Trening 37
Czwartek, 28 kwietnia 2022 Kategoria Trening 2022, Tlen, Szosa, Samotnie, Cube '22, avg>30km\h, 50-100
| Km: | 55.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:43 | km/h: | 32.04 |
| Pr. maks.: | 63.00 | Temperatura: | 17.0°C | HRmax: | 158158 ( 81%) | HRavg | 133( 68%) |
| Kalorie: | 1290kcal | Podjazdy: | 480m | Sprzęt: Litening C:62 Pro | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Po dwóch dniach z mocnymi treningami trafił się jeden lżejszy. Co jakiś czas przychodzi dzień w którym celem jazdy jest kawa. Miesiąc temu byłem na kawie w Międzybrodziu więc tym razem odwiedziłem miejsce gdzie również serwują dobrą kawę a także ciasta znajdujące się w Brennej. Zwykle do Brennej jadę dłuższą drogą a wracam najkrótszą więc znowu zastosowałem ten schemat. Zamiast bezpośrednio na Skoczów pojechałem na Bielowicko, Kowale i Pierściec, odkąd położono nowe nawierzchnie na drogach w Kowalach i Pierśćcu bardzo przyjemnie się tam jeździ. Dobra noga towarzyszyła mi od samego startu więc szybko leciałem kolejne kilometry, nieco czasu straciłem w Skoczowie gdzie dwa razy musiałem się zatrzymać ale później z wiatrem jechałem aż do Brennej, pedałując w równym rytmie miałem czas na kontrolowanie oddechu. Odkąd zażywam specjalne lekarstwa powoli mój układ oddechowy wraca do życia, od razu ma to odzwierciedlenie w wydolności organizmu. Nie spodziewałem się, że w nieco ponad godzinę już będę w Brennej, uznałem, że zasłużyłem na przerwę wiec zatrzymałem się w sprawdzonej kawiarni i zamówiłem kawę oraz szarlotkę na ciepło z lodami. Była równie dobra jak na Ochodzitej ale po niej nie chciało się wracać na rower. Dokładnie 40 minut wracałem do domu walcząc ze stałym oporem przeciwnego wiatru. Udowodniłem sobie, że też potrafię jeździć szybkie trasy, tą mogę uznać za płaską więc średnia 32 km/h nie jest wyczynem, zwłaszcza dla tak wytrenowanego kolarza i przy spokojnej jeździe. Potrzebowałem tego wyjazdu by nabrać sił na weekendowe kręcenie. Planuję majówkowy obóz treningowy by zbudować bazę pod kolejne zawody bo w maju czasu na regularne, długie treningi nie będzie i będę się musiał skupić na krótkich intensywnych sesjach treningowych.
Trening 36
Środa, 27 kwietnia 2022 Kategoria Trening 2022, teren, Romet '22, blisko domu, 0-50
| Km: | 20.00 | Km teren: | 12.00 | Czas: | 01:21 | km/h: | 14.81 |
| Pr. maks.: | 38.00 | Temperatura: | 15.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 707kcal | Podjazdy: | 520m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Krótki wypad w teren, planowałem pośmigać po ścieżkach w Cygańskim Lesie ale plany się zmieniły i ruszyłem na Przykrą. Po wczorajszym treningu nogi szybko się zregenerowały więc postanowiłem podjazd pojechać interwałowo. Spokojnie dojechałem do Jaworza skad ruszyłem w teren, nie chciało mi się zakładać pomiaru mocy przed jazdą więc jechałem na wyczucie, gdy robiło się stromo to cisnąłem prawie na maksa, gdy tylko nachylenie spadało odpuszczałem. Tym samym udało się zrobić 5 wysiłków po około 2 minuty w czasie 17 minutowej wspinaczki na przełęcz. Dobrze mi się jechało pod górę i nawet nawierzchnia mi nie przeszkadzała, dopiero przed Przykrą gdzie wysokie nachylenie zbiegło się z dużą ilością luźnych kamieni nie poradziłem sobie z podjazdem. Zwykle prowadziłem znacznie dłuższy odcinek więc tych 30 metrów z buta się nie wstydzę. Próbując łącznik do żółtego szlaku wpadłem w głębokie błoto. Przed zjazdem krótki postój, dwa telefony i ruszyłem, planowo do willi Relax. Mapa w Garminie nie chciała się władować więc kierowałem się oznaczeniami szlaków, to był błąd bo wylądowałem w Nałężu i musiałem przedostać się przez potok, niestety wody było tyle, że miałem ją w butach, przemoczony parłem już najszybszą drogą do domu. Szybkie suszenie i próba odporności, nie pojawił się nawet katar więc jest dobrze. Na szybsze zjazdy w terenie będę musiał jeszcze poczekać, noga pod górę jednak kręci nieźle i już teraz mogę sobie ostrzyć zęby na uphille.
