Podsumowanie 34 tygodnia 2020
Niedziela, 6 września 2020 Kategoria Podsumowanie Tygodnia
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | min/km: | ||
| Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | |||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | ||||
Po dwóch dobrych tygodniach treningowych kolejny był słabszy, głównie z powodu pogody i czasu który odpowiadał za godziny w jakich mogłem jeździć. Jeden trening zrealizowałem na trenażerze, brakowało motywacji ale lepsze to niż zupełny brak treningu. Po słabszym okresie celowo zmniejszyłem wartość swojego FTP o 8 Wat w odniesieniu do tego które wyszło po ostatnim teście. Na takim progu wszystkie treningi wchodziły jak w masło, nie miałem żadnego problemu z utrzymaniem założonego pułapu mocy nawet w trzecim kolejnym tygodniu z dużą ilością TSS. Udało się poprawić kolejne rekordy na podjazdach, popracowałem nad zmienną kadencją i przede wszystkim mój organizm znowu wskoczył na poziom który pozwala na długotrwały, intensywny wysiłek. Nie zrobiłem większych postępów w technice, test mocy jaki przeprowadziłem na koniec tygodnia dał nowy rekord na Przegibek i świetny wynik na 10 minut, niewiele gorszy od życiowego przy trochę niższej wadze. Dobrą nogą rozpocząłem wrzesień, utrzymanie tego poziomu będzie wyzwaniem ale wystarczy jak utrzymam parametry do 20 września. Później już skupiam się na roztrenowaniu i odpoczynku który jest mi bardzo potrzebny.
1.Waga w ostatnim tygodniu:

W dalszym ciągu wahania wagi są minimalne, martwić może jedynie wzrost tkanki tłuszczowej.
2.Obciążenie treningowe:

Wartości ATL z powodu mniejszej ilości TSS niż planowałem w końcówce tygodnia zaczęły spadać, podobnie jak CTL ale w tym wypadku różnica jest niewielka. Utrzymujące się ujemne wartości TSB świadczą o zmęczeniu którego jednak nie odczułem jakoś wyraźnie.
3.Najlepsze moce:

Jedyny warty odnotowanie rezultat osiągnąłem w czasie 10 minut.
4.Intensywność treningów:

Kolejny tydzień z różnorodnością treningów wpłynął na układ danych w tej tabeli.
5.Dane liczbowe:

Czas w strefach:

Dane szczegółowe:

6.Podjazdy:

Mniejsza ilość podjazdów ale za to aż dwa rekordy czasowe. Szczególnie cieszy poprawa wyniku na Przegibek, był to ważny cel na ten rok a poprzeczka zawieszona była wysoko.
7.Wstępny rozpis na kolejny tydzień:
Najbliższy kilka dni przeznaczam na odpoczynek przed jedynym wyścigiem w tym roku – Tartą Road Race. Zrobiłem wszystko aby być jak najlepiej przygotowanym do rywalizacji. Przez tydzień formy nie da się już poprawić ale można ją zniszczyć. Z doświadczenia wiem, że po odpoczynku przed ważnymi zawodami zwykle czuje się lepiej niż na zmęczeniu. Żadnych oczekiwań przed wyścigiem nie mam, dobrze będzie go ukończyć bez kryzysów i większych błędów a reszta nie zależy już ode mnie. Po tym wyścigu prawdopodobnie zaczynam długo oczekiwany okres roztrenowania który w tym roku potrwa 6-7 tygodni. W tym czasie postawie na spontaniczność a ewentualne starty w czasówkach wezmę z marszu, podobnie jak rok temu. Do końca października też podejmę kilka ważnych decyzji odnośnie mojej przyszłości, są one konieczne m.in. po to aby w sporcie wskoczyć na jeszcze wyższy poziom. Resumując plan treningowy kończy się na sobotnim wyścigu.
1.Waga w ostatnim tygodniu:

W dalszym ciągu wahania wagi są minimalne, martwić może jedynie wzrost tkanki tłuszczowej.
2.Obciążenie treningowe:

Wartości ATL z powodu mniejszej ilości TSS niż planowałem w końcówce tygodnia zaczęły spadać, podobnie jak CTL ale w tym wypadku różnica jest niewielka. Utrzymujące się ujemne wartości TSB świadczą o zmęczeniu którego jednak nie odczułem jakoś wyraźnie.
3.Najlepsze moce:

