Piotr92blog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(13)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy PiotrKukla2.bikestats.pl

linki

Trenażer 1

Środa, 9 grudnia 2020 Kategoria Trenażer, Zima, Zima 2021
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: 00:30 km/h: 0.00
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: 10.0°C HRmax: 136136 ( 69%) HRavg 124( 63%)
Kalorie: 244kcal Podjazdy: m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Pierwszy trening rowerowy nie poszedł tak jak powinien. Problemy zaczęły się już na starcie z brakiem konfiguracji urządzeń treningowych . W końcu udało się uruchomić aplikację Zwift ale licznik nie widział czujnika mocy. Miernik mocy w sumie przykręciłem na oko, bez wymaganej precyzji i dane jakie widniały na ekranie były bardzo orientacyjne. Sam trening nie poszedł źle, spodziewałem się, że będzie gorzej ale czeka mnie dużo pracy. Trening utrudniałem sobie przez sporą ilość błędów, m.in. używając najgorszego koła jakie posiadam walczyłem z nierównym dociskiem rolki co wpłynęło także na to, że minimalna moc jaką byłem w stanie trzymać przy kadencji około 90 była dosyć wysoka a przy mojej optymalnej 95 jechałem już zbyt mocno. Z męczarni wybawiła mnie awaria sprzętu a konkretnie problemy z serwerem i zawieszenie się Zwifta. Jak na pierwszy raz nie było źle ale zanim zacznę trenować na obciążeniach muszę się rozkręcić i trzymać optymalną kadencję podczas jazdy z czym niewątpliwie był problem.

Miasto 41

Wtorek, 8 grudnia 2020 Kategoria Miasto
Km: 23.00 Km teren: 11.00 Czas: 01:08 km/h: 20.29
Pr. maks.: 38.00 Temperatura: 4.0°C HRmax: HRavg
Kalorie: 450kcal Podjazdy: 320m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze

Siłownia 5

Wtorek, 8 grudnia 2020 Kategoria Zima, Zima 2021
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: 00:50 min/km:
Pr. maks.: Temperatura: 20.0°C HRmax: 125125 ( 64%) HRavg 98( 50%)
Kalorie: 224kcal Podjazdy: m Aktywność: Ciężary
Po 2 tygodniowej przerwie wszystkie bóle minęły i byłem w stanie obciążyć wszystkie stawy i mięśnie. Na pierwszy raz typowe ćwiczenia ogólnorozwojowe i adaptacyjne do siłowni. Zrezygnowałem z pełnej rozgrzewki do której wykorzystuję m.in. orbitreka. Bałem się jeszcze w pełni obciążyć brak wiz zrezygnowałem także z pompek. Kolejne ćwiczenia były już takie jak zwykle. Skupiłem się na najłatwiejszych do ćwiczenia partiach czyli bicepsie i klacie. Dzięki temu, że byłem bardzo wypoczęty wszystkie ćwiczenia wchodziły bardzo dobrze ale nie uważam, że to nagły wzrost możliwości. Utwierdzenie w przekonaniu miało nadejść na kolejnym treningu.

Podsumowanie 46 tygodnia 2020

Niedziela, 6 grudnia 2020 Kategoria Podsumowanie Tygodnia
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: min/km:
Pr. maks.: Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m
Ostatni tydzień był drugim z rzędu bez żadnego treningu, dochodziłem do siebie po ostatnich incydentach. W sumie już w weekend mogłem wrócić do treningów ale wolałem nie ryzykować i odczekać jeszcze trzy dni by upewnić się czy wszystko w porządku. Miałem za to więcej czasu na inne rzeczy i wykorzystałem to m.in. na przeczytanie kolejnej książki o treningu, skorygowanie planu treningowego, poznanie tajnik Bikefittingu czy przygotowanie listy poprawek w sprzęcie jakie będę musiał zrobić przed sezonem. Najbliższe trzy tygodnie zamierzam poświęcić na adaptację organizmu do treningu bo po kolejnej 2 tygodniowej przerwie muszę trenować w zasadzie od zera i straciłem cenny miesiąc przygotowań. Dalej sądzę, że mimo mniejszej ilości czasu jestem w stanie dobrze przepracować najbliższe miesiące by wejść w sezon podobnie jak poprzednim razem. Oczywiście musiałem z pewnych rzeczy zrezygnować ale nie będzie to miało dużego wpływu na jakość treningów i ogólną formę. Najważniejsze, że przerwa nie była długa a problemy nie tak duże aby wpłynąć na przebieg sezonu. Już kilka razy miałem podobny okres przygotowawczy, nie byłem w stanie go przepracować należycie a w sezonie byłem w niezłej formie. Z tego trendu wyłamuje się tylko ostatni sezon przygotowawczy który był najlepiej przepracowany i sezon też był najlepszy. Wszystkie problemy zostawiam za sobą i skupiam się tylko na pracy jaką muszę wykonać w najbliższych tygodniach. Mimo przerwy nie zaniedbałem diety i suplemencji i nie przybrałem zbytnio na wadze co powinno mi pomóc wrócić na właściwe tory dosyć szybko.

