Wpisy archiwalne w kategorii
Czasówka Testowa
| Dystans całkowity: | 708.00 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
| Czas w ruchu: | 48:47 |
| Średnia prędkość: | 25.65 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 71.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 13220 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 204 (104 %) |
| Maks. tętno średnie: | 178 (91 %) |
| Suma kalorii: | 29753 kcal |
| Liczba aktywności: | 36 |
| Średnio na aktywność: | 47.20 km i 1h 21m |
| Więcej statystyk | |
Badania wydolnościowe
Czwartek, 20 lutego 2020 Kategoria Czasówka Testowa, Zima, Zima 2020
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:01 | km/h: | 0.00 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | 21.0°C | HRmax: | 193193 ( 98%) | HRavg | 137( 70%) |
| Kalorie: | 679kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Długo czekałem na ten moment. Możliwość przystąpienia do badań wysokościowych otrzymałem już jakiś czas temu. Pierwszy wolny termin był w lutym więc zarezerwowałem go sobie. Badania zbiegły się akurat z tygodniem regeneracyjnym więc zmian w planie treningowym nie musiałem wprowadzać. Poprzedni raz na badaniach wydolnościowych byłem w 2014 i wtedy wypadłem bardzo przeciętnie. Od tego czasu sporo się zmieniło i moja wydolność jest na pewno lepsza. Najbardziej zależało mi na określeniu Vo2Max a także na pomiarze stopnia zakwaszenia organizmu czego w warunkach domowych nie jestem w stanie zbadać. Poprzednie badania robiłem w Diagnostix w Wiśle a obecne w Gabinecie Medycyny Sportowej w Tychach. Według zaleceń przed badaniami dostarczyłem ośrodkowi danych o wadze i jej zmianach w ostatnich miesiącach, zestawienie danych o pulsie spoczynkowym i ciśnieniu krwi które badam codziennie również za ostatnich kilka miesięcy a także informacje o poprzednich testach jakie robiłem w warunkach domowych i aktualnych strefach mocy. Pozwoliło to określić moc początkową i progi jakie będą się pojawiać w trakcie testu. Mój poziom wytrenowania określono jako wysoki. Zgodnie z zaleceniami dzień przed badaniami nie przemęczałem się i uzupełniłem zapasy energii. Rano zjadłem lekkie śniadanie, zważyłem się, wziąłem torbę z wszystkimi potrzebby mi rzeczami, rower już był w samochodzie i mogłem jechać. Po drodze zorientowałem się , że nie wziąłem licznika który podłączyłem do ładowania i o nim zapomniałem. Byłem przed czasem na miejscu a tam pełno ludzi. Na szczęście do gabinetu w którym miałem przejść badania żadna kolejka nie obowiązywała i kilka minut przed 9 zamknąłem za sobą drzwi. Zamocowanie roweru w urządzeniu do pomiaru zajęło chwilę. Po wypełnieniu dokumentów nastąpiła pierwsza część badania. Na profesjonalnej wadze określono wszystkie parametry które jestem w stanie określić w domu na mojej wadze. Zapewne dane różnią się od tych które rano pokazała moja waga. Drugi etap to dobór maski. Dopiero ostatnia z kilku jakie były do wyboru idealnie przylegała do mojej twarzy. Przed testem wydolnościowym musiałem się odpowiednio rozgrzać. Obciążenie na jakim się rozgrzewałem to 105 Wat. Utrzymywałem kadencję ponad 90 przez cały czas, brakowało Garmina aby mieć podgląd na dane z mojego pomiaru mocy. Włączyłem jakąś aplikację w