Jedyny warty odnotowanie rezultat osiągnąłem w czasie 10 minut.
4.Intensywność treningów:

Kolejny tydzień z różnorodnością treningów wpłynął na układ danych w tej tabeli.
5.Dane liczbowe:

Czas w strefach:

Dane szczegółowe:

6.Podjazdy:

Mniejsza ilość podjazdów ale za to aż dwa rekordy czasowe. Szczególnie cieszy poprawa wyniku na Przegibek, był to ważny cel na ten rok a poprzeczka zawieszona była wysoko.
7.Wstępny rozpis na kolejny tydzień:
Najbliższy kilka dni przeznaczam na odpoczynek przed jedynym wyścigiem w tym roku – Tartą Road Race. Zrobiłem wszystko aby być jak najlepiej przygotowanym do rywalizacji. Przez tydzień formy nie da się już poprawić ale można ją zniszczyć. Z doświadczenia wiem, że po odpoczynku przed ważnymi zawodami zwykle czuje się lepiej niż na zmęczeniu. Żadnych oczekiwań przed wyścigiem nie mam, dobrze będzie go ukończyć bez kryzysów i większych błędów a reszta nie zależy już ode mnie. Po tym wyścigu prawdopodobnie zaczynam długo oczekiwany okres roztrenowania który w tym roku potrwa 6-7 tygodni. W tym czasie postawie na spontaniczność a ewentualne starty w czasówkach wezmę z marszu, podobnie jak rok temu. Do końca października też podejmę kilka ważnych decyzji odnośnie mojej przyszłości, są one konieczne m.in. po to aby w sporcie wskoczyć na jeszcze wyższy poziom. Resumując plan treningowy kończy się na sobotnim wyścigu.
Trening 110
Niedziela, 6 września 2020 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, Szosa
| Km: | 35.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:22 | km/h: | 25.61 |
| Pr. maks.: | 66.00 | Temperatura: | 13.0°C | HRmax: | 183183 ( 93%) | HRavg | 133( 68%) |
| Kalorie: | 847kcal | Podjazdy: | 600m | Sprzęt: Litening C:62 Pro | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Jak ciężki był początek tygodnia, taki był jego koniec. Nic się nie układało od rana, zaczynając od małej ilości snu kończąc na pogodzie. W takim układzie nie nadawałam się do niczego i odespałem kilka ostatnich nocy. Później czułem się już lepiej. W drugiej części dnia pogoda się poprawiła i wyjechałem sprawdzić nogę. Planowałem trasę przez wioski i kilka skoków na podjazdach. Już po wyjeździe z domu zmieniłem zdanie i postanowiłem sprawdzić się na podjeździe na Przegibek, słaby wiatr uznałem jako sprzyjające warunki. Przyjąłem, że późnym popołudniem nie bezie dużego ruchu na drogach. Samochodów może nie było ale zatrzymały mnie praktycznie wszystkie sygnalizacje świetlne. Po drodze kilka razy przyśpieszyłem, czułem moc pod nogą. Im bliżej Przegibka tym jakoś słabiej szło. Ruszyłem nieco później niż zaczyna się segment. Mój testowy odcinek zaczyna się 300 metrów dalej. Około 100 metrów szybciej ruszyłem z kopyta. Początek był bardzo mocny, dobrze się jechało do patelni gdzie już miałem spory zapas czasu. Później nieco straciłem ale nie umiałem złapać rytmu, w końcówce jechałem już na maksa, nie było szans nic zyskać i tylko utrzymałem to co wypracowałem na pierwszych 3 kilometrach podjazdu. Wygenerowałem niemal identyczną moc jak w czerwcu ale czas był najmniej kilkanaście sekund lepszy a zarazem poprawiłem swój rekord. Nie spodziewałem się takiej mocy i dyspozycji. Poprawa tego rekordu to zwieńczenie dobrego sezonu z życiową