Trening 35
Wtorek, 26 kwietnia 2022 Kategoria 50-100, Trening 2022, Szosa, Samotnie, Ćwiczenia, Cube '22, blisko domu
| Km: | 58.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:08 | km/h: | 27.19 |
| Pr. maks.: | 61.00 | Temperatura: | 11.0°C | HRmax: | 176176 ( 90%) | HRavg | 134( 68%) |
| Kalorie: | 1530kcal | Podjazdy: | 1270m | Sprzęt: Litening C:62 Pro | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
W końcu udało się zrealizować zaplanowany trening oparty na powtórzeniach. W ostatnim czasie nie było motywacji do takich wyzwań więc już pierwszy plus można wyciągnąć z tego dnia. Miałem ograniczony czas i w zasadzie dwie opcje do wyboru, rower w samochód i jazda do Ustronia by trzy razy wjechać na Równicę lub zaliczenie 4 razy Przegibka. Druga opcja wydawała mi się bardziej sensowna i postawiłem na nią. Noga niby dobrze kręciła ale czegoś brakowało, brakowało nieco mocy bo utrzymanie około 310 Wat już podczas rozgrzewki było wyzwaniem. Pierwszy podjazd na Przegibek szedł bardzo topornie, z trudem utrzymałem wskazane Waty ale czas podjazdu był bardzo dobry więc nie narzekałem. Na zjeździe znalazłem czas na doładowanie energii a także techniczne pokonywanie zakrętów. Po zjeździe bardzo krótki postój i ogień w górę, drugi podjazd mimo tego, że znowu miałem problemy z utrzymaniem Watów to był minimalnie lepszy. Po zjeździe do Bielska ruszyłem trzeci raz w górę, tutaj noga kręciła już całkiem nieźle ale Waty wyszły bardzo podobne jak za wcześniejszymi wjazdami. Zwykle po 3 podjazdach kończyłem taki trening ale musiałem znaleźć siły na czwarty. Jechało się całkiem nieźle pod górę i bez większych problemów utrzymałem Waty. Nie spodziewałem się tego, że dopiero za ostatnim razem noga będzie kręcić najlepiej. Po treningu wróciłem do domu, jak tylko jechałem spokojniej zrobiło mi się zimno. W końcówce walczyłem też z bardzo niestabilnym tętnem, w domu stwierdziłem, ze to wyłącznie wina pulsometru, wziąłem ten rezerwowy bo podstawowy omyłkowo znalazł się w pralce ze sportowymi ciuchami. Po tym treningu mogę stwierdzić, że coś ruszyło do przodu, czas budować formę na Uphille, szans na sprawdzenie nogi na podjazdach w czasie zawodów będzie w tym roku sporo i nie zamierzam na siłę szukać wyścigów aby walczyć na nich o przetrwanie.
Miasto 10
Poniedziałek, 25 kwietnia 2022 Kategoria 0-50, B"twin '22, blisko domu, Miasto, Szosa
| Km: | 43.00 | Km teren: | 4.00 | Czas: | 01:54 | km/h: | 22.63 |
| Pr. maks.: | 50.00 | Temperatura: | 9.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 212kcal | Podjazdy: | 350m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Rozjazd 9
Poniedziałek, 25 kwietnia 2022 Kategoria Samotnie, Regeneracja, blisko domu, 0-50
| Km: | 27.00 | Km teren: | 5.00 | Czas: | 01:27 | km/h: | 18.62 |
| Pr. maks.: | 52.00 | Temperatura: | 8.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 706kcal | Podjazdy: | 320m | Sprzęt: Evo 2 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Nowy tydzień
rozpocząłem od przejażdżki regeneracyjnej. Planowałem kręcić się po okolicznych
dróżkach i bezdrożach w obawie przed zapowiadanymi opadami deszczu. Wyjechałem
z domu i zorientowałem się, że nie zostawiłem klucza w miejscu w jakim zwykle
się znajduje więc wróciłem do domu robiąc krótką pętlę. Wtedy też wpadłem na
pomysł aby robić coraz większe pętle do momentu aż braknie dróg w okolicy. Tym
sposobem zrobiłem kolejną pętlę okrążającą dom, po niej wyszła kolejna, już z odcinkiem
terenowym, w zasadzie potencjał się skończył ale dołożyłem trudny podjazd, w
błocie i spokojnym tempie nie do podjechania więc kawałek pchałem rower w górę,
miałem już ponad godzinę w nogach więc nieco wydłużyłem pętlę kończąc ją w
momencie nim ślad na mapie przeciął ścieżkę z poprzedniej pętli. Udało się zrobić
4 pętle, przy dłuższym wyjeździe i dołożeniu gór dałoby się robić dłuższe pętle,
może kiedyś skuszę się na taki wyczyn. Ślad na mapie wyszedł ciekawy a noga
całkiem dobrze kręciła po maratonie, chyba było mi trzeba takiego konkretnego
przepalenia nogi albo wreszcie poczynione już jakiś czas temu kroki przynoszą
rezultaty i dyspozycja idzie do góry.
