Piotr92blog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(13)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy PiotrKukla2.bikestats.pl

linki

Podsumowanie 36 tygodnia 2019

Niedziela, 1 września 2019
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: min/km:
Pr. maks.: Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m
Tydzień storpedowany przez pogodę. Przez cztery dni scenariusz pogodowy był bardzo podobny, rano słonecznie i dobra pogoda do jazdy a popołudniu chmury, deszcz i burza. Oczywiście miałem możliwość jazdy tylko popołudniu i musiałem nieco skorygować założenia treningowe. Dwa treningi były oparte na powtórzeniach w 5 strefie a ponadto udało się przejechać rundę GMP i powalczyć o Obronę Tytułu GMJ. Co prawda nie udało się obronić Tytułu ale trzecie miejsce w takiej stawce i poziomie nie jest złe. Przez większą cześć trasy pozostawałem w grze o zwycięstwo, w kwestii formy niewiele brakuje do najlepszych, gorzej wygląda technika jazdy w której wciąż mam braki a także taktyka która spowodowała, że na własne życzenie dałem odjechać najlepszym. Mimo wszystko jestem zadowolony bo po raz pierwszy miałem okazje sprawdzić swoje możliwości na tle najlepszych. Na wyścigach szybko tracę kontakt z czołówką a tutaj było inaczej bo dwaj najlepsi zawodnicy nie widzieli sensu odjazdu i wali miedzy sobą na całym dystansie i zachowali siły na ostatni podjazd gdzie rozegrali wyścig miedzy sobą. Powoli zbliżam się do końca okresu treningowego i widząc swoją obecną formę jestem pewny, ze uda mi się ją utrzymać jeszcze kilka tygodni. Dobrze zaczął się wrzesień i chciałbym napisać na koniec, że był bardzo dobry miesiąc.
1.Informacje o wadze:

Cały czas walczę o utrzymanie wagi, w poprzednich latach miałem już podobne problemy i wiem, że zaniedbanie tego może skończyć się źle.
2.Obciążenie treningowe:

Nie udało się utrzymać obciążenia treningowego na poziomie z poprzednich tygodni. Miały na to wpływ także problemy z miernikiem mocy.
3.Najlepsze wartości mocy:

Treningi były różnorodne, nie udało mi się zbliżyć do najlepszych wartości mocy a ogólny poziom jaki prezentuje obecnie jest wysoki i nie zawsze znajduje odzwierciedlenie w generowanej mocy.
4.Intensywność treningów:

Dane w tej tabeli potwierdzają dużą różnorodność w treningach.
5.Dane liczbowe:
5.1.Dane z programu Golden Cheetach:
5.1.1.Dane ogólne:

5.1.2.Czas w strefach:

5.1.3.Dane szczegółowe:

5.2.Wstępny rozpis na 37 tydzień 2019:
Ostatni tydzień który zamierzam przeznaczyć na konkretne i zaplanowane treningi a później już będę jeździł głównie dla przyjemności.
5.3.Informacje o podjazdach:

Liczba podjazdów była bardzo umiarkowana. Udało się zaliczyć kilkanaście podjazdów, poprawiłem dwa rekordy czasowe a na kilku z nich zanotowałem drugie wyniki.