formą i wieloma dobrymi rekordami na różnych podjazdach. Po takim wysiłku powinienem być ujechany na maksa ale szybko do siebie doszedłem i wracając do domu dołożyłem kilka podjazdów. Odpuściłem zjazd do Straconki ale i tak nie wyglądał on tragicznie. Kolejne podjazdy poszły nieźle mimo tego, ze jechałem dużo spokojniej. W drodze powrotnej znowu stałem na wielu skrzyżowaniach a na odcinku brukowym w Centrum nawet w korku. Wracając do domu zatrzymałem się w sklepie po napoje regeneracyjne. Ostatni test przed TRR zaliczony. Jestem dobrze przygotowany do tego wyścigu co potwierdzają moce jakie jestem w stanie generować na podjazdach. W lipcu i na początku sierpnia nie byłem w stanie się do nich zbliżyć a waga była podobna choć niższa niż w maju czy czerwcu gdy generowałem życiowe moce.
Trening 109
Sobota, 5 września 2020 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, Szosa
| Km: | 41.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:36 | km/h: | 25.62 |
| Pr. maks.: | 60.00 | Temperatura: | 25.0°C | HRmax: | 177177 ( 90%) | HRavg | 131( 67%) |
| Kalorie: | 967kcal | Podjazdy: | 760m | Sprzęt: Litening C:62 Pro | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Krótki wyjazd na który jakoś wygospodarowałem czas spośród
wielu obowiązków. Planowałem równą jazdę w tlenie ale przed samym wyjazdem
zmieniłem zdanie i znów wybrałem się na Przegibek. Rok się kończy
a do 100 wjazdów jeszcze mi trochę brakuje. Początkowo jechało się ciężko,
później stopniowo noga się rozkręcała. Ruch na drogach był spory i postanowiłem
ominąć najciaśniejsze punkty na trasie. Wiele dłużej nie jechałem do Straconki.
Podjazd na Przegibek zacząłem w dobrym tempie, po chwili jednak musiałem
zweryfikować obciążenie bo okazało się za duże. Trzymałem się kadencji 80-90 i
na tym się skupiałem, dawno nie trafiłem na dzień w którym podjazd zajmie mi
równą ilość minut, bez sekund. Po podjeździe nastąpił zjazd który można
podzielić na dwie części, pierwszą, szybką, dobrą technicznie i drugą wolną
poświęconą na bezpieczne wymijanie wolniej jadących rowerzystów i kolarzy.
Chcąc zawrócić po 3 kilometrach zjazdu musiałem to zrobić w bezpiecznym miejscu
dlatego zjechałem około 300 metrów dalej. Drugi wjazd zacząłem podobnie jak
pierwszy, tym razem jednak postanowiłem przepalić nogę na najtrudniejszym
fragmencie podjazdu. Jechałem równo mocno z dobrą kadencją, trochę brakło aby
dojechać do ostatniego łuku w lewo ale nie miało to znaczenia. W konsekwencji
postanowiłem nieco odpuścić zjazd, po słabym początku postawiłem na techniczną
jazdę w dalszej części zjazdu. Po raz pierwszy od dawna wyprzedziłem samochód
na zjeździe, nim to zrobiłem upewniłem się, że jest całkowicie bezpiecznie. W
końcówce zjazdu znów więcej utrudnień i odpuściłem wiec ten zjazd był mocno
przeciętny. Do domu wróciłem identyczną drogą jak przyjechałem. Trochę się
gotowałem ale znów odwykłem od temperatur powyżej 25 stopni, takie będą
pojawiać się coraz rzadziej. Trzeba czerpać jak najwięcej z tej pogody nawet
jeżeli organizm czasami się buntuje. Fajny trening zaliczyłem, gdyby nie
urozmaicenia byłby nudny bo podobnych zrobiłem już kilkanaście w tym roku.
Kolejne dwa podjazdy na Przegibek zaliczone, jeszcze 15 i można kończyć sezon.


