Wpisy archiwalne w kategorii
Cube '22
Dystans całkowity: | 3042.00 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
Czas w ruchu: | 113:13 |
Średnia prędkość: | 26.87 km/h |
Maksymalna prędkość: | 750.00 km/h |
Suma podjazdów: | 47830 m |
Maks. tętno maksymalne: | 192 (98 %) |
Maks. tętno średnie: | 177 (90 %) |
Suma kalorii: | 75226 kcal |
Liczba aktywności: | 48 |
Średnio na aktywność: | 63.38 km i 2h 21m |
Więcej statystyk |
Rozgrzewka
Niedziela, 29 maja 2022 Kategoria 0-50, Cube '22, Ćwiczenia, Samotnie, Szosa
Km: | 17.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:39 | km/h: | 26.15 |
Pr. maks.: | 45.00 | Temperatura: | 16.0°C | HRmax: | 166166 ( 85%) | HRavg | 134( 68%) |
Kalorie: | 336kcal | Podjazdy: | 130m | Sprzęt: Litening C:62 Pro | Aktywność: Jazda na rowerze |
Velka Cena Racinku Olesna
Sobota, 28 maja 2022 Kategoria 0-50, avg>30km\h, Cube '22, Samotnie, Szosa, Zawody 2022
Km: | 18.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:27 | km/h: | 40.00 |
Pr. maks.: | 65.00 | Temperatura: | 14.0°C | HRmax: | 186186 ( 95%) | HRavg | 176( 90%) |
Kalorie: | 529kcal | Podjazdy: | 190m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Przez ostatnie kilka dni chodził mi po głowie niezbyt mądry pomysł a był nim start w Mamut Tour na długim dystansie. Stan zdrowia, ilość treningów i ogólna sytuacja w jakiej się znajduję nie sprzyja takim wyzwaniom więc zrezygnowałem z tego pomysłu i całkiem spontanicznie wystartowałem w czasówce w Moravce w ramach cyklu Spac. Nie przygotowywałem się w ogóle pod ten start, lemondkę przykręciłem do roweru kilka godzin przed startem, robiąc to zupełnie na oko. Według listy startowej na linii startu miałem pojawić się o 11:23 tuż za mocnymi zawodnikami z Power of Science. Do zawodów podszedłem całkiem na luzie. Z odpowiednim zapasem czasowym pojawiłem się w Moravce, wiedząc o wahadle na dojeździe do miejsca startu samochód zostawiłem w Raszkowicach przy knajpce nad rzeką i ruszyłem na rowerze w kierunku startu. Po wizycie w biurze zawodów rozpocząłem rozgrzewkę, nie była tak dobra jak planowałem ale najważniejsze, że ponad 30 minut pokręciłem przed startem. Mając jeszcze kilka minut wypatrywałem samochodu PoS ale nigdzie go nie było, w związku z tym startowałem 3 minuty po poprzednim zawodniku, o zaplanowanej godzinie. Już na starcie miałem poważny problem, przednia przerzutka sfiksowała i łańcuch zjechał z blatu na małą tarczę co oznaczało ponad 10 sekund w plecy, gdy udało się wrzucić na blat ruszyłem z kopyta, przez kilka sekund generowałem prawie 9 W/kg ale później ustabilizowałem moc na poziomie 5,5 – 6 W/kg przez pierwszą minutę i nieco ponad 5 W/kg na pierwszym podjeździe. Dawałem z siebie wszytko ale byłem pewny, że to za mało aby liczyć na cos więcej niż poprawę czasu sprzed 5 lat na tej trasie. Po około 1,5 kilometrze trasy złapałem dobry rytm, Waty nie były imponujące ale stabilne więc trzymałem się tego poziomu, długo nikogo nie widziałem przed sobą ale nadrobić minimum 3 minuty na niecałych 10 kilometrach to nie lada wyczyn. Parłem nieźle pod górę i na nawrocie byłem już po 15 minutach i 20 sekundach walki z czasem. Tam kolejne kilka sekund w plecy i już nie tak dobra jazda w kierunku mety, nieco lepiej wyglądał około 2 minutowy podjazd na trasie i tam zorientowałem się, że wyraźnie poprawię swój czas na tej trasie. Zjazd przed metą całkowicie mnie rozkojarzył i dopiero ostatnie 200 metrów pojechałem z dobrą jak na warunki mocą. Czas na mecie był dobry ale niedosyt pozostał. Czekałem jednak cierpliwie na wyniki i poczułem satysfakcję gdy okazało się, że wykręciłem 8 czas dnia i 2 spośród zawodników w kategorii B. Warto męczyć się na treningach, dawać z siebie wszystko na zawodach bo wciąż stać mnie na miejsce na podium. Nie jest to jeszcze mój optymalny poziom ale pozwala walczyć . Po ponad 2 latach wróciłem na trasę czasówki podczas której niezbędne jest użycie lemondki i po raz pierwszy udało się wyszarpać podium, zawody nie były całkiem ogórkowe bo rozdano medale w jeździe indywidulanej w ramach Mistrzostw SPAC więc większość czasowców pojawiła się na starcie. Nic nie wskazywało na to, że powalczę o czołowe miejsce i topowy czas na tej trasie, nie mam roweru czasowego, nie mam czasu na regularny trening i wogóle nie trenuję jazdy indywidualnej więc jestem mega zaskoczony i zadowolony bo tego dnia noga nie była najlepsza a stawy znowu dawały o sobie znać po czasówce.