Górskie Mistrzostwa Jas-Kółek 2019

Niedziela, 1 września 2019 Kategoria 100-200, Cube 2019, No Limited 2019, Samotnie, Szosa, w grupie, Wyścig
Km: 132.00 Km teren: 0.00 Czas: 04:46 km/h: 27.69
Pr. maks.: 69.00 Temperatura: 25.0°C HRmax: 182182 ( 93%) HRavg 160( 82%)
Kalorie: 2608kcal Podjazdy: 2300m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Długo czekałem na ten dzień. Podczas Road Trophy nie byłem w stanie sprawdzić swoich możliwości i porównać się z kolarzami z czołówki a także miałem sobie coś do udowodnienia. Zmiana terminu miała zarówno swoje plusy jak i minusy. Musiałem zweryfikować swoje plany na dwa weekendy a także nieco skorygować układ treningów aby być jak najlepiej przygotowany. Obrona tytułu jest zawsze wyzwaniem nawet wtedy gdy forma jest bardzo dobra. Przesuniecie zawodów o tydzień wpłynęło na obsadę zawodów a także moje podejście. Moje szanse na utrzymanie Tytułu GMJ znacznie spadły co wywołało dużo luźniejsze podejście do tych jak i kolejnych klubowych zawodów. Przygotowany byłem dobrze, zarówno pod względem fizycznym i sprzętowym a także miałem odpowiedni zapas jedzenia i picia. Po dobrej rozgrzewce stanąłem na starcie. Jedyny minus jest taki, że rozgrzewkę skończyłem 30 minut przed startem i nie wiem czy była ona skuteczna.
Już na początku próby odjazdu od peletonu, nie chciałem nadawać szaleńczego tempa ale jechaliśmy wolno i wyszedłem na czoło. Szybko dojechałem do przodu i zacząłem dyktować tempo. Po chwili na czoło wyszedł Darek i powoli zaczął odjeżdżać. Nie zależało mi na szybkim skasowaniu odjazdu i Darek odjechał a doskoczyły do niego jeszcze dwie osoby. Innym tez najwyraźniej na pogoni nie zależało i trójka zrobiła różnice. Gdy zrobiło się stromiej to do głosu doszli najmocniejsi czyli Patryk i Amadeusz. Ich odpuścić nie mogłem i zaczęliśmy się zbliżać do ucieczki stopniowo odczepiając kolejnych zawodników. Po kilku minutach ucieczka się podzieliła, dwójka szybko została z tyłu a Darek bronił się do połowy podjazdu. Gdy znowu zrobiło się stromiej zaczynało mnie delikatnie brakować, Darek również miał problemy z trzymaniem tempa a z tyłu nikogo nie było już widać. Koledzy delikatnie popuścili i do szczytu dojechaliśmy we trzech. Przed samą przełęczą Patryk odrobinę odjechał i jako pierwszy minął szczyt. Koledzy wymienili bidony a ja w tym czasie wyszedłem na czoło i zacząłem odważnie gnać w dół. Był to jeden z najlepszych zjazdów w moim wykonaniu, czułem się pewnie a fakt, że nikt mnie nie wyprzedził jeszcze dodał mi skrzydeł. Po wjeździe do Międzybrodzia znowu jechaliśmy razem, po zmianach, dosyć spokojnym tempem aż do skrzyżowania. Tam padła decyzja o czekaniu na goniąca nas grupę 5 osób. Była to dobra sytuacja bo zamiast 3 było aż 8 osób do współpracy. Do Porąbki pracowałem, na zjeździe z zapory zjechałem na tył z zamiarem odpoczynku. Już wtedy nie podobała mi się jazda kilku osób, nie wszyscy chcieli dawać zmiany i to trochę burzyło szyk grupy. Jechałem w środku grupy próbując złapać swój rytm, nie bardzo to wychodziło a tempo było dosyć konkretne. Swoją zmianę dałem już prawie na końcu odcinka dojazdowego do ścianki łączącej Wielką Puszcze z Targanicami. Kończąc zmianę nie chcąc popełnić błędu nie zjechałem na sam tył, wpuściłem przed siebie tylko Patryka i Amadeusza którzy jechali zaraz za mną i nie chciałem stracić z nimi kontaktu. Na podjeździe szybko zrobiły się różnice, Patryk i Amadeusz odjechali na kilkanaście metrów a z tylu również nie było zwartej grupy. Zachowując rezerwy sił wjechałem na szczyt kilka sekund za Patrykiem i Amadeuszem z bezpieczną przewagą nad Darkiem i resztą. Na zjeździe znowu rozluźnienie, wykorzystując sytuacje na małym rondzie dla autobusów w Targanicach gdzie jadąc prosto wyszedłem na czoło i jako pierwszy zjechałem do skrzyżowania. Niezbyt mocne tempo pozwoliło odpocząć a osoby które straciły na podjeździe dzięki włożeniu dużo większych sił w zjazd zdołali dojechać do naszej trójki. Nie dyktowałem szaleńczego tempa aby każdy mógł złapać oddech przed podjazdem na Kocierz. Gdy tylko zrobiło się stromiej tempo znów poszło do góry a utrzymać je zdołali Patryk i Amadeusz. Po kilkuset metrach jazdy na przodzie zostałem wyprzedzony przez Patryka a po chwili także Amadeusza. Tempo dyktowane przez kolegów było mocne i w miarę równe, momentami dla mnie za mocne. Starałem się utrzymać chociaż nie była to taka łatwa sprawa. Przed szczytem Patryk odskoczył na kilka metrów, ale