Rozjazd 31
Piątek, 4 września 2020 Kategoria blisko domu, Samotnie, Szosa
| Km: | 23.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:01 | km/h: | 22.62 |
| Pr. maks.: | 50.00 | Temperatura: | 22.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 400kcal | Podjazdy: | 320m | Sprzęt: Litening C:62 Pro | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Spokojna przejażdżka po trzech treningach, nie miałem tyle czasu ile bym chciał i dla odmiany pojechałem w innym kierunku niż zwykle podczas jazd regeneracyjnych. Odpuściłem również ćwiczenie techniki, była to po prostu przejażdżka. Wybrałem niezbyt łatwą orientacyjnie trasę, kręciłem się po okolicznych wioskach. Wystarczyło trochę się rozluźnić i już moja technika wyglądała dużo gorzej. Nie miało to dla mnie znaczenia, cieszyłem się jazdą i dobrą pogodą której w ostatnich dniach brakowało. Żałowałem jak zazwyczaj, że nie miałem większej ilości czasu na jazdę.


Trening 108
Czwartek, 3 września 2020 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa
| Km: | 79.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:59 | km/h: | 26.48 |
| Pr. maks.: | 75.00 | Temperatura: | 14.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 1229kcal | Podjazdy: | 1790m | Sprzęt: Litening C:62 Pro | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Pierwszy konkretny wrześniowy trening. Wiele wskazywało na to, że nie uda się wyjechać na dłużej niż 2 godziny. Z każdym dniem coraz bardziej daje mi się we znaki mała ilość snu i dlatego wyjazdy przed 8 raczej nie wchodzą w grę. Mając trzy opcje do wyboru zdecydowałem się na Równice, ze względu na trzy różne warianty podjazdu i najszybszy podjazd do podnóża. Remonty w okolicy wciąż trwają i nie chcąc stać w korkach, musiałem na początku dołożyć około kilometr. Dobrze znam ten odcinek, jedyna wada to prawie 1500 metrów podjazdu na start. Nie chciało mi się jechać ale ten tydzień jak na razie wyglądał blado i chciałem przełamać ten niechlubny trend. Gdy dojechałem do głównej drogi wybrałem już najkrótszy wariant dojazdu do Ustronia. Rozgrzałem się dobrze, jechałem chyba z wiatrem bo szybko znalazłem się u podnóża Równicy. Pierwszy raz zwykle wjeżdżam główną drogą i tak też było tym razem. Od razu złapałem właściwy rytm, dobrałem optymalne przełożenie i gdy tylko zrobiło się stromo również dobrałem odpowiednie przełożenie, do kostki jechałem dłużej niż zwykle przy podobnej mocy. Odcinek brukowy poszedł mi nawet nieźle, za kostką podmuch wiatru przesuwał kolorowe liście po drodze. Znowu trafiłem na prace porządkowe przy drodze i musiałem podzielić swoją uwagę i nie byłem w stanie odpowiednio skupić się na jeździe. Po 10 minutach dołożyłem 40 Wat i na takiej mocy jechałem kolejną minutę po czym wróciłem do FTP i z taką mocą dokończyłem podjazd. Nie byłem do końca zadowolony, szczególnie z końcówki podjazdu ale nie było czasu się nad tym zastanawiać, ubrałem się na zjazd i spokojnie zjechałem do Jaszowca. Zmarzłem nieco mimo tego, że specjalnie zimno nie było, nie mogłem się skupić na technice jazdy i dlatego olałem ten temat. Przed drugim podjazdem znów przerwa na rozebranie jednej warstwy ciuchów. Identycznie jak kilka tygodni temu drugi podjazd zaczynał się 1300 metrowym odcinkiem kostki brukowej, początek słabszy ale później złapałem dobry rytm i szło coraz lepiej. Gdy wjechałem na główną szosę, zauważyłem przed sobą kolarza, nie umiałem go dogonić, a wręcz traciłem dystans. Po 10 minutach gdy zwiększyłem moc zbliżyłem się ale gdy zacząłem generować mniej mocy to dystans znów rósł. Gdy dojeżdżałem do końca podjazdu nie dziwiłem się, że nie byłem w stanie dogonić tego kolarza, był to Petr Swaczyna, znacznie lepszy niż ja kolarz. Przed schroniskiem odpuściłem ale udało się poprawić lipcowy czas, co prawda tylko o sekundę ale jednak. Drugi zjazd wyglądał chyba jeszcze gorzej niż pierwszy. Chciałem o tym szybko zapomnieć i skupiłem się na tym co mnie jeszcze czeka czyli trzecim podjeździe na dużym już zmęczeniu. Początek wyglądał słabo, nie umiałem złapać rytmu, dobrać przełożenia i męczyłem się aż do zakrętu. Tam już miałem blisko 15 sekund gorszy czas niż zazwyczaj. Ostatnie 4 kilometry podjazdu bardziej mi odpowiadają i tam jechało mi się już dużo lepiej. Problem pojawił się dopiero w momencie gdy chciałem zwiększyć moc, w tym momencie zwątpiłem w zasadność dalszej walki z podjazdem. Po tej minucie która była słabsza niż w poprzednich podjazdach już męczyłem się do końca z doborem przełożenia, moja jazda była strasznie szarpana. Dojechałem jakoś do końca podjazdu ale rekordu znów nie poprawiłem, tym razem brakło 12 sekund. Byłem zmęczony, nie miałem już czasu i przed parkingiem zawróciłem. Trzeci zjazd wyglądał już dużo lepiej, jedynie w kilku miejscach popełniłem błędy techniczne które zabrały nieco czasu. Ostatecznie był to dosyć szybki zjazd, liczyłem, że uda się w godzinę być w domu. Mimo walki ze zmiennym wiatrem i zmęczonymi nogami udało się dojechać szybciej, po drodze poćwiczyłem nieco technikę. Zwłaszcza zjazdy wyglądały nieźle a na podjazdach już nie miałem problemów z trzymaniem równej i wysokiej kadencji. Temperatura na koniec treningu była już przyjemna i zacząłem się gotować ale do domu było blisko i nie traciłem czasu na rozbieranie się. Dobry to był trening, forma jak na wrzesień jest dobra, mam nadzieje, że uda się wystartować w przynajmniej jednych zawodach i ją potwierdzić.