telefonie aby mieć jakiś ślad. Obciążenie było stałe i na wykresie była prosta kreska. Po rozgrzewce odsapnąłem na moment, ubrałem maskę, podłączono mnie do aparatury i ogień. Ustalono, że test zacznę od 130 Wat i co 3 minuty obciążenie będzie wzrastać o 25 Wat. Dziwnie czułem się w tej maskę, dawno nie miałem okazji trenować w temperaturze około 20 stopni. W garażu temperatura to około 10 stopni a na zewnątrz jeszcze mniej. Gdy byłem gotowy uniosłem rękę do góry i już na starcie pobrano pierwszą próbkę krwi z mojego palca. Dosyć wyraźnie odczułem wbijanie mikro igły. Obciążenie było tak małe, że obecność kwasu mlekowego w organizmie nie przekraczała 0,15 %. Przez chwilę zastanawiałem się po co z lewej strony leży materac ale konieczność obserwacji kadencji sprowadziła mnie na ziemię. Po 3 minutach wzrosło obciążenie, przegapiłem ten moment i dopiero po kilku sekundach wskoczyłem na właściwą kadencję. Drugi pobór krwi nie był już tak odczuwalny jak pierwszy, obciążenie jeszcze było niskie i ani pobór tlenu ani zakwaszenie organizmu nie bardzo wzrosły. Gapiłem się w ekran jak zahipnotyzowany. Dokładnie wyczułem moment w którym obciążenie wzrosło do 180 Wat, miałem za sobą dopiero 6 minut testu i wiele przez ten czas się nie zmieniło. Kadencja była prawie stała, raz to było 89, raz 91 czy 90 i tak cały czas. Kolejne progi mocy nie przynosiły większych zmian. Dopiero gdy moc zbliżała się do progu to czułem, że jest już ciężko. Od tego momentu piekące mięśnie pozwoliły zapomnieć o bólu w innych miejscach. Przy przekroczeniu granicy 300 Wat maska zaczynała przeszkadzać, czułem że potrzebuje wyraźnie więcej tlenu niż wcześniej ale nie miałem problemu z utrzymaniem założonej kadencji i walczyłem dalej z bólem. Przy 330 Watach czas dłużył się niemiłosiernie. Tętno już osiągnęło wartości jakie widziałem po raz ostatni jesienią ubiegłego roku podczas czasówek czy wyścigów i stale rosło. Przy przeskoku na 355 Wat bólu nóg już był tak duży że nie poczułem igły pobierającej krew z palca. Czułem że chyba nie wytrzymam 3 minut na tym obciążeniu, z trudem utrzymywałem kadencję. Obraz zaczął mi się zwężać, głowa powoli się wyłączała, tętno osiągnęło wartości ekstremalne. Nie wiem jak przetrwałem 3 minuty ale przeskok na 380 Wat już był zabójczy dla mnie, nie potrafiłem utrzymać kadencji, walczyłem przez około 30 sekund ale poległem. Dałem z siebie wszystko i po prostu mnie odcięło, moc 380 Wat i tętno 193 okazało się zabójcze. Spadłem z roweru na materac i dopiero po ponad 2 minutach zacząłem kontaktować. Kilka minut wykorzystałem na uzupełnienie płynów a później miałem jeszcze czas na 10 minut jazdy na 105 Watach. Nawet tak spokojna jazda po takim wysiłku nie należała do przyjemności. Później szybki prysznic, odbiór zestawu regeneracyjnego składającego się z butelki wody, tabliczki czekolady deserowej oraz dwóch pączków. Podpisałem dokumenty i odpuściłem gabinet. Szybko skonsumowałem pączki, wypiłem połowę butelki wody i ruszyłem w kierunku domu.
Zostało czekanie na wyniki badań, pierwsze wrażenie jest takie, że test wyszedł dobrze i mój organizm pozwoli na harce w najbliższym sezonie. Sam pomiar tętna i mocy z tego testu niewiele mi mówi bo nie mam z czym tego porównać.


