zakończenie sezonu z Jas-Kółkami. Wizyty u wszelkich specjalistów wykluczyły
jakiekolwiek uchybienia i problemy zdrowotne więc nie było przeciwskazań by
ruszyć z machiną przygotowań do sezonu 2026.

Październik przyniósł wzrost wagi po chorobie a także przyrost tkanki tłuszczowej i większe wahania ciśnienia krwi. Spory problem to duża nieregularność snu i walka o to by posiłki były regularne i dobrze zbilansowane. Brak regularnego treningu to przy powyższych problemach pryszcz.
Zawsze szukam pozytywów nawet tam gdzie trudno je znaleźć i jednym z nich jest fakt, że już na starcie przygotowań do sezonu 2026 jestem mocniejszy fizycznie niż kiedykolwiek o podobnej porze i dzięki temu łatwiej było rozpocząć treningi ogólnorozwojowe i siłowe. Głowa powoli odpoczywa po sezonie i planowo 11 listopada wracam na rower. Plany na kolejny sezon powoli rodzą się w głowie i już teraz wiem, że w najbliższych miesiącach skupie się na wytrzymałości i sile gdzie leżą ogromne rezerwy które zabierają mi sporo podczas wyścigów gdy tracę na początku tyle, że już po kilkunastu minutach tracę szanse na utrzymanie się w czołówce, jak uda się poprawić wydolność na pierwszych podjazdach to i wyniki będą lepsze gdyż później zwykle jestem w stanie sporo nadrobić lub mało stracić do najmocniejszych. Zwykle treningi siłowe traktowałem mocno ulgowo i to był jedne z największych błędów ostatnich lat.

Październik przyniósł wzrost wagi po chorobie a także przyrost tkanki tłuszczowej i większe wahania ciśnienia krwi. Spory problem to duża nieregularność snu i walka o to by posiłki były regularne i dobrze zbilansowane. Brak regularnego treningu to przy powyższych problemach pryszcz.
Zawsze szukam pozytywów nawet tam gdzie trudno je znaleźć i jednym z nich jest fakt, że już na starcie przygotowań do sezonu 2026 jestem mocniejszy fizycznie niż kiedykolwiek o podobnej porze i dzięki temu łatwiej było rozpocząć treningi ogólnorozwojowe i siłowe. Głowa powoli odpoczywa po sezonie i planowo 11 listopada wracam na rower. Plany na kolejny sezon powoli rodzą się w głowie i już teraz wiem, że w najbliższych miesiącach skupie się na wytrzymałości i sile gdzie leżą ogromne rezerwy które zabierają mi sporo podczas wyścigów gdy tracę na początku tyle, że już po kilkunastu minutach tracę szanse na utrzymanie się w czołówce, jak uda się poprawić wydolność na pierwszych podjazdach to i wyniki będą lepsze gdyż później zwykle jestem w stanie sporo nadrobić lub mało stracić do najmocniejszych. Zwykle treningi siłowe traktowałem mocno ulgowo i to był jedne z największych błędów ostatnich lat.
wrześniowy raport
Wtorek, 30 września 2025 Kategoria Podsumowanie Miesiąca
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | min/km: | ||
| Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | |||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | ||||
Wrzesień był dla mnie dobrym czasem. Poza
pracą i kolarstwem znalazło się sporo czasu na odpoczynek. Nie było mi dane
pojechać nigdzie na wczasy ale przez 2 tygodnie odpocząłem zarówno fizycznie
jak i mentalnie od pędu dnia codziennego.

