Wpisy archiwalne w kategorii
Inne
| Dystans całkowity: | 817.00 km (w terenie 441.00 km; 53.98%) |
| Czas w ruchu: | 245:42 |
| Średnia prędkość: | 5.20 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 43.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 19150 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 185 (94 %) |
| Maks. tętno średnie: | 144 (73 %) |
| Suma kalorii: | 61196 kcal |
| Liczba aktywności: | 160 |
| Średnio na aktywność: | 14.59 km i 1h 32m |
| Więcej statystyk | |
Przegląd sprzętu cz.2
Wtorek, 5 listopada 2019 Kategoria Inne
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | min/km: | ||
| Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | |||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | ||||
Drugim rowerem jaki użytkuję już od dłuższego czasu jest B’Twin Triban 5. Do tego sprzętu mam duży sentyment i dlatego nie chcę się go pozbywać. W 2013 roku gdy swój żywot zakończył mój poprzedni, pierwszy nowszej generacji rower szosowy szukałem roweru dosyć długo. Był środek sezonu i znalezienie odpowiedniego roweru było piekielnie trudne. Do zakupu tego roweru przekonała mnie rama z dwoma karbonowymi widelcami. Po przesiadce z aluminiowej ramy i stalowego widelca odczułem wyraźną poprawę komfortu jazdy. Przez lata rower miał różne przeznaczenie, najpierw był rowerem podstawowym, następnie służył jako treningowy a obecnie jest zapasowym rowerem w przypadku poważniejszej awarii Cube. W 2019 rower przeszedł mały lifting, osprzęt Sora został zastąpiony przez wysłużone już komponenty z Cube czyli otrzymał korbę FSA GOSAMMER z tarczami 50x34, klamkomanetki i przerzutki Ultegra i hamulce 105. Taki zestaw będzie służył do treningów jesienno-zimowo-wiosennych a także będzie użytkowany w połączeniu z trenażerem.
Fabryczna specyfikacja roweru z 2013 roku:

