Wpisy archiwalne w kategorii
Zawody 2023
Dystans całkowity: | 1097.00 km (w terenie 83.00 km; 7.57%) |
Czas w ruchu: | 50:45 |
Średnia prędkość: | 21.62 km/h |
Maksymalna prędkość: | 80.00 km/h |
Suma podjazdów: | 20643 m |
Maks. tętno maksymalne: | 188 (96 %) |
Maks. tętno średnie: | 179 (91 %) |
Suma kalorii: | 30215 kcal |
Liczba aktywności: | 22 |
Średnio na aktywność: | 49.86 km i 2h 18m |
Więcej statystyk |
Roztrenowanie 5
Sobota, 7 października 2023 Kategoria 100-200, Basso '23, Samotnie, Szosa, w grupie, Zawody 2023
Km: | 102.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:37 | km/h: | 28.20 |
Pr. maks.: | 65.00 | Temperatura: | 20.0°C | HRmax: | 181181 ( 92%) | HRavg | 146( 74%) |
Kalorie: | 730kcal | Podjazdy: | 1330m | Sprzęt: Astra Chorus 2022 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Piątek był
dniem aktywnym ale w inny sposób, najpierw odwiozłem rower do nowego
właściciela za Żywiec, później z żoną na grzyby w polecone miejsce w Przyłękowie
a następnie basen w Leśnej i kolacja w Żywcu.
Sobota to kolejne aktywności nie tylko rowerowe. O 8 byłem umówiony na Paintball ze znajomymi więc pojechałem tam na rowerze, trochę błądząc w Hałcnowie ale wybrałem po prostu dłuższą trasę dojazdu i trafiłem tam gdzie trzeba. Już na dojeździe jechało się źle więc pozwoliłem sobie na wypicie jednego piwa przed wejściem na pole gry. Dwa szybkie mecze musiały mi wystarczyć bo już o 11 miałem być w Landku na Zakończeniu Sezonu z Jas-Kółkami. Pierwszy mecz zakończył się dla mnie boleśnie, oddałem mało strzałów ale dwa celne, z czego jeden zostawił ślad na ubraniu rywala, później problemy z markerem i chwila nieuwagi i dostałem boleśnie w głowę. Musiałem zejść, drugi mecz to krótka piłka, wystrzeliłem w momencie magazynek, oddając znów dwa celne strzały tylko kulki nie zostawiły śladów na ciele rywala ale brakło napojów w magazynku i musiałem zejść. Trochę się zasiedziałem i mocno musiałem jechać aby wyrobić się na 11. Zdążyłem na styk ale czasu wystarczyło tylko na rozebranie ciuchów i założenie numerka. Od startu trzymałem się z tyłu wychodząc na czoło dopiero na podjeździe. Pierwsza próba ataku od razu oznaczała ogromny ból kręgosłupa, nie byłem w stanie jechać tak mocno więc odpuściłem ale i tak jechałem na czele. Drugi tak bólu na pozornie łatwym odcinku i chwila na rozprostowanie pleców od razu zrobiła różnicę kilkudziesięciu metrów. Nie byłem w stanie jechać mocno a atak z przodu już poszedł, jechałem chyba na 8 pozycji i dopiero na podjeździe pod Łazy byłem w stanie mocniej pociągnąć. Nie był to poziom do którego zdążyłem się przyzwyczaić ale stale nadrabiałem więc tragedii nie było. Jechałem cały czas konsekwentnie ale asekuracyjnie aby nie wywołać bólu pleców, w sumie jechałem jak Roglic na Lomabrdii, zostawałem co chwilę na parę metrów by później znowu odjeżdżać. Pierwsza runda wyglądała jako tako a druga już słabsza ale udało się dojechać do 3 zawodnika i znowu jadąc jak Roglic kontrolować sytuację, mimo słabego dnia byłem w stanie wyszarpać 3 miejsce na ostatnim podjeździe. Cały dzień na rowerze potraktowałem jako dobrą zabawę a wieczorem świetnie spędziłem czas z żoną i znajomi przy kociołku świeżej zupy grzybowej.