moja starta była minimalna. Zjazd zaczęliśmy spokojnie, gdy zrobiło się stromiej to zniwelowałem różnice i po zjeździe jechaliśmy już razem. Z tyłu nikogo nie było widać, koledzy wykorzystali ten moment na krótki postój. Samotna jazda nic by mi nie dała i także się zatrzymałem a w tym czasie zdołał dojechać Darek. Spokojnie ruszyliśmy dalej a goniące nas osoby zdołały dojechać jeszcze przed skrzyżowaniem z drogą w kierunku Suchej Beskidzkiej. Ruszyłem znowu jako pierwszy, na zjeździe narzuciłem mocne tempo a później popełniłem drobny błąd nawigacyjny. Skręciłem o jedną drogę za wcześnie, nie wpłynęło to na długość jazdy, droga była wąska i w pewnym momencie trzeba było przejechać przez mały mostek. Szybko znaleźliśmy się na właściwej drodze a tempo nie było jakieś zawrotne. Kontynuowaliśmy jazdę w 8 osób i chyba dopiero ostatni podjazd na Żar miał mieć decydujący wpływ na klasyfikację. Szybko mijały kolejne kilometry, jazda po zmianach w dobrym tempie przybliżała nas do kolejnego już podjazdu. Jedyny minus to aż 3 osoby nie dające zmian. Dla mnie nie miało to znaczenia, już na początku podjazdu najmocniejsi znowu włączyli wyższy bieg. Patryk znowu odjechał na kilka metrów a ja starałem się utrzymać koło Amadeusza. Po około kilometrze wspinaczki Amadeusz odjechał na kilka metrów i zaczął niwelować starte do Patryka. Ja się zawahałem, myślałem, że koledzy poczekają przed zjazdem. W połowie wypłaszczenia ruszyłem mocniej ale było już za późno, do mety zostały jeszcze dwa podjazdy i był to właściwy moment na podzielenie grupki. Już wiedziałem, że przez to, że puściłem Amadeusza straciłem szanse na zwycięstwo ale sprawa 3 miejsca wciąż była otwarta. Nie oglądając się co się dzieje z tyłu ruszyłem w dół. Na zjeździe jechałem dosyć mocno, dwa razy musiałem hamować, nie wiedziałem jaką mam przewagę nad Darkiem czy Otfinem ale gdy znalazłem się na skrzyżowaniu przed podjazdem na Rychwałdek nie było ich na moim kole. Najlepsza dwójka wciąż była w zasięgu wzroku ale różnica około 30 sekund była nie do zniwelowania. Jechałem mocno cały podjazd, trzymałem moc podobną jak na wcześniejszych podjazdach. Na szczycie nie czekałem aby zmusić goniących mnie zawodników do mocniejszej jazdy, nie zamierzałem im oddawać 3 miejsca bo ciężko na nie pracowałem i byłem tym który najdłużej utrzymywał się z najlepszą dwójką. Na zjeździe nie szło, sporo samochodów, dwa razy musiałem hamować, na skrzyżowaniach musiałem się zatrzymać a mimo to nie czułem nikogo na swoich plecach. Pagórkowaty odcinek wzdłuż jeziora pokonałem mocnym tempem, po najtrudniejszym podjeździe złapałem jakiegoś kolarza który siadł na koło, nie potrafiłem go zgubić a cykający napęd w jego rowerze bardzo mnie zdenerwował. Dużo straciłem na zjeździe po kostce, karbonowe koła i gumy 23 milimetrowe nie są idealnym rozwiązaniem na bruk. Równym tempem dojechałem do początku podjazdu na Żar gdzie dojechał do mnie samotnie goniący Darek. Początek podjazdu jechaliśmy wspólnie ale gdy tylko zrobiło się stromiej Darek zaczął tracić dystans. Nie wiedziałem co dzieje się z tyłu i czy któryś z goniących zawodników nie dostał skrzydeł i nie zbliża się do mnie. Ruszyłem mocniej i starałem się trzymać tempo, na wypłaszczeniach odpuszczałem , na trudniejszych fragmentach podkręcałem tempo i tak mijał podjazd. Noga cały czas podawała nieźle, zachowywałem rezerwy na energiczny i skuteczny finisz. Nie patrzyłem na czas a jedynym parametrem jaki mnie interesował to aktualna moc. Podgląd czasu włączyłem dopiero przed zjazdem poprzedzającym ostatni fragment podjazdu. Tam też dojechały do mnie dwa motocykle za którymi musiałem zjeżdżać tracąc cenny czas. Po zjeździe stopniowo podkręcałem tempo a na finiszu dałem z siebie wszystko i z ponad 3 minutową startą minąłem linie mety.
Ze swojej jazdy jestem zadowolony, idealnie rozłożyłem siły, regularnie jadłem i piłem, byłem w stanie jechać tempem czołówki przez spory dystans. Byłem w stanie przejechać wszystkie podjazdy podobnym tempem i zachować siły na finisz. Pojechałem na miarę obecnych możliwości i przegrałem tylko z dwójką zawodników do których moje straty z każdym tygodniem maleją. Kapitalnie czułem się na zjazdach co pozwoliło na utrzymanie się z innymi a nawet drobne zyski czasowe.
Po wyścigu krótki rozjazd z zaliczeniem ostatniego fragmentu podjazdu i długi odpoczynek po którym nie bardzo chciało się wracać do domu. Powrót był bardzo spokojny z dużą ilością picia.