Rozgrzewka i rozjazd
Sobota, 28 maja 2022 Kategoria 50-100, Cube '22, Samotnie, Szosa
Km: | 54.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:10 | km/h: | 24.92 |
Pr. maks.: | 58.00 | Temperatura: | 17.0°C | HRmax: | 183183 ( 93%) | HRavg | |
Kalorie: | 1746kcal | Podjazdy: | 1060m | Sprzęt: Litening C:62 Pro | Aktywność: Jazda na rowerze |
Po czasówce pojechałem jeszcze na trening w okolicy, korzystając z tej możliwości wdrapałem się na Lysą Horę. Nie byłem tam ponad rok i podjazd jak zwykle dał mi w dupę. Nim ruszyłem musiałem przeczekać dosyć wyraźne oberwanie chmury ale po chwili dało się jechać, drogi były raz bardziej mokre, raz mniej ale rower szybko był brudny. Ciężko mi się jechało już pod Łysą Górę wiec zatrzymałem się przed podjazdem, zrzuciłem zbędne ciuchy i ruszyłem na podjazd. Watów brakowało i odbiło się to w czasie podjeżdżania, w połowie znowu dawka deszczu ale jakoś dałem sobie z nim radę, ostatnie 3 kilometry to znowu droga przez mękę, długie proste dobijały mnie mocno psychicznie ale jakoś pokonałem słabości i wdrapałem się na szczyt. Z czasu nie byłem zadowolony, mimo tego, że zmieściłem się w 35 minutach a nawet niewiele brakło do tego aby wjechać poniżej 34 minut. Dla wielu ten czas jest marzeniem a dla mnie podłogą bo wiem, że stać mnie na wjazd poniżej 30 minut ale nie z taką nogą, po czasówce i z deszczami chodzącymi po okolicy. Zjazd oczywiście nie należał do przyjemnych ale zjeżdżając do samochodu udało się uniknąć deszczu. Po meczącej czasówce dobiłem nogi konkretnie i ciężko wracało się samochodem do Bielska. Po drodze zatrzymałem się na obiad w Cieszynie.
[removed][removed]
[removed][removed]
<button>Cancel</button><button>Copy Embed Code</button>
Trening 49
Czwartek, 26 maja 2022 Kategoria 50-100, blisko domu, Cube '22, Samotnie, Szosa, Tlen, Trening 2022
Km: | 48.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:50 | km/h: | 26.18 |
Pr. maks.: | 71.00 | Temperatura: | 22.0°C | HRmax: | 157157 ( 80%) | HRavg | 132( 67%) |
Kalorie: | 1217kcal | Podjazdy: | 880m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Wyjazd o którym nie ma co nawet pisać. Wyjechałem z domu to już zaczęły się problemy a konkretnie duży ruch nawet na wąskich dróżkach osiedlowych. Następnie bardzo szarpana jazda przez Bielsko, z silnym wiatrem w plecy na zjazdach nie mogłem puścić klamek hamulca i jechałem dużo wolniej niż przy pustych drogach bez pomocy wiatru. Zanim dojechałem do Straconki już straciłem sporo czasu i ochoty na jazdę. Podjazd pod Przegibek poszedł gładko, po zjeździe do Międzybrodzia gdzie też nie wykorzystałem potencjału wiatru nieco lepiej wyglądała moja jazda na powrocie. Znowu wróciłem przez centrum Bielska tracąc na tym kolejne minuty cennego czasu. Następnym razem dwa razy się zastanowię czy warto jechać podczas spokojnego treningu na Przegibek, chyba więcej bym potrenował jadąc na Cieszyn.