Ranking podjazdów 2020 cz. 3

Piątek, 4 grudnia 2020 Kategoria Ranking podjazdów
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: min/km:
Pr. maks.: Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m
Trzecia część rankingu podjazdów. W tym opracowaniu znalazło się zestawienie podjazdów które zaliczyłem w roku 2020 uszeregowanych pod względem % różnicy w czasie oraz podzielonych na kilka kategorii. Pierwsza kategoria to podjazdy które w tym roku atakowałem i chciałem wywalczyć jak najlepszy czas, druga zawiera podjazdy na których wpadły rekordy ale nie było to zamierzone, w kolejnej pojawiły się nowe podjazdy a dwie ostatnie to kolejno podjazdy bez rekordu w tym roku oraz zaliczone na zawodach. Podziały w rzeczywistości są dwa, pierwszy dotyczy tegorocznych czasów a drugi porównuje czasy na przestrzeni kilku lat w oparciu o popularny portal Strava.

Zestawienie podjazdów zaliczonych w 2020 roku według różnic czasowych wyrażonych w procentach:



Podsumowanie listopada

Poniedziałek, 30 listopada 2020 Kategoria Podsumowanie Tygodnia
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: min/km:
Pr. maks.: Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m
Listopad był wyjątkowo trudnym dla mnie miesiącem. Po owocnym sezonie liczyłem, że z marszu wejdę w przygotowania do kolejnego. Wsyztsyko układało się dobrze, chyba nawet za dobrze i wtedy wszystko posypało się w krótkim czasie. Musiałem zrobić przymusową przerwę po tym jak cudem uniknąłem zderzenia z samochodem na treningu i dwa razy testowałem miękkość rowu. Niby nie mam trwałego urazu wymagającego jakiejś dłuższej przerwy ale aż trzy wrażliwe miejsca w ciele zostały naruszone i pojawił się duży ból. Względnie szybko pozbyłem się bólu barku ale kolano ciągle boli i mam problem z chodzeniem, nawet gorzej jest z biodrem i każda zmiana pozycji jest wyzwaniem. W takim stanie nie ma mowy o trenowaniu, robienie tego na 40 czy 50 % mnie nie urządza a może wydłużyć czas powrotu do pełni sprawności. Chwilowa przerwa mnie nie zbawi a już wcześniej miałem takie sytuacje, że nie przepracowałem należycie zimy a forma w sezonie była nawet lepsza niż gdy miałem za sobą regularny trening zimą. Plan treningowy na grudzień będę musiał zmodyfikować i ograniczyć treningi ogólnorozwojowe które są ważne ale robiłem je regularnie w ostatnich latach i jeden słabszy okres niewiele zmieni a ewentualne braki uda się nadrobić później a kumulacja większej ilości obciążeń w krótszym czasie nie jest wskazana więc nadrobienie wszystkich zaplanowanych treningów których nie udało się zrealizować jest niemożliwe. Na co wpłynie ta przerwa przekonam się za kilka miesięcy. Jestem bliski powrotu do treningów bo ból jest z dnia na dzień mniejszy. Może ta sytuacja jest zapłatą za dobry sezon i zaliczką przed kolejnym i tak musiało być. Na tym etapie inni mają nade mną przewagę ale sezon zaczyna się dopiero za kilka miesięcy i nie jest powiedziane, że na wiosnę będę miał jakieś zaległości w odniesieniu do innych.

