Calpe Trening Camp 2
Czwartek, 24 lutego 2022 Kategoria 100-200, Calpe Trening Camp 2022, Samotnie, Szosa, w grupie
| Km: | 135.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 05:03 | km/h: | 26.73 |
| Pr. maks.: | 67.00 | Temperatura: | 19.0°C | HRmax: | 186186 ( 95%) | HRavg | 142( 72%) |
| Kalorie: | 3502kcal | Podjazdy: | 2010m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Pierwszy wyjazd w Calpe. Bez wprowadzenia ruszyłem w długą trasę. Na starcie miałem spory dylemat, jak się ubrać. Ostatecznie ubrałem się na około 15 stopni a było kilka więcej. Nie musiałem dokonywać korekt w ustawieniach roweru i mogłem skupić się na jeździe i czerpaniu przyjemności.

Na pierwszy rzut oka pomiar mocy wydawał się nieco zaniżać wskazania ale może to tylko moje złudzenie. W mieście spory ruch i kilka niebezpiecznych sytuacji. Po ponad 4 miesiącach przerwy od szosy nie czułem się całkiem pewnie na rowerze i podczas jazdy w grupie. Gdy tylko zaczął się podjazd od razu poczułem się jak ryba w wodzie. Noga się powoli rozkręcała, nie znając okolicy nie zakładałem tempa w jakim chcę jechać i dostosowałem się do grupy. Pierwsze 30 kilometrów prowadziło pagórkami a później rozpoczął się pierwszy konkretniejszy podjazd. Postanowiłem wjechać go możliwie mocno aby sprawdzić pomiar, nogę oraz ewentualnie zweryfikować strefy mocy. Ponad 6 kilometrów, równej i mocnej jazdy nie wystarczyło aby zaliczyć pełny 20 minutowy test. Zabrakło półtorej minuty a w końcówce musiałem nieco spuścić z tonu na trudnym technicznie odcinku. Przez ponad 18 minut utrzymałem super moc, równe 5 W/kg więc wydaje się, że pomiar dobrze działał na podjeździe a strefy nieco się zmieniły na korzyść. Regularność w treningach w ostatnim czasie przyniosła efekty w postaci mocniejszej nogi. Po podjeździe zjechałem jeszcze 2 kilometry w dół i już spokojniej wjechałem po raz drugi na Col de Rates. Test wypompował mnie konkretnie i gdy po krótkiej przerwie ruszyliśmy w dalszą drogę męczyłem się niemiłosiernie. Na podjeździe jakoś dawałem radę ale zjazdy czy płaskie odcinki to była straszna męczarnia, miałem problem z utrzymaniem koła. Stawałem na rzęsach aby się utrzymać i walczyłem sam ze sobą. Tętno było wysokie ale nie przywiązywałem do tego większej wagi. Po ponad 20 kilometrach zjazdu zatrzymaliśmy się na kawę w restauracji. Przerwa zrobiła mi bardzo dobrze i lepiej mi się później jechało. Jako najmłodszy w grupie dostałem zadanie do wykonania i przez dłuższy czas prowadziłem grupę, tempo dostosowałem do innych, na podjazdach nie szalałem a na płaskim dokręcałem utrzymując podobną moc. Ślad GPS w Garminie prowadził nas wąskimi a nieraz drogami w które wjechać się nie dało. W sumie musieliśmy nadrobić z tego powodu 5 kilometrów. Nudno na pewno nie było, w Polsce na znanych mi trasach na pewno odczucia byłyby inne a tutaj krajobraz robi swoje i aż chciało się kręcić i poznawać kolejne drogi. Po 125 kilometrach domknęliśmy pętlę i do Calpe było już niemal cały czas w dół. W nagrodę za efektywny trening pojechaliśmy do przyjemnej restauracji położonej nad samym morzem skąd rozprzestrzeniał się widok na centrum Calpe a także otwarte morze.

Po godzinie regeneracji czekało nas jeszcze 5 kilometrów w tym wymagający podjazd przy resturacji. Po 2 godzinach w słońcu i na krótko ubrałem wiatrówkę która spełniła swoje zadanie na ostatnich kilometrach. Warto było tutaj przyjechać, przyjemność z jazdy jest ogromna. Długa przerwa od szosy zrobiła swoje i teraz jazda jest czystą poezją, nawet wiatr, spory ruch na głównych szosach i pożyczony rower nie są utrudnieniem. Jak na pierwszy raz mogę być zadowolony z jazdy. Solidny początek zapowiada całkiem efektywne treningi w kolejnych dniach i solidna podstawę pod treningi podporządkowane już wyścigom jakie planuję już realizować w marcu.