Rozgrzewka i rozjazd
Niedziela, 24 kwietnia 2022 Kategoria 0-50, Romet '22, Samotnie, teren
| Km: | 15.00 | Km teren: | 5.00 | Czas: | 01:00 | km/h: | 15.00 |
| Pr. maks.: | 25.00 | Temperatura: | 10.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 290kcal | Podjazdy: | 40m | Sprzęt: Evo 2 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Podsumowanie 17 tygodnia 2022
Niedziela, 24 kwietnia 2022 Kategoria Podsumowanie Tygodnia
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | min/km: | ||
| Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | |||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | ||||
Przez święta postanowiłem, że biorę się za konkretniejszy trening i na razie ciężko było się do tego zabrać. Udało się utrzymać wagę na poziomie z ostatnich tygodni więc jeden problem spadł mi z głowy. W głowie miałem start w zawodach w Rybniku więc do treningów też podchodziłem z pewnym dystansem. Miałem okazję sprawdzić się ponownie na dłuższym dystansie co dawno się nie udało, zbiegło się to wraz ze słabszą nogą i jazda była walką o przetrwanie ale mimo to nie wyglądała tak źle jak mogłem się tego spodziewać. Po raz pierwszy od ponad półtorej roku pojawiłem się na środowym treningu na rundach w Międzyrzeczu. Spodziewałem się, że zostanę wyjaśniony dosyć szybko i stało się tak już na początku pierwszej rundy, mimo to jadąc w trzeciej grupie zrobiłem konkretny trening. Całkiem nieźle radziłem sobie podczas jazdy w grupie, nieźle na podjazdach i zjazdach ale znowu sprzęt nie pozwolił na dynamiczną i równą jazdę. Na ostatniej rundzie spadł mi łańcuch i na szarym końcu dojechałem do ronda skąd w grupce wracaliśmy do Bielska. Na pagórkowatej trasie radziłem sobie niezbyt dobrze ale w górach już sytuacja wyglądałaby inaczej. Przejażdżki na rowerze MTB nie dały jasnej odpowiedzi na temat mojej dyspozycji w terenie. Pierwszy start w maratonie MTB okazał się dla mnie małym sukcesem. Po kilku słabszych tygodniach taki jasny punkt był bardzo potrzebny. Być może teraz będzie już dużo lepiej. Start w zawodach dał mi wiele odpowiedzi na pytania które mnie dręczyły. Na szybkiej trasie straciłem dużo na płaskim odcinku żwirowym, na zjeździe brakowało mi sporo do innych ale podjazdy i bardziej techniczne odcinki to był mój konik na maratonie, tam nie traciłem a nawet zyskiwałem. Podczas maratonu znowu wyszły wszystkie moje demony z dawnych lat, startując z ostatnich miejsc i po słabym początku wyścigu zyskałem sporo w dalszej części i zawaliłem finisz. Już teraz wiem jak przygotować się do następnego maratonu. Nad techniką w dalszym ciągu muszę pracować, doświadczenia wciąż mam bardzo mało. Przekonałem się do startów w MTB i być może później będę radził sobie coraz lepiej, na szosie przez lata pracowałem na lepsze wyniki a po przejściu do MTB od razu zacząłem z dużo wyższego poziomu. Poza treningami pojawił się promyk nadziei na poprawę wydolności mojego układu oddechowego i ogólnego stanu zdrowia. Jak tylko na dobre poprawi się pogoda i wzrośnie temperatura to przeczuwam, że dopiero nabiorę wiatru w żagle. Po raz kolejny poczułem radość mogąc przejechać się na dużo sztywniejszym rowerze, przymiarka do ramy zrobiona, rower zamówiony i gdy pojawi się osprzęt to sprzęt będzie gotowy do jazdy. W tym roku przy problemach z Di2 zacząłem poważnie myśleć o nowym rowerze a po wizycie w Hiszpani nie wyobrażam sobie dłuższego użytkowania hamulców obręczowych co pozwoli na skuteczniejszą jazdę nie tylko po górach. Gdybym chciał kupić sprzęt topowego producenta takiego jak Trek, Spec czy Giant czekałbym dużo dłużej a tak czekam tylko na osprzęt którego działanie jest dla mnie zupełną niewiadomą, po latach mniej lub bardziej owocnej współpracy z Shimano przechodzę na Campę, nowy rower jest dla mnie motywacją do treningów.