Trening 47
Wtorek, 24 maja 2022 Kategoria 50-100, Cube '22, Ćwiczenia, Góry, Samotnie, Szosa, Trening 2022
Km: | 52.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:00 | km/h: | 26.00 |
Pr. maks.: | 62.00 | Temperatura: | 19.0°C | HRmax: | 180180 ( 92%) | HRavg | 145( 74%) |
Kalorie: | 1667kcal | Podjazdy: | 1480m | Sprzęt: Litening C:62 Pro | Aktywność: Jazda na rowerze |
Zaplanowany na ten dzień miałem trening z kilkunastominutowymi powtórzeniami na podjazdach z względnie stałą mocą. Czasu jak zazwyczaj nie miałem zbyt dużo więc zamiast Przegibka postanowiłem trenować na innym podjeździe. Z szerokiej gamy wybrałem Kocierz gdzie w tym roku jeszcze mnie nie było. Już po 7 wyjechałem samochodem w kierunku Porąbki gdzie ruszyłem na trasę. Na początek dosyć mocny przejazd przez Wielką Puszczę zakończony atakiem na ostatnich 500 metrach. Nie był to zły pomysł bo w niskiej temperaturze od razu zrobiło mi się cieplej. Na początku podjazdu na Kocierz zaczął padać deszcz, nie zatrzymałem się jednak i moknąc mknąłem w kierunku przełęczy. Nie byłem zadowolony z tego podjazdu ale dosyć szybko byłem na szczycie więc jednak tak źle nie było. Kolejne podjazdy wyglądały już tylko lepiej ale czułem narastające zmęczenie, pogoda była zmienna więc złapanie jakiegoś rytmu pedałowania czy komfortu cieplnego nie było możliwe. Równie kapryśna pogoda towarzyszyła mi również podczas powrotu do Porąbki. Nie trafiłem idealnie z pogodą ale trening został zaliczony.
Rozgrzewka i rozjazd
Sobota, 21 maja 2022 Kategoria 50-100, Cube '22, Ćwiczenia, Samotnie, Szosa
Km: | 71.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:38 | km/h: | 26.96 |
Pr. maks.: | 60.00 | Temperatura: | 24.0°C | HRmax: | HRavg | ||
Kalorie: | 1410kcal | Podjazdy: | 660m | Sprzęt: Litening C:62 Pro | Aktywność: Jazda na rowerze |
Milówka Challenge 2022
Sobota, 21 maja 2022 Kategoria 0-50, Cube '22, Samotnie, Szosa, Zawody 2022
Km: | 10.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:24 | km/h: | 25.00 |
Pr. maks.: | 45.00 | Temperatura: | 25.0°C | HRmax: | 184184 ( 94%) | HRavg | 177( 90%) |
Kalorie: | 506kcal | Podjazdy: | 410m | Sprzęt: Litening C:62 Pro | Aktywność: Jazda na rowerze |
Kiedy
usłyszałem o tym, że w tym roku będzie kolejna próba organizacji jazdy
indywidualnej na czas pod Górę Żar już wiedziałem, że nie może mnie na tej
imprezie zabraknąć. Ten sezon nie układał się dla mnie najlepiej więc właśnie
od tego startu miałem zacząć zasadniczy sezon startowy. Kilkanaście dni przed
startem okazało się, że organizacja jazdy na czas na Górę Żar jest niemożliwa
więc organizator przygotował wariant zastępczy – Milówka Challenge. Nie miało
to dla mnie zbytniego znaczenia bo trasa była ciekawa i trudna, niekoniecznie
przez nachylenie terenu. Po raz pierwszy w tym roku przyłożyłem się do BPS. Już
kilka dni przed startem nawadniałem się, przyjmowałem optymalne dawki witamin i
minerałów, postawiłem na większą ilość snu oraz więcej regeneracji.