Informacje o podjazdach:


Podsumowanie Sierpnia

Sobota, 31 sierpnia 2019 Kategoria Podsumowanie Miesiąca
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: min/km:
Pr. maks.: Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m
Bardzo intensywny miesiąc treningowy minął. Zaliczyłem bardzo dużo sesji treningowych o bardzo dużej różnorodności, intensywności i objętości. Obciążenie treningowe było spore i zacząłem odczuwać zmęczenie które znalazło odzwierciadlenie w dyspozycji w poszczególnych tygodniach. Trenowałem z myślą o utrzymaniu jak najlepszej formy przez cały miesiąc i się to udało, nie jest gorzej niż na początku miesiąca. Nie miałem dużego parcia na ściganie i dlatego tylko raz stanąłem na starcie. Ta decyzja przyniosła więcej minusów niż plusów. Poza przejechaniem ciekawej trasy i zaliczeniem trudnych podjazdów nie mogę być zadowolony z tego startu. Nie dość, że kosztował sporo to jeszcze po raz kolejny zawiódł sprzęt. W tym roku była to pierwsza taka sytuacja i wywołała bardzo dużą frustrację. Od tego czasu nie jestem zadowolony z pracy mojego sprzętu, dużo czasu zajęło doprowadzenie napędu do stanu który nie powoduje strat mocy idącej w korby. W tym momencie podjąłem również decyzję o modernizacji osprzętu i może wtedy rower będzie sztywniejszy i bardziej bezawaryjny niż teraz. W drugiej połowie miesiąca wróciłem do krótkich ale bardzo intensywnych treningów a także zaliczyłem jedną bardzo trudną i od kilku lat już planowaną trasę zawierającą większość najtrudniejszych i kultowych podjazdów w Beskidzie Małym. Okres przeznaczony na treningi wykorzystałem niemal w 100 %, mała ilość czasu a także zmienna pogoda miała wpływ na układ sesji treningowych i na ten moment nic się nie zmienia. Taki układ zaczyna mi pasować i odpowiednie dobranie obciążeń i długości treningów pozwala na osiągniecie poziomu pozwalającego na walkę z najlepszymi. Trenuje już wiele lat i przez większość czasu bazowałem na długich treningach które przynosiły korzyści ale obecnie nie mam możliwości tak trenować i muszę skupić się na intensywności. Niedawne problemy zdrowotne zostawiły w organizmie ślad który powoduje, że co jakiś czas mam dni w których nie jestem w stanie dawać z siebie 100 % możliwości i nie jest to skutkiem obciążenia treningowego. Mimo wszystko był to dobry miesiąc który dał także motywacje na utrzymanie reżimu treningowego do połowy września.
1.Waga w poszczególnych tygodniach:

Musiałem bardzo pilnować wagi by nie przekroczyć minimalnej wagi poniżej której mogłyby się pojawić problemy z wydolnością. Udało się utrzymać wagę i jestem z tego zadowolony.
2.Obciążenie treningowe:

Początek miesiąca był intensywny, organizm dostał nieźle w kość co widać po wartościach TSB. Spokojniejszy okres w połowie miesiąca a także problemy z miernikiem mocy w jego końcowej fazie spowodowały spadek wartości ATL i CTL co nie jest skutkiem spadku obciążenia treningowego.
3.Najlepsze wartości mocy:

Wartości mocy są bardzo różne, nie bazowałem na maksymalnych obciążeniach i skupiłem się na powtórzeniach na najbardziej optymalnych dla poszczególnych odcinków czasowych zakresach mocy.
4.Intensywność treningów:

Różnorodność treningów w poszczególnych tygodniach była tak różna jak różne są poszczególne parametry w tabeli.
5.Dane liczbowe:
5.1.Dane z programu Golden Cheetach:
5.1.1.Dane ogólne:

5.1.2.Czas w strefach:

5.1.3.Dane szczegółowe:

5.2.Wstępny rozpis na wrzesień:
Wrzesień będzie już spokojniejszym miesiącem. Powoli zacznę obniżać obciążenie treningowe a w drugiej części miesiąca zacznę już jeden z ulubionych okresów w tym roku – roztrenowanie. Powoli zacznę także przygotowania organizmu do treningów ogólnorozwojowych i siłowych aby potem nie walczyć z zakwasami i innymi skutkami zbyt szybkiego i intensywnego wejścia w treningi o ćwiczenia których nie wykonywałem dłuższy czas. We wrzesień wchodzę w niezłej formie i dlatego chciałbym zaliczyć jeszcze dwa starty, w tym roku odpoczywałem od wyścigów, nie zaliczyłem wielu startów dlatego nie mam parcia na konkretne wyścigi i być może wystartuję w GMP, Piekle Południa czy Pucharze Równicy albo skupie się tylko na czasówkach. Zamierzam także zaliczyć jeszcze kilka ciekawych tras a także poszukać nieznanych jeszcze dróg na ewentualne zimowe treningi rowerowe.
5.3.Informacje o podjazdach:

Zaliczyłem wiele podjazdów w kilku regionach. Wpadło kilka nowych oraz sporo rekordów czasowych. Najczęściej odwiedzałem Beskid Mały, ze względu na remonty i duże odległości dzielące mnie od podjazdów Beskidu Śląskiego odpuściłem jazdy w tym wielokrotnie odwiedzanym w ubiegłych latach regionie.