Parametry ciała zmieniały się wyraźniej niż w poprzednich miesiącach. Waga poszła do góry o ponad kilogram, ciśnienie wielokrotnie było wyższe niż zazwyczaj i przede wszystkim długość snu była skrajnie różna, od 5 – 6 godzin w dni robocze do nawet 11 podczas urlopu. To miało ogromny wpływ na wahania wagi innych parametrów.
Treningowo był to kolejny solidny miesiąc. Udało się zrealizować z powodzeniem ponad 90 % zaplanowanych treningów i tylko dwa odpadły z różnych względów. Nie byłem w stanie zrobić oczekiwanego progresu mocy ale przyjemność z jazdy wystarczyła do szczęścia.
Po słabych startach w sierpniu gdy po Road Trophy byłem zdołowany udało się zaliczyć lepsze jakościowo starty. Podczas Tatry Road Race cieszyłem się jazdą na dystansie Hell, to był strzał w dziesiątkę, gdyż nie miałem formy aby walczyć o top 30 dystansu As czy Top 10 Hard. Poziom tego wyścigu już jest tak wysoki, że bez odpowiedniego przygotowania i formy ciężko liczyć na top 50 i pierwszy sektor startowy na kolejny rok. Po raz pierwszy nie zmieściłem się w top 50 i przyjdzie mi startować w 2026 roku z sektora 2. W żaden sposób nie odbiera mi to pewności siebie czy motywacji do treningów. Drugi start to kończąca mój sezon czasówka pod Pustevny, noga podawała już całkiem fajnie ale miałem trochę pecha na trasie i to zabrało mi top 10 open co byłoby idealnym zwieńczeniem tego trudnego i dziwnego dla mnie sezonu. Na podium w M3 stanąłem po raz kolejny w Czechach i w cyklu składającym się z 3 zawodów okazałem się najlepszy mimo tego, że nie wygrałem żadnej czasówki.
Sezon zbliża się ku końcowi i czas na roztrenowanie już od pierwszych dni października.

Parametry ciała zmieniały się wyraźniej niż w poprzednich miesiącach. Waga poszła do góry o ponad kilogram, ciśnienie wielokrotnie było wyższe niż zazwyczaj i przede wszystkim długość snu była skrajnie różna, od 5 – 6 godzin w dni robocze do nawet 11 podczas urlopu. To miało ogromny wpływ na wahania wagi innych parametrów.
Treningowo był to kolejny solidny miesiąc. Udało się zrealizować z powodzeniem ponad 90 % zaplanowanych treningów i tylko dwa odpadły z różnych względów. Nie byłem w stanie zrobić oczekiwanego progresu mocy ale przyjemność z jazdy wystarczyła do szczęścia.
Po słabych startach w sierpniu gdy po Road Trophy byłem zdołowany udało się zaliczyć lepsze jakościowo starty. Podczas Tatry Road Race cieszyłem się jazdą na dystansie Hell, to był strzał w dziesiątkę, gdyż nie miałem formy aby walczyć o top 30 dystansu As czy Top 10 Hard. Poziom tego wyścigu już jest tak wysoki, że bez odpowiedniego przygotowania i formy ciężko liczyć na top 50 i pierwszy sektor startowy na kolejny rok. Po raz pierwszy nie zmieściłem się w top 50 i przyjdzie mi startować w 2026 roku z sektora 2. W żaden sposób nie odbiera mi to pewności siebie czy motywacji do treningów. Drugi start to kończąca mój sezon czasówka pod Pustevny, noga podawała już całkiem fajnie ale miałem trochę pecha na trasie i to zabrało mi top 10 open co byłoby idealnym zwieńczeniem tego trudnego i dziwnego dla mnie sezonu. Na podium w M3 stanąłem po raz kolejny w Czechach i w cyklu składającym się z 3 zawodów okazałem się najlepszy mimo tego, że nie wygrałem żadnej czasówki.
Sezon zbliża się ku końcowi i czas na roztrenowanie już od pierwszych dni października.
Sierpniowy raport
Niedziela, 31 sierpnia 2025 Kategoria Podsumowanie Miesiąca
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | min/km: | ||
| Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | |||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | ||||
Sierpień to dla mnie bardzo intensywny
miesiąc. Było sporo wzlotów i upadków na każdym polu, prywatnym, zawodowym i
sportowym. Brakowało czasu na odpoczynek i wielokrotnie trenowałem na zmęczeniu
co ostatecznie nic dobrego nie przyniosło.