Przygotowałem sprzęt który udało się przetestować, nie zapomniałem o niczym
ważnym co zdarzało się w przypadku poprzednich startów. Postawiłem także na niestandardowy
wariant dojazdu na start, ze względu na darmowe przejazdy KŚ dojechałem
pociągiem do Milówki. Miałem idealną ilość czasu na formalności w biurze i rozgrzewkę.
Zwykle startowałem na końcu stawki więc nowością dla mnie był start już jako 14
zawodnik na liście. Zaplanowałem 40 minutową rozgrzewkę więc już o 11:30
ruszyłem grzać nogę. Udało się wszystko zrobić według planu ale nie
przewidziałem dodatkowego buforu czasowego na dodatkowe, niezaplanowane czynności.
Tym samym po dojeździe na miejsce startu miałem niecałe 2 minuty do
rywalizacji.
Start nie wyszedł mi zupełnie, nie mogłem się wpiąć a później złapać rytmu na kostce brukowej, straciłem kilka sekund a kolejne zostawiłem na kostce musząc lawirować przed zawodnikami którzy start mieli nawet za 30 minut i nie musiało ich być w okolicy startu. Po minucie walki z trasą wjechałem na asfaltowy odcinek, moc była niezła ale nie byłem przekonany czy utrzymam ten pułap do końca. Wydawało mi się jednak, że jadę słabo bo nie byłem w stanie jechać nawet 20 km/h, oczywiście nie wpadłem na to, że czołowy wiatr może zabierać szybkość i to w znacznym stopniu. Gdy zacząłem doganiać zawodniczki startujące przede mną stwierdziłem, że tak źle nie jest. Trochę straciłem podczas przejazdu pod ekspresówką oraz na szukaniu optymalnego przełożenia na kolejnym trudniejszym fragmencie. Cisnąłem jednak z niezłą mocą więc motywacja była aby utrzymać ten poziom. Niestety każde wypłaszczenie na trasie i mieszanie biegami to starty czasu które wraz z dystansem od startu nabierały coraz większych rozmiarów. Cały czas przesuwałem się do przodu, z równą częstotliwością wyprzedzając kolejne osoby, dobra i efektywna jazda skończyła się w momencie końca odcinka gdzie dawniej leżała kostka brukowa. Od tego momentu Waty nie były już tak dobre a jazda strasznie szarpana, odliczałem już dystans do końca. Gdzieś po 20 minutach już nie było takiej motywacji do mocnej jazdy jak na początku, później pojawiły się jakieś samochody które zmusiły mnie do zmiany toru i bardzo kontrolowanej jazdy. Przed wjazdem na płyty prowadzące do mety popełniłem największy błąd na trasie, zamiast jechać sobie lewą stroną gdzie nikt nie jechał zjechałem na prawą i szybko dojechałem do 2 zawodniczek i nie bardzo miałem jak wyprzedzić więc spokojniej niż byłem w stanie dojechałem do mety. Z czasu byłem umiarkowanie zadowolony, ale już starta do Przemka Niemca nie była tak duża jak na Rurze na Kocierz więc z całości czasówki byłem zadowolony. Dziwnie się czułem czekając na rozwój wydarzeń już na mecie. Mocno wiało więc założyłem rękawki które momentami nie wystarczały do komfortu termicznego. Widząc w jakim tempie inni dojeżdżają do mety byłem pewny, że mój czas przejazdu jest słaby ale tak nie było. Długo miałem najlepszy czas w kategorii M3 oraz utrzymywałem się w czołówce Open, dopiero przejazd faworyta zawodów – Alexeya Kmetsa zmienił klasyfikację Open. Na Kocierzu miałem czas gorszy od niego o prawie 4 minuty a tutaj niecałe 2 minutki. Gdy wszyscy liczący się zawodnicy byli już na mecie mój czas zamykał 10 Open a w kategorii pozwalał zajmować 4 miejsce. Taki wynik też znalazł się w wynikach oficjalnych. Nie jest to powód do wstydu ale też niekontrolowanego zachwytu, mam w sobie jeszcze spore rezerwy, wiem w którym miejscu jestem i pojechałem na miarę obecnych możliwości.
Po długim postoju na mecie zjazd nie należał do przyjemności, ciężko się było zagrzać, ale bezpiecznie zjechałem do Milówki skąd do dobrej kiełbasie z grilla ruszyłem w spokojnym tempie do Bielska.