Trening 98

Sobota, 31 sierpnia 2019 Kategoria 0-50, blisko domu, Cube 2019, No Limited 2019, Samotnie, Szosa, Trening 2019
Km: 34.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:19 km/h: 25.82
Pr. maks.: 72.00 Temperatura: 27.0°C HRmax: 166166 ( 84%) HRavg 126( 64%)
Kalorie: 570kcal Podjazdy: 500m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Po ostatnich problemach sprzętowych poświęciłem więcej czasu na czyszczenie i smarowanie roweru a także kolejna regulację przerzutek, stwierdziłem także konieczność wymiany korby a przynajmniej tarcz bo nie są już idealnie proste i to jedna z przyczyn częstego spadania łańcucha. Przygotowałem rower perfekcyjnie i ruszyłem na krótką przejażdżkę. Planowałem maksymalnie godzinną jazdę z dwoma mocnymi zaciągami ale jadąc przez miasto skierowałem się w stronę Przegibka. Na podjeździe przepaliłem delikatnie nogę, byłem zaskoczony, po kilku ostatnich słabszych dniach noga podawała całkiem nieźle. Na szczycie zawróciłem i chciałem jak najlepiej zjechać w dół. Ruszyłem mocno, od strony technicznej wszystko wyglądało dobrze, początek szybki jak na mnie i spora szansa na poprawienie czasu. Niestety w połowie zjazdu zobaczyłem przed sobą samochód, zbliżałem się do niego i na końcu bardziej technicznej części zjazdu dojechałem do niego, to wymusiło hamowanie i wytracenie prędkości. Straciłem sporo sił a także czasu na ponowne rozpędzenie roweru i do najlepszego czasu brakło niewiele. Chyba potrzebuje zupełnie pustej drogi na zjeździe aby poprawić swój najlepszy czas. Jadąc do domu zastanawiałem się do czego to doszło aby taki zawodnik jak ja, przez lata jeden z najgorzej zjeżdżających w peletonie osób walczył o jak najlepszy czas na zjeździe. Do domu wróciłem w dobrym tempie, głównie w S2. Dawno przed wyścigiem nie robiłem tak długiej i mocnej jazdy i nie wiedziałem jak to przełoży się na moją dyspozycję. 





Rozjazd 27

Piątek, 30 sierpnia 2019 Kategoria 0-50, blisko domu, Cube 2019, Samotnie, Szosa
Km: 33.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:16 km/h: 26.05
Pr. maks.: 64.00 Temperatura: 21.0°C HRmax: 126126 ( 64%) HRavg 111( 56%)
Kalorie: 419kcal Podjazdy: 270m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Kolejny wyjazd pod znakiem niepewnej pogody. Widząc co dzieje się nad miastem, odpuściłem wyjazd na Przegibek i skierowałem się w kierunku Skoczowa gdzie niebo wyglądało dużo lepiej. Ciemne chmury utrzymywały się także nad górami ale byłem przygotowany na to, że mogę na trasie zmoknąć. Na początek problemy z miernikiem mocy, jadąc z wiatrem generowałem 50-60 Wat przy szybkiej jeździe i dosyć wysokim tętnie. Dopiero po spojrzeniu na rozkład mocy na poszczególne nogi stwierdziłem, że nie jest możliwe aby 70-80 % mocy szło z lewej nogi. Kilka minut próbowałem skalibrować pomiar i chyba za 4 razem się udało. Dalsza droga to walka z wysokim tętnem a za Skoczowem także z przeciwnym wiatrem. Pomimo burz i deszczy krążących po okolicy udało się dojechać na sucho.



Trening 97

Czwartek, 29 sierpnia 2019 Kategoria 0-50, blisko domu, Cube 2019, Samotnie, Szosa, Trening 2019
Km: 48.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:49 km/h: 26.42
Pr. maks.: 66.00 Temperatura: 21.0°C HRmax: 186186 ( 95%) HRavg 139( 71%)
Kalorie: 855kcal Podjazdy: 900m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Po spokojniejszej środzie zwiększyłem obciążenie treningowe. Pogoda była znów niepewna i dlatego nie wiedziałem gdzie jechać. Najrozsądniejszym rozwiązaniem był kolejny trening w Jaworzu na jednym z podjazdów ale po kilku minutach od wyjazdu i analizie sytuacji na niebie zdecydowałem, że jadę na po raz kolejny na Przegibek. Przez miasto przejechałem spokojnie z kilkoma akcentami służącymi jako pobudzenie nóg. Nie była to odpowiednia rozgrzewka i dlatego do treningu przystępowałem bez przekonania o realizacji założeń. Ośmiominutowe powtórzenia na stałej mocy zastąpiłem powtórzeniami ze stopniowym zwiększaniem mocy. Noga była lepsza niż dzień wcześniej ale mimo to czułem w nogach obciążenie które chyba było zbyt duże. Pierwszy podjazd wyglądał nieźle ale nie mogłem się odpowiednio zregenerować przed drugim wjazdem. Odpoczynek chyba był zbyt krótki i ruszałem już zmęczony a z każdą minutą było coraz gorzej. Podjazd kończyłem już na oparach a mimo to postanowiłem jechać trzeci raz. Zacząłem obiecująco ale później zaczęły się schody, przy drugim zwiększeniu obciążenia nie byłem w stanie jechać odpowiednio mocno a dodatkowo pojawiły się utrudnienia które spowodowały, że na moment musiałem puścić korby i ostatecznie odpuściłem. Stopniowo zmniejszałem obciążenie i do samego szczytu dojechałem już dużo spokojniejszym tempem. Na zjeździe skupiłem się na technice i nie zaobserwowałem w tym zakresie żadnych błędów. Droga powrotna to ucieczka przed deszczem i burza krążącą po okolicy, kilka kropel spadło ale na tym się skończyło. Kolejny raz skorzystałem z gorszych ciuchów i butów i chyba poza komfortem miały także jakiś wpływ na moją dyspozycję.