1.Dane o parametrach ciała:
Bez większych wahań wagi, tętna spoczynkowego czy ciśnienia.
2.Analiza obciążenia treningowego:
Przez ostatnie kilka tygodni trenowałem na niskich obciążeniach, parametry ustabilizowały się ale nie na takim poziomie który by mnie satysfakcjonował.
3.Recenzja miernika mocy Garmin Rally RS 200:
Po ponad 4 latach użytkowania miernika mocy Garmin Vector 2 zauważyłem dużą niestabilność pomiaru i wskazań mocy. Nieraz na płaskiej drodze przy równiej jeździe potrafił wskazywać nawet 100 Wat by kilka sekund później na wyświetlaczu było 200 Wat. Dotychczas nie zauważyłem innych problemów dotyczących tego miernika więc nie szukałem innych typów tylko postawiłem na najnowszy model – Rally. Miernika użytkuję głównie w rowerze szosowym więc na start kupiłem model przystosowany pod bloki szosowe. Postawiłem tym razem na Shimano i od razu zainwestowałem w wersję obustronną.
Co zyskałem dzięki zakupie nowego miernika?
Przede wszystkim miernik łączy się z innymi urządzeniami przy mocy zarówno ANT + jak i Bluetooth, brakowało mi tego w poprzednim mierniku.
Miernik można stosować zarówno w rowerze szosowym jak i górskim czy zastosowaniu różnych korpusów które da się bezproblemowo dokupić. Do poprzedniego ciężko było już znaleźć zamienniki.
Cały pomiar mocy zlokalizowany jest w osi i korpusie pedału, w poprzedniku denerwowały mnie zewnętrzne czujniki które dodatkowo nie wyglądały dobrze wizualnie.
Miernik mocy jest bardziej programowalny i szybciej się kalibruje niż poprzednik. W Vector 2 miernik działał poprawnie tylko w przypadku gdy działały oba czujniki a pedały były dokręcone z odpowiednią siłą. W Rally wystarczy dokręcić pedały bez użycia dużej siły i w przypadku rozładowania się baterii w jednym z czujników wystarczy, że działa tylko lewy i moc wskazywana na liczniku jest poprawna. Tego mi brakowało w poprzedniku i przez to wiele czasu traciłem na ustawianie miernika nie tylko po przekładce miedzy rowerami ale przed każdą jazdą.
Miernik jest bardzo czuły i szybciej reaguje na zmiany, poprzednik czasami zaskakiwał dopiero po kilku sekundach.
Przy porównaniu z trenażerem miernik wskazywał odchyłki rzędu 1- 1,5 % a poprzedni czasem zawyżał a potrafił także zaniżać dane o 6 – 7 %.
Danych do analizy treningowej jest tyle samo, mając podłączone oba czujniki zyskujemy zarówno informację o mocy, kadencji, mocy z 3, 10, 30 sekund, balansie, efektywności pedałowania, efektywności wykorzystania mocy, przesunięciu środka ciężkości, czasie na siedząco czy stojąco i kilka innych mniej potrzebnych danych.
Brakowało mi w ostatnim czasie stabilnego pomiaru, dzięki temu znów mogę efektywnie trenować.
Aby kupić ten miernik w wersji jednostronnej należy wyłożyć sporo pieniędzy. Mając 3 rowery, jak ja to zakup jednego pomiaru z wymiennymi korpusami to już jest opłacalny zabieg.
Po zakupie nowego miernika znowu mogę kierować się wskazaniami mocy i planować bardziej intensywne treningi.
1.Dane o parametrach ciała:

Bez większych wahań wagi, tętna spoczynkowego czy ciśnienia.
2.Analiza obciążenia treningowego:

Przez ostatnie kilka tygodni trenowałem na niskich obciążeniach, parametry ustabilizowały się ale nie na takim poziomie który by mnie satysfakcjonował.
3.Recenzja miernika mocy Garmin Rally RS 200:
Po ponad 4 latach użytkowania miernika mocy Garmin Vector 2 zauważyłem dużą niestabilność pomiaru i wskazań mocy. Nieraz na płaskiej drodze przy równiej jeździe potrafił wskazywać nawet 100 Wat by kilka sekund później na wyświetlaczu było 200 Wat. Dotychczas nie zauważyłem innych problemów dotyczących tego miernika więc nie szukałem innych typów tylko postawiłem na najnowszy model – Rally. Miernika użytkuję głównie w rowerze szosowym więc na start kupiłem model przystosowany pod bloki szosowe. Postawiłem tym razem na Shimano i od razu zainwestowałem w wersję obustronną.
Co zyskałem dzięki zakupie nowego miernika?
Przede wszystkim miernik łączy się z innymi urządzeniami przy mocy zarówno ANT + jak i Bluetooth, brakowało mi tego w poprzednim mierniku.