1.RAMA: Jedna z niewielu dostępnych na rynku ram aluminiowo-karbonowych. Nie była to jedyna dla mnie nowość, po raz pierwszy miałem styczność z zewnętrznymi łożyskami suportowymi. Fabrycznie zamontowane łożyska dedykowane do szosowych korb Sora wytrzymały kilka miesięcy. Kupiłem takie same ale nie wytrzymały długo, mniej więcej połowę czasu użytkowania wcześniejszych łożysk. Kolejne łożyska wyglądały tak samo ale były dedykowane do MTB. To znacznie wpłynęło na żywotność, przez niemal dwa lata miałem spokój z wymianą suportu. Później znowu spróbowałem wersji dedykowanej do korb szosowych tym razem wyższy model Tiagra na którym przejeździłem trochę więcej niż rok. Następnie stwierdziłem, że nie warto dopłacać i kupiłem znów łożyska przeznaczone do MTB. Po kilku miesiącach nienagannej pracy jedno z łożysk padło i zmuszony byłem do zakupu kolejnego szóstego już suportu. Wróciłem do modelu jaki był na początku i wytrzymał na razie ponad rok mniej intensywnej niż w poprzednich latach jazdy. Nie wiem od czego konkretnie zależała żywotność poszczególnych łożysk, jeździłem podobnie i w zbliżonych warunkach, z roku na rok byłem silniejszy ale chyba aż tak dużego wpływu to nie miało. Z łożyskami miałem największe przygody, rama przez cały okres intensywnej pracy nie stworzyła żadnych problemów. Kupując ten rower byłem pewny że mogę mieć problem z dopasowaniem się do rozmiaru ramy który był mniejszy niż odpowiadający moim wymiarem. Szybko jednak dopasowałem się i przez te kilka lat nie miałem większych i dłużej trwających problemów z kręgosłupem, plecami czy kolanami . Bardzo dobrze mi się jeździło na tej ramie. Jedynym minusem jaki się pojawił były mikropęknięcia na widelcu. Pojawiły się niedługo po zakupie ale nie powiększały się i nie zauważyłem spadku komfortu czy tłumienia drgań, przez kilka następnych lat nic się z tym nie działo i po czasie zapomniałem o tym.
2.KOŁA: Fabrycznie zamontowany zestaw kół na dłuższą metę nie nadawał się do jazdy treningowej czy wyścigowej. Po kilku jazdach i zaliczeniu kilku dziurawych i nierównych odcinków koła nadawały się do centrowania. Szprychy były słabe i tylko ich duża liczba powodowała, że dało się jako tako jeździć. Obręcze też były dosyć liche chociaż swoje ważyły
W deszczu był duży problem z hamowaniem a gdy było ciepło to koła toczyły się nieco ciężej. Miały także swoje plusy, jednym z nich solidna, trudna do zerwania i uszkodzenia opaską. Ponadto dziecinnie łatwo ściągało się opony, nie wymagało to łyżek ani użycia dużej siły. Tylne koło posiadało solidny, niewymagający serwisu przez dłuższy czas bębenek. Na początku 2014 roku podjąłem decyzję o wykorzystaniu kół zakupionych w 2012 roku do poprzedniego roweru. Koła miały mieć charakter wyścigowy i tak też się stało. Nie były to topowe koła, jeden z najniższych modeli Shimano – Whr 500. Koła spisywały się dużo lepiej i spełniały moje oczekiwania, regularnie serwisowane wytrzymały do końca 2016 roku gdy w tylnym kole wymiany wymagał bębenek a w przednim piasta. To były główne powody odstawienia tych kół. Serwis był już nieopłacalny i dlatego przez jakiś czas jeździłem na różnych kołach eksploatując je do reszty i pod koniec 2017 roku zdecydowałem się na zakup nowego kompletu. Model Whr 500 nie był już produkowany i nabyłem następcę tych kół – Whr 501. Koła w zasadzie nie różnią się od siebie. Jedyne do zauważenie różnice to wygląd obręczy i kompatybilny z większą ilością koronek na kasecie bębenek. Jak na razie nie miałem problemów z nimi, poza kilkukrotnym serwisem piast i bębenka nic z nimi nie było robione. Wszystkie szprychy są oryginalne i nigdy nie były centrowane. Reasumując są to idealne koła do jazdy treningowej nawet dla nieco cięższych osób.
3.OSPRZĘT: Od początku w tym rowerze zamontowany był osprzęt Shimano Sora, po przesiadce z Shimano 5600 czułem różnicę w jakości zmiany przełożeń czy ogólnej pracy napędu. Poza szybko zużywającymi się częściami takimi jak np. Łańcuch czy linki wymieniona została tylna przerzutka w 2018 roku. W 2019 osprzęt został wymieniony ze względu na wysoki stan zużycia poszczególnych komponentów.
A.MECHANIZM KORBOWY – Shimano Sora 3400 172,5 50x39x30: Fabrycznie zamontowana korba posiadała trzy tarcze. Na tej korbie jeździłem przez 6 lat. W 2015 roku zmieniłem największą tarczę z 50 zębowej na 53 zębową. Wpłynęło to przede wszystkim na zjazdy gdzie wcześniej brakowało przełożeń ale głównie z powodu zbyt niskiej kadencji na jakiej wówczas jeździłem. Zmiana wpłynęła także na estetykę, czarny blat niezbyt dobrze komponował się z białą ramą i srebrnym osprzętem. W 2018 roku wróciłem do tarczy 50. Korba po kilku latach użytkowania jest dosyć mocno zużyta, tarcza 30 prawie nie była używana. Na pozostałych widać już zmiany ale łańcuch jeszcze nie przeskakuje. Głównym powodem zmiany jest kwestia ilości tarcz, zupełnie nie potrzebuję 3 tarcz i kompaktowa korba w zupełności wystarczy.
B.ŁAŃCUCH – napędy 9 rzędowe są dosyć tanie w utrzymaniu a także trwałe. Przez lata miałem okazję korzystać z łańcuchów wielu producentów, najmniej problemów sprawiały produkty Shimano z których korzystałem najczęściej. Pierwszy łańcuch jaki miałem okazję użytkować w tym rowerze to podstawowa wersja Shimano CN-HG53. Był to łańcuch bezspinkowy i na początku miałem problem z czyszczeniem. Do końca roku jeździłem na tym jednym łańcuchu. Kolejny sezon jeździłem na łańcuchu KMC w wersji ze spinką. Przez rok zużyłem 2 łańcuchy, gdybym nie kupił od razu dwóch to szybciej skorzystałbym z innego. Łańcuch dosyć szybko się brudził, regularnie go czyściłem i smarowałem a i tak zużył się szybciej niż poprzedni model Shimano. W 2015 roku wróciłem do Shimano. Pierwszy łańcuch to był najtańszy model 9 rzędowy w ofercie. Wersja z pinem tym razem okazała się ferelna. Łańcuch skakał na wszystkich zębatkach a wymiana pinu nie pomogła, dopiero założenie spinki rozwiązało problem. Po kilku miesiącach jazdy łańcuch nadawał się do wymiany, pozostałem przy Shimano tylko kupiłem nieco droższy model. Wtedy też założyłem nową kasetę. Po raz kolejny w ciągu roku zużyłem dwa łańcuchy. Na sezon zimowy kupiłem droższy łańcuch Connex. Podczas ćwiczenia na trenażerze aż dwa razy go zerwałem i na kolejny sezon kupiłem łańcuch Shimano. Wytrzymał podobnie długo jak poprzednie łańcuchy Shimano. Następnie nabyłem po raz pierwszy łańcuch firmy Sram. Działał bez zarzutu a jego żywotność nie różniła się zbytnio od Shimano. Pierwsza wersja jaką miałem posiadała spinkę. Nie wiem co skłoniło mnie do zakupu kolejnego łańcucha na pin. Z tym łańcuchem miałem problemy i dwa razy go zerwałem. Następny również nie był trafiony, po raz pierwszy zdarzyło mi się pęknięcie spinki. Tak więc znowu wróciłem do Shimano i wszystkie kolejne łańcuchy były z tej firmy. Sukcesywnie wymieniałem zużyte już łańcuchy i nie miałem w tym zakresie żadnych problemów. Dopiero w 2019 roku zmieniłem napęd na 11 rzędowy.
C.KASETA – Ponad 6 sezonów przejechałem na 4 kasetach. Każda miała inne stopniowanie ale wszystkie pochodziły od Shimano. Nie mogę mieć żadnych zastrzeżeń, żadnej kasety nie zużyłem do końca i nawet na ulubionych, najczęściej używanych koronkach łańcuch nie przeskakiwał. Pierwsza kaseta zakupiona wraz z rowerem miała koronki w zakresie 12-25. Na podjazdach nie brakowało przełożeń z powodu dodatkowej tarczy w korbie ale na zjazdach ten jeden ząbek więcej był odczuwalny i dlatego przy pierwszej wymianie kasety wybrałem taką której najmniejsza koronka miała 11 zębów, zostałem przy największej 25 zębów aby na płaskich odcinkach gdzie każdy ząbek robi różnicę mieć większy wachlarz przełożeń.