Podjazdy:


Podjazdy:
Trening 107
Środa, 2 września 2020 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa
| Km: | 49.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:41 | km/h: | 29.11 |
| Pr. maks.: | 58.00 | Temperatura: | 13.0°C | HRmax: | 152152 ( 77%) | HRavg | 131( 67%) |
| Kalorie: | 1026kcal | Podjazdy: | 530m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Kolejny dzień gorszej pogody. Była jednak nadzieja na poprawę i gdy tylko zaczynało się wypogadzać ruszyłem na trening. Ubrałem się na warunki jakie były ale pod spodem miałem letni strój na wypadek poprawy pogody, zapomniałem jedynie rękawków i rękawiczek z krótkimi palcami. Wyjechałem na treningowym sprzęcie i starych butach. Po chwili było już mi za ciepło a podmuchy wiatru dodatkowo utrudniały jazdę, odzwyczaiłem się od jazdy w obszernych ciuchach. Już żałowałem, że ubrałem te ciuchy, musiałem się chwile pomęczyć. Po kilku minutach jazdy przestało padać, było jeszcze strasznie mokro i nie zatrzymywałem się. Nogi nie kręciły idealnie, nie wiem czy to ta pogoda czy niewygodne ciuchy, czy sprzęt. Przez ponad 30 minut męczyłem się i jak było już za ciepło postanowiłem się zatrzymać. Sporo czasu straciłem na postoju, zrzuciłem niewygodne ciuchy i schowałem do kieszonek koszulki. Były wypchane po brzegi, ale przynajmniej czułem się dużo swobodniej. Było mi trochę zimno ale byłem pewny, że uda się rozgrzać. Od tego momentu jechało mi się dużo lepiej, temperatura zmieniała się podobnie jak wilgotność nawierzchni, miejscami było całkiem mokro a czasami niemal sucho. Początkowo chciałem jak najszybciej wrócić do domu ale później już żałowałem, że nie mam większej ilości czasu. Wydłużyłem nieco trasę ale niewiele to dało. Nie miałem opcji dokręcić do dwóch godzin. Na trasie popełniłem sporo błędów, od strony technicznej jazda nie wyglądała najlepiej, jedynie mogę być zadowolony z kadencji i mocy jaką udało się generować na trasie. Niezbyt dobrze rozpoczął się dla mnie wrzesień.
Miasto 29
Wtorek, 1 września 2020 Kategoria Miasto
| Km: | 70.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:04 | km/h: | 22.83 |
| Pr. maks.: | 48.00 | Temperatura: | 17.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 1390kcal | Podjazdy: | 1260m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Trenażer 63
Wtorek, 1 września 2020 Kategoria Trenażer
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:19 | km/h: | 0.00 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | 15.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 1063kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Nie tak wyobrażałem sobie początek września. Pogoda nie zachęcała do wyjścia z domu, czas miałem tylko przed południem i zdecydowałem się wyciągnąć trenażer. Tym razem zapewniłem odpowiednią wentylację i mogłem się skupić na treningu. Jak już decyduję się na trenażer poza sezonem zimowym to zwykle tylko w celu mocnego treningu. Potrzebowałem znów w bazie gotowych treningów w sieci i wygrzebałem idealny trening. Rozgrzewka nie bardzo mi pasowała więc ją zmodyfikowałem. Nim rozpocząłem trening zauważyłem padnięty licznik. Nie był to duży problem bo mogłem skorzystać z aplikacji w telefonie IP Watts. Aplikacja prosta i ze sporymi wadami ale jakoś daje radę. Udało się skonfigurować czujnik mocy, z tętnem i prędkością był problem ale nie zależało mi na tym. Ustawiłem bardzo duży opór trenażera i ruszyłem z kopyta. Po chwili dobrałem przełożenie i złapałem rytm. Jakoś dziwnie czas szybko leciał i już było po rozgrzewce. Popełniłem kilka błędów, jednym z nich było trzymanie stałej, dosyć wysokiej kadencji a później miałem podczas ćwiczeń trzymać dużo niższą liczbę obrotów. Bałem się pierwszego powtórzenia od niego miało zależeć dużo, moja dyspozycja była sporą niewiadomą. Ruszyłem mocno ale szybko musiałem szukać optymalnego przełożenia i dopiero po kilkudziesięciu sekundach wszystko grało jak trzeba. Kolejny ważny moment nastąpił po 2 minutach gdy miałem zmniejszyć kadencje zwiększając moc. Udało się płynnie przejść na bardzo twardy obrót, czuć było smród palonej gumy, sprzęt też działał na granicy wytrzymałości. Czas odpoczynku w drugiej strefie wydawał mi się krótki, po pierwszym czułem się nieźle ale kolejne już nie wystarczały. Zmęczenie narastało i ostatnia minuta to była jazda już na maksa, liczyłem na to, że sprzęt wytrzyma, mięśnie piekły, pot się lał strumieniami, sekundy wolno uciekały. Poczułem ulgę gdy skończyłem wymagające powtórzenia. Później dołożyłem sobie jeszcze trzy krótkie zrywy na wysokiej kadencji. Na koniec treningu opona się przetarła i zeszło powietrze z tylnego koła. Czułem się bardzo zmęczony po tym treningu, długi sezon daje się już we znaki.