Miernik można stosować zarówno w rowerze szosowym jak i górskim czy zastosowaniu różnych korpusów które da się bezproblemowo dokupić. Do poprzedniego ciężko było już znaleźć zamienniki.
Cały pomiar mocy zlokalizowany jest w osi i korpusie pedału, w poprzedniku denerwowały mnie zewnętrzne czujniki które dodatkowo nie wyglądały dobrze wizualnie.
Miernik mocy jest bardziej programowalny i szybciej się kalibruje niż poprzednik. W Vector 2 miernik działał poprawnie tylko w przypadku gdy działały oba czujniki a pedały były dokręcone z odpowiednią siłą. W Rally wystarczy dokręcić pedały bez użycia dużej siły i w przypadku rozładowania się baterii w jednym z czujników wystarczy, że działa tylko lewy i moc wskazywana na liczniku jest poprawna. Tego mi brakowało w poprzedniku i przez to wiele czasu traciłem na ustawianie miernika nie tylko po przekładce miedzy rowerami ale przed każdą jazdą.
Miernik jest bardzo czuły i szybciej reaguje na zmiany, poprzednik czasami zaskakiwał dopiero po kilku sekundach.
Przy porównaniu z trenażerem miernik wskazywał odchyłki rzędu 1- 1,5 % a poprzedni czasem zawyżał a potrafił także zaniżać dane o 6 – 7 %.
Danych do analizy treningowej jest tyle samo, mając podłączone oba czujniki zyskujemy zarówno informację o mocy, kadencji, mocy z 3, 10, 30 sekund, balansie, efektywności pedałowania, efektywności wykorzystania mocy, przesunięciu środka ciężkości, czasie na siedząco czy stojąco i kilka innych mniej potrzebnych danych.
Brakowało mi w ostatnim czasie stabilnego pomiaru, dzięki temu znów mogę efektywnie trenować.
Aby kupić ten miernik w wersji jednostronnej należy wyłożyć sporo pieniędzy. Mając 3 rowery, jak ja to zakup jednego pomiaru z wymiennymi korpusami to już jest opłacalny zabieg.
Po zakupie nowego miernika znowu mogę kierować się wskazaniami mocy i planować bardziej intensywne treningi.
Bike Atelier Maraton Rybnik 2022
Niedziela, 24 kwietnia 2022 Kategoria 0-50, Romet '22, Samotnie, teren, w grupie, Zawody 2022
| Km: | 22.00 | Km teren: | 21.00 | Czas: | 00:52 | km/h: | 25.38 |
| Pr. maks.: | 48.00 | Temperatura: | 9.0°C | HRmax: | 173173 ( 88%) | HRavg | 162( 83%) |
| Kalorie: | 822kcal | Podjazdy: | 230m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Po 8 miesiącach od momentu zakupu roweru MTB zadebiutowałem w maratonie na najkrótszym dystansie. Nie byłem dobrze przygotowany do startu, moja technika kuleje a treningów w terenie nie było zbyt dużo. Biorąc pod uwagę fakt jak radziłem sobie po wieloletniej przerwie w terenie to zaliczyłem zauważalny progres.
Do startu byłem nastawiony bardzo pozytywnie, wiedziałem, że gorzej jak w początkach szosy być nie może ale nie miałem w sobie tyle siły aby od razu wystartować na dystansie HOBBY.
W Rybniku pojawiłem się dosyć późno, również ze względu na to, że musiałem przejechać przez Katowice i byłem tam dopiero po 9. Nie szukałem miejsca postojowego blisko startu tylko zaparkowałem tam gdzie było miejsce i do miasteczka zawodów dojechałem już na rowerze, przejechałem ponad 500 metrów od głównej drogi. Już po dojeździe w okolice startu zaskoczony byłem wielkością bazy, podobną widziałem tylko przy okazji TRR czy TDP w Bukowinie Tatrzańskiej. Załatwienie spraw w biurze zawodów zajęło mi kilka minut, później pojechałem na rozgrzewkę, mocne akcenty udało się zrobić przed startem dystansu Hobby a później już tylko kręciłem. Pod tym względem na pewno mogło być lepiej. Dojeżdżając na start nieumyślnie wprowadzono mnie w błąd i ustawiłem się w sektorze Family 2 i już na starcie miałbym 