Parametry wagi wahały się dosyć wyraźnie, przyczyn takiego stanu rzeczy było sporo, przede wszystkim brak równowagi, stabilizacji i regularności snu, odpoczynku i jedzeniu. Ogólnie czułem się znacznie lepiej niż w lipcu ale wciąż jest to stan przejściowy i powolny powrót do tego co było wcześniej.
Treningowo był to najlepszy od kwietnia miesiąc. Regularnie trenowałem i był to trening odpowiednio zbilansowany i podparty optymalną dla mnie dawką odpoczynku między kolejnymi sesjami treningowymi. Były oczywiście słabsze momenty, najbardziej widoczna i dająca się we znaki zadyszka trafiła się podczas Road Trophy gdzie złapał mnie kryzys na czasówce i nie byłem w stanie walczyć także na etapach gdzie walcząc solo mogłem tylko skupić się na treningu krótkich czy dłuższych podjazdów. Wydolność stopniowo rosła ale był to zbyt mały wzrost aby przeskoczyć z poziomem sportowym półkę wyżej. Po dobrym miesiącu treningowym mogę wyciągnąć wnioski, że trochę będę lepszy niż w lipcu czy sierpniu ale na fajerwerki nie ma już co liczyć w tym roku.
Startowo był to taki typowy tegoroczny miesiąc, czyli dwa solidne dni wyścigowe i trzy słabsze. Względnie udana czasówka na Łysą Horę w trudnych warunkach, dobra robota na trasie GMJ i słabe wynikowo Road Trophy. Zakończenie tego sezonu w dobrym stylu jest dla mnie jedynym celem na końcówkę sezonu.
Planować nie zamierzam bo w tym roku niewiele z tego co zaplanowałem doszło do skutku wiec lepiej żyć z dnia na dzień i brać to co przynosi nam życie.

Parametry wagi wahały się dosyć wyraźnie, przyczyn takiego stanu rzeczy było sporo, przede wszystkim brak równowagi, stabilizacji i regularności snu, odpoczynku i jedzeniu. Ogólnie czułem się znacznie lepiej niż w lipcu ale wciąż jest to stan przejściowy i powolny powrót do tego co było wcześniej.
Treningowo był to najlepszy od kwietnia miesiąc. Regularnie trenowałem i był to trening odpowiednio zbilansowany i podparty optymalną dla mnie dawką odpoczynku między kolejnymi sesjami treningowymi. Były oczywiście słabsze momenty, najbardziej widoczna i dająca się we znaki zadyszka trafiła się podczas Road Trophy gdzie złapał mnie kryzys na czasówce i nie byłem w stanie walczyć także na etapach gdzie walcząc solo mogłem tylko skupić się na treningu krótkich czy dłuższych podjazdów. Wydolność stopniowo rosła ale był to zbyt mały wzrost aby przeskoczyć z poziomem sportowym półkę wyżej. Po dobrym miesiącu treningowym mogę wyciągnąć wnioski, że trochę będę lepszy niż w lipcu czy sierpniu ale na fajerwerki nie ma już co liczyć w tym roku.
Startowo był to taki typowy tegoroczny miesiąc, czyli dwa solidne dni wyścigowe i trzy słabsze. Względnie udana czasówka na Łysą Horę w trudnych warunkach, dobra robota na trasie GMJ i słabe wynikowo Road Trophy. Zakończenie tego sezonu w dobrym stylu jest dla mnie jedynym celem na końcówkę sezonu.
Planować nie zamierzam bo w tym roku niewiele z tego co zaplanowałem doszło do skutku wiec lepiej żyć z dnia na dzień i brać to co przynosi nam życie.
Lipcowy raport
Czwartek, 31 lipca 2025 Kategoria Podsumowanie Miesiąca
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | min/km: | ||
| Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | |||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | ||||
Lipiec to dla mnie wyjątkowo
trudny miesiąc. Zwykle to środek sezonu rowerowego, narastające zmęczenie i
czekanie na urlop. W tym roku to jednak brutalna walka o zdrowie i powrót do
kondycji pozwalającej normalnie funkcjonować.