Start nie wyszedł mi zupełnie, nie mogłem się wpiąć a później złapać rytmu na kostce brukowej, straciłem kilka sekund a kolejne zostawiłem na kostce musząc lawirować przed zawodnikami którzy start mieli nawet za 30 minut i nie musiało ich być w okolicy startu. Po minucie walki z trasą wjechałem na asfaltowy odcinek, moc była niezła ale nie byłem przekonany czy utrzymam ten pułap do końca. Wydawało mi się jednak, że jadę słabo bo nie byłem w stanie jechać nawet 20 km/h, oczywiście nie wpadłem na to, że czołowy wiatr może zabierać szybkość i to w znacznym stopniu. Gdy zacząłem doganiać zawodniczki startujące przede mną stwierdziłem, że tak źle nie jest. Trochę straciłem podczas przejazdu pod ekspresówką oraz na szukaniu optymalnego przełożenia na kolejnym trudniejszym fragmencie. Cisnąłem jednak z niezłą mocą więc motywacja była aby utrzymać ten poziom. Niestety każde wypłaszczenie na trasie i mieszanie biegami to starty czasu które wraz z dystansem od startu nabierały coraz większych rozmiarów. Cały czas przesuwałem się do przodu, z równą częstotliwością wyprzedzając kolejne osoby, dobra i efektywna jazda skończyła się w momencie końca odcinka gdzie dawniej leżała kostka brukowa. Od tego momentu Waty nie były już tak dobre a jazda strasznie szarpana, odliczałem już dystans do końca. Gdzieś po 20 minutach już nie było takiej motywacji do mocnej jazdy jak na początku, później pojawiły się jakieś samochody które zmusiły mnie do zmiany toru i bardzo kontrolowanej jazdy. Przed wjazdem na płyty prowadzące do mety popełniłem największy błąd na trasie, zamiast jechać sobie lewą stroną gdzie nikt nie jechał zjechałem na prawą i szybko dojechałem do 2 zawodniczek i nie bardzo miałem jak wyprzedzić więc spokojniej niż byłem w stanie dojechałem do mety. Z czasu byłem umiarkowanie zadowolony, ale już starta do Przemka Niemca nie była tak duża jak na Rurze na Kocierz więc z całości czasówki byłem zadowolony. Dziwnie się czułem czekając na rozwój wydarzeń już na mecie. Mocno wiało więc założyłem rękawki które momentami nie wystarczały do komfortu termicznego. Widząc w jakim tempie inni dojeżdżają do mety byłem pewny, że mój czas przejazdu jest słaby ale tak nie było. Długo miałem najlepszy czas w kategorii M3 oraz utrzymywałem się w czołówce Open, dopiero przejazd faworyta zawodów – Alexeya Kmetsa zmienił klasyfikację Open. Na Kocierzu miałem czas gorszy od niego o prawie 4 minuty a tutaj niecałe 2 minutki. Gdy wszyscy liczący się zawodnicy byli już na mecie mój czas zamykał 10 Open a w kategorii pozwalał zajmować 4 miejsce. Taki wynik też znalazł się w wynikach oficjalnych. Nie jest to powód do wstydu ale też niekontrolowanego zachwytu, mam w sobie jeszcze spore rezerwy, wiem w którym miejscu jestem i pojechałem na miarę obecnych możliwości.
Po długim postoju na mecie zjazd nie należał do przyjemności, ciężko się było zagrzać, ale bezpiecznie zjechałem do Milówki skąd do dobrej kiełbasie z grilla ruszyłem w spokojnym tempie do Bielska.