Podsumowanie 45 tygodnia 2020

Niedziela, 29 listopada 2020 Kategoria Podsumowanie Tygodnia
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: min/km:
Pr. maks.: Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m
Nie tak wyobrażałem sobie końcówkę listopada. Po ostatnich incydentach z samochodami z których wyszedłem cało zaczęły się po kilku dniach problemy. Niedzielny marszobieg był jeszcze w miarę normalny i w dobrym tempie. Coś już jednak nie grało i prawdziwy dramat zaczął się kilka godzin później. W poniedziałek wstałem już obolały nie mogąc zgiąć się w biodrze, do tego bolało dosyć mocno kolano i bark. Jako wielki przeciwnik wszelakich leków zwłaszcza przeciwbólowych liczyłem na to, że przejdzie szybko i będę mógł normalnie funkcjonować. Tak się jednak nie stało i problemy z biodrem pociągnęły za sobą inne narządy ruchu i po kilku dniach miałem już problem z najprostszymi czynnościami. Przez kilka dniu udało się przywrócić bark do stanu używalności ale z biodrem i kolanem jest dużo gorzej. Jedyne pocieszenie jest takie, że nie ma trwałego urazu i kwestią kilkunastu dni jest fakt, że przestanie boleć i powoli będę mógł wracać do treningów. Po kilku dniach walki z bólem i słabą ruchowością stawów udałem się do zaufanego fizjoterapeuty który zalecił odpoczynek oraz częste masaże mięśni w okolicy ognisk bólowych. Dodatkowo wzbogaciłem swoją dietę o specjalne środki wzmacniające stawy i powinno być lepiej. Najprawdopodobniej będę miał 3-4 tygodnie obsuwy w treningach ale nie powinno mi to zaszkodzić. Cel na najbliższe tygodnie to doprowadzenie stawu kolanowego i biodra to stanu używalności i możliwości obciążania. Najprawdopodobniej zrezygnuję również z marszobiegów czy dłuższych spacerów które bardzo obciążają stawy a ten czas poświecę na nadrobienie zaległości które powstaną przez czas rehabilitacji. Dawno nie byłem kontuzjowany na tyle aby rezygnować całkowicie z treningów, urazy są wpisane w sport i zdarzają się nawet silniejszym i lepszym zawodnikom niż ja. Być może wyjdę z tego stanu silniejszy i na pewno bardziej zmotywowany do treningów.
Obciążenie treningowe: 
Spadek wartości ATL i CTL wciąż trwa, zanim wrócę do treningów będę startował praktycznie od zera.

Miasto 40

Poniedziałek, 23 listopada 2020 Kategoria Miasto
Km: 24.00 Km teren: 10.00 Czas: 01:08 km/h: 21.18
Pr. maks.: 36.00 Temperatura: 7.0°C HRmax: HRavg
Kalorie: 470kcal Podjazdy: 260m Sprzęt: Hercules Aktywność: Jazda na rowerze

Podsumowanie 44 tygodnia 2020

Niedziela, 22 listopada 2020 Kategoria Podsumowanie Tygodnia
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: km/h:
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
W ostatnim tygodniu dużo się działo, niekoniecznie dobrego i o pewnych rzeczach chciałbym bardzo szybko zapomnieć. Po kilku udanych treningach i ponad 3 tygodniach wróciłem na rower. Z lekkiej karbonowej szosy przesiadłem się na cięzki stalowy rower, to jak przesiadka z mercedesa do malucha. Niestety nie był to udany powrót na rower, na trasie wydarzyło się kilka niebezpiecznych sytuacji z których jakoś wyszedłem prawie cało. Na pierwszy rzut oka nic nie ucierpiało ale kolejne dni powiedziały zupełnie co innego. Wpłynęło to na pogorszenie formy nie tylko fizycznej a przede wszystkim psychicznej i powrót do normy może trwać długo. Dobrze, że stało się to w Listopadzie a nie np. Marcu. Na razie muszę doprowadzić organizm do stanu używalności a później myśleć o treningu.
1.Waga w ostatnim tygodniu:

Waga w dalszym ciągu idzie do góry, dopóki nie wdrożę większej ilości treningu rowerowego to raczej nie będzie spadać.
2.Obciążenie treningowe:

Wartości ATL i CTL stale maleją, na razie nie będę korzystał z miernika mocy i ten stan utrzyma się jeszcze jakiś czas.
Dane liczbowe:

Informacje szczegółowe o wszystkich aktywnosciach:

Najlepsze tempo biegu w czasie:

Ostatnio marszobieg to główna aktywność i z każdym treningiem moje tempo jest lepsze. Nie zawsze przekłada się to na czas biegu bo duży wpływ na to ma również ukształtowanie terenu które również jest coraz bardziej wymagające.