Trening 96

Środa, 28 sierpnia 2019 Kategoria 50-100, Cube 2019, Samotnie, Szosa, Trening 2019
Km: 65.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:14 km/h: 29.10
Pr. maks.: 61.00 Temperatura: 27.0°C HRmax: 160160 ( 82%) HRavg 139( 71%)
Kalorie: 1160kcal Podjazdy: 580m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Po mocnym treningu nie doszedłem do siebie i dlatego następna jazda miała być spokojniejsza. Na wstępie popełniłem kilka błędów w efekcie czego całą drogę męczyłem się i nie czułem mocy pod nogą. Czasami takie dni się zdarzają, zwłaszcza w upale od którego w ostatnim czasie odwykłem. Luźniejszy dzień wykorzystałem na objazd trasy GMP. Wyjechałem tak szybko jak mogłem, około 10 minut po obiedzie i to był jeden z błędów, powinienem odczekać więcej czasu bo przez pewien czas czułem obiad w żołądku. Zabrałem dwa pełne bidony i wiedziałem, że postój w sklepie będzie konieczny. Ciężko było określić z jakiego kierunku wieje i dopiero po kilku kilometrach zorientowałem się, że centralnie z południa i dlatego jechałem z wiatrem bocznym i szybko znalazłem się w Skoczowie. Ominąłem najbardziej newralgiczne miejsca i bocznymi drogami dojechałem do Kisielowa. Miejscami nawierzchnia była fatalna i musiałem uważać aby nie złapać kapcia bo na wymianę dętki w ponad 30 stopniowym upale nie miałem ochoty. W końcu po około 40 minutach jazdy wjechałem na rundę GMP. Obrałem taką taktykę, że jechałem spokojnie pod górę i technicznie w dół. Na podjazdach męczyłem się, a na zjazdach poza nierówną nawierzchnią przeszkadzał szwankujący napęd i dlatego skupiłem się tylko na technice a szybkość mogła być większa. Odcinek do Kostkowic dał mi najbardziej w kość, niby było tylko lekko pod górę ale wiało centralnie w twarz i męczyłem się okrutnie. Kolejny techniczny odcinek poszedł mi nieźle ale kolejny podjazd znowu dał się we znaki. Krótki odcinek równej nawierzchni poprzedził nierówny i sfrezowany od kilku lat zjazd do Ogrodzonej, na skrzyżowaniu bardzo niebezpieczny żwirek na którym niewiele brakowało abym się wyłożył. Końcówka rundy to walka z niesprzyjającym wiatrem na pagórkowatym odcinku do Kisielowa. Niby jechałem spokojnie ale czułem delikatne zmęczenie. Pokonanie tej rundy 5 razy w tempie wyścigowym to będzie wyzwanie, trasa przeznaczona do typowych klasykowców lubiących krótkie 2-3 minutowe podjazdy i techniczne i wąskie zjazdy, podjazd pod Chełm też jest krótki aby typowy góral mógł się wykazać. Trasa trochę rozczarowująca ale biorąc pod uwagę to co dzieje się na beskidzkich drogach: remonty, objazdy, zwężenia oraz wszystkie wymagania organizacyjne dla imprezy rangi MP to chyba jedyna słuszna opcja przeprowadzenia zawodów w tym regionie.
Po przejechaniu rundy skierowałem się w stronę Bielska jadąc tą samą drogą którą dojechałem do Kisielowa. W bidonach praktycznie picia już nie było i zatrzymałem się w pierwszym napotkanym sklepie. Po postoju czułem delikatny przypływ mocy ale nie na tyle aby jechać szybciej i mocniej. W drodze powrotnej piłem jeszcze więcej i całą 65 kilometrową trasę przejechałem na ponad 2 litrach płynów. Nie czułem abym pił za dużo ale dzięki temu o żadnym odwodnieniu i skutkach za tym idących nie było mowy. Dobrze wykorzystałem jedyny jak na razie w tym tygodniu zupełnie bezdeszczowy dzień.