Na pierwszy rzut oka pomiar mocy wydawał się nieco zaniżać wskazania ale może to tylko moje złudzenie. W mieście spory ruch i kilka niebezpiecznych sytuacji. Po ponad 4 miesiącach przerwy od szosy nie czułem się całkiem pewnie na rowerze i podczas jazdy w grupie. Gdy tylko zaczął się podjazd od razu poczułem się jak ryba w wodzie. Noga się powoli rozkręcała, nie znając okolicy nie zakładałem tempa w jakim chcę jechać i dostosowałem się do grupy. Pierwsze 30 kilometrów prowadziło pagórkami a później rozpoczął się pierwszy konkretniejszy podjazd. Postanowiłem wjechać go możliwie mocno aby sprawdzić pomiar, nogę oraz ewentualnie zweryfikować strefy mocy. Ponad 6 kilometrów, równej i mocnej jazdy nie wystarczyło aby zaliczyć pełny 20 minutowy test. Zabrakło półtorej minuty a w końcówce musiałem nieco spuścić z tonu na trudnym technicznie odcinku. Przez ponad 18 minut utrzymałem super moc, równe 5 W/kg więc wydaje się, że pomiar dobrze działał na podjeździe a strefy nieco się zmieniły na korzyść. Regularność w treningach w ostatnim czasie przyniosła efekty w postaci mocniejszej nogi. Po podjeździe zjechałem jeszcze 2 kilometry w dół i już spokojniej wjechałem po raz drugi na Col de Rates. Test wypompował mnie konkretnie i gdy po krótkiej przerwie ruszyliśmy w dalszą drogę męczyłem się niemiłosiernie. Na podjeździe jakoś dawałem radę ale zjazdy czy płaskie odcinki to była straszna męczarnia, miałem problem z utrzymaniem koła. Stawałem na rzęsach aby się utrzymać i walczyłem sam ze sobą. Tętno było wysokie ale nie przywiązywałem do tego większej wagi. Po ponad 20 kilometrach zjazdu zatrzymaliśmy się na kawę w restauracji. Przerwa zrobiła mi bardzo dobrze i lepiej mi się później jechało. Jako najmłodszy w grupie dostałem zadanie do wykonania i przez dłuższy czas prowadziłem grupę, tempo dostosowałem do innych, na podjazdach nie szalałem a na płaskim dokręcałem utrzymując podobną moc. Ślad GPS w Garminie prowadził nas wąskimi a nieraz drogami w które wjechać się nie dało. W sumie musieliśmy nadrobić z tego powodu 5 kilometrów. Nudno na pewno nie było, w Polsce na znanych mi trasach na pewno odczucia byłyby inne a tutaj krajobraz robi swoje i aż chciało się kręcić i poznawać kolejne drogi. Po 125 kilometrach domknęliśmy pętlę i do Calpe było już niemal cały czas w dół. W nagrodę za efektywny trening pojechaliśmy do przyjemnej restauracji położonej nad samym morzem skąd rozprzestrzeniał się widok na centrum Calpe a także otwarte morze.

Po godzinie regeneracji czekało nas jeszcze 5 kilometrów w tym wymagający podjazd przy resturacji. Po 2 godzinach w słońcu i na krótko ubrałem wiatrówkę która spełniła swoje zadanie na ostatnich kilometrach. Warto było tutaj przyjechać, przyjemność z jazdy jest ogromna. Długa przerwa od szosy zrobiła swoje i teraz jazda jest czystą poezją, nawet wiatr, spory ruch na głównych szosach i pożyczony rower nie są utrudnieniem. Jak na pierwszy raz mogę być zadowolony z jazdy. Solidny początek zapowiada całkiem efektywne treningi w kolejnych dniach i solidna podstawę pod treningi podporządkowane już wyścigom jakie planuję już realizować w marcu.
Calpe Trening Camp 1
Środa, 23 lutego 2022
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | min/km: | ||
| Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | |||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | ||||
Wyjazd do Calpe stał się faktem. Na początek czekało mnie sporo spraw logistycznych i organizacyjnych. Dopięcie wszystkiego na ostatni guzik kosztowało mnie wiele sił ale cel został osiągnięty. Oczywiście musiałem pokonać sporo przeszkód różnego typu ale się udało. Przygotowania do podróży podzieliłem na kilka części i skupiłem się na każdej z osobna. Pierwszą z nich było załatwienie wszystkich dokumentów, od biletów przez certyfikaty Covidove po ubezpieczenie.