Rzt#5 - Dobra zabawa | Ride | Strava
Sobota to kolejne aktywności nie tylko rowerowe. O 8 byłem umówiony na Paintball ze znajomymi więc pojechałem tam na rowerze, trochę błądząc w Hałcnowie ale wybrałem po prostu dłuższą trasę dojazdu i trafiłem tam gdzie trzeba. Już na dojeździe jechało się źle więc pozwoliłem sobie na wypicie jednego piwa przed wejściem na pole gry. Dwa szybkie mecze musiały mi wystarczyć bo już o 11 miałem być w Landku na Zakończeniu Sezonu z Jas-Kółkami. Pierwszy mecz zakończył się dla mnie boleśnie, oddałem mało strzałów ale dwa celne, z czego jeden zostawił ślad na ubraniu rywala, później problemy z markerem i chwila nieuwagi i dostałem boleśnie w głowę. Musiałem zejść, drugi mecz to krótka piłka, wystrzeliłem w momencie magazynek, oddając znów dwa celne strzały tylko kulki nie zostawiły śladów na ciele rywala ale brakło napojów w magazynku i musiałem zejść. Trochę się zasiedziałem i mocno musiałem jechać aby wyrobić się na 11. Zdążyłem na styk ale czasu wystarczyło tylko na rozebranie ciuchów i założenie numerka. Od startu trzymałem się z tyłu wychodząc na czoło dopiero na podjeździe. Pierwsza próba ataku od razu oznaczała ogromny ból kręgosłupa, nie byłem w stanie jechać tak mocno więc odpuściłem ale i tak jechałem na czele. Drugi tak bólu na pozornie łatwym odcinku i chwila na rozprostowanie pleców od razu zrobiła różnicę kilkudziesięciu metrów. Nie byłem w stanie jechać mocno a atak z przodu już poszedł, jechałem chyba na 8 pozycji i dopiero na podjeździe pod Łazy byłem w stanie mocniej pociągnąć. Nie był to poziom do którego zdążyłem się przyzwyczaić ale stale nadrabiałem więc tragedii nie było. Jechałem cały czas konsekwentnie ale asekuracyjnie aby nie wywołać bólu pleców, w sumie jechałem jak Roglic na Lomabrdii, zostawałem co chwilę na parę metrów by później znowu odjeżdżać. Pierwsza runda wyglądała jako tako a druga już słabsza ale udało się dojechać do 3 zawodnika i znowu jadąc jak Roglic kontrolować sytuację, mimo słabego dnia byłem w stanie wyszarpać 3 miejsce na ostatnim podjeździe. Cały dzień na rowerze potraktowałem jako dobrą zabawę a wieczorem świetnie spędziłem czas z żoną i znajomi przy kociołku świeżej zupy grzybowej.
Rzt#5 - Dobra zabawa | Ride | Strava
Uphill MTB Stożek 2023
Niedziela, 1 października 2023 Kategoria 0-50, ROMET '23, Samotnie, teren, Zawody 2023
Km: | 4.00 | Km teren: | 2.00 | Czas: | 00:20 | km/h: | 12.00 |
Pr. maks.: | 28.00 | Temperatura: | 14.0°C | HRmax: | 187187 ( 95%) | HRavg | 179( 91%) |
Kalorie: | 345kcal | Podjazdy: | 370m | Sprzęt: Evo 2 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Ostatni, oficjalny
start sezonu – XVII Uphill MTB Stożek kończę z 12 czasem open, 8 wśród
zawodników bez licencji i 6 w kategorii M3. Ze swojej jazdy nie jestem
zadowolony ale pojechałem na tyle ile mogłem, na ile pozwolił mi organizm. Udało
się poprawić czas sprzed 6 lat o 2 minuty z czego mogę być zadowolony. Kilka
razy musiałem z powodu bólu kręgosłupa zejść z roweru bo nie byłem w stanie utrzymać
pozycji na rowerze i ratowałem się przed upadkiem na plecy. Cały sezon
przyjdzie jeszcze czas podsumować ale już teraz mogę powiedzieć, że to był mój
najlepszy sezon w życiu okraszony wieloma świetnymi wynikami sportowymi.