Kolejna wymiana miała miejsce na początku 2017 roku po felernym upadku na treningu. Wtedy już przywiązywałem większą wagę do kadencji i zamontowałem kasetę z 28 zębami na największej koronce. Po ponad roku intensywnej pracy napędu po raz kolejny wymieniłem kasetę tym razem na 11-32. Zrezygnowałem z korzystnego przy jeździe po płaskim stopniowania bo bardziej zależało mi na górskim przełożeniu. Taką kasetę użytkowałem do momentu zmiany większości osprzętu. Po zmianie napędu na 11 rzędowy kaseta również ma zakres 11-32 tylko w bardziej korzystnym stopniowaniu.
D.PRZERZUTKA TYLNA - jeden z tych elementów w tym rowerze który musiałem wymienić w trakcie użytkowania. Fabrycznie zamontowaną przerzutkę Shimano Sora 3400 w kolorze srebrnym zastąpiłem przerzutką Shimano Sora 3500 w kolorze czarnym. Obie przerzutki miały średniej długości wózek dzięki czemu mogłem zastosować kasetę z 32 rzędami ale musiałem zmienić tarczę w korbie z 53 na 50. Po dwóch miesiącach pojawił się problem z kółkami przerzutki który wyeliminowałem założeniem lepszych łożyskowanych kółeczek dedykowanych do przerzutek Ultegra w miejsce bezłożyskowych łatwo łapiących zabrudzenia kółek kupionych wraz z przerzutką. Po zamontowaniu przerzutki Ultegra 6800 dużo łatwiej się ją reguluje niż w rowerze w którym wcześniej się znajdowała.
E. PRZERZUTKA PRZEDNIA – bardzo trwały ale z czasem coraz gorzej działający komponent. Nie miałem większych zastrzeżeń do tej przerzutki. Po jakimś czasie pojawił się problem z regulacją. Wyregulowanie przerzutki tak aby płynnie obsługiwała wszystkie 3 przełożenia było niemożliwe. Zrzucenie na małą tarczę udawało się tylko z blatu. Najmniejszej tarczy używałem bardzo rzadko więc nie zwracałem na to dużej uwagi. Starałem się nie jeździć na dużych przekosach co też wpłynęło na żywotność przerzutki. Przerzutkę wymieniłem przy okazji modernizacji roweru w 2019 roku.
F.KLAMKOMANETKI -po przesiadce z roweru w którym osobno były klamki hamulca i osobno manetki przerzutek długo nie mogłem się przestawić na ten rodzaj manetek. Jedynym problemem jaki się pojawił było pęknięcie mocowania dźwigni powodujące luzy i wymagające rozebrania klamki. Rozwiązałem to w inny sposób, autorski i wytrzymało to ponad 3 lata. Po prawie 6 latach intensywnej pracy mechanizm zmiany biegów wyrobił się a i skuteczność hamowania się pogorszyła. Klamki były wygodne w chwycie, czasami problem stwarzało zrzucanie łańcucha na niższe koronki które można przeprowadzić tylko jadąc w górnym chwycie ale i do tego można się przyzwyczaić. W momencie gdy zacząłem równolegle korzystać z drugiego roweru i klamkomanetek Ultegra często myliłem się przy zmianie biegów. Wymiana klamkomanetek powinna wyeliminować ten problem.
G.HAMULCE – w rowerze od początku miałem hamulce Tektro odpowiadające Shimano Tiagra czyli grupie wyższej niż reszta osprzętu. Z tym elementem roweru nie miałem żadnych problemów. Sukcesywnie wymieniałem okładziny hamulcowe stosując produkty wielu producentów. Od 2016 roku używam okładzin dedykowanych di grup 105, Ultegra, Dura Ace i na moje potrzeby są one wystarczające.
H.LINKI I PANCERZE w rowerze stosuję linki wykonane ze stali nierdzewnej, zdarzyło się założyć zwykłą galwanizowaną ale tylko w nagłych przypadkach. Kilka razy nie trafiłem z wymianą linek i przez to np. Urwałem linkę podczas Road Trophy. Średnio dwa razy w roku wymieniam linki.
4.KIEROWNICA – Od początku w tym rowerze miałem dobrze dobraną kierownicę. Bardzo pewnie jeździ mi się zarówno w górnym jak i dolnym chwycie. Długi mostek na początku był problemem ale z czasem przywykłem. Na dłuższych dystansach pojawił się problem z plecami ale przez kilka lat nie zrobiłem nic z tym problemem. Przy treningowej jeździe mostek nie miał dużego wpływu na komfort.
5.SZTYCA – Trwały komponent z którym także nie miałem żadnych problemów. Dosyć lekka wykonana z aluminium sztyca wytrzymała sześć lat. W międzyczasie przy wymianie siodła zmieniłem także śrubę mocującą siodełko do jarzma.
6.SIODEŁKO – fabryczne zamontowane siodło bardzo mi odpowiadało. Na początku gdy dużo jeździłem na stojąco nie zwracałem uwagi na komfort. Z czasem pojawił się dyskomfort na który wpływ miał zarówno kształt siodła jak i stopień zużycia. Podobnie jak w przypadku innych elementów roweru siodełko także kupiłem w Decathlonie. Po roku użytkowania nie mam żadnych zastrzeżeń. Siodełko jest wygodne, trwałe i solidnie wykonane i wątpię aby lepszy produkt w większym stopniu spełnił moje wymagania.
7.OPONY – W czasie użytkowania tego sprzętu wypróbowałam produktów różnych producentów. Na początku jeździłem na oponach które kupiłem wraz z rowerem. Były to drutowe B’Twin Racing 1 w rozmiarze 23 mm. Opony wyglądały solidnie, nie było z nimi większych problemów, dawały sobie radę zarówno w suchych jak i mokrych warunkach. W różnych okolicznościach złapałem 3 kapcie a opony służyły tak długo jak pierwsze koła. Po kilku miesiącach leżenia guma stwardniała i opony nadawały się tylko na trenażer. Całkowite zużycie tych opon nie było wcale takie łatwe i przez dwie zimy katowałem je na trenażerze. Po zmianie kół zainwestowałem w nowe opony. Nie wybrałem niczego szczególnego tylko sprawdzone i odpowiadające moim wymaganiom opony Schwalbe Lugano w wersji drutowej i szerokości 23 milimetry. Nie zwracałem uwagi na drogi jakimi jeździłem i dosyć często łapałem kapcie i uszkodziłem jedną z opon. Po około roku użytkowania postanowiłem zainwestować w lepsze gumy Pierwsze zwijanie opony kupiłem z myślą o wyścigach. Wybór padł na Hutchison Equinoxx. Nie potrzebowałem wtedy szerszych gum więc pozostałem przy 23 mm. Opony wykorzystywałem głównie do jazdy wyścigowej i w terenie górskim. Wadą lżejszych opon była niższa jakość i po około 2000 kilometrów uszkodziłem jedną z opon. Kilka razy złapałem kapcia m.in. z powodu zbyt niskiego ciśnienia w momencie kontaktu z dziurą. Równolegle do tych opon korzystałem także z opon Maxxis. Opony z najniższej półki zarówno cenowej jak i jakościowej. Bieżnik dosyć szybko się wytarł a w pewnym momencie zaczął wychodzić drut i opony wylądowały w koszu po zaledwie 1500 kilometrach. Następnie przez kilka miesięcy jeździłem na oponach które leżały gdzieś w garażu. Na następny sezon zmuszony byłem kupić kolejny komplet opon. Jako opony wyścigowe służyć miały Michelin Pro 3 a na treningi kupiłem Vittoria Zafiro. Oba komplety miały szerokość 23 mm. Wyścigowe gumy na pierwszego kapcia czekały prawie 2000 kilometrów, wcześniej stało się to w przypadku drugich opon. Jedna z nich była felerna, nie dało się jej odpowiednio ułożyć i po kilku jazdach uległa uszkodzeniu i wtedy zastosowałem kolejny autorski sposób naprawy. Odkryty drut i starty rant zakleiłem taśmą izolacyjną i jeździłem na tej gumie ponad rok. Opony z czasem się zużyły, bieżnik się starł, guma stwardniała i zrobiła się kwadratowa. Mniej zużytą ale uszkodzoną wcześniej oponę założyłem na tył a w przodzie wylądowała niezużyta jeszcze Hutchison Equinoxx. Na tym zestawie jednak nie pojeździłem długo, bezpieczna i efektywna jazda nie była już możliwa i zmuszony byłem zaopatrzyć się w kolejny zestaw opon. Trafiłem na niezłą okazję i kupiłem opony nieznanej firmy Deli. Model Delitire w wersji zwijanej nabyłem w cenie niskiej jakości opon drutowych. Jakość ogumienia wcale nie była taka zła i opony sprawdzały się zarówno w suchych jak i mokrych warunkach. Jak na razie złapałem tylko dwa kapcie. Jeden przez dobicie na dziurze a drugi poprzez urwany wentyl. Opony mają już spory przebieg i nadają się do wymiany. Po zmianie osprzętu zakupiłem opony z najniższej półki w wersji drutowej B;Twin Resist 1 w rozmiarze 25.
W przypadku tego roweru nigdy nie przywiązywałem dużej wagi do jakości dętek i kupowałem zawsze najtańsze. Być może używanie lepszych dętek ograniczyłoby ilość złapanych gum.
8. PEDAŁY – identycznie jak w przypadku CUBE korzystałem z dwóch rodzajów systemów. Najpierw Shimano a następnie Garmin Vector.
9.DODATKI: Nie będę się rozpisywał na ten temat, korzystałem z tych samych dodatków co w przypadku drugiego roweru.
Specyfikacja roweru (stan na październik 2019:

Mam duży sentyment do tego roweru i dlatego zdecydowałem się na wymianę osprzętu by dać rowerowi drugie życie. Przez lata nie przywiązywałem odpowiedniej wagi do stanu technicznego roweru, zużyte części wymieniałem dopiero wtedy gdy nie nadawały się do użytku. Przez to miałem kilka niepotrzebnych ale mających duży wpływ na przebieg wydarzeń defektów. Rower w najbliższym czasie będzie służył do treningów zarówno na trenażerze jak i na szosie. W 2020 roku być może będzie wykorzystywany również do treningów lub jazdy na czas. Na typowo zimowe warunki, czyli drogi posypywane solą będę miał jeszcze jeden rower z częściami których mi nie szkoda a nadają się jeszcze do użytku. Zrezygnowałem z podawania przebiegu każdej opony, kasety czy łańcucha. Może to kiedyś uzupełnie.
Fabryczna specyfikacja roweru z 2013 roku:

1.RAMA: Jedna z niewielu dostępnych na rynku ram aluminiowo-karbonowych. Nie była to jedyna dla mnie nowość, po raz pierwszy miałem styczność z zewnętrznymi łożyskami suportowymi. Fabrycznie zamontowane łożyska dedykowane do szosowych korb Sora wytrzymały kilka miesięcy. Kupiłem takie same ale nie wytrzymały długo, mniej więcej połowę czasu użytkowania wcześniejszych łożysk. Kolejne łożyska wyglądały tak samo ale były dedykowane do MTB. To znacznie wpłynęło na żywotność, przez niemal dwa lata miałem spokój z wymianą suportu. Później znowu spróbowałem wersji dedykowanej do korb szosowych tym razem wyższy model Tiagra na którym przejeździłem trochę więcej niż rok. Następnie stwierdziłem, że nie warto dopłacać i kupiłem znów łożyska przeznaczone do MTB. Po kilku miesiącach nienagannej pracy jedno z łożysk padło i zmuszony byłem do zakupu kolejnego szóstego już suportu. Wróciłem do modelu jaki był na początku i wytrzymał na razie ponad rok mniej intensywnej niż w poprzednich latach jazdy. Nie wiem od czego konkretnie zależała żywotność poszczególnych łożysk, jeździłem podobnie i w zbliżonych warunkach, z roku na rok byłem silniejszy ale chyba aż tak dużego wpływu to nie miało. Z łożyskami miałem największe przygody, rama przez cały okres intensywnej pracy nie stworzyła żadnych problemów. Kupując ten rower byłem pewny że mogę mieć problem z dopasowaniem się do rozmiaru ramy który był mniejszy niż odpowiadający moim wymiarem. Szybko jednak dopasowałem się i przez te kilka lat nie miałem większych i dłużej trwających problemów z kręgosłupem, plecami czy kolanami . Bardzo dobrze mi się jeździło na tej ramie. Jedynym minusem jaki się pojawił były mikropęknięcia na widelcu. Pojawiły się niedługo po zakupie ale nie powiększały się i nie zauważyłem spadku komfortu czy tłumienia drgań, przez kilka następnych lat nic się z tym nie działo i po czasie zapomniałem o tym.
2.KOŁA: Fabrycznie zamontowany zestaw kół na dłuższą metę nie nadawał się do jazdy treningowej czy wyścigowej. Po kilku jazdach i zaliczeniu kilku dziurawych i nierównych odcinków koła nadawały się do centrowania. Szprychy były słabe i tylko ich duża liczba powodowała, że dało się jako tako jeździć. Obręcze też były dosyć liche chociaż swoje ważyły
W deszczu był duży problem z hamowaniem a gdy było ciepło to koła toczyły się nieco ciężej. Miały także swoje plusy, jednym z nich solidna, trudna do zerwania i uszkodzenia opaską. Ponadto dziecinnie łatwo ściągało się opony, nie wymagało to łyżek ani użycia dużej siły. Tylne koło posiadało solidny, niewymagający serwisu przez dłuższy czas bębenek. Na początku 2014 roku podjąłem decyzję o wykorzystaniu kół zakupionych w 2012 roku do poprzedniego roweru. Koła miały mieć charakter wyścigowy i tak też się stało. Nie były to topowe koła, jeden z najniższych modeli Shimano – Whr 500. Koła spisywały się dużo lepiej i spełniały moje oczekiwania, regularnie serwisowane wytrzymały do końca 2016 roku gdy w tylnym kole wymiany wymagał bębenek a w przednim piasta. To były główne powody odstawienia tych kół. Serwis był już nieopłacalny i dlatego przez jakiś czas jeździłem na różnych kołach eksploatując je do reszty i pod koniec 2017 roku zdecydowałem się na zakup nowego kompletu. Model Whr 500 nie był już produkowany i nabyłem następcę tych kół – Whr 501. Koła w zasadzie nie różnią się od siebie. Jedyne do zauważenie różnice to wygląd obręczy i kompatybilny z większą ilością koronek na kasecie bębenek. Jak na razie nie miałem problemów z nimi, poza kilkukrotnym serwisem piast i bębenka nic z nimi nie było robione. Wszystkie szprychy są oryginalne i nigdy nie były centrowane. Reasumując są to idealne koła do jazdy treningowej nawet dla nieco cięższych osób.
3.OSPRZĘT: Od początku w tym rowerze zamontowany był osprzęt Shimano Sora, po przesiadce z Shimano 5600 czułem różnicę w jakości zmiany przełożeń czy ogólnej pracy napędu. Poza szybko zużywającymi się częściami takimi jak np. Łańcuch czy linki wymieniona została tylna przerzutka w 2018 roku. W 2019 osprzęt został wymieniony ze względu na wysoki stan zużycia poszczególnych komponentów.
A.MECHANIZM KORBOWY – Shimano Sora 3400 172,5 50x39x30: Fabrycznie zamontowana korba posiadała trzy tarcze. Na tej korbie jeździłem przez 6 lat. W 2015 roku zmieniłem największą tarczę z 50 zębowej na 53 zębową. Wpłynęło to przede wszystkim na zjazdy gdzie wcześniej brakowało przełożeń ale głównie z powodu zbyt niskiej kadencji na jakiej wówczas jeździłem. Zmiana wpłynęła także na estetykę, czarny blat niezbyt dobrze komponował się z białą ramą i srebrnym osprzętem. W 2018 roku wróciłem do tarczy 50. Korba po kilku latach użytkowania jest dosyć mocno zużyta, tarcza 30 prawie nie była używana. Na pozostałych widać już zmiany ale łańcuch jeszcze nie przeskakuje. Głównym powodem zmiany jest kwestia ilości tarcz, zupełnie nie potrzebuję 3 tarcz i kompaktowa korba w zupełności wystarczy.