4 minuty w plecy gdyby nie to, ze zorientowałem się o tym, że stoję nie tam gdzie powinienem. Pozostał mi start z końca sektora co krótko mówiąc mnie nie satysfakcjonowało. Gdy ruszyliśmy próbowałem od razu przebijać się do przodu ale nie szło i miałem już spore straty po wjeździe w teren. Początkowy odcinek w lesie nadawał się bardziej pod gravel niż MTB, na tyle ile byłem w stanie przesunąłem się do przodu i gdy pojawiły się większe trudności to szybciej nadrabiałem pozycje. Wąskie ścieżki nie pozwalały na jazdę swoim tempem i na wyprzedzanie musiałem czekać do momentu gdy droga zrobiła się szersza, w końcu dojechałem po 8 kilometrach do dwójki zawodników jadących podobnym tempem. Już po pierwszym bardziej technicznym odcinku miałem nad nimi kilkadziesiąt sekund przewagi a z przodu nie widziałem nikogo, nie było miejsca na żadne kalkulacje więc jechałem swoje i w końcu zniwelowałem dosyć sporą różnicę do kolejnych zawodników. Najpierw dogoniłem jednego a później na podjeździe kolejnego i już było nas 3. Na piaszczystych ścieżkach nie czułem się pewnie i w wielu miejscach ratowałem się przed upadkiem ale jakoś udało się uniknąć gleby. Gdy robiło się trudniej to bez problemu odskakiwałem od grupy ale na zjazdach przez brak doświadczenia i zbyt dużą asekurację traciłem dystans. Na jednym ze zjazdów dojechali do nas zawodnicy z Hobby, zrobiło się lekkie zamieszanie, czekałem na kolejny podjazd ale go nie było, za to były kolejne szybkie odcinki piachu, gdy tylko robiło się twardziej zapinałem wyższe Waty i niwelowałem straty, gdy do mety było już bardzo blisko stwierdziłem, że nie mam szans dogonić i ostatni kilometr pokonałem już tempem spacerowym, na finiszu nawet przegrałem z zawodnikiem z Hobby, nie walczyłem z nim w żadnej kategorii, szczególnie wagowej więc moc na finiszu miał znacznie większą niż ja. Na mecie nie byłem przesadnie zmęczony, zaskoczony byłem trasą, sporo szybkich odcinków, mało technicznych, zaskoczony też byłem swoją postawą, jeszcze jakiś czas temu techniczne odcinki na tej trasie pokonałbym z buta a przejechałem je całkiem dynamicznie i bez wahania. Mój debiut w maratonie MTB okazał się bardzo udany, przez moment miałem szansę ukończyć zawody w Top3 Open. Nie żałuję, że nie wybrałem dłuższego dystansu, lepiej stawiać małe kroki i iść stale do przodu niż zniechęcić się po pierwszym starcie, pokonanie tej trasy w większym tłumie na pewno nie byłoby dla mnie łatwe. Wciąż mam braki techniczne i jestem początkujący w MTB a i tak pozostawiłem w tyle bardzo doświadczonych i już wiele lat jeżdżących na MTB zawodników. Stawiając pierwszy krok jestem zmotywowany by były kolejne, ten sezon dokończę na dystansie Mini w Bike Atelier Maraton a za rok pomyślę o Hobby a gdy będę jeździł dużo lepiej w terenie to może nawet skuszę się na Pro. Na szosie przez lata walczyłem o to aby być w Top 10 wyścigów a w MTB udało się to już w pierwszym starcie, ostatecznie finiszowałem na 5 miejscu. Początkowo przez problemy z Internetem nie było mnie w wynikach ale wszystko udało się bezproblemowo wyjaśnić. Po tych zawodach muszę wrócić do regularnych treningów bo ostatnio z tym krucho i za miesiąc kolejny sprawdzian w zawodach, najpierw Uphill szosowy na Żar a następnie BAM w Tarnowskich Górach. Nie sądzę abym wcześniej gdzieś wystartował z powodu braku wolnych terminów w kalendarzu.
Do startu byłem nastawiony bardzo pozytywnie, wiedziałem, że gorzej jak w początkach szosy być nie może ale nie miałem w sobie tyle siły aby od razu wystartować na dystansie HOBBY.