Niestety drugą stroną medalu są problemy z kręgosłupem które doskwierają już do
tego stopnia, że musiałem zrezygnować z
wielu startów w MTB dla własnego bezpieczeństwa. Na 99 % był to ostatni start w
barwach Jas-Kółek, na planowanie kolejnego sezonu przyjdzie jeszcze czas, już
teraz wiem, że czeka mnie najmniej 2 miesięczna przerwa od jakichkolwiek
treningów ale nim to nastąpi skupiam się na roztrenowaniu.
S#21 - Uphill Stożek 2023 - 12 open, 6 kat. | Ride | Strava
S#21 - Uphill Stożek 2023 - 12 open, 6 kat. | Ride | Strava
Do Vrchu Pusteven 2023
Sobota, 16 września 2023 Kategoria 0-50, Basso '23, Samotnie, Szosa, Zawody 2023
Km: | 6.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:17 | km/h: | 21.18 |
Pr. maks.: | 28.00 | Temperatura: | 20.0°C | HRmax: | 185185 ( 94%) | HRavg | 179( 91%) |
Kalorie: | 399kcal | Podjazdy: | 420m | Sprzęt: Astra Chorus 2022 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Kolejny start w Czechach – Do Vrchu Pusteven kończę z 2 czasem w kategorii B. Ze startu jestem zadowolony ponieważ nie byłem do zawodów optymalnie przygotowany, balowanie do piątkowego ranka na weselu i złapanie 3 kilogramów wagi po Tatrze nie były sprzyjającymi okolicznościami do walki na czasówce. Zachowałem więc bardzo luźne podejście do tematu które sprawdziło się już podczas Tatry. Dałem z siebie wszystko, pojechałem czasówkę z najlepszą mocą bezwzględną i urwałem kilka sekund z wyniku sprzed roku gdy na wadze było prawie 5 kilogramów mniej. Czechy są dla mnie szczęśliwe i zwykle z miłą chęcią wracam na zawody z cyklu Spac. Bardzo lubię statystyki z których wynika, że ostatnie 9 startów w cyklu Spac kończyłem albo na 4 albo na 2 miejscu. W ubiegłym roku przy 4 startach byłem aż 3 razy na miejscu 4 i raz drugi a w tym roku karta się odwróciła i po 4 miejscu na początku kolejne starty kończyłem na 2 miejscu. Za rok już na tych zawodach postaram się być optymalnie przygotowany i walczyć o lepszy czas.
S#20 - Spac Do vrčhu Pusteven 2023 - 10 open, 2 kat. | Ride | Strava
S#20 - Spac Do vrčhu Pusteven 2023 - 10 open, 2 kat. | Ride | Strava
Tatra Road Race 2023
Sobota, 9 września 2023 Kategoria 50-100, Basso '23, Góry, Samotnie, Szosa, w grupie, Wyścig, Zawody 2023
Km: | 59.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:03 | km/h: | 28.78 |
Pr. maks.: | 79.00 | Temperatura: | 24.0°C | HRmax: | 188188 ( 96%) | HRavg | 168( 86%) |
Kalorie: | 1929kcal | Podjazdy: | 1730m | Sprzęt: Astra Chorus 2022 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Po raz pierwszy na Tatrze
pojawiłem się bezpośrednio przed startem, bez noclegu w Kościelisku lub Zakopanem.