Następnie zająłem się bagażem który nie mógł przekroczyć określonej wagi i gabarytów . Ostatecznie udało się spakować najbardziej niezbędne rzeczy do walizki oraz podręcznego plecaka. Ostatnia część to przygotowanie mentalne. Dla mnie to najdłuższa podróż i dopiero drugi lot samolotem w życiu. Dopiero po przejściu przez te wszystkie kwestie mogłem wyruszyć w podróż. Przed wyjazdem nie mogłem zasnąć i zamiast o 2 już o 1 w nocy wyruszyłem w kierunku Krakowa. To był dobry ruch bo samochód zaparkowałem kawałek od lotniska na które musiałem jakoś się dostać. Przy 2 torbach poszło całkiem sprawnie, z rowerem byłoby gorzej. Dzięki opcji odprawy w Internecie zaoszczędziłem sobie nerwów i miałem sporo czasu na wejście do samolotu. Udało się jeszcze odpocząć przed wejściem do samolotu i odpowiednio wcześnie przejść przez bramkę. Przed wejściem do samolotu skontaktowałem się z organizatorem wyjazdu. Sam lot trochę mi się dłużył, ani na moment nie opuściłem miejsca siedzącego a inni przemieszczali się tam i spowrotem, próbowałem się zdrzemnąć ale nie wychodziło to więc podróż była niespokojna. Na lotnisku miałem chwilę strachu ponieważ nie umiałem zlokalizować w telefonie karty lokalizacji pasażera a telefon nie umiał połączyć się z Internetem więc musiałem wypełnić kartę ręcznie co kosztowało mnie nieco czasu. Nie musiałem natomiast czekać na bagaż i szybko zlokalizowałem osoby z którymi miałem spędzić następne dni. Ostatnie formalności na lotnisku nie trwały zbyt długo i dzięki temu, że było nas 5 a tylko 3 rowery nie musiałem do Calpe tłuc się autobusem tylko zmieściłem się w wynajętym samochodzie. W Calpe byliśmy po ponad godzinie jazdy, w tym czasie dowiedziałem się nieco o nowych znajomych i mogłem podziwiać okolicę. Pogoda była bardzo dobra do jazdy, brakowało tylko roweru. Po zakwaterowaniu w domu i skompletowaniu ekipy pojechaliśmy do centrum na jedzenie. Później podzieliliśmy się na 2 grupy, jedna pojechała do domku by przygotować się do pierwszej jazdy a ja czekałem na otwarcie wypożyczalni rowerów. Nie udało się tam wypożyczyć roweru który by mi odpowiadał więc szukałem innego. Udało się załatwić rower ale był dostępny dopiero kolejnego dnia. Na koniec dnia pojechaliśmy na zakupy i zjedliśmy dobrą rybę oraz wypiliśmy integracyjny kieliszek wina.
Następnie zająłem się bagażem który nie mógł przekroczyć określonej wagi i gabarytów . Ostatecznie udało się spakować najbardziej niezbędne rzeczy do walizki oraz podręcznego plecaka. Ostatnia część to przygotowanie mentalne. Dla mnie to najdłuższa podróż i dopiero drugi lot samolotem w życiu. Dopiero po przejściu przez te wszystkie kwestie mogłem wyruszyć w podróż. Przed wyjazdem nie mogłem zasnąć i zamiast o 2 już o 1 w nocy wyruszyłem w kierunku Krakowa. To był dobry ruch bo samochód zaparkowałem kawałek od lotniska na które musiałem jakoś się dostać. Przy 2 torbach poszło całkiem sprawnie, z rowerem byłoby gorzej. Dzięki opcji odprawy w Internecie zaoszczędziłem sobie nerwów i miałem sporo czasu na wejście do samolotu. Udało się jeszcze odpocząć przed wejściem do samolotu i odpowiednio wcześnie przejść przez bramkę. Przed wejściem do samolotu skontaktowałem się z organizatorem wyjazdu. Sam lot trochę mi się dłużył, ani na moment nie opuściłem miejsca siedzącego a inni przemieszczali się tam i spowrotem, próbowałem się zdrzemnąć ale nie wychodziło to więc podróż była niespokojna. Na lotnisku miałem chwilę strachu ponieważ nie umiałem zlokalizować w telefonie karty lokalizacji pasażera a telefon nie umiał połączyć się z Internetem więc musiałem wypełnić kartę ręcznie co kosztowało mnie nieco czasu. Nie musiałem natomiast czekać na bagaż i szybko zlokalizowałem osoby z którymi miałem spędzić następne dni. Ostatnie formalności na lotnisku nie trwały zbyt długo i dzięki temu, że było nas 5 a tylko 3 rowery nie musiałem do Calpe tłuc się autobusem tylko zmieściłem się w wynajętym samochodzie. W Calpe byliśmy po ponad godzinie jazdy, w tym czasie dowiedziałem się nieco o nowych znajomych i mogłem podziwiać okolicę. Pogoda była bardzo dobra do jazdy, brakowało tylko roweru. Po zakwaterowaniu w domu i skompletowaniu ekipy pojechaliśmy do centrum na jedzenie. Później podzieliliśmy się na 2 grupy, jedna pojechała do domku by przygotować się do pierwszej jazdy a ja czekałem na otwarcie wypożyczalni rowerów. Nie udało się tam wypożyczyć roweru który by mi odpowiadał więc szukałem innego. Udało się załatwić rower ale był dostępny dopiero kolejnego dnia. Na koniec dnia pojechaliśmy na zakupy i zjedliśmy dobrą rybę oraz wypiliśmy integracyjny kieliszek wina.