B.ŁAŃCUCH – napędy 9 rzędowe są dosyć tanie w utrzymaniu a także trwałe. Przez lata miałem okazję korzystać z łańcuchów wielu producentów, najmniej problemów sprawiały produkty Shimano z których korzystałem najczęściej. Pierwszy łańcuch jaki miałem okazję użytkować w tym rowerze to podstawowa wersja Shimano CN-HG53. Był to łańcuch bezspinkowy i na początku miałem problem z czyszczeniem. Do końca roku jeździłem na tym jednym łańcuchu. Kolejny sezon jeździłem na łańcuchu KMC w wersji ze spinką. Przez rok zużyłem 2 łańcuchy, gdybym nie kupił od razu dwóch to szybciej skorzystałbym z innego. Łańcuch dosyć szybko się brudził, regularnie go czyściłem i smarowałem a i tak zużył się szybciej niż poprzedni model Shimano. W 2015 roku wróciłem do Shimano. Pierwszy łańcuch to był najtańszy model 9 rzędowy w ofercie. Wersja z pinem tym razem okazała się ferelna. Łańcuch skakał na wszystkich zębatkach a wymiana pinu nie pomogła, dopiero założenie spinki rozwiązało problem. Po kilku miesiącach jazdy łańcuch nadawał się do wymiany, pozostałem przy Shimano tylko kupiłem nieco droższy model. Wtedy też założyłem nową kasetę. Po raz kolejny w ciągu roku zużyłem dwa łańcuchy. Na sezon zimowy kupiłem droższy łańcuch Connex. Podczas ćwiczenia na trenażerze aż dwa razy go zerwałem i na kolejny sezon kupiłem łańcuch Shimano. Wytrzymał podobnie długo jak poprzednie łańcuchy Shimano. Następnie nabyłem po raz pierwszy łańcuch firmy Sram. Działał bez zarzutu a jego żywotność nie różniła się zbytnio od Shimano. Pierwsza wersja jaką miałem posiadała spinkę. Nie wiem co skłoniło mnie do zakupu kolejnego łańcucha na pin. Z tym łańcuchem miałem problemy i dwa razy go zerwałem. Następny również nie był trafiony, po raz pierwszy zdarzyło mi się pęknięcie spinki. Tak więc znowu wróciłem do Shimano i wszystkie kolejne łańcuchy były z tej firmy. Sukcesywnie wymieniałem zużyte już łańcuchy i nie miałem w tym zakresie żadnych problemów. Dopiero w 2019 roku zmieniłem napęd na 11 rzędowy.
C.KASETA – Ponad 6 sezonów przejechałem na 4 kasetach. Każda miała inne stopniowanie ale wszystkie pochodziły od Shimano. Nie mogę mieć żadnych zastrzeżeń, żadnej kasety nie zużyłem do końca i nawet na ulubionych, najczęściej używanych koronkach łańcuch nie przeskakiwał. Pierwsza kaseta zakupiona wraz z rowerem miała koronki w zakresie 12-25. Na podjazdach nie brakowało przełożeń z powodu dodatkowej tarczy w korbie ale na zjazdach ten jeden ząbek więcej był odczuwalny i dlatego przy pierwszej wymianie kasety wybrałem taką której najmniejsza koronka miała 11 zębów, zostałem przy największej 25 zębów aby na płaskich odcinkach gdzie każdy ząbek robi różnicę mieć większy wachlarz przełożeń.
Kolejna wymiana miała miejsce na początku 2017 roku po felernym upadku na treningu. Wtedy już przywiązywałem większą wagę do kadencji i zamontowałem kasetę z 28 zębami na największej koronce. Po ponad roku intensywnej pracy napędu po raz kolejny wymieniłem kasetę tym razem na 11-32. Zrezygnowałem z korzystnego przy jeździe po płaskim stopniowania bo bardziej zależało mi na górskim przełożeniu. Taką kasetę użytkowałem do momentu zmiany większości osprzętu. Po zmianie napędu na 11 rzędowy kaseta również ma zakres 11-32 tylko w bardziej korzystnym stopniowaniu.
D.PRZERZUTKA TYLNA - jeden z tych elementów w tym rowerze który musiałem wymienić w trakcie użytkowania. Fabrycznie zamontowaną przerzutkę Shimano Sora 3400 w kolorze srebrnym zastąpiłem przerzutką Shimano Sora 3500 w kolorze czarnym. Obie przerzutki miały średniej długości wózek dzięki czemu mogłem zastosować kasetę z 32 rzędami ale musiałem zmienić tarczę w korbie z 53 na 50. Po dwóch miesiącach pojawił się problem z kółkami przerzutki który wyeliminowałem założeniem lepszych łożyskowanych kółeczek dedykowanych do przerzutek Ultegra w miejsce bezłożyskowych łatwo łapiących zabrudzenia kółek kupionych wraz z przerzutką. Po zamontowaniu przerzutki Ultegra 6800 dużo łatwiej się ją reguluje niż w rowerze w którym wcześniej się znajdowała.
E. PRZERZUTKA PRZEDNIA – bardzo trwały ale z czasem coraz gorzej działający komponent. Nie miałem większych zastrzeżeń do tej przerzutki. Po jakimś czasie pojawił się problem z regulacją. Wyregulowanie przerzutki tak aby płynnie obsługiwała wszystkie 3 przełożenia było niemożliwe. Zrzucenie na małą tarczę udawało się tylko z blatu. Najmniejszej tarczy używałem bardzo rzadko więc nie zwracałem na to dużej uwagi. Starałem się nie jeździć na dużych przekosach co też wpłynęło na żywotność przerzutki. Przerzutkę wymieniłem przy okazji modernizacji roweru w 2019 roku.
F.KLAMKOMANETKI -po przesiadce z roweru w którym osobno były klamki hamulca i osobno manetki przerzutek długo nie mogłem się przestawić na ten rodzaj manetek. Jedynym problemem jaki się pojawił było pęknięcie mocowania dźwigni powodujące luzy i wymagające rozebrania klamki. Rozwiązałem to w inny sposób, autorski i wytrzymało to ponad 3 lata. Po prawie 6 latach intensywnej pracy mechanizm zmiany biegów wyrobił się a i skuteczność hamowania się pogorszyła. Klamki były wygodne w chwycie, czasami problem stwarzało zrzucanie łańcucha na niższe koronki które można przeprowadzić tylko jadąc w górnym chwycie ale i do tego można się przyzwyczaić. W momencie gdy zacząłem równolegle korzystać z drugiego roweru i klamkomanetek Ultegra często myliłem się przy zmianie biegów. Wymiana klamkomanetek powinna wyeliminować ten problem.