Miałem dużo czasu na formalności, rozgrzewkę i spokojne odstawienie rzeczy na
miejsce noclegu. Wsunąłem też lekki ale wysokowęglowodanowy posiłek i ruszyłem
na rozgrzewkę. Miałem ten komfort, że startowałem z pierwszego sektora i mogłem
pojawić się w ostatniej chwili na starcie.
Po stracie bardzo spokojny zjazd w dół i dzięki temu już na początku podjazdu znalazłem się z przodu, tego jeszcze na tym wyścigu nie grali. Nie chciałem się ujechać na samym początku więc i tempo jakie dyktowałem nie było kosmicznie mocne. Rywale ruszyli dopiero pod Butorowy, tam początkowo trzymałem się około 15 pozycji aby na ostatnich 500 metrach wyjść na czoło. Jechałem stopniowo coraz mocniej będąc w grze o premię górską na Bachledówce, ostatecznie Piotr Bochnak i Emanuel Piaskowy wyskoczyli mi z koła i na premii byłem 3 open. W dół tempo nie było zbyt szaleńcze więc zjechała się grupka około 15 osób co dawało nadzieję na dobrą współpracę na kolejnych fragmentach wyścigu. Ostrysz w moim wykonaniu był mocny, z około 10 pozycji przeskoczyłem na 2 miejsce mając bardzo komfortową sytuację na zjeździe. To czego się bałem stało się już na kolejnym, długim podjeździe pod Machnówkę, zaczęło się oglądanie jeden na drugiego i mało kto miał ochotę dyktować tempo. Mi to odpowiadało bo nie musiałem jechać na maksa i mogłem chwilę odpocząć. Im bliżej ścianki na koniec tym mocniejsza jazda i po tym podjeździe było nas w czołówce już tylko 7 osób. Wiedziałem co muszę robić aby pozostać w grze o czołowe miejsca, musiałem jechać możliwie mocno w dół by nie zostać, tempo znowu nie było szaleńcze więc bez problemów byłem w stanie jechać w grupce. Długi i zwykle dla mnie nudny podjazd przez Czerwienne jakoś przeleciał znowu raczej w atmosferze spokojnej jazdy, jedyne co zaczęło mnie bardzo martwić to spore grupki kolarzy z dystansu As które mijaliśmy. Decydujący moment na wyścigu to podjazd pod Bachledówkę gdzie poszedł atak i trzy osoby nam odjechały, chcąc czy nie chcąc nie byłem w stanie na niego odpowiedzieć, jechałem już na maksa i jeszcze musiałem się drzeć aby mieć wolną lewą stronę drogi. Na bufecie złapałem dwa kubki z wodą i arbuza i pozostała godzina jazdy do mety, już w 4 osobowym składzie. Tempo szło mocne, już nie tylko pod górę ale też w dół. Po zjeździe z Zębu towarzysze pojechali prosto a ja wiedziałem, że należy skręcić w lewo. Poczekałem na resztę grupy i zdążyłem nawet zatrzymać się za potrzebą. Zaczynaliśmy podjazd pod Słodyczki w 4 osoby i na końcu pierwszego sztywniejszego odcinka podjazdu mocniej pociągnąłem i odskoczyłem od grupy, postanowiłem jechać dalej tym tempem i zrobiłem niezłą różnicę już na jednym podjeździe. Dalej jechałem swoje co jakiś czas nerwowo odwracając się do tyłu. Musiałem ciągnąć już do mety ile miałem sił, Ostrysz poszedł naprawdę nieźle i wciąż miałem przewagę, nawet bardzo asekuracyjny zjazd nie zmienił zupełnie sytuacji. Ostatni podjazd już był męczący, nie byłem w stanie generować już takiej mocy jak wcześniej ale wciąż to było ponad 4 W/kg, dojechałem na Butorowy skąd do mety już tylko 3500 metrów, z czego tylko ostatnie 400 pod górę. Zjazd był całkiem niezły w moim wykonaniu i gdy tylko ruszyłem już na metę byłem przekonany, że nikt mnie już nie dogoni. Wykrzesałem z siebie jeszcze ostatki mocy i szczęśliwy wjechałem na metę.