Wyrównanie kilometrów
Poniedziałek, 31 sierpnia 2020 Kategoria Szosa, w grupie
| Km: | 75.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 04:00 | km/h: | 18.75 |
| Pr. maks.: | 45.00 | Temperatura: | 25.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 1490kcal | Podjazdy: | 300m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Podsumowanie sierpnia
Poniedziałek, 31 sierpnia 2020
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | min/km: | ||
| Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | |||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | ||||
Trudny to był miesiąc, podobnie jak cały ten rok. Po bardzo nerwowym i niepoukładanym lipcu liczyłem na przełom. Udało się tego dokonać, przede wszystkim przywróciłem układ i ład w treningach. Jeździłem co prawda mniej niż w lipcu ale jakość była dużo lepsza. W pewnym sensie był to początek sezonu bo pierwsze starty w zawodach zaliczyłem dopiero w ostatnim miesiącu. Przy takim chaosie treningowym i ogólnym spadku formy jaki nastąpił w lipcu nie spodziewałem się zbyt wiele po sobie. Pierwszy start zakończył się dla mnie w zasadzie na samym początku. Start na kostce brukowej nie jest tym co lubię najbardziej, do tego bardzo mocne tempo. Nie licząc kilku incydentalnych zjawisk była to moja pierwsza styczność z bardziej liczebną grupą. Stare czasy wróciły i zostałem zerwany już na samym początku wyścigu. Na pierwszej części trasy straciłem prawie 2 minuty do najlepszych. Na ostatnich 5 kilometrach dałem z siebie maksimum i zyskałem nad większością rywali. Nie byłem zadowolony z tego startu chociaż 19 miejsce OPEN nie było najgorsze. Po tym starcie pojechałem na grupowy trening i moja jazda wyglądała już najmniej klasę lepiej. Kolejne starty również były lepsze. Trzy kolejne czasówki kończyłem w TOP 6 OPEN, ale ani razu nie udało się być w najlepszej trójce. Po czasówkach wziąłem się znów za trening i forma poszła do góry. W momencie gdy potwierdziłem swoją formę w zawodach zaczęły pojawiać się flagi na moich aktywnościach na Stravie. Sporo z nich to są stare jazdy, nie było żadnych podstaw do tego aby mnie oflagować. Na podjazdach od lat osiągam dobre i powtarzalne czasy, nigdy nie ukrywam żadnych danych. Może poza pojazdami nic nie znaczę w tym sporcie ale to nie powód do podcinania mi skrzydeł i wyników na które sam zapracowałem. Traktuję to jako kolejną przeszkodę którą muszę pokonać. Dopóki mam siłę walczyć ze słabościami nie odpuszczam. Miałem już większe problemy i z nimi wygrałem i takie coś nie robi na mnie wrażenia. Duży nacisk na treningach kładłem na technikę, cały czas pracuje nad zjazdami aby na nich nie tracić, spore problemy mam z jazdą w grupie i nie bardzo umiem sobie z tym poradzić. Już kilka lat staram się poprawić ten element, jak widać lekki progres to pojawia się zaraz dużo większy regres i co najwyżej stoję w miejscu. Samymi czasówkami nie da się zbudować dobrej klasy sportowej, kupiłem już lepszy sprzęt, zgłębiłem się w tajniki treningu i regeneracji, zmieniłem podejście do sportu ale to nie wystarcza. Bez dobrej techniki nie liczę się w tym sporcie, dobra noga nie wystarczy do jazdy z czołówką, słaba technika pozbawia jakichkolwiek szans i nadziei, lat przybywa, sport się zmienia ale podstawy pozostają te same. Około 10 lat temu moje miejsce w szeregu było na samym końcu, poprawiając formę przesuwałem się w górę stawki, obecnie progres jest już niemal niemożliwy bo decydują już nawet najmniejsze detale i dlatego muszę jeszcze więcej uwagi poświecić technice kosztem ogólnej formy fizycznej. Na przemyślenia i zmiany przyjdzie czas jesienią po ostatnim miesiącu startowym jakim będzie wrzesień.
1.Waga w ostatnim miesiącu:

Niewielkie wahania wagi w ostatnim czasie. Ostatecznie waga spadła co niekoniecznie miało dobry wpływ na inne parametry.
2.Obciążenie treningowe:

Początkiem miesiąca trenowałem mniej intensywnie stąd spadek wartości ATL I CTL. W drugiej połowie miesiąca gdy znów mocniej trenowałem wartości parametrów znów poszła do góry.
3.Najlepsze tygodniowe moce:

W sierpniu dobrze radziłem sobie w powtórzeniach około 5 minutowych. Ponadto miałem jedną dobrą próbę na 20 minut. Pozostałe wyniki nie powalają na kolana.
4.Intensywność treningów:

Zmienna intensywność treningów wpłynęła na różnorodność danych w tej tabeli. Ciężko je porównywać ale najlepiej czułem się gdy trenowałem na intensywnościach powyżej 70 %.
5.Dane liczbowe:

Czas w strefach:

6.Podjazdy:

Dobry miesiąc okraszony kilkoma rekordami na podjazdach.
1.Waga w ostatnim miesiącu:

Niewielkie wahania wagi w ostatnim czasie. Ostatecznie waga spadła co niekoniecznie miało dobry wpływ na inne parametry.
2.Obciążenie treningowe:

Początkiem miesiąca trenowałem mniej intensywnie stąd spadek wartości ATL I CTL. W drugiej połowie miesiąca gdy znów mocniej trenowałem wartości parametrów znów poszła do góry.
3.Najlepsze tygodniowe moce:

W sierpniu dobrze radziłem sobie w powtórzeniach około 5 minutowych. Ponadto miałem jedną dobrą próbę na 20 minut. Pozostałe wyniki nie powalają na kolana.
4.Intensywność treningów:

Zmienna intensywność treningów wpłynęła na różnorodność danych w tej tabeli. Ciężko je porównywać ale najlepiej czułem się gdy trenowałem na intensywnościach powyżej 70 %.
5.Dane liczbowe:

Czas w strefach:

6.Podjazdy:

Dobry miesiąc okraszony kilkoma rekordami na podjazdach.