W Rybniku pojawiłem się dosyć późno, również ze względu na to, że musiałem przejechać przez Katowice i byłem tam dopiero po 9. Nie szukałem miejsca postojowego blisko startu tylko zaparkowałem tam gdzie było miejsce i do miasteczka zawodów dojechałem już na rowerze, przejechałem ponad 500 metrów od głównej drogi. Już po dojeździe w okolice startu zaskoczony byłem wielkością bazy, podobną widziałem tylko przy okazji TRR czy TDP w Bukowinie Tatrzańskiej. Załatwienie spraw w biurze zawodów zajęło mi kilka minut, później pojechałem na rozgrzewkę, mocne akcenty udało się zrobić przed startem dystansu Hobby a później już tylko kręciłem. Pod tym względem na pewno mogło być lepiej. Dojeżdżając na start nieumyślnie wprowadzono mnie w błąd i ustawiłem się w sektorze Family 2 i już na starcie miałbym 4 minuty w plecy gdyby nie to, ze zorientowałem się o tym, że stoję nie tam gdzie powinienem. Pozostał mi start z końca sektora co krótko mówiąc mnie nie satysfakcjonowało. Gdy ruszyliśmy próbowałem od razu przebijać się do przodu ale nie szło i miałem już spore straty po wjeździe w teren. Początkowy odcinek w lesie nadawał się bardziej pod gravel niż MTB, na tyle ile byłem w stanie przesunąłem się do przodu i gdy pojawiły się większe trudności to szybciej nadrabiałem pozycje. Wąskie ścieżki nie pozwalały na jazdę swoim tempem i na wyprzedzanie musiałem czekać do momentu gdy droga zrobiła się szersza, w końcu dojechałem po 8 kilometrach do dwójki zawodników jadących podobnym tempem. Już po pierwszym bardziej technicznym odcinku miałem nad nimi kilkadziesiąt sekund przewagi a z przodu nie widziałem nikogo, nie było miejsca na żadne kalkulacje więc jechałem swoje i w końcu zniwelowałem dosyć sporą różnicę do kolejnych zawodników. Najpierw dogoniłem jednego a później na podjeździe kolejnego i już było nas 3. Na piaszczystych ścieżkach nie czułem się pewnie i w wielu miejscach ratowałem się przed upadkiem ale jakoś udało się uniknąć gleby. Gdy robiło się trudniej to bez problemu odskakiwałem od grupy ale na zjazdach przez brak doświadczenia i zbyt dużą asekurację traciłem dystans. Na jednym ze zjazdów dojechali do nas zawodnicy z Hobby, zrobiło się lekkie zamieszanie, czekałem na kolejny podjazd ale go nie było, za to były kolejne szybkie odcinki piachu, gdy tylko robiło się twardziej zapinałem wyższe Waty i niwelowałem straty, gdy do mety było już bardzo blisko stwierdziłem, że nie mam szans dogonić i ostatni kilometr pokonałem już tempem spacerowym, na finiszu nawet przegrałem z zawodnikiem z Hobby, nie walczyłem z nim w żadnej kategorii, szczególnie wagowej więc moc na finiszu miał znacznie większą niż ja. Na mecie nie byłem przesadnie zmęczony, zaskoczony byłem trasą, sporo szybkich odcinków, mało technicznych, zaskoczony też byłem swoją postawą, jeszcze jakiś czas temu techniczne odcinki na tej trasie pokonałbym z buta a przejechałem je całkiem dynamicznie i bez wahania. Mój debiut w maratonie MTB okazał się bardzo udany, przez moment miałem szansę ukończyć zawody w Top3 Open. Nie żałuję, że nie wybrałem dłuższego dystansu, lepiej stawiać małe kroki i iść stale do przodu niż zniechęcić się po pierwszym starcie, pokonanie tej trasy w większym tłumie na pewno nie byłoby dla mnie łatwe. Wciąż mam braki techniczne i jestem początkujący w MTB a i tak pozostawiłem w tyle bardzo doświadczonych i już wiele lat jeżdżących na MTB zawodników. Stawiając pierwszy krok jestem zmotywowany by były kolejne, ten sezon dokończę na dystansie Mini w Bike Atelier Maraton a za rok pomyślę o Hobby a gdy będę jeździł dużo lepiej w terenie to może nawet skuszę się na Pro. Na szosie przez lata walczyłem o to aby być w Top 10 wyścigów a w MTB udało się to już w pierwszym starcie, ostatecznie finiszowałem na 5 miejscu. Początkowo przez problemy z Internetem nie było mnie w wynikach ale wszystko udało się bezproblemowo wyjaśnić. Po tych zawodach muszę wrócić do regularnych treningów bo ostatnio z tym krucho i za miesiąc kolejny sprawdzian w zawodach, najpierw Uphill szosowy na Żar a następnie BAM w Tarnowskich Górach. Nie sądzę abym wcześniej gdzieś wystartował z powodu braku wolnych terminów w kalendarzu.