Od pierwszego startu w tym wyścigu marzyłem o tym by kiedyś znaleźć się w top 10 open i na podium w kategorii wiekowej. Udało się to osiągnąć w 5 starcie. Zrobiłem swoje, forma i szczęście dopisało więc śmiało mogę uznać ten wyścig za życiowy. Co prawda chciałoby się podobny wynik osiągnąć na dłuższym dystansie ale na ten moment nie byłem na to odpowiednio przygotowany, na dystansie As lub Hell, poza świetną postawą na podjazdach, trzeba znacznie lepiej zjeżdżać i mieć naprawdę wysoką kondycję fizyczną, u mnie pary wystarcza na 2 godziny jazdy więc nie zamieniłbym tego 4 miejsca na Hard, na 15 w As czy 30 miejsce open na dystansie Hell. Nie wiem czy za rok pojawię się na Tatrze ale oficjalnie już po raz 5 z rzędu będzie mi przysługiwał 1 sektor startowy.
Po stracie bardzo spokojny zjazd w dół i dzięki temu już na początku podjazdu znalazłem się z przodu, tego jeszcze na tym wyścigu nie grali. Nie chciałem się ujechać na samym początku więc i tempo jakie dyktowałem nie było kosmicznie mocne. Rywale ruszyli dopiero pod Butorowy, tam początkowo trzymałem się około 15 pozycji aby na ostatnich 500 metrach wyjść na czoło. Jechałem stopniowo coraz mocniej będąc w grze o premię górską na Bachledówce, ostatecznie Piotr Bochnak i Emanuel Piaskowy wyskoczyli mi z koła i na premii byłem 3 open. W dół tempo nie było zbyt szaleńcze więc zjechała się grupka około 15 osób co dawało nadzieję na dobrą współpracę na kolejnych fragmentach wyścigu. Ostrysz w moim wykonaniu był mocny, z około 10 pozycji przeskoczyłem na 2 miejsce mając bardzo komfortową sytuację na zjeździe. To czego się bałem stało się już na kolejnym, długim podjeździe pod Machnówkę, zaczęło się oglądanie jeden na drugiego i mało kto miał ochotę dyktować tempo. Mi to odpowiadało bo nie musiałem jechać na maksa i mogłem chwilę odpocząć. Im bliżej ścianki na koniec tym mocniejsza jazda i po tym podjeździe było nas w czołówce już tylko 7 osób. Wiedziałem co muszę robić aby pozostać w grze o czołowe miejsca, musiałem jechać możliwie mocno w dół by nie zostać, tempo znowu nie było szaleńcze więc bez problemów byłem w stanie jechać w grupce. Długi i zwykle dla mnie nudny podjazd przez Czerwienne jakoś przeleciał znowu raczej w atmosferze spokojnej jazdy, jedyne co zaczęło mnie bardzo martwić to spore grupki kolarzy z dystansu As które mijaliśmy. Decydujący moment na wyścigu to podjazd pod Bachledówkę gdzie poszedł atak i trzy osoby nam odjechały, chcąc czy nie chcąc nie byłem w stanie na niego odpowiedzieć, jechałem już na maksa i jeszcze musiałem się drzeć aby mieć wolną lewą stronę drogi. Na bufecie złapałem dwa kubki z wodą i arbuza i pozostała godzina jazdy do mety, już w 4 osobowym składzie. Tempo szło mocne, już nie tylko pod górę ale też w dół. Po zjeździe z Zębu towarzysze pojechali prosto a ja wiedziałem, że należy skręcić w lewo. Poczekałem na resztę grupy i zdążyłem nawet zatrzymać się za potrzebą. Zaczynaliśmy podjazd pod Słodyczki w 4 osoby i na końcu pierwszego sztywniejszego odcinka podjazdu mocniej pociągnąłem i odskoczyłem od grupy, postanowiłem jechać dalej tym tempem i zrobiłem niezłą różnicę już na jednym podjeździe. Dalej jechałem swoje co jakiś czas nerwowo odwracając się do tyłu. Musiałem ciągnąć już do mety ile miałem sił, Ostrysz poszedł naprawdę nieźle i wciąż miałem przewagę, nawet bardzo asekuracyjny zjazd nie zmienił zupełnie sytuacji. Ostatni podjazd już był męczący, nie byłem w stanie generować już takiej mocy jak wcześniej ale wciąż to było ponad 4 W/kg, dojechałem na Butorowy skąd do mety już tylko 3500 metrów, z czego tylko ostatnie 400 pod górę. Zjazd był całkiem niezły w moim wykonaniu i gdy tylko ruszyłem już na metę byłem przekonany, że nikt mnie już nie dogoni. Wykrzesałem z siebie jeszcze ostatki mocy i szczęśliwy wjechałem na metę.