Trening 95

Wtorek, 27 sierpnia 2019 Kategoria 0-50, blisko domu, Cube 2019, Samotnie, Szosa, Trening 2019
Km: 28.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:03 km/h: 26.67
Pr. maks.: 48.00 Temperatura: 17.0°C HRmax: 181181 ( 92%) HRavg 143( 73%)
Kalorie: 543kcal Podjazdy: 470m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Nowy tydzień zaczął się źle. Poniedziałek był trudnym dniem , wychodząc z pracy myślałem tylko o przejażdżce rowerowej z postojem na napój regeneracyjny. Niestety swoje zrobiła pogoda, krótko po powrocie zaczęło padać i odpowiednich warunków do spokojnej jazdy nie było wiec musiałem się pogodzić z myślą o zupełnie wolnym od roweru dniu. O napoju regeneracyjnym też zapomniałem bo miał być on nagrodą za ruszenie tyłka z domu.
Wtorek również nie wyglądał różowo. Gdy tylko byłem w pracy to była piękna pogoda a wracając ledwo zdążyłem do domu przed oberwaniem chmury. Później dwa razy zbierałem się na trening i za każdym razem zaczynało padać. Udało się wyjechać wieczorem, było mokro i wilgotno, nie bardzo lubię takie warunki a w dodatku z treningiem jaki mnie czekał to była istna mieszanka wybuchowa dla mojego organizmu. Nie chcąc poświęcać dobrych ciuchów i butów na takie warunki ubrałem po raz kolejny stare buty i wysłużone już ciuchy. Nie mogłem się przyzwyczaić do butów, za bardzo przywykłem do bardzo sztywnego, dobrze przekazującego moc na napęd obuwia i cały rower sprawiał wrażenie „miękkiego”, nie zwolniło mnie to w żaden sposób z treningu i mając mało czasu ruszyłem na bardzo zwięzłą ale konkretną rozgrzewkę. Brakowało około 15 minut luźnej jazdy do całkowitego przygotowania organizmu do wysiłku ale muszę pracować nad jak najszybszym wchodzeniem na właściwe obroty bo na dzień dzisiejszy przegrywam prawie wszystkie wyścigi tuż po starcie gdy próbuje złapać właściwy rytm a trwa to zbyt długo. Byłem bardzo ciekawy czy po tak krótkiej rozgrzewce uda mi się zrealizować wszystkie założenia. Tym razem były to trzyminutówki na najbardziej optymalnej mocy. Już podczas poprzednich treningów ustaliłem, że 5,5-5,7 W/kg w czasie 3 minut to będzie optimum i z tą myślą przystąpiłem do treningu. Nie miałem dużego pola manewru jeżeli chodzi o wybór podjazdu i wykorzystałem jeden z okolicznych segmentów. Był on chyba najbardziej optymalny o czym przekonałem się po pierwszym wjeździe. Podczas kolejnych pojawiały się problemy jak np. samochody czy piesi ale nie musiałem ani razu zwalniać więc nie miało to żadnego wpływu na przebieg treningu. Miałem problem z regeneracją po powtórzeniach i z każdym razem problem się nasilał. Po 6 wjeździe poczułem ulgę, że to już koniec. Do domu wróciłem luźnym tempem okrężną drogą aby trochę czasu przejechać w strefie 1.




Miasto 21

Poniedziałek, 26 sierpnia 2019 Kategoria 50-100, b'Twin 2019, blisko domu, Miasto, Samotnie, Szosa
Km: 73.00 Km teren: 0.00 Czas: km/h:
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: 21.0°C HRmax: HRavg
Kalorie: 1450kcal Podjazdy: 1440m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze

Podsumowanie 35 tygodnia 2019

Niedziela, 25 sierpnia 2019 Kategoria Podsumowanie Tygodnia
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: min/km:
Pr. maks.: Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m
Tydzień z dużymi problemami, nie zaczął się zbyt dobrze a na koniec tygodnia problemy ze sprzętem znacznie zmniejszyły przyjemność z jazdy. Po tygodniu odpoczynku i nieudanym weekendzie nie miałem dużych problemów z motywacją i udało się zaliczyć kilka dobrych treningów. Niestety swoje dołożyła zmienna pogoda i jeden trening musiałem skrócić a drugi całkowicie wypadł i dlatego nie osiągnąłem odpowiedniej liczby TSS, nie wiem ile zabrakło do docelowej wartości bo podczas najdłuższego treningu nie działał miernik mocy. Powrót do treningów był ciężki ale przekonałem się, że w nogach jest jeszcze trochę mocy i być może uda się coś z nich jeszcze wycisnąć w tym sezonie. Zmienna pogoda miała duży wpływ na moją dyspozycję, gdy było chłodno i w miarę sucho to noga całkiem fajnie pracowała, gdy zrobiło się cieplej lub padało to było znacznie gorzej. Nie przyłożyłem się odpowiednio do tematu żywienia i regeneracji przez co mój organizm uległ rozregulowaniu z którym staram się walczyć. Największym problemem jest wysokie i zmienne tętno co nie jest dobre dla mojego nadszarpniętego już bardzo zdrowia. Być może uda mi się opanować ten problem szybko a może się okazać, że będę z nim walczył do końca sezonu. Od tego będzie zależeć moja dyspozycja sportowa i przygotowanie do startów. Dużym plusem była także organizacja czasu, udało mi się bez problemów pogodzić treningi z pracą i innymi obowiązkami a zwykle stwarzało mi to dużo problemów.
1.Dane o wadze:

Udało się utrzymać wagę z poprzednich tygodni, nawet dzienne wahania były minimalne. Spodziewałem się większej zmienności danych ze względu na zaniedbanie schematu żywieniowego który stosowałem przez ostatnie miesiące.
2.Obciążenie treningowe:

Mimo powrotu do treningów wartości ATL i CTL wyszły niskie. Wszystko dzięki dużo mniejszym obciążeniom niż 6-7 tygodni temu a także problemom z miernikiem mocy przez co na koniec tygodnia TSB osiągnęło wysokie wartości pomimo zmęczenia treningami.
3.Najlepsze wartości mocy:

W ostatnim tygodniu pracowałem nad mocami w czasie 2 i 5 minut. Najlepsze osiągnięte wartości są maksymalnymi z 5 a nawet 10 powtórzeń. Porównując te wartości z danymi z poprzednich treningów to mogę powiedzieć że w czasie 2 minut byłem w stanie generować około 10-15 Wat więcej niż wcześniej a w czasie 5 minut także o kilka Wat więcej. Mimo wszystko czuje, że mam jeszcze rezerwy w organizmie i potencjał do rozwoju mocy na tak krótkich odcinkach czasowych.
4.Intensywność treningów:

Podczas dwóch mocnych treningów osiągnąłem niezłe moce znormalizowane. Jedna z nich wyszła prawie rekordowa a wszystko dzięki krótkiemu ale bardzo intensywnemu treningowi z 3 seriami powtórzeń w 6 strefie mocy. Brakuje danych z najdłuższej aktywności i nie wiem jak wyglądał ten trening w odniesieniu do pozostałych.
5.Dane liczbowe:
5.1.Dane z programu Golden Cheetach:
5.1.1.Dane ogólne:

5.1.2.Czas w strefach:

5.1.3.Dane szczegółowe:

5.2.Wstępny rozpis na 36 tydzień 2019:
W dalszym ciągu będę pracował nad mocami na krótkich odcinkach. Sezon powoli dobiega końca ale wciąż mam możliwości aby coś w swojej postawie poprawić i muszę to wykorzystać. Czeka mnie także obrona tytułu GMJ. Gdybym nie wygrał w zeszłym roku to być może nawet nie stanąłbym na starcie, musiałem przeorganizować aż 3 zaplanowane weekendy i myśląc tegorocznymi kategoriami nie chciałem wrócić do sytuacji z zeszłego roku kiedy chcąc czy nie chcąc rower był na pierwszym miejscu. Po raz kolejny poświęcam się pomimo faktu, że moje osiągnięcia na „ klubowym podwórku” są niepodważalne i na ten moment nie ma drugiego zawodnika który np. wygrał 3 razy GMJ, odzyskał tytuł GMJ czy aż 5 razy był w najlepszej trójce tych zawodów, zamierzam walczyć o kolejny tytuł chociaż dla mnie będzie to dodatkowy trening i porównanie mojej aktualnej dyspozycji z innymi. Chciałbym także nie powtórzyć błędów z poprzednich edycji kiedy to bardzo dużo sił straciłem na nadawanie tempa dając innym możliwość ataku i odjazdu. Taka taktyka trzy razy dała mi tytuł GMJ ale raz przy najsilniejszej obsadzie spowodowała „ bombę” i najgorszy wynik GMJ. Po tym wyścigu zdecyduje czy startować w GMP czy zaliczyć tylko dwie czasówki i klubowe zawody i zacząć myśleć już o kolejnym sezonie.
5.3.Informacje o podjazdach:

Podjazdów nie było dużo, jeździłem tylko po Beskidzie Małym zaliczając prawie wszystkie najpopularniejsze podjazdy. Wpadły jakieś rekordy czasowe a także jeden nowy podjazd. Pomimo niezbyt dobrej nogi jestem zadowolony z dyspozycji na ściankach, nigdy nie zaliczyłem tylu trudnych podjazdów w ciągu dnia a brak większego kryzysu znalazł odzwierciedlenie w bardzo dobrych czasach.

kategorie bloga

Moje rowery

TCR Advanced 2 2021 12971 km
Zimówka 9414 km
Litening C:62 Pro 18889 km
Triban 5 54529 km
Astra Chorus 2022 15106 km
Evo 2 9901 km
Hercules 13228 km
Ital Bike 9476 km
Trek 17743 km
Agree GTC SL 21960 km
Cross Peleton 44114 km
Scott 9850 km

szukaj

archiwum