Test roweru
Sobota, 23 kwietnia 2022 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, Szosa, teren, Regeneracja
| Km: | 16.00 | Km teren: | 4.00 | Czas: | 00:50 | km/h: | 19.20 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | 16.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 1482kcal | Podjazdy: | 170m | Sprzęt: Evo 2 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Przez ostanie dni uważnie śledziłem prognozę pogody i dopiero
w piątek wieczorem pojawiła się nadzieja na to, że w niedzielę jednak nie
będzie padać. Już w tym roku zrezygnowałem z 2 planowanych startów w zawodach i
bardzo cieszyłem się z tego, że mam szansę na start w Rybniku w pierwszym
maratonie MTB. Z powodu obowiązków nie byłem w stanie pojawić się w Osieku
gdzie był idealny wyścig na przepalenie nogi przed kolejnymi zawodami. Nie
zależało mi tak bardzo na tym starcie więc nie robiłem wszystkiego aby za
wszelką cenę pojawić się na starcie. Przygotowując się do maratonu MTB w
Rybniku zauważyłem pewne braki w moim wyposażeniu i miałem pretekst aby
wyjechać na godzinę i przy okazji kupić brakujące elementy. Ostatecznie zrezygnowałem
z reanimacji uszkodzonego mocowania bloku w korpusie pedału przystosowanego do
systemu STP i postanowiłem jechać na maraton w butach szosowych co pozwoliło
także na montaż miernika mocy. Do kupienia pozostała mi tylko dętka bo nie
chciałem bawić się w klejenie i mieć pewny sprzęt i w przypadku awarii na
trasie nie tracić cennego czasu i nerwów. Do sklepu jechałem bocznymi drogami,
z odcinkami szutru u terenu na których nie czułem się zbyt pewnie ale to nic
nie znaczyło w kontekście walki na maratonie. Po szybkich zakupach dołożyłem
trudny odcinek terenu gdzie z kolei przepaliłem nogę i zdobyłem KOMa na
Stravie. PO powrocie do domu szybkie poprawki w ustawieniach sprzętu, dokładne
oględziny i przygotowanie wszystkich potrzebnych rzeczy. Po dobrym posiłku i
szybkiej kąpieli poszedłem spać aby w końcu się wsypać co mogło mieć znaczenie
na maratonie.
Trening 34
Czwartek, 21 kwietnia 2022 Kategoria 100-200, Cube '22, Samotnie, Szosa, Tlen, Trening 2022
| Km: | 105.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:54 | km/h: | 26.92 |
| Pr. maks.: | 71.00 | Temperatura: | 12.0°C | HRmax: | 163163 ( 83%) | HRavg | 135( 69%) |
| Kalorie: | 2580kcal | Podjazdy: | 1680m | Sprzęt: Litening C:62 Pro | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Udało się szybciej skończyć pracę i miałem więcej czasu na rower wiec postanowiłem przejechać po raz pierwszy w tym roku Pętlę Beskidzką. . Innych opcji miałem do wyboru kilka ale PB jakoś najbardziej mnie przekonywała. Już początek jazdy nie wyglądał dobrze, noga dosyć słaba i bez mocy ale liczyłem na to, że się rozkręci. Udało się za to poprawić jeden z rekordów jakim była najdłuższa przeprawa przez Bielsko, nie pamiętam kiedy dojazd do Bystrej zajął mi prawie 40 minut. To dopiero w tym miejscu mogłem zacząć trening, do Szczyrku jechałem najkrótszą drogą z wiatrem w plecy wiec udało się zyskać nieco czasu, przejazd przez Szczyrk też bardzo sprawny i niezły podjazd na Salmopol. Po raz kolejny byłem zdziwiony tym, że nawet jak nie idzie to na podjazdach jest dużo lepiej. Na Białym Krzyżu nawet się nie zatrzymywałem i po słabym początku zaliczyłem niezły zjazd w dół. Nie pamiętam kiedy tak dobrze technicznie było chociaż nie rozwijałem zawrotnych prędkości. Po zjeździe do Malinki od razu ruszyłem na Stecówkę, ten podjazd już tak dobrze mi się nie jechało. W końcówce miałem nawet lekki kryzys i w głowie pojawiła się myśl aby wrócić przez Ustroń ale nie poddałem się łatwo i ruszyłem do Istebnej. Tam niestety nogi zaczęły odmawiać posłuszeństwa i tak było już do końca. Koczy Zamek dał mi niemiłosiernie w dupę ale jazda ze śniegiem na poboczu miała jakiś swój urok, bałem się puścić klamki na zjeździe i słusznie bo najpierw pojawiły się psy, następnie samochody i asekuracyjnie jadąc byłem bezpieczny. Od Kamesznicy jechałem już tylko po to aby dojechać do domu, gdy brakło wody zatrzymałem się w sklepie. Po postoju było odrobinę lepiej ale męczyłem się w dalszym ciągu, do tego stopnia, że nie poznałem dwóch znajomych mi osób a o tym, że ich wyprzedzałem dowiedziałem się później ze Stravy. Mimo słabej dyspozycji wróciłem najtrudniejszą trasą z zaliczeniem hopek w okolicy Lipowej. Miałem już mało czasu więc nieco skróciłem sobie drogę w końcówce. Mimo walki z własnymi słabościami mogę być zadowolony z jazdy bo tempo jakim jechałem było całkiem niezłe i znowu pokonałem Pętlę w czasie poniżej 4 godzin plus postoje których nie brakowało. Formy i mocy nadal brakuje ale wciąż jest nadzieja, że niemoc zostanie przełamana.