Od pierwszego startu w tym wyścigu marzyłem o tym by kiedyś znaleźć się w top 10 open i na podium w kategorii wiekowej. Udało się to osiągnąć w 5 starcie. Zrobiłem swoje, forma i szczęście dopisało więc śmiało mogę uznać ten wyścig za życiowy. Co prawda chciałoby się podobny wynik osiągnąć na dłuższym dystansie ale na ten moment nie byłem na to odpowiednio przygotowany, na dystansie As lub Hell, poza świetną postawą na podjazdach, trzeba znacznie lepiej zjeżdżać i mieć naprawdę wysoką kondycję fizyczną, u mnie pary wystarcza na 2 godziny jazdy więc nie zamieniłbym tego 4 miejsca na Hard, na 15 w As czy 30 miejsce open na dystansie Hell. Nie wiem czy za rok pojawię się na Tatrze ale oficjalnie już po raz 5 z rzędu będzie mi przysługiwał 1 sektor startowy.
Trening 84
Niedziela, 3 września 2023 Kategoria 50-100, Basso '23, Samotnie, Szosa, w grupie, Zawody 2023
Km: | 64.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:17 | km/h: | 28.03 |
Pr. maks.: | 61.00 | Temperatura: | 16.0°C | HRmax: | 182182 ( 93%) | HRavg | 120( 61%) |
Kalorie: | 1553kcal | Podjazdy: | 893m | Sprzęt: Astra Chorus 2022 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Coroczny Rajd z Metą na Równicy w tym roku rozgrywany był w zmiennych
warunkach pogodowych. Wyjeżdżając z domu było pogodnie ale mocno wiało, przez
to nie tak sprawnie jak myślałem poszła jazd do Skoczowa. Byłem tam kilka minut
później niż zamierzałem ale udało się w grupie dojechać do Ustronia gdzie
zaczęło padać. Oberwanie chmury trwało chwilę ale organizm w tym czasie zdążył
się wychłodzić, po starcie ciężko było ruszyć a kolejne oberwanie chmury na
podjeździe nie pomogło mi w złapaniu swojego rytmu. Gdy zostałem sam z przodu ruszyłem
mocno dopiero na kostce brukowej, przez 10 minut jechałem swoje ale brakło mnie
na ostatnich 500 metrach podjazdu. Tak czasami bywa, w dużej wilgotności
powietrza i słabej widoczności jaka była bliżej szczytu Równicy po prostu sobie
nie radzę. Wyrównałem jednak czas sprzed 3 lat, przy wyższej wadze i ogólnie
innej dyspozycji niż wówczas, mogę uznać to za sukces. Po długim postoju na
Równicy zupełnie odpuściłem sobie zjazd i w dobrym tempie wróciłem do domu. Przygotowania
do TRR dobiegły końca, pozostało tylko dobrze zregenerować się przed startem i
w sobotę pokazać swoje najlepsze strony.