Zostało czekanie na wyniki badań, pierwsze wrażenie jest takie, że test wyszedł dobrze i mój organizm pozwoli na harce w najbliższym sezonie. Sam pomiar tętna i mocy z tego testu niewiele mi mówi bo nie mam z czym tego porównać.


Trening 63
Sobota, 22 czerwca 2019 Kategoria Trening 2019, Szosa, Samotnie, No Limited 2019, Czasówka Testowa, Cube 2019, 50-100
| Km: | 76.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:59 | km/h: | 25.47 |
| Pr. maks.: | 62.00 | Temperatura: | 19.0°C | HRmax: | 187187 ( 95%) | HRavg | 129( 66%) |
| Kalorie: | 1248kcal | Podjazdy: | 1310m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Nie tak wyobrażałem sobie ten dzień. Obudziłem się z katarem i nie chciało mi się wstawać z łóżka. Wczoraj wpadłem na pomysł aby ogolić nogi, nie wiem czy dobrze zrobiłem czy nie ale jeżeli moja dyspozycja dzięki temu będzie wyglądała tak jak dzisiaj to był to słuszny ruch.
Wyjechałem przed 8 a musiałem być w domu o 11 więc nie miałem czasu na nic więcej niż test FTP. Kolejną zmianą była rozgrzewka. Zwykle robiłem kilka minutowych akcentów a dzisiaj zdecydowałem się na jedną 5 minutową tempówkę. Przejazd przez miasto o dziwo szybki i bezproblemowy. Dopiero na zwężeniu Buczkowicach musiałem się zatrzymać. Noga podawała bardzo dobrze, musiałem się pilnować aby nie jechać za mocno. Przed Salmopolem zatrzymałem się na momencik i wtedy zacząłem czuć chłód. Na podjeździe to nie przeszkadzało, podczas tempówki starałem się jechać równo ale nie bardzo to wychodziło. O tym, że jest chłodniej niż w ostatnich dniach przekonałem się na zjeździe. Zmarzłem pomimo bardzo wolnej i asekuracyjnej jazdy, rower nie działał poprawnie i dopiero po zjeździe do Malinki przekonałem się, że tylny zacisk ledwo trzymał i miałem dużo szczęścia, że nic poważniejszego się nie stało. Nie wiedziałem gdzie dokładnie zacząć test, pierwszy raz robiłem go na tym rowerze, z tymi kołami, możliwościami i przygotowaniem. Ruszyłem przed wjazdem do hotelu Vestina co okazało się około 100 metrów za późno. Początek prowadził odcinkiem o niższym nachyleniu ale z wiatrem w twarz. Długo byłem w stanie jechać szybko i do właściwego podjazdu na Salmopol dojechałem po około 5 minutach z dosyć dobrą mocą. Na podjedzie starałem się przyśpieszyć ale udało się to dopiero w drugiej połowie. Noga kręciła jak szalona, cały czas podawała i nie było żadnych oznak zmęczenia. Druga połowa testu już cały czas powyżej 350 Wat. Zbliżając się do końca już wiedziałem, że braknie podjazdu. Nie chciałem specjalnie zwalniać i ostatnie 15 sekund było już na zjeździe. Po teście szybko zjechałem na pobocze aby nie wpaść w jedną z wielu dziur. Szybko doszedłem do siebie i ruszyłem wolnym tempem w kierunku Szczyrku. Przejazd przez miasto był już utrudniony, duża liczba pieszych i samochodów nie pozwoliła na szybką jazdę. Na zwężeniu w Buczkowicach trochę poczekałem ale później już bez przeszkód. Po drodze zrobiłem jeszcze jeden 30 sekundowy sprint z dobrą mocą i już na luzie do domu. Szkoda, że nie miałem więcej czasu bo z przyjemnością zaliczyłbym jeszcze kilka podjazdów.
Nie spodziewałem się takiego wyniku i kapitalnego czasu na podjeździe pod Salmopol. Nieznacznie poprawiłem swój najlepszy wynik z zeszłego roku ważąc o ponad kilogram mniej niż wówczas. Pojechałem na swoim najlepszym sprzęcie w dobrych warunkach atmosferycznych. Mógłbym ograniczyć wagę roweru zdejmując np. jeden bidon czy torebkę podsiodłową ale dużego zysku by już nie było. Wcześniejsze rozpoczęcie testu też dałoby może 1 lub 2 Waty w zależności od mocy na finiszu.