Podsumowanie 8 tygodnia 2022
Niedziela, 20 lutego 2022 Kategoria Podsumowanie Tygodnia
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | min/km: | ||
| Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | |||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | ||||
Ciężki tydzień dla mnie był czasem wielu wyzwań. Udało się w końcu pokręcić nieco na zewnątrz, wrócić do treningów siłowych ale czasu na dłuższe treningi nie było. Mając w głowie już wyjazd do Calpe nie zdecydowałem się też na mocniejsze jednostki treningowe. W ostatniej chwili udało się załatwić wszystkie formalności związane z wyjazdem ale wciąż wyjazd nie był w 100 % pewny. Najważniejsze, że udało się uporządkować wiele spraw i podczas urlopu będę mógł uwolnić głowę od wszelkich problemów i naładować akumulatory.
1.Dane o parametrach ciała
Stabilizacja parametrów ciała nie wpłynęła na dobrą dyspozycję organizmu.
2.Analiza obciążenia treningowego:
Luźniejszy okres treningowy zaowocował ustabilizowaniem się wartości parametrów CTL, ATL oraz wzrostem TSB.
1.Dane o parametrach ciała

Stabilizacja parametrów ciała nie wpłynęła na dobrą dyspozycję organizmu.
2.Analiza obciążenia treningowego:

Luźniejszy okres treningowy zaowocował ustabilizowaniem się wartości parametrów CTL, ATL oraz wzrostem TSB.
Trenażer 63
Sobota, 19 lutego 2022 Kategoria Trenażer, Zima, Zima 2022
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:00 | km/h: | 0.00 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | 22.0°C | HRmax: | 156156 ( 80%) | HRavg | 133( 68%) |
| Kalorie: | 1338kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
W ciągu dnia znowu czasu nie znalazłem więc dopiero pod wieczór skorzystałem z trenażera. Zmienne tempo jakie sobie zafundowałem było idealne na ten dzień. Noga podawała nieco lepiej jak w poprzednich dniach ale jeszcze nie tak dobrze jak wcześniej. Przez 2 godziny kręciłem w podobnym rytmie co 10 minut zmieniając kadencję i zwiększając moc do 3 strefy. Gdybym miał nieco więcej czasu to dołożyłbym jeszcze jakieś 30 minut. Po tym treningu postanowiłem odpocząć i dać organizmowi czas na regenerację przed wyjazdem do Calpe.
Rozjazd 2
Piątek, 18 lutego 2022 Kategoria blisko domu, Samotnie, Szosa, teren, Zima, Zima 2022, Regeneracja
| Km: | 14.00 | Km teren: | 4.00 | Czas: | 00:48 | km/h: | 17.50 |
| Pr. maks.: | 31.00 | Temperatura: | 3.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 347kcal | Podjazdy: | 220m | Sprzęt: Evo 2 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Po ćwiczeniach siłowych ruszyłem w spokojną rundkę. Nie ubierałem się nawet w kolarskie ciuchy tylko pojechałem w zwykłym ubraniu. Nie udało mi się zbyt wiele pokręcić ale prawie godzina wpadła. Pogoda bardziej przypominała tą z początku tygodnia niż wcześniejszych 2 dni. Powoli mam dość już tej huśtawki pogodowej która po prostu mi nie służy.
Siłownia 26
Piątek, 18 lutego 2022 Kategoria Zima, Zima 2022
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:45 | min/km: | |
| Pr. maks.: | Temperatura: | 18.0°C | HRmax: | 117117 ( 60%) | HRavg | 74( 37%) | |
| Kalorie: | 75kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Ciężary | |||
Po ponad 2 tygodniach przerwy spowodowanej kontuzją nadgarstka wróciłem do ćwiczeń siłowych i ogólnorozwojowych. Wykonałem wiele różnych ćwiczeń na wszystkie górne partie ciała. Ciężko było się przyzwyczaić do ruchów których nie wykonywałem dłuższy czas. Popełniłem kilka błędów, na początku zbyt krótka rozgrzewka a później problemy z poprawnością wykonywania ćwiczeń. Na szczęście obyło się bez przykrych konsekwencji.
Trenażer 62
Czwartek, 17 lutego 2022 Kategoria Trenażer, Zima, Zima 2022
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:35 | km/h: | 0.00 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | 21.0°C | HRmax: | 167167 ( 85%) | HRavg | 133( 68%) |
| Kalorie: | 1068kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Dobra pogoda się skończyła więc wróciłem na trenażer. Trening nie był zbyt wymagający, aby nie było tak nudno to do 2 strefy dorzuciłem krótkie powtórzenia w strefach 5/6. Nie byłem w stanie utrzymać stałej mocy i wskoczyć na właściwy rytm wiec trening był strasznie szarpany i nierówny. Ogólnie ten dzień jest do szybkiego zapomnienia.