T#88 - Król Równicy | Ride | Strava
T#88 - Król Równicy | Ride | Strava
Road Trophy Etap 3
Niedziela, 20 sierpnia 2023 Kategoria 50-100, Basso '23, Góry, Samotnie, Szosa, Wyścig, Zawody 2023
Km: | 74.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:31 | km/h: | 29.40 |
Pr. maks.: | 72.00 | Temperatura: | 28.0°C | HRmax: | 177177 ( 90%) | HRavg | 151( 77%) |
Kalorie: | 2191kcal | Podjazdy: | 1560m | Sprzęt: Astra Chorus 2022 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Ostatni etap to już inna bajka
ogień pod górę, jak najlepsza jazda w dół i trudne zadanie do wykonania,
nadrobić ponad 2 minuty starty do 3 miejsca w kategorii na wyścigu i top 10
open. Znowu zmuszony byłem do ataku, pod Koczy Zamek odskoczyłem i nie odpuściłem
do samej mety. Nie tylko nadrobiłem minuty nad rywalami ale zbliżyłem się do 2
grupy walczącej o 4 miejsce open. Nigdy nie byłem tak wysoko na wyścigu górskim
i nawet mimo tej mało licznej obsady zawodów jest to mój mały sukces. Ostatni
raz top 3 w kategorii w wyścigu górskim zanotowałem blisko 10 lat temu. Moja
jazda w grupie i zjazdy pozostawiają sporo do życzenia ale moc w nogach pozwala
nadrabiać chociaż część start poniesionych z powodu słabych stron. Gdyby 2 etap
był bardziej górski to może byłoby lepiej, do wyścigu byłem przygotowany
optymalnie i na żadnym z podjazdów nie brakowało mi mocy a czasówka na poziomie
Piotrka Tomany czy Michała Przybysza jest idealnym potwierdzeniem tego, że
jestem w dobrej dyspozycji.
S#18 - Ujsoły Road Trophy 2023 etap 3 - 7 open, 3 kat. | Ride | Strava
S#18 - Ujsoły Road Trophy 2023 etap 3 - 7 open, 3 kat. | Ride | Strava
Road Trophy Etap 2
Sobota, 19 sierpnia 2023 Kategoria 50-100, avg>30km\h, Basso '23, Samotnie, Szosa, Trening 2023, w grupie, Wyścig, Zawody 2023
Km: | 98.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:54 | km/h: | 33.79 |
Pr. maks.: | 76.00 | Temperatura: | 27.0°C | HRmax: | 180180 ( 92%) | HRavg | 145( 74%) |
Kalorie: | 2584kcal | Podjazdy: | 1190m | Sprzęt: Astra Chorus 2022 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Drugi etap to jakieś
nieporozumienie, na podjazdach byłem tam gdzie trzeba a na zjazdach się
totalnie pogubiłem i straty czasu były nie do odrobienia. Musiałem podejmować
próby ataków i na najdłuższym podjeździe na trasie odjechałem od grupy w której
było sporo rywali z kategorii, przed metą zaczęło padać, na jednym z łuków
utraciłem przyczepność i driftowałem, udało się doścignąć małą grupkę ale na
finiszu już nie walczyłem. Na mecie byłem zrezygnowany, rozbity tą fatalną
jazdą po płaskim i w dół.