Informacje o podjazdach:

Wyjechałem przed 8 a musiałem być w domu o 11 więc nie miałem czasu na nic więcej niż test FTP. Kolejną zmianą była rozgrzewka. Zwykle robiłem kilka minutowych akcentów a dzisiaj zdecydowałem się na jedną 5 minutową tempówkę. Przejazd przez miasto o dziwo szybki i bezproblemowy. Dopiero na zwężeniu Buczkowicach musiałem się zatrzymać. Noga podawała bardzo dobrze, musiałem się pilnować aby nie jechać za mocno. Przed Salmopolem zatrzymałem się na momencik i wtedy zacząłem czuć chłód. Na podjeździe to nie przeszkadzało, podczas tempówki starałem się jechać równo ale nie bardzo to wychodziło. O tym, że jest chłodniej niż w ostatnich dniach przekonałem się na zjeździe. Zmarzłem pomimo bardzo wolnej i asekuracyjnej jazdy, rower nie działał poprawnie i dopiero po zjeździe do Malinki przekonałem się, że tylny zacisk ledwo trzymał i miałem dużo szczęścia, że nic poważniejszego się nie stało. Nie wiedziałem gdzie dokładnie zacząć test, pierwszy raz robiłem go na tym rowerze, z tymi kołami, możliwościami i przygotowaniem. Ruszyłem przed wjazdem do hotelu Vestina co okazało się około 100 metrów za późno. Początek prowadził odcinkiem o niższym nachyleniu ale z wiatrem w twarz. Długo byłem w stanie jechać szybko i do właściwego podjazdu na Salmopol dojechałem po około 5 minutach z dosyć dobrą mocą. Na podjedzie starałem się przyśpieszyć ale udało się to dopiero w drugiej połowie. Noga kręciła jak szalona, cały czas podawała i nie było żadnych oznak zmęczenia. Druga połowa testu już cały czas powyżej 350 Wat. Zbliżając się do końca już wiedziałem, że braknie podjazdu. Nie chciałem specjalnie zwalniać i ostatnie 15 sekund było już na zjeździe. Po teście szybko zjechałem na pobocze aby nie wpaść w jedną z wielu dziur. Szybko doszedłem do siebie i ruszyłem wolnym tempem w kierunku Szczyrku. Przejazd przez miasto był już utrudniony, duża liczba pieszych i samochodów nie pozwoliła na szybką jazdę. Na zwężeniu w Buczkowicach trochę poczekałem ale później już bez przeszkód. Po drodze zrobiłem jeszcze jeden 30 sekundowy sprint z dobrą mocą i już na luzie do domu. Szkoda, że nie miałem więcej czasu bo z przyjemnością zaliczyłbym jeszcze kilka podjazdów.
Nie spodziewałem się takiego wyniku i kapitalnego czasu na podjeździe pod Salmopol. Nieznacznie poprawiłem swój najlepszy wynik z zeszłego roku ważąc o ponad kilogram mniej niż wówczas. Pojechałem na swoim najlepszym sprzęcie w dobrych warunkach atmosferycznych. Mógłbym ograniczyć wagę roweru zdejmując np. jeden bidon czy torebkę podsiodłową ale dużego zysku by już nie było. Wcześniejsze rozpoczęcie testu też dałoby może 1 lub 2 Waty w zależności od mocy na finiszu.



Informacje o podjazdach:

Trenażer 25
Sobota, 2 marca 2019 Kategoria Trenażer, Zima, Zima2019, Czasówka Testowa
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:09 | km/h: | 0.00 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | 14.0°C | HRmax: | 190190 ( 97%) | HRavg | 147( 75%) |
| Kalorie: | 642kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Po wczorajszym treningu dobrze się zregenerowałem. Przyłożyłem się bardzo do tej kwestii i dzięki temu do treningu przystępowałem wypoczęty i dobrze przygotowany. Rozgrzewka szybko przebiegła i po 15 minutach spokojnej jazdy przyszedł czas na trzy mocniejsze akcenty. Dwa pierwsze były nieco słabsze niż trzeci i takie przepalenie pomogło mi stwierdzić, że jestem gotowy na test. Czas spokojnej jazdy przed testem uzależniłem od samopoczucia. Po 7 minutach stwierdziłem, ze jestem gotowy do mocniejszej jazdy i po 8 minutach ruszyłem mocno. Przez pierwsze 5 minut trzymałem moc okolicy 280 Wat i czułem się bardzo dobrze. Później zwiększyłem obciążenie i moc. Nie czułem się już tak komfortowo i podejrzewałem, że mój aktualny próg FTP wynosi około 280 Wat. Do końca testu trzymałem moc w okolicy 300 i kadencję powyżej 90. Czas mi się bardzo dłużył, miałem nawet momenty zwątpienia ale zebrałem się w sobie i dotrwałem do końca. Ostatnie 20 sekund pojechałem na maksa. Później musiałem si na moment zatrzymać i 20 minut spokojnej jazdy nie wystarczyło aby dojść do siebie. Trzymałem niską moc a tętno spadało powoli. To kolejny dowód na bardzo słabe przygotowanie wytrzymałościowe.