Marszobieg 4

Niedziela, 22 listopada 2020 Kategoria Marszobieg, Zima
Km: 15.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:43 min/km: 6:52
Pr. maks.: Temperatura: 1.0°C HRmax: 175175 ( 89%) HRavg 144( 73%)
Kalorie: 832kcal Podjazdy: 630m Aktywność: Bieganie
Po wczorajszym dniu szybko się pozbierałem, moje ciało mówi co innego ale jest to chwilowe. Wstałem z bólem barku, kolana i biodra ale niezbyt odczuwalnym. Postanowiłem więc nie zmieniać planów na niedzielne przedpołudnie, jedynie opóźniłem nieco wyjście z domu ale wpłynęło to chyba tylko na większy tłok na trasie. Po raz pierwszy wybrałem prawdziwie górską trasę z ulubionym Cyberniokiem. Po odpowiedniej rozgrzewce wyszedłem z domu, podczas marszu czułem szczególnie kolano ale nie był to raczej ból związany z urazem ale pozostałością po wczorajszych spotkaniach z ziemią. Gdy zacząłem biec bardziej czułem biodro ale dało się z tym biec. Tempo nie było zabójcze ale postanowiłem się nieco oszczędzać. Prawdziwy sprawdzian miał być dopiero na szlaku więc miałem ponad 20 minut na rozkręcenie się. Dawałem z siebie nieco mniej niż zwykle ale całkiem dobre tempo trzymałem aż do szlaku. Gdy tylko zrobiło się stromo zapomniałem o bólu i skupiłem się na tym aby nie tracić tempa. Pomogła w tym twarda dzisiaj ścieżka, błotne kałuże były zamarznięte i dobrze się biegło i nie było problemów z przyczepnością. Na Cybernioku podjąłem decyzję aby zbliżyć się jak najbliżej Szyndzielni bo wydawało mi się, że mam dobry czas. Zapomniałem jednak jak długi jest szlak w kierunku Dębowca którędy miałem wracać. Ostatecznie zawróciłem będąc już niedaleko kolejki linowej, planowałem dobiec maksymalnie do łączenia szlaków a dostałem się kilkaset metrów bliżej Szyndzielni. To wydłużyło także czas powrotu. Problemy zaczęły się jak ruszyłem w dół. Dopiero w końcówce zbiegu złapałem dobre tempo a wcześniej to była męczarnia i slalom między innymi przemierzającymi ten szlak. Już wtedy wiedziałem, że moja aktywność przedłuży się, po 90 minutach miałem już dość ale utrzymałem tempo aż do domu. Mimo lekkiej niedyspozycji zdrowotnej i zachowania rezerw sił zaliczyłem trudną trasę w dobrym tempie. Jak dla mnie to w górach nie musi być śniegu ani wyższych temperatur, twarde podłoże zapewnia dobrą przyczepność która dodaje mi pewności. Podczas kolejnych marszobiegów będę chciał utrzymywać tempo biegu na dłuższych odcinkach i stopniowo utrudniać trasy, nie koniecznie je wydłużając. Powoli widać efekty wcześniejszych treningów także tych na siłowni, bo czuję się coraz pewniej, moje ciało szybko się regeneruje, reaguje na bodźce co w sporcie jest niezbędne aby stawać się coraz lepszym.

kategorie bloga

Moje rowery

TCR Advanced 2 2021 14036 km
Zimówka 9414 km
Litening C:62 Pro 18889 km
Triban 5 54529 km
Astra Chorus 2022 16398 km
Evo 2 9995 km
Hercules 13228 km
Ital Bike 9476 km
Trek 17743 km
Agree GTC SL 21960 km
Cross Peleton 44114 km
Scott 9850 km

szukaj

archiwum