S#17 - Ujsoły Road Trophy 2023 - etap 2 - 16 open, 6 kat. | Ride | Strava
S#17 - Ujsoły Road Trophy 2023 - etap 2 - 16 open, 6 kat. | Ride | Strava
Road Trophy Etap 1
Piątek, 18 sierpnia 2023 Kategoria 0-50, Basso '23, Samotnie, Szosa, Zawody 2023
Km: | 6.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:16 | km/h: | 22.50 |
Pr. maks.: | 37.00 | Temperatura: | 22.0°C | HRmax: | 184184 ( 94%) | HRavg | 172( 88%) |
Kalorie: | 357kcal | Podjazdy: | 290m | Sprzęt: Astra Chorus 2022 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Pierwszy etap Road Trophy to jak
zazwyczaj bywało – czasówka na zupełnie nieznanej mi trasie. Po pracy
przyjechałem na start. Czasu zbyt wiele nie było więc szybkie załatwianie formalności
w biurze zawodów, trochę rozmów ze znajomymi i rozgrzewka. Nie nastawiałem się
na nic konkretnego, miałem mocno jechać początek i w trupa drugą część trasy. Utrzymując
około 5 W/kg przez 8 minut byłem w stanie dołożyć 40 Watów podczas kolejnych 8
minut. To był prawdziwy ogień, kilka razy musiałem zwolnić i dokładnie nie wiedziałem
gdzie jest meta. Jakieś rezerwy jeszcze zostały ale czekały na mnie jeszcze 2
etapy.
S#16 - Ujsoły Road Trophy 2023 etap 1 - 3 open, 2 kat. | Ride | Strava
S#16 - Ujsoły Road Trophy 2023 etap 1 - 3 open, 2 kat. | Ride | Strava
Uphill MTB Błatnia 2023
Sobota, 29 lipca 2023 Kategoria 0-50, ROMET '23, Samotnie, teren, Zawody 2023
Km: | 6.00 | Km teren: | 4.00 | Czas: | 00:27 | km/h: | 13.33 |
Pr. maks.: | 30.00 | Temperatura: | 20.0°C | HRmax: | 185185 ( 94%) | HRavg | 176( 90%) |
Kalorie: | 545kcal | Podjazdy: | 470m | Sprzęt: Evo 2 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Wczorajszy uphill MTB Brenna - Błatnia ukończyłem z 7 wynikiem open i 4 w kategorii M3. Po ostatnich opadach warunki do jazdy w terenie były bardzo trudne, w jednym miejscu na trasie uślizgło mi koło i musiałem zejść z roweru. Ogólnie organizm sprawiał wrażenie nieprzygotowanego do takiego wysiłku ale dawałem z siebie wszystko, urwałem nieco czasu z wyniku sprzed roku i mogę być z siebie zadowolony. Niemal przez całą trasę generowałem świetną moc co dobrze wróży przed kolejnymi startami. Za tydzień muszę pomyśleć nad lepszym BPS aby nogi były gotowe na ekstremalny wysiłek.
Bike Atelier Maraton Psary 2023
Niedziela, 23 lipca 2023 Kategoria 0-50, ROMET '23, Samotnie, Szosa, teren, Zawody 2023
Km: | 22.00 | Km teren: | 14.00 | Czas: | 00:54 | km/h: | 24.44 |
Pr. maks.: | 47.00 | Temperatura: | 28.0°C | HRmax: | 186186 ( 95%) | HRavg | 167( 85%) |
Kalorie: | 944kcal | Podjazdy: | 320m | Sprzęt: Evo 2 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Pierwszy po kontuzji dłoni start w MTB Bike Atelier Maraton w Psarach ukończyłem jako pierwszy na dystansie Mini. Spodziewałem się trudniejszej trasy a ta okazała się całkiem nudna, sporo odcinków prowadzących przez łąki i pola a także asfalty. Wyzwoliłem wszystko co we mnie najlepsze i miałem nieco szczęścia i to pozwoliło na metę wjechać jako pierwszy. Przy tak małej ilości treningu i wyczerpującej pracy jestem w stanie skutecznie walczyć wyłącznie na krótkich trasach. Progres w MTB jaki zrobiłem przez ostatni rok jest ogromny, noga sprawdzona na zróżnicowanej trasie więc można atakować Uphille.
S#14 - BAM Psary - 1 open Mini | Ride | Strava
S#14 - BAM Psary - 1 open Mini | Ride | Strava