W tabeli poniżej przedstawiam porównanie wyników testów:

Przez miesiąc regularnych treningów zrobiłem postęp niemal we wszystkich próbach czasowych. Jedynym wynikiem który był słabszy niż poprzedni to moc osiągnięta w czasie jednej minuty. Dla mnie wiodącym parametrem jest wskaźnik W/kg. Największy wzrost nastąpił podczas testu FTP, poprawiłem wynik o ponad 5 % co w ciągu zaledwie 4 tygodni jest dużym postępem. Zadowolony jestem ze wszystkich wyników. Moc z 15 sekund wyszła dobra jak na moje możliwości, nie robiłem nic szczególnego w kierunku poprawy osiągów na krótkich odcinkach czasowych. Lekki regres w czasie 1 minuty nie jest dla mnie niczym ważnym. Nad mocą w tym czasie potrzebną na dłuższym finiszu jeszcze będzie czas popracować. Teraz czas skupić się na treningach wytrzymałościowych.





W tabeli poniżej przedstawiam porównanie wyników testów:

Przez miesiąc regularnych treningów zrobiłem postęp niemal we wszystkich próbach czasowych. Jedynym wynikiem który był słabszy niż poprzedni to moc osiągnięta w czasie jednej minuty. Dla mnie wiodącym parametrem jest wskaźnik W/kg. Największy wzrost nastąpił podczas testu FTP, poprawiłem wynik o ponad 5 % co w ciągu zaledwie 4 tygodni jest dużym postępem. Zadowolony jestem ze wszystkich wyników. Moc z 15 sekund wyszła dobra jak na moje możliwości, nie robiłem nic szczególnego w kierunku poprawy osiągów na krótkich odcinkach czasowych. Lekki regres w czasie 1 minuty nie jest dla mnie niczym ważnym. Nad mocą w tym czasie potrzebną na dłuższym finiszu jeszcze będzie czas popracować. Teraz czas skupić się na treningach wytrzymałościowych.
Trenażer 24
Piątek, 1 marca 2019 Kategoria Trenażer, Zima, Zima2019, Czasówka Testowa
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:05 | km/h: | 0.00 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | 13.0°C | HRmax: | 185185 ( 94%) | HRavg | 138( 70%) |
| Kalorie: | 542kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Nim przystąpiłem do treningu to miałem problem z aplikacją
Rouvy. Telefon cały czas gubił sygnał z czujników i nie skorzystałem dzisiaj z
tej aplikacji. Wcześniej miałem jeszcze trochę rzeczy do zrobienia i do aktywności
przystępowałem nie całkiem świeży i bez uzupełnienia energii za co później
zapłaciłem w końcówce. Rozpisałem sobie dokładnie trening, długości i
intensywności poszczególnych odcinków i przystąpiłem do treningu. Podczas
rozgrzewki stopniowo zwiększałem obciążenie aż doszedłem do 2 strefy. Po
rozgrzewce czekały mnie trzy minutowe sprinty z odpoczynkiem w 2 strefie. Generowałem
kolejno 330, 340 i 350 Wat. Spodziewałem się, że moja maksymalna moc w czasie 5
minut znajdzie się w tym zakresie. Po pięciu minutach spokojnej jazdy zacząłem
5 minutową czasówkę. Zacząłem dosyć mocno i musiałem skorygować, nie umiałem
dobrać odpowiedniego przełożenia przy którym czułbym się komfortowo i trochę
się męczyłem. Co prawda utrzymywałem założoną kadencję. Pod koniec byłem w
stanie jeszcze zwiększyć moc i ostatnie 20 sekund pojechałem już bardzo mocno.
Udało się nieznacznie poprawić wynik z przed 4 tygodni. Straciłem sporo sił i
bałem się, że 5 minut luźniejszej jazdy przed kolejną próbą mogą nie
wystarczyć. Nawet doszedłem do siebie i na próbę zrobiłem jeden minutowy
odcinek na maksymalnej 5 minutowej mocy. Po krótkim odpoczynku wziąłem się za
wyznaczenie maksymalnej minutowej mocy. Początek był trochę szarpany a gdy
dobrałem odpowiednie przełożenie to byłem w stanie utrzymać stałą moc a w samej
końcówce jeszcze dołożyć do pieca. W tym czasie nie zaliczyłem postępu. Na
koniec został mi jeszcze test którego nie lubię i który u mnie kuleje czyli moc
sprinterska. Przez 5 minut próbowałem zebrać siły i niezbyt mi to wyszło. Byłem
już dosyć ujechany i tym razem też zrobiłem próbę a dopiero później jechałem na
maksa. Podczas próby 15 sekundowej utrzymałem maksymalną moc minutową i po
minutowym odpoczynku ruszyłem tak mocno jak umiałem. Maksymalną moc osiągnąłem
na początku, źle dobrałem przełożenie i moc spadła ale utrzymałem dobry poziom
do końca. Była to pierwsza próba w tym roku i nie mam jak stwierdzić czy
zrobiłem ten progres. W najkrótszym czasie niewiele mi brakuje do najlepszych
wyników z ubiegłego roku a w czasie 1 minuty oraz minut brakuje sporo. Jak na ostatnie tygodnie
i miesiące to rezultaty wyszły satysfakcjonujące. Na koniec zrobiłem jeszcze 20
minut rozjazdu w 1 strefie. Daję sobie 22 godziny na regenerację i przystępuję
do testu FTP.
Podczas dzisiejszego testu osiągnąłem następujące rezultaty:

Po teście FTP porównam wyniki wszystkich prób z poprzednimi.






Po teście FTP porównam wyniki wszystkich prób z poprzednimi.





Trenażer 15 - Test FTP
Niedziela, 3 lutego 2019 Kategoria Trenażer, Zima, Zima2019, Czasówka Testowa
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:50 | km/h: | 0.00 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | 12.0°C | HRmax: | 193193 ( 98%) | HRavg | 151( 77%) |
| Kalorie: | 533kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Po wczorajszym treningu dobrze się zregenerowałem. Miałem dobrze zaplanowaną rozgrzewkę i przystąpiłem do treningu. Na początku nic się nie działo i wszystko szło jak po sznurku. Po pierwszym mocniejszym akcencie znowu pojawił się problem z trenażerem. Znowu zaczął się gubić opór i musiałem go dokręcić. Później chwile nic się nie działo i drugie przepalenie poszło jak należy. Podczas trzeciego znowu musiałem poprawić docisk rolki. Chwile to trwało i kolejny zryw poszedł jak należy i znowu musiałem docisnąć rolkę. Zrobiłem chyba to zbyt mocno i zdecydowałem się na wcześniejsze rozpoczęcie testu. Ruszyłem dosyć mocno ale po dwóch minutach odpuściłem i trzymałem stałą moc przez 3 minuty, gdy poczułem, że nie jadę na tyle ile mogę, podkręciłem trochę tempo i generowałem o 20 % wyższą moc. Byłem w stanie utrzymać równy poziom przez kolejne 10 minut a następnie jeszcze dołożyłem dając z siebie ponad 100 %. Pod koniec odliczałem już sekundy do końca i wraz z końcem testu mój trenażer rozleciał się na dobre. Miałem wymienić tylko jedną cześć powodującą problem a całkiem uszkodzonego mechanizmu nie jestem w stanie naprawić i musze zainwestować w nowe urządzenie. Na razie zdecydowałem się na wypożyczenie trenażera a na następną zimę zakupię nowy. Po 20 minutach jazdy na maksa pokręciłem około 5 minut na zupełnym luzie, dalsza jazda bez żadnego oporu nie miała żadnego sensu. Co do wyniku testu to wyszedł on bardzo dobry, dużo lepszy niż się spodziewałem. Spodziewałem się, że jak przekroczę 250 Wat to będzie to dobry rezultat. Wartość 281 Wat w czasie 20 minut jest super wynikiem biorąc pod uwagę długa przerwę i problemy zdrowotne a dodatkowo niewiele gorsza niż dokładnie 12 miesięcy temu gdy osiągnąłem 284 Waty podczas testu FTP. Wartość progu FTP wynosi od dzisiaj 266 Wat i za cztery tygodnie będę do niej porównywał wynik kolejnego testu. Mogę się skupić na pracy nad siłą i wytrzymałością, może pojawi się jakiś trening ukierunkowany na poprawę FTP.