Trening 9
Wtorek, 15 lutego 2022 Kategoria Samotnie, Szosa, teren, Trening 2022, Zima, Zima 2022
| Km: | 53.00 | Km teren: | 7.00 | Czas: | 02:32 | km/h: | 20.92 |
| Pr. maks.: | 51.00 | Temperatura: | 12.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 1387kcal | Podjazdy: | 440m | Sprzęt: Evo 2 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Spokojny wyjazd na rowerze MTB., już drugi dzień udało się pokręcić na zewnątrz. Ruszyłem więc bocznymi dróżkami w kierunku Pierśca a następnie Skoczowa i Ustronia. Jechało się dosyć ciężko ale chyba nieco lepiej jak w ostatnich dniach. Nie potrafię przyzwyczaić się do zimna a zdrowie znowu ostatnio daje o sobie znać więc muszę być zadowolony z tego, że noga jakoś podaje mimo tego, że mocy w niej za bardzo nie ma. Wracając zrobiło się nieco cieplej ale nie na tyle aby było mi za gorąco w zimowych ciuchach.
Rozjazd 1
Poniedziałek, 14 lutego 2022 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, Szosa, teren, Regeneracja
| Km: | 15.00 | Km teren: | 6.00 | Czas: | 01:03 | km/h: | 14.29 |
| Pr. maks.: | 37.00 | Temperatura: | 4.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 510kcal | Podjazdy: | 440m | Sprzęt: Evo 2 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Po ponad 2 tygodniach ograniczeń związanych z kontuzją nadgarstka wreszcie mogłem go obciążyć i zdecydowałem się na krótką przejażdżkę. Rowery szosowe na razie muszą jeszcze poczekać, jeden nie obudził się jeszcze z zimowego snu a drugi stoi wpięty w trenażer. W tej sytuacji pojechałem na rowerze MTB zahaczając o teren. Warunki do jazdy w lesie dosyć dobre, zmarznięta ziemia w wielu miejscach pozwalała na szybszą jazdę i nie było czuć wiatru który hulał po polach i drogach aż miło. Z czasem jednak zrobiło się niebezpiecznie, pojawiło się sporo błota a im bliżej gór tym więcej lodu który w połączeniu z tabunem pieszych oznaczał kłopoty. Około 200 metrów przejechałem be problemu ale później gdy ludzi było tyle, że nie dało się ich ominąć zacząłem zwiedzać pobliskie krzaki co nie było dobrym pomysłem. Obyło się jednak bez start w ciele ale pozbyłem się tylnego błotnika który gdzieś się zakantował i pękł na pół. Odechciało mi się dalszej jazdy w terenie i pojechałem w kierunku Jaworza różnej jakości drogami. Miałem do czynienia zarówno z podmuchami wiatru jak i oblodzeniami nawierzchni, minąłem kilku rowerzystów ale żadnego na tradycyjnym rowerze. Wszyscy wyprzedzali mnie jak chcieli ale jak nie skończyłem treningu w rowie dobrze oceniając stan nawierzchni. Chciało się szpanować to poniosło się tego konsekwencje. W swoim tempie kontynuowałem jazdę ale czasu nie miałem za dużo więc już po godzinie dotarłem do domu. Przed jazdą nie zakładałem nic dłuższego więc jechałem w zwykłych ciuchach zabierając jedynie kask, wielu rowerzystów których mijałem zapomniało o ochronie głowy ale to nie był mój problem. Skupiłem się na sobie, poczułem wreszcie wiatr we włosach i chociaż na moment opuściłem jaskinię treningową.