G.HAMULCE – w rowerze od początku miałem hamulce Tektro odpowiadające Shimano Tiagra czyli grupie wyższej niż reszta osprzętu. Z tym elementem roweru nie miałem żadnych problemów. Sukcesywnie wymieniałem okładziny hamulcowe stosując produkty wielu producentów. Od 2016 roku używam okładzin dedykowanych di grup 105, Ultegra, Dura Ace i na moje potrzeby są one wystarczające.
H.LINKI I PANCERZE w rowerze stosuję linki wykonane ze stali nierdzewnej, zdarzyło się założyć zwykłą galwanizowaną ale tylko w nagłych przypadkach. Kilka razy nie trafiłem z wymianą linek i przez to np. Urwałem linkę podczas Road Trophy. Średnio dwa razy w roku wymieniam linki.
4.KIEROWNICA – Od początku w tym rowerze miałem dobrze dobraną kierownicę. Bardzo pewnie jeździ mi się zarówno w górnym jak i dolnym chwycie. Długi mostek na początku był problemem ale z czasem przywykłem. Na dłuższych dystansach pojawił się problem z plecami ale przez kilka lat nie zrobiłem nic z tym problemem. Przy treningowej jeździe mostek nie miał dużego wpływu na komfort.
5.SZTYCA – Trwały komponent z którym także nie miałem żadnych problemów. Dosyć lekka wykonana z aluminium sztyca wytrzymała sześć lat. W międzyczasie przy wymianie siodła zmieniłem także śrubę mocującą siodełko do jarzma.
6.SIODEŁKO – fabryczne zamontowane siodło bardzo mi odpowiadało. Na początku gdy dużo jeździłem na stojąco nie zwracałem uwagi na komfort. Z czasem pojawił się dyskomfort na który wpływ miał zarówno kształt siodła jak i stopień zużycia. Podobnie jak w przypadku innych elementów roweru siodełko także kupiłem w Decathlonie. Po roku użytkowania nie mam żadnych zastrzeżeń. Siodełko jest wygodne, trwałe i solidnie wykonane i wątpię aby lepszy produkt w większym stopniu spełnił moje wymagania.
7.OPONY – W czasie użytkowania tego sprzętu wypróbowałam produktów różnych producentów. Na początku jeździłem na oponach które kupiłem wraz z rowerem. Były to drutowe B’Twin Racing 1 w rozmiarze 23 mm. Opony wyglądały solidnie, nie było z nimi większych problemów, dawały sobie radę zarówno w suchych jak i mokrych warunkach. W różnych okolicznościach złapałem 3 kapcie a opony służyły tak długo jak pierwsze koła. Po kilku miesiącach leżenia guma stwardniała i opony nadawały się tylko na trenażer. Całkowite zużycie tych opon nie było wcale takie łatwe i przez dwie zimy katowałem je na trenażerze. Po zmianie kół zainwestowałem w nowe opony. Nie wybrałem niczego szczególnego tylko sprawdzone i odpowiadające moim wymaganiom opony Schwalbe Lugano w wersji drutowej i szerokości 23 milimetry. Nie zwracałem uwagi na drogi jakimi jeździłem i dosyć często łapałem kapcie i uszkodziłem jedną z opon. Po około roku użytkowania postanowiłem zainwestować w lepsze gumy Pierwsze zwijanie opony kupiłem z myślą o wyścigach. Wybór padł na Hutchison Equinoxx. Nie potrzebowałem wtedy szerszych gum więc pozostałem przy 23 mm. Opony wykorzystywałem głównie do jazdy wyścigowej i w terenie górskim. Wadą lżejszych opon była niższa jakość i po około 2000 kilometrów uszkodziłem jedną z opon. Kilka razy złapałem kapcia m.in. z powodu zbyt niskiego ciśnienia w momencie kontaktu z dziurą. Równolegle do tych opon korzystałem także z opon Maxxis. Opony z najniższej półki zarówno cenowej jak i jakościowej. Bieżnik dosyć szybko się wytarł a w pewnym momencie zaczął wychodzić drut i opony wylądowały w koszu po zaledwie 1500 kilometrach. Następnie przez kilka miesięcy jeździłem na oponach które leżały gdzieś w garażu. Na następny sezon zmuszony byłem kupić kolejny komplet opon. Jako opony wyścigowe służyć miały Michelin Pro 3 a na treningi kupiłem Vittoria Zafiro. Oba komplety miały szerokość 23 mm. Wyścigowe gumy na pierwszego kapcia czekały prawie 2000 kilometrów, wcześniej stało się to w przypadku drugich opon. Jedna z nich była felerna, nie dało się jej odpowiednio ułożyć i po kilku jazdach uległa uszkodzeniu i wtedy zastosowałem kolejny autorski sposób naprawy. Odkryty drut i starty rant zakleiłem taśmą izolacyjną i jeździłem na tej gumie ponad rok. Opony z czasem się zużyły, bieżnik się starł, guma stwardniała i zrobiła się kwadratowa. Mniej zużytą ale uszkodzoną wcześniej oponę założyłem na tył a w przodzie wylądowała niezużyta jeszcze Hutchison Equinoxx. Na tym zestawie jednak nie pojeździłem długo, bezpieczna i efektywna jazda nie była już możliwa i zmuszony byłem zaopatrzyć się w kolejny zestaw opon. Trafiłem na niezłą okazję i kupiłem opony nieznanej firmy Deli. Model Delitire w wersji zwijanej nabyłem w cenie niskiej jakości opon drutowych. Jakość ogumienia wcale nie była taka zła i opony sprawdzały się zarówno w suchych jak i mokrych warunkach. Jak na razie złapałem tylko dwa kapcie. Jeden przez dobicie na dziurze a drugi poprzez urwany wentyl. Opony mają już spory przebieg i nadają się do wymiany. Po zmianie osprzętu zakupiłem opony z najniższej półki w wersji drutowej B;Twin Resist 1 w rozmiarze 25.
W przypadku tego roweru nigdy nie przywiązywałem dużej wagi do jakości dętek i kupowałem zawsze najtańsze. Być może używanie lepszych dętek ograniczyłoby ilość złapanych gum.
8. PEDAŁY – identycznie jak w przypadku CUBE korzystałem z dwóch rodzajów systemów. Najpierw Shimano a następnie Garmin Vector.
9.DODATKI: Nie będę się rozpisywał na ten temat, korzystałem z tych samych dodatków co w przypadku drugiego roweru.
Specyfikacja roweru (stan na październik 2019:

Mam duży sentyment do tego roweru i dlatego zdecydowałem się na wymianę osprzętu by dać rowerowi drugie życie. Przez lata nie przywiązywałem odpowiedniej wagi do stanu technicznego roweru, zużyte części wymieniałem dopiero wtedy gdy nie nadawały się do użytku. Przez to miałem kilka niepotrzebnych ale mających duży wpływ na przebieg wydarzeń defektów. Rower w najbliższym czasie będzie służył do treningów zarówno na trenażerze jak i na szosie. W 2020 roku być może będzie wykorzystywany również do treningów lub jazdy na czas. Na typowo zimowe warunki, czyli drogi posypywane solą będę miał jeszcze jeden rower z częściami których mi nie szkoda a nadają się jeszcze do użytku. Zrezygnowałem z podawania przebiegu każdej opony, kasety czy łańcucha. Może to kiedyś uzupełnie.
Siłownia 3
Wtorek, 5 listopada 2019 Kategoria Inne, Zima, Zima2019
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:15 | min/km: | |
| Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | 155155 ( 79%) | HRavg | 75( 38%) | |
| Kalorie: | 184kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Ciężary | |||
Kolejny trening siłowy w domu.
Nie zwiększyłem obciążeń, ilości serii i powtórzeń, zmieniłem jedno ćwiczenie
na tricepsy a dodatkowo pracowałem nad klatką piersiową i plecami. Po treningu
tradycyjne zabiegi regeneracyjne.
Marszobieg 4
Niedziela, 3 listopada 2019 Kategoria Inne, Zima 2020, Zima2019
| Km: | 15.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:02 | min/km: | 8:08 |
| Pr. maks.: | Temperatura: | 17.0°C | HRmax: | 185185 ( 94%) | HRavg | 142( 72%) | |
| Kalorie: | 906kcal | Podjazdy: | 690m | Aktywność: Bieganie | |||
Dzień pod znakiem silnego wiatru.
Po ostatnim marszobiegu miałem drobny problem ze stopami, źle dobrałem
skarpetki do butów i to spowodowało niewielkie przeciążenie stawów skokowych,
oba już miałem kontuzjowane i bałem się, że nabawię się kolejnego urazu.
Zaplanowałem dzisiaj trudniejszą trasę i po raz pierwszy postanowiłem zabrać
plecak aby nie męczyć się z wyciąganiem butelki wody z kieszonki. Trochę długo
zbierałem się do wyjścia i o 9:30 byłem gotowy. Wydłużyłem znowu czas biegu ale
i marszu wiec wciąż więcej chodzę niż biegam. Szybka rozgrzewka i w trasę.
Początek już standardowy, głównie terenem w stronę rzeki i wzdłuż koryta na
południe. Czułem, że w nogach nie ma tyle energii jak ostatnim razem wiec
musiałem oszczędzać siły. W lesie wiatr nie był tak odczuwalny i w miarę równym
tempem byłem w stanie podążać do przodu. Jedynym utrudnieniem była masa
pieszych z którymi czasami ciężko było się minąć. Właściwa zabawa zaczęła się po
5 kilometrach gdy zaczął się podbieg w kierunku szlaku na Szyndzielnie. Bałem się,
że po wczorajszych opadach będzie mokro i ślisko ale nie było tak źle. Szybko
znalazłem się na szlaku ale wpadłem na kolejny niezbyt trafny pomysł z odbiciem
w lewo. Początek był przyjemny aż w końcu przede mną pojawiła się ściana. Nie
chciało mi się wracać wiec nie miałem wyjścia i ruszyłem w górę. Tutaj już momentami
nogi podjeżdżały. Tętno szybko doszło do 170 i nie chciało spaść. Gdy przyszła
pora biegu to niewiele szybciej przemieszczałem się z maksymalnym już tętnem. Byłem
pewny, że za chwile wrócę na szlak i tak się stało. Droga w górę nie była przyjemna,
nie byłem w stanie uspokoić tętna a moje tempo było bardzo umiarkowane. Z ulgą skręciłem
w lewo na szlak prowadzący na Dębowiec. O dziwo nie miałem żadnych problemów z
biegiem w dół i moje tempo zarówno podczas marszu jak i biegu było w miarę
równe. Momentami wiatr wiejący w plecy był tak silny, że musiałem mocno się pilnować
aby nie wyłożyć się na ścieżce. Pod koniec biegło mi się nieco lepiej ale nogi
dostały nieźle w kość i w domu musiałem więcej czasu poświęcić na regeneracje.
Orbitrek + Gimnastyka 2
Sobota, 2 listopada 2019 Kategoria Inne, Zima, Zima 2020
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:15 | min/km: | |
| Pr. maks.: | Temperatura: | 21.0°C | HRmax: | 122122 ( 62%) | HRavg | 92( 47%) | |
| Kalorie: | 213kcal | Podjazdy: | m | ||||
Pogoda nie zachęciła mnie do
powrotu na rower wiec zostałem w domu i o ulubionej w ostatnim czasie porze
dnia zrobiłem kolejny trening ogólnorozwojowy. Tym razem było to połączenie orbitreka
i ćwiczeń bez sprzętu. Po kilkunastu minutach czułem już zmęczenie i im bliżej
końca treningu tym było ciężej. Nie zwiększyłem intensywności ćwiczeń i być
może to pomogło na przetrwanie całego treningu i w miarę udaną regeneracje.
Siłownia 1
Środa, 30 października 2019 Kategoria Inne, Zima, Zima 2020
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:00 | min/km: | |
| Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | 111111 ( 56%) | HRavg | 86( 44%) | |
| Kalorie: | 320kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Ciężary | |||
Pierwsze spotkanie z ciężarami tej jesieni. Na początek
zastosowałem ćwiczenia na biceps, triceps i plecy. Na każdą partie przypadły
trzy ćwiczenia. Wykonałem trzy serie po 5-10 powtórzeń z odpowiednimi
przerwami. Do tego doszły ćwiczenia rozgrzewające, rozciągające i tradycyjne
rolowanie. W sumie uzbierało się aż 60
minut.
Marszobieg 2
Wtorek, 29 października 2019 Kategoria Inne, Zima, Zima 2020
| Km: | 10.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:29 | min/km: | 8:54 |
| Pr. maks.: | Temperatura: | 10.0°C | HRmax: | 174174 ( 89%) | HRavg | 134( 68%) | |
| Kalorie: | 603kcal | Podjazdy: | 320m | Aktywność: Bieganie | |||
Po ostatnim marszobiegu nie miałem żadnych problemów z regeneracją
wiec nic nie stało na przeszkodzie aby przystąpić do kolejnego marszobiegu. Wprowadziłem
pewne utrudnienia, wydłużyłem czas biegu do 2 minut utrzymując 4 minuty marszu
a także wybrałem trudniejszą trasę na której się dodatkowo pogubiłem.
Było chłodniej niż ostatnio i musiałem zastosować inny zestaw ciuchów. Dobrane ubrania okazały się idealne, zapomniałem jedynie okularów które jednak nie były niezbędne.
Po dobrzej rozgrzewce ruszyłem dosyć spokojnie od marszu i po 5 minutach pierwsza wstawka biegu. Szukałem optymalnego tempa które jednak ciężko było dobrać ze względu na ukształtowanie terenu które zmieniało się cały czas. Po kilku wstawkach biegowych czułem się już nieźle i w niezłym tempie wkroczyłem w najtrudniejszy odcinek trasy. Ścieżka była wydeptana i nie musiałem się przejmować liśćmi i tym co pod nimi było. Po dotarciu na Dębowiec chciałem wrócić inną drogą i trafiłem na drogę która wyglądała ciekawie, okazało się, że jest to droga do ściągania drzewa która w dodatku za chwile się skończyła. Po kilku minutach kluczenia trafiłem na lepszą ścieżkę, ale była wąska i zanieczyszczona co nie pozwoliło na szybsze tempo. Po kilku minutach oznaczenia się straciły i na właściwy szlak trafiłem po krótkim odcinku na dziko. Ciekawe doświadczenie i odmiana od dobrze mi znanych szlaków. Powrotna droga wyglądała identycznie. Dzięki temu, że wiało mocniej w plecy a droga biegła lekko w dół to wróciłem szybszym tempem.
Było chłodniej niż ostatnio i musiałem zastosować inny zestaw ciuchów. Dobrane ubrania okazały się idealne, zapomniałem jedynie okularów które jednak nie były niezbędne.
Po dobrzej rozgrzewce ruszyłem dosyć spokojnie od marszu i po 5 minutach pierwsza wstawka biegu. Szukałem optymalnego tempa które jednak ciężko było dobrać ze względu na ukształtowanie terenu które zmieniało się cały czas. Po kilku wstawkach biegowych czułem się już nieźle i w niezłym tempie wkroczyłem w najtrudniejszy odcinek trasy. Ścieżka była wydeptana i nie musiałem się przejmować liśćmi i tym co pod nimi było. Po dotarciu na Dębowiec chciałem wrócić inną drogą i trafiłem na drogę która wyglądała ciekawie, okazało się, że jest to droga do ściągania drzewa która w dodatku za chwile się skończyła. Po kilku minutach kluczenia trafiłem na lepszą ścieżkę, ale była wąska i zanieczyszczona co nie pozwoliło na szybsze tempo. Po kilku minutach oznaczenia się straciły i na właściwy szlak trafiłem po krótkim odcinku na dziko. Ciekawe doświadczenie i odmiana od dobrze mi znanych szlaków. Powrotna droga wyglądała identycznie. Dzięki temu, że wiało mocniej w plecy a droga biegła lekko w dół to wróciłem szybszym tempem.
Zakopane 2019 - podsumowanie
Piątek, 2 sierpnia 2019 Kategoria Inne
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | min/km: | ||
| Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | |||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | ||||
Krótkie podsumowanie kilku dni spędzonych w Zakopanem. Jak już wspominałem wcześniej nie był to wyjazd typowo treningowy ale wczasy połączone z odpoczynkiem, treningiem na rowerze i zwiedzaniem Zakopanego. Dużo razy byłem już w tym mieście ale nigdy nie miałem okazji poznać wszystkich atrakcji i zabytków Zakopanego. Tym razem się udało zobaczyć sporo, aby zwiedzić wszystkie miejsca i zobaczyć pozostałe atrakcje zabrakło jednego lub dwóch dni. To co zamierzałem to zobaczyłem i spędziłem bardzo miły czas a przede wszystkim odpocząłem od problemów życia codziennego. Pogoda nie była zbyt dobra, sporą cześć czasu jaki spędziłem w Zakopanem było pochmurno i padało. Najważniejsze, że wróciliśmy z Zakopanego zadowoleni. Nie miałem zbyt dużo czasu jaki mogłem poświęcić na trening. Plan minimum jaki sobie założyłem przed wyjazdem zrealizowałem. Pogoda w dużym stopniu wpłynęła na przebieg poszczególnych dni. Mimo wszystko podczas 6 dniowego pobytu w Zakopanem udało się aż 5 razy wyjść na rower. Tylko jeden trening musiałem skrócić a pozostałe zrealizowałem według założeń. Udało się zaliczyć sporo podjazdów, zabrakło czasu aby zaliczyć np. podjazd pod Ząb od Nowego Bystrego czy Łapszankę od Łapsz. Nie byłem zadowolony z dyspozycji jaką miałem przez większą część pobytu w Zakopanem i najlepiej mi się jechało pod koniec kiedy nogi były już zmęczone. Mimo wszystko rezultaty na podjazdach świadczą o niezłej formie a praca wykonana przez ostatnie dni powinna przynieść rezultaty za dwa tygodnie. Nieźle czułem się zarówno na sztywnych segmentach jak i na dłuższych podjazdach. Gdybym pojechał na tydzień w celach typowo treningowych to na pewno nie wybrałbym Zakopanego tylko zakwaterował się w Bukowinie, Białce lub innej miejscowości gdzie ruch turystyczny jest dużo mniejszy niż w Zakopanem.
Podsumowanie liczbowe:
1.Dane ogólne:

2.Czas w strefach:

3.Dane szczegółowe:

Każda aktywność była intensywna. Najkrótszy trening był jednocześnie najmocniejszym. Podczas każdej aktywności przekraczałem 100 TSS. W sumie udało się nazbierać 750 TSS, zaliczyć 15 godzin treningowych i pokonać około 8000 metrów w pionie. To był plan minimum jaki sobie założyłem na ten wyjazd.
Dane o podjazdach:
1.Wszystkie zaliczone podjazdy:

2.Wszystkie podjazdy z uwzględnieniem rekordów czasowych:

3.Podjazdy z rekordami czasowymi:

Przez 5 dni wielokrotnie poprawiałem najlepsze czasy na podjazdach. W przypadku podjazdu na Gubałówkę z Kościeliska aż pięciokrotnie śrubowałem najlepszy czas, tylko ostatni wjazd pojechałem z maksymalnym wysiłkiem. Drugim podjazdem na którym podczas poprawiania czasu dałem z siebie wszystko był Gliczarów Górny. Na pozostałych segmentach miałem mniejsze lub większe rezerwy. Istotnym faktem jest, że wiele rekordów padło podczas jednej aktywności i niekoniecznie na jej początku. To jest jedna z oznak formy. Sztuka nie jest poprawa jednego czasu na podjeździe i nieudane próby wjazdu podobnym tempem na kolejne podjazdy ale zaliczenie kilku podjazdów tym samym tempem a nawet zaoszczędzenie sił na ostatni podjazd przy równej i mocnej jeździe przez cały czas. Powtarzalność na kolejnych następujących po sobie podjazdach jest najlepszą oznaką formy. Brak powtarzalności nawet przy bardzo dużym wysiłku i dobrym rezultacie na jednym podjeździe nie świadczy o dobrej formie.
4.Podjazdy bez rekordów czasowych:

Znacznie mniej znalazło się podjazdów na których nie poprawiłem swoich najlepszych czasów. Wiele z nich nie jest wyśrubowanych i delikatnie mocniejsza jazda dałaby nowy rekord czasowy na danym segmencie.
5.Nowe podjazdy:

Zaliczyłem kilka nowych, ciekawych podjazdów.
Podsumowanie liczbowe:
1.Dane ogólne:

2.Czas w strefach:

3.Dane szczegółowe:

Każda aktywność była intensywna. Najkrótszy trening był jednocześnie najmocniejszym. Podczas każdej aktywności przekraczałem 100 TSS. W sumie udało się nazbierać 750 TSS, zaliczyć 15 godzin treningowych i pokonać około 8000 metrów w pionie. To był plan minimum jaki sobie założyłem na ten wyjazd.
Dane o podjazdach:
1.Wszystkie zaliczone podjazdy:

2.Wszystkie podjazdy z uwzględnieniem rekordów czasowych:

3.Podjazdy z rekordami czasowymi:

Przez 5 dni wielokrotnie poprawiałem najlepsze czasy na podjazdach. W przypadku podjazdu na Gubałówkę z Kościeliska aż pięciokrotnie śrubowałem najlepszy czas, tylko ostatni wjazd pojechałem z maksymalnym wysiłkiem. Drugim podjazdem na którym podczas poprawiania czasu dałem z siebie wszystko był Gliczarów Górny. Na pozostałych segmentach miałem mniejsze lub większe rezerwy. Istotnym faktem jest, że wiele rekordów padło podczas jednej aktywności i niekoniecznie na jej początku. To jest jedna z oznak formy. Sztuka nie jest poprawa jednego czasu na podjeździe i nieudane próby wjazdu podobnym tempem na kolejne podjazdy ale zaliczenie kilku podjazdów tym samym tempem a nawet zaoszczędzenie sił na ostatni podjazd przy równej i mocnej jeździe przez cały czas. Powtarzalność na kolejnych następujących po sobie podjazdach jest najlepszą oznaką formy. Brak powtarzalności nawet przy bardzo dużym wysiłku i dobrym rezultacie na jednym podjeździe nie świadczy o dobrej formie.
4.Podjazdy bez rekordów czasowych:

Znacznie mniej znalazło się podjazdów na których nie poprawiłem swoich najlepszych czasów. Wiele z nich nie jest wyśrubowanych i delikatnie mocniejsza jazda dałaby nowy rekord czasowy na danym segmencie.
5.Nowe podjazdy:

Zaliczyłem kilka nowych, ciekawych podjazdów.
Siłownia 15
Środa, 15 maja 2019 Kategoria Inne
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:00 | min/km: | |
| Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | 96 96 ( 49%) | HRavg | 77( 39%) | |
| Kalorie: | 202kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Ciężary | |||
Krótki trening siłowy dla odmiany. Skupiłem się na partiach które u mnie wyglądają zdecydowanie najgorzej. Brakowało takich treningów w ostatnim czasie.
Trenażer 31
Środa, 15 maja 2019 Kategoria Trenażer, Inne
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:00 | km/h: | 0.00 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 165165 ( 84%) | HRavg | 136( 69%) |
| Kalorie: | 495kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
W dalszym ciągu pogoda nie sprzyja efektywnym treningom na zewnątrz i po raz kolejny skorzystałem z trenażera. Dobrałem nieco lżejsze obciążenie pozwalające na jazdę w 3 strefie. Względnie mało czasu poświęcałem na trening w tej strefie mocy i wyszło to podczas ostatniego startu w zawodach. Przy okazji poćwiczyłem jazdę na zmiennej kadencji. Podczas każdego 5 minutowego powtórzenia zwiększałem kadencję co minutę. Czas szybko przeleciał i już po treningu.








Trenażer 30
Wtorek, 14 maja 2019 Kategoria Trenażer, Inne
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:00 | km/h: | 0.00 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | 10.0°C | HRmax: | 185185 ( 94%) | HRavg | 137( 70%) |
| Kalorie: | 463kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Pogoda nie pozwoliła na trening na zewnątrz. Krótki i mocny trening na trenażerze był jeszcze trudniejszy ze względu na szybko rosnącą temperaturę i brak możliwości lepszej wentylacji w pomieszczeniu. Nie miałem ochoty na kręcenie w 5 stopniach na zewnątrz i wybrałem katorgę w pomieszczeniu.
Ostatni trening z powtórzeniami siłowymi wyszedł dobrze. Na początku tradycyjnie miałem problem z doborem optymalnego obciążenia i pierwsze powtórzenie nie wyszło tak dobrze jak kolejne. Postawiłem na nieco wyższą kadencje i dzięki temu nie odczułem żadnych dolegliwości bólowych w kolanie. Po treningu byłem nieźle ujechany i nawet 15 minutowy odpoczynek nie wystarczył aby wrócić do sił.



Ostatni trening z powtórzeniami siłowymi wyszedł dobrze. Na początku tradycyjnie miałem problem z doborem optymalnego obciążenia i pierwsze powtórzenie nie wyszło tak dobrze jak kolejne. Postawiłem na nieco wyższą kadencje i dzięki temu nie odczułem żadnych dolegliwości bólowych w kolanie. Po treningu byłem nieźle ujechany i nawet 15 minutowy odpoczynek nie wystarczył aby wrócić do sił.