Jasną stroną choroby i problemów zdrowotnych był spadek wagi do wartości które w minionych latach były optymalnymi. Wraz z kolejnymi dniami gdy wracałem do zdrowia waga powoli rosła i w końcu miesiąca udało się wreszcie ją ustabilizować. Pozostałe parametry również były mocno niestabilne i dopiero na koniec lipca pojawiła się stabilizacja. Kolejne wizyty u lekarzy też dawały pozytywne informacje, parametry krwi i moczu również wracały do normy. Na koniec lipca dostałem zielone światło do treningów na rowerze i pojawiła się nadzieja na udany koniec sezonu.
Treningowo to był najsłabszy miesiąc od dawna. Trenowałem głównie w strefach 1 -3 co na etapie przygotowań do sezonu oznacza grudzień więc w zasadzie sezon zaczynam od nowa z równie słabą wydolnością jak w listopadzie czy grudniu. Życie bywa brutalne i po raz kolejny mam okazję się o tym przekonać. Trochę godzin udało się wykręcić i nabić ponad 2000 TSS. Nie tylko wydolność siadła, pojawiły się problemy z utrzymywaniem optymalnej dla mnie kadencji, równego tempa na dłuższych odcinkach i wyraźnie gorzej zjeżdżam o podjazdach nie wspominając. W krótkim czasie cofnąłem się kilkanaście lat wstecz gdy poza podjazdami byłem jednym z najgorszych kolarzy pod każdym względem, teraz nawet pod górę cieniuję. Z tego raczej nic dobrego wyniknąć nie może.
Odpuściłem sobie na razie MTB bojąc się przykrych konsekwencji fatalnej techniki która po chorobie mi towarzyszy. Gdy inni przygotowują się do ważnych startów ja po raz kolejny walczę o zdrowie i zamiast o wynikach marzę o tym by być zdrowym i móc bez przeszkód realizować swoją rowerową pasję.
Po czerwcowych przygodach z awariami sprzętu udało się doprowadzić rowery do dobrego stanu.
Nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa i wciąż moim celem na ten rok jest start w Tatra Road Race. Motywacja do treningów jest spora, mimo tego, że czasu na trening mam naprawdę mało.

Jasną stroną choroby i problemów zdrowotnych był spadek wagi do wartości które w minionych latach były optymalnymi. Wraz z kolejnymi dniami gdy wracałem do zdrowia waga powoli rosła i w końcu miesiąca udało się wreszcie ją ustabilizować. Pozostałe parametry również były mocno niestabilne i dopiero na koniec lipca pojawiła się stabilizacja. Kolejne wizyty u lekarzy też dawały pozytywne informacje, parametry krwi i moczu również wracały do normy. Na koniec lipca dostałem zielone światło do treningów na rowerze i pojawiła się nadzieja na udany koniec sezonu.
Treningowo to był najsłabszy miesiąc od dawna. Trenowałem głównie w strefach 1 -3 co na etapie przygotowań do sezonu oznacza grudzień więc w zasadzie sezon zaczynam od nowa z równie słabą wydolnością jak w listopadzie czy grudniu. Życie bywa brutalne i po raz kolejny mam okazję się o tym przekonać. Trochę godzin udało się wykręcić i nabić ponad 2000 TSS. Nie tylko wydolność siadła, pojawiły się problemy z utrzymywaniem optymalnej dla mnie kadencji, równego tempa na dłuższych odcinkach i wyraźnie gorzej zjeżdżam o podjazdach nie wspominając. W krótkim czasie cofnąłem się kilkanaście lat wstecz gdy poza podjazdami byłem jednym z najgorszych kolarzy pod każdym względem, teraz nawet pod górę cieniuję. Z tego raczej nic dobrego wyniknąć nie może.
Odpuściłem sobie na razie MTB bojąc się przykrych konsekwencji fatalnej techniki która po chorobie mi towarzyszy. Gdy inni przygotowują się do ważnych startów ja po raz kolejny walczę o zdrowie i zamiast o wynikach marzę o tym by być zdrowym i móc bez przeszkód realizować swoją rowerową pasję.
Po czerwcowych przygodach z awariami sprzętu udało się doprowadzić rowery do dobrego stanu.
Nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa i wciąż moim celem na ten rok jest start w Tatra Road Race. Motywacja do treningów jest spora, mimo tego, że czasu na trening mam naprawdę mało.