Podsumowanie 7 tygodnia 2022
Niedziela, 13 lutego 2022 Kategoria Podsumowanie Tygodnia
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | min/km: | ||
| Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | |||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | ||||
Ostatnie dni dały mi sporo do myślenia. Mimo tego, że czasu nie było, udało się zaliczyć kilka treningów rowerowych co wpłynęło na nieco lepsze samopoczucie. Niestety im bliżej weekendu tym czułem się gorzej, uszkodzony nadgarstek już prawie wyleczony ale pojawiły się kolejne problemy zdrowotne takie jak co jakiś czas doskwierający ból mięśni czy stawów oraz znacznie dłuższy czas regeneracji spowodowany ogólnym osłabieniem organizmu. Z kilku powodów zrobiłem dwa testy na Covid które mogły wyjaśnić wszystko ale negatywne wyniki wykluczyły kolejny już w moim przypadku przypadek Covida. Wyjazd do Hiszpani zbliża się wielkimi krokami, do tego czasu daję organizmowi czas na regenerację. Miałem w ostatnich tygodniach sporo pracy, na treningach też pracowałem dosyć intensywnie, warunki atmosferyczne zmieniają się jak w kalejdoskopie, złożenie się tych czynników spowodowało spadek wydolności organizmu który złapał jakąś zadyszkę i być może kolejną infekcję. Pogodziłem się już z faktem, że po zawirowaniach Covidowych nie wrócę do czasów gdy mój organizm był silny i odporny i jak coś łapałem to były to choroby poważne które leczy się tylko w szpitalu. Liczę na to, że gdy przyjdzie wiosna ze stabilną pogodą wrócę do pełni sił, może już w Calpe za 10 dni będzie lepiej. Na razie skupiam się wyłącznie na regeneracji i odliczam dni do urlopu który jest mi bardzo potrzebny. Zwykle gdy inni trenowali w ciepłych krajach ja męczyłem się w Polsce godząc treningi z wielogodzinną pracą, zazwyczaj wychodziłem na tym nieźle. Obecnie jednak czasu mam znacznie mniej niż kiedyś i taki wyjazd jest mi potrzebny jak psu buda. Przede wszystkim głowa musi odpocząć od obowiązków i problemów i być może ten wyjazd rozpocznie lepszy rozdział w moim życiu. Na razie jest sporo niewiadomych, zwykle byłem przeciwnikiem zmian, trzymałem się oklepanych schematów które jednak w pewnym momencie przestały być skuteczne. W pewnym sensie zmiany zacząłem już w 2020 roku gdy zmieniłem podejście mentalne do wielu spraw, 2021 rok był dla mnie ogromnym ciosem który niemal nie sprowadził mnie do parteru, powoli zaczyna wszystko wracać do tego co było wcześniej ale organizm nie nadąża za zmianami. Po 10 dniach w Hiszpani na pewno będę mógł wyciągnąć wiele wniosków i zobaczyć świat w innych barwach. Obecnie moja motywacja jest wysoka, często mam problemy z koncentracją i brakuje energii, ciężko jest też wybiegać daleko w przyszłość i przez to wiele spraw załatwiam na ostatnią chwilę i po łepkach więc na tym muszę się skupić. Być może za dużo wziąłem na swoje barki ale życie to twarda szkoła i trzeba sobie radzić w każdej sytuacji i stawać się silniejszym każdego dnia. Najważniejsze, że staram się iść do przodu, szukam nowych wyzwań, stawiam kolejne cele do których powoli zmierzam, najczęściej są zbyt ambitne i jest problem z ich realizacją. Ambitny człowiek a takim mogę nazwać siebie zwykle stawia sobie wysokie cele, nie zadowala się drobnostkami, jak coś robi to stara się robić to na 100 %. Przychodzą jednak momenty zwątpienia i ja takie również miałem, chociażby w końcówce ubiegłego roku gdy nie potrafiłem pozbyć się problemów zdrowotnych które w dalszym ciągu mi towarzyszą ale w mniejszym stopniu. Pogodziłem się jednak z tym faktem i jest mi lżej ale wielokrotnie już się przekonałem, że za dużo mnie to wszystko kosztuje energii i nerwów i dlatego co jakiś czas trzeba zluzować. Wyjazd do Hiszpani ma właśnie głównie na celu złapanie luzu psychicznego. Myślę, że co rok dwa takie wyjazdy są potrzebne dla lepszej równowagi i utrzymywania koncentracji oraz energii przez cały rok. W sumie już kilka lat temu miałem podobne myśli w głowie, w tedy nie zastosowałem tego manewru ale teraz już nic nie stoi na przeszkodzie. Inni do Hiszpani jeżdżą głownie to to aby potrenować i zyskać przewagę nad rywalami z wyścigów w których później biorą udział, dla mnie to tylko dodatek. Główny cel to wrócić silniejszym i naładować akumulatory przed kolejnymi miesiącami które u mnie zapowiadają się bardzo pracowicie.
1.Informacje o parametrach ciała:
Nieco gorsze wartości parametrów wpłynęły na samopoczucie i dyspozycję która w ostatnich dniach nie była najlepsza.
2.Dane o obciążeniu treningowym:
Równie wymagający tydzień jak poprzednie spowodował dalszy wzrost CTL oraz uczucia zmęczenia organizmu.