Trening 46
Czwartek, 19 maja 2022 Kategoria 0-50, Cube '22, Szosa, Trening 2022, w grupie
Km: | 48.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:00 | km/h: | 24.00 |
Pr. maks.: | 83.00 | Temperatura: | 20.0°C | HRmax: | HRavg | ||
Kalorie: | 1328kcal | Podjazdy: | 1090m | Sprzęt: Litening C:62 Pro | Aktywność: Jazda na rowerze |
Spokojny wyjazd w towarzystwie na kawę na Kubalonce. Po raz
pierwszy doceniłem istnienie roweru elektrycznego, aby niejeżdżący na co dzień
osoby mogły ze mną jechać skorzystały z rowerów elektrycznych i mogliśmy jechać
nieco mocniejszym tempem. Czasu na to by jechać z domu do Wisły i spowrotem nie
miałem więc łatwiej było podjechać samochodem do Szczyrku gdzie znajduje się
wypożyczalnia rowerów elektrycznych. Tym razem nie skusiłem się na
przetestowanie tego wynalazku i w towarzystwie 3 rowerów elektrycznych ruszyłem
na Salmopol. Jechało się całkiem nieźle, noga podawała dużo lepiej niż dzień
wcześniej na treningu po którym byłem nieźle ujechany. Coś chyba drgnęło bo
zarówno szybko się zregenerowałem jak i mogłem korzystać z nieco lepszej nogi
co z kolei wpłynęło na dużo przyjemniejszą jazdę. Na zjeździe do Wisły przed szybszą jazdą powstrzymywały
mnie samochody których i w samej Wiśle było całkiem sporo. Stwierdziłem, że
jazda przez Zameczek może być dla mnie zbyt męcząca więc pojechaliśmy przez
rondo na Oazie i główną drogą na Kubalonkę. Była motywacja do tego by szybciej
wjechać na górę, nie miałem przewagi nad elektrykami więc z bananem na ustach
wjechałem jako ostatni z grupki na przełęcz. Dobra kawa i deser lodowy były
warte wysiłku, bardzo lubię takie wyjazdy bo są tą bardziej przyjemną odsłoną
kolarstwa. Posiadówka trochę się przeciągnęła więc zdecydowaliśmy się na zjazd
Zameczkiem, tutaj już miałem przewagę nad elektrykami więc na nowym asfalcie
przed Nową Osadą zwolniłem i wtedy grupa znowu się zjechała. Na deser czekał
nas jeszcze podjazd na Salmopol, zawsze lubię podjeżdżać tą drogą więc teraz w
spokojnym tempie była to czysta przyjemność. Na zjeździe zrobiło się już trochę
chłodno ale pora była późna więc można było się tego spodziewać. Towarzysze
zadowoleni z przejażdżki więc i ja nie widzę powodu aby czuć się inaczej. Przed
startowym weekendem taki wyjazd był idealnym rozwiązaniem.
Trening 45
Środa, 18 maja 2022 Kategoria 0-50, blisko domu, Cube '22, Ćwiczenia, Samotnie, Szosa, Trening 2022
Km: | 45.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:46 | km/h: | 25.47 |
Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | 129( 66%) | |
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Litening C:62 Pro | Aktywność: Jazda na rowerze |
Kilka razy w roku trafia się trening którego bardzo nie lubię ale poprawia wydolność organizmu w beztlenie i warto go robić. Aby dobrze się rozgrzać wybrałem dłuższy wariant dojazdu do Straconki. Jadąc tradycyjną drogą miałbym problem aby przeprowadzić dokładną rozgrzewkę, a wybierając wariant przez Lipnik miałem na to sporo czasu. Nie czułem się jakoś szczególnie dobrze a byłem wręcz zmęczony przed jazdą ale nie mogę zbyt łatwo rezygnować z treningów więc po solidnej rozgrzewce ruszyłem z kopyta pod Przegibek. Zacząłem zbyt mocno a później miałem problem aby utrzymać założoną moc na powtórzeniach, starałem się jak mogłem ale zdarzyły się powtórzenia na których nie utrzymałem założonej mocy. Sporo problemów sprawił sprzęt a konkretnie przednia przerzutka która czasami nie chciała wrzucić na blat. Druga seria powtórzeń na większym zmęczeniu była jeszcze trudniejsza. Tutaj znowu problemy z utrzymaniem mocy ale jakoś udało się wytrzymać 12 powtórzeń po których mogłem już spokojniej jechać w kierunku domu. Dołożyłem sobie kilka podjazdów na trasie i nieco ujechany dojechałem do domu. Bałem się tego treningu i cieszę się, że mam już go za sobą.
Rozgrzewka i rozjazd
Sobota, 14 maja 2022 Kategoria 50-100, Cube '22, Samotnie, Szosa
Km: | 50.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:20 | km/h: | 21.43 |
Pr. maks.: | 45.00 | Temperatura: | 17.0°C | HRmax: | HRavg | ||
Kalorie: | 990kcal | Podjazdy: | 550m | Sprzęt: Litening C:62 Pro | Aktywność: Jazda na rowerze |