Trenażer 14 - Profil Mocy
Sobota, 2 lutego 2019 Kategoria Trenażer, Zima, Zima2019, Czasówka Testowa
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:54 | km/h: | 0.00 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | 11.0°C | HRmax: | 189189 ( 96%) | HRavg | 154( 78%) |
| Kalorie: | 485kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Pierwszy mocniejszy trening w tym roku. Aby zacząć mocniej trenować potrzebuje zaktualizować wszystkie strefy. Aby je wyznaczyć konieczne jest przeprowadzenie dwóch testów. Jeden z nich to test FTP czyli wyznaczenie mocy 60 minutowej na podstawie 20 minutowej próby czasowej a drugi to wyznaczenie mocy 5 minutowej, minutowej i 5-15 sekundowej. Testy te przeprowadzam najczęściej dzień po dniu i nie inaczej będzie tym razem. Aura była w miarę dobra i byłaby szansa na przeprowadzenie testu w terenie. Pojechałem na próbę rowerem do sklepu i było ciężko. Po obiedzie przystąpiłem do testu. Przerwa 30 minut po jedzeniu chyba była za krótka i nie mogłem złapać dobrego rytmu. Na początku od razu tętno skoczyło do 2 strefy a zacząłem od 1 strefy mocy. Później stopniowo zwiększałem moc i zrobiłem 5 mocniejszych odcinków minutowych z 2 minutami przerwy. Na każdym kolejnym odcinku generowałem większą moc. Gdy byłem już gotowy do 5 minutowej próby to pojawił się problem z trenażerem. Pierwsze dwie próby nie wyszły, najpierw przy zmianie przełożeń zablokował mi się łańcuch a przy drugim podejściu gdy miałem już za sobą prawie minutę mocnej jazdy zacząłem tracić opór, musiałem poprawić docisk rolki i przykręcić mocniej dodatkową śrubę podtrzymującą rolkę we właściwej pozycji. Powiedzenie „Do trzech razy sztuka” sprawdziło się w tym wypadku i za trzecim podejściem udało się bez przeszkód przetrwać całe 5 minut. Podczas próby pojawiły się problemy z telefonem który zaczął gubić sygnał z miernika mocy, na szczęście Garmin działał bez zarzutu i dzięki temu mam właściwy wynik. Spodziewałem się wartości około 300 a udało się wygenerować 325 Wat. Biorąc pod uwagę to, że trochę sił straciłem na dwóch pierwszych nieudanych próbach a także inne przyczyny które w jakiś sposób wpłynęły na ten wynik to musze być z tego zadowolony. Straciłem sporo sił i nawet jadąc na bardzo niskiej mocy nie byłem w stanie dojść do siebie. Po 5 minutach spokojniejszej jazdy zrobiłem dwa 30 sekundowe zrywy a później przystąpiłem do próby 1 minutowej podczas której dałem z siebie wszystko i zdecydowałem się na dosyć twardy obrót. Ten wynik też wyszedł lepszy niż się spodziewałem. Najlepsze wyniki w zeszłym roku wynosiły około 500 a dzisiaj 442 Waty co nie jest złym rezultatem. Niestety później już nie byłem w stanie przystąpić do najkrótszej próby. Opór w trenażerze zgubił się po raz kolejny a i tak powyżej 500 Watów nie byłbym w stanie wycisnąć i zrezygnowałem z tego sprintu. Jakoś przekręciłem jeszcze około 15 minut. Po tym teście mogę stwierdzić, że na tych krótszych odcinkach jestem w stanie dać z siebie dużo a moja wytrzymałość leży totalnie. Jak trenażer wytrzyma to w niedziele test FTP. Jak nie uda się zrobić tego za pierwszym razem to za tydzień gdy już będę miał sprawny trenażer to podejdę do testu drugi raz.

