3.Recenzja roweru Romet Mustang Evo 2:
Już kilka lat temu myślałem nad zakupem dobrego roweru MTB. Wówczas odłożyłem plany na bliżej nieokreśloną przyszłość i w 2021 roku wróciłem do tego pomysłu. Początkowo myślałem o tym aby sprzęt mieć dopiero na jesień lub kolejną wiosnę ale okoliczności sprzyjały aby już latem szlifować technikę w terenie. Szukając optymalnego roweru nie byłem w stanie znaleźć nic sensownego a terminy oczekiwania na niedostępny sprzęt przekraczały przyjęte normy i wtedy postanowiłem kupić jakikolwiek sprzęt spełniający wyłącznie dwa kryteria:
- dostępność
- wytrzymała i lekka rama na której będzie można zbudować lepszy sprzęt niż w wersji fabrycznej
Idać tym tokiem trafiłem na firmę Romet i serię rowerów Mustang Evo. Rowery zbudowane na karbonowej ramie w trzech wersjach, najwyższy model z napędem 1x12, nieco niższy z napędem 1 x 11 oraz najniższy z nieco innymi komponentami i na napędzie 2 x 11. Postawiłem na środkowy model który wydawał mi się najbardziej optymalny z całej serii. W przyszłości planuję kupić nowy napęd oraz koła więc nie wchodziłem za wszelką cenę w 12 rzędowy napęd. Na rower czekałem ledwie tydzień i już był u mnie. Byłem nieco zaskoczony konfiguracją która różniła się od fabrycznej ale zawierała głównie komponenty z wyższej półki więc nie mam na co narzekać.
Wśród komponentów znalazły się takie które w przyszłości zostaną wymienione oraz takie które zostaną na stałe.
RAMA: Sprzęt zbudowany jest na karbonowej ramie przystosowanej do montażu kół 29”. Rozmiar ramy jaki wybrałem to 18,5”, dzięki temu rower zyskał bardziej agresywną geometrię. Rama wykonana z włókna węglowego jest niezwykle sztywna i dzięki temu rower ma zastosowanie zarówno w trudnym terenie jak i na różnego typu bezdrożach.
WIDELEC: SR Suntour XCR-32-DS AIR TEPARED 100 mm – 15 mm:
Powietrzny widelec o skoku 100 milimetrów spełnia wszystkie oczekiwania początkującego kolarza. Dużą zaletą jest blokada amortyzatora co przydaje się w jeździe po asfalcie lub ubitej nawierzchni. W przyszłości zostanie wymieniony na coś lepszego.
NAPĘD: Shimano SLX M7000 – 1 x 11: Podstawowy napęd montowany w rowerach wyścigowych płynnie działający w każdym terenie. W moim rowerze zastosowano przerzutkę Shimano XT przystosowaną do napędów 12 rzędowych i przez to trudniej wyregulować napęd. Stopniowanie kasety 11-46 nie jest optymalne do jazdy po górach i przy korbie 32 brakuje przełożenia przy nachyleniu powyżej 15 %. W najbliższym czasie rower zyska nową kasetę o stopniowaniu 11-51.
HAMULCE: Shimano MT400: Podstawowe hamulce współpracujące z piastami MT400. Skuteczność hamowania jest wysoka ale wymagana jest częsta kontrola ilości płynu hamulcowego.
KOŁA: Zbudowane na całkiem podstawowych obręczach i piastach Shimano MT 400. Wymagają częstego serwisu i centrowania. Jest to kolejny element roweru który zostanie zastąpiony czymś lepszym. Opony Michelin Country Grip 29x 2,1” nie należą do najlepszych ale nie sprawiają większych problemów.
POZOSTAŁE KOMPONENTY: Rower zbudowany jest na komponentach z logiem firmy Romet. Dosyć ciężka kierownica, mostek i sztyca również kiedyś zostaną zmienione. W najbliższym czasie tradycyjna sztyca zostanie zastąpiona sztyca regulowaną.
Za komfort jazdy odpowiada siodełko Selle Italia X Base które od razu mi przypasowało.
Jednym z pierwszych zakupów były pedały Shimano SPD PD-M324 które służą zarówno jak zwykle platformy jak i w standardzie SPD w połączeniu z butami rowerowymi.
Rower nie wygląda jakoś szczególnie. Na początek kolejnej przygody z MTB jest jednak idealny i posiada duży potencjał do zmian w konfiguracji które w momencie jak wciągnę się bardziej w świat MTB na pewno nastąpią. Zastanawiam się też nad zakupem pomiaru mocy ale wymaga to również zmiany korby na wyższy model lub zainwestowanie w Shimano Rally. Pójście łatwiejszą drogą i zamontowanie pomiaru jednostronnego nie wydaje się również głupim pomysłem. Na razie nie chcę inwestować w zabawki które nie koniecznie się w tym momencie sprawdzą. Mam na czym jeździć i mimo, że nie jest to sprzęt topowej marki za którą musiałbym dopłacić, spełnia moje oczekiwania.
1.Informacje o parametrach ciała:

Nieco gorsze wartości parametrów wpłynęły na samopoczucie i dyspozycję która w ostatnich dniach nie była najlepsza.
2.Dane o obciążeniu treningowym:

Równie wymagający tydzień jak poprzednie spowodował dalszy wzrost CTL oraz uczucia zmęczenia organizmu.
3.Recenzja roweru Romet Mustang Evo 2:
Już kilka lat temu myślałem nad zakupem dobrego roweru MTB. Wówczas odłożyłem plany na bliżej nieokreśloną przyszłość i w 2021 roku wróciłem do tego pomysłu. Początkowo myślałem o tym aby sprzęt mieć dopiero na jesień lub kolejną wiosnę ale okoliczności sprzyjały aby już latem szlifować technikę w terenie. Szukając optymalnego roweru nie byłem w stanie znaleźć nic sensownego a terminy oczekiwania na niedostępny sprzęt przekraczały przyjęte normy i wtedy postanowiłem kupić jakikolwiek sprzęt spełniający wyłącznie dwa kryteria:
- dostępność
- wytrzymała i lekka rama na której będzie można zbudować lepszy sprzęt niż w wersji fabrycznej
Idać tym tokiem trafiłem na firmę Romet i serię rowerów Mustang Evo. Rowery zbudowane na karbonowej ramie w trzech wersjach, najwyższy model z napędem 1x12, nieco niższy z napędem 1 x 11 oraz najniższy z nieco innymi komponentami i na napędzie 2 x 11. Postawiłem na środkowy model który wydawał mi się najbardziej optymalny z całej serii. W przyszłości planuję kupić nowy napęd oraz koła więc nie wchodziłem za wszelką cenę w 12 rzędowy napęd. Na rower czekałem ledwie tydzień i już był u mnie. Byłem nieco zaskoczony konfiguracją która różniła się od fabrycznej ale zawierała głównie komponenty z wyższej półki więc nie mam na co narzekać.
Wśród komponentów znalazły się takie które w przyszłości zostaną wymienione oraz takie które zostaną na stałe.
RAMA: Sprzęt zbudowany jest na karbonowej ramie przystosowanej do montażu kół 29”. Rozmiar ramy jaki wybrałem to 18,5”, dzięki temu rower zyskał bardziej agresywną geometrię. Rama wykonana z włókna węglowego jest niezwykle sztywna i dzięki temu rower ma zastosowanie zarówno w trudnym terenie jak i na różnego typu bezdrożach.
WIDELEC: SR Suntour XCR-32-DS AIR TEPARED 100 mm – 15 mm:
Powietrzny widelec o skoku 100 milimetrów spełnia wszystkie oczekiwania początkującego kolarza. Dużą zaletą jest blokada amortyzatora co przydaje się w jeździe po asfalcie lub ubitej nawierzchni. W przyszłości zostanie wymieniony na coś lepszego.
NAPĘD: Shimano SLX M7000 – 1 x 11: Podstawowy napęd montowany w rowerach wyścigowych płynnie działający w każdym terenie. W moim rowerze zastosowano przerzutkę Shimano XT przystosowaną do napędów 12 rzędowych i przez to trudniej wyregulować napęd. Stopniowanie kasety 11-46 nie jest optymalne do jazdy po górach i przy korbie 32 brakuje przełożenia przy nachyleniu powyżej 15 %. W najbliższym czasie rower zyska nową kasetę o stopniowaniu 11-51.
HAMULCE: Shimano MT400: Podstawowe hamulce współpracujące z piastami MT400. Skuteczność hamowania jest wysoka ale wymagana jest częsta kontrola ilości płynu hamulcowego.
KOŁA: Zbudowane na całkiem podstawowych obręczach i piastach Shimano MT 400. Wymagają częstego serwisu i centrowania. Jest to kolejny element roweru który zostanie zastąpiony czymś lepszym. Opony Michelin Country Grip 29x 2,1” nie należą do najlepszych ale nie sprawiają większych problemów.
POZOSTAŁE KOMPONENTY: Rower zbudowany jest na komponentach z logiem firmy Romet. Dosyć ciężka kierownica, mostek i sztyca również kiedyś zostaną zmienione. W najbliższym czasie tradycyjna sztyca zostanie zastąpiona sztyca regulowaną.
Za komfort jazdy odpowiada siodełko Selle Italia X Base które od razu mi przypasowało.

Jednym z pierwszych zakupów były pedały Shimano SPD PD-M324 które służą zarówno jak zwykle platformy jak i w standardzie SPD w połączeniu z butami rowerowymi.
Rower nie wygląda jakoś szczególnie. Na początek kolejnej przygody z MTB jest jednak idealny i posiada duży potencjał do zmian w konfiguracji które w momencie jak wciągnę się bardziej w świat MTB na pewno nastąpią. Zastanawiam się też nad zakupem pomiaru mocy ale wymaga to również zmiany korby na wyższy model lub zainwestowanie w Shimano Rally. Pójście łatwiejszą drogą i zamontowanie pomiaru jednostronnego nie wydaje się również głupim pomysłem. Na razie nie chcę inwestować w zabawki które nie koniecznie się w tym momencie sprawdzą. Mam na czym jeździć i mimo, że nie jest to sprzęt topowej marki za którą musiałbym dopłacić, spełnia moje oczekiwania.







